Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Bibliofilka 
bibliofilka.pl
Uwielbiam czytać, książki są dla mnie bramą do innego świata, sposobem na ucieczkę od codzienności, źródłem wielkiej przyjemności ...
kobieta, Gniezno, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-02-09 09:44:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-02-08 17:56:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Książka Diona Leonarda pt. „Odnaleźć Gobi” jest niezwykła przede wszystkim dlatego, że historia w niej opisana jest oparta na faktach. Autor jest ultramaratończykiem, co oznacza, że bierze udział w niezwykle trudnych, krańcowo wycieńczających, długich na kilkaset kilometrów biegach. Organizowanych w miejscach, gdzie panują niebezpieczne, często zagrażające życiu warunki. Jednym z takich... Książka Diona Leonarda pt. „Odnaleźć Gobi” jest niezwykła przede wszystkim dlatego, że historia w niej opisana jest oparta na faktach. Autor jest ultramaratończykiem, co oznacza, że bierze udział w niezwykle trudnych, krańcowo wycieńczających, długich na kilkaset kilometrów biegach. Organizowanych w miejscach, gdzie panują niebezpieczne, często zagrażające życiu warunki. Jednym z takich wyścigów był dwustupięćdziesięciokilometrowy bieg przez pustynię Gobi w Chinach. To właśnie tam, wśród zawodników, Dion po raz pierwszy zauważył małą suczkę proszącą o jedzenie. Piesek przylgnął do niego i wspólnie pokonywali kolejne etapu maratonu. Z każdym kilometrem bezgraniczne zaufanie pieska do biegacza rosło, a ten zakochiwał się w małym czterołapku bez pamięci. Po ukończeniu biegu wiedział, że zrobi wszystko, aby zabrać Gobi – nazwał sunię na cześć pustyni, gdzie ją znalazł – do domu do Wielkiej Brytanii.

Okazało się jednak, że nie będzie to takie proste. Aby przewieźć zwierzę z Chin do Anglii trzeba wypełnić wiele procedur, pies musi przejść badania, a następnie kwarantannę. Gdy Dion zostawił Gobi pod opieką znajomej Chinki, a sam wrócił do domu, by załatwiać potrzebne dokumenty, piesek zaginął. Mężczyzna jednak nie poddał się, zaczął zbierać pieniądze na opłacenie przejazdu Gobi i pojechał z powrotem do Chin odszukać małego pieska, któremu oddał swoje serce.

Jego historia stawała się coraz bardziej popularna. Pisały o nim gazety, mówiono o nim w telewizji, udzielał mnóstwa wywiadów i prosił o pomoc w odnalezieniu małej Gobi. Niemal cały świat kibicował mu w jego poszukiwaniach.

Cała historia jest ogromnie wzruszająca. Każdy, kto kocha zwierzęta, rozumie niezwykłą więź jaka może powstać między psem a człowiekiem. Dion Leonard zrobił dosłownie wszystko co było w jego mocy, aby przywieźć sunię do domu i zapewnić jej bezpieczne miejsce, pełne miłości i troski.

Dion jest bezwzględnie człowiekiem z wielkim charakterem. Nie poddaje się, trudności i kolejne przeszkody tylko mobilizują go do dalszego działania, nie przyjmuje porażki do wiadomości. Wytrwale dąży do celu, mimo że jego osiągnięcie wydaje się graniczyć z cudem.

Dla mnie, osoby, która kocha zwierzęta, a przede wszystkim właśnie psy są najbliższe mojemu sercu, Dion Leonard pozostanie wielkim bohaterem. Człowiekiem, który walczył jak lew o możliwość zaopiekowania się małym pieskiem o wielkich, brązowych oczach...

Bibliofilka.pl

pokaż więcej

 
2018-01-26 15:26:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Nie całkiem białe Boże Narodzenie” to kolejny rewelacyjny kryminał autorstwa Magdaleny Knedler. Mamy tu dynamiczną akcję, sporą dawkę humoru, błyskotliwe dialogi i bardzo wyraźnie zarysowane postacie. Jak sama autorka przyznaje w posłowiu, pisząc książkę podjęła grę z konwencją, zabawiła się schematami i stworzyła kryminał pół-serio. Mamy tu więc atmosferę jak w najlepszych powieściach Agaty... „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” to kolejny rewelacyjny kryminał autorstwa Magdaleny Knedler. Mamy tu dynamiczną akcję, sporą dawkę humoru, błyskotliwe dialogi i bardzo wyraźnie zarysowane postacie. Jak sama autorka przyznaje w posłowiu, pisząc książkę podjęła grę z konwencją, zabawiła się schematami i stworzyła kryminał pół-serio. Mamy tu więc atmosferę jak w najlepszych powieściach Agaty Christie, nawiązanie do serialu „Dr House” o jego słynnej maksymy: „ wszyscy kłamią” oraz zaskakujące zakończenie, którego przynajmniej ja, wcale się nie spodziewałam. Klimat powieści przypomina mi książki Joanny Chmielewskiej, pełne humoru, charakterystycznych postaci i niespodziewanych zwrotów akcji. Do tego cała historia osadzona jest w polskich realiach, a główni bohaterowie od początku budzą wielką sympatię.

Wszystko dzieje się w ciągu 6 dni 2016 roku – od 20-ego do 25-ego grudnia, a więc w okresie świątecznym, kiedy to zazwyczaj szykujemy się do wspólnie spędzonej z bliskimi wieczerzy wigilijnej i cieszymy się Bożonarodzeniowym nastrojem. Jednak atmosfera w niewielkim pensjonacie o nazwie Mścigniew, położonym niedaleko miasta Wschowa, była w tym czasie zgoła inna …

Jeden z gości został znaleziony martwy w wannie i choć na początku wszystko wskazywało na nieszczęśliwy wypadek, bystre oko podinspektora Grzegorza Romanowskiego zauważyło pewne nie pasujące do siebie szczegóły. Mordercą z pewnością jest ktoś przebywający w pensjonacie, dlatego policjant wraz z przyjacielem Wojtkiem Suzinem, który na co dzień pracuje jako prywatny detektyw, zatrzymują się incognito w hoteliku, by przyjrzeć się bliżej jego gościom.
Z początku brak punktów zaczepienia, ale z każdym dniem atmosfera się zagęszcza, zwłaszcza, że ginie kolejna osoba, ewidentnie przez kogoś zamordowana.

Inspektorowi i detektywowi w śledztwie pomaga młoda dziewczyna Olga, będąca jednym z gości pensjonatu. W trójkę próbują rozwikłać zagadkę popełnionych zbrodni. Niezwykle sympatyczni, nieraz wpadają w kłopoty, pomagają sobie, a ich rozmowy przesycone są humorem i błyskotliwością. Czy tylko ja miałam nadzieję, że między Grzegorzem, a Olgą coś zaiskrzy?

Każdy gość pensjonatu powoli odkrywa o sobie prawdę i nic co z początku wydawało się oczywiste, już takie nie jest. Każdy skrywa jakąś tajemnicę i przed czymś ucieka, a nasze detektywistyczne trio powoli odsłania wszystkie sekrety.

Książkę czyta się jednym tchem. Wielokrotnie wybuchałam przy niej śmiechem, ale sama końcówka była niezwykle emocjonująca. Doskonała powieść kryminalna, którą pochłonęłam z wielką przyjemnością.

pokaż więcej

 
2017-12-17 18:26:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Siedem Dni Razem” to książką niezwykle wciągająca, napisana barwnym, lekkim językiem, pochłaniająca czytelnika na długie godziny. Gdy wzięłam ją do ręki, bałam się, że będzie to kolejna ckliwa historia ze Świętami Bożonarodzeniowymi w tle. Tymczasem okazało się, że powieść niesie ze sobą prawdziwe przesłanie, pokazuje jak ważna jest miłość i wsparcie ze strony rodziny. Obfituje w przełomowe... „Siedem Dni Razem” to książką niezwykle wciągająca, napisana barwnym, lekkim językiem, pochłaniająca czytelnika na długie godziny. Gdy wzięłam ją do ręki, bałam się, że będzie to kolejna ckliwa historia ze Świętami Bożonarodzeniowymi w tle. Tymczasem okazało się, że powieść niesie ze sobą prawdziwe przesłanie, pokazuje jak ważna jest miłość i wsparcie ze strony rodziny. Obfituje w przełomowe momenty, chwilami przypomina jazdę rolercoasterem, niespodziewane zwroty akcji gonią jeden za drugim i tak jak w rzeczywistości, okazuje się, że każdy z bohaterów skrywa swoje tajemnice, które wychodzą na jaw w najmniej odpowiednim momencie.... Wartka akcja porywa, książkę czyta się jednym tchem i bardzo trudno się od niej oderwać, a postacie są bardzo ostro zarysowane.

Bohaterami powieści są członkowie rodziny Birch'ów, którzy przygotowują się do Świąt. Senior Andrew jest krytykiem kulinarnym. Odwiedza okoliczne knajpki, a następnie piszę o nich recenzję w niezwykle humorystycznym, ale też krytycznym stylu. Jego marzeniem było zostać dziennikarzem wojennym, wciąż wspomina czasy młodości, gdy relacjonował wojnę w Libanie. Ta praca była niezwykle niebezpieczna, dlatego po urodzeniu dzieci, postanowił z niej zrezygnować. Poznajemy go w momencie, gdy dostaje list od Jessiego – młodego mężczyzny, który okazuje się być jego nieślubnym synem. Andre ukrywa tą wstrząsającą wiadomość przed resztą rodziny i próbuję sobie z nią sam poradzić.

Jego żona Emma jest ciepłą, serdeczną, delikatną osobą, która swoje życie poświęciła wychowywaniu dzieci i wspieraniu męża. Na kilka dni przed Świętami dowiaduje się, że choruje na raka. Postanawia nic nikomu nie mówić, by nie zepsuć najbliższym Świąt.

Olivia, najstarsza córka, wraca z Liberii w Afryce, gdzie jako lekarka wolontariuszka walczyła z epidemią niezwykle groźnego wirusa Haag. Cała rodzina Birchów zostaje więc objęta 7-dniową kwarantanną, wyjeżdżają do swojej odosobnionej posiadłości w Norfolk, by tam razem przeżyć Świąteczny czas i przeczekać trudny czas odizolowania. Nikt nie wie, że Oliwia bardziej niż kto inny narażona jest na zachorowanie, ponieważ będąc w Liberii zakochała się ze wzajemnością w młodym lekarzu. Para nie zważała na żadne środki ostrożności będąc razem. Zaraz po powrocie do kraju, chłopak zachorował. Teraz Oliwa umiera z niepokoju o niego oraz o siebie, wiedząc, że jej choroba może również zagrozić jej rodzinie.

Phoebe, to najmłodsza córka w familii Birchów. Właśnie zaręczyła się z Georgem. Mimo, że radośnie się uśmiecha i wydaje się szczęśliwa, jej serce ściskają wątpliwości. Stara się jednak ich nie okazywać i robi dobrą minę ….

W posiadłości w Norfolk pojawi się w końcu Jessie i George – obaj narobią niezłego zamieszania. Pobyt w posiadłości miał być spokojnym czasem, pełnym odpoczynku, wypełnionym delektowaniem się atmosferą Świąt. Tymczasem przybierze kształt tsunami. Kolejne sekrety będą wychodzić na jaw i burzyć życie familii. Jednak, choć z początku będzie się wydawać, że rodzinna opoka pęka, a ich wzajemna miłość i zaufanie chwieje się w posadach – to ostatecznie wszyscy wyjdą z tej próby silniejsi, niż byli na początku.

„Siedem dni Razem” to przede wszystkim książka o tym, jak ważna jest rodzina. Pomimo różnic, odmiennych zdań, opinii i światopoglądów, mimo skrywanych żalów i pretensji – więź jaka łączy członków rodziny Birchów jest najsilniejsza. Gdy przychodzi im się zmierzyć z kolejnymi problemami, stają za sobą murem, gotowi na każde poświęcenie w imię miłości jaka ich wszystkich łączy.

Świetna książka! Bardzo polecam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
49 23 113
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd