Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Estrella 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 7 godzin temu
Teraz czytam
  • Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu
    Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu
    Autor:
    Pięćdziesiąt wskazówek. Pięćdziesiąt lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące ksią...
    czytelników: 10409 | opinie: 585 | ocena: 7,51 (4258 głosów)
  • Ch...owa Pani Domu
    Ch...owa Pani Domu
    Autor:
    Pierwszy antyporadnik w wersji #nofilter, z którego (nie) dowiesz się między innymi: - jak nie gotować i nie prowadzić gospodarstwa domowego, - jak nie celebrować Dnia Ręcznika - oraz jak nie zosta...
    czytelników: 1443 | opinie: 174 | ocena: 5,75 (797 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-11-13 21:13:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3)

Feyra powraca do Dworu Wiosny, aby prowadzić śmiercionośną i przewrotną grę. Musi udawać, aby uzyskać informacje o poczynaniach Tamlina oraz potężnego i bezlitosnego króla Hybernii. Krainie fae znów grozi niebezpieczeństwo. Jeden błąd dziewczyny może zniszczyć Prythian. Wojna jest nieunikniona, a Feyra musi zdecydować komu może zaufać. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Do czego posunie się... Feyra powraca do Dworu Wiosny, aby prowadzić śmiercionośną i przewrotną grę. Musi udawać, aby uzyskać informacje o poczynaniach Tamlina oraz potężnego i bezlitosnego króla Hybernii. Krainie fae znów grozi niebezpieczeństwo. Jeden błąd dziewczyny może zniszczyć Prythian. Wojna jest nieunikniona, a Feyra musi zdecydować komu może zaufać. Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Do czego posunie się Feyra? Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, bezwzględnej i nierównej walce o władzę…

Feyra i Rhysand dołączyli już dawno do grona moich ulubionych bohaterów książkowych i z przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii, aby poznać ich dalsze losy. Już przy recenzji poprzednich tomów wspomniałam, że lubię w literaturze silne i niezależne kobiety, a Feyra idealnie wpasowuje się w ten wizerunek. Poznaliśmy ją jako śmiertelniczkę, gotową stawić czoło nieśmiertelnej kobiecie, która zniewoliła cały Prythian. Udowodniła, że drzemie w niej siła i potęga, konsekwentnie dążyła do celu i odważnie stawiała czoło problemom. Teraz prowadzi śmiertelną grę, od której zależą losy jej krainy, gdyż wojna nadchodzi i jest nieunikniona. W tej części główna bohaterka jest o wiele bardziej bezwzględna i przebiegła niż dotychczas, co niezwykle mi się spodobało.

Na kartach powieści pojawiają się także dobrze nam znani i lubiani bohaterowie Dworu Nocy, którzy już w poprzednich częściach urzekli mnie swoim charakterem i siłą. Za to zabrakło mi Luciena. Wprawdzie pojawiał się, ale uważam, że autorka powinna poświęcić tej postaci trochę więcej uwagi. Tamlin jest doskonałym przykładem postaci, do której moje podejście zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Jako, iż w „Dworze cierni i róż” wydawał mi się ciekawą postacią i nawet go polubiłam, tak w następnych tomach miałam ochotę nim potrząsnąć. Moje oczekiwania co do tej postaci były zupełnie inne.

Akcja w pierwszej połowie książki jest dość miarowa, jednak w żaden sposób nie nudzi. W drugiej części powieści mamy jeszcze więcej emocji i napięcia i tak aż do samego końca. Maas jest nieprzewidywalna i za to uwielbiam jej twórczość. Krwawa i bezwzględna wojna jest nieunikniona. Mamy knucia, intrygi i knowania. Najlepszą częścią jest bitwa, którą autorka wykreowała perfekcyjnie. Z ogromnym trudem odkładałam książkę na półkę, bo jak wiecie, nie samymi książkami człowiek żyje.

Sarah J. Maas zaserwowała nam razem ponad 2100 stron fantastycznej rozrywki, barwnych postaci, niebezpiecznego świata pełnego intryg i kłamstw oraz mrocznych i przebiegłych nieśmiertelnych. Nie zabrakło emocji, scen pełnych romantycznych uniesień, przelanej krwi, trudnych decyzji i wyborów. Sarah J. Maas w „Dworze skrzydeł i zguby” wprowadziła nowych bohaterów oraz wątki, a niektóre z nich pozostawiała nierozwinięte. Mam nadzieję, że pisarka nie zostawi nas z kacem książkowym i wykorzysta to w jakiś opowiadaniach, gdyż nie chce mi się wierzyć, że Maas skończy historię wyłącznie na trzech tomach.

Podsumowując „Dwór skrzydeł i zguby” to książka godna swoich poprzedniczek. Sarah J. Maas zaserwowała bardzo dobrą historię, przepełnioną akcją, intrygami, brutalnością i świetnymi bohaterami, która wciągnęła mnie od początku aż do samego końca. Feyra i Rhysand już na zawsze pozostaną w moim sercu. Myślę, że do serii wrócę jeszcze nie raz. A tych z was, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać tej historii zachęcam, aby po nią sięgnąć.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/11/recenzja-sarah-j-maas-dwor-skrzyde-i.html

pokaż więcej

 
2017-11-12 20:22:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Emilia jest przeciętną piętnastolatką, która stara się nie wyróżniać. Pewnego dnia wracając w towarzystwie najlepszych przyjaciół- Albanem i Linusem, spotyka na swojej drodze żebrzącą, starszą kobietę, która wypowiada oskarżycielskim tonem tajemnicze słowa „Nadchodzi horror vacui. I znajdzie was”. Tuż po tym niepokojącym spotkaniu, Emi ma dziwny sen, w którym towarzyszy jej tajemniczy chłopak... Emilia jest przeciętną piętnastolatką, która stara się nie wyróżniać. Pewnego dnia wracając w towarzystwie najlepszych przyjaciół- Albanem i Linusem, spotyka na swojej drodze żebrzącą, starszą kobietę, która wypowiada oskarżycielskim tonem tajemnicze słowa „Nadchodzi horror vacui. I znajdzie was”. Tuż po tym niepokojącym spotkaniu, Emi ma dziwny sen, w którym towarzyszy jej tajemniczy chłopak o turkusowych włosach z pryzmatem na szyi. Dziewczyna uwiecznia go na rysunku. Następnego dnia doznaje szoku, gdy w szkole spotyka chłopaka ze snu. Okazuje się być nim Noa, który wraz z siostrą Pi przeprowadził się do Danii. Czy to zwykły zbieg okoliczności? A może nie?

Nanna Foss to nowe nazwisko na polskim rynku wydawniczym. Serią „Spektrum” zaskarbiła sobie serca czytelników w Danii. Teraz jej seria zawitała do Polski. Czy jej książka zaskarbiła sobie także moje serce?

Powieść liczy sobie ponad 500 stron i przyznam się, że przeczytałam je niezwykle szybko i ani na moment nie doznałam nudy. Początkowo historia toczy się dość leniwie i przedstawiona jest z perspektywy Emi. Autorka pozwala poznać nam bohaterów, każdego z osobna, a potem krzyżuje ich drogi. I właśnie wtedy historia nabiera tempa. Bohaterowie odkrywają w sobie paranormalne moce, które zarazem ich fascynują i przerażają. Ich życie wcale nie wygląda lepiej. Wręcz przeciwnie. Grozi im duże niebezpieczeństwo, którego doświadczają na własnej skórze. W historii pojawił się także watek zagadkowego morderstwa, które mam nadzieję autorka rozwinie w następnych częściach.

„Spektrum Leonidy” to historia szóstki nastolatków, których życie na zawsze odmienił jeden wieczór. W niewyjaśniony sposób otrzymują paranormalne zdolności. Aby zrozumieć co im się przydarzyło, muszą razem współpracować. Autorka wykreowała barwne postaci, a każdy z bohaterów jest inny. Emi to niepozorna nastolatka, która nie wychyla się na lekcjach, jednak w chwilach grozy potrafi zachować trzeźwy umysł. Linus to chłopak z temperamentem posiadający ogromną wiedzę, wykraczającą ponad szkolny program. Jego brat Alban jest niewidomy, lecz wydaje się być najbardziej dojrzały z nich wszystkich. Adrianna to typowa kujonka, która stara się sprostać wymaganiom matki. Bliźnięta zaś stanowią kontrast. Noa to typowy niegrzeczny chłopiec, arogancki i bezczelny, lecz dąży do odkrycia prawdy. Pi - dziewczyna o ognistym temperamencie z dredami. Ich przygody osadzone są w realiach duńskiej szkoły, które przewijają się na kartach powieści. To dzięki tak barwnej grupie postaci, książka nie jest nudna.

Pomysł na fabułę wydaje się banalny. Czy nie było już seriali i książek, gdzie główni bohaterowie otrzymują paranormalne zdolności? Było ich pełno, ale to nie zmienia faktu, że uwielbiam ten klimat! Jednak co do tej serii mam przeczucie, że nie będzie ona wcale taka banalna. Nie zdradzę wam jakie zdolności otrzymali bohaterowie, bo zachęcam was, abyście sami o tym przeczytali. Nanna Foss stworzyła książkę z gatunku Young Adult opowiadającą o przyjaźni, miłości i życiowych wyborach. Bohaterowie otrzymują niezwykłe zdolności oraz możliwość podróżowania w czasie, jednak wiąże się to też z niebezpieczeństwem, które na nich czyha. Lekki i przyjemny język oraz interesująca historia sprawiły, że szybko przewracałam strony, aby dowiedzieć się co będzie dalej. Jestem niezwykle ciekawa kontynuacji serii, po którą na pewno sięgnę.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/11/przedpremierowo-nanna-foss-spektrum.html

pokaż więcej

 
2017-11-10 17:27:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Firebird (tom 1)

Marguerite Caine jest córką słynnej pary naukowców, którzy dokonują przełomowego odkrycia w dziedzinie fizyki. Firebride to rewolucyjna technologia zamknięta w medalionie, pozwalająca na przeskakiwanie pomiędzy wymiarami. Ich wynalazek może zrewolucjonizować naukę. Niestety ojciec Marguerite ginie w wypadku. Podejrzanym staje się asystent Paul, który skradł Firebride'a i uciekł do innego... Marguerite Caine jest córką słynnej pary naukowców, którzy dokonują przełomowego odkrycia w dziedzinie fizyki. Firebride to rewolucyjna technologia zamknięta w medalionie, pozwalająca na przeskakiwanie pomiędzy wymiarami. Ich wynalazek może zrewolucjonizować naukę. Niestety ojciec Marguerite ginie w wypadku. Podejrzanym staje się asystent Paul, który skradł Firebride'a i uciekł do innego wymiaru. Marguerite nie zamierza pozwolić, by człowiekowi, który zniszczył jej rodzinę, uszło to na sucho. Wyrusza w pościg za Paulem do alternatywnych wszechświatów, za każdym razem przeskakując do innej wersji samej siebie. Do jakich miejsc trafi Meg i czy uda jej się dorwać mordercę ojca?

Alternatywne światy to pierwsza rzecz, która skusiła mnie, aby sięgnąć po „Tysiąc odłamków ciebie”. Pomysł od razu skojarzył mi się z serialem The Flash, w którym Barry Allen także podróżuje do alternatywnych światów. Jednak w przeciwieństwie do znanego mi serialu, w książce przeskakiwanie odbywa się za pomocą zaawansowanej technologii ukrytej w małym medalionie. Bohaterowie wstępują w ciała swoich alternatywnych wersji, zachowują własne wspomnienia i świadomość, lecz istnieje niebezpieczeństwo utknięcia w ciele siebie z innego wymiaru, gdy przyrząd zostanie zniszczony bądź gdy nie dokona się "przypomnienia".

Marguerite trafia do rozwiniętego technologicznie Londynu, gdzie prowadzi się holograficzne rozmowy telefoniczne, a komputer ukryty jest w bransolecie. Innym razem jest to Rosja a władzę sprawuje car. Gdzie jeszcze trafiła główna bohaterka? Tego wam nie zdradzę, bo najlepiej o tym przeczytać. Uważam, że Claudia Gray w ciekawy sposób przedstawiła wykreowane wersje znanego nam świata, ale nie do końca wykorzystała tkwiący w nich potencjał, skupiając się na rozterkach miłosnych głównej bohaterki. Oprócz Marguerite poznajemy także Theo oraz Paula, asystentów pracujących z rodzicami dziewczyny. Autorka pozwala poznać nam ich bliżej poprzez wspomnienia, do których Marguerite często wraca.

Historia nawiązuje także do miłości. Nie tylko tej romantycznej, do drugiej osoby, będącej bratnią duszą, którą poszukuje się przez długi czas, ale także do miłości w rodzinie. Dziewczyna jest związana blisko ze swoimi rodzicami, co możemy zauważyć, gdy bohaterka często ich wspomina. Nie może znieść, że osoba, której wszyscy zaufali, dopuściła się zbrodni. W imię miłości do ojca wyrusza w pogoń za jego mordercą.

Niektóre wydarzenia w książce mogłam z łatwością przewidzieć, ale były też takie, które mnie zaskoczyły. Jednak liczyłam na bardziej skomplikowany wątek kryminalny, który niestety zniknął gdzieś w tle, przyćmiony przez wątek romantyczny. I tu pojawia się ten nieszczęsny trójkąt miłosny, często znienawidzony przez czytelników. Przeze mnie też, ale jakoś w tym przypadku, aż tak bardzo mnie nie drażnił.

„Tysiąc odłamków ciebie” łączy ze sobą fantastykę i science-fiction oraz romans. To książka skierowana głównie do młodzieży, ale polecam ją także starszym czytelnikom, którzy chcą przeżyć podróż do alternatywnych wymiarów. Mimo drobnych wad książka przypadła mi do gustu, serwując ciekawą i oryginalną historię, gdyż jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim w literaturze. Na pewno sięgnę po kontynuację.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/11/recenzja-claudia-gray-tysiac-odamkow.html

pokaż więcej

 
2017-11-10 14:16:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jeden telefon wywrócił życie Josha do góry nogami. Kilka minut później przed jego domem parkuje samochód, z którego wysiada jego sąsiad Ryan z psim towarzyszem. Mimo sprzeciwów Josha, Ryan podrzuca mu pod opiekę ciężarną suczkę- Lucy i odjeżdża z piskiem opon. Josh do tej pory prowadził spokojne życie samotnika, pracował w domu, prowadził telekonferencje i stał się mistrzem dań z mikrofalówki.... Jeden telefon wywrócił życie Josha do góry nogami. Kilka minut później przed jego domem parkuje samochód, z którego wysiada jego sąsiad Ryan z psim towarzyszem. Mimo sprzeciwów Josha, Ryan podrzuca mu pod opiekę ciężarną suczkę- Lucy i odjeżdża z piskiem opon. Josh do tej pory prowadził spokojne życie samotnika, pracował w domu, prowadził telekonferencje i stał się mistrzem dań z mikrofalówki. Teraz przyjdzie mu się zmierzyć z nowym wyzwaniem, jakim jest Lucy, gdyż mężczyzna nigdy wcześniej nie miał psa. Mimo braku doświadczenia i początkowej niechęci, Josh nie potrafi oprzeć się brązowym i pełnym czułości oczom ciężarnej suczki. Przygarnia ją pod swój dach. Wkrótce nie tylko musi opiekować się Lucy, ale także piątką niesfornych szczeniąt. Josh szuka pomocy w schronisku, gdzie poznaje Kerri. Kobieta uczy go opieki nad zwierzakami i razem przygotowują je do świątecznego programu adopcyjnego. Z czasem Josh przywiązuje się do swoich czworonogów, jednak prawo zezwala na trzymanie jedynie trzech psów na swojej posesji. Czy mężczyzna jest w stanie rozstać się ze swoimi pupilami, które nieoczekiwanie wdarły się do jego życia i zmiękczyły serce?

Josh to sympatyczna postać, choć momentami jego nieporadność bywała rozbrajająca, gdy na początku opieki nad psiakami i Lucy, z każdym drobnym problemem dzwonił po radę do weterynarza (nawet wtedy gdy suczka na chwilę odeszła od psiaków). Jednak mimo początkowych oporów okazał się dobrym opiekunek czworonogów, które wywróciły jego życie do góry nogami. Tak jak Josh, ja także pokochałam Lucy i jej szczeniaki. A Lucy obdarzyła go zaufaniem i bezwarunkową miłością. Przypomniały mi się czasy, gdy sama miałam tak cudowną i słodką ekipę. Za każdym razem gdy szczenięta rozrabiały poznając otaczający je świat moje serce radowało się, a na twarzy gościł szeroki uśmiech. Kerri jest przeciwieństwem Josha. Twardo stąpa po ziemi, kocha zwierzęta i wie czego chce. Jednak czy tych dwoje znajdzie wspólny język i połączy ich coś więcej niż miłość do niezgrabnych czworonożnych pociech?

W. Bruce Cameron autor bestsellerowej książki „Był sobie pies” zaserwował czytelnikom kolejną świetną historię, przepełnioną momentami, które ścisną wasze serca oraz takimi, które wywołają uśmiech na twarzy. „Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta” to pozytywna historia z rozbrykanymi szczeniętami w tle, które pokochasz od pierwszej strony. Autor pokazuje ile szczęścia mogą wnieść do naszego życia czworonogi, ale jednocześnie ukazuje ciemną stronę posiadaczy zwierząt, dla których ukochany pupil staje się balastem i bez wyrzutów sumienia starają się go pozbyć.

„Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta” to lekka i przyjemna opowieść, idealna na długie wieczory oraz jako prezent dla miłośników psów i nie tylko. A dla wszystkich fanów twórczości W. Bruce Camerona to pozycja obowiązkowa.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/11/recenzja-w-bruce-cameron-psiego.html

pokaż więcej

 
2017-11-02 13:17:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Dożywocie (tom 1)

Konrad Romańczuk niespodziewanie otrzymuje w spadku dom od dalekiego krewnego, o którym istnieniu nie miał pojęcia. Początkujący pisarz bez wahania pakuje swoje manatki i opuszcza betonowe ściany mieszkania w mieście. To ma być jego nowy początek życia z dala od zgiełku miasta i wspomnień o Majce, bo nic tak nie wpływa na wenę twórczą, jak spokój. Jednak siła wyższa trzyma rękę na pulsie i... Konrad Romańczuk niespodziewanie otrzymuje w spadku dom od dalekiego krewnego, o którym istnieniu nie miał pojęcia. Początkujący pisarz bez wahania pakuje swoje manatki i opuszcza betonowe ściany mieszkania w mieście. To ma być jego nowy początek życia z dala od zgiełku miasta i wspomnień o Majce, bo nic tak nie wpływa na wenę twórczą, jak spokój. Jednak siła wyższa trzyma rękę na pulsie i serwuje Konradowi różnoraką gamę problemów. „Wszystko było nie tak, a nawet gorzej (...)" Wyobrażenie Romańczuka nijak miało się do rzeczywistości. Mężczyzna zamiast domu na miarę samego Hemingwaya otrzymuje upiorny dwustuletni dom, usytuowany z dala od cywilizacji w stylu gotyckim z rodem z kiepskich filmów grozy… i to w dodatku z lokatorami. I to nie byle jakimi!

- Licho- Anioł stróż w bamboszkach, z alergią i manią czystości.
- Szczęsny- 200 letni duch nieszczęśliwie zakochanego pisarza z depresją i zamiłowaniem do haftu krzyżykowego.
- Krakers- pradawny stwór o ośmiu mackach – szef kuchni, który piecze pyszne ciasteczka, a i poranną kawę przygotuje.
- Utopce- wodne stwory przebywające w łazience, oczywiście nie w tej co trzeba.
- Zmora- kotka z charakterem i ostrymi pazurkami.


Konrad zupełnie nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Jak poradzi sobie w nowej sytuacji? Z nowymi i nie całkiem normalnymi lokatorami? Czy pisarz ukończy swoje Dzieło Życie, które samo się nie napisze i pozostanie w Lichotce, czy też przy pierwszej lepszej okazji uciekanie do miasta? Przecież to miał być jego nowy etap w życiu.

„Dożywocie” było pierwszą książką autorstwa Marty Kisiel, po którą miała przyjemność sięgnąć i tuż po przeczytaniu zastanawiałam się dlaczego wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu!? Pierwsze wydanie „Dożywocia” pojawiło się w 2010 roku. W 2015 roku ponownie zawitało na półki księgarń z nową okładką i pod szyldem Wydawnictwa Uroboros. W październiku po raz kolejny wydawnictwo wypuściło ową książkę, dodając do niej premierowe opowiadanie „Szaławiła”.

Nie miałam pojęcia czego mam spodziewać się po twórczości Marty Kisiel. Książka była dla mnie owiana tajemnicą i dzięki tej niewiedzy otrzymałam niebanalną i przezabawną historię. Autorka wykreowała przesympatyczne i barwne postaci, których nie da się nie lubić. Licho jest słodkim Aniołem, a Szczęsny potrafi zajść za skórę i to nie raz, jak na nieszczęśliwie zakochanego, romantycznego poetę przystało! Konrad z przyjemnością pozbyłby się go z domu i to jak najszybciej. Postać Widma wielokrotnie doprowadzała mnie do łez.

Książka to świetne, zabawne dialogi i nietuzinkowe postaci, których na pewno nie spotkasz w żadnej innej książce. Fabuła nie jest jakoś niezwykle pasjonująca, nie ma w niej dramatycznych zwrotów akcji i wydarzeń wywołujących drżenie na całym ciele, jednak jest dość płynna i ciekawa, a dobrze napisane dialogi i opisy sprawiają, że książkę można pochłonąć w kilka godzin. Z ciekawością śledziłam perypetie Konrada i jego dożywotników. Zastanawiałam się, jak ogromne okażą się pokłady cierpliwości Konrada do jego towarzyszy, a szczególnie Szczęsnego.

Bez wątpienia Konrad Romańczuk, Licho, Szczęsny, Krakers, Zmora, Utopce i różowy królik to wesoła ekipa, którą koniecznie musisz poznać. Zagwarantują ci godziny śmiechu i wylanych przy tym łez. Jeśli masz ochotę sięgnąć po przyjemną i lekką książkę, napisaną z przymrużeniem oka i nie nastawiając się przy tym na fenomenalną pod każdym względem fabułę to „Dożywocie” jest dla ciebie! Ja na pewno sięgnę po inne książki autorki oraz kontynuację pt. „Siła niższa”.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/11/marta-kisiel-dozywocie.html

pokaż więcej

 
2017-10-25 15:48:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Maybe (tom 1)

Sydney i Ridge mieszkają na tym samym osiedlu. On jest głuchoniemy, lecz kocha muzykę i gra na gitarze, jednak od pewnego czasu cierpi na blokadę twórczą i nie jest w stanie nic napisać. Ona zaś mimo protestów ze strony ojca wybrała szkołę muzyczną zamiast prawniczej, jest w szczęśliwym związku z Hunterem i mieszka z przyjaciółką Tori. Pewnego dnia Ridge zauważa, że Sydney śpiewa do jego... Sydney i Ridge mieszkają na tym samym osiedlu. On jest głuchoniemy, lecz kocha muzykę i gra na gitarze, jednak od pewnego czasu cierpi na blokadę twórczą i nie jest w stanie nic napisać. Ona zaś mimo protestów ze strony ojca wybrała szkołę muzyczną zamiast prawniczej, jest w szczęśliwym związku z Hunterem i mieszka z przyjaciółką Tori. Pewnego dnia Ridge zauważa, że Sydney śpiewa do jego muzyki i postanawia bliżej ją poznać. Niedługo po tym Sydney otrzymuje dość nietypowy prezent urodzinowy... Dowiaduje się, że jej chłopak od jakiegoś czasu zdradza ją z jej przyjaciółką. Dziewczyna jeszcze tego samego dnia pakuje walizki, zrywa z Hunterem i opuszcza mieszkanie. Z pomocą przychodzi jej właśnie chłopak z osiedla i proponuje jej nocleg w swoim mieszkaniu. Sydney pozbawiona dachu nad głową, przyjmuje jego propozycję.

Autorka skupiła się przede wszystkim na ukazaniu emocji głównych bohaterów. Relacja, która łączy Ridge’a i Sydney jest skomplikowana. Przez dłuższy czas starają się nie zwracać uwagi na powstającą między nimi chemię. Ridge ma dziewczynę Maggie, a Sydney dopiero co rozstała się z chłopakiem. Jednak gdy są blisko siebie wszelkie granice pomiędzy nimi się zacierają. Coraz trudniej jest im pozostać po właściwej stronie, gdy ich serca łomoczą w rytm muzyki. Ridge to wrażliwy i uczuciowy chłopak, który żyje w świecie ciszy lecz słyszy dotykiem. Jak każdy człowiek popełnia błędy. Kocha Maggie i nie chce jej stracić, jednak nie może zaprzeczyć także uczuciu do Sydney. A Sydney nie chce być jak jej była przyjaciółka. Są rozdarci między uczuciami a rozsądkiem. Ridge nie chce skrzywdzić żadnej z dziewczyn, jednak czy jest to możliwe? Zwycięży serce czy rozum? Jakie konsekwencje przyniosą decyzje bohaterów? Emocje towarzyszące bohaterom są piękne, jednak ten trójkąt miłosny… zupełnie popsuł mi przyjemność z lektury.

Książka po brzegi przepełniona jest muzyką. Genialnym pomysłem było zamieszczenie kodu QR w książce, przenoszącego czytelnika bezpośrednio na stronę, na której można posłuchać utworów z książki. Jest to świetne urozmaicenie dla czytelnika a jednocześnie dobra promocja artysty. Przyznam się, że soundtrack „Maybe Someday” bardzo mi się spodobał i często do niego wracam. Pod tym względem, książka może spodobać się wszystkim, którzy lubią muzykę w literaturze.

Colleen Hoover tak bardzo skupiła się na Sydney i Ridgeu, że odcięła główną bohaterkę murem od świata. Jej była przyjaciółka wyparowała, choć nadal mieszkały na tym samym osiedlu. Nie jestem w stanie uwierzyć, że przez cały ten czas dziewczyny się nie widziały. Całe życie Sydney toczyło się wyłącznie w mieszkaniu chłopaka. Gdzie szkoła lub praca? Istniały jedynie w tle, daleko w tle.

Było to moje pierwsze spotkanie z Colleen Hoover i wypadło raczej średnio. „Maybe Someday” to historia z dozą humoru, przepełniona muzyką, emocjami i bólem. Bohaterów połączyła muzyka i zakazane uczucie. Nie potrzebują słów, aby wyrazić to co czują, gdyż w ich przypadku dotyk mówi więcej niż milion słów. Jedyną rzeczą, która strasznie popsuła mi przyjemność z czytania to trójkąt miłosny, gdyż będąc na miejscu Sydney nie chciałabym być "tą drugą".

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-colleen-hoover-maybe-someday.html

pokaż więcej

 
2017-10-22 21:09:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Lifeblood" to drugi tom serii o Tenley, dziewczynie żyjącej w niesamowitym świecie, w którym istnieje życie po śmierci. W pierwszy tomie Gena Showalter zakończyła historię głównej bohaterki w kulminacyjnym momencie, od którego bezpośrednio zaczyna się tom drugi. Tak więc, jeśli nie czytałaś „Firstlife” to bierz się za nią koniecznie. Tanley dokonała wyboru i teraz jej decyzja wpłynie na los... "Lifeblood" to drugi tom serii o Tenley, dziewczynie żyjącej w niesamowitym świecie, w którym istnieje życie po śmierci. W pierwszy tomie Gena Showalter zakończyła historię głównej bohaterki w kulminacyjnym momencie, od którego bezpośrednio zaczyna się tom drugi. Tak więc, jeśli nie czytałaś „Firstlife” to bierz się za nią koniecznie. Tanley dokonała wyboru i teraz jej decyzja wpłynie na los dwóch walczących ze sobą krain.

Historia opowiedziana jest z perspektywy Tenlay, jako pierwszoosobowego narratora. Każdy rozdział rozpoczyna się od cytatu bedącego mądrością Trojki lub Miriady. I tym razem nie zabrakło wiadomości wymienianych między bohaterami z Miriady, co niesie małą namiastkę, tego co dzieje się po drugiej stronie.

Trojka i Miriada to dwie walczące ze sobą frakcje, które pragnęły mieć w swoich szeregach Ten. Są jak ogień i woda, a dosłownie jak światło i mrok. Dziewczyna wybrała Trojkę i teraz musi ponieść konsekwencje swojego wyboru. Sercem jest w Miriadzie z Killianem, ale ciałem w Trojce. Tenley to wyjątkowa dziewczyna, posiadająca potężną moc, która może odegrać znaczącą rolę w krwawych starciach prowadzonych przez Trojkę i Miriadę. Ten doświadczyła Pierwszej Śmierci i teraz musi przejść szkolenie Przewodnika. Na nastolatkę spada ogromna odpowiedzialność, gdyż od niej zależą losy Trojki. Czeka ją sporo nauki. Czy dziewczyna podoła odpowiedzialności, która na nią spadła?

Na uwagę zasługuje także Killian. Killian to dobrze wyszkolony wojownik walczący o Ten, gotów jest dla niej kłamać, zabijać a nawet umrzeć, a do tego jest tak uroczo złym bohaterem, że nie można się mu oprzeć. Killian to chodząca zagadka, którą uwielbiam.

„Lifeblood” początkowo skupia się na ukazaniu wykreowanego świata. Autorka zawarła wiele szczegółowych opisów miejsca do którego trafiła Ten, hierarchii społecznych, codziennego życia po śmierci, serwując sporą ilość pojęć, których w pewnym momencie zrobiło się trochę za dużo, abym je wszystkie zapamiętała. Mimo dużej ilości takich opisów, wsiąknęłam w świat, który mnie zaintrygował. Początkowo fabuła nie wydaje się ciekawa, ale stopniowo zaczyna się rozkręcać, gdy dziewczyna otrzymuje misje. Gena Showalter stopniowo buduje napięcie, odkrywając przed czytelnikiem kolejne karty. Stworzyła ciekawy klimat, pełen napięcia i niepewności, gdyż Ten musi podołać misji a dodatkowo gdzieś kryje się zdrajca. Kim on jest? Komu Ten może zaufać?

"Lifeblood" to dobra kontynuacja serii, lecz nie pozbawiona drobnych wad, na które jestem w stanie przymknąć oko. Powieść czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Autorka stworzyła ciekawy i niezwykle oryginalny świat, w którym istnieje drugie życie, aczkolwiek jest to świat niebezpieczny i brutalny, gdzie mrok ściera się ze światłem, a dalsze jego losy zależą od nastolatki. W "Lifeblood" nie zabrakło także dobrze wykreowanych bohaterów, akcji oraz scen walki. Komu polecam tę serię? Czytelnikom, którzy lubią literaturę młodzieżową z nutą romansu i pragną oryginalnego świata przedstawionego.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-gena-showalter-lifeblood.html

pokaż więcej

 
2017-10-22 21:01:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Vicky Decker nie lubi rzucać się w oczy. Najlepiej zaszyłaby się we własnym pokoju, aby tylko uniknąć kontaktu z ludźmi. Jest przeciętna, chorobliwie nieśmiała, nie ma znajomych a kontakt z ludźmi sprawia jej ogromny problem. Jej życie staje się trudniejsze, gdy jej jedyna przyjaciółka Jenna się wyprowadza. Jenna chwali się zdjęciami na z nowymi przyjaciółmi w przeciwieństwie do nieśmiałej... Vicky Decker nie lubi rzucać się w oczy. Najlepiej zaszyłaby się we własnym pokoju, aby tylko uniknąć kontaktu z ludźmi. Jest przeciętna, chorobliwie nieśmiała, nie ma znajomych a kontakt z ludźmi sprawia jej ogromny problem. Jej życie staje się trudniejsze, gdy jej jedyna przyjaciółka Jenna się wyprowadza. Jenna chwali się zdjęciami na z nowymi przyjaciółmi w przeciwieństwie do nieśmiałej Vicky. W odpowiedzi Vicky zakłada konto na Instagramie, stając się Observi. Observi jest duszą towarzystwa, dziewczyną obracającą się wśród gwiazd, bywającą na imprezach. W sieci jest gwiazdą z ogromną liczbą obserwatorów, tysiącami lajków i komentarzy. Wszyscy pragną się z nią przyjaźnić. Popularność Observi odkrywa przed nieśmiałą Vicky, że w prawdziwym życiu istnieje wiele osób takich jak ona, którzy czują się #samotni i #niezauważalni. Dziewczyna stara się im pomóc, uświadamiając im, że „ich widzi”, jednak najpierw msi zmierzyć się z własnymi problemami, odnaleźć w sobie odwagę i w realnym życiu stać się Observi.

Instagram to idealne miejsce, aby pokazać swoje „perfekcyjne życie”, które często jest jedynie naszym wyobrażeniem. Czy naprawdę poranne śniadanie spędzamy przy kubku gorącej kawy, maślanym rogaliku i najnowszym wydaniu Vogue'a? Być może nie, ale takie zdjęcie zawsze zbierze tysiące lajków i nowych obserwatorów. W sieci jesteśmy anonimowi i możemy być kim tylko chcemy pokazując wyimaginowaną rzeczywistość, ale Internet to także miejsce ludzi samotnych, którzy zdobywając obserwatorów mogą poczuć się zauważeni. Właśnie z tego powodu sięgnęłam po "#niewidzialną". Sharon Huss Roat porusza temat niezwykle istotny, gdy każdy z nas czy to w szkole, w tramwaju czy na ulicy siedzi z nosem w telefonie.

Vicky Decker to nastolatka panicznie bojąca się kontaktu z ludźmi. Jej lęki nasilają się gdy Jenna przenosi się do nowej szkoły. Vicky spędza przerwy ukryta w kabinie toalety, opuszcza zajęcia, nie potrafi nawiązać nowej znajomości. Na Instagramie publikuje zdjęcia przerobione w Photoshopie, na których bawi się na koncertach i przebywa w towarzystwie znanymi ludźmi. Mimo, iż żyje cudzym życiem jej profil zdobywa tysiące obserwatorów. Observi jest tą osobą, którą prawdziwa Vicky nie potrafi być w rzeczywistości. Jest dowcipna, żywiołowa, towarzyska i odważna, a co najważniejsze ma wielu „przyjaciół”. Vicky odkrywa, że w rzeczywistości nie tylko ona jest niezauważalna. Dostrzega, że ludzie ze szkoły, których miała za popularnych i lubianych są w rzeczywistości samotni. Observi zauważa ludzi samotnych i ignorowanych, a jej przesłanie podąża w świat i rozprzestrzenia się. Vicky musi wygrać ze strachem, że istnieje. Musi przestać myśleć, że jest głupia, żałosna, gorsza, że jest obiektem drwin. Czy uda jej się wygrać z samą sobą? Z pomocą przyjdzie jej Lipton, kolega ze szkoły, jednak tylko od Vicky zależy, czy pozwoli sobie pomóc.

Ta historia urzekła mnie pod każdym względem. Naświetla problem dzisiejszego świata, jakim jest samotność, która dotyczy ludzi w różnym wieku i z różnych środowisk. Autorka przedstawiła go w realiach szkolnych, gdzie najtrudniej jest odnaleźć się ludziom nieśmiałym i nowym. Tacy ludzie szukają kontaktu w social mediach, gdzie mogą być lepszą wersją siebie, zupełnie jak Vicky i jej Observi. Vicky to świetnie wykreowana postać, której kibicowałam od samego początku w pokonaniu złowieszczych demonów. Mimo swoich lęków przed kontaktem z ludźmi w odpowiedniej chwili potrafiła stać się silna i stawić czoło problemom.

"#niewidzialna" Sharon Huss Roat to książka poruszająca temat samotności, depresji, przyjaźni, odrzucenia i magii social media. To książka, która ujęła mnie za serce, a sprawiła to poniekąd postać Vikcy, którą autorka wykreowała niezwykle realistycznie. Jednak głębię historii stanowi jej przesłanie. Wokół nas żyje sporo osób, którzy borykają się z samotnością, a my ich nie dostrzegamy. Ale to także przesłanie dla samotnych, aby przezwyciężyli swoje lęki, które gromadzą się jedynie w ich głowach i zrobili ten mały, pierwszy krok w kierunku lepszego życia, zupełnie jak Vicky. Czy polecam tę książkę? Zdecydowanie tak!

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-sharon-huss-roat-niewidzialna.html

pokaż więcej

 
2017-10-12 15:03:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Consolation Duet (tom 1)

Życie Natalie i Aaraona miało wyglądać zupełnie inaczej. Tworzyli udane małżeństwo a wkrótce na świat miała przyjść ich córeczka. Wszystko zmieniło się wraz z momentem, gdy w domu rozległo się pukanie do drzwi... W nieszczęśliwym wypadku ginie mąż Natalie będący żołnierzem SEAL. Kobieta nie potrafi pogodzić się ze stratą ukochanego, nie może znieść faktu, że jej córka nigdy nie pozna swojego... Życie Natalie i Aaraona miało wyglądać zupełnie inaczej. Tworzyli udane małżeństwo a wkrótce na świat miała przyjść ich córeczka. Wszystko zmieniło się wraz z momentem, gdy w domu rozległo się pukanie do drzwi... W nieszczęśliwym wypadku ginie mąż Natalie będący żołnierzem SEAL. Kobieta nie potrafi pogodzić się ze stratą ukochanego, nie może znieść faktu, że jej córka nigdy nie pozna swojego ojca. Jednak nic już nie zwróci życia Aaronowi, a Natalie musi pozbierać się dla córeczki. Wtedy w jej życiu pojawia się najlepszy przyjaciel Aarona- Liam. Mężczyzna staje się podporą dla załamanej Natalie, przywraca jej chęć do życia i uśmiech na twarzy. Żadne z nich nie spodziewa się, że z czasem zacznie między nimi iskrzyć.

Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością Corinne Michaels . „Consolation” było moją pierwszą książką tej autorki i początkowo nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Okazało się, że...

Ta książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Główną bohaterkę Natalie poznajemy w najgorszym momencie jej życie, gdy dowiaduje się, że jej mąż zginął podczas misji SEAL. Kobieta przez długi czas czuje jedynie smutek, bezradność, a mimo to wszystkich zapewnia, że jest zupełnie inaczej. Wtedy w jej życiu pojawia się Liam Dempsey, który także pracuje w SEAL. Natalie straciła ukochanego męża a Liam najlepszego przyjaciela. Mężczyzna czuje się odpowiedzialny za Natalie, gdyż Aaron był dla niego jak brat. Wielokrotnie powtarza, że gdyby miał taką możliwość, to zamieniłby się z nim miejscem, tylko dlatego, aby ona nie cierpiała a Aarabelle miała ojca. Liam otacza załamaną kobietę opieką, początkowo pomagając jej w uporządkowaniu codziennych spraw. Z czasem między nimi zaczyna iskrzyć a przyciąganie staje się coraz silniejsze. Jednak czy Natalie jest gotowa zostawić za sobą przeszłość i zaangażować się w nowy związek z człowiekiem, który także należy do SEAL?

Liam jest czuły, opiekuńczy, troskliwy, odważny, zabawny, wyrozumiały i kocha córeczkę Natalie, a do tego jest niezwykle przystojny. Czy tacy mężczyźni istnieją w rzeczywistości? Być może nie, ale jest to postać, która od pierwszych stron łapie za serce i wywołuje uśmiech na twarzy i z chęcią przeczytałabym więcej rozdziałów pisanych z jego perspektywy. Natalie i Liam to dobrze wykreowani bohaterzy, którzy emanują emocjami, podobnie jak postaci drugoplanowe - Reanell przyjaciółka Natalie.

Choć od dawna Liam i Natalie byli przyjaciółmi to uczucie, które ich połączyło, kształtowało się powoli i rozwijało z każdym następnym rozdziałem. Dlatego ta historia mi się podobała. Gdyby bohaterowie wpadli sobie w ramiona już w pierwszych rozdziałach, zapewne książkę skreśliłabym na wstępie. Co tyczy się fabuły, to nie mogę nazwać ją oryginalną. Kobieta traci męża - żołnierza, zostaje młodą wdową z nowo narodzonym dzieckiem, a wkrótce w jej życiu pojawia się nowy mężczyzna, który przywraca jej chęć do życia. Ten schemat jest dość popularny w literaturze czy filmach i często wykorzystywany, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to w moim przypadku na odbiór historii, gdyż Corinne Michaels napisała subtelną opowieść z dramatycznym zwrotem akcji, który dodatkowo komplikuje życie Natalie.

„Consolation” to dobrze napisana książka, emocjonalna, wciągająca i wzruszająca. Autorka zaserwowała mi piękną historię miłosną, dobrze wykreowanych bohaterów, feerię emocji oraz zaskakujące zakończenie, które zmusza mnie, aby jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom. Zakończenie zdecydowanie mnie zaszokowało, co niewątpliwie wpływa na korzyść książki. „Consolation” mogę zaliczyć do jednych z lepszych romansów, jakie czytałam i które mogę polecić.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-corinne-michaels-consolation.html

pokaż więcej

 
2017-10-09 18:33:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Assassin''s Creed (tom 1)

Ezio Auditore poprzysiągł zemstę tym, którzy zdradzili jego rodzinę…. Ezio Auditore wraz z braćmi- starszym Frederico i młodszym Petruccio, siostrą Claudią oraz rodzicami Marią i Giovannim, żyje w dostatku we Florencji. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy jego ojciec zostaje zdradzony i niesłusznie oskarżony, wrzucony do więzienia, a później stracony poprzez powieszenie razem z... Ezio Auditore poprzysiągł zemstę tym, którzy zdradzili jego rodzinę…. Ezio Auditore wraz z braćmi- starszym Frederico i młodszym Petruccio, siostrą Claudią oraz rodzicami Marią i Giovannim, żyje w dostatku we Florencji. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy jego ojciec zostaje zdradzony i niesłusznie oskarżony, wrzucony do więzienia, a później stracony poprzez powieszenie razem z Frederikiem i Petrucciem. Wrogowie rodziny wciąż polują na Auditorów, więc Ezio decyduje się zabrać matkę i siostrę do swojego wuja Mario w Monteriggioni,. Tam dowiaduje się, że jego ojciec należał do tajnego bractwa asasynów. Decyduje się porzucić dawne życie i rozpocząć poszukiwania zdrajców, którzy za swoją zdradę zapłacą głową.

Gdy sięgnęłam po „Renesans”, miałam już za sobą parę godzin gry w AC Brotherhood (przypadkowo zaczęłam swoją przygodę z grą od nieodpowiedniej części), więc fabuła AC II i tym samym książki nie była mi znana, dlatego nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Pierwsze strony przyniosły słabe streszczenie początkowej misji z gry, opierające się na zasadzie „Ezio idź tu, Ezio idź tam”. Zresztą cała książka to streszczenie głównego wątku fabularnego z gry, doprawiona kilkoma scenami z AC Brotherhood.

Autor w dobry sposób opisał przygody Ezio, sceny walki i ucieczek, ale poskąpił wielu innych opisów, które w istotny sposób wpłynęłyby na jakość powieści, jak chociażby charakterystyka postaci. Gdybym wcześniej nie grała w grę, zapewne nie potrafiłabym sobie wyobrazić głównego bohatera i jego rodziny. Autor kwestię postaci potraktować dość pobłażliwie. Na niektórych skupił się bardziej, serwując więcej informacji, a niektórzy byli jak bańka mydlana. Pojawiali się i znikali. Postać Ezio polubiłam (i to bardzo) tak samo w grze jak i w książce. Autor rozbudował jego osobę. Przedstawił go jako pojętnego lecz kąpanego w gorącej wodzie ucznia, świetnego asasyna oraz kobieciarza nie stroniącego od romansów.

Wydarzenia pędzą z zawrotną prędkością a lata lecą. Historia rozgrywa się w wielu krajach położonych na Półwyspie Apenińskim. Momentami miałam problem, aby zorientować się i ile czasu już minęło. Mimo to spodobało mi się rozłożenie wydarzeń w czasie. Przeróżne wątki i nowe niebezpieczeństwa przeplatają się postaciami historycznymi, takimi jak: rodzina Pazzich, Leonardo da Vinci, Niccolò Machiavelli, Katarzyna Sforza, Lorenzo de’ Medici, Girolamo Savonarola i Rodrigo Borgia. Dzięki takiemu połączeniu wielokrotnie napotykając gdzieś jedno z tych nazwisk , od razu w głowie przypominała mi się gra i podstawowe dane, jak czasy w których żyli oraz miejsce.

W książce zabrakło mi emocji towarzyszącym głównemu bohaterowi. Przy wielu książkach młodzieżowych narzekałam, że główny bohater za dużo rozwodzi się nad sobą, a przez kilkanaście stron czytam opisy targających nim emocji. W przypadku AC takich opisów mi zabrakło. Ezio oprócz celu jakim było zabicie ludzi odpowiedzialnych za śmierć jego rodziny, był niczym bezmyślne zombie. Bez najmniejszego sprzeciwu i wątpliwości zgodził się zostać asasynem, choć dowiedział się o swoim dziedzictwie z dnia na dzień. Pragnęłam przeczytać jakąś jego wewnętrzną walkę, bitwę myśli i emocji. Szkoda, że autor nie dodał tutaj nic od siebie.

"Assassin's Creed Renesans” to książka nie pozbawiona wad, a mimo wszystko podobała mi się. Postać Ezio Auditore zaskarbiła sobie miejsce w moim serduchu. Bractwo skrytobójców to interesujący temat, który w jakiś sposób mnie zafascynował. Zaletą jest szybka historia, liczne sceny walki (choć przewidywalne) oraz dowcipny Leonardo. Narracja zdecydowanie nie jest mocną stroną powieści. Jeśli znacie grę Assassin's Creed II na pamięć to w książce nie znajdziecie nic nowego.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-oliver-bowden-assassins-creed.html

pokaż więcej

 
2017-10-03 20:13:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Juliet pisała do matki listy i nawet po jej śmierci nie przestaje tego robić. Tylko teraz nie czeka już na jej odpowiedź. Pozostawia je na nagrobku matki. Declan to outsider, który wykonuje prace społeczne na cmentarzu. Przypadkiem list Juliet trafia do rąk chłopaka. Zaintrygowany listem, z którego emanuje cierpienie nie potrafi oprzeć się pokusie i odpisania na niego. Juliet odkrywa, że ktoś... Juliet pisała do matki listy i nawet po jej śmierci nie przestaje tego robić. Tylko teraz nie czeka już na jej odpowiedź. Pozostawia je na nagrobku matki. Declan to outsider, który wykonuje prace społeczne na cmentarzu. Przypadkiem list Juliet trafia do rąk chłopaka. Zaintrygowany listem, z którego emanuje cierpienie nie potrafi oprzeć się pokusie i odpisania na niego. Juliet odkrywa, że ktoś śmiał naruszyć jej prywatność. Przepełniona złością odpisuje na wiadomość nieznajomego. Wkrótce zaczynają ze sobą korespondować, dzieląc się swoim bólem i przeżyciami. Choć są dla siebie całkowicie anonimowi, to właśnie ta anonimowość pozwala im zbliżyć się do siebie. Łączy ich moc słów, bo czasem łatwiej o czymś napisać niż powiedzieć.

Juliet bardzo kochała matkę, która była dla niej wzorem, dlatego nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią. Zawsze starała się jej zaimponować, chciała aby była z niej dumna. To matka zaszczepiła w dziewczynie miłość do fotografii. Jednak matka dziewczyny nie potrafiła dać jej tego, czego pragnęła nastolatka- bliskości. Zoe Thorne wybrała niebezpieczny zawód, nie bała się ryzykować, aby uchwycić szereg emocji i prawdę w jednej fotografii. Juliet musi walczyć z bolesną stratą, podobnie jak jej nieznajomy. Declan to szkolny outsider, borykający się ze stratą siostry, który jednym nierozsądnym wybrykiem skazał się na szyderstwa ze strony uczniów i dorosłych. Dlaczego? Bo łatwo oceniać kogoś na podstawie jednego zdarzenia lub plotki. Relacje Declana z matką i ojczymem nie należą do najłatwiejszych, co negatywnie odbija się na samoocenie chłopaka.

Juliet i Declana łączy ból po stracie bliskich osób, ale w końcu pojawia się nadzieja, a przypadek sprawił, że mogą pomóc sobie nawzajem zasklepić krwawiące rany oraz dociec prawdy. Anonimowość pozwala im uzewnętrznić emocje, podzielić się bólem. Czasem łatwiej jest nam opowiedzieć o swoich uczuciach obcej osobie, niż najbliższym. W tej historii to właśnie najbliżsi, a mianowicie rodzice mają największy wpływ na naszych bohaterów. Niestety dorośli wykazali się lekkomyślnością i nieodpowiedzialnością, co wpłynęło na nastolatków znajdujących się w trudnym wieku.

Autorka świetnie opisała relacje łączące Declana z rodziną. Poznajemy go jako outsidera, który dąży do konfrontacji i wzbudza strach, ale tak naprawdę to jedynie maska, pod którą ukrywa się wrażliwy nastolatek, pragnący akceptacji ze strony rodziny. Jest złożoną postacią i jedną z ciekawszych, jakie miałam okazję poznać, czytając książki z gatunku Young Adult. Dodatkowo Kemmerer wysyła jasny komunikat, że nie powinniśmy oceniać ludzi na podstawie ich pojedynczych czynów czy zachowań.

„Listy do utraconej” to rewelacyjna książka. Głęboka, wyrazista, przepełniona bólem i nadzieją. To nie jest romans o nastolatkach, to historia poruszająca kwestie rodzicielstwa, przyjaźni, pogodzenia się ze stratą, lojalności i wybaczania. Brigid Kemmerer ukazała subtelne uczucie rodzące się pomiędzy bohaterami. Uczucie to nie wychodzi na pierwszy plan, ale kiełkuje i dojrzewa z czasem. Płynęłam przez zapisane strony, a emocjonalna korespondencja Juliet i Declana wielokrotnie łapała mnie za serce. Wyraziści i autentyczni główni bohaterowie oraz ciekawie wykreowane postaci drugoplanowe to ogromna zaleta tej książki. Czy polecam „Listy do utraconej”. Zdecydowanie tak!

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-brigid-kemmerer-listy-do.html

pokaż więcej

 
2017-10-01 21:13:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kwiat paproci (tom 3.5)

Katarzyna Berenika Miszczuk „Szeptuchą” zaskarbiła sobie wielu fanów. W 2016 roku książka została okrzyknięta Książką Roku na lubimyczytać.pl w kategorii Literatura Fantastyczna. "Szptucha" to powieść, w której XXI-wieczną Polską nadal rządzą Piastowie, a wiara i obrzędy przodków są cały czas żywe. A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu… Gosława Brzózka po... Katarzyna Berenika Miszczuk „Szeptuchą” zaskarbiła sobie wielu fanów. W 2016 roku książka została okrzyknięta Książką Roku na lubimyczytać.pl w kategorii Literatura Fantastyczna. "Szptucha" to powieść, w której XXI-wieczną Polską nadal rządzą Piastowie, a wiara i obrzędy przodków są cały czas żywe. A wszystko przez to, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu… Gosława Brzózka po ukończeniu medyny wybrała się do wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki... I tak oto zaczęła się historia z cyklu "Kwiat paproci", osadzona w fantastycznym świecie, w którym żyją słowiańskie bóstwa, kultywuje się pradawne obrzędy i trzeba uważać na demoniczne istoty.

Dla wszystkich fanów cyklu, autorka stworzyła "Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna". Nie jest to typowy kalendarz, ani planner. Sekretnik liczy sobie ponad 400 stron i opakowany jest w przepiękną okładkę. Zastanawiacie się co kryją te stronice?

Sekretnik to przede wszystkim kalendarz, niestety nie w takiej formie, jaką sobie wyobrażałam. Nie jest on przeznaczony na dany rok czy chociażby określony semestr. Miesiące podzielone są na dni, ale brak w nim wyróżnienia poszczególnych dni tygodnia. Oczywiście znajdziemy jego skłóconą wersję na samym końcu. Jak każdemu z nas zależy na czasie, więc wertowanie 400-stronnicowego sekretnika to niepotrzebne utrudnienie. Za to nie mogę narzekać na brak miejsca na zapiski. Jest go wystarczająco dużo, aby zanotować pilne sprawy.

W kalendarzu znajdują się także zebrane informacje o bóstwach i demonach, które pojawiły się w cyklu "Kwiat paproci". To bardzo fajny dodatek, ukazujący część słowiańskiej mitologii, o której zapewne większość z nas nie ma pojęcia. Jako, że pewnie wiecie kim był Odyn lub Posejdon, to prawdopodobnie Mokosz lub Stribóg nic wam nie mówi. Cieszę się, że Pani Miszczuk zdecydowała się napisać książki oparte na słowiańskich wierzeniach. Jednym z działów, który szczególnie mnie zainteresował był dział „Demoniczne istoty i jak je zabić”, lecz według mnie powinien on brzmieć „Demoniczne istoty i jak przed nimi uciec”, skoro okazuje się, że nie można ich zabić, a ewentualnie tylko przepędzić, aby gnębiły kogoś innego.

Najbardziej w Sekretniku spodobały mi się świetne ilustracje do pokolorowania przygotowane przez Milenę Młynarską. Antystresowe kolorowanki dla dorosłych zyskały ogromną popularność, gdyż serwują dobrą dawkę relaksu oraz przenoszą nas w przeszłość, do beztroskich czasów dzieciństwa. A poza tym jeśli wykład na studiach okaże się mało interesujący, to wtedy kolorowanki spiszą się idealnie.

Nie lada atrakcją dla fanów są dwa opowiadania z młodości Baby Jagi oraz fragmenty powieści "Szeptucha", "Noc Kupały", "Żerca" oraz czwartego i ostatniego tomu "Przesilenie", który pojawi się na początku przyszłego roku. Szkoda, że opowiadania są dość krótkie, a fragmenty "Przesilenia" nie do końca zaintrygowały mnie, w taki sposób, abym momentalnie zapragnęła posiadać czwarty tom. Co jeszcze? Przepisy Baby Jagi, testy oraz małe kompendium co szeptucha o roślinach powinna wiedzieć.

„Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna" to dobry dodatek dla fanów twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk. Książka to zbiór informacji o słowiańskich bogach, bóstwach, demonach, zwyczajach, które przetrwały do dziś oraz roślinach, wzbogacona o świetne ilustracje oraz kalendarz. Jeśli szukacie typowego kalendarza, to ta pozycja może nie przypaść wam do gustu, podobnie zaś jak jej cena. Niniejsza pozycja kosztuje 40 zł, co dla mnie jest dość wygórowaną ceną, ale gdy dobrze poszukacie, to pewnie kupicie "Sekretnik" taniej.

https://mowmikate.blogspot.com/2017/10/recenzja-katarzyna-berenika-miszczuk.html

pokaż więcej

 
2017-09-30 21:42:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Joanna Skoczek ma za sobą nieudane małżeństwo. Przeprowadziła się do Warszawy, gdzie kupiła niewielkie mieszkanie a jej partnerem na samotne wieczory stał się kot Kołtun. Od dwóch miesięcy pracuje na oddziale psychiatrii w Szpitalu Wschodnim. Pewnego dnia codzienną rutynę Joanny przerywa liścik od tajemniczego wielbiciela, znaleziony w szafce. Początkowo kobieta ignoruje liścik, nie zdając... Joanna Skoczek ma za sobą nieudane małżeństwo. Przeprowadziła się do Warszawy, gdzie kupiła niewielkie mieszkanie a jej partnerem na samotne wieczory stał się kot Kołtun. Od dwóch miesięcy pracuje na oddziale psychiatrii w Szpitalu Wschodnim. Pewnego dnia codzienną rutynę Joanny przerywa liścik od tajemniczego wielbiciela, znaleziony w szafce. Początkowo kobieta ignoruje liścik, nie zdając sobie sprawy, że to początek nadchodzących kłopotów. Listy stają się coraz bardziej nachalne, a w szpitalu dochodzi do morderstwa. Ginie jedna z pacjentek. Na miejscu zbrodni zjawia się lekarz medycyny sądowej Marek Zadrożny. Okazuje się, że zamordowana pacjentka to kolejna ofiara nieuchwytnego Okulisty, który morduje... brunetki. A tak się składa, że Joanna idealnie pasuje na jego kolejną ofiarę. Czy Asi grozi niebezpieczeństwo?

Z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk miałam do czynienia czytając serię "Kwiat Paproci". Była to literatura fantastyczna, dlatego byłam ciekawa jak autorka poradzi sobie z historią osadzoną w zupełnie innych realiach. Na początku możecie odnieść wrażenie, że trzymacie przed sobą kolejną powieść obyczajową, w której rozwiedziona trzydziestka mieszkająca z kotem, rozpaczliwie poszukuje miłości. Wrażenie to szybko przeminie, gdy w historii pojawi się pierwsza ofiara. Jaka więc jest "Obsesja"?

Autorka wykreowała bohaterów o różnych i wyrazistych charakterach. Joanna to postać, którą polubiłam od razu. Asia nie szukała na siłę miłości, a wręcz stroniła od randek z mężczyznami, choć na brak adoratorów nie mogła narzekać. Wielokrotnie rozśmieszyła mnie swoim zachowaniem. Męską postacią, która wzbudziła moją dużą sympatią był Marek Zadrożny. Ku niezadowoleniu rodziny, wybrał zawód lekarza medycyny sądowej. Praca z martwymi pacjentami sprawiała mu przyjemność, nie przeszkadzały mu zapachy i makabryczne widoki, gdyż liczyło się rozwiązanie sprawy. Mogę opisać go jako sympatycznego, przystojnego i zabawnego flirciarza, z muzycznym zacięciem. Choć do Davida Huntera mu jeszcze daleko, to i tak stanowił ciekawą kreację, która powinna pojawiać się w książce nieco częściej.

W powieści nie zabrakło odpowiedniego klimatu. Czuć napięcie i niebezpieczeństwo wiszące w powietrzu. W miarę postępowania fabuły rósł niepokój i siedziałam jak na szpilkach, czekając aż morderca zaatakuje. Czy wiedziałam kto jest mordercą? Na początku byłam przekonana, że wiem, ale potem okazało się, że byłam w ogromnym błędzie. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że TA osoba jest psychopatycznym oprawcą. Pod tym względem autorka zaserwowała mi świetne rozwiązanie akcji i niemałe zaskoczenie. Miszczuk umiejętnie zwodziła mnie przez całą książkę.

Czego zabrakło mi w książce? Uważam, że finałowa scena i zakończenie było za krótkie (jakieś 30 stron z perspektywy Marka i Aśki). Zanim się zorientowałam, było już po wszystkim. Nie uważam, że było to złe zakończenie, jednak myślę, że autorka mogła je jeszcze trochę rozwinąć. Czułam lekkie rozczarowanie i niedosyt. Zabrakło mi także rozwiązania paru pobocznych wątków, które pojawiły się, ale nie zostały już wyjaśnione.

"Obsesję" nie mogę nazwać typowym thrillerem, gdyż łączy w sobie coś z powieści obyczajowej i kryminału. Książka napisana jest lekkim i przyjemnym językiem, dzięki czemu przeczytałam ją w mgnieniu oka. Historia opowiada o pracy lekarzy i ich życiowych perypetiach. Miszczuk wciągnęła mnie w historię Aśki od samego początku, aż do końca. Lekki styl, humor, barwne postacie, ale także niepokój i zwłoki. Połączenie obyczajowej historii i kryminału wypadło idealnie. A zaskoczenie na pewno was zaskoczy!

https://mowmikate.blogspot.com/2017/09/katarzyna-berenika-miszczuk-obsesja.html

pokaż więcej

 
2017-09-28 19:38:56
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Dr David Hunter (tom 5)
 
2017-09-24 20:45:44
Ma nowego znajomego: Emil Śmistek
 
Moja biblioteczka
124 60 319
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

zgłoś błąd zgłoś błąd