Estrella 
status: Oficjalny recenzent, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-08 18:46:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne” to zbiór dziesięciu opowiadań, w których bohaterami są postaci z książek Anety Jadowskiej m.in. Nikita, Dora, Malina, Karma, Witkacy, Roman, Baal. Nietypowe opowiadania Jadowskiej to naprawdę fajna gratka dla miłośników fantastyki, którzy kochają twórczość autorki a zarazem chcieliby przeczytać historie osadzone w świątecznym klimacie, ale nie... „Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne” to zbiór dziesięciu opowiadań, w których bohaterami są postaci z książek Anety Jadowskiej m.in. Nikita, Dora, Malina, Karma, Witkacy, Roman, Baal. Nietypowe opowiadania Jadowskiej to naprawdę fajna gratka dla miłośników fantastyki, którzy kochają twórczość autorki a zarazem chcieliby przeczytać historie osadzone w świątecznym klimacie, ale nie przepadają za ckliwymi obyczajówkami bądź romansami, których w tym okresie na półkach jest zatrzęsienie. Myślę, że tomik ten spodoba się także osobom, które nie miały jeszcze styczności z twórczością autorki, gdyż przeczytane opowiadania rozbudzają w czytelniku ciekawość i wyobraźnię oraz zachęcają, aby sięgnąć po uniwersum Jadowskiej.

Już na samym początku nie mogłam oprzeć się cudownej okładce, ale sama okładka to za mało, więc pokrótce przybliżę wam trzy opowiadania, aby wzbudzić w was zainteresowanie.

Cukierek albo psikus

Opowiadania osadzone zostały w klimacie białych świąt oraz halloweenowych psikusów. Już od pierwszych stron autorka funduje nam zabawne spotkanie z zadziorną Nikitą (moją ulubioną bohaterką w literaturze), która w tym jednym dniu w roku, zakłada podwójne zabezpieczenia, zasieki, pułapki, wnyki i kręgi ochronne, by jej dom stał się twierdzą nie do zdobycia, bo nikt w Halloween nie ma prawa zakłócać jej spokoju. Jednak czy Nikicie uda się odbić atak niesfornych dzieciaków i ocalić cukierki? A może ktoś sprawi jej niezłego psikusa?

U Kaźlaczek

Jeżeli tak samo jak ja ubicie Nikitę, to możecie być spokojni, bo to nie jedyne opowiadanie z Nikitą w roli głównej i Dzielnicą Cudów. Aneta Jadowska zabrała mnie także do domu Koźlaków, w którym żądzą kobiety i magia. W tym roku to Malina jest odpowiedzialna za świąteczną kolację. Jednak spokój rodzinnej wieczerzy zostaje zakłócony przez zniknięcie młodych Koźlaczek. Ślady prowadzą do ciemnego lasu, w którym Malina musi stawić czoło nietypowemu porywaczowi, a zarazem postarać się, aby cały incydent nie został zauważony przez podchmielone Koźlaczki, bo magia i alkohol to w ich przypadku fatalne połączenie. Jesteście gotowi na magiczną przygodę z potworem wprost z piekieł? Poznacie jedyną w swoim rodzaju rodzinkę i zakosztujecie odrobinę magii.


Wilk, wampir i mumia

Chociaż do tej pory byłam zainteresowana jedynie historią Nikity, to dzięki opowiadaniu „ Wampir, który ukradł święta” przekonałam się, że koniecznie muszę sięgnąć także po serię o Dorze Wilk, gdyż po przeczytaniu tego opowiadania wiem, że świat Dory i Witkacego może stać się moim drugim ulubionym miejscem w literaturze, zaraz po Dzielnicy Cudów. Jest to historia nielżąca zdecydowanie do tych dłuższych i zawierająca w sobie konkretną fabułę z wątkiem kryminalnym. Brzmi ciekawie? Oczywiście, bo uważam, że było to najlepsze opowiadanie z całego zbioru.

Dora miała spędzić te święta w miłym towarzystwie stada, jednak Roman zniweczył jej plany, wzywając ją do uczestnictwa w posiedzeniu Starszyzny. Dodatkowo w trakcie, pojawia się sprawa pewnej mumii i zabójstwa sprzed wielu lat. Dora ma już na głowie nie tylko dwójkę jasnowidzów, ale także mordercę do odnalezienia.

Podsumowanie

„Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne” to zbiór opowiadań, który spodoba się zarówno fanom książek Anety Jadowskiej, jak i pozostałym czytelnikom fantastyki. Autorka przeniosła mnie w fantastyczny świat znany mi z serii o Nikicie oraz zaciekawiła mnie światem oraz historią Dory Wilk i Witkacego. Każde z opowiadań serwuje inną historię napisaną z typowym dla autorki humorem i stylem. Jadowska w każdym opowiadaniu pozwala poznać swoich bohaterów, nakreślając zwięźle ich historię, a by następnie zafundować czytelnikowi niezapomnianą przygodę. Najlepiej bawiłam się czytają „Wampira, który ukradł święta”, natomiast za najsłabsze opowiadanie muszę uznać „Ducha, który stał się lisem”.

https://www.mowmikate.pl/2019/01/dynia-i-jemioa-nietypowe-historie.html

pokaż więcej

 
2019-01-01 19:06:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

W malowniczej Srebrnej Zatoce, w dzikiej części australijskiego wybrzeża mieszka Kathleen – właścicielka hotelu, wraz z siostrzenicą Lizą i jej córką Hannah. Srebrna Zatoka to spokojne miejsce, w którym mieszkańcy zarabiają na turystyce, umożliwiając przybyłym obserwowanie delfinów oraz humbaków. Pewnego dnia do hotelu, który swe dobre dni ma już dawno za sobą, przyjeżdża Mike Dorme, aby... W malowniczej Srebrnej Zatoce, w dzikiej części australijskiego wybrzeża mieszka Kathleen – właścicielka hotelu, wraz z siostrzenicą Lizą i jej córką Hannah. Srebrna Zatoka to spokojne miejsce, w którym mieszkańcy zarabiają na turystyce, umożliwiając przybyłym obserwowanie delfinów oraz humbaków. Pewnego dnia do hotelu, który swe dobre dni ma już dawno za sobą, przyjeżdża Mike Dorme, aby nadzorować budowę ekskluzywnego hotelu. Liza i Mike żyją w zupełnie innych światach. Ich zderzenie powoduje, że mężczyzna rewiduje swoje poglądy na prowadzoną przez siebie budowę. Jednak czy nie jest już za późno? Czy Mike znajdzie rozwiązanie, dzięki któremu uratuje Srebrną Zatokę oraz odzyska ukochaną kobietę? Czy też na miłość będzie już za późno?

Bohaterowie

Historię „Srebrnej Zatoki” autorka opowiada z perspektywy aż sześciu bohaterów. Sama postać Lizy nie zaskarbiła sobie mojej sympatii. Choć jej przeszłość porusza, a autorka przez długi czas trzyma czytelnika w niepewności, to niestety nie rekompensuje to jej destruktywnego charakteru. Moyes nie poświęciła tej postaci wystarczającej uwagi, aby czytelnik mógł poczuć jej ból i wspierać ją w pokonywaniu jej demonów z przeszłości. Za to moją sympatię zyskała zadziorna 76-letnia Kathleen, ciotka Lizy. Wielokrotnie zaskakiwała mnie swoim spokojem i życiową mądrością. Od samego początku biło od niej ciepło, dlatego cieszyłam się z rozwiązania jej historii.

Mogę śmiało stwierdzić, że obok Kathleen to Mike jest drugim głównym bohaterem, który wniósł coś do opowieści. Na przełomie historii obserwujemy jego metamorfozę. Poznajemy go jako zamożnego gościa z dużego miasta, dla którego praca jest na pierwszym miejscu. Jednak z czasem malowniczy klimat zatoki oraz sympatyczni ludzie sprawiają, że zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Niestety kreacja Mike’a należy do schematycznych, jednak bardziej wolałam czytać rozdziały napisane z jego perspektywy niż Lizy.

Słaby romans

Najsłabszym według mnie elementem tej opowieści jest sama historia miłosna. Romans w „Srebrnej zatoce” był naprawdę źle poprowadzony. Liza od samego początku jest niedostępna i arogancka, a samego Mike’a cały czas trzymała na dystans. Dlatego zastanawiałam się kiedy między nimi narodziła się ta wielka miłość, skoro nawet nie spędzali ze sobą choćby trochę czasu? Mogę tu obstawiać miłość od pierwszego wejrzenia, aczkolwiek między tą dwójką nie czułam emocjonalnej chemii. W jednym momencie się nienawidzili, by już w następnym skakać sobie w ramiona.

Przesłanie dla ludzi

„Srebrna Zatoka” to coś więcej niż opowieść o miłości. To także historia walki o środowisko, a dokładniej walka garstki ludzi o morskie zwierzęta. Przyznam szczerze, że to właśnie ten aspekt sprawił, że książka dodatkowo u mnie zapulsowała. Autorka wkomponowała historię miłosną w malowniczy pejzaż Srebrnej Zatoki, jednocześnie ukazując zagrożenie, jakie niesie ze sobą ludzka bezmyślność.

Powoli, aż do końca...

Akcja „Srebrnej zatoki” skupia się wokół lokalnego życia we wspomnianej zatoce. Akcja podobnie jak życie głównych bohaterów płynie spokojnym tempem, a autorka co jakiś czas raczy czytelników malowniczymi opisami bądź historiami dotyczącymi przeszłości bohaterów. Niestety to spokojne tempo nie do końca działa na korzyść historii, która liczy ponad 500 stron. Historia rozkręca się powoli i dopiero po przeczytaniu pierwszych stu stron coś zaczyna się dziać. Wtedy też chłonęłam historię kartka po kartce. Niestety mój czytelniczy zapał minął po przeczytaniu połowy historii, gdyż autorka ponownie wróciła do niespiesznego tempa opowieści. Emocjonujących zwrotów akcji mogę policzyć na palcach jednej ręki, za to zbędnych fragmentów było znacznie więcej.

Historia „Srebrnej zatoki” nie należy do skomplikowanych, gdyż wielu wydarzeń możemy z łatwością się domyślić. Jak to bywa w takich opowieściach, mamy rodzinne tajemnice i dramaty, miłość od pierwszego wejrzenia a także nieodwzajemnioną miłość, trochę mądrości życiowej i lojalność społeczną. Książka Moyes od razu skojarzyła mi się z powieścią Samanthy Young „To, co najważniejsze” (wyd. 2016 r.), która opierała się na bardzo podobnym schemacie fabularnym.

Podsumowanie

Podsumowując „Srebrna zatoka” Jojo Moyes to książka, której bliżej do obyczajówki niż romansu, gdyż romans to zdecydowanie pięta Achillesowa tej pozycji. Historia napisana przez autorkę jest niestety przewidywalna i momentami nużąca, a zaskakujących momentów w opowieści jest niewiele. Jedynie wątek dotyczący przeszłości Lizy jest naszkicowany tak, że czytelnik z niecierpliwością chce go poznać. Lekturę przeczytałam w trzy dni, lecz po Jojo Moyes, autorce o której jest tak głośno, oczekiwałam czegoś więcej. Myślę, że ta książka lepiej sprawdzi się w leniwe, wakacyjne popołudnie, niż na zimowe wieczory.

https://www.mowmikate.pl/2019/01/srebrna-zatoka-jojo-moyes.html

pokaż więcej

 
2018-12-29 16:12:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Demony i upadłe anioły w Los Angeles strzeżcie się! Nadchodzi Elvis Infante! Charyzmatyczny łowca w towarzystwie księdza wyrusza na polowanie... I w tym momencie jak nigdy muszę zakończyć przedstawianie fabuły tej książki. Dlaczego? Bo w przypadku "Diablero" ciężko mi mówić o jakiejkolwiek spójnej historii. Opis książki wprowadził mnie w błąd, gdyż zamiast jednej historii, otrzymałam opisy... Demony i upadłe anioły w Los Angeles strzeżcie się! Nadchodzi Elvis Infante! Charyzmatyczny łowca w towarzystwie księdza wyrusza na polowanie... I w tym momencie jak nigdy muszę zakończyć przedstawianie fabuły tej książki. Dlaczego? Bo w przypadku "Diablero" ciężko mi mówić o jakiejkolwiek spójnej historii. Opis książki wprowadził mnie w błąd, gdyż zamiast jednej historii, otrzymałam opisy wyrwanych losowo z życia Elvisa wydarzeń.

Autor skacze w czasie szybciej niż The Flash. Wydarzenia opisane w pierwszym rozdziale odnoszą się do wspomnianego polowania na demony w Los Angeles, natomiast już w następnym, czytelnik zostaje przeniesiony do wydarzeń mających miejsce pięć lat wcześniej. Powrót do retrospekcji nie jest niczym złym, gdyby nie to, że w kolejnych rozdziałach ponownie wracamy do okresu sprzed czterech lat, roku czy też paru godzin sprzed polowania, lecz historia często nie dotyczy już Infante, tylko zupełnie innej osoby. Dodatkowo całość została poszatkowana przerywnikami będącymi artykułami z gazet lub mailami. W tym całym miszmaszu zabrakło mi spójności. Niby każdy wątek wnosi coś do fabuły, ale tak naprawdę, nic konkretnego.

Elvis Infante to jedyna postać w „Diablero”, o której mogę powiedzieć, że nie jest papierowa, chociaż do najlepiej wykreowanych także nie należy. Elvis służył w jednostce specjalnej Task Force Devils, która brała udział w misji w Afganistanie. O dziwo wątek związany z Afganistanem spodobał mi się najbardziej, chociaż nie jestem miłośniczką literatury z tym motywem w tle. Były to najciekawsze rozdziały w całej książce, które zawierały nie tylko humor, ale także spójną fabułę.

W połowie historii do Elvisa dołącza Benjamin, duchowny z kryzysem wiary, którego także historię jest nam dane poznać. Oprócz Elvisa i duchownego, żadnej innej postaci nie poświęcono należytej uwagi. W historii pojawia się łowczyni Kitty Santana, o której wiemy, że… jest łowczynią. Pojawia się także krótki wątek z nijakim Tecate, by także nie wnieść do historii nic odkrywczego, a jedynie nakreślić pewien wątek.

Uwielbiam motyw demonów, duchów oraz upiorów w literaturze i z niecierpliwością na niego oczekiwałam. Niestety został on potraktowany po macoszemu. O demonach, organizacji związanej z demonami i diableros dowiedziałam się nie z głównej linii fabularnej, lecz „przerywnika”, o którym pisałam wcześniej. W historii demonów tkwi potencjał, który nie został wykorzystany. Autor w ciekawy sposób zaprezentował sposób postępowania łowcy demonów lecz rozczarował mnie finałową sceną przedstawiającą walkę demonów i upadłych aniołów w Dołku, która została skończona dokładnie w momencie kiedy się rozpoczęła. A jak wyglądała i jaki był jej finał? To wie tylko sam autor. Uważam, że ta scena była kulminacyjna dla całej historii, bo wyjaśniała cel działania łowców, lecz Haghenbeck odciął jej skrzydła, tak jak swoim demonicznym postaciom.

„Diablero” to książka po przeczytaniu, której czuję niedosyt... Mimo ciekawie zarysowanego wątku łowców demonów, szybkiego tempa akcji i humoru, historia napisana przez Haghenbecka rozczarowuje pod każdym innym względem. Odniosłam wrażenie, że autor postawił na akcję, co odbiło się negatywnie na kreacji bohaterów. Największym minusem w historii są według mnie przeskoki w czasie, które zaburzają spójność i lekkość czytania. Ciężko mówić mi o przeplataniu teraźniejszości z przeszłością, gdy wydarzenia dziejące się obecnie to zaledwie jedna scena. Lepszym rozwiązaniem byłoby umiejscowienie całej akcji w przeszłości.

https://www.mowmikate.pl/2018/12/diablero-f-g-haghenbeck-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-12-19 21:36:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czytając opis książki "Stan Lee. Człowiek-Marvel", sądziłam, że jest to biografia. Jednak już pierwsze strony publikacji Boba Batchelora zrewidowały mój pogląd. Otóż ta książka nie jest typową biografią, gdyż już na początku dostajemy, pokaźny przekrój informacji na temat amerykańskiej gospodarki z początku dwudziestego wieku. I takie informacje, gospodarcze czy polityczne, towarzyszą nam aż... Czytając opis książki "Stan Lee. Człowiek-Marvel", sądziłam, że jest to biografia. Jednak już pierwsze strony publikacji Boba Batchelora zrewidowały mój pogląd. Otóż ta książka nie jest typową biografią, gdyż już na początku dostajemy, pokaźny przekrój informacji na temat amerykańskiej gospodarki z początku dwudziestego wieku. I takie informacje, gospodarcze czy polityczne, towarzyszą nam aż do samego końca. Ale nie zniechęcajcie się! Wbrew pozorom jest to bardzo ważny element, ponieważ to on kształtuje bohaterów na kartach komiksów jak i samego autora. Druga wojna światowa, czy następnie zimna wojna miały ogromy wpływ na powstanie Kapitana Ameryki czy Fantastycznej Czwórki. Pod tym względem książka oferuje, to co ma najlepsze.

Ale jednak jest coś, co nie do końca podobało mi się w książce. Biografia Stana Lee jest napisana w samych superlatywach. Praktycznie nie ma miejsca na bardziej kontrowersyjne fragmenty, a gdy się pojawią to autor Bob Batchelor, stara się wybielić Lee jak tylko może. Wszystko co robi autor komiksów jest cudowne, a jego praca oznaczała się morderczym tempem oraz wspaniałymi efektami. Niestety, rzeczywistość wyglądała inaczej. Często był skłócony z innymi członkami zespołu oraz potrafił być nieznośny.

Jeżeli chodzi o stylistykę książki, to również nie jest najlepiej. Jest ona strasznie chaotyczna i charakteryzuje się licznymi powtórzeniami. Wielokrotnie czytamy o jego wspaniałych cechach. Poza tym, autor streszcza pierwsze zeszyty przygód z ulubionymi bohaterami, ale tak naprawdę nie poznajemy ich genezy. Brakuje również przedstawienia głębszych relacji Stana Lee z pozostałymi współpracownikami. Niestety pod tym względem, książka nie oferuje niczego dobrego.

Podsumowując, nie jest to biografia, która zadowoli wytrawnych koneserów historii Marvela. Bob Batchelor nie udźwignął ciężaru jaki wziął na swoje barki. Mam spory problem z tą książką, bo pomimo sporej ilości minusów treść historyczna, na której opierał się autor jest niezwykle bogata i ciekawa. Ale to nie wystarczy, aby pozbyć się wrażenia, że książka jest napisana jako laurka w stronę Stana Lee. Szkoda, że autor nie podjął próby pokazania twórcy Marvela również z tej drugiej strony, ukazując jego negatywne cechy jak i zdarzenia, bez próby wybielania ich.

Cała recenzja na: https://www.mowmikate.pl/2018/12/stan-lee-czowiek-marvel-bob-batchelor.html

pokaż więcej

 
2018-12-19 21:24:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: This is falling (tom 1)

Ostatnie dwa lata Rowe spędziła ucząc się w domu. Jednak nadszedł czas, aby przełamać strach i opuścić bezpieczne ściany. Rowe rozpoczyna studia i przenosi się na uniwersytet McConnell. Tam wpada na Nate’a, przystojnego sportowca, na widok którego kobietom miękną kolana. Chłopak nie może zapomnieć o poznanej dziewczynie i stara się do niej zbliżyć. Jednak nie jest to takie proste. Rowe wiele... Ostatnie dwa lata Rowe spędziła ucząc się w domu. Jednak nadszedł czas, aby przełamać strach i opuścić bezpieczne ściany. Rowe rozpoczyna studia i przenosi się na uniwersytet McConnell. Tam wpada na Nate’a, przystojnego sportowca, na widok którego kobietom miękną kolana. Chłopak nie może zapomnieć o poznanej dziewczynie i stara się do niej zbliżyć. Jednak nie jest to takie proste. Rowe wiele miesięcy temu przeżyła coś, co zupełnie ją załamało i wyłączyło ją z życia towarzyskiego. Serce Nate’a już raz zostało roztrzaskane na kawałki. Czy mają szansę na szczęście? Czy miłość okaże się wystarczająco silna? O tym Rowe i Nate muszą przekonać się sami.

Rowe & Nate

W literaturze młodzieżowej nastał widoczny trend na złych chłopców, którzy odznaczają się niewyparzonym językiem, tatuażami i powalającą na kolana urodą. Początkowo trend ten mi się podobał, lecz z każdą kolejną książką, źli chłopcy zaczynali mnie już nudzić. Gdzie podziali się ci dobrzy? Otóż jeden z nich jest bohaterem „Zapadnij w serce”. Kiedy już od pierwszych stron okazało się, że Nate nie będzie kolejnym przystojniakiem, sportowcem, który ma zamiar zmieniać dziewczyny jak rękawiczki, moje serce podskoczyło do góry. Nareszcie jakaś odmiana! Nate to chłopak marzenie – wysportowany, uprzejmy i czarujący, a jego przekomarzania z Rowe wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Chłopak ujął mnie także swoją cierpliwością, wyrozumiałością i wytrwałością względem dziewczyny.

Rowe to dziewczyna, którą spotkało w życiu coś strasznego i mimo upływu czasu, nadal mierzy się z konsekwencjami tamtego dnia. Rowe musi wyjść ze swojej skorupy i otworzyć się na życie. Kiedy poznaje Nate’a, wszystko wydaje się dla niej o wiele prostsze. Rowe to postać, którą polubiłam od razu, zarówno za jej poczucie humoru, jak i za towarzyszącą jej niepewność w różnych sytuacjach oraz siłę w innych.

Zapadnij w serce

Fabuła „Zapadnij w serce” skupia przede wszystkim na ukazaniu relacji pomiędzy Rowe a Natem, a uczelnia i nauka stanowią jedynie tło dla paru wydarzeń. Nie znajdziemy tutaj długich i nudnych opisów wykładów oraz tułania się naszych bohaterów po uczelnianych korytarzach. Dzięki temu autorka uniknęła nudy, skupiając się wyłącznie na ukazaniu emocji towarzyszącym naszym bohaterom.

W historii mamy do czynienia z miłością od pierwszego wejrzenia. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to dość oklepany zabieg, jednak tak nie jest. Ginger Scott mimo szybko rozwijającej się relacji, nie wrzuca swoich bohaterów po paru rozdziałach do łóżka (na szczęście!), lecz pozwala im się poznać. Często poprzez zabawne sytuacje czytelnik wraz z bohaterami odkrywa ich przeszłość, obawy i pragnienia. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jestem usatysfakcjonowana tym, jak autorka poprowadziła znajomość Nate’a i Rowe przez całą opowieść. Z niecierpliwością wyczekiwałam fragmentów związanych z przeszłością dziewczyny, która niewątpliwie potrafi złapać za serce, a najbardziej emocjonujące są jej listy pisane do Josha.

Podsumowanie

„Zapadnij w serce” to książka, która najpierw ujęła mnie wykreowanymi postaciami, a dopiero potem historią. Rowe i Nate tworzą zgrany duet, który wielokrotnie potrafił mnie rozśmieszyć, a także momentami chwycić za serce, gdy odkrywałam ich bolesną przeszłość. Ginger Scott napisała historię opowiadającej o pięknej miłości i przyjaźni, między dwojgiem młodych ludzi, którzy razem stawiają czoło swoim słabościom. „Zapadnij w serce” to propozycja dla tych, którzy mają ochotę na romans z gatunku New Adult, ale nie taki płomienny, lecz delikatny i zmysłowy.

https://www.mowmikate.pl/2018/12/zapadnij-w-serce-ginger-scott-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-12-10 21:02:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

"Nasze życzenie" było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Tillie Cole i teraz wiem, że nie ostatnim. Lekki styl, ciekawa fabuła i spora doza emocji to coś co lubię w literaturze, a autorce bez problemu udało się spełnić te trzy warunki.

Zaplątani w muzyce

Muzyka w życiu Cromwella Deana od zawsze była jego nieodłącznym elementem. Już jako dziecko odznaczał się wybitnym talentem. On nie...
"Nasze życzenie" było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Tillie Cole i teraz wiem, że nie ostatnim. Lekki styl, ciekawa fabuła i spora doza emocji to coś co lubię w literaturze, a autorce bez problemu udało się spełnić te trzy warunki.

Zaplątani w muzyce

Muzyka w życiu Cromwella Deana od zawsze była jego nieodłącznym elementem. Już jako dziecko odznaczał się wybitnym talentem. On nie tylko słyszy muzykę, ale także ją widzi – dla niego każdy dźwięk ma swoją barwę i kształt. Teraz dziewiętnastoletni Cromwell jest najpopularniejszym DJ-em w Europie. Jego muzyka wprawia ludzi w stan euforii, lecz tylko dziewczyna w fioletowej sukience dostrzega prawdę, wyrażoną za pomocą dźwięków. Kiedy Cromwell opuszcza Anglię i udaje się na uniwersytet do Karoliny Południowej by studiować muzykę, nie spodziewa się, że jeszcze raz przyjdzie mu spotkać tajemniczą dziewczynę. Dla Bonnie Farraday muzyka jest całym życiem i nie pozwoli, aby jeden zadufany w sobie chłopak zaprzepaścił jej szansę na sukces. Ku zrządzeniu losu, przyjdzie im razem pracować. Czy odnajdą wspólny język? To się okaże…

Cromwell & Bonnie

Historia „Naszego życzenia” rozpoczyna się w Anglii, gdzie poznajemy Cromwella Dean, znanego europejskiego muzyka. Już od pierwszych stron Cromwell nie budzi sympatii. Jest zadufanym i aroganckim chłopakiem, który wolny czas spędza z butelką whisky i przypadkowo poznanymi dziewczynami. Niestety moja niechęć do tej postaci utrzymywała się jeszcze przez ponad 150 stron. Cromwell był kolejnym sztampowym bad boyem w literaturze, jakich pełno. Dopiero kiedy autorka zaczęła ujawniać sekrety z przeszłości chłopaka, ukazując ciężar przeszłości, jaki nosi na swoich barkach, chłód jakim go darzyłam powoli zaczął maleć. Nadal pozostawał sztampowym bad boyem, ale dzięki muzyce i sposobie w jaki na niego działała, stał się o wiele ciekawszą postacią.

Bonnie to silna dziewczyn, która od pierwszych stron urzekła mnie swoim uporem, determinacją i charyzmą. Jeśli postawi sobie coś za cel, to będzie do niego dążyć. W przeciwieństwie do Cromwella kocha muzykę całą sobą, a kiedy ją tworzy, tworzy ją prosto z serca. Dziewczyna skrywa przed wszystkimi pewien sekret, który w kulminacyjnym momencie rozdziera czytelnikowi serce.

Ogień i woda

Tych dwoje jest jak ogień i woda. Już na samym początku można domyślić się jak potoczą się losy naszych bohaterów, którzy od samego początku mają tak skrajne charaktery i nie darzą się sympatią. Ale zapewne znacie powiedzenie „Kto się czubi ten się lubi”? To dzięki Bonnie i jej wytrwałości Cromwell stawił czoło demonom przeszłości, z którymi przez wiele lat nie chciał się mierzyć. Wolał odciąć się od nich, tworząc wokół siebie mur arogancji, odpychając tym samym wszystkich. Wytrwałość Bonnie nakazała mu przestać uciekać. To ona na nowa pokazała mu czym jest muzyka, sprawiła, że zbuntowany Cromwell zapragnął włożyć w tworzenie muzyki również swoje serce, które niegdyś zamieniło się w lód. Tillie Cole za pomocą tych dwóch postaci opowiedziała cudowną historię miłosną, pełną nadziei, uczucia, bólu, tajemnic, przyjaźni i walki.

Podsumowanie

„Nasze życzenie” to pięknie opisana historia miłosna, która intryguje od pierwszej strony. Tillie Cole postarała się, aby jej historia nie ociekała lukrem, lecz opowiadała prawdziwą historię o przyjaźni, miłości, stracie i bólu. Choć „Nasze życzenie” nie wycisnęło ze mnie łez (bo rzadko, któremu autorowi to się zdarza) to uważam, że historia Bonnie i Cromwella jest warta przeczytania i dostarczy wam wiele emocji. Mnie ich dostarczyła! Myślę, że to także idealny prezent pod choinkę :)

https://www.mowmikate.pl/2018/12/nasze-zyczenie-tillie-cole-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-12-03 20:55:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Ogród świateł” to drugi tom historii o rzeczniczce prasowej Felicji Stefańskiej, natomiast moje pierwsze spotkanie z autorką. Mimo, iż sięgnęłam po drugi tom, bez znajomości „Królowej śniegu” (tom pierwszy) to w żaden sposób nie odczułam braku znajomości poprzedniej historii.

Gdy gasną wszystkie światła...

Upalne lato, turystyczna miejscowość i brutalne morderstwo… W Mniszkowie pod...
„Ogród świateł” to drugi tom historii o rzeczniczce prasowej Felicji Stefańskiej, natomiast moje pierwsze spotkanie z autorką. Mimo, iż sięgnęłam po drugi tom, bez znajomości „Królowej śniegu” (tom pierwszy) to w żaden sposób nie odczułam braku znajomości poprzedniej historii.

Gdy gasną wszystkie światła...

Upalne lato, turystyczna miejscowość i brutalne morderstwo… W Mniszkowie pod Gdańskiem dochodzi do morderstwa. Ginie znany biznesmen oraz jego rodzina- żona i trójka dzieci. Kto mógł dopuścić się tak bestialskiego czynu? W sprawę angażuje się rzeczniczka prasowa urzędu gminy, Felicja Stefańska. Mieszkańcy Mniszkowa milczą, jednak na jaw wychodzi, że zamordowany bizmesnem nie cieszył się zbytnią sympatią sąsiadów, a jego firma przeprowadzała nie do końca zgodne z prawem interesy. Zaangażowanie i upór Felicji ściągają na nią kłopoty. Dokąd zaprowadzi Felicję śledztwo i dla kogo stanie się niewygodnym pionkiem w tej grze?

Dokąd zaprowadzi śledztwo?

Historia z Felicją Stefańską w tle zaczyna się naprawdę bardzo obiecująco. Czytelnik otrzymuje owiany tajemnicą prolog oraz krótki wstęp do wydarzeń dziejących się tuż przed morderstwem, a następnie zostaje przeniesiony na miejsce zbrodni. Wraz z Felicją i jej przyjaciółką Gretą czytelnik uczestniczy w prowadzonym śledztwie, które przynosi jedynie domysły i strzępki informacji, które niestety cały czas przewijają się przez niemal całą pierwszą połowę książki, przekazywane z ust do ust i znów analizowane, a to przez policjanta Rybę, Gretę lub ponownie Felicję. Powoli traciłam nadzieję na zaskakujące zwroty akcji, ale w końcu się ich doczekałam. Ktoś ginie, ktoś ledwo uchodzi z życiem, ktoś zapada się pod ziemię, a z czasem okazuje się, że śledztwo prowadzi do zbrodni sprzed lat. Jednak to za mało, aby nazwać „Ogród świateł” kryminałem dla osób mających mocne nerwy. Po przeczytaniu odniosłam wrażenie, że intrydze brakowało spójności, a w motywie mordercy zabrakło głębi, która usatysfakcjonowałaby wymagającego czytelnika.

Bohaterowie

Nie mam zastrzeżeń do kreacji bohaterów, których od razu polubiłam. Felicja Stefańska to kobieta z charakterem, odznaczająca się niezwykłą determinacją. Greta Pazik ukrywa jakiś sekret, który przez cały czas nie dawał mi spokoju, a młody policjant Ryba od razu zyskał moją sympatię i kibicowałam mu w jego podbojach miłosnych, które nie do końca potoczyły się po mojej myśli.

Podsumowanie

„Ogród świateł” Anny Klejzerowicz to kryminał, z którym spędziłam przyjemnie kilka jesiennych wieczorów. Książkę czytało mi się przyjemnie, choć nieco eksperymentalny sposób narracji, gdzie otrzymujemy monologi postaci na pół kartki, będące częścią rozmowy dwóch osób. Mimo, iż postać samego mordercy oraz jego motywacja, nie do końca mnie usatysfakcjonowała, to historię czytałam z zainteresowaniem i czystą przyjemnością. Jeśli szukasz lekkiego kryminału, to „Ogród świateł” może ci się spodobać, natomiast jeśli jesteś oczekujesz niepowtarzalnych wrażeń z dreszczykiem to po lekturze możesz czuć się rozczarowany.

https://www.mowmikate.pl/2018/12/ogrod-swiate-anna-klejzerowicz-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-12-02 17:40:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Historia „Dwunastu życzeń” rozpoczyna się w dzień poprzedzający Wigilię i opowiada o sześciu kobietach znajdujących się na różnym etapie życia. Dagna wyrwała się ze wsi do dużego miasta, gdzie pracuje jako dziennikarka, dobiega magicznej trzydziestki i z desperacją szuka faceta na portalach randkowych. Pola to absolwentka weterynarii i niedoszła panna młoda. Bogusia jest wzorem przykładnej... Historia „Dwunastu życzeń” rozpoczyna się w dzień poprzedzający Wigilię i opowiada o sześciu kobietach znajdujących się na różnym etapie życia. Dagna wyrwała się ze wsi do dużego miasta, gdzie pracuje jako dziennikarka, dobiega magicznej trzydziestki i z desperacją szuka faceta na portalach randkowych. Pola to absolwentka weterynarii i niedoszła panna młoda. Bogusia jest wzorem przykładnej matki i żony, Róża zaś przeżywa drugą młodość. Basia i Rita muszą pogodzić się z bolesną przeszłością. Ten jeden wigilijny dzień dla każdej z nich będzie inny, a zanim na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazdka, w ich życiu wiele się zmieni.

Przyznam się, że miałam duży problem z oceną tej pozycji. Książka podobała mi się pod względem narracji i historii, ale zabrakło mi w niej bożonarodzeniowej magii. Autorki zawęziły opowieść do dwóch dni, w przeciągu których, życie bohaterek wywraca się do góry nogami. Spodobał mi się pomysł na tak szeroki wachlarz postaci, gdyż każda z nich opowiada własną historię. Autorki postarały się, aby ich bohaterki były realistyczne, a to dzięki historiom, które nie są cukierkowe i surrealistyczne, co nagminnie zdarza się w przypadku wielu historii zachowanych w świątecznym klimacie.

Dagna odcięła się od rodziny mieszkającej na wsi, bo wstydziła się swojego pochodzenia. Bogusia jest przykładem zmęczonej matki i żony, a Róża mimo wieku, czerpie z życia pełnymi garściami. To właśnie historie tych trzech kobiet spodobały mi się najbardziej, bo odnoszą się do kobiet, które znajdują się w naszym otoczeniu, a zarazem niosą ze sobą przesłanie i promyk nadziei, że w życiu można coś zmienić.

Choć Bogusia, Dagna i Róża ujęły mnie swoimi opowieściami, to historia Rity była nudna i w sumie do tej pory nie wiem jakie ukryte przesłanie miała w sobie zaszyte, a Pola – niedoszła panna młoda, okazała się zapatrzoną w siebie histeryczką. W związku z Polą poznajemy także młodego lekarza, który również nie popisał się swoim poziomem inteligencji w pewnej „sytuacji kryzysowej” (nie będę zdradzać tutaj szczegółów).

„Dwanaście życzeń” K. Głogowskiej i K. Troszczyńskiej to zbiór sześciu słodko-gorzkich opowieści o kobiet będących na różnym etapie życia, dla których ten jeden magiczny grudniowy dzień, będzie przełomowy, przepełniony nie tylko śmiechem, uściskami, ale także łzami, bez których nie da się odnaleźć właściwej ścieżki. Historie bohaterek poruszają temat rodziny, miłości oraz samotności. Mimo ciekawie zarysowanym opowieściom, nie poczułam magii, która powinna towarzyszyć książkom o tematyce świątecznej. Problemy, z którymi mierzyły się bohaterki, zdominowały świąteczną atmosferę, którą tworzą nie tylko spełniające się życzenia, ale także biały puch, migoczące lampki, pachnące pierniczki i spotkania rodzinne przy jednym stole.

Cała recenzja na: https://www.mowmikate.pl/2018/12/dwanascie-zyczen-karolina-gogowska.html

pokaż więcej

 
2018-11-14 19:59:04
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-11-14 19:58:51
Ma nowego znajomego: Melania1987
 
2018-11-12 18:58:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Już jako dziecko Starr poznała trzy święte zasady panujące w jej świecie: „Trzymaj ręce tak, żeby były widoczne. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy cię o coś zapytają.” Starr nie musiała długo czekać, aby sprawdzić je w prawdziwym życiu. Gdy na jej oczach biały policjant zabija jej przyjaciela Khalila, dziewczyna po raz kolejny przeżywa koszmar. Wszyscy chcą... Już jako dziecko Starr poznała trzy święte zasady panujące w jej świecie: „Trzymaj ręce tak, żeby były widoczne. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy cię o coś zapytają.” Starr nie musiała długo czekać, aby sprawdzić je w prawdziwym życiu. Gdy na jej oczach biały policjant zabija jej przyjaciela Khalila, dziewczyna po raz kolejny przeżywa koszmar. Wszyscy chcą wiedzieć co wydarzyło się tamtej nocy, a jedyną osobą która zna prawdę jest Starr. Jednak czy Starr jest na tyle silna by wyjawić prawdę? Poznajcie Starr i reguły jakimi rządzi się jej świat…

Dwie twarze Starr

The Hate U Give to debiutancka powieść Angie Thomas, którą czyta się jak dzieło doświadczonego pisarza. Każda postać została precyzyjnie nakreślona i odgrywa konkretną rolę w historii. Jednak na szczególną uwagę zasługuje szesnastoletnia Starr, z której to perspektywy została przedstawiona opowieść.

Starr prowadzi podwójne życie. Na co dzień wraz z rodzicami i młodszym rodzeństwem Sevenem oraz Sekanim mieszka w biednej dzielnicy Garden Heights. Mama jest pielęgniarką, a ojciec prowadzi sklep. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Garden Heights nie było nazywane „murzyńskim gettem”, gdzie handel narkotykami i porachunki między gangami są na porządku dziennym, a ojciec dziewczyny nie był byłym członkiem gangu Kinga, mającym za sobą trzy lata w więzieniu.

A jaka jest druga twarz dziewczyny? To Starr z prywatnej szkoły w Williamson, do której posłali ja rodzice i gdzie jest jedną z nielicznych czarnoskórych uczniów. Kiedy dziewczyna przekracza próg szkoły, przestaje być Starr z Garden Heights, która używa slangowego języka, nosi workowate ubrania, słucha Tupaca. Stara się nie wyróżniać z tłumu. Rodzice dziewczyny zadbali o to, aby wraz z rodzeństwem otrzymała dobre wykształcenie i czuła się bezpiecznie, jednak nie każdy z Garden Heights ma tyle szczęścia co ona.

Wybór, który może wszystko zmienić

Autorka rozpoczęła historię mocnym akcentem, by wstrząsnąć czytelnikiem, a potem poprowadziła fabułę znacznie wolniejszym tempem, przez co w książce można napotkać kilka nudniejszych fragmentów. Pisarka zrezygnowała z tempa na rzecz emocji, jakie towarzyszą głównej bohaterce oraz jej otoczeniu. Angie Thomas postawiła Starr przed wyborem. Jako jedyny świadek morderstwa dziewczyna może wpłynąć na śledztwo, jednak czy jest na to gotowa? Wszystko co powie, bądź czego nie odważy się wypowiedzieć, wpłynie na jej życie. Na przełomie historii obserwujemy jak nastolatka bije się z własnymi myślami, czy powinna pozostać niemym świadkiem i patrzeć, jak media kreują fałszywy wizerunek jej zmarłego przyjaciela, czy też zabrać głos i opowiedzieć prawdziwą historię Khalila i zawalczyć o sprawiedliwość. Którą drogę obierze Starr? O tym musicie przeczytać sami.

Drugie oblicze świata

Autorka poprzez historię Starr i Khalila ukazuje problemy z jakimi muszą mierzyć się czarnoskórzy obywatele Ameryki, mieszkający w biednych dzielnicach podobnych do Garden Haights, gdzie nie mają możliwości otrzymania dobrego wykształcenia, kraj nie oferuje im wystarczająco dużo miejsc pracy, handel narkotykami dla wielu młodych ludzi staje się jedynym źródłem utrzymania a za samo bycie czarnoskórym można otrzymać kulkę w plecy. Jest to gorzka wizja świata, którą czasami mamy okazję oglądać w wiadomościach, będąca często podkładką do wielu amerykańskich filmów.

Podsumowanie

Uważam, że The Hate U Give to świetny debiut, który dotyka ważnego problemu. Aby czerpać przyjemność z lektury nie wystarczy skupić się na historii zamordowanego nastolatka, lecz wejrzeć nieco głębiej. Autorka stara się przekazać czytelnikowi to, co oznacza bycie czarnoskórym w Ameryce będącej mieszanką kultur, klas społecznych oraz ras, a jednocześnie zwraca uwagę także na język, gdzie pewne określenia bądź słowa zostały przypisane właśnie czarnoskórej społeczności. The Hate U Give to także historia o rodzinie, przyjaźni, miłości oraz walce o sprawiedliwość, kiedy jeden głos, może porwać za sobą tłumy.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/the-hate-u-give-angie-thomas-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:13:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 3)

Nadszedł czas na trzecie spotkanie z twórczością Mony Kasten - niemieckiej pisarki, która cyklem Begin Again szybko zaskarbiła sobie sympatię polskich czytelników. Jeśli jesteś miłośnikiem literatury z gatunku New Adult i chciałabyś przeczytać coś lekkiego z nutką romansu i humoru to właśnie ta seria jest dla Ciebie. Czy było warto czytać Fell Again? Oczywiście!

Zwyczajny układ

Sawyer i...
Nadszedł czas na trzecie spotkanie z twórczością Mony Kasten - niemieckiej pisarki, która cyklem Begin Again szybko zaskarbiła sobie sympatię polskich czytelników. Jeśli jesteś miłośnikiem literatury z gatunku New Adult i chciałabyś przeczytać coś lekkiego z nutką romansu i humoru to właśnie ta seria jest dla Ciebie. Czy było warto czytać Fell Again? Oczywiście!

Zwyczajny układ

Sawyer i Isaac są swoimi przeciwieństwami. Ona jest twarda i bezwzględna a on jest nieśmiałym nerdem w okularach. Ona umawia się z chłopakami na jedną noc a on ma status wiecznego singla. Jednak nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają. Kiedy Sawyer poznaje Isaaca coś się w niej zmienia. Wszystko zaczyna się od umowy, w której Sawyer ma zrobić z Isaaca prawdziwego bad boya, w zamian będzie mogła go sfotografować w ramach projektu artystycznego. Na pierwszy rzut oka tych dwoje zawarło nieszkodliwy układ, jednak żadne z nich nie więziło pod uwagę emocji, które wszystko skomplikują...


Zaplątana w przeszłości

Po raz kolejny Mona Kasten zabiera czytelnika w świat bohaterów znanych z poprzednich tomów serii. Lecz bez obaw! Nie musicie znać poprzednich tomów, aby zacząć przygodę z Feel Again, jednak zachęcam was do zapoznania się z trylogią od samego jej początku, aby czerpać z czytania maksimum przyjemności. Sawyer w „Begin Again” dała poznać się z tej złej strony, jako zaborcza i wybuchowa postać. Takim zachowanie od początku nie budziła sympatii w czytelniku, jednak dopiero Feel Again niesie ze sobą wyjaśnienia, dzięki którym w zupełnie innym świetle możemy dostrzec Sawyer, dowiadując się o jej przeszłości. Złe doświadczenia sprawiły, że dziewczyna otoczyła się szczelnie murem, a życzliwych ludzi trzymała na dystans.

Nieśmiały nerd

Tym razem Mona Kasten postawiła na nieśmiałego, nerdowego chłopaka, który nie ma powodzenia u płci przeciwnej, ale stanowi idealny obiekt do kpin. Dlaczego? Bo ludziom niezwykle łatwo przychodzi oceniać innych wyłącznie po wygładzie. Uważam, że jest to niezwykle miła odmiana, kiedy zamiast typowego bad boya (w literaturze jest ich na pęczki), który robi same złe rzeczy, a mimo to na jego widok dziewczyną miękną kolana, otrzymujemy spokojnego chłopaka. Czas dać szansę także takim postaciom!

Dwie osobowości a jedno serce

Czy tak dwoje różnych osób może być razem? Wszystko zaczyna się od umowy, która stopniowo przeradza się w coś więcej. Właśnie to polubiłam w serii Mony Kasten. Autorka prowadzi swoich bohaterów przez pewną ścieżkę, podczas której między nimi kształtuje się przyjaźń, wzajemne zaufanie oraz rodzi się uczucie. Autorka nie posyła swoich bohaterów od razu w ramiona kupidyna, lecz pozwala im się rozwijać i żyć. Oczywiście można zarzucić serii Mony Kasten, że każda książka opiera się na podobnym schemacie, jednak autorka postarała się nadać swoim postaciom oryginalne osobowości a fabule indywidualny klimat, dzięki czemu każdy tom jest inny.

Podsumowanie

„Feel Again” to bardzo dobry romans z gatunku New Adult, który spodoba się nie tylko fanom Mony Kasten. Autorka ujmie cię poruszającą historią doprawioną dawką humoru oraz realistycznymi i oryginalnymi bohaterami, których na pewno nie zapomnisz. Autorka po raz kolejny za pomocą historii o młodych ludziach udowadnia, że przeszłość nie musi nas ograniczać, jeśli tylko chcemy ruszyć na przód.Nie zwlekaj i już dziś sięgnij po serię Begin Again.

https://www.mowmikate.pl/2018/09/fell-again-mona-kasten-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:10:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 2)

„Trust again” to drugi tom serii i kontynuacja „Begin Again”, o której pisałam w tej recenzji. Książka Mony Kasten skupia się na dwójce bohaterów, których mogliśmy poznać, czytając tom pierwszy, dlatego zachęcam was, aby rozpocząć swoją przygodę od samego początku, by móc czerpać z tej historii jak najwięcej przyjemności. Oczywiście, jeśli rozpoczęliście swoją przygodę z twórczością Kasten... „Trust again” to drugi tom serii i kontynuacja „Begin Again”, o której pisałam w tej recenzji. Książka Mony Kasten skupia się na dwójce bohaterów, których mogliśmy poznać, czytając tom pierwszy, dlatego zachęcam was, aby rozpocząć swoją przygodę od samego początku, by móc czerpać z tej historii jak najwięcej przyjemności. Oczywiście, jeśli rozpoczęliście swoją przygodę z twórczością Kasten właśnie od „Trust Again” to nic straconego, gdyż jest to poniekąd odrębna historia.

Nigdy więcej mężczyzn

Dawn Edwards przysięgła sobie, że już nigdy nie zwiąże się z żadnym mężczyzną. Choć stara się zapomnieć o przykrej przeszłości związanej z jej byłym chłopakiem Natem, to wspomnienia nadal powracają, bo nie tak łatwo wyrzucić z głowy osobę, której się ufało. Jednak Dawn pragnie rozpocząć nowe życie i odciąć się od nękającej ją przeszłości. Dziewczynie udało się zaprzyjaźnić z Allie i to dzięki niej poznała Spencera, który okazał się poważnym problemem. Chłopak jest czarujący, szarmancki, seksowny i pogodny, a w dodatku Dawn wpadła mu w oko od pierwszego wejrzenia. Jednak tych dwoje skrywa bolesne tajemnice i tylko prawda pozwoli im uwolnić się od demonów przeszłości i rozpocząć nowe życie. Czy zaryzykują stawiając czoło przeszłości a rodzące się uczucie okaże się wystarczająco silne?

Historia o miłości

Bohaterami drugiego tomu są Dawn - najlepsza przyjaciółka Allie, studentka filologii angielskiej i miłośniczka opowiadań (których boi się otwarcie publikować) oraz Spencer- najlepszy przyjaciel Kadena i student sztuki. Historia została przedstawiona z perspektywy Dawn i poprowadzona narracją pierwszoosobową, która pozwala nam poznać jej pragnienia i lęki, co jednocześnie buduje więź czytelnika z jej postacią. Spencera poznaliśmy w pierwszym tomie jako przeciwieństwo Kadena. Jest miły, sympatyczny i szarmancki. Nie trudno przewidzieć, że między tą dwójką zacznie iskrzyć, ale autorka idealnie zachowała równowagę pomiędzy romansem a historią z gatunku Young Adult, która porusza przede wszystkim problemy, z jakimi muszą mierzyć się młodzi ludzie. W historii jest chemia, uczucie i pożądanie wyważone w odpowiedni oraz subtelny sposób, za pomocą gestów, słów i spojrzeń.

Spętani przeszłością

Ogromną rolę w tej historii odgrywa przeszłość bohaterów, która w pierwszym tomie była owiana tajemnicą. Bolesne wydarzenia zdążyły odcisnąć swoje piętno i w najmniej odpowiednim momencie dają o sobie znać. Bohaterowie chcą się od niej odciąć, jednak nie jest to takie proste. Na szczęście Dawn nie musi samotnie walczyć z przeszłością, gdyż z pomocą przychodzi pogodny i troskliwy Spencer, który nie przestaje zabiegać o jej względy. Jednak najpierw będzie musiała ponownie otworzyć swoje serce i obdarzyć go uczuciem. Osobno nie są w stanie poradzić sobie z przytłaczającą przeszłością, lecz razem mogą ją pokonać na dobre.

Podsumowanie

„Trust again” to kolejna udana powieść Mony Kasten, która w subtelny sposób łączy romans i historię z gatunku New Adult. To historia o dorastaniu i podejmowaniu ważnych decyzji, wychodzeniu z cienia a przede wszystkim walki z lękami i obezwładniającym bólem, który paraliżuje umysł i więzi w przytłaczającej przeszłości. Dawn i Spencer to dobrze wykreowana parę bohaterów, którym nie brakuje realizmu, jednak mimo całej sympatii do nich, nie udało się im podbić mojego serce w takim stopniu, jak uczynili to Allie i Kaden.

https://www.mowmikate.pl/2018/09/trust-again-mona-kasten-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:55:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Owen Kiskaddon nie jest już przelęknionym chłopcem na dworze Severna Argentine’a. Teraz jest dobrze wyszkolonym i zaprawionym w boju oficerem. Zaufanym człowiekiem opętanego żądzą mordu i władzy Severna, który w duchu marzy o jego końcu. Kiedy nadarza się okazja, Owen bierze sprawy w swoje ręce. U jego boku nieoczekiwanie staje piękna sojuszniczka. Czy uda im się obalić tyrana i posadzić na... Owen Kiskaddon nie jest już przelęknionym chłopcem na dworze Severna Argentine’a. Teraz jest dobrze wyszkolonym i zaprawionym w boju oficerem. Zaufanym człowiekiem opętanego żądzą mordu i władzy Severna, który w duchu marzy o jego końcu. Kiedy nadarza się okazja, Owen bierze sprawy w swoje ręce. U jego boku nieoczekiwanie staje piękna sojuszniczka. Czy uda im się obalić tyrana i posadzić na tronie prawowitego władcę?

„Królewski zdrajca” to trzeci tom serii „Królewskie źródło” i nie ostatni. Owen ma już 24 lata. Jako mały chłopiec służył władcy ze strachu, teraz robi to z obowiązku i lojalności, choć wewnętrznie czuje zupełnie coś innego. Mamy tutaj widoczny konflikt, w którym Owen musi dokonać wyboru, który zaważy na jego dalszej przyszłości. Zmiana zachodzi także w samym władcy, którego od samego początku kreowano na tyrana. Severn pogrążony we własnej niepewności, zdradzony przez zaufaną mu osobę zatraca się w zemście i staje się dokładnie taką osobą, jaką widzieli go inni. Moją uwagę zwróciła także nowa postać Królowej Sini, która jest dla mnie zagadką. Jest naturalną postacią, a zarazem intrygującą, dzięki sposobowi w jaki opisuje ją autor.

I tym razem autor nie zawiódł mnie pod względem fabuły. Dobrze przemyślanej, gdzie akcja została rozłożona równomiernie, a zarazem w taki sposób, by historia nie stała się monotonna. A wszystko to osadzone w dopracowanym fantastycznym świecie, który wciągnie w swoje macki nie jednego fana gatunku. „Królewski zdrajca” nie jest perfekcyjnie słodką historią, bo nie brakuje w niej także tych smutnych momentów. To część, do której warto dotrzeć, mimo słabego pierwszego tomu.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/trucicielka-krolowej-corka-zodzieja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:53:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Królewskie źródło (tom 2)

„Córka Złodzieja” to kontynuacja serii Jeffa Wheelera. Owen dojrzał. Niegdyś był lękliwym chłopcem, a teraz stał się pewnym siebie i dobrze wyszkolonym w wojennym rzemiośle siedemnastoletnim młodzieńcem. Sytuacja w Ceredigionie staje się coraz bardziej napięta, gdy zaginiony niegdyś pretendent do tronu, pragnie otrzymać to, co jest mu należne. Szpiedzy i truciciele są wszędzie, a wojna czai... „Córka Złodzieja” to kontynuacja serii Jeffa Wheelera. Owen dojrzał. Niegdyś był lękliwym chłopcem, a teraz stał się pewnym siebie i dobrze wyszkolonym w wojennym rzemiośle siedemnastoletnim młodzieńcem. Sytuacja w Ceredigionie staje się coraz bardziej napięta, gdy zaginiony niegdyś pretendent do tronu, pragnie otrzymać to, co jest mu należne. Szpiedzy i truciciele są wszędzie, a wojna czai się za rogiem. Owen musi zdecydować się na poświęcenie. Czy będzie lojalny swojemu sercu, czy może rozumowi, który każe stanąć mu po stronie króla?

Od przybycia Owena na dwór minęło już dziesięć lat. Zmienił się nie tylko bohater książki, ale także historia, która wypada znacznie lepiej niż poprzednia. W drugim tomie czytelnik otrzymuje więcej intryg i tajemnic, które napędzają akcję, a historia wychodzi poza granice Ceredigion. Nowe krainy, kultura i władcy dają szerokie pole manewru, które autor wykorzystał dość dobrze. Nie zabrakło także politycznych sojuszy i gierek. Jednak mimo rozbudowanego świata, nadal czekam na szersze rozwinięcie wątku magii.

Ośmioletni Owen w pierwszym tomie nie okazał się postacią, która zaskarbiłaby sobie moje uznanie. Szybko dało się odczuć, że główny bohater jest znacznie starszy pod względem emocjonalnym, niż na dziecko w jego wieku wypadało. W „ Córce złodziei” ten problem już nie istnieje, gdyż Owen jest już młodzieńcem. Chłopak wydoroślał i zmężniał, co działa na korzyść historii. Również Evie zyskała nowych cech. Z rozgadanej dziewczynki stała się pełną uroku, wdzięku, inteligencji oraz siły kobietą. W tej części nie zabrakło również romansu. To dobrze, czy źle? Bohaterowie są już w wieku, gdy nie sposób przejść obojętnie obok płci przeciwnej. Jednak jak to bywa, wojna i intrygi polityczne stają na drodze zakochanym. Mnie ten zabieg przypadł do gustu.

„Córka Złodziei” wypada znacznie lepiej niż „Trucicielka królowej”. Mamy zdecydowanie więcej intryg, knucia i politycznej gry, która napędza fabułę i sprawia, że momentami ciężko oderwać się od jej lektury. Po przeczytaniu pierwszego tomu miałam wrażenie, że książka jest skierowana głównie do młodszego odbiorcy. Teraz nie doświadczyłam podobnego odczucia, gdyż zarówno bohaterowie jak i historia jest znacznie dojrzalsza. Czytelnik już od pierwszych stron zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a potem wraz z Owenem odkrywa spisek.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/trucicielka-krolowej-corka-zodzieja.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
222 158 982
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

zgłoś błąd zgłoś błąd