Nowalijki 
nowalijki.com.pl, facebook.com/nowalijki, instagram.com/nowalijki
Notoryczny czytelnik, od niedawna bloger.
status: Oficjalny recenzent, ostatnio widziany 2 dni temu

Oficjalne recenzje

09-05-2018
Oficjalna recenzja

„Gra singli” to powieść, która zalicza się do niezwykle popularnego gatunku jakim jest chic lit. Historia Charlotte Silver ma wszystkie zalety i wady typowe dla książek spod znaku literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Trudno nie zauważyć, że fabuła jest i mało skomplikowana, i schematyczna. Owszem, umiejscowienie akcji na kortach tenisowych w różnych częściach świata jest całkiem udanym pomysłem, ale autorka nie do końca wykorzystała potencjał, jaki tkwi w tej opowieści.

24-04-2018
Oficjalna recenzja

Maggie O'Dell jest cenioną profilerką, bez pracy której każde policyjne śledztwo trwałoby zdecydowanie dłużej. Po latach nauki i miesiącach spędzonych przy biurku, O'Dell dostaje propozycję działania w terenie. I to od razu przy mocnej sprawie seryjnego mordercy, nieuchwytnego, przebiegłego i okrutnego. Agentce trudno nie skorzystać z takiej możliwości i to śledztwo na zawsze ukształtuje ją jako policjantkę.

03-04-2018
Oficjalna recenzja

Napisana w pierwszej osobie powieść zaskakuje fabułą, w której wydarzenia przeplatają się ze retrospekcją, fakty z opiniami i odczuciami Toma, co skutecznie utrudnia czytelnikowi odkrycie prawdy o wydarzeniach na Krecie. Czytelnik, podobnie jak Mara, nie ma pewności, czy pewne wydarzenia miały miejsce, czy są wytworem wyobraźni archeologa.

27-03-2018
Oficjalna recenzja

Siódme spotkanie z Chyłką i Zordonem to nie tylko nowa sprawa dla ambitnej prawniczki, ale i próba wyjścia obojga bohaterów na prostą. Życie jej i Zordona skomplikowało się, ale trudno nie odnieść wrażenia, że tych dwoje zachowuje się jak pijane dziecko we mgle. Trochę niefortunne porównanie w odniesieniu do Joanny, ale jednak. Tym razem kancelaria musi zmierzyć się z dziką reprywatyzacją, a także z wydarzeniem, które na zawsze zmieni układ sił w biurowcu Skylight.

14-03-2018
Oficjalna recenzja

Trzecia odsłona kryminalnej serii ponownie zabiera czytelnika w sam środek rodzimego show-biznesu, a dokładniej za kulisy przemysłu muzycznego. To wokół niego toczy się śledztwo warszawskiej policji i oczywiście Róży, której pomagają przyjaciele znani z poprzednich książek Alka Rogozińskiego. I tym razem opis rzeczywistości podszyty jest ironią, a czasem nawet drobnymi uszczypliwościami, akcja pędzi, a podejrzani zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Teraz czytam
  • Broda zalana krwią
    Broda zalana krwią
    Autor:
    "Broda zalana krwią" to znakomita powieść o poszukiwaniu tożsamości, nieuchronności losu oraz odkrywaniu źródeł mitów i legend, to również powieść o granicach przebaczenia. Główny bohater p...
    czytelników: 352 | opinie: 20 | ocena: 7,41 (88 głosów)
  • Chata
    Chata
    Autor:
    „Chata”, opowieść o zrozpaczonym i wątpiącym ojcu, który spotyka się z Bogiem pod postacią jowialnej Murzynki. Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych w...
    czytelników: 10909 | opinie: 894 | ocena: 7,28 (5721 głosów) | inne wydania: 3
  • Drwale
    Drwale
    Autor:
    Książka autorki bestsellerowych "Kronik portowych" oraz "Tajemnicy Brokeback Mountain". Pod koniec XVII wieku dwóch młodych mężczyzn bez grosza przy duszy, René Sel and Charles Du...
    czytelników: 746 | opinie: 29 | ocena: 7,34 (124 głosy) | inne wydania: 1
  • Dziedzictwo
    Dziedzictwo
    Autor:
    Bert zjawia się nieproszony na chrzcinach córki swojego kolegi, Fixa. Zanim przyjęcie dobiegnie końca, Bert pocałuje żonę Fixa, Beverly, doprowadzając do rozbicia dwóch rodzin i powstania nowej. W...
    czytelników: 642 | opinie: 68 | ocena: 6,94 (203 głosy) | inne wydania: 1
  • Euforia
    Euforia
    Autor:
    Lata 30. XX wieku. Fascynująca historia trójki młodych, ale już znanych antropologów – Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia – osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Wartka narrac...
    czytelników: 1256 | opinie: 54 | ocena: 7,07 (391 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-14 14:15:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Autor:
 
2018-08-14 14:14:26
Ma nowego znajomego: Owca
 
2018-08-13 09:02:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Autor:
Cykl: Stillhouse Lake (tom 1) | Seria: Mroczna strona
 
2018-08-08 13:25:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
 
2018-08-06 16:25:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Autor:
 
2018-08-03 22:19:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: William Wisting (tom 5) | Seria: Mroczny zaułek

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Warto było poczekać na Nocnego człowieka. Po pierwsze, wraz z premierą V tomu, seria o komisarzu Williamie Wistingu jest już kompletna - liczy dziesięć tomów plus preaquel. Po drugie, powieść Jørna Liera Horsta reprezentuje wszystkie elementy, za które cenię sobie jego twórczość: gęstą, wielowątkową intrygę, realizm w ukazywaniu codziennej pracy...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Warto było poczekać na Nocnego człowieka. Po pierwsze, wraz z premierą V tomu, seria o komisarzu Williamie Wistingu jest już kompletna - liczy dziesięć tomów plus preaquel. Po drugie, powieść Jørna Liera Horsta reprezentuje wszystkie elementy, za które cenię sobie jego twórczość: gęstą, wielowątkową intrygę, realizm w ukazywaniu codziennej pracy policjantów, wreszcie wrażliwość na aktualne problemy społeczne.

W drodze do pracy, mieszkanka Larvik dokonuje makabrycznego odkrycia. Na rynku miejskim ktoś wbił na pal głowę młodej kobiety. Do wydarzenia musiało dojść nocą, kiedy gęsta, jesienna mgła pozwoliła skutecznie ukryć się mordercy. Na miejsce zdarzenia przybywa komisarz William Wisting, a tuż za nim dziennikarze, dla których wydarzenie jest nie lada sensacją i tematem na pierwsze strony gazet. Ofiara nie pochodziła z Norwegii i dlatego pierwsze wnioski dotyczą zabójstwa honorowego - być może morderstwo dokonali, coraz liczniej przybywający do Skandynawii, imigranci. Pytanie tylko Dlaczego?Sprawa jest delikatna, ale opinia publiczna domaga się wyjaśnień. Przed Wistingiem i jego grupą kolejne niezwykle trudne zadanie. Kto wie, czy nie najbardziej zagadkowe w całej karierze doświadczonego policjanta?

Nocny człowiek zaczyna się dwa lata po wydarzeniach z Jednej jedynej. Tyle czasu minęło od osobistej tragedii Wistinga, ale życie toczy się dalej i w tym tomie Horst mocniej skupia się na sferze zawodowej swojego bohatera. Kwestie osobiste zepchnięte zostały na dalszy plan, ale autor mocniej zaakcentował postać córki Wistinga - Line. Jej praca dziennikarki i profesja ojca to potencjalne źródła konfliktu interesów. Córka i ojciec balansują na cienkiej linie, a relacje utrudniają miłość rodzicielska i niechęć komisarza do dziennikarzy, którzy czasem bywają pomocni, częściej jednak utrudniają prowadzenie kolejnego dochodzenia. Ten wątek pojawia się również w późniejszych tomach cyklu, stanowi bowiem ważny element zarówno fabuły, jak i ogólnej problematyki tej serii. Zawsze doceniam u Horsta umiejętność połączenia kryminału (bo nie sensacji) z tematyką obyczajową i społeczną. Komisarz Wisting jawi mi się jako policjant refleksyjny, wyczulony na pierwiastek ludzki, który dostrzega na miejscu popełnionego przestępstwa. Ta wrażliwość nie zawsze ułatwia mu przejście nad tematem do porządku dziennego, ale daje kopa do zintensyfikowania działań i doprowadzenia sprawy do końca.

Powieści Jørna Liera Horsta to kryminały dla czytelnika, który nie oczekuje od tego typu literatury pędzącej na oślep akcji, eskalacji brutalności, a przede wszystkim kolejnego, skłóconego z życiem i samym sobą głównego bohatera. To wszystko znajdzie u innych autorów. Horst, były policjant, ale także filozof i psycholog, skupia się na stronie technicznej kolejnego śledztwa, prowadząc czytelnika przez zawiłości codziennej pracy policjantów, odtwarzając sposób myślenia przestępcy i wplatając w dochodzenie analizę aktualnych problemów społecznych. Jak choćby w Nocnym człowieku, kiedy Wisting bardzo wyraźnie uświadamia sobie, że dynamicznie zmieniające się norweskie społeczeństwo i coraz bardziej wyraźna jego wielokulturowość będzie wymuszała na policji zmianę podejścia do służby i wypracowanie nowych metod, odpowiadających rzeczywistym potrzebom.

Jestem wielkim fanem serii o komisarzu Wistingu, ale oczywiście mam świadomość, że i w tym cyklu trafiają się powieści słabsze. Nocny człowiek to Horst w wysokiej formie i powieść o tyle ważna, że mocno akcentuje motywy, które będą przewijały się również w kolejnych odsłonach serii. Jedno w całym cyklu pozostaje niezmienne - klimat opowieści, spokojna narracja i komisarz William Wisting, który mimo wielu wątpliwości, wciąż dowodzi Wydziałem Śledczym w Larvik. Mam nadzieję, że jeszcze bardzo długo.

pokaż więcej

 
2018-08-01 12:48:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Wystarczyły dwie powieści, aby powołana do życia przez Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego krakowska pisarka Maryla Szymiczkowa na dobre zadomowiła się na półkach miłośników kryminałów retro. Zadebiutowała Tajemnicą Domu Helclów, a serię kontynuują Rozdarta zasłona i najnowsza część Seans w Domu Egipskim. Każda powieść to zamknięta całość fabularna,...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Wystarczyły dwie powieści, aby powołana do życia przez Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego krakowska pisarka Maryla Szymiczkowa na dobre zadomowiła się na półkach miłośników kryminałów retro. Zadebiutowała Tajemnicą Domu Helclów, a serię kontynuują Rozdarta zasłona i najnowsza część Seans w Domu Egipskim. Każda powieść to zamknięta całość fabularna, którą łączy postać profesorowej Szczupaczyńskiej, Kraków końca XIX wieku i humor połączony z obserwacjami natury obyczajowej. Kolejna książka Szymiczkowej wprowadza także nowe elementy, widoczne raczej w sferze interpretacyjnej i sprawdzone w poprzednich częściach chwyty kompozycyjne.

Rok 1898 zbliża się ku końcowi. Europą wstrząsają wydarzenia, których konsekwencje mogą okazać się dramatyczne w skutkach. Kraków, tymczasem, żyje przyjazdem do miasta Stanisława Przybyszewskiego, a wraz z nim nowych, rewolucyjnych nurtów w sztuce. Złowrogie widmo dekadentyzmu unosi się nad miastem i zagraża staremu porządkowi rzeczy. Życie toczy się jednak dalej i kiedy zbliża się całkowite zaćmienie księżyca, krakowskie towarzystwo postanawia odpowiednio uczcić to wydarzenie. Profesorowa Szczupaczyńska dostaje zaproszenie do ekscentrycznego (architektonicznie!) Domu Egipskiego na seans spirytystyczny. Początkowo niechętna, ale wiedziona ciekawością zaszczyca wydarzenie swoją obecnością. Podobnie zresztą jak i Stanisław Przybyszewski, nazywany Diabłem. W spotkaniu uczestniczy dwanaścioro gości, ale jedna z osób nie przeżyje tego wydarzenia. Doświadczona w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych profesorowa bierze sprawy w swoje ręce i wraz z sędzią śledczym Klossowitzem rozpoczyna dochodzenie. Kosztem życia domowego!

Zastanawiałem się, w jakim kierunku pójdzie Maryla Szymiczkowa w swojej trzeciej powieści. Seans w Domu Egipskim pozornie nie wnosi nic nowego do konstrukcji fabuły i konsekwentnego budowania klimatu kryminału retro. I bardzo dobrze, bo wciąż jeszcze nie czas na większe eksperymenty. Jest więc Kraków, aspirujący, ale jednak na uboczu, są barwne postaci, cięty język i humor - czasem subtelny, czasem uszczypliwy. Autorka ponownie przywołuje na kartach powieści postaci autentyczne i miesza je z fikcyjnymi, przypomina dziewiętnastowieczne tradycje, tym razem związane z Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem. Trzyma jednak rękę na pulsie i w fabułę wplata nowinki a także echa ówczesnych dyskusji o sztuce, która w powieści odgrywa może rolę drugoplanową, ale niezwykle istotną. Niespodziewanie bowiem dla profesorowej, jej głównym antagonistą okaże się wspominany już Stanisław Przybyszewski. W starciu artysty i profesorowej uwydatnią się wszystkie lęki jej grupy społecznej, dla której fin de siecle oznacza coś więcej, niż tylko zmianę daty w kalendarzu. Szczupaczyńska wprawdzie jeszcze się broni, ale i ona wie, że zmian nie da się zatrzymać. W tej części bohaterka musi stawić także czoła atakom na jej rozumienie pojęcia kobiecości, co mocno profesorową zrani nawet, jeśli nie da tego po sobie poznać. Kwestię obecności kobiet w życiu publicznym poruszała już Rozdarta zasłona, ale wtedy mniej osobiście dotknęła ona bohaterkę. I tu dostrzegam pewną zmianę tonacji - Szczupaczyńska wprawdzie nadal wykazuje się cechami, które łatwo obśmiać, ale ona sama jest trochę poważniejsza, a na pewno śledztwo traktuje bardzo osobiście, żeby nie napisać ambicjonalnie. To odbija się na jej życiu domowym oraz relacjach z Ignacym a nawet z Franciszką. Mniej jest scen z Domu pod Pawiem i słownych utarczek małżeństwa. Na szczęście gosposia trzyma wszystko twardą ręką, a Czas wciąż tłumaczy swoim czytelnikom zawiłości zmieniającego się świata. Gdyby tylko nie te bohomazy pana Wyspiańskiego!

Seans w Domu Egipskim to kryminał retro na wysokim poziomie. I w przeciwieństwie do Rozdartej zasłony ma solidną zagadkę, której rozwiązanie nie okaże się takie znów oczywiste. Budowa powieści przypomina trochę konstrukcję książek Agathy Christie, ale Szczupaczyńską wiedzę bardziej jako Poirota w sukni, niż poczciwą pannę Marple. Gdyby nie upór profesorowej, kto wie, czy tajemnicza śmierć podczas seansu spirytystycznego zostałaby wyjaśniona? Po nową powieść Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego warto sięgnąć również ze względu na całą niekryminalną resztę: wątek spirytyzmu w Krakowie, postać Stanisława Przybyszewskiego, który w książce mówi własnym głosem, zaczerpniętym przez autorów z tekstów artysty, wreszcie dla drobiazgów - modnych słodyczy, utyskiwań na nieradzący sobie z zimą magistrat i cudownie brzmiących archaizmów.

Lada moment początek XX wieku i nie wyobrażam sobie, że profesorowa Szczupaczyńska nie odnajdzie się w okresie Młodej Polski, dlatego już teraz trzymam kciuki za Marylę Szymiczkową i za kolejną powieść o krakowskiej detektywce.

pokaż więcej

 
2018-07-31 17:36:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-07-29 17:18:44
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-07-28 20:59:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Chyba nie da się wskazać konkretnego momentu, kiedy Nowy Jork z imponującą panoramą drapaczy chmur z miasta przekształcił się w ikonę popkultury. Wizerunek metropolii, powielany w niezliczonych powieściach, filmach i serialach, kształtuje się dowolnie, w zależności od pomysłowości kolejnych twórców. Z miasta romantycznych komedii swobodnie...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Chyba nie da się wskazać konkretnego momentu, kiedy Nowy Jork z imponującą panoramą drapaczy chmur z miasta przekształcił się w ikonę popkultury. Wizerunek metropolii, powielany w niezliczonych powieściach, filmach i serialach, kształtuje się dowolnie, w zależności od pomysłowości kolejnych twórców. Z miasta romantycznych komedii swobodnie przeistacza się w siedlisko szemranych interesów. Przykładów można zresztą mnożyć bez końca. A wspominam o tym przy okazji tekstu o Golden Hill Francisa Spufforda, ponieważ brytyjski autor, Nowy Jork właśnie, uczynił nieoczywistym, ale ostatecznie istotnym bohaterem swojej książki. Kojarzony raczej z literaturą faktu, Spufford ma na swoim koncie także dwie powieści historyczne. Golden Hill jest jego najnowszą książką.

Powieść zaczyna się 1 listopada tysiąc siedemset czterdziestego szóstego roku, kiedy po tygodniach podróży statkiem do Nowego Jorku przybywa młody Richard Smith. Ma przy sobie weksel na niebagatelną wtedy kwotę tysiąca funtów. Celem jego podróży jest spieniężenie dokumentu, dlatego swoje kroki kieruje w stroną kantoru przy Golden Hill. Zanim dopełnią się wszystkie formalności, przed przybyszem z Londynu miesiące spędzone w mieście, któremu bardzo daleko do dzisiejszej pozycji na mapie świata. Smith jest towarzyski, kontaktowy i kochliwy, a to oznacza, że nie będzie spokojnie czekał na wypłatę. Kłopoty to jego drugie imię, ale Richard Smith i tak mocno napracuje się, aby utrzymać reputację tajemniczego awanturnika.

Golden Hill Francisa Spufforda rozpoczyna się od zdania wielokrotnie (wielokrotnie!) złożonego i po jego przeczytaniu nieomal natychmiast można wysnuć wniosek, że powieść brytyjskiego dziennikarza i nauczyciela akademickiego jest albo do pokochania, albo do natychmiastowego odłożenia na półkę. Drugie, na co zwraca uwagę czytelnik, to stylizacja języka, przywołująca na myśl powieści historyczne powstałe w XVIII lub XIX wieku. Powieść Spufforda to pastisz oświeceniowych powieści łotrzykowskich (niekoniecznie tożsamych z przygodowymi) lub głęboki ukłon autora w stronę książek o tematyce historycznej. Wiele zależy od interpretacji opisywanych wydarzeń. Autor stylizuje swoją opowieść na klasykę literatury awanturniczej, i zgrabnie żongluje motywami z prozy epoki oświecenia, i pozwala sobie na mniej lub bardziej zawoalowany żart z natrętnej maniery osiemnastowiecznych twórców. Jego powieść obfituje w liczne przygody głównego bohatera, awantury i pościgi, nieoczekiwane zwroty akcji, romanse i mrożące krew w żyłach wydarzenia. Wszystko napisane językiem o bogatej stylistyce, rozbudownych opisach i z tempem, którego nie powstydziliby się dzisiejsi powieściopisarze. Nie bez powodu napisałem dzisiejsi, ponieważ Francis Spufford tak udanie wczuł się w rolę pisarza z połowy osiemnastego wieku, że momentami można zapomnieć, że Golden Hill to książka z 2016 roku. Współczesność powieści można jednak dostrzec w ujęciu przez autora tematów obyczajowych i ciekawie poprowadzonej narracji, która skutecznie utrzymuje czytelnika w stanie dezorientacji.

W powieści Spufforda pojawia się cała plejada bohaterów, ale na pierwszy plan wysuwają się dwaj - Richard Smith i wspomniany już Nowy Jork. Ten pierwszy jest tajemniczy, niewiele o nim wiadomo, autor szczędzi informacji na jego temat, aż do zaskakującego finału powieści. Ma on jednak sporo uroku i jeszcze więcej szczęścia, a jego pojawienie się w mieście rodzi wiele plotek. Prawda, jak to prawda okaże się ... inna od oczekiwań. Drugi bohater, zdecydowanie mniej oczywisty to Nowy Jork, który w 1746 roku liczy siedem tysięcy mieszkańców i jest jeszcze jednym miastem portowym, ale z ambitnymi mieszkańcami. Spacerując (lub uciekając) z głównym bohaterem po Broad Way trudno wyobrazić sobie, że kilkadziesiąt lat później przeistoczy się z zapyziałej dziury w tętniącą życiem metropolię. Ale już wtedy da się zauważyć, że Nowy Jork to obszar wielu, bardzo wielu możliwości, a potęgę późniejszego państwa zbudują ludzie tacy, jak Smith.

Francis Spufford napisał powieść, w której udanie połączył hołd literaturze w ogóle i żart z powieści gatunkowej w szczególe. Golden Hill skrzy się humorem i językowymi nawiązaniami, znakomicie oddanymi przez klasę tłumacza Jędrzeja Polaka. To nie tylko pastisz popularnego gatunku, ale także obraz osiemnastowiecznej mentalności we współczesnym ujęciu oraz portret miasteczka, na moment przed jego wielką przemianą. Zdaję sobie jednak sprawę, że Golden Hill nie jest książką dla każdego czytelnika, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć, choćby dla samej przyjemności obcowania z inteligentną i dowcipną grą z konwencją osiemnastowiecznego romansu awanturniczego. Ciekawe doświadczenie. Ciekawe.

pokaż więcej

 
2018-07-26 13:15:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
 
2018-07-24 18:30:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: William Wisting (tom 4) | Seria: Mroczny zaułek

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Powoli, ale sukcesywnie, Wydawnictwo Smak Słowa uzupełnia brakujące części serii o komisarzu Williamie Wistingu. Cykl norweskiego pisarza Jørna Liera Horsta liczy obecnie dziesięć powieści plus prequel. Jedna jedyna to w porządku chronologicznym tom IV. Lada moment będzie miał premierę Nocny człowiek, a to oznacza domknięcie serii. Mojej ulubionej,...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Powoli, ale sukcesywnie, Wydawnictwo Smak Słowa uzupełnia brakujące części serii o komisarzu Williamie Wistingu. Cykl norweskiego pisarza Jørna Liera Horsta liczy obecnie dziesięć powieści plus prequel. Jedna jedyna to w porządku chronologicznym tom IV. Lada moment będzie miał premierę Nocny człowiek, a to oznacza domknięcie serii. Mojej ulubionej, charakteryzującej się może wolnym tempem, ale także specyficznym klimatem i dbałością autora o szczegóły. Serii wyróżniającej się przede wszystkim postacią Wistinga, policjanta, który mimo bagażu życiowego doświadczenia nękany jest rozterkami, co tylko zjednuje mu sympatię czytelników.

Jedna jedyna to historia, z jaką policjanci spotykają się na co dzień, nie tylko w Norwegii. Podczas upalnego lata w Larviku przepada bez wieści młoda kobieta, znana piłkarka ręczna Kasja Berg. Wyszła na trening i ślad po niej zaginął. W tym samym czasie przypadkowy spacerowicz dokonuje makabrycznego odkrycia w niedalekim lesie. Jakby tego było mało, przez Larvik przechodzi fala włamań do domów bogatych mieszkańców. Policjanci z komendantem Wistingiem na czele rozpoczynają śledztwo i stawiają sobie dwa zasadnicze pytania Gdzie jest Kasja Berg? i Czy ostatnie wydarzenia łączą się ze sobą? Odpowiedź na żadne z nich nie wydaje się oczywista.

Czwarty tom z komisarzem Williamem Wistingiem przynosi nie tylko skomplikowaną zagadkę kryminalną, ale także dramatyczne zmiany w życiu osobistym bohatera. Ponieważ seria w Polsce wydawana była niechronologiczne, więc czytelnicy wiedzą o co chodzi, ale ja napiszę tylko, że przed policjantem najtrudniejszy moment w całym życiu. Pogłębi tylko narastające od lat poczucie zniechęcenia i bezradności. To drugie uczucie towarzyszy mu od dłuższego czasu. W Jednej jedynej bohater wspomina, służy już dwadzieścia pięć lat i choć na wiele zdążył się uodpornić, to każdą przegraną potyczkę ze złem traktuje bardzo osobiście.

Powieści Jørna Liera Horsta charakteryzuje dbałość o realistyczne odwzorowanie codziennej pracy policjantów. Autor, były szef wydziału śledczego, jak mało kto wie, jak żmudne i niewdzięczne potrafi być kolejne dochodzenie, o sukcesie którego często decyduje przypadek. Albo upór, jakim charakteryzuje się William Wisting. Cenię tego bohatera za ludzkie podejście do każdej sprawy, skupienie się tak samo mocno na namacalnych dowodach, jak i na wielowymiarowym aspekcie psychologicznym zdarzenia. Szorstka, ale jednak wrażliwość sprawia, że widzi on związek przyczynowo - skutkowy tam, gdzie inni go przeoczają. Co nie znaczy, że pracy Wistingowi towarzyszą jedynie sukcesy. Gdyby tak było, seria z pewnością straciłaby na wiarygodności.

Książki Jørna Liera Horsta wymykają się jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej. Z pozoru kryminały z rozbudowanym wątkiem policyjnych procedur, ale także historie obyczajowe, w których autor porusza drażliwe tematy społeczne, diagnozuje zagrożenia cywilizacyjne i zwraca uwagę na szybko zmieniającą się rzeczywistość. Jego bohater nie jest supermanem, ale właśnie dzięki temu trudno nie darzyć go sympatią. Ma swoje słabości, podejmuje błędne decyzje i ponosi konsekwencje nieprzemyślanych wypowiedzi. Najtrudniejsze jednak dopiero przed nim ...

pokaż więcej

 
2018-07-24 18:25:17
Ma nowego znajomego: bookinthemountains
 
2018-07-22 17:09:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
-------------------------------------------
Polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na nasyconym różnorodnymi tytułami rynku literatury popularnej. Konkurencję mają sporą, ale sympatia czytelników i lokalny patriotyzm sprawiają, że rodzimi pisarze mogą liczyć na wiernych odbiorców. Wprawdzie polskie kryminały i thrillery psychologiczne często...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
-------------------------------------------
Polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na nasyconym różnorodnymi tytułami rynku literatury popularnej. Konkurencję mają sporą, ale sympatia czytelników i lokalny patriotyzm sprawiają, że rodzimi pisarze mogą liczyć na wiernych odbiorców. Wprawdzie polskie kryminały i thrillery psychologiczne często wykorzystują sprawdzone na rynku brytyjskim, amerykańskim czy norweskim wzorce, ale ważne są lokalne realia, dzięki którym takie teksty zyskują na autentyczności. Autorzy bez kompleksów sięgają także po sprawdzone na listach bestsellerów gatunki. Myślę choćby o domestic noir, w którym specjalizuje się Magda Stachula. Jej debiutancka powieść Idealna (tutaj) bardzo przypadła mi do gustu, kolejna Trzecia (tutaj) już trochę mniej. Teraz czas na nową książkę W pułapce - po wnikliwej lekturze mam wobec tego tytułu mieszane odczucia.

Dwie młode kobiety i bardzo podobna historia. Klara i Lisa. Mieszkanka Przemyśla i Polka od urodzenia mieszkająca w Berlinie. Obie przeżyły, w odstępie kilkunastu miesięcy, podobne zdarzenie. Klara wyszła na imprezę do znajomych, ale kiedy ocknęła się na klatce schodowej swojej kamienicy nie pamiętała, co się stało, a dwa dni wyparowały z jej świadomości. Podobny incydent spotkał młodą berlinkę. Klara przez przypadek dowiaduje się o tym incydencie i postanawia dowiedzieć się, w czym tak naprawdę obie uczestniczyły. Nietrudno się domyślić, że im bliżej prawdy, tym niebezpieczniej, a finał przyniesie zaskakujące rozwiązanie zagadki.

W pułapce to trzecia powieść Magdy Stachuli, która za swój koronny gatunek wybrała thriller psychologiczny. Definicja jest bardzo pojemna, ale po lekturze nowej książki, mając w pamięci poprzednie, można zaklasyfikować jej powieści do kategorii domestic noir, choćby dlatego, że w sprawę wyjaśnienia tajemniczych zniknięć nie zostaje zaangażowana policja ani żaden detektyw, bohaterkami są kobiety, a tematyka oscyluje wokół przemocy wobec nich. Powstało już wiele powieści o podobnym wydźwięku, a ich popularność sugeruje, że wciąż jeszcze jest miejsce na kolejne tytuły.

Nowa książka Magdy Stachuli wywołała u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony nie mogę odmówić autorce kreatywności w wymyślaniu gęstej fabuły. Mimo że jej powieść zaludnia niewielka liczba bohaterów, to po pierwsze łączą ich skomplikowane relacje, a po drugie i tak trudno wytypować oprawcę. Do tego autorka ma swobodę pisania, panuje nad całością opowieści i buduje odpowiednio atmosferę napięcia, co przekłada się na szybkie tempo czytania W pułapce. Z drugiej strony podczas lektury kołatała mi nieznośna myśl Ale to już było. Nie mam na myśli samej fabuły, ale konstrukcję powieści. Wspominałem o tym w recenzji Trzeciej (tutaj). Ponownie mamy narrację pierwszoosobową, historię opowiadaną z perspektywy trzech osób i przesunięcie w czasie. Po ten chwyt konstrukcyjny autorka sięgnęła i w debiucie, i powtórzyła go w dwóch kolejnych książkach. Owszem, dla czytelnika, który nie czytał wcześniejszych książek Stachuli problem nie istnieje, a taka narracja pojawia się i u innych autorów, ale ... Ale pisarka musi mieć świadomość, że po jej książki sięgają także czytelnicy poprzednich tytułów i może warto jednak zadbać o większą różnorodność. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że choć W pułapce czytało się po prostu dobrze, to jednak otrzymałem, bardzo podobną do poprzednich, książkę. Nie oczekuję od literatury rozrywkowej nie wiadomo czego, ale odrobina oryginalności na pewno by nie zaszkodziła.

Nie jest tak, że nie po drodze mi z powieściami Magdy Stachuli, ba, z ciekawością sięgnąłem po W pułapce i pewnie z podobnym nastawieniem przeczytam następne książki krakowskiej autorki. Póki co, nie przyłączam się do wszechobecnego entuzjazmu wobec jej twórczości, a raczej stoję obok i przyglądam się, w jakim kierunku będzie ewoluować jej styl. Piłeczka jest teraz po stronie pisarki.

pokaż więcej

 
2018-07-20 16:12:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Laurent Binet, francuski pisarz i wykładowca akademicki ma na swoim koncie cztery publikacje. Sławę przyniosły mu dwie powieści HHhH z 2010 roku i wydana po raz pierwszy pięć lat później Siódma funkcja języka, nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Wyzwanie intelektualne czy żart z konwencji powieści sensacyjnej? Złośliwa ironia skierowana...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.com.pl
***
Laurent Binet, francuski pisarz i wykładowca akademicki ma na swoim koncie cztery publikacje. Sławę przyniosły mu dwie powieści HHhH z 2010 roku i wydana po raz pierwszy pięć lat później Siódma funkcja języka, nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Wyzwanie intelektualne czy żart z konwencji powieści sensacyjnej? Złośliwa ironia skierowana pod adresem francuskiej inteligencji a może gorzka wiwisekcja rzeczywistości? Odpowiedź na te pytania nie będzie prosta, ponieważ w dużej mierze zależy ona od przyjętego przez czytelnika tropu interpretacyjnego. Jedno jest pewne - Binet proponuje nietuzinkową rozrywkę i grę motywami typowymi dla literatury rozrywkowej. Wystarczy kupić ten pomysł, aby dobrze bawić się podczas lektury Siódmej funkcji języka.

Fabuła powieści Bineta koncentruje się wokół wypadku Rolanda Barthes'a, który 25.02.1980 został potrącony przez ciężarówkę w pobliżu swojej macierzystej uczelni College de France. Krytyk i twórca semiologii wracał z kolacji z Francois Mitterandem, ówczesnym kandydatem socjalistów w wyborach prezydenckich. Już w szpitalu okazało się, że Barthes'owi ukradziono cenny dokument, który prawdopodobnie zawierał teorię siódmej funkcji języka, dzięki której można manipulować ludzkimi myślami i działaniami. Czy dzieło słynnego teoretyka semiologii miało być wykorzystane podczas zbliżających się wyborów? Trudno jednoznacznie ocenić, ale towarzysko - intelektualny ferment wokół wypadku świadczy o tym, że w nowej idei upatrywano zarówno przyczynku do międzynarodowej kariery naukowej, jak i sprytnego narzędzia do manipulowania opinią publiczną. Śledztwo w sprawie prowadzi komisarz Jacques Bayard, którego przewodnikiem po niełatwym światku filozofów, krytyków i literatów jest młody doktorant Simon Herzog, zajmujący się semiologią obrazu. Obu więcej dzieli niż łączy, ale naukowiec znakomicie sprawdza się w swojej roli, dzięki czemu policjant ma szansę poznać światek paryskich akademików.

Wprawdzie fabuła Siódmej funkcji języka jest oczywiście ważna, to trudno nie odnieść wrażenia, że stanowi jedynie przyczynek do całej reszty. Bayard i Herzog odwiedzają kolejne miejsca i przesłuchują świadków, uczestniczą w gorących politycznych dyskusjach i kłótniach o drobiazgi, które nie przystoją filarom francuskiej inteligencji. Czytelnik wraz z bohaterami zwiedza Paryż ( i nie tylko), przysłuchuje się akademickim dywagacjom o teorii języka w ujęciu Jakobsona, albo o roli M w serii filmów o Jamesie Bondzie. Nie sposób zresztą (ani nie miejsce), aby wymienić wszystkie dykteryjki i nawiązania, czy przywołać całą gamę postaci z Umberto Eco i Michelem Foucault na czele. Zamysł Laurenta Bineta jest jednak genialny w swojej prostocie - stworzył on opowieść z pogranicza prawdy i fikcji, realnych bohaterów wmanewrował w codzienność ujętą w nawias satyry, a momentami nawet groteski. Autor celowo przerysowuje rzeczywistość, aby jeszcze mocniej podkreślić absurdalność szumu wokół Rolanda Barthes'a. Cała zabawa z lekturą Siódmej funkcji języka polega w głównej mierze na odkrywaniu kolejnych aluzji i odwołań, przypominaniu sobie wiedzy z czasów studiów, albo odkrywaniu na nowo idei, myśli, nazwisk. Tak, powieść Bineta stanowi wyzwanie intelektualne, ponieważ znajomość, choćby pobieżna, głównych myśli filozoficznych bohaterów fabuły daje szerszą perspektywę i pozwala jeszcze bardziej docenić pomysłowość autora. Ale i bez tej wiedzy można nieźle się bawić, wędrując z komisarzem i jego przewodnikiem, którzy na myśl przywodzą mi Piekło Dantego. Dla przeciwnika lewicujących filozofów Bayarda, który w studentach i ich wykładowcach dopatruje się źródła upadku potęgi burżuazyjnej Francji, śledztwo musiało być co najmniej jego przedsionkiem.

Wspomniałem we wstępie, nawiązując do notatki wydawcy, że Siódma funkcja języka to żart z konwencji powieści sensacyjnej. Powieść Bineta to thriller intelektualny, hybryda kilku gatunków i stylów narracji. Narrator, który od czasu do czasu zwraca się bezpośrednio do czytelnika, swobodnie przeskakuje między tonem dyskursu naukowego i językiem mowy potocznej, zmienia styl opowieści, przysłuchuje się rozmowom filozofów i naukowców, oddaje głos swoim bohaterom. Do tego miesza motywy i wątki charakterystyczne dla powieści sensacyjnej i szpiegowskiej; o skradziony dokument walczą wywiady Związku Radzieckiego i Bułgarii, włoska mafia i parte polityczne - wszak w tle opowieści toczy się prezydencka kampania wyborcza. Ktoś ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, kogoś śledzi tajemniczy samochód, a pościgi ulicami Paryża przywołują najlepsze sceny z filmów o Bondzie. Tych elementów jest oczywiście jeszcze więcej, a celem tego nagromadzenia jest dekonstrukcja powieści gatunkowej, rozłożenie jej na czynniki pierwsze i przede wszystkim zabawa znanymi motywami. Momentami jest tak, że autor zabiera czytelnika za kulisy powieści, zdradza mu pewne sztuczki kompozycyjne i pokazuje literacką kuchnię.

Powieść Laurenta Bineta chwilami przypominała mi Cmentarz w Pradze Umberto Eco. Nie myślę o fabule, ale o narracji i konstrukcji powieści. Obaj pisarze proponują literaturę rozrywkową inną od tej, która króluje na listach bestsellerów. Eco, wiadomo, klasa sama w sobie, ale Binet jest na dobrej drodze, aby Włochowi dorównać. Satyra wymierzona jest w środowisko intelektualistów, którego autor Siódmej części języka jest częścią, a groteskowa wizja rzeczywistości z 1980 roku wydaje się aktualna również w XXI wielu. Moda może jest inna, ale metody oddziaływania na opinię publiczną bardzo podobne i jak się okazuje równie skuteczne, co dzisiejsze fake news w mediach społecznościowych. Książkę francuskiego pisarza odczytuję także jako ukłon w stronę powieści popularnej, może nie zawsze najwyższych lotów, ale już na stałe wpisanej w wyobrażenie o literaturze jako takiej.

Powieść Bineta to z pewnością ciekawe doświadczenie czytelnicze, może we fragmentach nie najłatwiejsze w odbiorze, ale dające sporo satysfakcji. Za jakiś czas sięgnę po nią raz jeszcze, mam bowiem świadomość, że wiele umknęło mi podczas pierwszej lektury. I niech to będzie najlepsza rekomendacja.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
365 295 4128
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (153)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd