Anta 
Moja praca związana jest z literaturą dla dzieci i młodzieży, dlatego recenzuję książki dla młodszych czytelników. Staram się pisać przede wszystkim o książkach polskich autorów, bo odnoszę wrażenie, że ich twórczość jest trochę niedoceniana. Recenzje (z ilustracjami, jeśli książka jest ilustrowana) zamieszczam też na stronie http://www.polskanapiechote.waw.pl/do-poduszki; W wolnym czasie, gdy pogoda dopisuje, zwiedzam Polskę. Swoje wycieczki opisuję na stronie: http://www.polskanapiechote.waw.pl; A gdy za oknem zimno i deszczowo, bawię się w „artystkę”, czyli maluję, rysuję, wycinam, przyklejam… Wyniki tej mojej działalności, też są na stronie http://www.polskanapiechote.waw.pl/10-boksy/5-po-godzinach; Serdecznie dziękuję za wszystkie plusiki przy moich recenzjach.
status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 2 tygodnie temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-29 21:38:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Pięcioletni Kamil jest niewidomy. Nie wie, jak wyglądają jego mama, tata, starsza siostra Zuzia ani cały świat. Nie znaczy to jednak, że jego życie jest nudne czy pozbawione radości. Przeciwnie, Kamil żyje jak każdy inny pięciolatek.

O jakości życia niepełnosprawnego dziecka w dużym stopniu decyduje rodzina, w której ono dorasta. Rodzina Kamila, ta najbliższa, jest wręcz modelowa. Chłopiec w...
Pięcioletni Kamil jest niewidomy. Nie wie, jak wyglądają jego mama, tata, starsza siostra Zuzia ani cały świat. Nie znaczy to jednak, że jego życie jest nudne czy pozbawione radości. Przeciwnie, Kamil żyje jak każdy inny pięciolatek.

O jakości życia niepełnosprawnego dziecka w dużym stopniu decyduje rodzina, w której ono dorasta. Rodzina Kamila, ta najbliższa, jest wręcz modelowa. Chłopiec w każdej sytuacji może liczyć na pomoc starszej siostry i rodziców, ale nikt nie stosuje wobec niego taryfy ulgowej, nie oszczędza go ani nie lituje się nad nim. Kamil ma swoje obowiązki w domu, rodzice uczą go samodzielności i radzenia sobie w różnych sytuacjach, nie robią różnic między nim a pełnosprawną siostrą. Starają się też, by w pełni korzystał z życia. Udziałem chłopca stają się więc rozrywki, nawet te na pierwszy rzut oka nie całkiem nadające się dla dziecka niewidzącego: Kamil jeździ na rowerze i na nartach, gra w piłkę. Dzięki takiemu wychowaniu jest odważny i pomysłowy, i co ważne – nie wstydzi się swojego kalectwa ani nie uważa go za przeszkodę w normalnym życiu: „Przecież nie potrzebuję oczu do biegania i sprzątania, i rozmawiania!”.

Kilkanaście scenek składających się na książkę pozwala czytelnikom poznać codzienne życie dziecka niewidomego. Obserwujemy go w domu, przedszkolu, centrum handlowym, tramwaju, u dziadków na wsi, na wycieczce, w zoo czy w muzeum. Każda z przedstawionych sytuacji ukazuje problemy, z jakimi takie dziecko może się zetknąć. Najczęściej jest to niechętna reakcja otoczenia (która zmienia się, a zmiana ta połączona jest z karą za początkowe niewłaściwe zachowanie).

Niewątpliwie książka "O Kamilu, który patrzy rękami" jest potrzebna. W przystępny sposób podaje wiedzę o dziecku dotkniętym niepełnoprawnością, piętnuje niewłaściwe zachowania, uczy wrażliwości i daje pozytywne wzorce postępowania, zarówno ludzi pełnosprawnych, jak i jego samego. Chłopiec nie żywi urazy do tych, którzy go zranili. Jednak – moim zdaniem – jest trochę niedopracowana.

Autora cechuje pewna schematyczność przedstawiania sytuacji oraz skłonność do przesady. W dzisiejszych czasach podejście społeczeństwa do osób niepełnosprawnych cechują coraz większa otwartość, szacunek i życzliwość, dlatego trudno uwierzyć w ordynarne zachowanie „silnego pana” w zoo, snowboardzistów na górskim stoku czy gościa w restauracji. Podobnie mało prawdopodobne wydaje się postępowanie cioci Helenki, zwracającej się do Kamila (również publicznie): „Mój biedny kaleka!”.

Szkoda też, że autor w pełni nie wykorzystał sceny rozgrywającej się w przedszkolu. Dzieci dokuczają Kamilowi i Eli, podobnie jak chłopiec, niewidomej. Reakcja nauczycielki ogranicza się do przeproszenia Kamila za niesłuszne posądzenie o celowe przeszkadzanie w zabawie innym przedszkolakom. Autor mógłby rozbudować tę scenę o przykłady wspólnych działań dzieci pełnosprawnych z niewidzącymi.

I szkoda również, że rozdział Kim będzie Kamil, gdy dorośnie nie kończy książki. Każde dziecko, również niepełnosprawne dorasta. Rodzice Kamila myślą o jego przyszłości. Wprawdzie kariera muzyka nie jest mu przeznaczona, ale wiele innych zawodów stoi przed nim otworem: „Będziesz mógł pisać na komputerze, udzielać informacji, robić masaże lecznicze… A może zostaniesz sportowcem albo rzeźbiarzem, albo spikerem?”. Myślę ten rozdział, ukazujący niemal równe szanse dzieci pełnosprawnych z dziećmi dotkniętymi kalectwem, mógłby stać się pozytywnym podsumowaniem książki.

pokaż więcej

 
2018-10-29 21:33:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

http://www.polskanapiechote.waw.pl/do-poduszki

„– Może to właśnie tak zaczynają się wojny, a potem trwają i trwają – powiedziałem. – Wróg wyrządza ci jakąś krzywdę, więc ty robisz mu coś gorszego. Wtedy on się odgrywa, a potem ty, wszystko robi się coraz poważniejsze i podlejsze, aż w końcu ktoś zrzuca bombę. Czy nie tak to wygląda? – Mniej więcej właśnie tak – zgodził się ze mną”.

To...
http://www.polskanapiechote.waw.pl/do-poduszki

„– Może to właśnie tak zaczynają się wojny, a potem trwają i trwają – powiedziałem. – Wróg wyrządza ci jakąś krzywdę, więc ty robisz mu coś gorszego. Wtedy on się odgrywa, a potem ty, wszystko robi się coraz poważniejsze i podlejsze, aż w końcu ktoś zrzuca bombę. Czy nie tak to wygląda? – Mniej więcej właśnie tak – zgodził się ze mną”.

To fragment rozmowy Petera z dziadkiem. Obaj toczą wojnę o pokój, taki zwyczajny pokój dziesięcioletniego chłopca. Peter mieszkał w nim od urodzenia, znał każdy kąt i nawet w nocy, po ciemku wiedział, gdzie co stoi: łóżko przy dłuższej ścianie, w rogu biurko, dalej żółte regały pełne zabawek, a na nich pudełka po butach z kolekcją kart z bejsbolistami. Pokój niczym się nie wyróżniał, ale Peter czuł się w nim szczęśliwy i bezpieczny. Niestraszne mu były trzeszczące podłogowe deski ani gałęzie drzew skrobiące w okno. To był JEGO pokój.

I nagle zjawia się dziadek. Schorowany, przygnębiony i samotny po śmierci babci, nie może mieszkać sam. Przenosi się do rodziny i zajmuje pokój Petera, a chłopiec trafia na poddasze. Otrzymuje pokój, którego nie znosi. Jest zły i przestraszony koniecznością mieszkania w nowym miejscu, gdzie deski podłogowe trzeszczą złowrogo, a cienie gałęzi drzew na ścianie wyglądają jak czarne łapska. Zamierza więc odzyskać swoją własność i wypowiada dziadkowi wojnę, oficjalnie, na piśmie. Dziadek początkowo lekceważy przeciwnika, potem próbuje zniechęcić go do działań wojennych, aż w końcu daje się wciągnąć w grę. I tak raz jeden (Skryty Wojownik Peter), raz drugi (Stary Pryk dziadek) robią sobie na złość.

Wojna domowa Petera i dziadka nosi wszystkie cechy prawdziwego konfliktu zbrojnego (Peter odbywa narady wojenne z kolegami z podwórka, prowadzi konferencje pokojowe z dziadkiem, dziadek proponuje rozejm, jest chwilowe zawieszenie broni i wznowienie działań wojennych, pojawiają się elementy wojny psychologicznej). I tylko jedno różni tę wojną od prawdziwej – Peter i dziadek nie czują do siebie nienawiści: „Dziadku – zacząłem, a on zatrzymał się w progu. – Kocham cię… – powiedziałem, a on się uśmiechnął – ...ale wojna trwa dalej!”. Z czasem ich działania stają się coraz bardziej bezwzględne. Wojna kończy się pokojem, ale rozejm okupiony jest cierpieniem starszego pana i wyrzutami sumienia wnuka.

Kto jest winien tej wojny domowej? Dziesięcioletni Peter, który – choć świadom, że rani dziadka – nie potrafił pogodzić się z utratą pokoju? Dziadek, który w porę nie przerwał gry? A może rodzice? To oni podjęli decyzję o oddaniu pokoju Petera dziadkowi, nie pytając syna o zdanie. Może się wydawać, że mieli prawo tak zrobić, ale z drugiej strony: „Kiedy rodzice chcą, żeby dziecko coś zrobiło, a dziecko tego nie chce, jedno jest pewne. To, że rodzice zazwyczaj postawią na swoim. To jeden z wielkich atutów bycia rodzicem. Kłótnie rozstrzygasz na swoją korzyść”. A wystarczyło porozmawiać i poszukać innego rozwiązania, które w końcu i tak się znalazło.

„Wojna z dziadkiem” to dobrze napisana, dowcipna książka antywojenna. Dziadek tłumaczy Peterowi jej bezsens: „– Wojna jest bolesna […]. Rani, zabija i niesie krzywdę. Tylko głupiec dąży do wojny”, a wnuk, po wielu mniej lub bardziej dotkliwych potyczkach, przyznaje mu rację.

Książkę powinni przeczytać wszyscy: dziadkowie, rodzice i wnuki, zwłaszcza mieszkający pod jednym dachem, by nauczyć się szanować zdanie i potrzeby poszczególnych członków rodziny, nawet tych najmłodszych. Ci z kolei dowiedzą się, że wojna jest najgorszym sposobem rozstrzygania konfliktów i istnieją pokojowe sposoby ich zażegnywania. Ta wiedza przyda im się w kontaktach z rówieśnikami i później w dorosłym życiu.

pokaż więcej

 
2018-10-29 21:22:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

http://www.polskanapiechote.waw.pl/do-poduszki

Trzy dziewczynki, trzy marzenia. Lekka jak piórko Amelia chce być najlepszą pilotką na świecie, małomówna Helena pragnie zostać wielką pisarką, a „okrągła jak kropka nad i” Martyna marzy o karierze skrzypaczki.

W dążeniach do osiągnięcia celów wspiera je pan CHCIEĆ-TO-MÓC. To on dodaje im skrzydeł. Ale ma rywala, a nawet całą bandę rywali...
http://www.polskanapiechote.waw.pl/do-poduszki

Trzy dziewczynki, trzy marzenia. Lekka jak piórko Amelia chce być najlepszą pilotką na świecie, małomówna Helena pragnie zostać wielką pisarką, a „okrągła jak kropka nad i” Martyna marzy o karierze skrzypaczki.

W dążeniach do osiągnięcia celów wspiera je pan CHCIEĆ-TO-MÓC. To on dodaje im skrzydeł. Ale ma rywala, a nawet całą bandę rywali dowodzoną przez pana NIE-UDA-CI-SIĘ. Złe typy to pani URODA-ZEWNĘTRZNA, pan LUSTERECZKO, pan NIERÓWNOŚĆ i pani-UTKA. Wszyscy dbają o to, by dziewczynki nie mogły oderwać się od ziemi. Do ich kieszeni, butów i plecaków dosypują kamyczki – szepty odbierające wiarę w siebie: „musisz być wysoka i szczupła”, jesteś „za gruba, za niska, głupia, chuderlawa, patyk, brzydula, okularnica”, „dziewczynki są słabsze od chłopców”, „dziewczynki są mniej odważne”, „dziewczynki… gorzej… mniej… gorzej…”.

Kamyczki uwierają, mącą myśli Amelii, Heleny i Martyny: może faktycznie jestem za gruba, za niska, gorsza od chłopca, może nie powinnam marzyć, bo moje marzenia są nieosiągalne, bo jestem dziewczynką, bo to nie wypada, bo powinnam być śliczniUTKA, milUTKA, czyli taka, jak chce pani-UTKA.

Kamyczek po kamyczku rośnie góra wątpliwości. „Może” po pewnym czasie przemienia się w „na pewno”. Dziewczynki rezygnują z marzeń. Pan CHCIEĆ-TO-MÓC załamuje ręce.

Amelia, Helena i Martyna – trzy dziewczynki i trzy marzenia. Takich dziewczynek jest wiele. Są inteligentne, ambitne, zdolne i wytrwałe, lecz ulegają społecznym oczekiwaniom i rezygnują z realizacji swych celów. Godzą się z narzucaną im niższą – w stosunku do chłopców – pozycją społeczną, a wielkie plany zastępują pogonią za gładką buzią i nienaganną sylwetką.

Jednak dla Amelii, Heleny i Martyny jest ratunek. W pokonaniu bandy pana NIE-UDA-CI-SIĘ pomaga im inna dziewczynka, Emilka, która twierdzi, że gdy dorośnie, zostanie Marsjanką ­– kobietą z planety zarezerwowanej dla mężczyzn. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych ani takich, których robić nie wypada. Takich Emilek też jest wiele. Mali czytelnicy mogą poznać niektóre z nich dzięki lekturze książek o silnych kobietach, które nie pozwoliły, by ktoś podciął im skrzydła: „Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy”, „Nadzwyczajnie wspaniałe kobiety, które zmieniły świat”, „Opowieści na dobranoc dla małych buntowniczek”, „Superbohaterki”. Wszystkie, łącznie z omawianą, powinny poznać dziewczynki, żeby nie wahały się wyrzucić z buta czy plecaka kamyczki i „latały wysoko”, ale też chłopcy, aby w dziewczynkach dostrzegli równe sobie partnerki.

Raquel Diaz Reguera jest nie tylko autorką, ale też ilustratorką książki. Duże, wyraziste rysunki zajmują niemal całe strony i wiernie komentują opisywaną rzeczywistość. Właściwie tekst i ilustracje są na równorzędnych prawach, dlatego książkę mogą „czytać” dzieci nieznające liter.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
42 42 132
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd