Dwojra 
"Być może zbyt wiele chce ten, kto próbuje uporać się ze światem i z tym, co nieprzeczytane" - F. Moretti
24 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 10 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 4 dni temu
Teraz czytam
  • Jesień patriarchy
    Jesień patriarchy
    Autor:
    Opowieść o dyktatorze, jego nieograniczonej władzy i trwającej wieczność agonii, jest summą latynoamerykańskich dyktatur i narosłej wokół tych dyktatur literatury. Wszystko w tej opowieści jest niejed...
    czytelników: 1995 | opinie: 46 | ocena: 6,89 (815 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-10 18:37:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Seria: Salamandra
 
2018-12-02 13:21:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Seria: Spectrum
 
2018-10-11 22:44:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, En français
 
2018-10-10 07:39:16
Dodała do serwisu książkę: Ça raconte Sarah
 
2018-10-07 17:03:47
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-07 17:02:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
 
2018-09-27 00:29:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Zwycięstwa". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

To jedna z tych książek, których nie ośmielę się ocenić. Bo i co miałabym oceniać? Język, którym posługuje się człowiek wiedząc, że już za moment zostanie stracony? A może historię? Kim jestem, by oceniać przedstawioną historię, by dawać gwiazdki więźniowi faszystowskiego reżimu?

"Reportaż spod szubienicy" znalazłam podczas książkowych porządków. Ta mała, stara książeczka (wydanie z 1947...
To jedna z tych książek, których nie ośmielę się ocenić. Bo i co miałabym oceniać? Język, którym posługuje się człowiek wiedząc, że już za moment zostanie stracony? A może historię? Kim jestem, by oceniać przedstawioną historię, by dawać gwiazdki więźniowi faszystowskiego reżimu?

"Reportaż spod szubienicy" znalazłam podczas książkowych porządków. Ta mała, stara książeczka (wydanie z 1947 roku) przykuła moją uwagę i niemal od razu zaczęłam ją czytać. Pierwszy cios: od samego początku, już od pierwszej strony wiadomo, że bohater zginie. Oczywiście łatwo to też sprawdzić, ale gdyby ktoś tego zaniechał, dowie się o tym już z pierwszych słów.

Drugi cios: język. Pierwsze rozdziały tej niedługiej, więziennej historii rozbrajają wręcz niezwykłym poczuciem humoru. Tak, dokładnie. Jakiż dysonans rozbrzmiewa w głowie czytelnika, który właśnie poznaje przebieg tortur opisanych tak, jak gdyby była to dziecięca igraszka. I do jak tragicznych wniosków dochodzi ów czytelnik, gdy zorientuje się, że tam, na Pankracu, tylko śmiech mógł uchronić przed obłędem.

Książkę skończyłam czytać, ale jeszcze o Juliuszu myślę. Wyobrażam sobie go jako tkliwego nihilistę, trochę cynika. Mam wrażenie, że bym go polubiła. To, w jaki sposób rozumował, jak prostą, a zarazem heroiczną walkę podjął, by uchronić od zapomnienia - nie siebie, ale wszystkich wokół. Już wtedy, w połowie wojny wiedział, że będzie się mówiło o "bezimiennych bohaterach", przewidział istnienie niezliczonych grobów nieznanego żołnierza. "Reportaż spod szubienicy" to aktywny opór przed oddawaniem czci bezimiennym. Fuczik stara się wymieniać ich z imienia i nazwiska lub chociażby z pseudonimu - wszystko po to, by po śmierci zostali zapamiętani nie jako figury, ale ludzie, niegdyś żywi, posiadający dane osobowe, posiadający domy, rodziny, rzeczy osobiste, wady i zalety, a nawet pragnienia i troski.

Krótkie to świadectwo mówi o wojnie więcej, aniżeli niejedno opasłe tomiszcze. Mówi w sposób zwyczajny: szczery, prosty, momentami humorystyczny. Juliusz jawi się momentami jako osoba odrobinę zbyt zadufana w sobie (rzecz znamienna, że zwykliśmy o bohaterach opozycji mówić wyłącznie w superlatywach), czasem naigruje się z czytelnika niczym uczniak, któremu kazano zostać po lekcjach w kozie i Pankrac wydaje się wówczas nie gestapowskim więzieniem, a taką klasą właśnie, w której zamknięto chuliganów - nie za jakieś wielkie zbrodnie, wszak to dobrzy chłopcy...

A potem znów przychodzą ponure opisy reżimu, Fuczik grozi palcem, jakby chciał powiedzieć: "No, no, pośmialiśmy się, a teraz uważaj, bo wojna to nie zabawa". I tak to zmienia się nastrój tej krótkiej książeczki, czyniąc ją niezwykle przejmującym świadectwem, świadectwem żywym, obdartym z pompatycznych przemów, wymyślnych monologów. W tym tkwi moc tego tekstu. Chciałabym ją kiedyś ujrzeć na liście lektur obowiązkowych, wniosłaby dużo dobrego do sposobu pojmowania przez młodzież bohaterów.

pokaż więcej

 
2018-09-26 11:18:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Flaubert w "Salambo" osiągnął rzecz niesamowitą: stworzył powieść o miłości, spychając miłość do roli napędu do działań większych, aniżeli ona sama. Próżno tu szukać miłosnych utyskiwań, tak typowych dla części bohaterów powieści dziewiętnastowiecznej. Ten kompozycyjny majstersztyk, to wartka akcja, okrucieństwo i piękno. Bo piękno jest okrutne, jak mawiali Grecy. "Salambo" to taka... Flaubert w "Salambo" osiągnął rzecz niesamowitą: stworzył powieść o miłości, spychając miłość do roli napędu do działań większych, aniżeli ona sama. Próżno tu szukać miłosnych utyskiwań, tak typowych dla części bohaterów powieści dziewiętnastowiecznej. Ten kompozycyjny majstersztyk, to wartka akcja, okrucieństwo i piękno. Bo piękno jest okrutne, jak mawiali Grecy. "Salambo" to taka powieść, która znalazłaby poklask u współczesnego czytelnika, gdyby tylko przepisać ją na współczesny (bardziej zrozumiały?) język. Wszak jest tu wszystko: odwaga, zdrada, pożądanie, wojna, śmierć... Jeśli tylko dać szansę tym wieloakapitowym opisom kamieni szlachetnych czy wojska, czytelnik mozolnie odnajdzie w nich sens i urodę. Dziś już nie tworzy się takich powieści - wielkich, równych od pierwszej do ostatniej strony, dopracowanych w najmniejszym szczególe, ale przede wszystkim takich, które zaczyna się czytać z filologicznego przymusu, bo przecież nie z chęci czystej, a kończy z miłości w porze Tanit.

pokaż więcej

 
2018-09-23 22:43:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Muszę przyznać, że długo myślałam, co napisać o "Tajemnej historii". Zacznijmy od tego, że na szubienicę powinni być wysyłani wydawcy, którzy na okładkach zamieszczają teksty w stylu: "Najważniejsza powieść XX wieku", "Pretendent do Nobla" i tym podobne bzdury.
I właśnie w nawiązaniu do powyższego zacznę przewrotnie: z pewnością NIE JEST to jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Jedynie...
Muszę przyznać, że długo myślałam, co napisać o "Tajemnej historii". Zacznijmy od tego, że na szubienicę powinni być wysyłani wydawcy, którzy na okładkach zamieszczają teksty w stylu: "Najważniejsza powieść XX wieku", "Pretendent do Nobla" i tym podobne bzdury.
I właśnie w nawiązaniu do powyższego zacznę przewrotnie: z pewnością NIE JEST to jedna z najważniejszych powieści XX wieku. Jedynie osoba o bardzo wąskich horyzontach literackich mogła wpaść na podobny pomysł...
ALE...
No właśnie, nie może obyć się bez "ale". Mimo że nie jest to jedna z najważniejszych powieści XX wieku, wciąż jest to powieść dobra. Bardzo dobra, rzekłabym. Utrzymana w gatunku powieści kampusowej historia Tratt idealnie wpisuje się w krajobraz literacki końca dwudziestego stulecia.
Jest to także historia czerpiąca nieco z wieku XIX. Bardzo bliski jest mi obraz filologa przedstawiony w "Tajemnej historii" - wyobcowanego z życia, posiadającego wgląd w rzeczy głębsze, z pogardą spoglądający na przyziemne rozrywki rówieśników. Do dziś spotyka się takich literaturoznawców i będą oni istnieli zawsze.
Jedynie dwie rzeczy kuły mnie w oczy podczas lektury. Pierwsza to nierówne tłumaczenie - momentami naprawdę doskonałe, w innym momencie wykładało się na powtórzeniach czy stylistyce. Ale to drobiazg. Większy problem leży po stronie samej autorki i dotyczy zakończenia, które jest... puste. Nie znajduję innego słowa. Być może i robi wrażenie na niewprawionym oku, ale z literaturoznawczego punktu widzenia na zakończeniu tym powieść traci na znaczeniu. Przestaje być tym, czym była przez 600 stron i staje się zwykłym czytadłem. A szkoda.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
325 67 622
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

zgłoś błąd zgłoś błąd