slammed 
potegaksiazek.blogspot.com
18 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 6 książek i 468 cytatów, ostatnio widziana 6 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-26 16:21:45
Dodała cytat z książki: Tacet a Mortuis
We do that, replay the memories we have of someone because it makes us feel closer to them. We try to grasp onto every piece we have of them because we're afraid that they'll disappear.
 
2018-05-26 15:50:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Chcę w prezencie, Must buy, Po angielsku
Autor:
Cykl: Elite King’s Club (tom 3)

Myślę, że za bardzo nie wiem co powiedzieć o tej części. Naprawdę. Długo na nią czekałam i nie mogłam się jej doczekać bardzo. Kiedy zaczęłam czytać... jakoś nie czułam niestety tych emocji co w poprzednich częściach! Nie wiem, co się zmieniło, ale zabrakło mi adrenaliny, która była widoczna w poprzednich częściach i... było trochę nudno. Wcześniej nie było czegoś takiego, ciągle się coś... Myślę, że za bardzo nie wiem co powiedzieć o tej części. Naprawdę. Długo na nią czekałam i nie mogłam się jej doczekać bardzo. Kiedy zaczęłam czytać... jakoś nie czułam niestety tych emocji co w poprzednich częściach! Nie wiem, co się zmieniło, ale zabrakło mi adrenaliny, która była widoczna w poprzednich częściach i... było trochę nudno. Wcześniej nie było czegoś takiego, ciągle się coś działo, tutaj jednak coraz szybciej przewracałam strony, bo chciałam, żeby zaczęło się dziać coś ciekawszego. I owszem, były ciekawe momenty, ale brakowało mi czegoś więcej po prostu.

Trzecia część się zaczyna tam, gdzie kończy druga. Dowiadujemy się to co się mieliśmy dowiedzieć. No i tyle. Relacje Madison ze swoją "matką" zaczynają być niefajne, no bo wiadomo. Ta kobieta miała zbyt wiele nieodpowiednich tajemnic. Jednak dziwię się, że Bishopowi mogła to wybaczyć. Oczywiście złościła się na początku, ale nie o to chodzi, bo potem też czegoś nie mówił, albo czegoś się o nim dowiedziała i mu łatwo przebaczała, bo nie mogła się mu oprzeć.

Tillie... ludzie tutaj zaczyna się dziać i to wiele. Myślę, że jej wątek był chyba najciekawszym w tej książce. Nie wiem co się stało z Natem, bo zachowywał się... dziwnie wobec niej, a wiemy jaką mieli historię. W każdym bądź razie jestem bardzo podekscytowana na czwarty tom, który będzie o niej i o Nate. Bo będzie ciekawie.

Usunięta scena? Szczerze? Szkoda, że usunięta. Może kilka osób uznać mnie za troszkę szurniętą, ale ta scena była świetna i szkoda, że nie było jej gdzieś w środku książki, bo by o wiele inaczej się to czytało. W każdy, bądź razie ta scena dodała trochę smaczku do tej książki. Ale poza tym, ta część mnie za bardzo nie przekonała.

pokaż więcej

 
2018-05-24 12:51:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Po angielsku, Ulubione
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)

Musicie wiedzieć, że je naprawdę kocham Rhysa i Feyrę. Od pierwszego tomu byłam zakochana w bohaterce i naszym czarnym charakterze. Drugi tom był chyba najlepszą książką jaką czytałam w życiu. Wtedy moje uczucia do tych dwojga jeszcze bardziej się powiększyły. Zżyłam się z nimi i ich podziwiałam za odwagę, wytrwałość i co najważniejsze, za tą piękną, niekończącą się miłość. Bo ich miłość... Musicie wiedzieć, że je naprawdę kocham Rhysa i Feyrę. Od pierwszego tomu byłam zakochana w bohaterce i naszym czarnym charakterze. Drugi tom był chyba najlepszą książką jaką czytałam w życiu. Wtedy moje uczucia do tych dwojga jeszcze bardziej się powiększyły. Zżyłam się z nimi i ich podziwiałam za odwagę, wytrwałość i co najważniejsze, za tą piękną, niekończącą się miłość. Bo ich miłość pokazana w tych książkach jest naprawdę piękna. Trzecia część była również piękna i wiele się działo. Dlatego mnie to trochę boli... że w tej części zawiodłam się na parze, którą do tej pory ubóstwiałam. Bo tak naprawdę w dopiero tej części są tak naprawdę pokazane ich wady w większym stopniu. W poprzednich częściach bohaterowie byli idealni. I w tej też są, ale jednak przyłapałam ich na czymś, co mi się kompletnie nie podobało.

Wiele osób w recenzjach pisze, że w tej książce nic się nie dzieje. Może trochę mają rację, ja jednak uważam... ale czego się tu spodziewać od noweli? Sarah się lubi rozpisywać, to prawda, ale jakby miała wpleść jakieś lepsze sytuacje do tej książki, to by wyszła kolejna cegiełka. Ii ja uważam, że tutaj się dzieje kilka rzeczy. Naprawdę, niektóre były mega zabawne, inne mega przykre, ale to nie książka całkowicie pozbawiona wątków.

Bohaterowie przygotowują się do przesilenia, ale to chyba już każdy wie z opisu. Feyra chodzi na zakupy i nie tylko ona. I może niektóre sceny faktycznie były nudnawe, ale nie wszystkie, bo są rzeczy związane z pewną galerią. Cassian również w tej książce... robi pewne rzeczy, zdecydowanie możemy się więcej o nim dowiedzieć. Wiecie, nie wiem, myślę, że zdecydowana większość z was wie, o kim będą kolejne książki. Dla mnie to nie było jakieś zaskoczenie, gdy na końcu przeczytałam fragment właśnie z nowej książki. No bo to było dla mnie wiadome. Myślę, że dla większości też. I Cassiana mi było bardzo szkoda w jednym momencie... nie powinien tego robić, ale też się nie dziwię.

Muszę tu powiedzieć coś o Rhysie. Przepraszam, ale muszę go zjechać. To boli, jak już mówiłam wcześniej, bo naprawdę to mój ulubiony bohater, ale właśnie się na nim zawiodłam. Bo my Rhysa kochamy. Zawsze był taki dobry, wiemy dlaczego robił okropne rzeczy Pod Górą... i mu wybaczyliśmy! Tak łatwo. No przyznajcie. Ja też tak zrobiłam. Zapomnieliśmy o tych wszystkich złych rzeczach jakie robił. Ale Tamlinowi wybaczyć nie możemy. Dlaczego? Tamlin też zrobił okropne, niewyobrażalne rzeczy. Ale popatrzmy na to z innej perspektywy. Co by zrobił Rhys, gdyby mu zabrano Feyrę, jego towarzyszkę? I nie mógłby jej odzyskać? Zrobiłby WSZYSTKO. I każdy z was dobrze o tym wie. Jestem pewna, że i on w desperacji sprzymierzyłby się z Hybernią. Jestem tego pewna. A wy? I teraz... dlaczego się dziwimy, że zrobił to Tamlin? Feyra była jego ukochaną. Mimo że popełniał błędy i ją dusił. Nie był dla niej odpowiedni. Ale każdy się zmienia prawda? Popatrzmy, że Rhys zrobił wszystko, żeby Dwór Koszmarów przyłączyć do wojny... pozwolił ojcu Mor na to, by wszedł do Velaris. Rrhys również jest w stanie zrobić najgorsze rzeczy, ale my już go sobie wyidealizowaliśmy. A Tamlin? Przecież każdy z nas się zakochał w Tamlinie w pierwszym tomie, czyż nie? Był słodki i opiekuńczy. Ale mu nie wybaczyliśmy. Do czego zmierzam? Do tego, że Tamlin w tej książce jest. Zobaczycie w jakim jest stanie. Nie spodziewalibyście się tego po nim. I widać tutaj wyraźnie, że żałuje. Że jego błędy przeszłości go zżerają od środka. TO WIDAĆ. A Rhys co? Ma to gdzieś. Ma to gdzieś. Wiem, że obaj mają wspólną przeszłość... śmierć bliskich ich obojga. Ale powtarzam: Rhys również robił wstrętne rzeczy. Przebaczyliśmy mu. Co z Tamlinem, który również żałuje? Rhys, zawiodłeś mnie.

Myślicie, że to koniec o Rhysie? Nie. Nesta. Znamy jej hsitorię, niektórzy ją kochają inni nienawidzą. Ja przez trzy książki jej nie lubiłam. W tej części? Zyskała moją sympatię. Tutaj odnoszę się i do Feyry i do Rhysa. Rhys nienawidzi Nesty i jej nie przebaczy, bo nie pomagała nigdy Feyrze jak była mała. Ale kurde, Rhys, a Elaina nie robiła tego samgo? To dlaczego nienawiść tylko do Nesty, a do Elainy nie? Feyra zaś, przez całą książkę tak się przejmuje, że Nesta nie będzie na przesileniu. Bo Nesta jest w okropnym stanie. Ale Feyra potrafi tylko narzekać. Teraz przechodzimy do fragmentu z nowej książki, gdzie Feyra mówi coś takiego do Nesty: przepraszam, że ci nie pomogłam, bo TYLE SIĘ DZIAŁO. SERIO FEYRA? TY, FEYRA, TAK MÓWISZ? Feyra, zawiodłaś mnie i ty. Bo w tej części widać, że każdy mógł pomóc i Feyrze i Rhysowi i wszystko cacy, gdy byli złamani i się wyleczyli, BO OBOJE MIELI WSPARCIE. Ale Nesta jest sama. NIKT JEJ NIE POMAGA w tej części. Każdy tylko na nią narzeka i marudzi. Ale nikt... jej nie pomaga. I dlaczego każdy od niej oczekuje jak najlepszego, kiedy to Nesta tyle przeżyła? Cauldron, zmiana na fae, których tak nienawidziła. WOJNA. Czy ktoś pamięta jej rolę w wojnie, JEJ PIERWSZEJ W ŻYCIU i tak ogromnej? To wszystko było dla niej nowe. Ona poznawała siebie, swoje ciało i uczucia... pamiętamy jak okryła swoim ciałem Cassiana. Czy Nesta nie może mieć traumy? Oczywiście, że może! Ja się nawet nie dziwę, że po tym co przeżyła, właśnie tak się zachowuje w książce. Ale nikt jej nie pomaga. Feyra i Rhys mieli wsparcie. Nesta go nie ma, bo każdy ma ją gdzieś. Dlaczego? Bo kiedyś nie pomagała Feyrze. Czyli to według nich oznacza, że nie zasługuje na dobro. Ale kurde Feyra i Rhys są święci.

Wiecie, bała się, że w tej książce właśnie coś o dziecku będzie. Feyra tak niedawno mówiła, że chce doświadczać z Rhysem świat, zobaczyć świat i żyć... a tu nagle zmiana decyzji. Nie podobało mi się to. Tak jakby właśnie stało się to, jakby ich życie było teraz takie zwykłe i schematyczne. Wiecie, ślub, dziecko, płotek. Nie chciałam tego. Chciałam doświadczać razem z nimi. A jednak... Nawet płotek jak widzimy się pojawia.

Muszę powiedzieć, że zakończenie nowelki idealnie kończy chyba historię Rhysa i Feyry. Skoro tak Maas chciała to potoczyć, to się zgadzam. Gdyby zakończyła to w inny sposób myślę, że bym chciała dalej czytać ich historię, ale jednak nie. Teraz... po takim szoku jaki dał mi fragment nowej książki... nie mogę się szczerze doczekać tej historii!!! Ludzie, czy wy zdajecie sobie sprawę jakie to będzie intensywne? To będzie istna bomba i eksplozja. Mam nadzieję.

I chociaż smutne trochę jest to, że bardziej mi się spodobał ten dodatkowy fragment niż cały ACOFAS, muszę przyznać, że niektóre fragmenty były takie śmieszne, że nie mogę. Kurdę, chciałabym powiedzieć, ale już niech to będzie niespodzianka. Ale wiele scen było naprawdę epickich i dlatego ta książka nie była nudna. Moim zdaniem nie. Chociaż naprawdę dała mi do myślenia, bo to chyba najdłuższa moja recenzja w życiu, a o wcześniejszych Dworach aż tak się nie rozpisywałam. No ale tutaj musiałam się podzielić moimi myślami, no bo naprawdę, ludzie, tutaj jest o czym myśleć, nawet po tak krótkiej nowelce. I szczerze, nie mogę się doczekać na dalsze losy bohaterów w kolejnych książkach. Mam nadzieje, że Maas to zmiażdży. :D

pokaż więcej

 
2018-05-24 12:26:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Po angielsku
Autor:
Cykl: Marriage Games (tom 1)

Byłam bardzo podekscytowana przed przeczytaniem tej książki, nie wiem, opis mnie zaciekawił. Jednak im dalej czytałam, tym bardziej książka stawała się dla mnie taka nijaka.

Bo tak naprawdę stawała się trochę nudna. Szczególnie te opisy dotyczące firmy w ogóle mnie nie interesowały. Ale też nie o to chodzi. Jak Adam zabrał w końcu Dianę do tego domku (a też zanim to zrobił minęło trochę) to...
Byłam bardzo podekscytowana przed przeczytaniem tej książki, nie wiem, opis mnie zaciekawił. Jednak im dalej czytałam, tym bardziej książka stawała się dla mnie taka nijaka.

Bo tak naprawdę stawała się trochę nudna. Szczególnie te opisy dotyczące firmy w ogóle mnie nie interesowały. Ale też nie o to chodzi. Jak Adam zabrał w końcu Dianę do tego domku (a też zanim to zrobił minęło trochę) to nic tam się przez większość czasu nie działo. A właśnie to mnie najbardziej interesowało, jak małżonkowie będą się zachowywać wobec siebie. Trochę moim zdaniem zostało to spłycone. Z drugiej strony jak już coś zaczęło się dziać... nie wiem... zaczęło mnie to trochę obrzydzać. Po prostu uważam, że niektórych rzeczy nie powinno się robić, a Adam, mimo że również nie był jakoś surowy, bo kochał swoją żonę, to czasami nie chciałam żeby robił jakiejś rzeczy.

Kolejną sprawą jest to jak się ta książka zakończyła. Bo zakończyła się tak jakby to w ogóle książką nie było. Bo w moim odczuciu w tej książce powinien być ich pobyt przez 30 dni... a nie połowę. Tak naprawdę jesteśmy zmuszeni do przeczytania drugiej części. I zaczęłam drugą część i przerwałam. Bo to nie ma sensu, bo znowu tak, jak w tej części, tam po prostu mało się dzieje. No dobra, coś się dzieje, ale to taka zabawa w kotka i myszkę, a ja mam po prostu dość. Nie lubię takiej zabawy, jeśli się ona ciągnie nie wiadomo ile. Trochę umiaru. Więc książka nie spełniła moich oczekiwań niestety.

Ale żeby nie było tyle minusów, to podobała mi się postawa Adama w ten sposób, że bardzo chciał walczyć o swoją żonę. Było to widać jak bardzo ją kochał i to było słodkie, że się nie poddawał.

pokaż więcej

 
2018-05-17 20:26:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Po angielsku
Autor:
Cykl: Święci Grzesznicy (tom 1)

Jedna z głupszych książek jakie czytałam. Nigdy nie chciałam, żeby książka zakończyła się źle. Jednak tutaj zdziwiłam siebie. Nie chciałam, żeby był happy end. Bo Emilia... nie zasługiwała na takiego palanta i głupka. Wiecie, taki facet zawsze w książkach wydawał się taki WOW, każda chce go mieć. Ale jego zachowanie w tej książce jest okropne i nieuzasadnione! I to, do czego ją ZMUSIŁ...... Jedna z głupszych książek jakie czytałam. Nigdy nie chciałam, żeby książka zakończyła się źle. Jednak tutaj zdziwiłam siebie. Nie chciałam, żeby był happy end. Bo Emilia... nie zasługiwała na takiego palanta i głupka. Wiecie, taki facet zawsze w książkach wydawał się taki WOW, każda chce go mieć. Ale jego zachowanie w tej książce jest okropne i nieuzasadnione! I to, do czego ją ZMUSIŁ... przechodzi ludzkie wyobrażenia. I ta dziewczyna go chciała? Ja się pytam, kto normalny chciałby takiego chłopaka? On ciągle ją poniżał. Ciągle. A ona jakby, nie wiem... głupiutka. Była silna. I to bardzo. Była dumna i radziła sobie sama w trudnych sytuacjach. Była silna psychicznie. Ale kiedy przyszło co do czego, wobec Vicious była strasznie uległa jego urokowi. No bo, on był okropny i jeszcze przestępca. Zero uczuć wobec innych. Umiał tylko poniżać i uważał się za boga. Egoista i narcyz po prostu. Niestety, zakończenie mnie rozczarowało. Nie chciałam happy endu. Powtarzam, że nie zasługiwała na faceta. No ale ma to co chciała.

pokaż więcej

 
2018-05-17 15:20:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Po polsku
Autor:
Cykl: ROYALS (tom 1) | Seria: Royals

"Kochanka księcia" jak pewnie większość z Was się domyśla, nie jest literaturą najwyższych lotów. Takie książki nazywam "pustymi". Mimo tego, że brzmi to może trochę za ostro, to wcale nie mam tego na myśli. "Puste" książki to dla mnie te, które po prostu nie wnoszą do naszego życia niczego, nie pokazują żadnych wartości. Może inaczej: niczego nas nie uczą. Ja zbyt wiele takich książek nie... "Kochanka księcia" jak pewnie większość z Was się domyśla, nie jest literaturą najwyższych lotów. Takie książki nazywam "pustymi". Mimo tego, że brzmi to może trochę za ostro, to wcale nie mam tego na myśli. "Puste" książki to dla mnie te, które po prostu nie wnoszą do naszego życia niczego, nie pokazują żadnych wartości. Może inaczej: niczego nas nie uczą. Ja zbyt wiele takich książek nie czytam, bo kocham kiedy książka ma na mnie wpływ i zostawia mnie z emocjami i wyryła sobie miejsce w mojej pamięci. Spokojnie mogę tu wspomnieć np. o Promyczku, Zanim się pojawiłeś, Dziesięć poniżej zera, Dwory... i wiele, wiele innych. Ale to nie zmienia faktu, że mój mózg też potrzebuje czegoś lekkiego. Wiecie, takiego odmóżdżacza. :)

"Kochanka księcia" to zdecydowanie książka, z której mało pamiętam szczegółow... ale jakoś pamiętam o czym była, a to już coś. :D Powiem Wam, że nie żałuję, że ją przeczytałam, bo dobrze się przy niej bawiłam, czytaj: śmiałam. Chociaż wad ma sporo.... naprawdę sporo.

No więc z pewnością z grubsza wiecie o czym ta książka jest. Sam opis dużo mówi. Książę Alexadner złapał w swoje sidła zwykłą dziewczynę, Clarę. I tutaj pierwszy zarzut. Ciągle mówiła swojej przyjaciółce i samej sobie, że nie szuka faceta. Od dawna też z żadnym nie była i nie chciała tego. Nie potrzebowała nikogo. Ale pojawia się nasz Alexander i Clara zapomina o wszystkim. Po prostu jest nim zauroczona jak dziecko zabawką. I to jest normalne, wiem, no ale dziewczyna była niezdecydowana, nie wiedziała czego chce i tak było ciągle przez całą książkę. Trochę to bywało już nużące, bo ciągle mówiła jedno i robiła drugie. Już chciałam, żeby się w końcu zdecydowała, bo było mi jej szkoda po prostu. :D

Co do Alexandra, facet był ok. Chyba. Bo jego słownictwo już tak średnio. Nie wiem czy to wina tłumaczenia czy co, ale serio, jego teksty i ogólnie myśli Clary, opisy były dziwne. Czasami dziwnie się to czytało i co więcej, będziecie się ze mnie śmiać, ale już samej mi było wstyd, co ja czytam. Po prostu się wstydziłam, haha, bo to słownictwo było naprawdę dziwne i trochę wstydliwe. Ale książę ma u mnie wielki plus. Dlaczego? Bo nie wstydził się Clary. Wiem, że to powinno być normalne w związkach, ale jego rodzina była naprawdę okrutna i on nie bał się przyznać do tego, że mu na niej zależy. Walczył o nią. Nawet stawiał ją na pierwszym miejscu. Chociaż w pewnym momencie... się poddał. W końcu był księciem, pamiętajcie o tym. Nie może mieć każdego kogo chce, chociaż wydawałoby się, że właśnie może.

Ta książka nie była aż taka zła, bo w sumie podobał mi się ten wątek królewski. Cała ta nienawiść królewskiego dworu, bezczelne zachowania królowej i króla... tego byście się nie spodziewali. A to było super opisane. Dużo się działo. Polubiłam brata Alexandra, bo był bardzo słodki i miły wobec Clary. Ogólnie, jest to jeden z lepszych bohaterów w tej książce.

I chciałam się podzielić takim smaczkiem. Ta książka była naprawdę zabawna. Co chwilę się śmiałam. Zdaję sobie sprawę, że tam, gdzie ja się śmiałam, większość z Was może się irytować i rzucać książką. Bo niektóre rzeczy i teksty były żałosne, ale to było dla mnie śmieszne. Przy innych książkach w takim momencie przestałabym czytać. Ale w tej jakoś nie mogłam przestać się chwilami śmiać. No i nie mogłam też dzięki temu odłożyć książki. W sumie chciałam też wiedzieć na co Clara się w końcu zdecyduje. Dosłownie na ostatniej stronie książki byłam z niej dumna. Dobrze zrobiła. Chyba. Ale już ją dobrze poznałam... a kolejne tomy są.... więc chyba znowu zgłupieje. A może zmądrzeje? Zobaczymy. :)

pokaż więcej

 
2018-05-15 11:44:43
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Nocna Łowczyni (tom 1)
 
2018-05-13 15:02:53
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-04-27 22:34:36
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Nie no, serio muszę przeczytać.
Autor:
 
2018-04-05 12:08:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-04-02 17:07:02
Została fanką autorki: Whitney Barbetti
 
2018-04-02 17:04:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam, Po angielsku, Ulubione

Ta książka szarpnęła moją psychiką. Już po prostu czytając jej opis. Bo przeczytałam wiele książek i jak w opisie już pisze, że osoba jest umierająca to wielkich nadziei nie ma. Ja nie miałam. I słusznie. Dlatego tak bardzo bałam się zbliżać do końca. I słusznie. Bo cierpiałam. Dlatego jeśli ktoś w danej chwili nie ma ochoty na troszkę cierpienia niech odłoży tę książkę na chwilę, kiedy wie,... Ta książka szarpnęła moją psychiką. Już po prostu czytając jej opis. Bo przeczytałam wiele książek i jak w opisie już pisze, że osoba jest umierająca to wielkich nadziei nie ma. Ja nie miałam. I słusznie. Dlatego tak bardzo bałam się zbliżać do końca. I słusznie. Bo cierpiałam. Dlatego jeśli ktoś w danej chwili nie ma ochoty na troszkę cierpienia niech odłoży tę książkę na chwilę, kiedy wie, że cierpienie zniesie. I trochę sobie może popłacze. Bo ja poszłam spać zalana łzami i ze spuchniętymi oczami, a rano wstając… cóż, dalej miałam spuchnięte oczy i wyglądałam jak chińczyk z małymi oczkami. :D Po prostu ta książka ma TYLE EMOCJI. Uwielbiam to w książkach ale też nienawidzę! Bo o ile kocham to, że książka wpływa na mnie, zmusza do odczuwania i do myślenia, to bardzo cierpię. No i z podziękowań książki dowiedziałam się, że autorka właśnie to miała na myśli pisząc tę książkę. O to żebyśmy coś poczuli. Tak jak Everett zmusza Parker do uczuć, tak autorka i nas zmusza. To boli. Bo tak się wczułam w sytuację bohaterów, że nie mogłam tego znieść. Nie mogłam znieść tego co przeżywali, chciałam rzucić książką, nie czytać, przerwać, tak to bolało. Ostatnio się czułam tak czytając Promyczka i Zanim się pojawiłeś. Te dwie książki są podobne do Dziesięć poniżej zera ALE wszystkie trzy mają inne zakończenia, żeby nie było, że spojleruje. :) Po prostu chodzi mi o wagę tych uczuć, które czułam, to co przeżywałam podczas tej książki i jak na mnie wpłynęła. Bo książka była piękna ale bardzo okrutna.

Jest to też książka, którą strasznie się cieszę, że przeczytałam! APELUJĘ DO WSZYSTKICH, ŻEBY NIE WAHALI SIĘ JEJ PRZECZYTAĆ. Nawet jeśli ktoś nie lubi romansów, mówię szczerze, przeczytajcie tę książkę, bo tutaj nie chodzi tylko, że wiecie, o jak zwykle chłopak, dziewczyna, są razem i happy end. Tutaj tego nie znajdziecie. Kocham autorkę za to, że tak bardzo skupiła się tu na uczuciach, życiu, PRZEŻYWANIU. Jest taka piękna, że nie mogę aż myśleć o tym wszystkim, nie mogę. Parker to dziewczyna, która tyle przeżyła w życiu. Jednocześnie się zamknęła już na świat. Nawet nie wiecie jak łatwo się wczułam w jej skórę, jak potrafiłam ją zrozumieć. No bo po co miała odczuwać. Przyznajcie sami, że życie jest łatwiejsze, kiedy nie jest się narażonym na uczucia: cierpienie, strach, ból. Kiedy jesteś obojętny na wszystko jest łatwiej i taką taktykę przyjęła Parker. I Everett. Tak kocham tego człowieka. Chyba nigdy jeszcze nie czułam takiej sympatii do chłopaka z książki. Bo jest multum dobrych chłopaków w książkach… Z Dworów, z książek Kim Holden, Colleen Hoover, Leisy Rayven, Brittainy C. Cherry.. i wiele innych, mogłabym tu wymieniać. Ale Everett, ten człowiek jest chłopakiem, którego chciałby poznać każda i każdy z was, uwierzcie mi. Umierający ale taki pełny życia. Taki dobry. Tak bardzo zależy mu, by drugi człowiek żył, bo życie jest takie krótkie. Żeby przestać wegetować. I żyć w obojętności. Bardzo to do mnie dotarło, bo myślę, że ja sama zbytnio nie przeżywam tego życia. A jest tyle pięknych rzeczy na świecie. Wystarczy się obejrzeć dookoła. Nawet zwykłe niebo, które jest zachmurzone jest piękne, tylko trzeba to dostrzec. Everett nauczył mnie też, wiecie? Tego, żeby nie bać się uczuć, szczególnie cierpienia… którego doświadcza KAŻDY. Żeby nie bać się uczuć, bólu. Bo z tym przychodzi leczenie i uzdrowienie.

Tak kocham tę historię, że chce mi się płakać. To co Everett robił, to co ten chłopak mówił… to jest nie do pomyślenia. Jak myślę o nim to patrzę na niego jak na bohatera. Bo przeżył straszne rzeczy jako chłopiec i nastolatek, który powinien się bawić, grać, chodzić na randki, spotykać się z przyjaciółmi, a on chorował. I oprócz tego spadły na niego i jego bliskich inne nieszczęścia. I jeszcze on miał siłę, by tak pięknie żyć i przeżywać.

Uwielbiam w książce to, że oboje wyjechali na wyprawę samochodem. Zwiedzali i jechali oboje. To jest też takie moje małe marzenie, żeby tak zrobić, dlatego bardzo mi się spodobało, że autorka w taki sposób postanowiła poprowadzić książkę. Bo to niesamowita przygoda i myślę, że każda para powinna takie rzeczy robić, to niesamowicie buduje więź i pozwala doświadczać cudowne chwile razem. Dlatego też bohaterowie tak rozwinęli się emocjonalnie, mimo, że ta fabuła miała około 1,5 tygodnia? Szczególnie Parker. Ta dziewczyna jest taka świetna, uwielbiam jej sarkazm i mocny charakter. I uwielbiam to, że w końcu pozwoliła do siebie dotrzeć, pozwoliła sobie czuć i była za to wdzięczna. Kiedy przyszło cierpienie nie chciała uciec z powrotem do obojętności i byłam z niej ogromnie dumna. Bo jest piękną, czułą dziewczyną. Jestem dumna też z Everetta. Że udało mu się dotrzeć do Parker. Udało mu się i chciał to zrobić dobrowolnie. Moje uczucia do tej postaci są teraz na bardzo wysokim poziomie. Jeszcze to, jak ukazana została relacja bohaterów. No nie mogę, czy mogę się jeszcze bardziej rozpłynąć? Idał. To co było między nimi to ideał. Ich więź, rozmowy, ich dotyk i zwykłe pocałunki, które naprawdę były tak emocjonalne, że te emocje czuje się na swojej własnej skórze.

Jest to najpiękniejsza książka jaką miałam okazję ostatnio przeczytać. Przyznaję, że czytam same piękne historie. :D Ale ta mnie teraz naprawdę dotknęła i ją mocno kocham. Ja to mam zamiar przeczytać ją drugi raz, ja już wiem, że na wakacjach będę to czytała znowu i wiem też, że będę czytała na pewno i trzeci raz w przyszłości. To nie będzie pierwszy raz jak czytam książkę po 3-krotnie. A to już chyba pokazuje, że książka jest naprawdę dobra, omg my heart is breaking!

pokaż więcej

 
2018-04-02 16:24:06
Dodała cytat z książki: Dziesięć poniżej zera
Love, the emotion that should elicit healing, was in fact the most painful emotion of them all. It crept in when you didn't want it. Made itself at home, terrorizing your hormones with confusion. It made you more susceptible to pain, it weakened your resolve while simultaneously making you frantic with need. And it hurt. Not just mentally, but physically.
 
2018-04-02 16:18:42
Dodała cytat z książki: Dziesięć poniżej zera
It hurt, you know. Loving you. It hurts now. But I'd rather suffer through this pain in my final moments than suffer through being alone, from living a life unfilled. I don't want the eternal sunshine of a spotless mind. I want your laugh, your touch, and the way you kiss me. I want them to fill my mind. It's a lot of sweetness to live on.
 
2018-04-02 16:06:24
Dodała cytat z książki: Dziesięć poniżej zera
I'd always be broken. But being with Everett, I'd been okay being broken. He'd pushed me so hard, he'd smoothed out the shaper edges.
 
Moja biblioteczka
330 148 1016
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (40)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1142)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd