Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Nowalijki 
nowalijki.blogspot.com., facebook.com/nowalijki, instagram.com/nowalijki
Notoryczny czytelnik, od niedawna bloger.
status: Oficjalny recenzent, ostatnio widziany 54 minuty temu

Oficjalne recenzje

19-04-2017
Oficjalna recenzja

Powieść Petera Jamesa to sprawnie napisany thriller z elementami science fiction. Z tym, że „genetycznie projektowani ludzie” coraz mniej przypominają fikcję, a coraz bliżej im do prawdy. „Ludzie doskonali” pokazują zarówno proces tworzenia idealnego zestawu genów, jak i skutki takich działań.

21-02-2017
Oficjalna recenzja

Już od pierwszych stron „Ważki” czytelnik zostaje wciągnięty w sam środek misternie skonstruowanej, przemyślanej w najmniejszych szczegółach fabuły. Autorka wprowadza w powieści kilka wątków, które nie tylko skutecznie przyciągają uwagę czytelnika, ale jednocześnie utrudniają prawidłowe wytypowanie „kto zabił”. Jak w każdym dobrym kryminale, tak i tutaj wszyscy mogą być podejrzani, bowiem każdy zawsze ma coś do ukrycia.

15-02-2017
Oficjalna recenzja

Czytając „Dziewczynę z daleka” można odnieść wrażenie, że losy Nataszy są tak skomplikowane, że aż trudno w nie uwierzyć. Znając jednak historię Polski i Europy w XX wieku, mając za sobą lekturę choćby „Innego świata” Gustawa Helinga-Grudzińskiego, czy wspomnień Władysławy Pawłowskiej, łatwiej jest zrozumieć zawiłości losów bohaterki powieści. 

06-02-2017
Oficjalna recenzja

„Tylko umarli wiedzą” to kryminał retro, w którym autor wykorzystał wydarzenie historyczne, czyli wizytę Hitlera w Pile w 1932 roku, łącząc je z fikcją literacką. Wokół tego doniosłego dla miasta wydarzenia, obudował fabułę powieści, wplatając wątek kryminalny. Podobnie jak w pierwszym tomie cyklu, stanowi on punkt wyjścia do opowiedzenia historii, w której istotną rolę odgrywa motyw obyczajowy.

25-11-2016
Oficjalna recenzja

„Szwedzkie kalosze” to powieść, która miłośników kryminałów Mankella może zaskoczyć. Sensacji w powieści jest jak na lekarstwo, ponieważ na plan pierwszy wysuwa się wątek obyczajowy, skupiony wokół Fredrika i jego relacji z innymi ludźmi. Były chirurg, zmęczony życiem i roztrzęsiony po starcie dachu nad głową, z jednej strony dobrze sobie radzi, z drugiej zaś popada w melancholię, której blisko do agresji.

Teraz czytam
  • Broda zalana krwią
    Broda zalana krwią
    Autor:
    "Broda zalana krwią" to znakomita powieść o poszukiwaniu tożsamości, nieuchronności losu oraz odkrywaniu źródeł mitów i legend, to również powieść o granicach przebaczenia. Główny bohater p...
    czytelników: 299 | opinie: 17 | ocena: 7,31 (62 głosy)
  • Chata
    Chata
    Autor:
    „Chata”, opowieść o zrozpaczonym i wątpiącym ojcu, który spotyka się z Bogiem pod postacią jowialnej Murzynki. Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych w...
    czytelników: 8430 | opinie: 684 | ocena: 7,33 (4223 głosy) | inne wydania: 3
  • Euforia
    Euforia
    Autor:
    Lata 30. XX wieku. Fascynująca historia trójki młodych, ale już znanych antropologów – Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia – osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Wartka narrac...
    czytelników: 942 | opinie: 41 | ocena: 7,18 (240 głosów) | inne wydania: 1
  • Głęboko ukryte
    Głęboko ukryte
    Autor:
    Mąż Sary Quinian, Jack, przez lata cierpiał z powodu śmierci swojej matki, która nadeszła w najgorszym możliwym momencie. Jack, wtedy nastolatek, znalazł jej ciało w piwnicy ich domku na wsi. Okoliczn...
    czytelników: 148 | opinie: 4 | ocena: 6,9 (20 głosów)
  • Granice zła
    Granice zła
    Autor:
    Sarah D’Villez jako nastolatka została uprowadzona, lecz udało się jej uciec od porywacza, który więził ją przez jedenaście dni. Wokół zdarzenia zrobiło się głośno, twarz Sarah pojawiała się w telewiz...
    czytelników: 157 | opinie: 18 | ocena: 6,16 (32 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-28 07:53:54
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-27 19:39:29
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Tom Douglas (tom 6) | Seria: Mroczna strona
 
2017-05-27 07:49:17

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com

Przepis na udaną powieść? Intrygujący tytuł, przyciągająca uwagę okładka, oryginalna treść. A recepta na dobry kryminał? Oczywiście zwłoki, najlepiej w pierwszym rozdziale i dobrze, gdyby jednak od razu martwe. Ale pisarze lubią płatać figle, zarówno swoim bohaterom, jak i czytelnikom. I jedni, i drudzy przekonają się, czytając nową powieść...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com

Przepis na udaną powieść? Intrygujący tytuł, przyciągająca uwagę okładka, oryginalna treść. A recepta na dobry kryminał? Oczywiście zwłoki, najlepiej w pierwszym rozdziale i dobrze, gdyby jednak od razu martwe. Ale pisarze lubią płatać figle, zarówno swoim bohaterom, jak i czytelnikom. I jedni, i drudzy przekonają się, czytając nową powieść Agnieszki Pruskiej że to, co na początku wydaje się martwe ... Alicja i Joanna miały w planach wakacje w leśnej głuszy, ale nie spodziewały się, że podczas zbierania darów lasu odkryją coś więcej, niż tylko dorodne owoce. Zwłoki powinny być martwe to (trzymam autorkę za słowo) początek nowej serii kryminalnej, w której prym wiodą sympatyczne nauczycielki, a przy tym serdeczne przyjaciółki.

Ostatni dzwonek wieszczy zbliżające się wakacje. Alicja i Julia, dwie nauczycieli z jednego z gdańskich gimnazjów, wspólnie wybierają się do leśniczówki kuzyna - leśnika. Po Olsztynkiem, w ciszy i spokoju, pragną odpocząć od niewątpliwych uroków swojego zawodu. Zaopatrzone w zaległe lektury meldują się u Marcina, który wraz z żoną i dziećmi mieszka w urokliwej leśniczówce. Przyjaciółki wybierają się na rekonesans i już na początku urlopu trafia im się sprawa kryminalna - w zaroślach odnajdują zwłoki. Nawet przystojne i nieźle ubrane, ale jednak nieżywe ... Gdy na miejsce przyjeżdża zaalarmowana policja okazuje się, że trup zniknął. Prowadzący dochodzenie sierżant Dawid Podgórski podejrzewa, że letniczki pozwoliły sobie na niewybredny żart. Do czasu, bowiem już wkrótce pojawi się kolejny trup i on już na pewno nie wykaże żadnych oznak życia. Nie trudno się domyślić, że rozochocone nauczycielki rozpoczną śledztwo na własną rękę i tym samym narażą się na spore niebezpieczeństwo siebie i gospodarzy.

Zwłoki powinny być martwe to nowa powieść Agnieszki Pruskiej, znanej do tej pory z serii z komisarzem Barnabą Uszkierem. Nowa książka to kryminał na wesoło, a sprawa znikających zwłok jest pretekstem do opowiedzenia historii, w której niepodzielnie rządzą dwie sympatyczne przyjaciółki. Alicja - historyczka i Julia - nauczycielka biologii, tworzą dynamiczny, świetnie uzupełniający się duet, który idealnie wpisuje się w konwencję powieści z pogranicza kryminału i komedii. Grono bohaterów uzupełnia rodzina Marcina oraz sierżant Podgórski, któremu (i to ze wzajemnością) wpada w oko jedna z urlopowiczek. A te nie potrafią usiedzieć na miejscu, snując kolejne hipotezy, poszukując świadków, przepytując mieszkańców okolicznych miejscowości czy eksplorując zapomniane przez autochtonów miejsca. Fabuła co chwilę przynosi nowe tropy, ale potrzebujące rozrywki nauczycielki nie zrażają się niepowodzeniami i świetnie się bawiąc, brną w niezłą kabałę. Historia opowiadana przez Alicję pełna jest zabawnych dialogów i celnych spostrzeżeń na temat najróżniejszych okoliczności przyrody. I choć czasem można odnieść wrażenie, że autorka pozwala Alicji trochę za bardzo się rozgadać, to powieść czyta się znakomicie. Lekka forma, wakacje w tle i odrobinę komediowy charakter sprawiają, że książka dobrze spełnia swoje zadanie. Dostarcza bardzo przyjemnej rozrywki - inteligentnej i sprawiającej czytelnikowi dużo radości.

Podejrzewam, że autorzy tego nie lubią, choć w gruncie rzeczy dla nich to docenienie, a dla czytelników dodatkowa rekomendacja. Napiszę więc przewrotnie, że jeśli gdzieś na drugim końcu tęczy Joanna Chmielewska siedzi na chmurce i zastanawia się, co by tu dziś przeczytać, powinna wybrać nową powieść Agnieszki Pruskiej. Myślę, że Zwłoki powinny być martwe bardzo przypadłyby jej do gustu. Jeśli znacie i lubicie twórczość autorki choćby Całego zdania nieboszczyka - pewnie domyślacie się, skąd ta rekomendacja.

Mam nadzieję, że Alicja i Julia będą miały jeszcze okazję rozwikłać niejedną zagadkę kryminalną, bo ... zupełnie nieźle im to wychodzi.

pokaż więcej

 
2017-05-21 21:49:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny bloga, Posiadam

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.............................................................

Podobno sport to zdrowie. A bieganie jest najtańszym i najlepszym sposobem na poprawę kondycji i zgubienie zbędnych kilogramów. O tym, że może być również szalenie niebezpiecznym zajęciem, przekonał się bohater powieści kryminalnej Piotra Bojarskiego - Bogdan Popiołek. Biegacz to...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.............................................................

Podobno sport to zdrowie. A bieganie jest najtańszym i najlepszym sposobem na poprawę kondycji i zgubienie zbędnych kilogramów. O tym, że może być również szalenie niebezpiecznym zajęciem, przekonał się bohater powieści kryminalnej Piotra Bojarskiego - Bogdan Popiołek. Biegacz to historia, która dla jej narratora zaczyna się niewinnie, ale im dalej w las, w którym trenuje Popiołek, tym więcej ... nie, nie drzew. Niebezpieczeństw. Niewinna przebieżka stała się początkiem wydarzeń, które prowadziły wprost do dramatycznego finału.

Bogdan Popiołek ma czterdzieści cztery lata, uczy historii w poznańskim gimnazjum i prowadzi mało ekscytujące życie singla. Zmartwiony brakiem kondycji i rosnącym brzuchem, postanawia odzyskać formę. Zaczyna biegać, walcząc codziennie z kilometrami, ale głównie z własnymi słabościami. Podczas jednej z przebieżek mija go starszy mężczyzna w charakterystycznych butach. Jak wielkie jest zdziwienie Popiołka, kiedy następnego dnia widzi w lokalnych wiadomościach te same buty, na nogach mijanego wcześniej biegacza. Problem w tym, że starszy mężczyzna nigdzie już nie pobiegnie, ponieważ został zamordowany. Zaintrygowany wydarzeniem, Popiołek zgłasza się na policję, która kompletnie go ignoruje świadka potencjalnego morderstwa. Znudzony szkolną rutyną, postanawia odkryć prawdę na własną rękę. Tym samym ładuje się w niezłe tarapaty bez świadomości, że naraża się bardzo bezwzględnym ludziom.

Biegacz Piotra Bojarskiego to kryminał, w którym najważniejszą postacią jest, wspomniany już, nauczyciel historii. Bogdan Popiołek postanawia bowiem samodzielnie rozwiązać zagadkę morderstwa na ścieżce do biegania. Policja nie traktuje jego zeznań poważnie, sugerując nawet, że jego udział w wydarzeniu jest zupełnie inny od deklarowanego. Historyk jest również narratorem w powieści i to z jego perspektywy (a nie narratora wszechwiedzącego) czytelnicy poznają kolejne etapy śledztwa. A to przez połowę książki dość się wlecze, by nabrać tempa w dalszej części. Przyznam, że początkowo trochę mnie to raziło, bo choć opowieść czyta się bardzo dobrze, to jednak odnosiłem wrażenie, że wraz z Popiołkiem drepczę w miejscu. Z czasem jednak akcja przyspiesza i samo śledztwo nabiera rumieńców. Dociekliwy detektyw - amator odnajduje kolejne elementy układanki, a wątki prywatnego dochodzenia sięgają zarówno czasów głębokiego PRL, jak i bardzo współczesnych afer na styku polityki i ekologii. Piotr Bojarski zaznaczył w posłowie, że wątek kryminalny w powieści oparty jest na historii, a niektóre z wydarzeń miały miejsce jeszcze w okresie przemiany ustrojowej. Celowo nie piszę niczego więcej, aby nie zepsuć czytelnikowi zabawy (choć wyraz zabawa w kontekście wątku kryminalnego jest sformułowaniem dosyć ryzykownym).

Powieść Piotra Bojarskiego charakteryzuje się lekkim stylem, któremu bliżej jest do gawędy, niż do poważnej narracji powieściowej. To w żadnym razie nie zarzut, ale atut książki. I jak nie przepadam za narracją pierwszoosobową, tak w Biegaczu sprawdziła się ona pierwszorzędnie. Bogdan Popiołek, taka trochę safanduła, to w sumie sympatyczny facet, któremu zachciało się jakiejś odmiany w życiu. I dostał, czego chciał, choć raczej zgodnie z powiedzeniem Uważaj, czego sobie życzysz. Opowieść Popiołka jest mocno osadzona we współczesności, ponieważ wspomina on o reformie oświaty, wydarzeniach sportowych i polityce. Szkoda tylko, że główny bohater jest postacią dość tajemniczą, autor właściwie nie napisał niczego na temat jego przeszłości. A może zostawia sobie uchyloną furtkę do kolejnych części? Może Bogdan Popiołek połknął bakcyla i zostanie detektywem? Mam bowiem wrażenie, że szkoła trochę mu się znudziła.

pokaż więcej

 
2017-05-19 06:54:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.................................................................

Literatura japońska. Pomijając niezwykle bogatą i różnorodną mangę, w Polsce z pewnością kojarzy się z Haruki Murakami, Kobo Abe, Kazuo Ishiguro, czy ostatnio z Takashi Hiraide. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na pierwszą po polsku powieść Kazuki Sakuraby. Autorka Czerwonych...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.................................................................

Literatura japońska. Pomijając niezwykle bogatą i różnorodną mangę, w Polsce z pewnością kojarzy się z Haruki Murakami, Kobo Abe, Kazuo Ishiguro, czy ostatnio z Takashi Hiraide. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na pierwszą po polsku powieść Kazuki Sakuraby. Autorka Czerwonych dziewczyn to wielokrotnie nagradzana pisarka, której saga o rodzie Akakuchiba uwodzi tajemniczą historią małej Manyo. I choć później opowieść traci na dynamice i lekko rozczarowuje, to warta jest uwagi choćby ze względu na wciąż odmienne od europejskiego, spojrzenie na świat i relacje międzyludzkie.

Manyo Aka ma dziesięć lat, kiedy zostaje podrzucona przez ludzi z gór pewnej robotniczej rodzinie. Jej przybrany ojciec pracuje w hucie, której właścicielami są mieszkańcy okazałego domu, górującego nad okolicą. To ród Akakuchiba, bogaci właściciele zakładów przemysłowych w Benimidori w prefekturze Tottori. Manyo, która ma dar jasnowidzenia, nawet przez myśl nie przeszło, że kiedyś zostanie najważniejszą lokatorką tak zwanej czerwonej posiadłości. A dar przewidywania przyszłości, wymagający interpretacji i niejednoznaczny, stanie się przekleństwem bohaterki. Jaką bowiem można mieć radość z życia, kiedy wie się, jak zakończy się ono dla członków najbliższej rodziny.

W następnej odsłonie czytelnik poznaje losy kolejnych dzieci Manyo i Yoji Akakuchiba. Wśród nich Kemari, córki, która w przyszłości zostanie najpierw przywódczynią dziewczęcego gangu motocyklowego, a później niezwykle poczytną pisarką mangi. Z kolei jej córka - Toko, bohaterka ostatniej odsłony, towarzyszy czytelnikowi od początku opowieści, jest bowiem narratorką Czerwonych dziewczyn.

Powieść Kazuki Sakuraby to historia z pogranicza gatunków, rozpisana na ponad pięćdziesiąt lat. Autorka tworzy historię, w której sprawnie łączy elementy powieści obyczajowej z elementami charakterystycznymi dla realizmu magicznego. Nie jest jednak tak, że motywy charakterystyczne dla prozy Marqueza dominują, ale szczególnie w pierwszej części powieści Sakuraby tajemnica, niedomówienie i dar jasnowidzenia stanowią istotny element fabuły. Dzieje klanu Akakuchibów zostały przedstawione w trzech odsłonach i choć w każdej narratorką jest wnuczka, to wydarzenia opowiadane są z perspektywy babki i matki Toko. Historia każdej z kobiet to przyczynek do pokazania pół wieku zmian, jakie zachodziły w Japonii po II wojnie światowej. Nie bez powodu także, akcja została umiejscowiona na dalekiej prowincji. Nowinki z wielkiego świata docierały do Benimidori z opóźnieniem, ale i większą siłą rażenia. Szczególnie w pierwszej części opowieści wyraźnie widać, jak japońska tradycja ściera się z nowoczesnością. Biedny region niczym za dotknięciem magicznej różdżki (a w rzeczywistości polityki i ekonomii) szybko rozwija się, wzbudzając w prostych robotnikach potrzebę zarówno awansu społecznego, jak i finansowego. Na przykładzie właścicieli huty i jej pracowników autorka pokazała do czego prowadzi pęd za nowoczesnością i konsumpcjonizm. Mieszkańcy prefektury Tottori odczuwają zarówno gnający do przodu świat, jak i codzienne uciążliwości, jak choćby choroby związane z zatruciem środowiska. W tle da się dostrzec wydarzenia, które powoli zmieniały Japonię. Rewolucja obyczajowa, bańka spekulacyjna (nie pierwsza i nie ostatnia), działalność sekt religijnych, atak sarinem w tokijskim metrze, czy śmierć cesarza Hirohito.

Nie wydarzenia historyczne, ale losy kolejnych pokoleń Akakuchibów są głównym motywem Czerwonych dziewczyn. Autorka ma nie tylko talent do snucia opowieści (ale z małym zastrzeżeniem), potrafi także skonstruować niezwykle ciekawe, zanurzone w japońskiej tradycji i kulturze postaci. Zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ale to właśnie żeńska część klanu jest mocniej wyeksponowana i na jej barkach opiera się cała konstrukcja opowieści. Babka Manyo, córka Kemari i wnuczka Toko, choć łączą je więzy krwi, to każda jest inna. I na przykładzie każdej z nich autorka uwypukliła niektóre fragmenty swojej sagi. Najbardziej tajemnicza jest babka, której niespodziewany awans społeczny nie przywrócił w głowie; to ona przejmuje pałeczkę po charyzmatycznej teściowej i stoi na straży tradycji, mając jednak na uwadze zmiany obyczajowe, od których nie sposób uciec. Kemari buntuje się i długo szuka swojej drogi życiowej w burzliwych latach osiemdziesiątych. I wreszcie Toko - najzwyczajniejsza z nich trzech, której babka przed śmiercią wyjawiła mroczny sekret z przeszłości. I to z ciężarem tej tajemnicy wnuczka będzie musiała sobie poradzić.

Czerwone dziewczyny już od początku uwodzą czytelnika tajemnicą, niedomówieniem i wydarzeniami na granicy jawy i snu, czerpiąc motywy z japońskiej tradycji. Ta część powieści okazuje się w moim odczuciu najlepsza. Potem, kiedy na plan pierwszy wysuwają się Kemari i Toko, dynamika tekstu spada, historia już tak nie pociąga, co nie znaczy, że nie zachęca do dalszej lektury. Wydaje mi się, że postać Manyo jest najbardziej intrygująca i dlatego jej część sagi wydaje się najciekawsza. Dzieje córki i wnuczki są bliższe współczesności i być może dlatego nie wywołują już tak jednoznacznych emocji. Do tego życiorys Kemari wydaje się mało prawdopodobny, ale w innym rozumieniu, niż miało to miejsce w przypadku jej matki. Opowieść Toko łagodnie spaja sagę w jedną całość.

Mimo pewnych wątpliwości, Czerwone dziewczyny bardzo mi się spodobały. To sprawnie napisana powieść obyczajowa z nutką realizmu magicznego, pokazująca nie tylko skomplikowane (i często tragiczne) losy jednego rodu, ale i przemiany zachodzące w Japonii, której cud gospodarczy wciąż przez wielu stawiany jest za przykład godny naśladowania. Warto spojrzeć na Czerwone dziewczyny jako na opowieść o walce kobiet o swoje prawa. Manyo wychodząc za mąż stawała się własnością męża, jej wnuczka może cieszyć się zdecydowanie większą wolnością, w dużym stopniu wywalczoną przez jej krnąbrną matkę i inne kobiety z jej pokolenia.

Dla fanów literatury japońskiej w wydaniu innym, niż tylko Murakami (którego od lat jestem fanem) pozycja zdecydowanie warta uwagi.

pokaż więcej

 
2017-05-15 15:45:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: Saga rodziny Neshov (tom 1) | Seria: Kontynenty

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
...................................................................

Tajemnice z przeszłości i kłamstwa, których konsekwencje boleśnie odczuwane są po wielu latach. Rodzina, która w obliczu śmierci rozsypuje się niczym domek z kart, aby za chwilę próbować podnieść się z upadku. Ziemia kłamstw Anne B. Ragde to wielokrotnie nagradzany pierwszy tom...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
...................................................................

Tajemnice z przeszłości i kłamstwa, których konsekwencje boleśnie odczuwane są po wielu latach. Rodzina, która w obliczu śmierci rozsypuje się niczym domek z kart, aby za chwilę próbować podnieść się z upadku. Ziemia kłamstw Anne B. Ragde to wielokrotnie nagradzany pierwszy tom sagi, książki okrzykniętej jedną z najważniejszych norweskich powieści współczesnych. Historia rodziny Neshov wciąga od pierwszego rozdziału, żeby na końcu zostawić czytelnika w kompletnym zaskoczeniu.

Adwent dobiega końca, mieszkańcy Byneset pod Trondheim powoli przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia. W rodzinie Neshov dochodzi do dramatycznego wydarzenia - nestorka rodu Anna dostaje wylewu i wszystko wskazuje na to, że jej dni są już policzone. Mieszkający z nią i ojcem, najstarszy syn Tor, zawiadamia o wydarzeniu dwóch braci oraz córkę, którą widział raz w życiu. Spotkanie przy szpitalnym łóżku, a potem w domu rodzinnym okaże się dla braci, którzy kontaktowali się ze sobą bardziej niż sporadycznie, traumatycznym spotkaniem z przeszłością. Bolesną, bowiem naznaczoną kłamstwami i trudną, gdyż rzutującą na teraźniejszości i przyszłość.

Najstarszy Tor, prowadzący rodzinne gospodarstwo rolne, wiedzie monotonne życie między chlewem a zaniedbanym domem, w którym mieszka wraz ze starzejącymi się rodzicami. Trudno nie zauważyć, że Tor lepiej dogaduje się ze zwierzętami, niż z kostyczną matką i małomównym, wycofanym ojcem. Lata temu miał szansę na szczęśliwe życie, ale jedna decyzja Anny zmieniła wszystko. Przyjazd córki Torunn, którą ojciec zaprosił, aby przed śmiercią poznała babkę, to szansa na zbudowanie relacji, tak bardzo obojgu potrzebnej.

Drugi brat Margido, bezdzietny samotnik, prowadzi mały zakład pogrzebowy. W powieści czytelnik poznaje go przez pryzmat wykonywanej pracy, ale informacje o nim są dość ogólne. Wiadomo tylko, że lata temu stracił wiarę - pytanie: czy tylko w Boga, czy także w innych ludzi?

I wreszcie najmłodszy - Erlend - dekorator wystaw sklepowych, od lat zakochany z wzajemnością w Krumme - redaktorze naczelnym duńskiego dziennika. Erlend jako jedyny z braci zdecydował się wyjechać z Norwegii i osiadł w Kopenhadze. Wiedzie dostatnie życie, otoczony i miłością, i luksusowymi drobiazgami. I na jego wybory życiowe wpływ miała matka. Nie trudno się domyślić, jak zareagowała na homoseksualizm syna.

Jest wreszcie Torunn, której przyjazd do Byneset otworzy oczy na historię rodziny, której tak naprawdę nie znała. W dramatycznych okolicznościach dostała szansę na zbudowanie relacji córka - ojciec. Czy skorzysta z tej szansy?

Zaczynając lekturę Ziemi kłamstw, kompletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Docierały do mnie głosy, że to powieść znakomita, prosta, ale bardzo mocna, niepozwalająca na długo po przeczytaniu zapomnieć o rodzinie Neshov. I choć nie zawsze zgadzam się z oceną innych czytelników, to w przypadku powieści Anne B. Ragde podpisuję się obiema rękami pod zachwytami nad tą historią. Ziemia kłamstw wciągnęła mnie tak, że przeczytałem ją w jedno długie popołudnie, chłonąc dzieje rodziny Neshov. Powieść urzekła mnie zarówno stylem, jakim posługuje się autorka, rysunkiem psychologicznym postaci, jak i obrazem norweskiego społeczeństwa. Autorce udała nie lada sztuka, napisała książkę o zwykłych ludziach tak, że nie sposób się od niej oderwać. Bohaterowie powieści są zwyczajni, ale to właśnie w tej zwyczajności tkwi siła przekazu historii. Czytelnik wraz z bohaterami odkrywa rodzinne sekrety i kibicuje braciom w ich szorstkich staraniach o odnowienie wzajemnych relacji. Wzrusza się wraz z nimi i śmieje, bo choć wydarzenia w książce temu nie sprzyjają, to Erlend, z racji rozrywkowego charakteru, wprowadza elementy humorystyczne. Anne B. Ragde po mistrzowsku wręcz balansuje na granicy skrajnych emocji. Chyba nigdy i nigdzie nie czytałem tak ładnie napisanych, emocjonalnych opisów ... relacji człowieka ze świniami. A takich literackich zaskoczeń jest w powieści więcej. Styl autorki oscyluje wokół realizmu i momentami także naturalizmu, ale zdarzają się fragmenty wręcz poetyckie - delikatne i subtelne. Ta różnorodność stylistyczna nadaje powieści wartości, przywołując na myśl dawne sagi rodzinne, po mistrzowsku rozpisane dzieje upadków i wzlotów.

Ziemia kłamstw okazała się powieścią, na którą warto spojrzeć nie tylko jako na kameralną opowieść o skomplikowanych relacjach w rodzinie Neshov, ale szerzej, jako na obraz norweskiego społeczeństwa. Można bowiem w historii Anny i jej rodziny prześledzić zmiany, jakie w zachodziły i zachodzą w krajach skandynawskich. Dostatnia Norwegia staje się coraz bardziej iluzoryczna, czego najlepszym przykładem jest Tor i jego gospodarstwo rolne. Anna stała na straży dawnego porządku i obyczajowości, bezwględnie egzekwując od synów (i męża) posłuszeństwa - nawet za cenę osobistego szczęścia. Wraz z odejściem ludzi z jej pokolenia, znika też stara Norwegia, a nową tworzą zarówno rówieśnicy trzech braci, jak i Torunn - wnuczka Anny.

Od dawna wiem, że nikt, tak jak Norwegowie, nie potrafi pisać o codzienności. To oczywiście pewne nadużycie i skrót myślowy, ale poparty wieloma skandynawskimi lekturami. Powieść Anne B. Ragde przywraca wiarę w siłę powieści, w której autorka nie musi przymilać się do czytelnika, a sama historia nie potrzebuje sztuczek marketingowych, aby zostać wysoko ocenioną. Ziemia kłamstw odpowiada na tęsknotę czytelnika za prostą opowieścią, w której najważniejszy jest człowiek i jego emocje, a literatura wciąż pozwala przeżyć oczyszczenie. Norweska autorka pięknie, bo bez egzaltacji snuje swoją opowieść, z taką samą uwagą przedstawiając skomplikowane losy bohaterów, jak i odmalowując świat wokół nich.

Tym razem, bez zbędnych ceregieli, dołączam do chóru piewców twórczości Anne B. Ragde. Jestem po prostu urzeczony i zachwycony. I tyle.

pokaż więcej

 
2017-05-12 20:53:28
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-09 19:56:29
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-07 13:03:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
..........................................................

Kuba Wojtaszczyk, autor Portretu trumiennego i Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć, powraca z nową powieścią. Po raz kolejny przygląda się Polsce, ale tym razem akcja (choć to stwierdzenie na wyrost) rozgrywa się w 1945 roku. Trupa cyrkowa wędruje przez kraj, który ledwo wyzwolił się...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
..........................................................

Kuba Wojtaszczyk, autor Portretu trumiennego i Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć, powraca z nową powieścią. Po raz kolejny przygląda się Polsce, ale tym razem akcja (choć to stwierdzenie na wyrost) rozgrywa się w 1945 roku. Trupa cyrkowa wędruje przez kraj, który ledwo wyzwolił się spod okupacji hitlerowskiej, żeby na kolejne dziesięciolecia wpaść w radziecką niewolę. Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? to próba spojrzenia na ludzi, których wojna pozbawiła nie tylko dachu nad głową, ale także odarła złudzeń co do przeszłości.

Rok 1945 - wyczekiwane wyzwolenie. Nadchodzi po latach wojennej katastrofy. Ci, którzy przeżyli, czekają na cud. Oto bowiem narodzi się nowa Polska. Nic jednak nie wskazuje, że będzie to państwo ładu i spokoju. Autor uchwycił w książce krótki moment, kiedy miejsce w nowej rzeczywistości próbują znaleźć zarówno sieroty po Hitlerze, jak i synowie Związku Radzieckiego. Panuje chaos przywołujący na myśl postapokaliptyczne wizje. Trudno bowiem nie ocenić sytuacji kraju i ludzi inaczej, niż właśnie poprzez pryzmat katastrofy. Przez zniszczone wojną obszary Polski, niczym zombie, przemykają folksdojcze i niedobitki grup partyzanckich, wymierzających sprawiedliwość na własnych zasadach. Procesje snują się przez zniszczone wojną wsie, aby Bogu podziękować za ocalenie. Wszechobecny chaos i samowolka charakteryzują codzienność wiosny 1945 roku.

Przez Polskę przyjeżdża trupa, przez tajemniczego Właściciela okrzyknięta pierwszym powojennym cyrkiem (jakby mało było cyrku wokół). Autor zapełnia tabor grupą odmieńców, którzy wpisują się w stereotypowe wyobrażenie wędrownego freak show. Tym samym Kuba Wojtaszczyk nawiązuje do popularnego motywu cyrku, jako miejsca dla wszelkiej maści nieprzystosowanych i innych. Grupa pod wodzą Właściciela to zbieranina dziwna, straszna i wywołująca współczucie. Wśród nich wieśniaczka Fela udająca wróżkę, kobieta - guma po wojennej traumie, ukrywający prawdziwą tożsamość folksdojcz, czy wreszcie Moryc, okrzyknięty Ostatnim Żydem w Polsce. Reprezentują różne pochodzenie, poziom wykształcenia i mają inne doświadczenia wojenne, ale właśnie to one są spoiwem grupy. Ich przejazd przez kolejne miejscowości daje autorowi możliwość pokazania Polski, która nie potrafi poradzić sobie z otrzymaną wolnością, niczym dziecko we mgle błądząc po manowcach, na siłę szukając nowego wroga, wymierzając sprawiedliwość jak popadnie i ze strachem patrząc w niedaleką przyszłość. Rok 1945 to stan permanentnego mętliku i chaosu, otwarta rana i niezaleczona trauma. Wizja tak smutna, jak i prawdziwa, zwiastująca nadejście nieciekawych czasów.

Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? to kolejna próba spojrzenia na umownie nazwaną polską rzeczywistość. Do tej pory Kuba Wojtaszczyk koncentrował się na współczesności, tym razem sięgnął do historii. Jednocześnie odległej, ale i bliskiej, mającej realny wpływ na drugą połowę XX wieku. Autor ponownie sięgnął po cały wachlarz środków literackich, aby po swojemu przedstawić przeszłość. Trudno nie dostrzec hiperbolizacji i efektu krzywego zwierciadła, wynaturzenia i przerysowania, wreszcie dosłowności. Bardziej dociekliwy czytelnik zacznie doszukiwać się pewnie odniesień do innych tekstów kultury, wszak Cormack McCarthy i cytat z kultowej Drogi pojawia się jako motto powieści.

Wspomniałem wcześniej, że akcja w powieści to sformułowanie na wyrost. Właściwie powinienem napisać, że jej w książce właściwie nie ma. Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? to raczej zbiór wydarzeń, które łączą w jedną całość członkowie grupy cyrkowej. Podczas lektury powieści towarzyszyło mi poczucie braku ciągłości między poszczególnymi epizodami. Rozdziały tworzą oczywiście fabularną całość, ale dość luźna konstrukcja tekstu sprawia, że niełatwo jest zagłębić się w treść. Wybrany przez autora sposób prowadzenia narracji niekoniecznie dobrze przysłużył się całości opowiadanej historii. Chaos panujący w powojennej Polsce przenosi się na tekst powodując, że istnieje ryzyko bezrefleksyjnego prześlizgnięcia się przez powieść. Brak wyraźnego punktu zaczepienia fabuły można zapewne tłumaczyć potrzebą oddania atmosfery panującej w 1945 roku. Trudno mi jednak ocenić, czy to celowy zabieg stylistyczny autora, czy uchybienie w konstrukcji książki. Tak na marginesie - skoro wspominałem o odwołaniach, to nie mogę nie wspomnieć, że czytając nową powieść Kuby Wojtaszczyka miałem przed oczami znakomity, niezwykle plastyczny serial Carnivale (produkcji HBO). Analogia być może trochę na wyrost, ale oddająca w pewnym stopniu klimat obu tytułów.

Po ciekawym debiucie (Portret trumienny) i bardzo udanej powieści (Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć) z niecierpliwością czekałem na trzecią książkę Kuby Wojtaszczyka. Kapitalny tytuł zapowiadał zresztą intrygującą treść. I choć ostatecznie nowa książka nie spełniła wszystkich moich oczekiwań, to i tak uważam, że warto po nią sięgnąć. Choćby po to, by przekonać się, w jaki sposób autor rozprawił się z mitem założycielskim nowej (w domyśle powojennej) Polski. I żeby uświadomić sobie, że choć od opisywanych w książce wydarzeń minęły całe dekady, to ich wydźwięk jest wciąż niebezpiecznie aktualny. Niestety.

pokaż więcej

 
2017-05-07 07:52:25
Ma nowego znajomego: Cierpka_Wiśnia
 
2017-05-05 19:42:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Autor:

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
............................................................

Alex Marwood, brytyjska dziennikarka i pisarka powraca z nową powieścią. Najmroczniejszy sekret to thriller psychologiczny, powieść w której przeszłość bohaterów to jedno wielkie kłamstwo. Po latach okaże się, że nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać, a tragedia skutecznie...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
............................................................

Alex Marwood, brytyjska dziennikarka i pisarka powraca z nową powieścią. Najmroczniejszy sekret to thriller psychologiczny, powieść w której przeszłość bohaterów to jedno wielkie kłamstwo. Po latach okaże się, że nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać, a tragedia skutecznie zatruje, idealne na pozór, życie uczestników pewnego przyjęcia.

Sean Jackson, bogaty i wpływowy deweloper organizuje swoje pięćdziesiąte urodziny. Do okazałej willi nad morzem zjeżdżają goście, równie jak jubilat majętni i z koneksjami. Zabawa trwa na całego, ale niespodziewanie kończy się tragedią. W niewyjaśnionych okolicznościach znika trzyletnia córka Seana, bliźniaczka z kolejnego związku biznesmena. Mimo zakrojonego na szeroką skalę dochodzenia, nie udaje się ustalić, co takiego stało się z dziewczynką. Dwanaście lat później uczestnicy feralnego przyjęcia spotykają się ponownie, aby podczas pogrzebu raz jeszcze stawić czoła demonom z przeszłości. Wśród żałobników jest również Mila, teraz dorosła już córka Jacksona z pierwszego małżeństwa. Wraz z nią na pogrzeb przyjechała Ruby, siostra zaginionej Coco. Mila przez przypadek trafia na drobny ślad, który doprowadzi ją, być może do prawdy. Czy aby na pewno będzie to ... prawda ostateczna?

Najmroczniejszy sekret od pierwszych stron wciąga czytelnika w matnię kłamstwa i przeinaczeń. Narracja prowadzona jest dwutorowo, co pozwala śledzić wydarzenia z przeszłości, które doprowadziły do zniknięcia Coco i dwanaście lat później, kiedy bohaterowie przygotowują się do pogrzebu. Pisarka zarzuca na czytelnika niezwykle gęstą sieć wydarzeń, postaci i skomplikowanych relacji między nimi. Byłe żony konkurują z obecnym, te zaś z kochankami, pod nogami dorosłych pałętają się dzieci. Tylko z pozoru śmietanka towarzyska i biznesowa beztrosko spędza czas w okazałej posiadłości. W rzeczywistości urodzinowe przyjęcie to pole bezwzględnej walki towarzyskiej o wpływy w grupie. Alkohol i inne używki sprawiają, że hamulce puszczają, a goście Seana Jacksona choć mają pieniądze, to z całą pewnością klasy za nią nie kupili. Autorce udało się sportretować ludzi ze świecznika tak, że żadna z nich nie budzi sympatii. Krok po kroku zdrapuje pozłacaną farbę, pod którą kryje się bardzo brzydkie drugie dno. Przy okazji postaci - Alex Marwood w mediach społecznościowych bardzo cieszy się z popularności jej książek w Polsce. I daje temu wyraz z iście angielskim poczuciem humoru - portretując polskich budowlańców poprzez wyeksponowanie stereotypowych wyobrażeń na ich temat. Ale żeby być uczciwym, trzeba też dodać, że na swoich krajanach też nie zostawia suchej nitki. Relacje między nimi oparte są na zależnościach towarzyskich i finansowych, a toksyczność tego układu pogłębią jeszcze wydarzenia z feralnej nocy.

Kto czytał poprzenie powieści Alex Marwood ten wie, jaki styl opowieści preferuje autorka. Gęsty, bogaty w wydarzenia i postaci sprawa, że początkowo trudno wczytać się w fabułę. Ale warto dać szansę i sobie, i powieści, ponieważ w pewnym momencie wszystko zaczyna do siebie pasować. Co z tego, skoro autorka świetnie opanowała manipulację, podrzucając mylne tropy i skutecznie odciągając uwagę od meritum, żeby na końcu zmusić czytelnika do ponownej weryfikacji faktów. Nie inaczej jest w Najmroczniejszym sekrecie, thrillerze, w którym warstwa psychologiczna jest bardzo rozbudowana i można odnieść wrażenie, że góruje nad motywem zniknięcia dziecka. Jak jest naprawdę, to da się ocenić dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. I wtedy też warto docenić misterną konstrukcję fabuły powieści.

Trzecia powieść Alex Marwood pokazuje, że autorka ma duże możliwości warsztatowe i sporo pomysłów na interesującą fabułę. Jestem skłonny uznać, że to najlepsza powieść Marwood, a na pewno najciekawiej skonstruowana, z mocno narysowanymi postaciami i wątkiem, który odnosi się do prawdziwych wydarzeń. Miłośnicy historii z pogranicza thrillera oraz powieści psychologicznej i obyczajowej z pewnością będą zadowoleni.

pokaż więcej

 
2017-05-03 08:26:23
Ma nowego znajomego: Ania
 
2017-05-02 21:52:34
Ma nowego znajomego: Kasia Sobańska
 
2017-05-01 16:08:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.................................................................

Kiedy z żalem odkładałem na półkę Trawers nie sądziłem, że Remigiusz Mróz powróci do zakończonej tym tomem serii. Chociaż nie - miałem nadzieję, że może jednak nie napisał w historii Forsta ostatniego zdania. Zakończenie cyklu nie sugerowało jednoznacznie, że ciąg dalszy nastąpi,...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.................................................................

Kiedy z żalem odkładałem na półkę Trawers nie sądziłem, że Remigiusz Mróz powróci do zakończonej tym tomem serii. Chociaż nie - miałem nadzieję, że może jednak nie napisał w historii Forsta ostatniego zdania. Zakończenie cyklu nie sugerowało jednoznacznie, że ciąg dalszy nastąpi, ale ... trudno nie było odnieść wrażenia, że drzwi do nowej części zostały lekko uchylone. Wydawnictwo ogłosiło premierę Deniwelacji w okolicy Prima aprilis i można było odebrać to jako żart, tak zabawny, jak i okrutny. A jednak nie! Trylogia przekształciła się w tetralogię, choć pewniej lepiej napisać serię, bo wszystko wskazuje na to, że Forst nie znudził się jeszcze autorowi a i czytelnicy z pewnością będą ciekawi ciągu dalszego.

Właśnie mija rok od tragicznych wydarzeń kończących Trawers. W życiu bohaterów wiele się zmieniło. Czasem na lepsze, częściej chyba jednak na gorsze. W Tatrach, które wciąż pamiętają Bestię z Giewontu, topnieje śnieg, który odkrywa makabryczny widok. Na zboczach wspomnianej góry zostają znalezione zwłoki pięciu młodych kobiet. Ubrane niestosownie do warunków górskiej turystyki, nie mają żadnych obrażeń. Wkrótce w mieście giną kolejne kobiety, a zbrodnie przypominają te, których dokonała Bestia. Osica, Wadryś - Hansen i Gerc odkrywają, że ślady mogą prowadzić do byłego komisarza Wiktora Forsta. Tylko że Wiktor od roku nie daje żadnego znaku życia.

Deniwelacja to nie tylko spotkanie ze starymi bohaterami, ale i zupełnie nowa, zaskakująca sprawa kryminalna. Ponownie oczy całej Polski zwrócone są w stronę Zakopanego, które w książce Remigiusza Mroza urasta do rangi prawdziwej stolicy zbrodni. Autor proponuje, jak zawsze, historię, która nie daje czytelnikowi spokojnie złapać oddechu. Wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie, każdy rozdział kończy się zaskakującą informacją, tym samym nie pozwalając na dłużej oderwać się od lektury. Remigiusz Mróz już dawno opanował do perfekcji konstrukcję, która w słowniku języka angielskiego znajduje się pod hasłem page turner. A przemożna chęć zerknięcia na ostatnie zdanie powieści sprawia, że ciśnienie tylko rośnie. I nie może być inaczej, bo gdzie jak gdzie, ale w właśnie w tej serii cliffhanger to przysłowiowa wisienka na torcie. Ale żeby było jasne - słodko w Deniwelacji z pewnością nie jest. Autor serwuje swoim bohaterom seanse okrucieństwa, pewnie nieźle się przy tym bawiąc. O czytelnikach nie wspomnę, bo to oczywiste, że i ich emocje sięgają zenitu.

Seria z Wiktorem Forstem to mój ulubiony cykl powieściowy Remigiusza Mroza. Szczególnie cenię w tej serii lekkość z jaką autor zgrabnie żongluje motywami z pogranicza kryminału i sensacji. W mojej ocenie Deniwelacja przypomina pod tym względem Ekspozycję, trudno bowiem nie zauważyć, że obie powieści łączy pewne przerysowanie rzeczywistości. Z kolejną historią o Forście, jest trochę jak z filmami z Jamesem Bondem. Chwilami z niedowierzania uśmiechamy się z przekąsem, ale jednocześnie nie chcemy zrezygnować z dalszego czytania/oglądania. Narzekamy, że zabili go i uciekł, ale magia przygody robi swoje i koniec końców, w towarzystwie wybuchów i nieoczekiwanych splotów wydarzeń czekamy na finał. Deniwelacja z pewnością spodoba się czytelnikom, którym nie przeszkadza, że na fabułę warto spojrzeć z lekkim przymrużeniem oka. To w końcu naprawdę dobrze opowiedziana historia sensacyjna o rozrywkowym charakterze. Tylko tyle i aż tyle.

Cieszę się, że seria o Wiktorze Forście wzbogaciła się o kolejny tom i ciągle mam nadzieję, że jednak ... ale to się pewnie okaże. Autor z pewnością wie, ale nic nie powie. Wskazówka - a jakże - znajduje się w zakończeniu Deniwelacji.

pokaż więcej

 
2017-04-30 17:44:43
Ma nowego znajomego: kinga1711
 
Moja biblioteczka
222 168 2249
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (106)

Ulubieni autorzy (10)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd