wrotka 
https://wrotkaczyta.blogspot.com
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-21 09:01:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Stracone dusze (tom 3)

wrotkaczyta.blogspot.com

"Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tutaj"

Małe nadmorskie miasteczko, zbrodnia, która prawie do samego końca nie została odkryta i wszechobecne otulające okolice zło. Niepokojąco czające się w gęstej mgle, zalegające w duszach, sercach i umysłach ludzi. Śmierć, strata, kłamstwo, upadek moralności, to szczelnie ukrywana przed światem rzeczywistość...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tutaj"

Małe nadmorskie miasteczko, zbrodnia, która prawie do samego końca nie została odkryta i wszechobecne otulające okolice zło. Niepokojąco czające się w gęstej mgle, zalegające w duszach, sercach i umysłach ludzi. Śmierć, strata, kłamstwo, upadek moralności, to szczelnie ukrywana przed światem rzeczywistość mieszkańców miasteczka. Tutaj maski noszą wszyscy. Dobry policjant, który odebrał sobie życie, wcześniej zarażając żonę śmiertelną chorobą, stateczny ojciec i kochający mąż, regularnie korzystający z usług prostytutek czy zbuntowany nastolatek, dla którego zabicie drugiej osoby to dobra zabawa. Tutaj nie ma wygranych ani przegranych. Słabi wypadają z gry, a zwycięzcy przechodzą do następnej rundy. Ta historia nie ma jednego bohatera, jest to bowiem opowieść o społeczeństwie, społeczeństwie jakich wiele. Opowieść przerażająca, bo prawdopodobna.

Na obrzeżach miasta, w domu pod lasem, mieszkała młoda kobieta ze znamieniem na twarzy. Stroniła od ludzi, mieszkała sama, pracowała dorywczo. Była świetnym celem. Pewnej nocy do jej domu wtargnęło trzech młodych mężczyzn. To co początkowo miało być tylko żartem, zakończyło się tragicznie. Zgwałcona i porzucona umierała w samotności. W tej zbrodni nie było żadnego sensu. Kto i dlaczego zabił dziewczynę? I kto zapalił na schodach jej domu znicz w kształcie serca, mimo że morderstwo nie zostało jeszcze odkryte?

"Drapieżcy" to trzecia cześć serii "Stracone dusze". Jest to też moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Żałuję bardzo, że najpierw nie przeczytałam dwóch poprzednich części, gdyż wiele wątków jest w niej kontynuowanych.
Początkowo myślałam, że motyw zabójstwa dziewczyny, będzie w książce motywem przewodnim. Niestety tak się nie stało. Jest on tylko początkiem i zakończeniem tej historii. Jest nawiasem, który obejmuje inne historie opowiadające o moralnych dylematach, złych wyborach, mroku otulającym duszę i wyrzutach sumienia niepozwalających dalej żyć.

Daria Orlicz nie pisze klasycznych kryminałów. Oczywiście mamy zbrodnie, mamy śledztwo i mamy ostatecznie zakończenie sprawy. Brak tutaj jednak policyjnej akcji, czy nagłych jej zwrotów. Dużo natomiast brutalnych scen i patologicznych osobowości. Czytając powieść ma się wrażenie, że to równoległa historia każdego z bohaterów, których jednym wspólnym mianownikiem jest to mroczne miasteczko i atmosfera wyzwalająca w ludziach najgorsze instynkty. "Drapieżcy" to nie jest książka dla wszystkich. Na pewno nie dla wielbicieli klasycznych kryminałów, chociaż kto wie może i oni odnajdą się w tym wielowątkowym mrocznym świecie. Na mnie wywarła ona całkiem pozytywne wrażenie i jeżeli wcześniejsze części serii napisane są w podobnym klimacie, to bardzo chętnie po nie sięgnę.

pokaż więcej

 
2019-05-16 19:58:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

wrotkaczyta.blogspot.com

Rozwiązywanie zagadek kryminalnych na wesoło? Dlaczego by nie. Czasami czuję potrzebę odłożenia krwawego, mocnego kryminału by wraz ze zwariowanymi bohaterami ścigać przestępców z uśmiecham na ustach. Tym bardziej, że jestem fanką francuskich komedii.

Inspektor Anna Capestan znajduje się właśnie na życiowym zakręcie. Wystrzeliła ona o jedna kulę za dużo i teraz czyn...
wrotkaczyta.blogspot.com

Rozwiązywanie zagadek kryminalnych na wesoło? Dlaczego by nie. Czasami czuję potrzebę odłożenia krwawego, mocnego kryminału by wraz ze zwariowanymi bohaterami ścigać przestępców z uśmiecham na ustach. Tym bardziej, że jestem fanką francuskich komedii.

Inspektor Anna Capestan znajduje się właśnie na życiowym zakręcie. Wystrzeliła ona o jedna kulę za dużo i teraz czyn ten zaważyć ma na całej jej karierze. Pani inspektor jest genialną policjantką (tak przynajmniej o sobie myśli), doskonale jak dotąd radzącą sobie w pracy (królowa wpadek - czy to coś oznacza?). Mimo tego za swój zawodowy błąd, decyzją komisji dyscyplinarnej została zawieszona. Nie byłoby w tym nic dziwnego - nie ona pierwsza i nie ostatnia - gdyby nie fakt, iż nagle jej sprawa została zamknięta, a inspektor Capestan formalnie przywrócona do służby. Do tego jeszcze powierzono jej nowe stanowisko - ma kierować oddziałem specjalnym, w skład którego wejdą najmniej konwencjonalni policjanci. Co to oznacza w praktyce? Otóż Panie i Panowie witamy w oddziale wszelkiej maści wyrzutków, odpadów policyjnych, ludzi których nie można wyrzucić z pracy. Mamy tutaj miedzy innymi alkoholika, hazardzistkę, wyjątkowego pechowca, zwariowaną pisarkę oraz jej psa Pilou.
Nieudacznicy - nieudacznikami, ale praca w policji polega na rozwiązywaniu spraw kryminalnych, więc i naszym dzielnym policjantom z oddziału specjalnego przyznano kilka nierozwiązanych spraw wierząc, że skupią się oni na nich maksymalnie i nie będą sprawiać żadnych dodatkowych kłopotów. Sęk w tym, że kilka z tych spraw niebezpiecznie zaczyna łączyć się w jedną, a prowadzone śledztwa coraz bardziej zbliżają ich do rozwiązania tej, jak się z czasem okazało, niebezpieczniej zagadki.

Komedia kryminalna to mix jak najbardziej poważnych zbrodni i mniej poważnego ich rozwiązywania. W tym przypadku też jest lekko i zabawnie, ale bez nadmiernie krwawych scen. Tej książki nie czytamy z wypiekami na twarzy, nerwowo gryząc palce. Mamy tu jednak do czynienia z ciekawą sprawą kryminalną, rozwiązywaną niekonwencjonalnymi sposobami. Czasami jest zabawnie, czasami poważnie. Dla mnie to była miła, lekka, ale i wciągająca lektura.
"Doborowa ósemka Anny C." to rozrywka na jeden, góra dwa wieczory. Czyta się ją naprawdę szybko. Jeśli lubicie jedynych w swoim rodzaju bohaterów, lekkie, zabawne dialogi i niebanalne połączenie żartu z powagą śledztwa, to ta książka na pewno Wam się spodoba.

pokaż więcej

 
2019-05-13 19:29:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

wrotkaczyta.blogspot.com

"Ten świat dzieli się na zwycięzców i przegranych - więc wybierz, do których chcesz się zaliczać. I nie myśl za wiele o tych, których po drodze wdepczesz w ziemię. Nie masz wobec nich żadnego długu. Sukces nie jest dla wrażliwych"

Po takie książki sięgam w ciemno. Uwielbiam tajemnice, napięcie towarzyszące rozwiązywaniu zagadki, sekrety, które w trakcie czytania...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Ten świat dzieli się na zwycięzców i przegranych - więc wybierz, do których chcesz się zaliczać. I nie myśl za wiele o tych, których po drodze wdepczesz w ziemię. Nie masz wobec nich żadnego długu. Sukces nie jest dla wrażliwych"

Po takie książki sięgam w ciemno. Uwielbiam tajemnice, napięcie towarzyszące rozwiązywaniu zagadki, sekrety, które w trakcie czytania wypływają na powierzchnię, a przede wszystkim uwielbiam odkrywać motyw sprawcy całego tego nieprzypadkowego przedsięwzięcia.

Do windy znajdującej się w nowo wybudowanym, lecz jeszcze nie oddanym do użytku biurowcu, wsiadają cztery osoby, czterech współpracowników prestiżowej firmy zajmującej się finansami, w której to pieniądz jest racją jej istnienia. Świat miliardowych interesów, luksusu i ludzi pozbawionych skrupułów. Dla kariery zrobi się tutaj wszystko, dla pieniędzy jeszcze więcej. Zwabieni podstępem do windy, pełniącej funkcję miniaturowego escape roomu Vincent, Jules, Sylvie i Sam, nawet nie przypuszczają, że własnie teraz przyjdzie im zapłacić za popełnione grzechy, ale nim to się stanie wszystkie ich brzydkie tajemnice wyjdą na jaw. Winda rusza, gra się zaczyna, stad nie ma ucieczki. Pierwszą wiadomością jest napis - "Witajcie w pokoju zagadek. Wasz cel jest prosty: wyjdźcie stąd żywi". Kolejne podpowiedzi pojawią się z czasem, ale czy pomogą w wydostaniu się, czy raczej wprowadzą jeszcze większy zamęt? Kto wpadł na ten makabryczny pomysł i dlaczego zamknął tę czwórkę w tej klaustrofobicznej klatce bez światła, internetu i możliwości ucieczki?

Wydarzenia ukazane w powieści opowiedziane są z dwóch różnych perspektyw - przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenia dziejące się tu i teraz to wydarzenia z windy, przeszłość, to życie Sary Hall, byłej, nieżyjącej już pracownicy firmy, w której pracuje zamknięta w windzie czwórka. Od samego początku możemy się więc domyśleć, że jest ona w jakiś sposób powiązana z tą sytuacją, nie wiemy jednak w jaki i komu to zawdzięcza. W miarę rozwoju akcji sytuacja w windzie jest coraz tragiczniejsza. Brak współpracy, zazdrość, obwinianie się nawzajem i w końcu jawna wzajemna wrogość, dodatkowo podsycana przez organizatora "korporacyjnej rozrywki", powoli zbliża nas do wielkiej katastrofy. Natomiast retrospekcja życia Sary, stopniowo odsłania nam kulisy tej makabrycznej zabawy.

Ten perfekcyjnie skonstruowany i trzymający w napięciu thriller korporacyjny wciągnął mnie od samego początku. Nie mogłam się wręcz od niego oderwać. Zafascynowały mnie patologiczne osobowości bohaterów i sama kłamliwa atmosfera korporacyjnego świata i dużych pieniędzy. Być może gdyby autorka umieściła akcję powieści w innym środowisku i nieco ja złagodziła, otrzymalibyśmy przeciętny thriller psychologiczny, że sztucznie podkręcanym napięciem, a tak otrzymujemy historię, którą ani na chwilę mnie nie znudziła i która sprawiała, że z każdą przeczytaną stroną chciałam wiedzieć więcej i niecierpliwie wyczekiwałam finału.
Lee Child napisał o tej powieści, że jest fantastyczna i że jest jedną z jego ulubionych w tym roku. Nie wiem na ile możemy tej deklaracji wierzyć. Ja jestem jednak całkowicie przekonana, że "Escape room" zdecydowanie zasługuje na polecenie, jest to bowiem thriller, którego długo nie zapomnę.

"Zabawne, jak łatwo przychodzi nam niedostrzeganie rzeczy, których nie chcemy widzieć"

pokaż więcej

 
2019-05-11 20:57:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

wrotkaczyta.blogspot.com

"Trzeba przyznać, że desperacja czyni nas znacznie bardziej tolerancyjnymi"

Ten cytat to pierwsze zdanie powieści. Tiffy i Leon byli naprawdę zdesperowani. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt zamieszczenia przez Leona ogłoszenia o wynajęciu własnego łóżka wciąż z niego korzystając? Jak bardzo trzeba być zdesperowanym by odpowiedzieć na takie ogłoszenie? Tiffy i Leon...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Trzeba przyznać, że desperacja czyni nas znacznie bardziej tolerancyjnymi"

Ten cytat to pierwsze zdanie powieści. Tiffy i Leon byli naprawdę zdesperowani. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt zamieszczenia przez Leona ogłoszenia o wynajęciu własnego łóżka wciąż z niego korzystając? Jak bardzo trzeba być zdesperowanym by odpowiedzieć na takie ogłoszenie? Tiffy i Leon byli. Leon potrzebował pieniędzy, a Tiffy nie miała ich w nadmiarze. Właśnie rozstała się z chłopakiem, a co za tym idzie straciła dach nad głową. Pracując w niszowym wydawnictwie specjalizującym się w książkach o rękodziele i majsterkowaniu zarabia niewiele. Leon natomiast jest pielęgniarzem na oddziale paliatywnym szpitala, pracującym na nocną zmianę. Również nie zarabia dużo, za to natychmiast potrzebuje dodatkowej gotówki. W przypadku tych dwojga dzielenie pokoju to idealny układ. Kiedy Tiffy będzie w pracy mieszkanie będzie należeć do Leona, we wszystkie noce i w weekendy będzie je miała do swojej dyspozycji. Współlokatorzy się nie znają, nigdy się nie widzieli i nigdy nawet ze sobą nie rozmawiali, pewnego jednak dnia zaczynają zostawiać dla siebie wiadomości pisane na karteczkach przyklejanych w różnych miejscach domu, wzajemnie dla siebie gotować i radzić się w sprawach sercowych. Ich wzajemna relacja nabiera zupełnie innego wymiaru. Stają się sobie coraz bliżsi, chociaż z początku żadne z nich nie chce się do tego przyznać.
Cała historia ukazana jest z dwóch stron. Raz przyglądamy się jej z perspektywy Tiffany, raz z Leona. Stopniowo poznajemy nie tylko naszych głównych bohaterów, ale też ich rodziny, przyjaciół i osobiste problemy. Pomimo lekkiej narracji powieści, życie naszej dwójki nie jest pozbawione kłopotów, z którymi, wspierając się wzajemnie, starają się uporać.

Beth O'Leary stworzyła wyjątkowy romans. Jest zabawnie, jest inteligentnie i jest naprawdę oryginalnie. Historia opowiedziana przez autorkę wciąga nas od samego początku. Nawet nie zauważyłam kiedy ją przeczytałam, a bawiłam się przy tym wyśmienicie. Polubiłam naszych bohaterów i ich wzajemną relację. Śmiałam się, wpadałam w złość (szczególnie wtedy gdy na horyzoncie pojawiał się były chłopak Tiffy) i niecierpliwie czekałam na zakończenie tej historii miłosnej, bo że będzie szczęśliwe to nie miałam żadnych wątpliwości. Wszak jest to romans, a romanse zazwyczaj kończą się radosnym happy endem.

Powieść "Współlokatorzy" jest debiutem literackim autorki. Tym bardziej zasługuje ona na moje słowa uznania. Jestem przekonana, że gdy tylko sięgniecie po tę książkę, trudno Wam będzie się za mną nie zgodzić. Jeśli chcecie przeżyć niesamowitą miłosną przygodę, a jednocześnie odczarować gatunek komedii romantycznej, to koniecznie musicie przeczytać tę książkę, która swoja premierę będzie miała już niedługo, bo 15 maja :)

pokaż więcej

 
2019-05-09 20:08:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Zakręty losu (tom 3)

wrotkaczyta.blogspot.com

"Kiedy trzeba było mówić, mówiłem, a oni słuchali; kiedy słowa zawodziły i trzeba było bić, biłem, a oni krwawili"

Postać Łukasza Borowskiego znamy z dwóch poprzednich części trylogii o braciach Borowskich. Poznaliśmy w nich człowieka już zadomowionego w strukturach mafii, nie wiedzieliśmy natomiast nic o zdarzeniach, które tego młodego chłopaka, zdolnego ucznia i...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Kiedy trzeba było mówić, mówiłem, a oni słuchali; kiedy słowa zawodziły i trzeba było bić, biłem, a oni krwawili"

Postać Łukasza Borowskiego znamy z dwóch poprzednich części trylogii o braciach Borowskich. Poznaliśmy w nich człowieka już zadomowionego w strukturach mafii, nie wiedzieliśmy natomiast nic o zdarzeniach, które tego młodego chłopaka, zdolnego ucznia i gitarzystę w zespole rockowym, skierowały na ścieżkę zła.

Łukasz sam opowiada nam o sobie, a właściwie "spowiada się" swojemu młodszemu bratu Krzysztofowi. Nad mężczyznami nie wisi już widmo zemsty ze strony mafii, a Łukasz jest wolnym, szczęśliwym człowiekiem. Kiedy jednak sumienie nie pozwala spokojnie żyć, potrzebne jest człowiekowi rozgrzeszenie. Spowiedź Łukasza zaczyna się od wspomnienia tej jednej, jedynej nocy, która dzięki błędnej decyzji ojca, zadecydowała o przyszłości mężczyzny. To tamtej nocy umarł Łukasz Borowski, dobry chłopak, a narodził się Lukas, człowiek, który miał stać się jednym z najgroźniejszych ludzi w mieście.
Przysłuchując się opowieści Łukasza, poznajemy wydarzenia, które znamy z poprzednich dwóch części, z zupełnie innej perspektywy. Tak jak wcześniej Łukasz był tłem historii Kaśki i Krzyśka, tak teraz to oni są tylko niewielkim elementem jego życia. On sam zwierzając się bratu odsłania całkowicie swoja duszę. Poznajemy jego myśli, uczucia, motywy postępowania. Dowiadujemy się, że Łukasz potrafi żałować swoich wyborów i że ma sumienie.

Ten tom mimo, iż nie porywa tak jak dwa poprzednie, jest ważnym elementem tej układanki. Jest swoistą apelacją po wyroku na gangsterze, jaki czytelnik bez wątpienia wydał już wcześniej. Na nowo przychodzi nam zapoznać się z dowodami winy, przyjrzeć się zdarzeniom z innej perspektywy i ocenić je na nowo. To spokojna analiza tego co było, już bez dreszczu niepokoju o to, co się może wydarzyć za najbliższym zakrętem losu. To opowieść o potędze miłości i sile rodziny i wybaczeniu, ale też i o drugiej szansie, którą należy przede wszystkim dać samemu sobie.

"Kierowałem się prostą filozofią życiową. Kochałem całym sercem, nienawidziłem całym sobą"

pokaż więcej

 
2019-05-07 16:13:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Trylogia z Korfu (tom 1)

wrotkaczyta.blogspot.com

Gerald Durrell to urodzony w latach dwudziestych ubiegłego wieku brytyjski pisarz, zoolog i propagator wszelkiej wiedzy przyrodniczej. Będąc dziesięcioletnim chłopcem wraz z rodziną przeprowadził się na grecką wyspę Korfu, a swoje wspomnienia z tego pobytu opisał w Trylogii z Korfu. Książka "Moja rodzina i inne zwierzęta" jest jej pierwszym tomem, niedawno wznowionym...
wrotkaczyta.blogspot.com

Gerald Durrell to urodzony w latach dwudziestych ubiegłego wieku brytyjski pisarz, zoolog i propagator wszelkiej wiedzy przyrodniczej. Będąc dziesięcioletnim chłopcem wraz z rodziną przeprowadził się na grecką wyspę Korfu, a swoje wspomnienia z tego pobytu opisał w Trylogii z Korfu. Książka "Moja rodzina i inne zwierzęta" jest jej pierwszym tomem, niedawno wznowionym przez Noir sur Blanc.

Autor z ogromną swobodą i wspaniałym poczuciem humoru opisuje pięć lat pobytu na wyspie. Opowiada o swojej rodzinie, a była to rodzina bardzo oryginalna, a także osobliwych przyjaciołach rodziny oraz o wspaniałej przyrodzie i zwierzętach zamieszkujących Korfu, a także samych mieszkańcach wyspy. W miarę jak zagłębiamy się w lekturę poznajemy poszczególnych jej bohaterów. Matkę, która musi ogarnąć to całe zamieszanie i czwórkę rodzeństwa, z których to nasz narrator Gerry jest dzieckiem najmłodszym i najbardziej ciekawym wyspiarskiego świata. Z początku z wielkim zainteresowaniem mały Gerry przyglądał się przydomowemu ogrodowi i wszelkim stworzeniom w nim zamieszkałym. Autor z wielką precyzją opisuje owady i ich życie, a robi to tak sugestywnie, że czytelnik ma wrażenie jakby wraz z tym małych chłopcem i on odkrywał tajemnice życia w ogrodzie. Niedługo potem przychodzi czas na poznanie innych terenów wyspy, jej pięknej przyrody i zamieszkałych tutaj zwierząt. Gerald nigdy nie chodził do szkoły. Lekcji udzielali mu miejscowi nauczyciele, a także samo życie. Zaprzyjaźnia się z mieszkającym na wyspie pasjonatem przyrody doktorem Teodorem Stephanidesem, który dzieli się z Gerrym swoja wiedzą w tym temacie. Z czasem dom Durrellów zapełnia się zwierzętami sprowadzanymi przez chłopca. Staja się one częścią ich świata i codziennością.
Czytając powieść Geralda Durrella miało się wrażenie, że nic poza tym pięknem wyspy nie jest ważne, iż to wszystko co sprawia, że człowiek jest szczęśliwy, jest tu na wyciągnięcie ręki. Te niezbyt długie, zabawne rozdziały, w które wpleciono masę anegdotek, rozbawiały mnie prawie do łez. Z ogromną ciekawością śledziłam przygody małego odkrywcy piękna wyspy Korfu, i z nie mniejszą życie jego Rodziny.

Jeśli lubicie powieści napisane z wielkim poczuciem humoru, zawierające w sobie ogromną, ale nieprzytłaczającą przyrodniczą wiedzę, to ta pełna ciepła i miłości do zwierząt książka jest dla Was. A jeśli jeszcze nigdy nie spotkaliście się z rodziną Durrellów, to koniecznie musicie ich poznać, bo naprawdę warto.

pokaż więcej

 
2019-05-05 19:05:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

wrotkaczyta.blogspot.com

"Oby każdy był tak hojny w dary dla pana jak my.
Wesołych świąt!"

Małgorzata Falkowska była dotąd znana czytelnikom ze swojej romantycznej strony. Ta poczytna pisarka romansów i literatury obyczajowej, postanowiła zmierzyć się z zupełnie nowym dla siebie gatunkiem. "Nagranie" bowiem to jej kryminalny debiut.

W ciągu sześciu miesięcy w Toruniu zaginęło bez śladu...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Oby każdy był tak hojny w dary dla pana jak my.
Wesołych świąt!"

Małgorzata Falkowska była dotąd znana czytelnikom ze swojej romantycznej strony. Ta poczytna pisarka romansów i literatury obyczajowej, postanowiła zmierzyć się z zupełnie nowym dla siebie gatunkiem. "Nagranie" bowiem to jej kryminalny debiut.

W ciągu sześciu miesięcy w Toruniu zaginęło bez śladu pięciu młodych mężczyzn. Oprócz płci i młodego wieku nic tak naprawdę ich nie łączyło. Po jakimś czasie każda z ich rodzin otrzymała tajemniczą przesyłkę, która zawierała płytę dvd i kartkę świąteczną z oryginalnymi życzeniami. Na pierwszym nagraniu, każdy z mężczyzn ma na głowie papierową torbę, przedstawia się i przyznaje do tego, że zgrzeszył. Na kolejnym, niestety już nie żyje.
Śledztwo w sprawie tajemniczych zaginięć prowadzi komisarz Maciej Gorczyński wraz z zaprzyjaźnioną jasnowidzką Sylwią Trojanowską. Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana. Mężczyźni pochodzili z różnych grup społecznych, byli w różnym wieku, nie obracali się w tym samym towarzystwie. Jedynym śladem jakim dysponują policjanci są słowa założyciela Fundacji LifeTrans, profesora Collegium Medicum, które zostały nadrukowane na pocztówkach dołączonych do przesyłek. Czas ucieka, a kolejni mężczyźni wciąż giną......

Małgorzata Falkowska stworzyła bardzo ciekawą intrygę. Pomysł z tajemniczymi zaginięciami młodych mężczyzn, a potem z nie mniej tajemniczymi przesyłkami, był naprawdę bardzo oryginalny. Także na pochwałę zasługuje konstrukcja powieści - krótkie, konkretne rozdziały z oznaczonym czasem i miejscem wydarzenia, i narracja prowadzona z dwóch punktów widzenia. Raz widzimy sytuację z perspektywy komisarza Gorczyńskiego, raz z perspektywy Sylwii Trojanowskiej. I gdyby tylko autorka skupiła się na rozwiązaniu zagadki kryminalnej, na zawiłej intrydze i oryginalnie prowadzonym śledztwie, to byłaby to powieść naprawdę ciekawa. Niestety koncept wplecenia romansu komisarza i pani jasnowidz, w momencie tak kontrowersyjnej sytuacji rodzinnej bohatera, sprawił, że całkowicie straciłam do niego i do niej sympatię. Bohaterowie kryminałów to nie są postacie kryształowe, ale za to ich lubiłam, za te niedoskonałości, upadki, walkę z nałogami, w tym jednak przypadku jestem po prostu zniesmaczona. Także zachowanie policjanta, który sprawia wrażenie, że bardziej interesuje go ta znajomość niż prowadzone śledztwo, wydaje mi się mało profesjonalne, bo własnie tego zawodowego profesjonalizmu brakowało mi w powieści najbardziej.
"Nagranie" to nie jest zły kryminał, jest on chyba po prostu nie w moim stylu. Lubię wyrazistych, zarówno bohaterów, jak i sprawców zbrodni. Nie stronię także od romansów w tego typu powieściach, ale takich które motywują a nie powodują całkowite rozleniwienie w dochodzeniu i moja czytelniczą irytację. Jednak wszystkim, którzy lubią łączyć te dwa gatunki i lubią twórczość Małgorzaty Falkowskiej książka na pewno się spodoba i myślę, że z przyjemnością po nią sięgną.

pokaż więcej

 
2019-05-03 08:01:45
Ma nowego znajomego: czytanienaplatanie
 
2019-05-03 00:20:03
Ma nowego znajomego: kryminalnatalerzu
 
2019-05-02 20:09:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

wrotkaczyta.blogspot.com

"Jeśli odbierasz życie komuś, kto zabija i krzywdzi innych - czy można to usprawiedliwić?"

Czy każda zbrodnia zasługuje na potępienie, czy jednak są takie, które należy usprawiedliwić w imię wyższego dobra? Przyznam się, że nie potrafię tak do końca odpowiedzieć na to pytanie, nawet teraz, mimo iż od przeczytania tej książki minęło już parę dni.

Clara jest...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Jeśli odbierasz życie komuś, kto zabija i krzywdzi innych - czy można to usprawiedliwić?"

Czy każda zbrodnia zasługuje na potępienie, czy jednak są takie, które należy usprawiedliwić w imię wyższego dobra? Przyznam się, że nie potrafię tak do końca odpowiedzieć na to pytanie, nawet teraz, mimo iż od przeczytania tej książki minęło już parę dni.

Clara jest urzędniczką w Ministerstwie Sprawiedliwości i żoną Haavarda, lekarza pediatry. Zajmuje się ona tworzeniem od podstaw ustawy dającej narzędzie do ochrony najmniejszych i najsłabszych obywateli, czyli dzieci. Do tej pory podejrzane przypadki nie mogły być zgłaszane do odpowiednich służb, gdyż lekarzy obowiązywała tajemnica służbowa. Ustawa miała to definitywnie zmienić. Tymczasem do szpitala, w którym pracuje Haavard przywieziono pobitego czteroletniego chłopca, który w wyniku obrażeń wkrótce umiera. Pracownicy szpitala podejrzewają o wszystko ojca dziecka, jednak nie mają na to dowodów i żadnej możliwości złożenia skargi. Tego samego wieczoru ojciec chłopca zostaje zamordowany. Policja od razu rozpoczyna śledztwo, zakładając pierwotnie, że śmierć ta jest powiązana z mafijnymi porachunkami. Kiedy jednak giną kolejni ludzie pojawia się pytanie, czy to przypadek, czy też ktoś wymierza sprawiedliwość na własna rękę. Jest bowiem jedna wspólna cecha zamordowanych - każdy z nich źle traktował swoje własne dzieci.

"Odbiorę ci wszystko" to sprawnie napisany thriller psychologiczny, który w miarę rozwijania się akcji coraz bardziej mnie zaciekawiał. Autorka bardzo interesująco nakreśliła multikulturowe współczesne społeczeństwo norweskie i niebezpieczeństwa, które tej wielokulturowości towarzyszą. Brak odpowiednich praw i narzędzi do ich respektowania, całkowicie odsłania niemoc władz. Ich tolerancja odmiennych kulturowo zachowań emigrantów i brak sprzeciwu wobec negatywnych postępowań, skutkują coraz większym oburzeniem społeczeństwa. Wystarczy wtedy mała iskra, jedno negatywne wydarzenie za dużo, by rozniecić potężny pożar zemsty i przeświadczenia, że złe uczynki zawsze muszą zostać ukarane. Jednak w powieści nie do końca chodzi o kulturową odmienność ofiar, ale o ich wspólny mianownik negatywnego zachowania. Chodzi mianowicie o bestialskie postępowanie wobec dzieci, a to zdarza się zarówno w norweskich, jak i emigranckich rodzinach.
Narracja w powieści jest podzielona między dwie osoby - Clarę i Havvarda. Czasami do głosu dochodzi ktoś inny i wtedy widzimy wydarzenia z jego perspektywy, jednak to główne postaci nadają kształt fabule. Autorka sprawnie buduje napięcie i ciekawie wplata we współczesne wydarzenia wspomnienia z dzieciństwa Clary. Powstaje nam przez to interesująca, równoległa zagadka do rozwiązania. Mroczna przeszłość kobiety powoli zostaje przed nami odsłonięta, a jej postępowanie coraz bardziej zrozumiałe.
Autorka nie czeka do końca powieści aby przedstawić nam mordercę. Ja zresztą również domyślałam się kim on jest. Jednak zakończenie jakie zaserwowała nam Ruth Lillegraven całkowicie mnie zaskoczyło. "Odbiorę ci wszystko" to już druga powieść, którą czytałam w ostatnim czasie o finale tak moralnie niejednoznacznym. Czy bohater o osobowości psychopatycznej działający jednak w imię wyższego dobra, to człowiek godny potępienia, czy też nie? Na to pytanie każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam po skończeniu książki, do przeczytania której serdecznie zachęcam.

pokaż więcej

 
2019-05-02 10:56:22
Ma nowego znajomego: allison
 
2019-04-30 16:02:51
Ma nowego znajomego: Ewa1971
 
2019-04-29 22:02:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

wrotkaczyta.blogspot.com

"Zawsze trzeba brać odpowiedzialność za to, co się dzieje. Za wszystko, dobre i złe"

"Nie powiem" to jedna z tych książek, która niepokojąco długo się rozkręca, by potem porwać nas znienacka w naszpikowany emocjami wir i w ostateczności porzucić całkowicie zaskoczonych. Z bohaterami pogrążonymi w świecie własnego umysłu spotkałam się na kartach książek już niejeden...
wrotkaczyta.blogspot.com

"Zawsze trzeba brać odpowiedzialność za to, co się dzieje. Za wszystko, dobre i złe"

"Nie powiem" to jedna z tych książek, która niepokojąco długo się rozkręca, by potem porwać nas znienacka w naszpikowany emocjami wir i w ostateczności porzucić całkowicie zaskoczonych. Z bohaterami pogrążonymi w świecie własnego umysłu spotkałam się na kartach książek już niejeden raz. Lubię te spotkania. Zawsze z ogromną przyjemnością wysłuchuję ich opowieści, zanurzając się w ten niedostępny dla innych świat, dokonuję analizy i próbuję poskładać wszystko w jedna całość.
Catherine, bohaterka powieści Clare Empson jest zamknięta we własnym świecie wspomnień i traumatycznych przeżyć, w wyniku których traci głos i chęci do życia. Od trzech miesięcy nie wypowiedziała ani jednego słowa, ani do męża, ani do własnych dzieci. Lekarze próbują jej pomóc uporać się z tym problemem, sugerując powrót do traumatycznych wydarzeń z przeszłości i ich analizę krok po kroku. Catherine zaczyna więc wszystko od początku. Wraca do wspomnień i momentu, w którym spotkała Luciana, miłość swojego życia, a także do tych wszystkich zdarzeń sprzed piętnastu laty, których konsekwencją było porzucenie jedynego mężczyzny, którego tak naprawdę kochała, związanie się z Samem, jej obecnym mężem i życie przez lata w kłamstwie.
Wydarzenia w powieści ujęte zostały w trzech wymiarach czasowych. Rozdziały poświęcone pobytowi Catherine w szpitalu przeplatają się z jej wspomnieniami sprzed piętnastu laty i z wydarzeniami, które 4 miesiące temu doprowadziły do tragedii, w wyniku której kobieta zamilkła. Te ostatnie przedstawione zostały zarówno z perspektywy Catherine, jak i Luciana. Czytelnik już od samego początku wie, że zakończenie powieści nie będzie szczęśliwe, a wydarzenia tragiczne w skutkach, zarówno te rozgrywające się piętnaście lat temu, jak i te sprzed paru miesięcy. Wielka miłość kontra zaborcza przyjaźń. Dwa różne światy i hermetyczna paczka przyjaciół broniąca swojego terytorium. Wydawałoby się, że miłość pokona wszystko, okazuje się jednak, że sama miłość w obliczu niszczącej siły zazdrości niewiele może.
Czytając tę powieść cały czas towarzyszył mi niepokój. Mimo iż od samego początku wiedziałam, że coś złego w życiu bohaterki się wydarzyło, skoro spotykamy ją w tym a nie innym miejscu, to jednak ta atmosfera, która zbudowała autorka sprawiała, że bardzo mocno zaczęłam się z tymi wydarzeniami identyfikować. Nie byłam już widzem, byłam współuczestnikiem. Targały mną te same uczucia co Catherine, żyłam jej życiem, czekałam na rozwój wydarzeń, i czekałam na wielki finał, który w ostateczności zaskoczył mnie całkowicie.

"Nie powiem" jest powieścią, która wzbudziła we mnie wiele emocji. Jeszcze długo po jej przeczytaniu analizowałam, to co się wydarzyło. Mam świadomość, że ta książka nie każdemu przypadnie do gustu. Trudno ją także gatunkowo sklasyfikować - nie jest to romans, w klasycznym tego słowa znaczeniu i nie do końca thriller psychologiczny. Ja jednak ją polecam, bo według mnie jest warta przeczytania.

pokaż więcej

 
2019-04-28 19:13:55
Ma nowego znajomego: Karolina
 
2019-04-27 09:46:36
Ma nowego znajomego: syla50
 
Moja biblioteczka
470 101 3519
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (145)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd