Grażyna K 
calm-inside-the-storm.blogspot.com
20-letnia miłośniczka książek, muzyki góralskiej, rysunku i origami. Prowadzę bloga książkowego, gdzie zamieszczam recenzje.
21 lat, kobieta, Rabka-Zdrój, status: Czytelniczka, dodała: 4 cytaty, ostatnio widziana 5 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-17 17:49:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Będąc dzieckiem i nastolatką uwielbiałam oglądać komedie. Zazwyczaj trafiałam na takie, w których bohaterowie byli częścią jakiegoś korporacyjnego świata. Akcja rozgrywała się w wieżowcu z biurami, a pracownicy w eleganckich i drogich ubraniach przemierzali korytarze z teczkami, by dotrzeć do swojego biurka z komputerem i skórzanym fotelem. Takie filmy całkowicie zaburzyły moje postrzeganie... Będąc dzieckiem i nastolatką uwielbiałam oglądać komedie. Zazwyczaj trafiałam na takie, w których bohaterowie byli częścią jakiegoś korporacyjnego świata. Akcja rozgrywała się w wieżowcu z biurami, a pracownicy w eleganckich i drogich ubraniach przemierzali korytarze z teczkami, by dotrzeć do swojego biurka z komputerem i skórzanym fotelem. Takie filmy całkowicie zaburzyły moje postrzeganie pracy w korporacji. Myślałam, że życie osób związanych z tym tematem jest istną sielanką... Tak było do czasu przeczytania książki "...i wyjechać w Bieszczady".

Autorka w swojej książce przedstawiła rzeczywistość, która ją otacza na co dzień - ponad 10 lat pracy w jednej z warszawskich korporacji sprawiło, że poznała ten świat dogłębnie. Zna każdy szczegół z życia typowego pracownika i w końcu znalazła w sobie odwagę, aby napisać książkę ukazującą "korpoświat" w innym świetle - bardziej negatywnym. Zapytacie jednak: "Odwagą jest napisanie czegoś pod pseudonimem?". Odpowiedź brzmi - tak! Sara Taylor wciąż pracuje w swojej firmie i prawdę mówiąc któryś z jej współpracowników może przeczytać ten tytuł i niczym detektyw Herkules Poirot rozwiązać zagadkę dotyczącą tego, kto napisał ten tomik. Pisarka jednak podkreśliła, że nie ma na celu obrazić kogokolwiek, a po prostu otworzyć ludziom oczy na pewne sprawy.

Zdecydowanie przygoda z tą książką była powiewem świeżości w moim czytelniczym życiu. Nie jest to powieść, lecz zbiór luźnych wypowiedzi autorki o ludziach z korporacji. Wydaje mi się, że blisko temu tytułowi do tzw. wywiadu - rzeki. Sara Taylor podzieliła swoje dzieło na cztery części, które dzielą się na jeszcze inne części. "Życie zawodowe", "Życie towarzyskie", "Życie osobiste" i "Tacy jesteśmy" to główne tematy poruszone w "... i wyjechać w Bieszczady". Każda strona to odkrywanie coraz to mroczniejszej tajemnicy z "korpoświata". Umowa nie zawsze na pełny etat, zarobki wcale nie tak świetne jak wszyscy myślą, robienie wszystkiego dla "fejmu", "szpanowanie", ale także narkotyki, alkohol, psycholodzy... Szok, prawda? A ja zawsze myślałam, że praca w wielkim biurowcu to praca marzeń.

Wiecie co rzuciło mi się w oczu po rozpoczęciu czytania książki? Język! Sara Taylor ma prawdziwy talent do pisarstwa. Dobór słownictwa oczarował mnie, ponieważ (jak wiecie lub nie wiecie) uwielbiam piękne, wyszukane i niebanalne słowa. Kiedy przychodzi mi czytać książkę, w której autor pisze tak jak mówi się na co dzień, odczuwam prawdziwy przesyt. Tutaj natomiast słowa sprawiały, że wchłaniałam je z ogromną przyjemnością. Cieszę się jednak, że moje słowa nie muszą być zachętą dla autorki do napisania powieści. Egzemplarz otrzymany do recenzji był osobiście podpisany przez pisarkę i zamieściła krótką adnotację, że powieść ukaże się już we wrześniu bieżącego roku!

Wracając do książki przyznam się, że niejednokrotnie na mojej twarzy gościł uśmiech (bo autorka podeszła do tematu również z humorem) lub kręciłam głową z niedowierzania (chociaż wiem, że to wszystko prawda). Zdecydowanie ta książka zmusza do myślenia, a po jej zamknięciu miałam jedno pytanie: "czy to wszystko jest warte zachodu?". Wiem, że każdy człowiek ma inne wartości w życiu, ale dla mnie zdecydowanie ważniejsza jest rodzina niż kariera zawodowa i nie potrafiłabym poświęcać się tak jak niektóre "korpoludki".

Na sam koniec napiszę tylko: przeczytajcie tę książkę! Z pewnością zmieni Wasze nastawienie do świata wszelakich korporacji!

pokaż więcej

 
2018-07-11 08:16:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Drugi raz przyszło mi się zmierzyć z twórczością Khaleda Hosseini i muszę przyznać, że znów jestem oczarowana, chociaż nie aż tak jak w przypadku "Tysiąca wspaniałych słońc". Przede wszystkim zacznę od tego, że opis z tyłu okładki wprowadza w błąd. Byłam zaskoczona (pozytywnie), że historia Abdullaha i Pari to jeden z paru wątków w książce. Pisarz przedstawił losy wielu osób, ale każda... Drugi raz przyszło mi się zmierzyć z twórczością Khaleda Hosseini i muszę przyznać, że znów jestem oczarowana, chociaż nie aż tak jak w przypadku "Tysiąca wspaniałych słońc". Przede wszystkim zacznę od tego, że opis z tyłu okładki wprowadza w błąd. Byłam zaskoczona (pozytywnie), że historia Abdullaha i Pari to jeden z paru wątków w książce. Pisarz przedstawił losy wielu osób, ale każda opowieść ma coś wspólnego z poprzednimi, np. najpierw poznajemy małą dziewczynkę, która już w kolejnej historii jest babcią z gromadką dzieci. Ten pomysł bardzo mi się spodobał, ponieważ czytelnik ma możliwość dowiedzenia się o dalszych losach konkretnej postaci.

No dobrze, ale skoro opis nie jest dokładny, to o czym jest książka? Najkrócej pisząc jest ona o tym, że bogactwo nie musi być szczęściem, że warto poświęcać się dla innych, ale również odpowiada na pytanie: ile jest w stanie zrobić człowiek dla drugiej osoby?. Khaled Hosseini w niebanalny sposób napisał o tym, jak bardzo mogą mylić pozory. Czasem zazdrościmy czegoś drugiej osobie (bogactwa lub urody), ale nie wiemy co kryje się za tym wszystkim. Być może ból, cierpienie, smutek...

Usytuowanie całej fabuły w Afganistanie było strzałem w dziesiątkę. Myślę, że powieść nie wyróżniałaby się wśród innych, gdyby nie ten niesamowity klimat i kultura Afgańczyków. Na pewno każdy słyszał o trudzie życia tamtejszych kobiet i nie tylko. Nie chcę zdradzać Wam niczego z fabuły (a uwierzcie - jest ciężko), ale muszę przybliżyć temat chociaż jednej opowiastki. Wyobraźcie sobie kobietę w Afganistanie, która buntuje się obowiązkom swojej płci. Jak myślicie, do czego to doprowadzi?

Czytając powieść miałam ochotę doradzać postaciom jak mają zachowywać się w danej sytuacji lub jaką decyzję powinni podjąć. Czemu? Bo rozumiałam to jak ciężko im się wiedzie. Byłam też świadoma tego, że każdy ich wybór ma ogromny wpływ na losy nie tylko swoje, ale przyszłych pokoleń. Przy okazji więc napiszę, o uczuciach towarzyszących mi przy "I góry odpowiedziały echem". Były to złość, radość, smutek, zawiedzenie, szok, niedowierzanie... Jak widzicie jest to cała gama emocji.

Historia Pari i Abdullaha to fundament i coś co wiąże wszystkie wątki, w których przeczytamy o braterskiej, matczynej i ojcowskiej miłości, poświęceniu, przyjaźni, zdradzie, kłamstwach, biedzie, rozstaniach... Książka zmusza do przemyślenia paru kwestii i udowadnia, że warto cieszyć się z tego co mamy, nawet jeśli nie jest to coś o czym marzyliśmy. Jednym z plusów powieści jest to, że pisarz nie skupił się tylko na latach 50 (w których wszystko się zaczyna), ponieważ zabiera nas w podróż przez różne dekady (skończywszy na XXI wieku). Możemy więc przy okazji zaobserwować jak zmieniała się kultura i zwyczaje w Afganistanie.

Najlepiej będzie, jeśli sami sięgniecie po "I góry odpowiedziały echem". To piękna wielowątkowa powieść, chociaż troszkę słabsza od "Tysiąca wspaniałych słońc". Myślę jednak, że mimo wszystko będziecie zadowoleni tak jak ja i zachęci Was ona do przeczytania kolejnej książki Khaleda Hosseini.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
119 53 438
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (15)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (7)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd