Łukaszo 
Książkoholik :D. Bo czytanie to coś więcej niż pasja. Miłośnik literatury, kina, muzyki i historii.
28 lat, mężczyzna, Tczew / Poznań, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 21 godzin temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-16 20:50:42
Ma nowego znajomego: Elżbieta
 
2018-08-16 20:07:24
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-14 12:56:50
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Lipowo (tom 3)
 
2018-08-14 12:56:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Promienie słońca odbijały się od tafli jeziora. W pełnym blasku dało się dostrzec drogę do podwodnego królestwa. Tam życie płynęło zupełnie innym rytmem. Cienie drzew delikatnie głaskały powierzchnię wody, a lekki wiaterek przemykał między gałęziami. Cień pojawił się znikąd, tak jakby zmaterializował się w ciągu sekundy. Poruszał się wzdłuż jeziora i sprawiał wrażenie głęboko poruszonego. W... Promienie słońca odbijały się od tafli jeziora. W pełnym blasku dało się dostrzec drogę do podwodnego królestwa. Tam życie płynęło zupełnie innym rytmem. Cienie drzew delikatnie głaskały powierzchnię wody, a lekki wiaterek przemykał między gałęziami. Cień pojawił się znikąd, tak jakby zmaterializował się w ciągu sekundy. Poruszał się wzdłuż jeziora i sprawiał wrażenie głęboko poruszonego. W okolicy powtarzano mnóstwo legend i bajań o duchach. Nikt jednak nie zdawał sobie sprawy, iż owe opowieści mogłyby być prawdziwe. Jednakże w każdej bajce jest ziarno prawdy.

Na początku było ciężko. Trudno było mi przejść przez ten cały rozgardiasz niezwykłych i osobliwych wydarzeń. Już myślałem, że nie dam rady przeczytać tej książki, jednak Łukaszowi Orbitowskiemu udało się to połączyć w miarę sensownie i przejrzyście. W powieści przewijają się zdarzenia z przeszłości i te bardziej teraźniejsze. Mamy tu do czynienia z połączeniem grozy, fantastyki i książką obyczajową. Granica między tym co rzeczywiste a nierealne jest mocno zatarta, co rzutuję na fabułę i tym samym sprawia, iż sami do końca nie wiemy co w tej historii jest prawdziwe. Styl Orbitowskiego łatwo się przyswaja, dialogi są mięsiste, a opisy potrafią pobudzić wyobraźnię. Dobrym zabiegiem było rozszerzenie akcji na przestrzeni kilku lat. Można obserwować jak zmieniali się bohaterowie i do czego doprowadziły ich decyzje w późniejszym czasie.

Orbitowski stworzył opowieść głębszą niż to, co na pierwszy rzut oka może się wydawać. Recz jasna nie jest pozycją równą, czasami wkradał się chaos, a i niektóre sytuację bywały momentami przesadzone. Autor piszę ciekawie, z zainteresowaniem przerzuca się każdą stronę w oczekiwaniu na to co się stanie dalej. Pomimo tego, iż książka posiada elementy nadprzyrodzone, to odnajdziemy w niej także sporo o przyjaźni i dorastaniu w latach dziewięćdziesiątych. Szkoda tylko, że kilka rzeczy negatywnie wpłynęło na ostateczną ocenę. "Tracę ciepło" jest pozycją godną uwagi i na pewno wyróżniającą się spośród podobnych książek w swoim gatunku. Nieszablonowość i pomysłowość autora sprawiają, że chciałoby się wziąć powieść i ruszyć nad jezioro, by tam pogrążyć się w lekturze, pośród mgły letniego brzasku.

pokaż więcej

 
2018-08-11 21:19:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Rat (tom 4)

Patrząc z okna świat wydawał się lepszy. Stałem tak i obserwowałem rzeczywistość. Po drugiej stronie mogłem mieć wszystko, ale i też wszystko stracić. Sam nie wiem w którym momencie spostrzegłem, iż granica między jawą a snem jest bardzo cienka. Pragnąłem by moje życie dało się odmienić, by niewykorzystane okazje dało się powtórzyć. I wtedy zobaczyłem ją. Stała tam gdzie zawsze. Wpatrywała się... Patrząc z okna świat wydawał się lepszy. Stałem tak i obserwowałem rzeczywistość. Po drugiej stronie mogłem mieć wszystko, ale i też wszystko stracić. Sam nie wiem w którym momencie spostrzegłem, iż granica między jawą a snem jest bardzo cienka. Pragnąłem by moje życie dało się odmienić, by niewykorzystane okazje dało się powtórzyć. I wtedy zobaczyłem ją. Stała tam gdzie zawsze. Wpatrywała się we mnie, a ja w nią. Przywoływała mnie, jakby chciała mi coś przekazać. Musiałem wrócić do miejsca gdzie nastąpił początek. Musiałem znaleźć sens tych wydarzeń. Zamknąłem oczy, obraz się zatarł.

Murakami jest mistrzem prostych historii zmieszanych z oniryzmem. Nie ma co do tego wątpliwości. Powieść ta balansuje na granicy snu i jawy. Nic nie jest tu oczywiste i tak naprawdę do końca nie jest wiadome jaki będzie finał tej historii. Dużym atutem książki jest również język jakim została napisana. Murakami posiada to unikatowe wyczucie chwili, która pozwala zaintrygować i nie pozostawia złudzeń ku temu, że dana opowieść wciągnie bez reszty. Fabuła snuta jest beż pośpiechu, co może być plusem, jak i minusem. Według mnie zabieg ten daje rewelacyjne rezultaty, a sam autor może zaprezentować w pełni swój warsztat pisarski. "Tańcz, tańcz, tańcz" jest książką, w której dużą rolę odgrywa samotność i niespełnienie, ale także nadzieja na to, iż niezależnie w jakim etapie życia jesteśmy, zawsze można coś zmienić.

Zauważyłem, że autor czerpię dużymi garściami z klasyków literatury i wkomponowuję w swoja prozę równe dużo muzyki. To zamiłowanie Murakamiego do tych motywów nadaję powieści dodatkowego uroku. Kiedy jeszcze bardziej wejrzymy w spektrum zdarzeń i przewijających się postaci, będzie można ujrzeć wyraźniej głębie tej prozy i dostrzec rzeczy, których na co dzień nie zauważamy. Czytanie tej pozycji, było dla mnie podróżą w głąb siebie, odkrywaniem nowych horyzontów i najprawdziwszą ucztą literacką. Warto zapoznać się twórczością japońskiego pisarza, by przekonać się samemu, gdzie ukryty jest fenomen jego dzieł. A teraz tanecznym krokiem, śmiało przejdźmy dalej przez życie, tak by wszystkich oczarować.

pokaż więcej

 
2018-08-06 19:56:53
Ma nowego znajomego: Antoniówka
 
2018-08-06 18:52:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Márquez

W powietrzu unosił się zapach migdałów. Przechadzała się między ludźmi, bacznie obserwując ich każdy gest i ruch. Była ciekawa jak to jest, gdy już dwoje wybrańców połączy się razem. Co do przyszłości, to jej rola się kończyła. Ona dawała tylko impuls, zastrzyk energii tego czegoś co sprawiało, iż dwoje ludzi zwracało ku sobie swoje spojrzenia i serca. Reszta zależała już od nich, ich... W powietrzu unosił się zapach migdałów. Przechadzała się między ludźmi, bacznie obserwując ich każdy gest i ruch. Była ciekawa jak to jest, gdy już dwoje wybrańców połączy się razem. Co do przyszłości, to jej rola się kończyła. Ona dawała tylko impuls, zastrzyk energii tego czegoś co sprawiało, iż dwoje ludzi zwracało ku sobie swoje spojrzenia i serca. Reszta zależała już od nich, ich zaangażowania i pielęgnacji tego co otrzymali. Jeszcze trochę wędrowała w ten wiosenny, ciepły dzień, gdy nagle usiadła na ławce, przy wystraszonym młodzieńcu czekającym na swoją szansę. Zapach migdałów po raz kolejny zawładnął okolicą.

"O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki." Słowa te napisał w jednej w swoich książek Andrzej Sapkowski i wydaje mi się, że doskonale obrazują, to co możemy znaleźć w tej powieści. To co w powieści Marqueza najbardziej rzuciło mi się w oczy, to fakt, iż wszystko napisane jest w stylu jednego, wielkiego opisu. Dialogów tu tyle co kot napłakał, co nie znaczy, że nie da się tego przeczytać z zaciekawieniem. Autor z wysmakowaniem i pietyzmem nakreślił najpiękniejszą z możliwych formę miłości - taką nie znającą granic, silniejszą od śmierci i upływu czasu. Miłość występująca w powieści Marqueza jest cierpliwa i nieustająca, tak samo jak sama opowieść. Smakuję się ją powoli, bez pośpiechu, zachwycając się każdą linijką tekstu. To również lekcja dojrzałości i znakomity opis starzenia się. Akcja dzieje się na przestrzeni kilkudziesięciu lat i tym samym dobrze obrazuję zmiany do jakich dochodzi w życiu bohaterów i dzięki temu obserwujemy wzrost niezmiennego uczucia, które z wiekiem staję się potężniejsze.

Powieść kolumbijskiego pisarza nie czyta się jednak łatwo, nie jest to lektura typowo na lato, chociaż ja postanowiłem zaryzykować. Nie wszystko u dla mnie stykało, możliwe, że nie trafiłem z czasem, może nie do końca odpowiadał mi styl. Niemniej jednak pod względem warsztatu śmiało może stawać w szranki z tymi najlepszymi. Marquez przede wszystkim czaruję słowem i tym jak postrzega życie i miłość. Doceniam tę pozycję z kilku powodów: pierwszym jest właśnie wyżej wspomniany warsztat pisarski, drugim zaś piękne ujęcie uczucia pogłębianego z każdą przeżytą chwilą i doświadczeniem. Po trzecie: humor zmieszany z ironią, który rzutuję niesamowicie na odbiór całości. Być może, kiedy przeczytam tę książkę raz jeszcze odnajdę w niej coś czego wcześniej nie zauważyłem, coś co pominąłem. I może wtedy w pełni zrozumiem piękno uczucia dwójki postaci, złączonych niewidzialną więzią wędrującej tu i ówdzie miłości.

pokaż więcej

 
2018-08-04 21:15:52
Wypowiedział się w dyskusji: 7. Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni

Dobrze się składa. Będę na Pomorzu, to i wpadnę pewnie :).

więcej...
 
2018-08-01 16:20:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Na końcu wszystko wróciło do normy. Z początku twoje życie pełne było radości i nadziei w lepsze jutro. Miłość była twoim wyznacznikiem, smak ust ukochanej osoby i maleńka chwila wspólnie spędzonego czasu, utrwaliła się w twym umyśle niczym kadr uchwycony w obiektywie. Później wspomnienia te pokrył cień. Przebudziła się martwa strefa, która pochłaniała cię od wewnątrz, niszcząc cię każdego... Na końcu wszystko wróciło do normy. Z początku twoje życie pełne było radości i nadziei w lepsze jutro. Miłość była twoim wyznacznikiem, smak ust ukochanej osoby i maleńka chwila wspólnie spędzonego czasu, utrwaliła się w twym umyśle niczym kadr uchwycony w obiektywie. Później wspomnienia te pokrył cień. Przebudziła się martwa strefa, która pochłaniała cię od wewnątrz, niszcząc cię każdego dnia po kawałku. Szczęśliwe rozdziały życia uleciały, a w sercu skrył się żal. Niechciana umiejętność przykleiła się do ciebie, przed tobą rozprzestrzeniał się obraz tego co nieuniknione. Przekleństwo czy dar?

King znowu to zrobił! Już po pierwszych przeczytanych stronach przeczuwałem, że będzie to coś na miarę "Dallas 63" czy "To". Król horroru tym razem zafundował mi podróż w głąb ludzkiej psychiki. Nie jest to książka grozy, bardziej skłaniałbym się do tezy, iż jest to połączenie powieści obyczajowej z elementami sensacyjnymi i paranormalnymi. Ale jak dobrze wiadomo, takie opowieści wychodzą Kingowi najlepiej. Król mocno zaakcentował rozterki i myśli głównego bohatera i co za tym idzie wykreował pełnokrwistą postać, w której można odnaleźć echa samotności niepogodzenia się z własnym losem. Autor tradycyjnie ujął mnie ukazaniem uczuć swoich postaci, widać do doskonale w ich relacjach. Każdy dialog i każdy opis zdawał się emanować emocjami, które przecież są nam bardzo bliskie. Również miłość znalazła tu swoje miejsce - może nie była obecna na pierwszym planie, ale finalnie otrzymała swój piękny początek i słodko-gorzki koniec.

Tak naprawdę nie odnalazłem tu żadnych słabych momentów. Jest tu dokładnie to czego oczekiwałem od autora. Styl i język jest bez zarzutów. Czytało się tę powieść z dużym zaangażowaniem i ciekawością co będzie dalej. Do pewnego stopnia jest to historia jednego człowieka, lecz gdzieś w tle przemyka nam kalejdoskop zmian, jakie dotknęły Stany Zjednoczone w latach siedemdziesiątych. Umiejętnie zbudowane tło jeszcze bardziej nadało autentyczności tej historii. Wydaje mi się, że King poprzez taki zabieg chciał przekazać jeszcze coś, jakąś uniwersalną myśl: czy jeden człowiek może sprostać wielkiemu wyzwaniu i nie zawieść i jaka tego będzie cena? Na koniec otrzymujemy odpowiedź, ale jaka będzie przyszłość zależy już tylko od nas.

pokaż więcej

 
2018-07-29 12:45:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Policjant przeglądał stare akta spraw. Jego wzrok przyciągnęły te oznaczone jako sześć cztery. Kiedy coraz bardziej zagłębiał się w treść, zrozumiał jak wiele przeoczono, ile błędów popełniono. Długo wertował akta z przeszłości, tymczasem za oknem zapadł chłodny, zimowy zmrok. O tej porze Japonia tonęła w ciemności, światła neonów odbijały się na twarzach ludzi przechodzących obok siebie.... Policjant przeglądał stare akta spraw. Jego wzrok przyciągnęły te oznaczone jako sześć cztery. Kiedy coraz bardziej zagłębiał się w treść, zrozumiał jak wiele przeoczono, ile błędów popełniono. Długo wertował akta z przeszłości, tymczasem za oknem zapadł chłodny, zimowy zmrok. O tej porze Japonia tonęła w ciemności, światła neonów odbijały się na twarzach ludzi przechodzących obok siebie. Zdawali się uciekać od problemów i niepowodzeń, zaginieni w swoich sprawach i nie chcący aby ich odnaleziono. Za jakiś czas na komisariat wleci kolejne zgłoszenie. Zło da kolejny raz o sobie znać.

Wiązałem z tą powieścią spore nadzieje i jak to zwykle bywa, nie do końca sprostała moim oczekiwaniom. Owszem, przez lwią część książkę czytało się dobrze, fabuła też prezentowała coś więcej niż zwykły kryminał. Coś jednak poszło nie tak. Zdarzały się fragmenty, które nie bardzo zachęcały mnie do dalszego czytania i poznawania tej historii. Postacie nie były źle wykreowane, lecz spora ilość ginęła gdzieś z każdą przerzucaną stroną. Akcja była dość statyczna, jeśli ktoś szukałby dynamicznego kryminału, to tego tutaj nie znajdzie. Wszystko tu posuwało się swoim powolnym rytmem. Zaskoczeń nie było za dużo, choć muszę przyznać, że im bliżej końca, tym bardziej poruszane wątki zaczęły do siebie pasować. Szkoda tylko, że tak długo trzeba było czekać na jakiś rozwój fabularny, który pchnąłby całość do przodu.

Powieść ta nie jest typowym kryminałem i choć większość wydarzeń dotyczy śledztwa z przeszłości, to finalnie otrzymujemy opowieść policyjną z kilkoma wątkami pobocznymi. Potencjał był spory, ale wydaje mi się, że zabrakło tu wyjaśnień, dotyczących niektórych tajemniczych zdarzeń. Autor mocno skupił się na zmaganiach policjantów z przeciwnościami i intrygach w szeregach stróżów prawa, co na pewno dodało świeżości powieści. "Sześć cztery" nie spodoba się każdemu i znajdą się też tacy, którzy odłożą ją po paru stronach, niemniej jednak książka posiada liczne walory: jest dobrze napisana i pozwala spojrzeć na liczne sprawy z szerszej perspektywy. Śledztwo Sześć cztery czeka na ostateczne wyjaśnienie i być może to wy odkryjecie, co kryję się za kurtyną intryg i tajemnic.

pokaż więcej

 
2018-07-27 20:49:40
Ma nowego znajomego: sieren
 
2018-07-23 19:01:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Falco (tom 1)

Deszcz padał z nocnego nieba gęstymi strugami. Jedynym źródłem światła były okoliczne latarnie. Na opuszczonej ulicy spotkały się dwie osoby w płaszczach i kapeluszach. Przywitały się i zaczęli cicho rozmawiać. Wielkie krople deszczu coraz bardziej dawały o sobie znać. Dwóch przybyszów cofnęło się do ciasnego, skrytego w mroku zaułku. Trochę czasu minęło nim wszystko się uspokoiło i pogoda... Deszcz padał z nocnego nieba gęstymi strugami. Jedynym źródłem światła były okoliczne latarnie. Na opuszczonej ulicy spotkały się dwie osoby w płaszczach i kapeluszach. Przywitały się i zaczęli cicho rozmawiać. Wielkie krople deszczu coraz bardziej dawały o sobie znać. Dwóch przybyszów cofnęło się do ciasnego, skrytego w mroku zaułku. Trochę czasu minęło nim wszystko się uspokoiło i pogoda zaczęła się formować. Jeśli ktoś w tym czasie przechadzałby się nieopodal tego miejsca, ujrzałby wyłaniającą się z zaułku cień sylwetki, która pospiesznie chowała nóż do kieszeni płaszcza. I tylko krople krwi pozostały na miejscu jako dowód czyjejś obecności.

"Falco" jest pierwszym tomem cyklu Artruro Pereza Reverte, który podobno już zdobył niemałą popularność na świecie. Jak na pierwszą część cyklu wyszło bardzo dobrze. W "Falco" odnajdziemy powieść szpiegowską, historyczną, jak i przygodową podaną w znamienitym klimacie noir. Jakbym miał porównywać, to porównałbym tę powieść do filmów i książek o Jamesie Bondzie, tylko że w hiszpańskim wydaniu. Akcja toczy się w latach trzydziestych ubiegłego stulecia na półwyspie iberyjskim. Perez Reverte sprostał wyzwaniu i stworzył wciągająca powieść, w której zło ma różne odcienie, a skryty w cieniu świat wywiadu nie jest jednoznaczny. Mocną stroną jest tytułowy bohater. Jest to znakomite połączenie zimnego drania z mężczyzną mocno skrywającym swoje prawdziwe uczucia. Nawet jeśli nie lubicie szpiegowskich klimatów, to główna postać wszystko wam wynagrodzi.

Fabuła nie jest może jednym, wielkim kłębowiskiem zwrotów akcji i nieustających pościgów, ale nie tym tu czaruję. Autor potrafi posługiwać się piórem i daje tego wyraz w barwnych dialogach i opisach, przez co książkę czyta się sprawnie i z wyraźnym zaciekawieniem. Może i w pewnych momentach zdaję się być przewidywalna, może nie jest to jakaś wybitna opowieść, lecz forma podania wydarzeń dziejących się tutaj jest wystarczającą rekompensatą. Wyraźnie czuć w tym wszystkim atmosferę napięcia i nieufności, która daję się we znaki występującym tu postaciom. Nic do końca nie jest oczywiste, a i sam finał sprawia, że chcę się jak najszybciej poznać dalszy ciąg. Książka dobra dla fanów gatunku, ale i dla takich, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z twórczością hiszpańskiego pisarza.

pokaż więcej

 
2018-07-21 21:12:23
Ma nowego znajomego: Jarek Zawisza
 
2018-07-21 20:38:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Kłamca (tom 5)

Do baru wszedł młody mężczyzna. Zamówiwszy piwo, usiadł przy jednym z wolnych stolików. Sącząc złocisty napój, co jakiś czas zerkał na tajemniczego osobnika w wytartym prochowcu i o równo przyciętej bródce. Osobnik ten co chwila przeżuwał w ustach wykałaczkę i rozglądał się wokół. Zdawało się jakby na kogoś czekał. Niebawem w barze zjawił się wysoki mięśniak w grafitowej kamizelce, który od... Do baru wszedł młody mężczyzna. Zamówiwszy piwo, usiadł przy jednym z wolnych stolików. Sącząc złocisty napój, co jakiś czas zerkał na tajemniczego osobnika w wytartym prochowcu i o równo przyciętej bródce. Osobnik ten co chwila przeżuwał w ustach wykałaczkę i rozglądał się wokół. Zdawało się jakby na kogoś czekał. Niebawem w barze zjawił się wysoki mięśniak w grafitowej kamizelce, który od razu skierował się do gościa z wykałaczką. Ich wzajemne szepty zdawały się ginąć w barowym zgiełku. Mężczyzna skończywszy swoje piwo, kolejny raz skierował wzrok na miejsce rozmowy. Jakże wielce się zdziwił, gdy ujrzał puste miejsce, a na stoliku spostrzegł tylko wykałaczkę i pióro.

Nigdy wcześniej nie miałem styczności z cyklem "Kłamca" Jakuba Ćwieka, tym bardziej byłem ciekawy tej pozycji. "Stróże" są zbiorem opowiadań w którym nordycki bóg kłamstwa Loki pełni rolę drugoplanową, zaś na pierwszy plan wrzuceni są tytułowi stróże - anielscy agenci strzegący porządku na Ziemi. Opowiadania tu zawarte niosą ze sobą nierówny poziom, niektóre były ciekawe, niektóre mniej. Ciężko mi jednoznacznie ocenić ten zbiór. Książka ta przesiąknięta jest charakterystycznym dla Ćwieka humorem i czerpie mnóstwo z motywów znanych z popkultury. Jakub Ćwiek do tego tygla zdarzeń i postaci, wrzuca jeszcze sporo absurdów, co razem tworzy istną mieszankę wybuchową.

Dla mnie jednak wkradło się tu za dużo chaosu i dziwnych rozwiązań. Opowiadania nakreślone niczym rasowa parodia nie specjalnie mnie śmieszyły, owszem zdarzało się, że uśmiech towarzyszył mi przy czytaniu, ale zabrakło tutaj jakiś salw śmiechu, którymi mogłybym przyćmić samego Jokera i przy okazji zaniepokoić sąsiadów. Przez większość lektury miałem wrażenie, że teksty są jakieś nijakie i bez pazura. Czegoś mi zabrakło, a może ja nie końca zrozumiałem zamysł autora. Były fragmenty przy których potrafiłem się wkręcić, by później znów fabuła wkroczyła na jakieś dziwne i niezrozumiałe tory. Niemniej jednak książkę można polecić na leniwe, upalne popołudnie. Jest to lektura typowo rozrywkowa, w sam raz na lato. Świat Kłamcy i Stróżów czeka na żądnych szalonych przygód czytelników.

pokaż więcej

 
2018-07-19 20:47:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

W gęstym lesie panował mrok. Twoje kroki stają się coraz szybsze, podobnie jak twój oddech nabierają coraz większej częstotliwości. Czujesz, że wróg jest blisko, ściga cię niczym przyczepiony do ciebie upiór. Powoli zaczynasz tracić nadzieję, nie znajdujesz już miejsca, gdzie można byłoby się spokojnie skryć. Po chwili las kończy się, a twoim oczom ukazuję się widok trupów pokrywających... W gęstym lesie panował mrok. Twoje kroki stają się coraz szybsze, podobnie jak twój oddech nabierają coraz większej częstotliwości. Czujesz, że wróg jest blisko, ściga cię niczym przyczepiony do ciebie upiór. Powoli zaczynasz tracić nadzieję, nie znajdujesz już miejsca, gdzie można byłoby się spokojnie skryć. Po chwili las kończy się, a twoim oczom ukazuję się widok trupów pokrywających okolicę. Łzy mimowolnie ulatują ci z oczu. Za sobą słyszysz zbliżające się kroki. Wyjmujesz z sakwy mały nóż i czekasz na dopełnienie się przeznaczenia.

Po słabszej "Moskiewskiej ladacznicy" byłem ogromnie ciekawy kolejnej ksiązki Jacka Komudy. I muszę przyznać, że "Jaksa" jest zdecydowanie lepszą pozycją, choć i tu nie obyło się bez potknięć. To co wyraźnie wybija się z tego zbioru opowiadań, to magiczny słowiański klimat. Do tego chodzi spora dawka brutalności i mrocznej atmosfery, która pewnie nie ucieszy co wrażliwszych czytelników. Komuda nie bawi się w przychody i ukazuję najazd obcych plemion na Królestwo Lendii, z całą dozą okrucieństwa i skutków takowego ataku. Słowiańskość i historia idealnie wpasowała się w strukturę opowiadań działających pod płaszczykiem fantasy, dzięki czemu cały zbiór zyskał na atrakcyjności.

Niestety, "Jaksa" ma też trochę wad. Po Komudzie spodziewałem się bardziej dopracowanych postaci, a otrzymałem bohaterów bez wyrazu, niczym się nie wyróżniających i dość płaskich. Szkoda, bo wiem, że autora stać na więcej. Również fabuła wszystkich tekstów jest nieco niepoukładana, co może wprawić na początku w lekką konsternację. Nie wiem, czy ta książka ma być jakimś wstępem do kolejnych części, ale taka forma niespecjalnie mi się spodobała. Wiem, że autor potrafi wymyślić naprawdę świetną opowieść i równie dobrze ją spisać, dlatego nadal wierze, iż kolejne pozycję spod jego pióra będą już tylko lepsze. "Jaksa" jest dobrą książką, potrafi wciągnąć i umilić wolny czas, ale ja liczę jeszcze na coś więcej.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
380 206 14486
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (158)

Ulubieni autorzy (19)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (46)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd