Estrella 
status: Oficjalny recenzent, ostatnio widziany 4 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-12 18:58:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Już jako dziecko Starr poznała trzy święte zasady panujące w jej świecie: „Trzymaj ręce tak, żeby były widoczne. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy cię o coś zapytają.” Starr nie musiała długo czekać, aby sprawdzić je w prawdziwym życiu. Gdy na jej oczach biały policjant zabija jej przyjaciela Khalila, dziewczyna po raz kolejny przeżywa koszmar. Wszyscy chcą... Już jako dziecko Starr poznała trzy święte zasady panujące w jej świecie: „Trzymaj ręce tak, żeby były widoczne. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy cię o coś zapytają.” Starr nie musiała długo czekać, aby sprawdzić je w prawdziwym życiu. Gdy na jej oczach biały policjant zabija jej przyjaciela Khalila, dziewczyna po raz kolejny przeżywa koszmar. Wszyscy chcą wiedzieć co wydarzyło się tamtej nocy, a jedyną osobą która zna prawdę jest Starr. Jednak czy Starr jest na tyle silna by wyjawić prawdę? Poznajcie Starr i reguły jakimi rządzi się jej świat…

Dwie twarze Starr

The Hate U Give to debiutancka powieść Angie Thomas, którą czyta się jak dzieło doświadczonego pisarza. Każda postać została precyzyjnie nakreślona i odgrywa konkretną rolę w historii. Jednak na szczególną uwagę zasługuje szesnastoletnia Starr, z której to perspektywy została przedstawiona opowieść.

Starr prowadzi podwójne życie. Na co dzień wraz z rodzicami i młodszym rodzeństwem Sevenem oraz Sekanim mieszka w biednej dzielnicy Garden Heights. Mama jest pielęgniarką, a ojciec prowadzi sklep. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Garden Heights nie było nazywane „murzyńskim gettem”, gdzie handel narkotykami i porachunki między gangami są na porządku dziennym, a ojciec dziewczyny nie był byłym członkiem gangu Kinga, mającym za sobą trzy lata w więzieniu.

A jaka jest druga twarz dziewczyny? To Starr z prywatnej szkoły w Williamson, do której posłali ja rodzice i gdzie jest jedną z nielicznych czarnoskórych uczniów. Kiedy dziewczyna przekracza próg szkoły, przestaje być Starr z Garden Heights, która używa slangowego języka, nosi workowate ubrania, słucha Tupaca. Stara się nie wyróżniać z tłumu. Rodzice dziewczyny zadbali o to, aby wraz z rodzeństwem otrzymała dobre wykształcenie i czuła się bezpiecznie, jednak nie każdy z Garden Heights ma tyle szczęścia co ona.

Wybór, który może wszystko zmienić

Autorka rozpoczęła historię mocnym akcentem, by wstrząsnąć czytelnikiem, a potem poprowadziła fabułę znacznie wolniejszym tempem, przez co w książce można napotkać kilka nudniejszych fragmentów. Pisarka zrezygnowała z tempa na rzecz emocji, jakie towarzyszą głównej bohaterce oraz jej otoczeniu. Angie Thomas postawiła Starr przed wyborem. Jako jedyny świadek morderstwa dziewczyna może wpłynąć na śledztwo, jednak czy jest na to gotowa? Wszystko co powie, bądź czego nie odważy się wypowiedzieć, wpłynie na jej życie. Na przełomie historii obserwujemy jak nastolatka bije się z własnymi myślami, czy powinna pozostać niemym świadkiem i patrzeć, jak media kreują fałszywy wizerunek jej zmarłego przyjaciela, czy też zabrać głos i opowiedzieć prawdziwą historię Khalila i zawalczyć o sprawiedliwość. Którą drogę obierze Starr? O tym musicie przeczytać sami.

Drugie oblicze świata

Autorka poprzez historię Starr i Khalila ukazuje problemy z jakimi muszą mierzyć się czarnoskórzy obywatele Ameryki, mieszkający w biednych dzielnicach podobnych do Garden Haights, gdzie nie mają możliwości otrzymania dobrego wykształcenia, kraj nie oferuje im wystarczająco dużo miejsc pracy, handel narkotykami dla wielu młodych ludzi staje się jedynym źródłem utrzymania a za samo bycie czarnoskórym można otrzymać kulkę w plecy. Jest to gorzka wizja świata, którą czasami mamy okazję oglądać w wiadomościach, będąca często podkładką do wielu amerykańskich filmów.

Podsumowanie

Uważam, że The Hate U Give to świetny debiut, który dotyka ważnego problemu. Aby czerpać przyjemność z lektury nie wystarczy skupić się na historii zamordowanego nastolatka, lecz wejrzeć nieco głębiej. Autorka stara się przekazać czytelnikowi to, co oznacza bycie czarnoskórym w Ameryce będącej mieszanką kultur, klas społecznych oraz ras, a jednocześnie zwraca uwagę także na język, gdzie pewne określenia bądź słowa zostały przypisane właśnie czarnoskórej społeczności. The Hate U Give to także historia o rodzinie, przyjaźni, miłości oraz walce o sprawiedliwość, kiedy jeden głos, może porwać za sobą tłumy.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/the-hate-u-give-angie-thomas-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:13:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 3)

Nadszedł czas na trzecie spotkanie z twórczością Mony Kasten - niemieckiej pisarki, która cyklem Begin Again szybko zaskarbiła sobie sympatię polskich czytelników. Jeśli jesteś miłośnikiem literatury z gatunku New Adult i chciałabyś przeczytać coś lekkiego z nutką romansu i humoru to właśnie ta seria jest dla Ciebie. Czy było warto czytać Fell Again? Oczywiście!

Zwyczajny układ

Sawyer i...
Nadszedł czas na trzecie spotkanie z twórczością Mony Kasten - niemieckiej pisarki, która cyklem Begin Again szybko zaskarbiła sobie sympatię polskich czytelników. Jeśli jesteś miłośnikiem literatury z gatunku New Adult i chciałabyś przeczytać coś lekkiego z nutką romansu i humoru to właśnie ta seria jest dla Ciebie. Czy było warto czytać Fell Again? Oczywiście!

Zwyczajny układ

Sawyer i Isaac są swoimi przeciwieństwami. Ona jest twarda i bezwzględna a on jest nieśmiałym nerdem w okularach. Ona umawia się z chłopakami na jedną noc a on ma status wiecznego singla. Jednak nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają. Kiedy Sawyer poznaje Isaaca coś się w niej zmienia. Wszystko zaczyna się od umowy, w której Sawyer ma zrobić z Isaaca prawdziwego bad boya, w zamian będzie mogła go sfotografować w ramach projektu artystycznego. Na pierwszy rzut oka tych dwoje zawarło nieszkodliwy układ, jednak żadne z nich nie więziło pod uwagę emocji, które wszystko skomplikują...


Zaplątana w przeszłości

Po raz kolejny Mona Kasten zabiera czytelnika w świat bohaterów znanych z poprzednich tomów serii. Lecz bez obaw! Nie musicie znać poprzednich tomów, aby zacząć przygodę z Feel Again, jednak zachęcam was do zapoznania się z trylogią od samego jej początku, aby czerpać z czytania maksimum przyjemności. Sawyer w „Begin Again” dała poznać się z tej złej strony, jako zaborcza i wybuchowa postać. Takim zachowanie od początku nie budziła sympatii w czytelniku, jednak dopiero Feel Again niesie ze sobą wyjaśnienia, dzięki którym w zupełnie innym świetle możemy dostrzec Sawyer, dowiadując się o jej przeszłości. Złe doświadczenia sprawiły, że dziewczyna otoczyła się szczelnie murem, a życzliwych ludzi trzymała na dystans.

Nieśmiały nerd

Tym razem Mona Kasten postawiła na nieśmiałego, nerdowego chłopaka, który nie ma powodzenia u płci przeciwnej, ale stanowi idealny obiekt do kpin. Dlaczego? Bo ludziom niezwykle łatwo przychodzi oceniać innych wyłącznie po wygładzie. Uważam, że jest to niezwykle miła odmiana, kiedy zamiast typowego bad boya (w literaturze jest ich na pęczki), który robi same złe rzeczy, a mimo to na jego widok dziewczyną miękną kolana, otrzymujemy spokojnego chłopaka. Czas dać szansę także takim postaciom!

Dwie osobowości a jedno serce

Czy tak dwoje różnych osób może być razem? Wszystko zaczyna się od umowy, która stopniowo przeradza się w coś więcej. Właśnie to polubiłam w serii Mony Kasten. Autorka prowadzi swoich bohaterów przez pewną ścieżkę, podczas której między nimi kształtuje się przyjaźń, wzajemne zaufanie oraz rodzi się uczucie. Autorka nie posyła swoich bohaterów od razu w ramiona kupidyna, lecz pozwala im się rozwijać i żyć. Oczywiście można zarzucić serii Mony Kasten, że każda książka opiera się na podobnym schemacie, jednak autorka postarała się nadać swoim postaciom oryginalne osobowości a fabule indywidualny klimat, dzięki czemu każdy tom jest inny.

Podsumowanie

„Feel Again” to bardzo dobry romans z gatunku New Adult, który spodoba się nie tylko fanom Mony Kasten. Autorka ujmie cię poruszającą historią doprawioną dawką humoru oraz realistycznymi i oryginalnymi bohaterami, których na pewno nie zapomnisz. Autorka po raz kolejny za pomocą historii o młodych ludziach udowadnia, że przeszłość nie musi nas ograniczać, jeśli tylko chcemy ruszyć na przód.Nie zwlekaj i już dziś sięgnij po serię Begin Again.

https://www.mowmikate.pl/2018/09/fell-again-mona-kasten-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 22:10:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 2)

„Trust again” to drugi tom serii i kontynuacja „Begin Again”, o której pisałam w tej recenzji. Książka Mony Kasten skupia się na dwójce bohaterów, których mogliśmy poznać, czytając tom pierwszy, dlatego zachęcam was, aby rozpocząć swoją przygodę od samego początku, by móc czerpać z tej historii jak najwięcej przyjemności. Oczywiście, jeśli rozpoczęliście swoją przygodę z twórczością Kasten... „Trust again” to drugi tom serii i kontynuacja „Begin Again”, o której pisałam w tej recenzji. Książka Mony Kasten skupia się na dwójce bohaterów, których mogliśmy poznać, czytając tom pierwszy, dlatego zachęcam was, aby rozpocząć swoją przygodę od samego początku, by móc czerpać z tej historii jak najwięcej przyjemności. Oczywiście, jeśli rozpoczęliście swoją przygodę z twórczością Kasten właśnie od „Trust Again” to nic straconego, gdyż jest to poniekąd odrębna historia.

Nigdy więcej mężczyzn

Dawn Edwards przysięgła sobie, że już nigdy nie zwiąże się z żadnym mężczyzną. Choć stara się zapomnieć o przykrej przeszłości związanej z jej byłym chłopakiem Natem, to wspomnienia nadal powracają, bo nie tak łatwo wyrzucić z głowy osobę, której się ufało. Jednak Dawn pragnie rozpocząć nowe życie i odciąć się od nękającej ją przeszłości. Dziewczynie udało się zaprzyjaźnić z Allie i to dzięki niej poznała Spencera, który okazał się poważnym problemem. Chłopak jest czarujący, szarmancki, seksowny i pogodny, a w dodatku Dawn wpadła mu w oko od pierwszego wejrzenia. Jednak tych dwoje skrywa bolesne tajemnice i tylko prawda pozwoli im uwolnić się od demonów przeszłości i rozpocząć nowe życie. Czy zaryzykują stawiając czoło przeszłości a rodzące się uczucie okaże się wystarczająco silne?

Historia o miłości

Bohaterami drugiego tomu są Dawn - najlepsza przyjaciółka Allie, studentka filologii angielskiej i miłośniczka opowiadań (których boi się otwarcie publikować) oraz Spencer- najlepszy przyjaciel Kadena i student sztuki. Historia została przedstawiona z perspektywy Dawn i poprowadzona narracją pierwszoosobową, która pozwala nam poznać jej pragnienia i lęki, co jednocześnie buduje więź czytelnika z jej postacią. Spencera poznaliśmy w pierwszym tomie jako przeciwieństwo Kadena. Jest miły, sympatyczny i szarmancki. Nie trudno przewidzieć, że między tą dwójką zacznie iskrzyć, ale autorka idealnie zachowała równowagę pomiędzy romansem a historią z gatunku Young Adult, która porusza przede wszystkim problemy, z jakimi muszą mierzyć się młodzi ludzie. W historii jest chemia, uczucie i pożądanie wyważone w odpowiedni oraz subtelny sposób, za pomocą gestów, słów i spojrzeń.

Spętani przeszłością

Ogromną rolę w tej historii odgrywa przeszłość bohaterów, która w pierwszym tomie była owiana tajemnicą. Bolesne wydarzenia zdążyły odcisnąć swoje piętno i w najmniej odpowiednim momencie dają o sobie znać. Bohaterowie chcą się od niej odciąć, jednak nie jest to takie proste. Na szczęście Dawn nie musi samotnie walczyć z przeszłością, gdyż z pomocą przychodzi pogodny i troskliwy Spencer, który nie przestaje zabiegać o jej względy. Jednak najpierw będzie musiała ponownie otworzyć swoje serce i obdarzyć go uczuciem. Osobno nie są w stanie poradzić sobie z przytłaczającą przeszłością, lecz razem mogą ją pokonać na dobre.

Podsumowanie

„Trust again” to kolejna udana powieść Mony Kasten, która w subtelny sposób łączy romans i historię z gatunku New Adult. To historia o dorastaniu i podejmowaniu ważnych decyzji, wychodzeniu z cienia a przede wszystkim walki z lękami i obezwładniającym bólem, który paraliżuje umysł i więzi w przytłaczającej przeszłości. Dawn i Spencer to dobrze wykreowana parę bohaterów, którym nie brakuje realizmu, jednak mimo całej sympatii do nich, nie udało się im podbić mojego serce w takim stopniu, jak uczynili to Allie i Kaden.

https://www.mowmikate.pl/2018/09/trust-again-mona-kasten-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:55:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Owen Kiskaddon nie jest już przelęknionym chłopcem na dworze Severna Argentine’a. Teraz jest dobrze wyszkolonym i zaprawionym w boju oficerem. Zaufanym człowiekiem opętanego żądzą mordu i władzy Severna, który w duchu marzy o jego końcu. Kiedy nadarza się okazja, Owen bierze sprawy w swoje ręce. U jego boku nieoczekiwanie staje piękna sojuszniczka. Czy uda im się obalić tyrana i posadzić na... Owen Kiskaddon nie jest już przelęknionym chłopcem na dworze Severna Argentine’a. Teraz jest dobrze wyszkolonym i zaprawionym w boju oficerem. Zaufanym człowiekiem opętanego żądzą mordu i władzy Severna, który w duchu marzy o jego końcu. Kiedy nadarza się okazja, Owen bierze sprawy w swoje ręce. U jego boku nieoczekiwanie staje piękna sojuszniczka. Czy uda im się obalić tyrana i posadzić na tronie prawowitego władcę?

„Królewski zdrajca” to trzeci tom serii „Królewskie źródło” i nie ostatni. Owen ma już 24 lata. Jako mały chłopiec służył władcy ze strachu, teraz robi to z obowiązku i lojalności, choć wewnętrznie czuje zupełnie coś innego. Mamy tutaj widoczny konflikt, w którym Owen musi dokonać wyboru, który zaważy na jego dalszej przyszłości. Zmiana zachodzi także w samym władcy, którego od samego początku kreowano na tyrana. Severn pogrążony we własnej niepewności, zdradzony przez zaufaną mu osobę zatraca się w zemście i staje się dokładnie taką osobą, jaką widzieli go inni. Moją uwagę zwróciła także nowa postać Królowej Sini, która jest dla mnie zagadką. Jest naturalną postacią, a zarazem intrygującą, dzięki sposobowi w jaki opisuje ją autor.

I tym razem autor nie zawiódł mnie pod względem fabuły. Dobrze przemyślanej, gdzie akcja została rozłożona równomiernie, a zarazem w taki sposób, by historia nie stała się monotonna. A wszystko to osadzone w dopracowanym fantastycznym świecie, który wciągnie w swoje macki nie jednego fana gatunku. „Królewski zdrajca” nie jest perfekcyjnie słodką historią, bo nie brakuje w niej także tych smutnych momentów. To część, do której warto dotrzeć, mimo słabego pierwszego tomu.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/trucicielka-krolowej-corka-zodzieja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:53:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Królewskie źródło (tom 2)

„Córka Złodzieja” to kontynuacja serii Jeffa Wheelera. Owen dojrzał. Niegdyś był lękliwym chłopcem, a teraz stał się pewnym siebie i dobrze wyszkolonym w wojennym rzemiośle siedemnastoletnim młodzieńcem. Sytuacja w Ceredigionie staje się coraz bardziej napięta, gdy zaginiony niegdyś pretendent do tronu, pragnie otrzymać to, co jest mu należne. Szpiedzy i truciciele są wszędzie, a wojna czai... „Córka Złodzieja” to kontynuacja serii Jeffa Wheelera. Owen dojrzał. Niegdyś był lękliwym chłopcem, a teraz stał się pewnym siebie i dobrze wyszkolonym w wojennym rzemiośle siedemnastoletnim młodzieńcem. Sytuacja w Ceredigionie staje się coraz bardziej napięta, gdy zaginiony niegdyś pretendent do tronu, pragnie otrzymać to, co jest mu należne. Szpiedzy i truciciele są wszędzie, a wojna czai się za rogiem. Owen musi zdecydować się na poświęcenie. Czy będzie lojalny swojemu sercu, czy może rozumowi, który każe stanąć mu po stronie króla?

Od przybycia Owena na dwór minęło już dziesięć lat. Zmienił się nie tylko bohater książki, ale także historia, która wypada znacznie lepiej niż poprzednia. W drugim tomie czytelnik otrzymuje więcej intryg i tajemnic, które napędzają akcję, a historia wychodzi poza granice Ceredigion. Nowe krainy, kultura i władcy dają szerokie pole manewru, które autor wykorzystał dość dobrze. Nie zabrakło także politycznych sojuszy i gierek. Jednak mimo rozbudowanego świata, nadal czekam na szersze rozwinięcie wątku magii.

Ośmioletni Owen w pierwszym tomie nie okazał się postacią, która zaskarbiłaby sobie moje uznanie. Szybko dało się odczuć, że główny bohater jest znacznie starszy pod względem emocjonalnym, niż na dziecko w jego wieku wypadało. W „ Córce złodziei” ten problem już nie istnieje, gdyż Owen jest już młodzieńcem. Chłopak wydoroślał i zmężniał, co działa na korzyść historii. Również Evie zyskała nowych cech. Z rozgadanej dziewczynki stała się pełną uroku, wdzięku, inteligencji oraz siły kobietą. W tej części nie zabrakło również romansu. To dobrze, czy źle? Bohaterowie są już w wieku, gdy nie sposób przejść obojętnie obok płci przeciwnej. Jednak jak to bywa, wojna i intrygi polityczne stają na drodze zakochanym. Mnie ten zabieg przypadł do gustu.

„Córka Złodziei” wypada znacznie lepiej niż „Trucicielka królowej”. Mamy zdecydowanie więcej intryg, knucia i politycznej gry, która napędza fabułę i sprawia, że momentami ciężko oderwać się od jej lektury. Po przeczytaniu pierwszego tomu miałam wrażenie, że książka jest skierowana głównie do młodszego odbiorcy. Teraz nie doświadczyłam podobnego odczucia, gdyż zarówno bohaterowie jak i historia jest znacznie dojrzalsza. Czytelnik już od pierwszych stron zostaje wrzucony w wir wydarzeń, a potem wraz z Owenem odkrywa spisek.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/trucicielka-krolowej-corka-zodzieja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 21:37:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Królewskie źródło (tom 1)

Jedna bitwa, jedna kara. Diuk Kiskaddon dokonał wyboru nie stając po stronie budzącego grozę króla Severna, licząc, że tyran poniesie klęskę. Niestety tak się nie stało i musi ponieść karę. Ceną za nieposłuszeństwo jest oddanie dziecka. Najmłodszy syn Kiskaddona – Owen, jako zakładnik trafia na królewski dwór, gdzie uczy się panujących tam reguł. Życie chłopca zależy od czynów jego rodziny.... Jedna bitwa, jedna kara. Diuk Kiskaddon dokonał wyboru nie stając po stronie budzącego grozę króla Severna, licząc, że tyran poniesie klęskę. Niestety tak się nie stało i musi ponieść karę. Ceną za nieposłuszeństwo jest oddanie dziecka. Najmłodszy syn Kiskaddona – Owen, jako zakładnik trafia na królewski dwór, gdzie uczy się panujących tam reguł. Życie chłopca zależy od czynów jego rodziny. Jeśli Diuk okaże się nielojalny, Owen zapłaci za to życiem. Wkrótce na dworze pojawia się tajemnicza kobieta mająca władzę nad życiem, śmiercią i przeznaczeniem. Kim jest i jakie ma zamiary?

Młodu Owen, żyje w ciągłym strachu. Jego życie spoczywa w rękach jego rodziny, a na dworze nie brakuje szpiegów i intrygantów. Chłopiec ma zaledwie osiem lat, co okazało się dla mnie totalnym zaskoczeniem. Spodziewałam się nieco starszego wiekiem bohatera. Ma w sobie niewinność typową dla dziecka, ale w wielu sytuacjach zachowuje się jak dorosła osoba. Wydawałoby się, że Owen będzie kruchą postacią przez całą fabułę, jednak tak nie jest. Emanuje od niego inteligencja i spryt, której na próżno szukać u dzieci w jego wieku. Uważam, że autor poległ na kreacji Owena jako dziecka.

Życie chłopca skupia się wokół dworskiego życia, które momentami zaczyna nużyć, lecz kiedy w historii pojawia się tytułowa trucicielka, fabuła ponownie zaczyna wciągać, lecz nie na długo. Razem z tajemniczą kobietą snują plany przetrwania oraz intrygi. Chłopcu mimo młodego wieku nie raz przyjdzie stawić czoło nowym wyzwaniom. Czy im podoła? Komu będzie mógł zaufać? Jednak Owen nie jest osamotniony. Na dworze zaprzyjaźnia się ze swoją rówieśniczką Evie, która zaskarbiła sobie moją sympatię. Wiecznie rozgadana i entuzjastycznie nastawiona dziewczynka jest niczym promyk słońca w tym ponurym świecie. Jej kreacja wypada lepiej niż w przypadku głównego bohatera. W przypadku tej dwójki, to motyw przyjaźni staje się wartością kluczową.

"Trucicielka królowej" to opowieść o tajemnicach i intrygach, naznaczona ciekawie zbudowanym światem, który zachęca, aby pozostać z historią na dłużej. Lubię gdy w fantastyce świat przedstawiony czymś mnie zaciekawi i tak właśnie stało się w tym przypadku, że zaintrygował mnie motyw Królewskiego Źródła dającego moc ludziom. Co zaś tyczy się fabuła powieści, nie jest ona skomplikowana i ciężko znaleźć wydarzenia, które mogą czymś zaskoczyć, głównemu antagoniście daleko do opisywanego w zapowiedziach tyrana, a nad kreacją postaci Owena autor mógłby jeszcze trochę popracować.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/trucicielka-krolowej-corka-zodzieja.html

pokaż więcej

 
2018-11-08 20:51:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Ostatnie (tom 3)

Jeszcze parę miesięcy temu nie miałam pojęcia kim jest Ewa Madeyska. Dzięki Wydawnictwu Rebis miałam możliwość przeczytania pierwszego tomu serii pt. "Ostatni portret Melanii". Był to strzał w dziesiątkę, gdyż nie spodziewałam się tak świetnej lektury z tak dużą dawka humoru. A humor w książkach uwielbiam! Teraz nadszedł czas na ostatni tom serii.

"Niemoralna" propozycja pisarza

Tym razem...
Jeszcze parę miesięcy temu nie miałam pojęcia kim jest Ewa Madeyska. Dzięki Wydawnictwu Rebis miałam możliwość przeczytania pierwszego tomu serii pt. "Ostatni portret Melanii". Był to strzał w dziesiątkę, gdyż nie spodziewałam się tak świetnej lektury z tak dużą dawka humoru. A humor w książkach uwielbiam! Teraz nadszedł czas na ostatni tom serii.

"Niemoralna" propozycja pisarza

Tym razem bohaterką powieści jest Natalia Nancewicz, nauczycielka kreatywnego pisania i mało znana autorka „Ostatniego portretu Melanii” i „Ostatniego romansu Kornelii”. Czy brzmi znajomo? Oczywiście bo właśnie takie tytuły nosiły poprzednie tomy serii Ostatnie. Całość może wydawać się nieco zakręcona, ale w gruncie rzeczy to świeże i oryginalne posunięcie ze strony E. Madeyskiej. Wracając do fabuły, Natalia marzy o komercyjnym sukcesie i skrycie zazdrości fenomenu twórczości Doriana Habdanka, który został okrzyknięty znawcą kobiecej duszy. Pewnego dnia kobieta otrzymuje zaskakującą propozycję współpracy z Habdankiem. Czy Nancewicz ją przyjmie? To się dopiero okaże.

Bohaterowie

„Ostatnia obsesja Natalii” nieco różni się od poprzednich tomów. Tak, jak poprzednio ważną rolę odgrywa nawiązanie do literatury kobiecej. Jednak ten tom nie zawiera w sobie tej pozytywnej dawki humoru, który urzekł mnie w poprzednich częściach. Tym razem E. Madeyska skupiła się na przedstawieniu historii romansu z elementami wyrwanymi z thrillera. W dodatku los nie oszczędził naszych bohaterów, którzy znajdują się na życiowym zakręcie. Nieudane związki, śmierć i zdrada nie są im obce. Są tajemniczy i skrywają wiele sekretów.

W książce jest jedna postać, która działała mi na nerwy. Lekarka po przejściach – Anna Kowalska-Talarek była niczym wampir energetyczny. Jest w jej postaci coś takiego, co sprawiało, że nie miałam ochoty czytać fragmentów z nią związanych. Jednak jej postać ostatecznie odegrała ważną rolę w historii i zaserwowała mi zaskakujące zakończenie.

Trochę literatury w literaturze

W powieściach uwielbiam watek pisarki, dlatego od samego początku zapałałam miłością do tej serii, która zza kulis ukazuje proces tworzenia powieści oraz przekazuje wiele cennych wskazówek dotyczących kreacji bohaterów oraz fabuły. Teraz Madeyska zaprasza swoich czytelników do udziału w warsztatach kreatywnego pisania. Jest to wątek, który podobał mi się najbardziej, zwłaszcza ze względu na uczestniczki, które wnoszą nieco humoru do historii.

Podsumowanie

„Ostatnia obsesja Natalii” to ostatni tom trylogii „Ostatnie” serwujący zaskakujące zakończenie, którego po autorce zupełnie się nie spodziewałam. Trzeci tom serii mimo dobrego zakończenia nie wywarł na mnie tak piorunującego wrażenia jak poprzednie i moim zdaniem jest to najsłabsza część historii. Zabrakło mi w nim charakterystycznego poczucia humoru, zakrawającego o lekki sarkazm. Autorka wykreowała ciekawą fabułę, zespalając ze sobą losy wszystkich bohaterów, która momentami jest dość smutna. Niestety do żadnej postaci nie poczułam chemii, co nie zdarzyło mi się w przypadku poprzednich tomów. Mimo słabszego zakończenia trylogii uważam, że warto sięgnąć po całą serię, bo na pewno spędzicie z twórczością Madeyskiej miło czas.

Cała recenzja: https://www.mowmikate.pl/2018/11/ostatnia-obsesja-natalii-ewa-madeyska.html

pokaż więcej

 
2018-11-05 21:06:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wilk (tom 1)

Nastoletnia Margo Cook wraz z rodzicami przeprowadza się z tętniącego życiem Nowego Jorku do Wolftown , gdzie rozpoczyna kolejny rok nauki. Dziewczyna szybko zaprzyjaźnia się z Francuzkę mającą fioła na punkcie koloru różowego - Ivette Reno oraz staje się konkurencją dla Cheerleaderek, kiedy wpada w oko jednemu ze sportowców. Jednak Margo nie w głowie popularni chłopcy, lecz tajemniczy... Nastoletnia Margo Cook wraz z rodzicami przeprowadza się z tętniącego życiem Nowego Jorku do Wolftown , gdzie rozpoczyna kolejny rok nauki. Dziewczyna szybko zaprzyjaźnia się z Francuzkę mającą fioła na punkcie koloru różowego - Ivette Reno oraz staje się konkurencją dla Cheerleaderek, kiedy wpada w oko jednemu ze sportowców. Jednak Margo nie w głowie popularni chłopcy, lecz tajemniczy outsider Max, z którym dzieli szkolną ławkę. Dlaczego Max unika Margo? Jaką tajemnicę skrywają szkolni outsiderzy? Czy odpowiedzią mogą być dziwne sny, które dręczą dziewczynę od chwili przybycia do Wolftown?

Margo Cook to postać z charakterem, która ma cięty język a zarazem potrafi wnieść do historii dużą dawkę pozytywnego humoru. Najbardziej zapadł mi w głowie jej tekst: „A udław się pomponem”. Mimo to nie poczułam więzi ani z Margo, ani z żadnym z bohaterów „Wilka”. Mam wrażenie, że gdzieś w połowie książki, Margo straciła swój zadziorny charakter na rzecz bycia niepoprawną romantyczką.

Z oceną „Wilka” mam ogromny problem. Mogłabym napisać krótko, że historia Margo i Maxa jest dość przeciętna. Jednak nie do końca byłaby to prawda. Sięgając po konkretny tytuł zawsze zwracam uwagę czy mam do czynienia z debiutantem, czy też wymiataczem. Pomaga mi to obiektywnie spojrzeć na napisaną historię. Na powieść, która wyszła spod pióra debiutanta patrzę nieco łagodniej, niż na książki, autora którego dziesiąta z kolei powieść została okrzyknięta bestsellerem; debiutantowi umiem wybaczyć pewne schematy bądź drobne wpadki.

„Wilk” to debiutancka powieść Pani Miszczk, którą napisała w wieku 15 lat, a jej pierwsze wydanie pojawiło się w 2006 roku. Historia opiera się na znanym wszystkim schemacie – dziewczyna przenosi się do nowej szkoły, gdzie spotyka atrakcyjnego lecz niedostępnego chłopaka, który skrywa pewną tajemnicę… Zakładam, że bez problemu w myślach potraficie dopowiedzieć sobie ciąg dalszy tej historii. Przez większość część książki nic odkrywczego się nie dzieje, aż do twistu na samym końcu. Mając za sobą serię „Kwiat paproci”, wiem, że autorka potrafi napisać wciągające i zaskakujące powieści, do których „Wilk” niestety się nie zalicza. Jednak jak wspomniałam wcześniej, historia ta została napisana przez piętnastoletnią wtedy pisarkę, co pozytywnie mnie zaskoczyło, bo rzadko zdarza się, że ktoś w tym wieku potrafi stworzyć sensowną i pełnowymiarową historię.

Jak już wcześniej zaznaczyłam, fabuła „Wilka” nie jest skomplikowana, lecz dość prosta i niestety przewidywalna. Zaczynając książkę byłam nią bardzo zainteresowana i sam początek naprawdę mi się podobał. Jednak czym bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym czułam większe znużenie. Historię mogę podzielić na dwie części. Wydarzenia rozgrywające się głównie w szkole stanowiły tę nudniejszą część książki - zajęcia pływania potem fizyka i ponownie fizyka oraz zajęcia pływania… Dopiero kiedy bohaterowie opuścili szkolne mury, nareszcie zaczynało coś się dziać. Kiedy przebrniemy przez mało porywający środek, czeka na nas mała niespodzianka. Autorka zaskoczyła mnie pomysłem na „wilkołaki” i ich historię. Właśnie zakończenie skłania do sięgnięcia po kontynuację, aby dowiedzieć się, jak potoczą się losy bohaterów po ciekawie rozegranym finalne.

„Wilk” to książka, która może spodobać się niewymagającym fanom fantastyki skierowanej dla młodszych odbiorców, którzy chcą przeczytać lekką historię ze szkołą w tle. Dla mnie „Wilk” okazał się przeciętną lekturą. Zabrałam się do niej z zapałem, który szybko został ugaszony poprzez przewidywalną i momentami nużącą fabułę, jednak autorce na sam koniec udało się mnie ponownie wciągnąć w historię i zachęcić do sięgnięcia po kontynuację.

https://www.mowmikate.pl/2018/10/wilk-b-k-miszczuk-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-04 21:27:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Julia budzi się w pustym i nieznanym jej pokoju, ostre światło wyciska łzy z jej oczu a ciało początkowo odmawia współpracy. Zdezorientowana dziewczyna nie wie gdzie jest i nie poznaje własnego odbicia w lustrze. Z czasem Julia dowiaduje się, że jej rodzice zginęli w pożarze i tylko ona uszła z życiem, jednak na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. Teraz znajduje się w ośrodku Druga... Julia budzi się w pustym i nieznanym jej pokoju, ostre światło wyciska łzy z jej oczu a ciało początkowo odmawia współpracy. Zdezorientowana dziewczyna nie wie gdzie jest i nie poznaje własnego odbicia w lustrze. Z czasem Julia dowiaduje się, że jej rodzice zginęli w pożarze i tylko ona uszła z życiem, jednak na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. Teraz znajduje się w ośrodku Druga Szansa, gdzie ma wrócić do zdrowia i przypomnieć sobie kim jest. Jednak leczenie nie przynosi pożądanych efektów, a jakby tego było mało jedna z pacjentek szpitala wróży jej śmierć, tajemnicza dziewczyna pojawia się w jej pokoju po czym znika a kruki nie przestają jej obserwować. Coś tu ewidentnie nie gra. Ale co? Co jest prawdą a co wymysłem jej umysłu?

Jak już wiecie twórczość autorki nie jest mi obca. „Druga szansa” to już moje siódme spotkanie z Miszczuk. Tym razem pisarka zabiera czytelników do szpitala psychiatrycznego o zacnej nazwie Druga Szansa. Już na samą myśl o szpitalu psychiatrycznym przechodzą mnie ciarki, jednak aby poczuć je na własnej skórze, fabuła musi sprawić, że serce czytelnika zacznie bić szybciej. Czy autorce to się udało? Uważam, że tak. Miszczuk dobrze oddała przerażający klimat tego miejsca. Sterylne i puste korytarze, kolorowe pastylki w ilości hurtowej, milczący pacjenci i podejrzanie uprzejmy personel. Czytając książkę wielokrotnie zastanawiałam się co jest rzeczywiste, a co jest jedynie wytworem wyobraźni głównej bohaterki. Komu mogę zaufać, a kogo lepiej unikać. Przyjemny dreszczyk towarzyszył mi aż do ostatniej strony. A do tego kruki, które uwielbiam w książkach, a ich tutaj nie brakuje.

Ciekawe miejsce nie wystarczy, aby książka była dobra. Tworzą ją również dobrze wykreowani bohaterowie, a takich w „Drugiej szansie” nie zabrakło. To oczami głównej bohaterki Julii oglądamy życie w ośrodku. Od początku kibicowałam jej w odzyskaniu pamięci bo tak samo mocno jak ona, chciałam uzyskać odpowiedź na pytanie „Co tu jest grane?”. Bywały momenty, kiedy Julia swoim zachowaniem lekko mnie irytowała, szczególnie gdy postępowała niezwykle naiwnie i łatwowiernie. Drugą postacią, która wychodzi na pierwszy plan w historii jest Adam, będący totalnym przeciwieństwem dziewczyny; wieczny luzak i podrywacz z poczuciem humoru. Gdy tylko pojawiał się na kartach powieści, historia od razu stawała się ciekawsza. Jest jeszcze jedna postać, która sprawia, że miałam mętlik w głowie- Pani Morulska . Za każdym razem kiedy pojawiała się w książce, miałam przed oczami taką Dolores Umbridge. Niby to urzeka swoją słodyczą, ale coś w niej jest nie tak.


„Druga szansa” to kolejna dobra powieść, która wyszła spod pióra K. B. Miszczuk. Autorka za pomocą lekkiej i przyjemnej narracji sprawiła, że książkę można przeczytać w mig. Myślę, ze to bardzo dobra propozycja na jesienne wieczory, która dostarczy wam trochę napięcia i zawróci w głowie. A najlepsze w tej historii jest zakończenie, które wbija w fotel i pokrzyżuje wszystkie wasze teorie względem fabuły. Gorąco polecam!

Cała recenzja: https://www.mowmikate.pl/2018/11/druga-szansa-k-b-miszczuk-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-11-02 14:44:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

'Wyspa dusz" to niełatwa lektura. To opowieść o trzech kobietach, które dzieliły lata, pochodzenie i sytuacja życiowa lecz połączyło jedno miejsce.

Trzy kobiety, jedno miejsce

Historia rozpoczyna się jesiennej nocy w 1891 roku, gdy Kristina Andersson topi w rzece dwoje swoich śpiących dzieci. Kobieta zostaje uznana za psychiczne chorą i trafia na wyspę w archipelagu Turku, gdzie mieści się...
'Wyspa dusz" to niełatwa lektura. To opowieść o trzech kobietach, które dzieliły lata, pochodzenie i sytuacja życiowa lecz połączyło jedno miejsce.

Trzy kobiety, jedno miejsce

Historia rozpoczyna się jesiennej nocy w 1891 roku, gdy Kristina Andersson topi w rzece dwoje swoich śpiących dzieci. Kobieta zostaje uznana za psychiczne chorą i trafia na wyspę w archipelagu Turku, gdzie mieści się szpital psychiatryczny. Czterdzieści lat później do tego samego miejsca zostaje przysłana siedemnastoletnia dziewczyna Elli Curten. Obie kobiety trafiają pod opiekę Sigrid Friman.

Dzieciobójczyni

Historia została opowiedziana narracją trzecioosobową i podzielona na trzy części. Pierwsza część opowiada losy Kristiny, która wychowała się w niezamożnej rodzinie. Jako młoda dziewczyna doświadczyła niezrozumienia ze strony rodziny oraz otoczenia. Związała się z mężczyzną, który wybrał ucieczkę bo zabrakło mu odwagi, aby stawić czoło problemom, pozostawiając na barkach żony dwójkę dzieci i dom. Sytuacja, w której znalazła się młoda kobieta popchnęły ją do czynu dzieciobójstwa. Autorka przedstawiając opowieść Kristiny zmusza czytelnika do zastanowienia się, kto w tej sytuacji ponosi winę za ten niewyobrażalny czyn. Wyłącznie Kristina, czy też obojętne na los młodej matki społeczeństwo i rodzina?

Szaleńczo zakochana

Zupełnie inną historię przedstawia druga część „Wyspy dusz”. Elli to młoda dziewczyna, która w 1934 roku trafia do szpitala z bogatą kartoteką policyjną na swoim koncie. W przeciwieństwie do Kristiny Elli wywodzi się z mieszczańskiej rodziny, lecz od zawsze pragnęła od życia czegoś więcej , niż egzystencja w rodzinnym domu. Elli ucieka z domu i zostaje wplątana w karuzelę przestępstw w następstwie czego trafiła do więzienia. Jednak dzięki temu dziewczyna otrzymała nareszcie to o czym marzyła – sławę, gdyż stanowiła atrakcję dla pismaków. Autorka i w tym przypadku przybliża czytelnikowi przeszłość bohaterki, która nie została namalowana kolorowymi barwami, lecz przepełnia ją niezrozumienie, osąd, zdrada oraz kłamstwa. Jej postać wzbudziła we mnie mieszane uczucia, ale z każdym następnym rozdziałem, gdy zagłębiałam się w jej przeszłość, rozumiałam ją coraz lepiej.

Azyl czy więzienie?

Wyspa obłąkanych to więzienie i azyl w jednym. Autorka w umiejętny sposób nakreśliła to co działo się w głowie bohaterek - ich lęki oraz pragnienia. Ich zmagania z codziennością w osamotnieniu oraz z demonami przeszłości. Kobiety wielokrotnie biły się z myślami i nie dopuszczały do siebie myśli, że są chore i potrzebują pomocy. W miejscu tym jest więcej smutku i mroku niż ciepła i uczucia. Przez to, że Holmstrom ukazuje to co dzieje się w głowach obłąkanych kobiet historia momentami zwalnia i staje się lekko nużąca, by po paru stronach zaskoczyć czytelnika wydarzeniami z przeszłości.

Podsumowanie

„Wyspa dusz” to historia o kobietach obłąkanych, których domem stała się odcięta od świata zewnętrznego oraz złych wspomnień i ludzi wyspa. Opowieść o kobietach wzrusza, ale także momentami przytłacza przykrą wizją obłąkanego świata bohaterek. Tak naprawdę sednem historii nie jest przedstawienie życia w odosobnieniu, lecz ukazanie rzeczy i wydarzeń które wpłynęły na umysł młodych bohaterek. Autorka poruszyła temat macierzyństwa, braku współczucia oraz widocznej niesprawiedliwości wobec kobiet w tamtym czasie, gdzie nawet za gwałt winą obarczano pokrzywdzoną kobietę. Czy więc warto sięgnąć po tę pozycję? Uważam, że tak.

https://www.mowmikate.pl/2018/11/wyspa-dusz-johanna-holmstrom-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-10-27 19:01:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Narodziny królowej (tom 1) | Seria: Young

Historia Brienny rozpoczyna się w 1559 roku, kiedy jako dziesięciolatka trafia do Domu Magnalii, miejsca w którym utalentowane dziewczęta doskonalą swoje pasje, a należą do nich: sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość oraz wiedza. Niestety, żadna z tych dziedzin nie jest bliska sercu dziewczyny. Po siedmiu latach nauki nadszedł wymarzony dzień dla dziewcząt z Magnalii – czas... Historia Brienny rozpoczyna się w 1559 roku, kiedy jako dziesięciolatka trafia do Domu Magnalii, miejsca w którym utalentowane dziewczęta doskonalą swoje pasje, a należą do nich: sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość oraz wiedza. Niestety, żadna z tych dziedzin nie jest bliska sercu dziewczyny. Po siedmiu latach nauki nadszedł wymarzony dzień dla dziewcząt z Magnalii – czas wręczenia peleryny. Jednak los ma zupełnie inne plany wobec Brienny. Brienna odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu, która jest kluczem do zwrócenia tronu Meaveny prawowitej królowej oraz obudzenia uśpionej od dawna magii.

Czy to kolejna odsłona Gry o Tron?

„Narodziny królowej” to debiutancka powieść Rebeccy Ross, która została niezwykle dobrze przyjęta za granicą. Jak głosiły polskie zapowiedzi - „ Narodziny królowej to magiczne połączenie Gry o Tron i Czerwonej Królowej”. Czy faktycznie tak było? Nie do końca, bo akcja powieści w żaden sposób nie dorównuje intrygom i dynamice „Gry o tron”. Jedynie co może łączyć te dwa tytuły to magiczny klimat, który w „Narodzinach królowej” dopiero raczkuje i prawdopodobnie w drugim tomie stanie na nogi oraz rozbudowany wątek królestw i dynastii nakreślony w bardzo interesujący sposób.

Bohaterowie

Powieść oferuje nam szeroką gamę postaci. Jedni odgrywają epizodyczną rolę, inni stanowią tło do głównej linii fabularnej a jeszcze inni towarzyszą czytelnikom do samego końca. Brienna to bohaterka, którą od razu polubiłam. Choć nie jest wyrazistą bohaterką na tle podobnych sobie postaci w literaturze to w decydujących momentach potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, co cenię sobie w kobiecych postaciach. Obok młodej pasjanki na pierwszy plan wychodzi także postać tajemniczego mentora dziewczyny – Cartiera. Spodobał mi się twist jaki autorka zaserwowała względem tej postaci i chyba było to dla mnie jedyne zaskoczenie w całej tej historii. W książce nie zabrakło także romansu, jednak nie odgrywa on głównej roli, był subtelny i wyważony, dzięki czemu historia tylko na tym zyskała.

To się nazywa mieć szczęście

Wielu autorów słynie z tego, że kochają rzucać swoim bohaterom przysłowiowe kłody pod nogi, które w ułamku sekundy niweczą ich plany. Jednak Rebecca Ross najwidoczniej nie ma tego w zwyczaju, bo umiejętnie przerobiła wszelkie kłody na kupkę wiórów. Wszystko zawsze układa się dokładnie po myśli Brienny, czego dowodem może być pewna absurdalna sytuacja, gdy główna bohaterka znajduje się w komnacie, z której musi wyjść niezauważona. Jak to zrobi? Oczywiście najprostszym sposobem jest umieszczenie tajnego wyjścia w ścianie ukrytego za gobelinem. Bo w każdym zamku i w każdej komnacie takie przejście to normalka. Prawda?

Podsumowanie

„Narodziny królowej” to dobra książka, która wciągnie cię w świat magii, królestw i legendarnych dynastii i na pewno spędzisz z nią przyjemnie czas, bo historia wciąga i nie mam ku temu żadnych wątpliwości. Jednak z tej historii można było wyciągnąć trochę więcej. Powieść została podzielona na trzy części, które dostarczają dobry materiał na trzy odrębne tomy. Myślę, że dopiero wtedy autorka oddałby w pełni potencjał tkwiący w historii Brienny oraz królewskich rodów. Również w tym debiucie nie zabrakło schematycznych posunięć, jednak jestem w stanie przymknąć na nie oko, bo niektóre z nich zostały przedstawione w interesujący sposób. Czuję, że autorka dopiero się rozkręca i szykuje coś naprawdę dobrego w kolejnych tomach.

https://www.mowmikate.pl/2018/10/narodziny-krolowej-rebecca-ross-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-10-21 21:16:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czytanie tej książki grozi natychmiastowym zaśnięciem! Czy jesteś gotowy podjąć wyzwanie i przeczytać książkę, której teksty uśpiły 97 procent badanych w ciągu dziesięciu minut? Ja podjęłam się tego wyzwania. Jak mi poszło? O tym w dzisiejszej recenzji.

Najnudniejsza książka świata

Czy zdarzyło wam się odłożyć książkę w połowie czytania, ponieważ fabuła stała w miejscu i nic ciekawego się...
Czytanie tej książki grozi natychmiastowym zaśnięciem! Czy jesteś gotowy podjąć wyzwanie i przeczytać książkę, której teksty uśpiły 97 procent badanych w ciągu dziesięciu minut? Ja podjęłam się tego wyzwania. Jak mi poszło? O tym w dzisiejszej recenzji.

Najnudniejsza książka świata

Czy zdarzyło wam się odłożyć książkę w połowie czytania, ponieważ fabuła stała w miejscu i nic ciekawego się nie działo? Pewnie tak. Jednak sięgając po "Najnudniejszą książkę świata" gwarantuję wam, że skończycie czytać ją jeszcze zanim ją dobrze zaczniecie, bo jak mówi tytuł – uśniecie z nudów. Ten tytuł nie dostarczy wam nawet grama napięcia, czy jakiegokolwiek innego elementu, który pobudzi wasz umysł. Dlaczego? Bo zadaniem tej książki jest rozleniwić czytelnika i szybciutko wysłać go do łóżka na długi i błogi odpoczynek.

Najnudniejsze teksty na świecie

"Najnudniejsza książka świata" została zaprojektowana przez prof. K. McCoya i dr Hardwick, aby wprawić czytelnika w stan senności. Często zdarza mi się czytać przed snem książki, które potrafią zaintrygować i pobudzić mój umysł, choć dobrze wiem, że jest to zły nawyk jeśli chce się szybko zasnąć i przespać całą noc. Dlatego twórcy książki zaprojektowali teksty w taki sposób, aby zamroczyć umysł i wywołać w czytelniku stan rozleniwienia.

Śpij czytelniku, śpij...

Zagadnienia opisane w książce zostały tak skonstruowane, aby męczyły i nużyły. Zawierają w sobie szereg dat, liczb i nazw krajów bądź konkretnych miejsc. Taka mieszanka powoduje, że nawet najciekawsze zagadnienia stają się niezwykle ciężkie w odbiorze. Możemy przeczytać o kryzysie politycznym w Belgii bądź o technice budowania piramid. Brzmi ciekawie? Tak, ale autorzy postarali się przedstawić je w najnudniejszy możliwy sposób. W książce znalazłam także temat poświęcony podwójnemu księgowaniu w rachunkowości. Jest to temat niezwykle mi bliski i muszę stwierdzić, że nie dziwi mnie jego obecność w tej książce, gdyż zagadnienia z rachunkowości potrafią zamroczyć umysł. Oprócz super nudnych tekstów znajdziecie także ilustracje zaprojektowane przez profesora McCoya, które wprawiają czytelnika w senne zagubienie. Dosłownie!

No i zasnęłam...

Sięgając po książkę nie do końca wierzyłam w jej działanie. I wiecie co? Ta książka rzeczywiście działa! Przeczytałam historię kryzysu politycznego w Belgii i nic, po następnej stronie ziewnęłam pierwszy raz, po kolejnych dwóch ziewnęłam kolejny a powieki zaczęły mi coraz bardziej ciążyć, a po przeczytaniu następnych trzech stron odłożyłam książkę na stolik, zgasiłam lampkę i poszłam smaczne spać. Gwarantuję wam, że nie dacie rady przeczytać jej za jednym razem! Dla mnie to pozycja idealna bo miewam dni, kiedy męczy mnie bezsenność. Teraz dzięki tej książce takich dni będzie u mnie coraz mniej.

https://www.mowmikate.pl/2018/10/najnudniejsza-ksiazka-swiata-dr.html

pokaż więcej

 
2018-10-21 20:57:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Marta Kisiel powraca z nową książką! „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to kontynuacja znanej nam serii z Konradem Romańczukiem oraz jego niesfornej i bardzo nietypowej gromadki dożywotników, czyli „Dożywocia”. Tym razem autorka skupiła się na postaci Bożka – synka Kamili. Bożek nie jest zwykłym chłopcem, podobnie zaś jak jego rodzina. Wujek Konrad przypomina wampira, a wujek Turu w wolnej... Marta Kisiel powraca z nową książką! „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to kontynuacja znanej nam serii z Konradem Romańczukiem oraz jego niesfornej i bardzo nietypowej gromadki dożywotników, czyli „Dożywocia”. Tym razem autorka skupiła się na postaci Bożka – synka Kamili. Bożek nie jest zwykłym chłopcem, podobnie zaś jak jego rodzina. Wujek Konrad przypomina wampira, a wujek Turu w wolnej chwili dogaduje Konradowi i struga drewniane anioły z zezem rozbieżnym. Pradawny potwór Krakers oddaje się przyjemności gotowania, Gucio – mniejsza wersja Krakersa podkrada kredki, trzy duchy niemieckich żołnierzy okupują strych a mały anioł stróż w za dużej koszulce i bamboszach strzeże małego Bożka. Lecz w życiu każdego dziecka przychodzi ten czas… czas pójścia do szkoły.

Autorka poprzez zabawną historię o nietypowej rodzince porusza wiele poważnych kwestii. „Małe Licho” to opowieść o tym, jak trudne może być dorastanie dziecka, kiedy wchodzi w nowy etap swojego życia; gdy opuszcza bezpieczny i ciepły dom i wyrusza po raz pierwszy do szkoły, gdzie musi stawić czoło otaczającemu go światu oraz kąśliwym rówieśnikom. Dodatkowo Marta Kisiel wykorzystując utwór J.W. Goethego „Król elfów”, w ciekawy sposób przedstawiła problem, który często pojawia się na linii dziecko a zapracowany rodzic, który uważa, że swoją nieobecność w życiu pociechy może zrekompensować kolejną drogą zabawką.

„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to wspaniała historia dla młodszych czytelników oraz ich rodziców, czyli pozycja dla każdego bez względu na wiek. Marta Kisiel napisała naprawdę dobrą książkę opowiadającą o miłości, przyjaźni, tolerancji i byciu rodzicem, a to wszystko doprawiła charakterystycznym dla siebie humorem, wzbudzającymi sympatię bohaterami oraz niepowtarzalną magią. „Małe Licho” to swoistego rodzaju lekcja, którą muszą odrobić rodzice, a dzieci wyniosą z niej, że „normalność” jest zdecydowanie przereklamowana. Czy jest coś co jednak nie podobało mi się w tej propozycji? Są to niestety ilustracje. Karykaturalne postaci zapewne miały nadać historii nieco mrocznego wyrazu, ale mnie osobiście kolą w oczy. Zdecydowanie wolałam ilustracje zaprojektowane przez E. Pawlikowską w „Dożywociu”

https://www.mowmikate.pl/2018/10/mae-licho-i-tajemnica-niebozatka-marta.html

pokaż więcej

 
2018-10-09 21:18:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

"Dziwna pogoda” to zbiór czterech ciekawie napisanych i klimatycznych nowelek autorstwa Joe Hilla, a dokładniej Josepha Hillstorma Kinga, syna Stephena Kinga. Wbrew tytułowi w historiach nie chodzi o pogodę, lecz o ludzką naturę. Autor serwuje czytelnikom historie, które opowiadają o smutku, chorobie, przemocy i strachu. Nie są to historie do końca utrzymane w klimacie horroru, ale wszystkie... "Dziwna pogoda” to zbiór czterech ciekawie napisanych i klimatycznych nowelek autorstwa Joe Hilla, a dokładniej Josepha Hillstorma Kinga, syna Stephena Kinga. Wbrew tytułowi w historiach nie chodzi o pogodę, lecz o ludzką naturę. Autor serwuje czytelnikom historie, które opowiadają o smutku, chorobie, przemocy i strachu. Nie są to historie do końca utrzymane w klimacie horroru, ale wszystkie wywołują w odbiorcy uczucie niepokoju.

Zdjęcie

„Zdjęcie” to opowieść o chłopcu, który musi stawić czoło tajemniczemu mężczyźnie uzbrojonemu w aparat, który za pomocą zrobionych zdjęć wymazuje fragment pamięci fotografowanej osoby. I to właśnie ta historia najbardziej mi się podobała, gdyż była niezwykle emocjonalna, mroczna i przerażająca. Wspomnienia, nie ważne czy są dobre czy złe, są dla każdego z nas niezwykle cenne, a ich utrata to ogromny ból, który autor doskonale przedstawił na kartach tej historii.

Naładowany

„Naładowany” to opowieść o niedocenionym ochroniarzu, który w centrum handlowym powstrzymuje masową zabójczynię i staje się bohaterem, lecz pewna wścibska dziennikarka postanawia przyjrzeć się tej sprawie z bliska. Zanim czytelnik dotrze do głównego wątku historii zostaje zapoznany z wydarzeniami dziejącymi się parę lat wcześniej i wydawać mogłoby się, że nie mają one związku z całą opowieścią. Jest to założenie mylne, lecz zabieg ten osobiście mnie zniechęcił do całej historii. Ta historia najbardziej dotyka ludzkiej natury a autor zwraca uwagę na problem rasizmu, dyskryminacji i przemocy. Jednocześnie „Naładowany” to trzymająca w napięciu gra w kotka i myszkę, w której coraz bardziej daremne starania strażnika o ukrywanie zbrodni doprowadzają do zaskakującego zakończenia.

Wniebowzięty

Trzecie opowiadanie zatytułowane „Wniebowzięty” przedstawia Aubrey'a, który mimo lęku wysokości decyduje się skok ze spadochronem, aby zaimponować ukochanej Harriet. Bo czego nie robi się dla miłości? Jednak nie wszystko udaje się po myśli spadochroniarza. Aubrey ląduje na dziwnej chmurze, która potrafi spełniać jego pragnienia. „Wniebowzięty” zabiera czytelnika w nieco inny klimat, niż poprzednie dwa opowiadania. Tym razem mamy więcej elementów charakterystycznych dla science-fiction. Pomysł na fabułę jest dobry, jednak z jego wykonaniem autorowi nie poszło najlepiej. Historia choć nawiązuje do nieszczęśliwej miłości, lękach i życiu w to momentami nuży życiowymi przemyśleniami

Deszcz

„Deszcz” to opowiadanie najbardziej związane z tytułową pogodą. Mieszkańcy Bourder w stanie Kolorado doświadczają dziwnej anomalii pogodowej, gdzie z nieba zamiast kropli deszczu spadają ostre kryształki, które doprowadzają do śmierci wielu nich... Ta opowieść najbardziej zapada w pamięć. W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o wpływie człowieka na przyrodę, która jest jednym z najbardziej śmiercionośnych i zaskakujących zjawisk, a w dodatku jej skutków nie można dokładnie przewidzieć. Napięcie i oczekiwanie mieszkańców czekających na kolejny deszcz niosący ze sobą śmierć udziela się także czytelnikowi a Hill jednocześnie odsłania mroczną naturę człowieka, która ujawnia się w chwili walki o przetrwanie, gdy prawo przestaje obowiązywać.

Podsumowanie

„Dziwna pogoda” to zbiór klimatycznych opowieści z znakomicie zarysowanymi postaciami i spójną trzymającą w napięciu fabułą. Autor nie narzuca opowieściom szybkiego tempa, lecz prowadzi swoich bohaterów nieśpiesznie przez różne wydarzenia, jednocześnie odsłaniając przed czytelnikiem ich naturę i przeszłość. Joe Hill za pomocą przedstawionych historii porusza tematy ludzkich problemów oraz nawiązując do tematu posiadania broni, uprzedzeń, przemocy, bezsilności i wewnętrznych lęków. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joe’a Hilla i mimo drobnych niedociągnięć uważam je za udane i na pewno sięgnę po inne dzieła tego autora.

https://www.mowmikate.pl/2018/10/dziwna-pogoda-joe-hill-recenzja.html

pokaż więcej

 
2018-10-02 19:25:17
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
214 150 921
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (9)

zgłoś błąd zgłoś błąd