Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Nowalijki 
nowalijki.blogspot.com., facebook.com/nowalijki, instagram.com/nowalijki
Notoryczny czytelnik, od niedawna bloger.
status: Oficjalny recenzent, ostatnio widziany 1 godzinę temu

Oficjalne recenzje

07-06-2017
Oficjalna recenzja

Ósme spotkanie z bohaterami powieści Nele Neuhaus to jak wizyta dawno niewidzianych, dobrych znajomych. Spotkanie wprawdzie w niebyt przyjaznych okolicznościach, ale jednak bardzo wyczekane. Dobrze było dowiedzieć się, co u nich słychać i przy okazji poznać także nowe postaci, bo wydział K11 wzmocnił policyjny narybek.

19-04-2017
Oficjalna recenzja

Powieść Petera Jamesa to sprawnie napisany thriller z elementami science fiction. Z tym, że „genetycznie projektowani ludzie” coraz mniej przypominają fikcję, a coraz bliżej im do prawdy. „Ludzie doskonali” pokazują zarówno proces tworzenia idealnego zestawu genów, jak i skutki takich działań.

21-02-2017
Oficjalna recenzja

Już od pierwszych stron „Ważki” czytelnik zostaje wciągnięty w sam środek misternie skonstruowanej, przemyślanej w najmniejszych szczegółach fabuły. Autorka wprowadza w powieści kilka wątków, które nie tylko skutecznie przyciągają uwagę czytelnika, ale jednocześnie utrudniają prawidłowe wytypowanie „kto zabił”. Jak w każdym dobrym kryminale, tak i tutaj wszyscy mogą być podejrzani, bowiem każdy zawsze ma coś do ukrycia.

15-02-2017
Oficjalna recenzja

Czytając „Dziewczynę z daleka” można odnieść wrażenie, że losy Nataszy są tak skomplikowane, że aż trudno w nie uwierzyć. Znając jednak historię Polski i Europy w XX wieku, mając za sobą lekturę choćby „Innego świata” Gustawa Helinga-Grudzińskiego, czy wspomnień Władysławy Pawłowskiej, łatwiej jest zrozumieć zawiłości losów bohaterki powieści. 

06-02-2017
Oficjalna recenzja

„Tylko umarli wiedzą” to kryminał retro, w którym autor wykorzystał wydarzenie historyczne, czyli wizytę Hitlera w Pile w 1932 roku, łącząc je z fikcją literacką. Wokół tego doniosłego dla miasta wydarzenia, obudował fabułę powieści, wplatając wątek kryminalny. Podobnie jak w pierwszym tomie cyklu, stanowi on punkt wyjścia do opowiedzenia historii, w której istotną rolę odgrywa motyw obyczajowy.

Teraz czytam
  • Broda zalana krwią
    Broda zalana krwią
    Autor:
    "Broda zalana krwią" to znakomita powieść o poszukiwaniu tożsamości, nieuchronności losu oraz odkrywaniu źródeł mitów i legend, to również powieść o granicach przebaczenia. Główny bohater p...
    czytelników: 301 | opinie: 17 | ocena: 7,3 (64 głosy)
  • Chata
    Chata
    Autor:
    „Chata”, opowieść o zrozpaczonym i wątpiącym ojcu, który spotyka się z Bogiem pod postacią jowialnej Murzynki. Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych w...
    czytelników: 8671 | opinie: 707 | ocena: 7,31 (4367 głosów) | inne wydania: 3
  • Dziedzictwo
    Dziedzictwo
    Autor:
    Bert zjawia się nieproszony na chrzcinach córki swojego kolegi, Fixa. Zanim przyjęcie dobiegnie końca, Bert pocałuje żonę Fixa, Beverly, doprowadzając do rozbicia dwóch rodzin i powstania nowej. W...
    czytelników: 164 | opinie: 7 | ocena: 7 (19 głosów) | inne wydania: 1
  • Euforia
    Euforia
    Autor:
    Lata 30. XX wieku. Fascynująca historia trójki młodych, ale już znanych antropologów – Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia – osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Wartka narrac...
    czytelników: 973 | opinie: 41 | ocena: 7,15 (252 głosy) | inne wydania: 1
  • Głęboko ukryte
    Głęboko ukryte
    Autor:
    Mąż Sary Quinian, Jack, przez lata cierpiał z powodu śmierci swojej matki, która nadeszła w najgorszym możliwym momencie. Jack, wtedy nastolatek, znalazł jej ciało w piwnicy ich domku na wsi. Okoliczn...
    czytelników: 153 | opinie: 4 | ocena: 6,91 (23 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-20 21:14:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam
Autor:

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***********************************************

Lokatorka JP Delaney to jedna z najbardziej promowanych powieści ostatnich tygodni. Co rusz charakterystyczna okładka pojawia się w mediach społecznościowych, a zachwytów nad jej fabułą nie ma końca. Przeczekałem pierwszą falę opinii i sięgnąłem po powieść kilka dni po premierze, kiedy emocje...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***********************************************

Lokatorka JP Delaney to jedna z najbardziej promowanych powieści ostatnich tygodni. Co rusz charakterystyczna okładka pojawia się w mediach społecznościowych, a zachwytów nad jej fabułą nie ma końca. Przeczekałem pierwszą falę opinii i sięgnąłem po powieść kilka dni po premierze, kiedy emocje odrobinę opadły. I choć Lokatorkę czytało mi się zupełnie dobrze, to muszę napisać, że zabrakło w historii domu przy Folgate Street 1 oczekiwanego efektu Wow! A nie ukrywam, że trochę na niego liczyłem.

Przy wspomnianej ulicy w eleganckiej części Londynu powstaje nowy projekt ekscentrycznego geniusza współczesnej architektury - Edwarda Monkforda. Tym razem to dom, ascetyczny w formie, naszpikowany najnowocześniejszymi systemami zabezpieczeń i inteligentnymi rozwiązaniami podnoszącymi komfort mieszkania. To nic, że elektroniczny nadzór nad każdą czynnością przywołuje ponure nawiązanie do idei Wielkiego Brata, chętnych na wynajem obiektu jest wielu. Trzeba jednak dodać, że biuro nieruchomości ma z tym domem zasadniczy problem. Aby za zaskakująco niską cenę zamieszkać przy Folgate Street 1 należy spełnić wiele wyśrubowanych warunków i zgodzić się na listę ponad dwustu przedziwnych obostrzeń.

Jane, która zmaga się z osobistą tragedią, pozytywnie przechodzi skomplikowane testy i zostaje lokatorką inteligentnego domu. Kiedy dowiaduje się, że jej poprzedniczka zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach, a sama Jane przypomina nieżyjącą Emmę, kobieta postanawia poznać prawdę. Po pewnym czasie Edward Monkford przestaje być obojętny Jane i sprawy zaczynają się mocno komplikować.

Lokatorka należy do jednego z moich ulubionych gatunków powieści popularnych, jakim jest thriller psychologiczny. Przeczytałem ich już całkiem sporo, a najbardziej cenię sobie powieści brytyjskich pisarzy. Z tym większym zaciekawieniem sięgnąłem po książkę nieznanego mi autora, ukrywającego się pod pseudonimem JP Delaney, a którego prawdziwą tożsamość bez problemu można zidentyfikować w sieci. Autor konstruuje bardzo przemyślną fabułę, naprzemiennie przedstawiając w narracji pierwszoosobowej historię Emmy i Jane. To zabieg z jednej strony niezwykle udany, ponieważ pozwala zobaczyć wydarzenia w szerokim spektrum, z drugiej - ryzykowny. W pewnym momencie bowiem czytelnik przestaje zadawać sobie pytanie Kto?, Dlaczego?, Jak?, a na plan pierwszy wysuwa się myśl Czy na końcu okaże się tak, jak mi się wydaje?W pewnym momencie trudno nie zorientować się, jakie jest możliwe rozwiązanie zagadki. Wystarczy uświadomić sobie, że powieści tego gatunku charakteryzują się pewnym schematem i tylko od czytelnika zależy, czy w gąszczu półprawd, przekłamań i oczywistości znajdzie właściwy klucz do tajemnicy bohaterów. A od autora, czy wpadnie na pomysł, który wszystkie te gdybania zniweczy. W tym aspekcie Lokatorka mnie nie zaskoczyła, co więcej, trochę nawet rozczarowała, ponieważ im bliżej finału opowieści, tym więcej naginania faktów i odrobinę naciąganych zwrotów wydarzeń (tak, tak wydarzeń pasuje mi tu lepiej niż zwrotów akcji), że o wrzuceniu tego i owego do jednego worka nie wspomnę.

Nie jest jednak tak, że nie potrafię docenić powieści JP Delaneya. Wprawdzie fabularnie trochę mi zgrzytało, ale mam pełną świadomość, że pewne rozwiązania muszą spełniać wymogi gatunku. Autor sprawnie opowiada historię dwóch kobiet, których łączy (tylko i aż) mieszkanie w tym samym domu. Od pierwszych stron tworzy intrygującą fabułę, która wprawdzie momentami wpada na mielizny, ale ogólnie daje radę i nie pozwala na dłużej oderwać się od lektury. Pisarz precyzyjnie konstruuje tekst, sprawnie przeskakując między dwiema narracjami. Buduje w ten sposób napięcie, tym większe, że czytelnik bogatszy jest o doświadczenie Emmy, a Jane musi dopiero odkryć pewne fakty z przeszłości. Nowoczesny dom budzi podziw i zaniepokojenie, ale trudno pozbyć się myśli, że jeszcze kilka lat i tak, jak życie Emmy i Jane, może wyglądać nasza przyszłość. Już dziś doświadczamy małych katastrof, gdy awarii ulega dostęp do internetu i jesteśmy zmuszeni do chwilowego analogowego życia. Nie jest to może wiodący motym Lokatorki, ale i na ten aspekt powieści warto zwrócić uwagę.

Lokatorka to jeden z murowanych hitów nadchodzącego lata. Z pewnością przypadnie do gustu tym wszystkim czytelnikom, którzy po thrillery psychologiczne sięgają od czasu do czasu. A pewnie i znawcy gatunku docenią pióro autora, przemyślaną kompozycję tekstu i lekkość, z JP Delaney jaką podaje swoją opowieść. A na pewne oczywistości, no cóż, wystarczy przymknąć oko.

pokaż więcej

 
2017-06-19 12:55:11
Ma nowego znajomego: izamilik
 
2017-06-17 22:11:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.........................................

Marta Matyszczak - dziennikarka i miłośniczka kryminałów zna się na tym gatunku literackim, jak mało kto. Jest przecież gospodynią portalu Kawiarenka Kryminalna i tylko kwestią czasu było, kiedy spróbuje swych sił jako autorka powieści z trupem w tle. Albo raczej na pierwszym planie. Tajemnicza śmierć...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.........................................

Marta Matyszczak - dziennikarka i miłośniczka kryminałów zna się na tym gatunku literackim, jak mało kto. Jest przecież gospodynią portalu Kawiarenka Kryminalna i tylko kwestią czasu było, kiedy spróbuje swych sił jako autorka powieści z trupem w tle. Albo raczej na pierwszym planie. Tajemnicza śmierć Marianny Biel to taki debiut, o którym każdy aspirujący pisarz może sobie zamarzyć. Powieść Marty Matyszczak to nie tylko sprawnie napisana historia pewnego morderstwa, ale i skrzący się humorem, choć niepozbawiony pewnej dozy krytycyzmu obraz rodzinnego miasta autorki - Chorzowa. Mimo że pierwsze skrzypce w książce gra nie trup, ale pewien fantastyczny Gucio, to miasto jest równie ważnym elementem budującym całość kryminalnej opowieści.

Szymon Solański traci pracę w policji, ale całkiem nie potrafi wyzbyć się nawyków swojej profesji i zaczyna prowadzić agencję detektywistyczną. Jest na tak zwanym życiowym zakręcie, a jego bieżace wybory są co najmniej dyskusyjne. Wynajmuje mieszkanie w starym chorzowskim familoku i przygarnia psa ze schroniska. Kiedy w piwnicy domu, w którym mieszka, zostają znalezione zwłoki jednej z mieszkanek, Solański postanawia działać. Zamordowaną okazała się Marianna Biel, dawna gwiazda Teatru Uciecha. Gwiazda wciąż jeszcze pamiętana, ale na tyle wyblakła, że policja nie przejmuje się zbytnio jej śmiercią i próbuje umorzyć sprawę. Solański wyczuwa jednak, że sprawa śmierci jego sąsiadki ma drugie dno ...

Tajemnicza śmierć Marianny Biel skupia się wokół mieszkańców jednej z czynszówek w mało reprezentatywnej części Chorzowa. Autorka wykorzystała ten częsty motyw, lokując wszystkich istotnych bohaterów pod jednym dachem. Pozwolił to na dokładne sportretowanie sąsiadów i połączenie ich siatką wzajemnych relacji. Za zamkniętymi drzwiami poszczególnych mieszkań rozgrywają się ludzkie dramaty, ale i toczy się zwyczajne życie, opisane przez autorkę ze swadą i humorem. I ironią, bo choć Marta Matyszczak kocha swoje rodzinne miasto (w końcu uczyniła go jednym z bohaterów powieści), to dostrzega też jego mankamenty. Celnie, ale z sympatią, je punktuje. Podobnie zresztą kreśli sylwetki swoich bohaterów, sprawiedliwie rozdzielając między nimi cechy pozytywne i negatywne. To sprawia, że trudno ich nie polubić, nawet jeśli nie wszystkie ich poczynania muszą się nam podobać.

Kiedy zabieram się za kolejny kryminał, zastanawiam się, czym jeszcze autor jest w stanie mnie zaskoczyć. Bardzo często niczym, bo to gatunek niezmiernie popularny i półki księgarni uginają się pod ciężarem nowych tytułów. A wątki i motywy potrafią w nich być zgrane do cna. Marcie Matyszczak się udało. Postać Gucia okazała się tym czymś, co spowodowało, że Tajemniczą śmierć Marianny Biel czytało się wybornie. Nie chcę za dużo zdradzać, żeby nie czasem nie zepsuć czytelnikowi przyjemności z czytania, więc napiszę jedynie, że Gucio to pies wyjątkowo wyszczekany. Jeśli wiecie, co mam nam myśli. Warto przyjrzeć się bliżej temu bohaterowi, bez obecności którego fabuła byłaby niepełna. Co więcej, mam nadzieję, że wraz z Szymonem i dziennikarką dużego kalibru - Różą Kwiatkowską Gucio jeszcze powróci. Wydaje mi się, że ta trójka może wiele zdziałać - dla dobra Chorzowa i ku radości czytelników.

Można się spierać, czy debiut Marty Matyszczak to jeszcze jeden kryminał na wesoło, czy też odrobinę nostalgiczna opowieść o świecie, który tak szybko się zmienia, że nie daje szansy na złapanie oddechu. Konwencja powieści kryminalnej ma oczywiście pewne ograniczenia, ale autorce udało się przemycić w książce sporo odniesień do współczesności, proponując czytelnikowi inteligentną zabawę w Kto zabił? Miłośnicy różnych tropów znajdą w książce wiele odwołań, choćby do literatury. Jest w fabule choćby krótka scena na temat polskich autorek o podwójnych nazwiskach. A wierzcie mi, smakowitych drobiazgów jest w książce o wiele więcej - przyjrzyjcie się choćby tytułom poszczególnych rozdziałów.

Polecam Tajemniczą śmierć Marianny Biel wszystkim miłośnikom kryminałów i ... zwierząt. Psów w szczególności, choć i fani kotów też znajdą coś dla siebie. Dwa wieczory z Solańskim, Kwiatkowską i oczywiście Guciem uważam za bardzo dobrze spędzony czas. Akcja powieści może nie pędzi na złamanie karku i Szymon Solański nie jest bohaterem w stylu Jamesa Bonda, ale fabuła wygrywa inteligentnym humorem i wyrazistymi postaciami. I niejedną tajemnicą w tle ... Kryminał pod psem? Zdecydowanie tak!

pokaż więcej

 
2017-06-15 06:15:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
..........................................................

Toruń od wieków piernikiem stoi. I Kopernikiem. Mikołajem Kopernikiem. Od dobrych kilku lat również ... a nie, to nie jest przecież blog o polityce, więc skupmy się na literaturze. Wygląda bowiem na to, że wspomniane miasto zyskuje powoli nowy atrybut - zbrodnię. Kryminalnie (ale...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
..........................................................

Toruń od wieków piernikiem stoi. I Kopernikiem. Mikołajem Kopernikiem. Od dobrych kilku lat również ... a nie, to nie jest przecież blog o polityce, więc skupmy się na literaturze. Wygląda bowiem na to, że wspomniane miasto zyskuje powoli nowy atrybut - zbrodnię. Kryminalnie (ale literacko) w Toruniu dużo się dzieje i powieść Marcela Woźniaka Powtórka wpisuje się w ten trend. I to wpisuje się znakomicie, ponieważ książka (nie takiego znów debiutanta) to ciekawa propozycja dla miłośników kryminałów z niekonwencjonalnym podejściem do tematu. Autor Powtórki faktycznie debiutuje jako autor powieści kryminalnych, ale Marcel Woźniak może kojarzyć się z wydaną w 2016 roku biografią Leopolda Tyrmanda. Wykształcenie filologiczne oraz praca w mediach z pewnością pomogły autorowi w wykreowaniu fabuły swojego debiutu, w którym postać głównego bohatera jest tak samo ważna jak miasto, będące tłem dla opowieści.

Podkomisarz Leon Brodzki udaje się na zasłużoną policyjną emeryturę. Ma w planach uporządkowanie spraw osobistych, w tym poprawę relacji z dorastającą córką. Cóż z tego, że plany ma dalekosiężne, skoro przestępcy ani myślą pozwolić mu cieszyć się upragnioną emeryturą. W Toruniu dochodzi do serii tajemniczych zbrodni i lokalna policja nie wyobraża sobie, żeby Brodzki nie wsparł ich działań swoim wieloletnim doświadczeniem. Prowadzone dochodzenie ujawnia, że morderca próbuje naśladować zbrodnie z czasu, kiedy młody Brodzki, u boku ojca, zaczynał karierę w służbach mundurowych. Heraklit, bo tak każe nazywać siebie morderca, rozpoczyna z Leonem swoistą zabawę w kotka i myszkę, zmuszając byłego detektywa, aby dokonał niemożliwego - wszedł po raz drugi do tej samej rzeki i ... ponownie w karierze próbował rozwikłać zagadkę tajemniczych zgonów. Pytanie tylko, za jaką cenę?

Leon Brodzki, główny bohater Powtórki to jeszcze jeden policjant po przejściach i bagażem doświadczeń na karku. Niby w literaturze sensacyjnej było już wszystko, ale Marcelowi Woźniakowi udało się przełamać pewien stereotyp tego typu postaci. I co ciekawe, może nie poprzez takie, czy inne cechy charakteru, ale dzięki umieszczeniu go w ciekawej konwencji fabuły. Leon Brodzki to nieodrodne dziecko swojego miasta i autor wykorzystał ten fakt, aby zabrać czytelnika w swoistą wycieczkę po nim. Toruńska odyseja Brodzkiego to wyprawa w poszukiwaniu kolejnych elementów kryminalnej układanki, a także podróż po mieście, zarówno znanych wszystkim turystom atrakcji, jak i ciemnych zaułków i podejrzanych lokali. Nie wiem oczywiście, czy sportretowani bohaterowie drugoplanowi mają swoje odpowiedniki w realu, ale autorowi udało się, dzięki ich obecności, oddać koloryt miasta. Przy tej okazji mała uwaga - gdybym nie był w Toruniu i nie mógł porównać opisów miejsc ze zdjęciami, czytelnicza przyjemność byłaby mniejsza. Ale z drugiej strony, od czego jest internet i (trochę zapomniana) wyobraźnia?

Zabierając się za lekturę Powtórki oczywiście nie wiedziałem, czego się spodziewać. Muszę przyznać, że pomysł autora na fabułę doceniłem dopiero po finale, który mnie zaskoczył, ale bardziej chyba zasmucił. Dlaczego w takiej kolejności? A to już trzeba doczytać. Spodobał mi się również styl Marcela Woźniaka, a pisząc precyzyjniej - podszyte ironią, lekko sarkastyczne spojrzenie Leona Brodzkiego na świat i toruńsko - polską rzeczywistość i cytaty z literatury, filozofii, kultury masowej. Jest też perskie oko puszczone do czytelnika, czyli obecność bohatera powieści kolegi po fachu - w tym moja ulubiona scena o podziale tematów na kolejne książki kryminalne z Toruniem w tle. Podszyty ironią humor w połączeniu z zawirowaniami fabularnymi i zwrotami akcji w finale sprawia, że Powtórka to jedna z ciekawszy premier u progu kanikuły. Całe szczęście, że to początek trylogii, bowiem zakończenie zostawia czytelnika i bohaterów w zawieszeniu. To ten stan, który my - czytelnicy - jednocześnie uwielbiamy i nienawidzimy. I czekamy niecierpliwie na więcej!

pokaż więcej

 
2017-06-10 06:35:40
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-06-09 21:53:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
........................................................................

Z twórczością Raphaela Montesa polski czytelnik zetknął się nieomal rok temu, kiedy wydawnictwo Filia/Filia Mroczna Strona opublikowało Dziewczynę w walizce (tutaj). Pamiętam, że powieść Brazylijczyka (w kolejności druga - pierwsza, o ile wiem, nie została wydana po polsku)...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
........................................................................

Z twórczością Raphaela Montesa polski czytelnik zetknął się nieomal rok temu, kiedy wydawnictwo Filia/Filia Mroczna Strona opublikowało Dziewczynę w walizce (tutaj). Pamiętam, że powieść Brazylijczyka (w kolejności druga - pierwsza, o ile wiem, nie została wydana po polsku) wywołała spore zamieszanie. I otrzymywała skrajne oceny, ponieważ nie do końca okazała się tym, czego oczekiwali czytelnicy. Teraz powinno być już łatwej. Mniej więcej wiadomo, czego można spodziewać się po Montesie, a Sekretną kolacją udowodnił, że ma charakterystyczny styl i nie boi się balansować na granicy dobrego smaku. I bezczelnie ją przekraczać, kiedy uzna, że przysłuży się to fabule.

Czterech przyjaciół z dzieciństwa zaczyna studia w Rio de Janeiro. Mieszkanie w wielkim mieście wiąże się z niemałymi kosztami, ale chłopcy jakoś sobie radzą. Pech chce jednak, że kiedy startują w dorosłe życie, w Brazylii rozpoczyna się kolejna faza kryzysu. Luksusowe mieszkanie, które wynajmują w słynnej Copacabanie, zaczyna zbyt mocno obciążać ich topniejący budżet. Szukając nowego źródła dochodów, wpadają na pomysł, który początkowo miał być tylko żartem. Dlaczego nie pójść śladem gotujących celebrytów i nie zaproponować znudzonym bogaczom kulinarnych atrakcji? A ponieważ ludzie są w stanie zapłacić naprawdę dużo za możliwość zjedzenia wyjątkowo ekskluzywnej kolacji, pieniądze zaczęły płynąć szerokim strumieniem i żaden z przyjaciół nie odważył się powiedzieć Nie. Nawet wtedy, kiedy cała czwórka wiedziała już, że odwrotu nie ma, a interes musi się kręcić. Za wszelką cenę.

Sekretna kolacja, trzecia powieść Raphaela Montesa znów wystawia czytelnika na próbę. Tym razem jest mocniej, niż w Dziewczynie w walizce, ale lepiej i inaczej. Historia czterech przyjaciół, którą opowiada jeden z nich - Dante - rozpoczyna się jak jeszcze jedna powieść obyczajowa o wchodzeniu w dorosłość. Tyle, że po doświadczeniach z lekturą poprzedniej książki, czytelnik wie już, że to tylko pozory. Tylko kilka stron, jeszcze moment i ... może wydarzyć się dosłownie wszystko. I jeśli ktoś tego oczekuje, to Montes nie zawodzi. Trudno napisać coś więcej, żeby nie zepsuć przyjemności z czytania Sekretnej kolacji, ale warto nastawić się na dużą dawkę doznań ... smakowych, bardzo, ale to bardzo szeroko rozumianych. Autor bowiem nie tylko serwuje różnorodne dania, wymyślne i specyficznie wykwintne, ale balansuje na styku gatunków, przekracza granice dobrego smaku i czerpiąc z tego ogromną radość. Robi to celowo, bawiąc się motywami zaczerpniętymi z estetyki horrorów klasy B, tych wszyskich (często dziś kultowych) produkcji spod znaku gore i slasher, udanie łącząc je ze współczesnym trendami. Garściami czerpie też z otaczającej go rzeczywistości. Trudno bowiem nie dostrzec, że Montes szydzi z mody na programy o gotowaniu, wyśmiewa uzależnienie od mediów społecznościowych, czy wreszcie z ironią opisuje brazylijską codzienność, która momentami przypomina telenowelę.

Po Dziewczynie w walizce byłem nastawiony dość sceptycznie do stylu Montesa. Napisałem jednak, że dam mu szansę i jeśli będę miał okazję, to przeczytam inną jego powieść, aby wyrobić sobie opinię. I dobrze sobie postanowiłem, bowiem Sekretna kolacja okazała się powieścią lepszą od poprzedniczki. Mocniejszą, ale przez to ciekawszą, bardziej intrygującą, choć chwilami raczej dla czytelnika o mocnych nerwach. A właśnie - nowa powieść przypadnie do gustu tym wszystkim czytelnikom, którzy mają poczucie humoru i dystans - również do siebie. Warto wziąć fabułę Montesa w wielki cudzysłów i czytając, bawić się według reguł autora.
Jest smacznie, jest dosadnie, czasem obrzydliwie, ale ... jest bardzo dobrze!
Życzę Wam wyjątkowo smakowitej lektury.
To jakie plany na dzisiejszą kolację?

pokaż więcej

 
2017-06-06 21:35:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: Saga rodziny Neshov (tom 2)

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.........................................................

Kiedy sięgnąłem po powieść Anne B. Ragde Ziemia kłamstw zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Celowo nie czytałem żadnych recenzji, żeby nie sugerować się opiniami innych czytelników, ale i tak docierały do mnie entuzjastyczne oceny książki. Niebawem okazało się, że i ja bardzo...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.........................................................

Kiedy sięgnąłem po powieść Anne B. Ragde Ziemia kłamstw zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Celowo nie czytałem żadnych recenzji, żeby nie sugerować się opiniami innych czytelników, ale i tak docierały do mnie entuzjastyczne oceny książki. Niebawem okazało się, że i ja bardzo szybko zostałem fanem sagi o rodzinie Neshov, wciągając się w zawiłe relacje rodzinne z norweską prowincją w tle. Urzekła mnie także narracja powieści, sposób obrazowania rzeczywistości i styl Anne B. Ragde - z pozoru chłodny i rzeczowy, skupiony na codzienności - w rzeczywistości kipiący od emocji i opisów nieprzepracowanych relacji między bohaterami. Dodatkowo zaskakujący finał sprawił, że mój apetyt na drugi tom został skutecznie zaostrzony. Celowo jednak nie rzuciłem się na pierwsze wydanie Raków pustelników wiedząc, że Smak słowa wznowi całą serię i jesienią opublikuje premierowy tom czwarty.

Raki pustelniki kontynuują wydarzenia opisane w pierwszym tomie. Rodzina Neshov, pokiereszowana wydarzeniami z ostatnich tygodni, próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Rytm życia na wsi sprawia, że na roztrząsanie rodzinnych tajemnic nie ma za wiele czasu. Teoretycznie wszystko wraca (bo musi) do normy, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Bracia Neshov - a każdy po swojemu - próbują poukładać sobie życie na nowo. Tor zostaje w rodzinnym gospodarstwie z narastającym poczuciem osamotnienia. Erlend i jego partner Krumme muszą podjąć niezwykle ważną decyzję, nawet wycofany Margido ma szansę na nowe otwarcie. Nie można zapomnieć o Torunn, jedynej istotnej (jak do tej pory) postaci kobiecej w książce. Córka Tora wraca do Oslo, ale więzy krwi nie pozwalają jej zapomnieć o rodzinie mieszkającej w Byneset. Czy przywiązanie do ojca i ziemi weźmie górę nad wygodami życia w norweskiej stolicy? Żadnemu z bohaterów powieści nie jest dana możliwość całkowitego odcięcia się od gospodarstwa malowniczo położonego w pobliżu Trondheim. Szorstka próba odbudowania relacji zaczęła się wraz ze śmiercią w rodzinie i wszystko wskazuje na to, że tego procesu nie da się już zatrzymać.

Anne B. Ragde po raz drugi zabiera swoich czytelników w niełatwą podróż po Norwegii, przedstawiając dalsze losy braci Neshov. Czytelnicy, którzy pokochali prosty styl pisarki, z przyjemnością odnajdą go i w drugim tomie cyklu. Ponownie jest tak, że autorka skupia się na codzienności swoich bohaterów, eksponując zwyczajne czynności i gesty. Znów zagląda do chlewu z Torem, podgląda pracę Erlenda, odwiedza Torunn w klinice dla zwierząt. I tylko na plan dalszy odsuwa Margido, który po epizodzie z początku powieści ukrywa się na drugim planie. Relacje między poszczególnymi członkami rodziny wciąż są mocno skomplikowane, a wydarzenia z poprzedniego tomu nikomu z nich nie ułatwiają życia. Autorka po mistrzowsku balansuje między naturalizmem a wątkami psychologicznymi, rozbudowując charakterystykę swoich postaci. Humor miesza z refleksją, a koleje losu braci Neshov ze zmieniającą się przyrodą. Życie toczy się dalej i tylko od bohaterów powieści zależy, czy poddadzą się jego rytmowi, czy będą się mu przeciwstawiać, narażając się na nieuniknione niepowodzenia.

Raki pustelniki (swoją drogą świetny tytuł - metafora) trzymają poziom Ziemi kłamstw. Autorka rozbudowuje w drugim tomie postać Torunn, którą polubiłem już w poprzedniej części , a teraz już nie wyobrażam sobie sagi bez jej obecności w książce. Nie da się ukryć, że znów dzieje się tak, że to ostatecznie kobieta bierze się z życiem za bary i to córka Tora ma największe szanse, aby posklejać rodzinę w jedną całość. Ciekawe, czy uda jej się ta sztuczka, bo autorka uczyniła wiele, żeby Torunn za łatwo nie było.

Wiem, że od kilku lat jest dostępny po polsku trzeci tom serii, ale ponownie poczekam na nowe wydanie. Każdą przyjemność, również literacką, należy sobie dozować. Z tym większym zaciekawieniem sięgnę za jakiś czas po trzeci tom licząc, że Anne B. Ragde jeszcze mnie zaskoczy.

pokaż więcej

 
2017-06-04 16:02:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Autor:

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.....................................................................

Ponad siedemset stron i pięćdziesiąt osiem postaci. Już te dwie liczby mówią wiele o ósmym tomie kryminalnej serii Nele Neuhaus. Duet policjantów Pia Sander (kiedyś Kirchhoff) i Oliver von Bodenstein powraca, aby rozwikłać zagadkę tajemniczych (jak zawsze) zgonów, które...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
.....................................................................

Ponad siedemset stron i pięćdziesiąt osiem postaci. Już te dwie liczby mówią wiele o ósmym tomie kryminalnej serii Nele Neuhaus. Duet policjantów Pia Sander (kiedyś Kirchhoff) i Oliver von Bodenstein powraca, aby rozwikłać zagadkę tajemniczych (jak zawsze) zgonów, które wstrząsnęły mieszkańcami Ruppertshain u podnóża pasma górskiego Taunus. Nowa sprawa nabiera tempa, kiedy okazuje się, że wątki prowadzonego śledztwa prowadzą do wydarzeń sprzed czterdziestu dwóch lat i dotyczą bezpośrednio Olivera. Dodatkowo, w życiu głównych bohaterów szykują się zmiany, których efekty czytelnicy poznają pewnie za jakiś czas.

Na kempingu należącym do gospody Dom Przyjaciół Lasu wybucha pożar. Płonie jedna z przyczep kempingowych. Wezwani na miejsce policjanci, w zgliszczach znajdują zwłoki. Niedługo potem dochodzi do dwóch morderstw, których ofiary tylko z pozoru nie miały ze sobą nic wspólnego. Kiedy wydział K11 z szefem Oliverem von Bodensteinem na czele rozpoczyna śledztwo, szybko okazuje się, że sprawa ma wiele wspólnego z tragicznym wydarzeniem sprzed lat, kiedy to w 1972 roku zniknął Artur, najlepszy przyjaciel von Bodensteina. Czyżby pozornie idylliczne Ruppertshain skrywało mroczną tajemnicę? Czytelnicy poprzednich części serii Nele Neuhaus wiedzą, że ta miejscowość niejedno już widziała. Wszystko wskazuje na to, że tym razem trudniej będzie dojść prawdy, bo choć minęło ponad czterdzieści lat, to poczucie winy i wyrzuty sumienia skutecznie nie pozwolą wyjawić tego, co wydarzyło się w pobliskim lesie.

W lesie to powieść, w której czytelnicy ponownie spotykają się z Oliverem i Pią oraz całą plejadą bohaterów, znanych z poprzednich odsłon cyklu. Zarówno policjanci z wydziału policji w Hofheim, jak i mieszkańcy Ruppertshain i okolicznych miejscowości zmieniają się wraz z kolejnym tomem. Na ich twarzach widać oznaki pływającego czasu, ktoś umiera, komuś rodzą się wnuki. Zmiany nie ominęły również von Bodensteina i Sander, w ich życiu prywatnym i zawodowym sporo się dzieje. U Olivera nawet więcej niż u Pii, ale do tego miłośnicy książek Neuhaus zdążyli już się przyzwyczaić. Napiszę jedynie, że autorka stawia przed parą policjantów zupełnie nowe wyzwania, które na dobre mogą zmienić bieg wydarzeń w kolejnej części serii. Czy tak będzie w rzeczywistości - czas pokaże.

Wracając do wyzwań. Fabuła W lesie koncentruje się nie tylko na kolejnym śledztwie, ale ciężar wydarzeń nieznacznie przechyla się w stronę von Bodensteina, dla którego nowe dochodzenie wiąże się z emocjonalnym powrotem do czasów dzieciństwa. Zniknięcie najbliższego przyjaciela okazała się dla jedenastoletniego wówczas Olivera zdarzeniem, z którym nie poradził sobie przez całe lata. Dopiero teraz ma szansę na przepracowanie traumy z przeszłości, otrzymując odpowiedzi na dręczące go pytania. Będzie mu tym trudniej, gdyż w sprawę zaangażowani są zarówno koledzy z dzieciństwa, jak i najbliżsi sąsiedzi rodziny von Bodenstein. I znów jest tak, że za jowialnymi uśmiechami kryją się mroczne sekrety, a zmowa milczenia utrudni dojście do prawdy. Olivier, Pia i inni policjanci będą musieli włożyć sporo wysiłku, aby dogrzebać się do sedna sprawy sprzed wielu lat.

Nele Neuhaus przyzwyczaiła już swoich czytelników do wielowątkowych, rozbudowanych fabuł i kryminalnych intryg skonstruowanych z zegarmistrzowską wręcz precyzją. Nie inaczej jest w ósmym tomie. Misterna konstrukcja powieści momentami aż przytłacza, bowiem autorka po mistrzowsku komplikuje relacje między bohaterami, odtwarza wydarzenia z przeszłości z różnych punktów widzenia, zaskakuje pomysłowymi rozwiązaniami fabularnymi. Momentami przeraża, odsłaniając mechanizmy działania ludzi, którym strach przed konsekwencjami odebrał trzeźwość myślenia. Mnogość bohaterów utrudnia śledzenie rozwoju wydarzeń, ale Neuhaus robi to celowo, wodząc za nos zarówno swoich bohaterów, jak i (przede wszystkim) czytelników. Co najważniejsze, ani przez moment nie traci kontroli nad wszystkimi wątkami swojej historii. A ta, jak i poprzednie, udanie łączy motywy kryminalne i obyczajowe sprawiając, że jeśli czytelnicy do tej pory lubili Olivera, to teraz go pokochają. Za co? Tego nie zdradzę, ale widoczny na okładce powieści lis jest pewną wskazówką.

Ósme spotkanie z bohaterami powieści Nele Neuhaus to jak wizyta dawno niewidzianych, dobrych znajomych. Spotkanie wprawdzie w niebyt przyjaznych okolicznościach, ale jednak bardzo wyczekane. Dobrze było dowiedzieć się, co u nich słychać i przy okazji poznać także nowe postaci, bo wydział K11 wzmocnił policyjny narybek.

I jeszcze na koniec jedna uwaga. Nie trzeba się martwić, że W lesie to ponad siedemset stron tekstu. Owszem, fizyczny ciężar książki da się odczuć, ale powieść czyta się błyskawicznie. Miłośników twórczości Nele Neuhaus nie trzeba o tym przekonywać.

pokaż więcej

 
2017-06-02 19:29:26
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-05-30 07:05:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione
Cykl: Tom Douglas (tom 6) | Seria: Mroczna strona

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***********************************************
Gwiazda Rachel Abbott rozbłysła jakiś czas temu i wszystko wskazuje na to, że będzie świecić mocno przez dłuższy czas. Każda kolejna powieść brytyjskiej autorki potwierdza tylko, że praca nad warsztatem pisarskim, połączona z pomysłem na wielowątkową fabułę to sprawdzony sposób na sukces wydawniczy....
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com
***********************************************
Gwiazda Rachel Abbott rozbłysła jakiś czas temu i wszystko wskazuje na to, że będzie świecić mocno przez dłuższy czas. Każda kolejna powieść brytyjskiej autorki potwierdza tylko, że praca nad warsztatem pisarskim, połączona z pomysłem na wielowątkową fabułę to sprawdzony sposób na sukces wydawniczy. Nie inaczej jest z Szóstym oknem - książką, która pojawia się po polsku w kilka miesięcy po angielskiej premierze i udowadnia, że sukces Rachel Abbott nie był jednorazowym przypadkiem, ale efektem talentu i ciężkiej pracy. Już to połączenie dało Abbott rozgłos i tytuł najlepszej autorki bestsellerów brytyjskiego Kindle'a, że o sympatii czytelników nie wspomnę.

Mąż Natalie Gray, policjant, ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Kobieta po wielu miesiącach żałoby wiąże się z najlepszym przyjacielem zmarłego, marząc o stworzeniu na nowo rodziny dla swojej nastoletniej córki. Pewnego dnia Natalie odkrywa niepokojące fakty z życia partnera i zaczyna bać się o przyszłość swojej córki. Postanawia na pewien czas wyprowadzić się do Manchesteru. Wynajmuje mieszkanie w czynszówce, o której mówi się, że skrywa pewną tajemnicę z przeszłości. Wkrótce Scarlett, córka Natalie, odkryje szokującą prawdę ...

W tym samym czasie nadinspektor Tom Douglas, wraz ze swoim zespołem, prowadzi śledztwo w sprawie samobójstwa nastolatki, która na pozór prowadziła zwyczajne życie. Tropy prowadzą do Natalie Gray, której mąż, przed śmiercią, zaangażowany był w skomplikowane dochodzenie dotyczące drażliwych kwestii obyczajowych. Połączenie kilku faktów w jedną całość przyniesie zaskakujące rozwiązanie, na zawsze zmieniając życie bohaterów.

Szóste okno jest skonstruowane według planu, sprawdzonego już na czytelnikach. Rachel Abbott powoli zawiązuje intrygę, najpierw wprowadzając bohaterów, następnie niespiesznie łącząc ich z kolejnymi; miesza wątki, plącząc akcję tak, że czytelnik zostaje nią otoczony jak kokonem. I kiedy wydaje się, że gęsta sieć intryg nie pozwoli na żaden ruch, fabuła gwałtownie przyspiesza, odkrywając co i raz szokujące (albo co najmniej zaskakujące) detale z życia bohaterów powieści. I choć w Szóstym oknie poziom wzajemnych relacji niebezpiecznie przypomina manierę scenariusza oper mydlanych to muszę przyznać, że kupuję tę konwencję. Co więcej, oczekuję od Abbott, że znów poplącze losy swoich postaci tak, że dopiero finał wyjaśni wszystkie wątpliwości. I chylę czoła, że autorka potrafi za każdym razem skonstruować tak zawiłą intrygę. A przy okazji finału powieści muszę napisać, że taki, jak w Szóstym oknie, lubię najbardziej - dlaczego? A to już proszę sobie doczytać.

Jako autorka poczytnych powieści z pogranicza gatunków, Rachel Abbott udowodniła już wcześniej, że nie ma oporów przed łączeniem w jednej opowieści fikcji literackiej z ważnymi problemami społecznymi. Tak było chociażby w Obcym dziecku, tak jest i w Szóstym oknie. Nie zdradzając za wiele z fabuły napiszę jedynie, że tym razem autorka wzięła na tapet problem wykorzystywania nieletnich. Brawo za przemycenie do literatury popularnej mocniejszych akcentów, które nie obciążają fabuły, ale też nie pozwalają przejść obok problemu całkiem obojętnie.

Jak poprzednie, tak i tę powieść Rachel Abbott należy potraktować jako zamkniętą całość fabularną. Wszystkie książki łączy wprawdzie postać nadinspektora Toma Douglasa, ale jego życie osobiste to wątek poboczny i nie wpływa znacząco na odbiór powieści. A po Szóste okno warto sięgnąć, bo to kawał dobrego thrillera w najlepszym wydaniu.

Może czas, abyście i Wy dołączyli do klubu miłośników twórczości Rachel Abbott?

pokaż więcej

 
2017-05-28 07:53:54
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-27 07:49:17

Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com

Przepis na udaną powieść? Intrygujący tytuł, przyciągająca uwagę okładka, oryginalna treść. A recepta na dobry kryminał? Oczywiście zwłoki, najlepiej w pierwszym rozdziale i dobrze, gdyby jednak od razu martwe. Ale pisarze lubią płatać figle, zarówno swoim bohaterom, jak i czytelnikom. I jedni, i drudzy przekonają się, czytając nową powieść...
Tomasz Radochoński www.nowalijki.blogspot.com

Przepis na udaną powieść? Intrygujący tytuł, przyciągająca uwagę okładka, oryginalna treść. A recepta na dobry kryminał? Oczywiście zwłoki, najlepiej w pierwszym rozdziale i dobrze, gdyby jednak od razu martwe. Ale pisarze lubią płatać figle, zarówno swoim bohaterom, jak i czytelnikom. I jedni, i drudzy przekonają się, czytając nową powieść Agnieszki Pruskiej że to, co na początku wydaje się martwe ... Alicja i Joanna miały w planach wakacje w leśnej głuszy, ale nie spodziewały się, że podczas zbierania darów lasu odkryją coś więcej, niż tylko dorodne owoce. Zwłoki powinny być martwe to (trzymam autorkę za słowo) początek nowej serii kryminalnej, w której prym wiodą sympatyczne nauczycielki, a przy tym serdeczne przyjaciółki.

Ostatni dzwonek wieszczy zbliżające się wakacje. Alicja i Julia, dwie nauczycieli z jednego z gdańskich gimnazjów, wspólnie wybierają się do leśniczówki kuzyna - leśnika. Po Olsztynkiem, w ciszy i spokoju, pragną odpocząć od niewątpliwych uroków swojego zawodu. Zaopatrzone w zaległe lektury meldują się u Marcina, który wraz z żoną i dziećmi mieszka w urokliwej leśniczówce. Przyjaciółki wybierają się na rekonesans i już na początku urlopu trafia im się sprawa kryminalna - w zaroślach odnajdują zwłoki. Nawet przystojne i nieźle ubrane, ale jednak nieżywe ... Gdy na miejsce przyjeżdża zaalarmowana policja okazuje się, że trup zniknął. Prowadzący dochodzenie sierżant Dawid Podgórski podejrzewa, że letniczki pozwoliły sobie na niewybredny żart. Do czasu, bowiem już wkrótce pojawi się kolejny trup i on już na pewno nie wykaże żadnych oznak życia. Nie trudno się domyślić, że rozochocone nauczycielki rozpoczną śledztwo na własną rękę i tym samym narażą się na spore niebezpieczeństwo siebie i gospodarzy.

Zwłoki powinny być martwe to nowa powieść Agnieszki Pruskiej, znanej do tej pory z serii z komisarzem Barnabą Uszkierem. Nowa książka to kryminał na wesoło, a sprawa znikających zwłok jest pretekstem do opowiedzenia historii, w której niepodzielnie rządzą dwie sympatyczne przyjaciółki. Alicja - historyczka i Julia - nauczycielka biologii, tworzą dynamiczny, świetnie uzupełniający się duet, który idealnie wpisuje się w konwencję powieści z pogranicza kryminału i komedii. Grono bohaterów uzupełnia rodzina Marcina oraz sierżant Podgórski, któremu (i to ze wzajemnością) wpada w oko jedna z urlopowiczek. A te nie potrafią usiedzieć na miejscu, snując kolejne hipotezy, poszukując świadków, przepytując mieszkańców okolicznych miejscowości czy eksplorując zapomniane przez autochtonów miejsca. Fabuła co chwilę przynosi nowe tropy, ale potrzebujące rozrywki nauczycielki nie zrażają się niepowodzeniami i świetnie się bawiąc, brną w niezłą kabałę. Historia opowiadana przez Alicję pełna jest zabawnych dialogów i celnych spostrzeżeń na temat najróżniejszych okoliczności przyrody. I choć czasem można odnieść wrażenie, że autorka pozwala Alicji trochę za bardzo się rozgadać, to powieść czyta się znakomicie. Lekka forma, wakacje w tle i odrobinę komediowy charakter sprawiają, że książka dobrze spełnia swoje zadanie. Dostarcza bardzo przyjemnej rozrywki - inteligentnej i sprawiającej czytelnikowi dużo radości.

Podejrzewam, że autorzy tego nie lubią, choć w gruncie rzeczy dla nich to docenienie, a dla czytelników dodatkowa rekomendacja. Napiszę więc przewrotnie, że jeśli gdzieś na drugim końcu tęczy Joanna Chmielewska siedzi na chmurce i zastanawia się, co by tu dziś przeczytać, powinna wybrać nową powieść Agnieszki Pruskiej. Myślę, że Zwłoki powinny być martwe bardzo przypadłyby jej do gustu. Jeśli znacie i lubicie twórczość autorki choćby Całego zdania nieboszczyka - pewnie domyślacie się, skąd ta rekomendacja.

Mam nadzieję, że Alicja i Julia będą miały jeszcze okazję rozwikłać niejedną zagadkę kryminalną, bo ... zupełnie nieźle im to wychodzi.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
229 175 2362
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (106)

Ulubieni autorzy (10)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd