Łukaszo 
Książkoholik :D. Bo czytanie to coś więcej niż pasja. Miłośnik literatury, kina, muzyki i historii.
28 lat, mężczyzna, Tczew / Poznań, status: Czytelnik, dodał: 2 książki, ostatnio widziany 14 godzin temu
Teraz czytam
  • Bona. Zmierzch Jagiellonów
    Bona. Zmierzch Jagiellonów
    Autor:
    Pierwsza z cyklu biograficznych powieści Magdaleny Niedźwiedzkiej „Zmierzch Jagiellonów”. Polityka i spisek, wojny, krew i bezwzględność zmieniają ludzi w bestie, które w renesansowych stolicach Eur...
    czytelników: 101 | opinie: 9 | ocena: 7,24 (21 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-14 22:31:03
Ma nowego znajomego: AniaProszka
 
2018-12-13 19:49:06
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Zmierzch Jagiellonów (tom 1)
 
2018-12-13 19:48:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Szedł spaloną słońcem prerią. Po dłuższej wędrówce natrafił na opuszczoną chatę, ulokowaną pod wzniesieniem. Wszedł do środka, a jego oczom ukazał się obraz rodem z horroru. Wszędzie gdzie okiem sięgnąć rozrzucone były czaszki i różnego rodzaju kości. Momentalnie poczuł się jak w najgorszym koszmarze z którego nie mógł się wybudzić. Teraz dopiero do niego dotarło, że wybrał zły kierunek. Nie... Szedł spaloną słońcem prerią. Po dłuższej wędrówce natrafił na opuszczoną chatę, ulokowaną pod wzniesieniem. Wszedł do środka, a jego oczom ukazał się obraz rodem z horroru. Wszędzie gdzie okiem sięgnąć rozrzucone były czaszki i różnego rodzaju kości. Momentalnie poczuł się jak w najgorszym koszmarze z którego nie mógł się wybudzić. Teraz dopiero do niego dotarło, że wybrał zły kierunek. Nie zauważył zbliżającego się złowrogo cienia...

Dzieło Almy Katsu okazało się zręcznym połączeniem powieści historycznej i obyczajowej z elementami horroru. I już ten sam fakt był dla mnie odpowiednim bodźcem do przeczytania tej historii. Autorka skupiła się na prawdziwych wydarzeniach do jakich doszło w tzw. Wyprawie Donnera z 1846 roku, która doprowadziła do iście dantejskich scen kanibalizmu. Alma Katsu miesza se sobą fakty z literacką fikcją, co finalnie daję znakomity efekt w postaci trzymającego w napięciu dreszczowca. W czasie lektury poznajemy bohaterów, odkrywamy ich sekrety i stajemy się świadkami późniejszego dramatu. Jest w tej opowieści coś takiego, co przyciąga i nie daję spokoju. Występujące tu zło zdaję się być co raz bardziej namacalne z każdym przeczytanym rozdziałem.

Samo zło jest tu osią spinającą opowieść. Wychodzi na powierzchnie w najmniej spodziewanym momencie i osacza nieustannie. Ogromna w tym zasługa kunsztu pisarskiego autorki, ale i też w większości opartych na faktach zdarzeniach, które od początku wzbudzają uczucie niepokoju. Pojawiają się tu zjawiska paranormalne, ale główny nacisk jest skierowany na człowieka i mroczne zakamarki jego duszy. Lektura "Głodu" była dla mnie intensywnym czasem, w którym strach mieszał się z cierpieniem, a nawet chyba najbardziej tu niepożądaną miłością. Dowodzi to jak uniwersalna może być dziś tematyka grozy i jak mocno przenika każdy fragment duszy.

pokaż więcej

 
2018-12-08 13:55:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Imperium Achai (tom 2)

W Cesarstwie Luan zaczęła się wielka obława. Tysiące zbiegów i rzezimieszków nie mogło już poczuć się bezpiecznie. Na głównym rynku stolicy Cesarstwa rozdawano podobizny poszukiwanych. Jeden z przechodniów nałożył sobie głębiej kaptur na głowę. Z zaciekawieniem przypatrywał się wizerunkowi na papierze. Znał tę obliczę, wiele razy widział je w swoim odbiciu. Postanowił ulotnić się jeszcze... W Cesarstwie Luan zaczęła się wielka obława. Tysiące zbiegów i rzezimieszków nie mogło już poczuć się bezpiecznie. Na głównym rynku stolicy Cesarstwa rozdawano podobizny poszukiwanych. Jeden z przechodniów nałożył sobie głębiej kaptur na głowę. Z zaciekawieniem przypatrywał się wizerunkowi na papierze. Znał tę obliczę, wiele razy widział je w swoim odbiciu. Postanowił ulotnić się jeszcze dalej, tam gdzie pościg już go nie dosięgnie.

Tym razem nowa powieść Ziemiańskiego spada o oczko niżej od pierwszego tomu. I nie jest to spowodowane tym, że książka jest nudniejsza. O nie. Szczegół tkwi w czymś zupełnie innym. Drugi tom jest znacznie bardziej powolniejszy, akcja nie za bardzo posuwa się do przodu, co wpływa też na następstwa fabularne. Przez początek było mi się ciężko przebić, jednak później jak już wpadłem znów w ten świat, było już zdecydowanie lepiej. Postać tytułowego Viriona jakby się zatrzymała, ale widać też, że autor ma na nią już określony plan, czego dowód daję końcówka powieści i napełnią też nadzieją na dalszy rozwój bohatera. Nie jest to klasyczne fantasy. W "Virione" tak jak w "Achai" wszystko jest brudne, pełne intryg i przemocy. Styl Ziemiańskiego jest barwny i łatwo przyswajalny, toteż lektura sprawiła mi niezłą frajdę.

Akcja w drugim tomie nie pędzi może tak szybko jak w poprzedniej części, lecz zapewnia godziwą rozrywkę na parę wieczorów. Z fabuły zaczyna wyłaniać się już pewien obraz, przedsmak tego co będzie można obserwować w następnych częściach. Do historii dołączyło kilku nowych bohaterów, więc wątpię żeby autor nie pokusił się o wykorzystanie ich w późniejszych splotach fabularnych. W książce tej głównym wyznacznikiem jest obława i to ona kieruję poczynaniami postaci, motywuję ich do jasno określonych celów i zmusza do działania. Historia rozwija się etapami, pozostawiając dużo miejsca do manewru. Nie jest powieść aspirująca do miana odkrycia w swoim gatunku, ale poprzez dobrze opowiedzianą przygodę, porywa do świata Imperium Achai na długi czas.

pokaż więcej

 
2018-12-03 20:42:28
Ma nowego znajomego: Moogwai89
 
2018-12-03 20:26:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Do celi wprowadzono nowego więźnia. Teraz jego życie sprowadzało się do oczekiwania na nieuchronne. Każdy kto został nowym lokatorem tego zacnego przybytku, prędzej czy później musiał przygotować się na randkę ze starą iskrówą. A ta cierpliwie czekała na kolejnego przybysza. Tamtego, pamiętnego wieczoru burza szalała ze zdwojoną siłą. Już wkrótce więzień miał przejść swoją ostatnią... Do celi wprowadzono nowego więźnia. Teraz jego życie sprowadzało się do oczekiwania na nieuchronne. Każdy kto został nowym lokatorem tego zacnego przybytku, prędzej czy później musiał przygotować się na randkę ze starą iskrówą. A ta cierpliwie czekała na kolejnego przybysza. Tamtego, pamiętnego wieczoru burza szalała ze zdwojoną siłą. Już wkrótce więzień miał przejść swoją ostatnią przechadzkę. Życie nadchodziło i ulatywało, zostawała tylko pamięć. A przecież zielona mila była taka długa...


Dotychczas "Zieloną Milę" znałem tylko z rewelacyjnej ekranizacji, która już dawno skradła moje serce. Tym razem moje serce objęła we władanie powieść Stephena Kinga, pierwowzór filmu. King potrafi grac na uczuciach i emocjach czytelników. To było już mi wiadome od dawna, ale teraz po skończonej lekturze poczułem smutek i żal, że to już koniec. Znałem zawartą tu historię, ale umiejętność grania na emocjach autora i skalę napięcia mógłbym porównać już tylko z lekturą "Dallas 63". Jest to ten sam poziom warsztatu pisarskiego, to co najbardziej pokochałem w prozie mistrza horroru. "Zielona Mila" zachwyca fabułą - może nie jakoś specjalnie skomplikowaną, lecz na pewno dotykającą tych najbardziej wrażliwych nut, refleksyjną i pełną niezmąconej wyobraźni. Co więcej postacie wykreowane zostały fenomenalnie i tak jak fabuła nie pozostawiają obojętnymi.

Dzieło Stephena Kinga, to dla mnie kolejna perła z którą chciałoby się obcować jak najczęściej. Autor stworzył niesamowitą historię pełną wzruszeń, ale i też taką w której nie brakuję humoru i chwili zastanowienia nad otaczającym nas światem. W przekazywaniu uczuć swoich bohaterów, pisarz ze stanu Maine także nie zawiódł. Otrzymałem dzieło perfekcyjne w swojej treści i prowadzeniu akcji, książkę jakiej potrzebowałem i do której będę z utęsknieniem wracał po latach. Coś takiego mógł stworzyć tylko wybitny twórca. Podczas lektury miałem wrażenie jak bym pierwszy raz zaznajamiał się tą opowieścią, tak jakbym nigdy wcześniej jej nie znał. Taką to przyjemność czytania sprawił mi King, taką dozę emocji zafundował mi i tym razem. Na końcu zostało sporo refleksji i jest nad czym myśleć. Każdy z nas musi przejść swoją zieloną milę.

pokaż więcej

 
2018-12-01 17:37:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Siedział samotnie w swoim pokoju mając w głowie wspomnienia pełne smutku. Gdzie teraz była ta, do której tak często wzdychał, ta dla której mógł się budzić nawet w najczarniejszą godzinę? Nie został żaden ślad. Pozostawał tylko on sam, toczący bój ze swoją samotnością i zdający sobie sprawę, że to nierówna walka. Telefon umilkł, Już nie odpowiadał. A on czekał nadal niesiony nadzieją, nadzieją... Siedział samotnie w swoim pokoju mając w głowie wspomnienia pełne smutku. Gdzie teraz była ta, do której tak często wzdychał, ta dla której mógł się budzić nawet w najczarniejszą godzinę? Nie został żaden ślad. Pozostawał tylko on sam, toczący bój ze swoją samotnością i zdający sobie sprawę, że to nierówna walka. Telefon umilkł, Już nie odpowiadał. A on czekał nadal niesiony nadzieją, nadzieją mocną w swej naiwności.

Powieści Haruki Murakamiego dotykają zazwyczaj prostych spraw dnia codziennego i tak jest i tym razem. Zdawać by się mogło, że z tak zwyczajnych rzeczy nie da się za wiele wycisnąć. Ale! To jest przecież Murakami i tu otrzymamy wszystko. Bo i znajdzie się tu miejsce na smutek, miłość i samotność, która pełni w tej książce niebagatelną rolę. To ona spaja fabułę, każdy wątek i dialog. Samotność u Murakamiego jest nieuchronną częścią ludzkiego życia. Jego bohaterowie gubią się w swojej codzienności i mimo wzajemnego przyciągania nie potrafią się odnaleźć. Powieść tę charakteryzuję oniryczne balansowanie między snem a jawą, lecz nie czyni z niej to bardzo trudnej lektury. Styl autora pozostaje niezmiernie przystępny.

Książką ta nie grzeszy grubością, posiada zaledwie 260 stron, lecz niech was nie zmyli jej niepozorność. Są w niej ukryte spore pokłady emocji i uczuć. Murakami inteligentnie posługuję się słowem, co sprawia, iż między zwykłymi dialogami da się odnaleźć cząstkę nas samych. Jest to z pewnością jedna z mocniejszych stron książki japońskiego pisarza. Opowieść ta jest niejednoznaczna. Można złapać się na tym, że niekiedy nie będziemy wiedzieć co jest prawdą a co fałszem. Ta wszechobecna oniryczność wbija się w historię i nie odpuszcza do samego końca. Pozostaje pytanie co ma oznaczać tytułowy sputnik? Jestem pewien, że już po jakimś czasie od momentu rozpoczęcia lektury znajdziecie na to odpowiedź.

pokaż więcej

 
2018-11-28 19:55:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Na scenę wszedł artysta. Jak zawsze zjawił się na niej z typową dla siebie elegancją i wdziękiem. Zebrany na sali tłum znał go doskonale. Był ich pieśniarzem. Nad Warszawą uniosły się znane szlagiery, które zebrana publiczność uwielbiała tak samo jak ich wykonawcę. Kiedy ze sceny zaczęły wypływać cudowne zwrotki "Ostatniej niedzieli" ludzie momentalnie wstrzymali oddech. Tej nocy miasto nie... Na scenę wszedł artysta. Jak zawsze zjawił się na niej z typową dla siebie elegancją i wdziękiem. Zebrany na sali tłum znał go doskonale. Był ich pieśniarzem. Nad Warszawą uniosły się znane szlagiery, które zebrana publiczność uwielbiała tak samo jak ich wykonawcę. Kiedy ze sceny zaczęły wypływać cudowne zwrotki "Ostatniej niedzieli" ludzie momentalnie wstrzymali oddech. Tej nocy miasto nie spało. Kolejnego dnia w Warszawie zawyły syreny. Nastał 1 września...


Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie słyszała choćby raz o Mieczysławie Foggu. Piosenkarz ów już na stałe zapisał się w historii naszej kultury. Biografia Dariusza Michalskiego w dokładny sposób przedstawia życiorys sławnego artysty. Z książki tej wyłania się obraz nieprzeciętnego człowieka, który swoją klasą, wrażliwością, skromnością, przedwojennymi manierami i wreszcie talentem oczarował nie jedno, a pięć pokoleń Polek i Polaków. Mieczysław Fogg był postacią niezwykle barwną i wychowaną w zupełnie innych czasach, w świecie który już nie wróci. Stał się wręcz muzycznym symbolem Warszawy w czasie okupacji i jej odbudowy tuż po wojnie. Autor biografii osobiście poznał Fogga, co przełożyło się na bardzo dokładną w szczegóły historię życia, w której nie brakowało sukcesów i laurów, ale jest to także opowieść o jego rodzinie i trwaniu w ukochanej Warszawie, którą Fogg darzył najwyższym uczuciem. Nie można też rzecz jasna pominąć ogromnej ilości muzycznych szlagierów, których Fogg wypromował.

Książka dzieli się tak naprawdę na dwie części. Pierwsza jest związana z początkami kariery w przedwojennym Chórze "Dana" i koncertowaniu po całym świecie, druga zaś to już okupacja niemiecka, powstanie i czasy PRL-u, gdzie Fogg uparcie koncertował i reklamował Polskę swymi nieustannymi występami. Opowieść ta nie raz, nie dwa wywołała u mnie wzruszenie i uśmiech na ustach. Byłem z Panem Foggiem podczas jego występów w Chórze "Dana", byłem z nim w Powstaniu, byłem także podczas odbudowywania się miasta z ruin, ale i też wtedy gdy czarował swoim głosem kolejne pokolenia. Każdy rozdział przybliżał mnie jeszcze bardziej do pieśniarza Warszawy i pozwolił poznać jego niesamowite życie - życie patrioty, Warszawiaka z krwi i kości, który dla swoich słuchaczy zrobiłby wszystko. Tak więc moi mili, gdy w jakąś "Ostatnią niedzielę" przyjdzie wam zatańczyć z ukochaną osobą "Tango Milonga" nie krępujcie się, i może będziecie powtarzać "Ja mam czas, ja poczekam', to ani się nie obejrzycie, a już zawita "Pierwszy siwy włos" na waszej skroni i może wtedy z tęsknotą zaśpiewacie "Piosenkę o mojej Warszawie"...

pokaż więcej

 
2018-11-27 20:11:18
Ma nowego znajomego: Ula Urban
 
2018-11-24 22:49:34
Ma nowego znajomego: leppakaklifoth
 
2018-11-23 22:15:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Wszedł do dusznej, przesiąkniętej fetorem celi. Znów miał ją przyprowadzić. W końcu musi ulec, musi wyznać prawdę. Wiedział, że mają mało czasu, a w kolejce czekają jeszcze inne sprawy. Nie wyglądała za dobrze. Liczne przesłuchania zostawiły na niej ślad. Szła za nim spokojnie, tak jakby była nieobecna. W sali przesłuchań czekano już na nich. Kat czekał ze swoją maszynerią, którą chętnie... Wszedł do dusznej, przesiąkniętej fetorem celi. Znów miał ją przyprowadzić. W końcu musi ulec, musi wyznać prawdę. Wiedział, że mają mało czasu, a w kolejce czekają jeszcze inne sprawy. Nie wyglądała za dobrze. Liczne przesłuchania zostawiły na niej ślad. Szła za nim spokojnie, tak jakby była nieobecna. W sali przesłuchań czekano już na nich. Kat czekał ze swoją maszynerią, którą chętnie wyprawił by w ruch. Na razie jednak obędzie się bez niego. ON usiadł naprzeciwko niej i czekał na słowa, które znów napełniły tę mała przestrzeń.

Nie powiem, ze byłbym jakoś szczególnie ukontentowany lekturą. Powieść Anny Brzezińskiej nie była łatwą książką. Bardzo długo nie mogłem skleić ze sobą poszczególnych wątków. Dopiero po dłuższym czasie opowieść zaczęła nabierać konkretniejszych kształtów i stawała się jaśniejsza. Nie mogę jednak odmówić książce Anny Brzezińskiej znakomitego języka i gawędziarskiego stylu. Opowieść ta to jeden wielki monolog w wykonaniu więzionej przez inkwizycję rzekomej czarownicy La Vecchi. Nie twierdzę, iż nie był to ciekawy koncept literacki, ale mimo tego nie przekonałem się całkowicie do rzeczonego dzieła. Jeszcze czegoś mi tu zabrakło. Momentami miałem wrażenie, że nie wiem co czytam. Chaos nie pojawiał się tylko w zeznaniach tytułowej czarownicy, ale i też podczas lektury.

Nie jest jednak też tak źle. Podczas czytania nie da się przeoczyć sporej wiedzy autorki z zakresu średniowiecza. Choć historia dzieję się w kraju przypominającej słoneczną Italię, to tak naprawdę mamy do czynienia z krainą całkowicie alternatywną, co w efekcie dało szerokie pole do manewru. Do końca nie wiadomo jak cała historia się zakończy, toteż należy to uznać za ogromny plus. Autorka myli tropy, wprowadza zamieszanie, a my zostajemy mimowolnie świadkami tego całego ambarasu, który znajduję swoje ujście w finale. Nie jest to lektura dla każdego i nie każdemu się spodoba, jeśli jednak jesteście na tyle wytrwali i nie dacie sobie zamydlić oczu, to apokryf czeka na was. Tak więc usiądźcie i wsłuchajcie się w słowa.

pokaż więcej

 
2018-11-22 19:29:35
Ma nowego znajomego: Doniek
 
2018-11-20 19:46:38
Ma nowego znajomego: studencka
 
2018-11-20 19:41:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

I tak poruszał się między nagrobkami, a blady sierp księżyca był jego drogowskazem. Mijał dawno zapomniane groby o których już nikt nie pamiętał. I tak przemykał między cieniami, a blady sierp księżyca znów był jego światełkiem w ciemności. Wspominał swoje dawno utracone nadzieję, swoje niespełnione życie, a przecież tak wiele jeszcze mógł osiągnąć, tyle wspaniałych rzeczy na niego czekało.... I tak poruszał się między nagrobkami, a blady sierp księżyca był jego drogowskazem. Mijał dawno zapomniane groby o których już nikt nie pamiętał. I tak przemykał między cieniami, a blady sierp księżyca znów był jego światełkiem w ciemności. Wspominał swoje dawno utracone nadzieję, swoje niespełnione życie, a przecież tak wiele jeszcze mógł osiągnąć, tyle wspaniałych rzeczy na niego czekało. Niestety. Nie zdążył. Ostatnie światełko mignęło mu przed oczami. Iskierka dawnej radości została przerwana. I teraz pozostało mu wędrować między cieniami, między utraconymi marzeniami.

Aż do samego rozpoczęcia czytania tej powieści nie byłem pewien co w niej znajdę. Czy styl mi się spodoba? Czy nie będzie to aż nazbyt męcząca lektura? Teraz śmiało mogę napisać, że warto było zaryzykować i podjąć ten trud. Powieść George'a Saundersa pomimo tego, iż jest napisana specyficznym językiem, to sama w sobie stanowi uniwersalną jakość. Motyw ludzkich dusz zawieszonych między swoim światem a światem żywych nie jest może specjalnie odkrywczy, ale podejście do tematu autora, jego wnikliwość i umiejętność zajrzenia w ludzkie pragnienia, wydało zdumiewający owoc. Momentami miałem wrażenie jakbym był świadkiem wielkiej sztuki teatralnej, rozgrywającej się na moich oczach. Tak wszystko tu dobrze się zapętlało, tak z pięknym językiem tu miałem do czynienia, że jeszcze krótko po lekturze zapragnąłem wrócić do niektórych fragmentów.

Czytając tę niezwykłą powieść można było zajrzeć w głąb siebie, w nasze rozterki i pragnienia. Autor oddaje głos wielu postaciom, których znajdziemy cząstkę siebie i są wśród nich nie tylko te pozytywne jednostki, ale i często tę ze skazą i nieczystym sumieniem. Na pewno nie jest to książka na jedną noc, choć czytało mi się ją dość sprawnie. Ale aby najlepiej wejść w jej klimat i delektować się każdym zdaniem, należy smakować ją po trochu. Słyszałem, że powieść ta porównywana jest do naszych "Dziadów" Mickiewicza. I w sumie coś w tym jest. Jakiś pierwiastek tego można odnaleźć w powieści Saundersa. W końcu bohaterami są też m.in. duchy. Jest w tym utworze zawarta jakaś tajemniczość i unikalność. Coś co sprawia, że proza ta staję się namacalna i aktualna niezależnie od czasu. I dla takiej prozy warto poświęcić każdy moment lub nawet wieczność...

pokaż więcej

 
2018-11-18 14:07:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kornel Strasburger (tom 1)

W tę ciemną jak atrament noc Warszawa rozbrzmiewała echem tysiąca gardeł. Gdzie by nie spojrzeć, każdy lokal czy bar zapchany był po brzegi. "Adria" już z daleka zachęcała blaskiem swych neonów, kabarety, w tym zacne "Qui Pro Quo" napędzało pełne salę śmiechem i dobry żartem. Takie to były czasy, takie to były noce, w których szaleńcza fantazja mieszała się z czarą upojenia. I tylko gdzieś po... W tę ciemną jak atrament noc Warszawa rozbrzmiewała echem tysiąca gardeł. Gdzie by nie spojrzeć, każdy lokal czy bar zapchany był po brzegi. "Adria" już z daleka zachęcała blaskiem swych neonów, kabarety, w tym zacne "Qui Pro Quo" napędzało pełne salę śmiechem i dobry żartem. Takie to były czasy, takie to były noce, w których szaleńcza fantazja mieszała się z czarą upojenia. I tylko gdzieś po za tym wszystkim, w niezmiernie ciemnych uliczkach i zaułkach można było stracić nie tylko portfel, ale i postradać życie. Nic to jednak - przedwojenna Warszawa szalała w tej ciemnej jak atrament nocy.

Jako miłośnik przedwojennych czasów, nie mogłem sobie pozwolić na luksus nieprzeczytania retro-kryminału dziejącego się w Warszawie. Powieść Grzegorza Kalinowskiego charakteryzuję język, który ze swoimi gwarowymi wtrąceniami i lekką archaizacją czaruję z każdą stroną lektury. Dzięki takiemu zabiegowi i dokładnym opisom, przedwojenny świat ożywa i wypełnia książkę niezwykłym klimatem minionej epoki. Fabuła powieści nie jest jakoś szczególnie wyszukana, ale nie znaczy to, iż jest całkowicie pozbawiona tajemnicy i napięcia. Finalnie otrzymujemy nie tylko retro-kryminał, lecz też nieco awanturniczą opowieść, w której nie brak specyficznego przedwojennego humoru i licznych nawiązań do ówczesnych wydarzeń ze świata kultury, historii, a nawet prasy.

Na plus zasługują także wykreowane przez autora postacie. Potrafią być one zabawne, miejscami nieco karykaturalne, ale i nie brak im powagi, przez co stają się nam bliżsi. Jak na dłoni widać ogrom pracy włożony w napisanie tejże książki. Research został odrobiony na medal. Warto też dodać, że główny wątek kryminalny został zainspirowany tzw. Alfons-pogromem z 1905 roku, w którym to została zamordowana, w zainicjowanych przez żydów duża część warszawskich prostytutek, nie mówiąc już o puszczeniu z dymem domów publicznych. Grzegorz Kalinowski zręcznie wykorzystał ów motyw i przerobił go tak, iż tamta historia na nowo ożyła i pozwoliła mu na snucie związanej z nią intrygi. Reasumując: powieść warta jest przeczytania, odnajdziemy w niej nie tylko masę rozrywki, ale też trochę z historii początku XX wieku. Znakomita lektura na jesienne wieczory i ciemne jak atrament noce.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
411 238 18057
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (178)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (46)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd