Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/

Piszę raczej „na poważnie” - wywiad z Kateřiną Tučkovą

Autor: 
13 wartościowy tekst

Kateřina Tučkova to czeska pisarka i kuratorka wystaw, absolwentka historii sztuki i bohemistyki Uniwersytetu im. Masaryka w Brnie oraz świeżo upieczona doktor historii sztuki. W październiku 2014 nakładem wydawnictwa Afera ukazała się pod patronatem serwisu lubimyczytać.pl jej książka Boginie z Žítkovej, która znalazła się na liście półfinalistów Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. Z autorką rozmawiał Sławomir Domański, z czeskiego tłumaczyła Julia Różewicz.

Z Kateřiną Tučkovą spotkałem się 24 lipca we Wrocławiu, gdzie trwał Miesiąc Spotkań Autorskich. Rozmawialiśmy o literaturze czeskiej i fenomenie „Bogiń z Žítkovej”.

Dzień dobry! Polscy czytelnicy są zainteresowani literaturą czeską – Kundera, Hrabal to tylko najbardziej znane nazwiska, ale wydawane są u nas także książki młodych autorów, czego jesteś przykładem. Co polscy czytelnicy znajdują w książkach czeskich autorów?

Mam wrażenie, że lubicie u Czechów ich podejście do świata z przymrużeniem oka i specyficzny humor. To by wyjaśniało popularność wspomnianych przez Ciebie pisarzy, jednak jeśli Polaków rzeczywiście interesowałby tylko ten konkretny rodzaj humoru, to nie wiem dlaczego ktoś tłumaczyłby na przykład mnie? Przecież zupełnie nie jestem z tego nurtu, piszę raczej „na poważnie”. Nie jest więc zaskakujące, że ktoś wydaje Hrabala, ale to, że są tłumaczeni i wydawani także nowi autorzy nie spełniający Waszego założenia na temat literatury czeskiej.

Może chodzi o specyficzny rodzaj ciekawości, który zapoczątkowali tacy pisarze jak Hrabal...

Myślę, że są autorzy, którzy kontynuują tę Waszą ulubioną tradycję i piszą ze specyficznym humorem, który można nazwać „czeskim”, mamy też jednak ogrom autorów, których interesują całkiem inne sprawy, piszą inaczej, są poważniejsi, biorą się za tematy historyczne bez żartów, myślę że obecnie naprawdę jest w czym wybierać.

A jak wygląda odbiór polskich pisarzy w Czechach? Czy jesteśmy dla Was interesujący pod względem literackim?

Myślę, że tak, jesteśmy tym jako tako zainteresowani. Mawia się u nas, choć nie wiem czy to prawda, że Polacy trochę bardziej interesują się Czechami niż Czesi Polakami, ale u nas także przekłada się Waszych autorów, niektórych znamy i obserwujemy, ogromny sukces odniósł np. Mariusz Szczygieł. Olga Tokarczuk, czy Dorota Masłowska to autorki, których książki mają u nas oddźwięk i są czytane.

Język utworów Doroty Masłowskiej jest bardzo specyficzny...

Ale ma bardzo dobrą tłumaczkę, Barę Gregorovą.

A czy ty sięgasz po polskie książki?

Wszyscy kupujemy książki Mariusza Szczygła, kiedy tylko coś się ukaże. Dzisiaj mówiłam też w radiu o tym, że obecnie czytam drugą już książkę Olgi Tokarczuk, ta autorka bardzo mnie interesuje. Jednak w kwestii literatury polskiej jestem raczej selektywna, nie obserwuję całego rynku, raczej wybranych autorów. I tak ciekawi mnie Mariusz Szczygieł ze względu na jego zainteresowanie historią, u Tokarczuk cenię mistykę i to, że porusza ważne tematy.

Ostatnio Mariusz Szczygieł w „Gazecie Wyborczej” pisał o tym, że Czesi przodują w rankingach czytelnictwa w Europie. Z czego to wynika?

Sądzę, że wysoki procent czytelnictwa zawdzięczamy pracy od najmłodszych lat, z małymi czytelnikami, w bibliotekach jest masa ciekawych wydarzeń jak Noce Literatury, kiedy dzieci mogą nocować w bibliotece, bawić się i słuchać książek, mamy akcję „Całe Czechy czytają dzieciom”, która motywuje rodziców, dość dużo czyta się w szkołach, myślę, że to efekt wielu czynników, przede wszystkim jednak pracy bibliotek, pracy z dziećmi, młodzieżą. Te grupy wiekowe aż do wieku dorosłego są prowadzone i motywowane przez biblioteki, organizowane w nich imprezy, akcje. Być może dlatego czytamy więcej.

Czy ta popularność książek i powszechne czytelnictwo w Czechach przekłada się na status pisarzy w Waszym kraju?

Niedawno uczestniczyłam w zjeździe nowo powstałego w Pradze Stowarzyszenia Pisarzy, tematem naszej pierwszej dyskusji była właśnie rola pisarza w społeczeństwie. Doszliśmy do wniosku, że dziś pisarz nie odgrywa w społeczeństwie już tak ważnej roli jak na przykład w latach sześćdziesiątych czy jak robił to Václav Havel, pisarz, który został prezydentem. Jest więc w nas jakiś żal, tęsknota za minioną ogromną rolą pisarza. Jednak osobiście muszę przyznać, że nie czuję tego żalu aż tak bardzo, w Czechach pisarze wciąż są proszeni o głos w ważnych dla społeczeństw dyskusjach, w telewizji, w ankietach w prasie, ludzie są ciekawi ich wypowiedzi, ich postawy moralnej, są też u nas autorzy, których dość powszechnie rozpoznaje się na ulicy, nie mam więc wrażenia, że autor nie spełnia już swojej roli, choć jest ona być może mniejsza niż we wspomnianych latach 60.

A czy dla Ciebie bycie pisarką oznacza coś szczególnego, wyjątkowego?

Dość długo w ogóle nie czułam się pisarką, to dość śmieszne odpowiedzieć komuś na pytanie: „Czym się zajmujesz?” - „Jestem pisarką”, długo tak tego nie postrzegałam, był to raczej dodatek do mojej codziennej pracy, jestem kuratorką wystaw. Teraz, za sprawą „Bogiń z Žítkovej” trochę się zmieniło, faktycznie zdarza się, że w tramwaju podchodzi do mnie czytelniczka mówiąc, że moja książka jej się podobała, to bardzo miłe, i rzeczywiście, takie sytuacje sprawiają, że czuję się już odrobinę bardziej pisarką, niż czułam się wcześniej.

Przejdźmy do książki, dzięki której się tutaj spotykamy - „Boginie z Žítkowej”. Spotykamy tutaj słowo „boginie”. Nie czarownice czy wiedźmy. Czy to znaczy, że były dobre?

Mój pierwszy kontakt z tym określeniem, dzięki propagandzie byłego reżimu, nie budził pozytywnych skojarzeń, komuniści szerzyli bowiem powiedzonko: „kłamiesz jak Bogini z Žítkowej”, chodziło im oczywiście o to, by były postrzeganie negatywnie, jako oszustki, szarlatanki, ignorantki, ale kiedy rozmawiałam o nich z ludźmi, którzy mieli z nimi kontakt np. jako pacjenci, zawsze wyrażali się o nich z szacunkiem, wśród osób z Žitkovej boginie były odbierane jako osoby pomocne, kobiety, które uprawiały medycynę alternatywną, ratowały ludzi z opresji za pomocą białej magii, były też te, które zajmowały się czarną magią. Jednak samo słowo nie jest nacechowane negatywnie.

Czytając Twoją książkę zwróciłem uwagę na połączenie magii i religii chrześcijańskiej, co było dla mnie szokujące. W jaki sposób „boginie” były traktowane przez kościół katolicki w Czechach?

Rzeczywiście, połączenie wierzeń pogańskich, starosłowiańskich z wiarą katolicką jest w wypadku bogiń czymś niezwykłym, rzecz jasna nigdy nie podobało się to kościołowi, który od wieków próbował się ich pozbyć, pierwszym dowodem na to są skazane na śmierć w procesach czarownic w siedemnastym wieku boginie Katarzyna Dzikuska i Katarzyna Szperaczka. Na początku dwudziestego wieku boginie były silnie prześladowane przez działającego w regionie Białych Karpat księdza Josefa Hoffera, który odmawiał boginiom udzielania sakramentów, np. tak zwanego sakramentu „wprowadzenia”, który polegał na przyniesieniu po 6 tygodniach od narodzin po raz pierwszy do kościoła dziecka, by je wszystkim pokazać. Było to ważne wydarzenie dla bogiń, ale Hoffer im go odmawiał, zmuszał je szantażem, by zrzekły się bogowania, one jednak nie dotrzymywały słowa i zawsze potem wracały do swojego rzemiosła. Problemy z kościołem oczywiście miały, Josef Hoffer napisał o nich nawet zbiór opowiadań, w których zawsze przedstawia boginie jako zacofane oszustki a siebie jako mądrego bohatera, który sprowadza je na dobrą drogę. Jednak ostatecznie to, co nie udało się kościołowi, udało się to byłemu systemowi.


Pokaż wszystkie artykuły użytkownika lapsus


Komentarze
Autor:  lapsus |  wypowiedzi: 5  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1624
lapsus
04-08-2015 15:30
Boginie z Žítkovej
Kateřina Tučková

Zapraszam do dyskusji.
książek: 165
TymonT
04-08-2015 21:46
no ciekawa rozmowa, aż dodałem na chcę przeczytać. Dzięki!
książek: 1156
Kayunia
05-08-2015 12:25
Z racji bycia Wrocławianką, ostrzyłam zęby na spotkanie z Autorką w Mediatece, ale nie udało się, tym bardziej więc dziękuję za tę rozmowę. "Boginie..." przeczytałam całkiem niedawno i oceniam książkę dość wysoko, głównie ze względów poznawczo - kulturowych i dobrze wiedzieć, jak powstawała, co jest prawdą, a co fikcją. Nie do końca jasne jest dla mnie umiejscowienie w powieści wątku... Z racji bycia Wrocławianką, ostrzyłam zęby na spotkanie z Autorką w Mediatece, ale nie udało się, tym bardziej więc dziękuję za tę rozmowę. "Boginie..." przeczytałam całkiem niedawno i oceniam książkę dość wysoko, głównie ze względów poznawczo - kulturowych i dobrze wiedzieć, jak powstawała, co jest prawdą, a co fikcją. Nie do końca jasne jest dla mnie umiejscowienie w powieści wątku homoseksualnego i to chyba jedyne niezadane pytanie, które pozostawia mój lekki niedosyt:) Bo, ciekawi mnie, czy Pisarka poprowadziła go, żeby rola mężczyzn do końca była umniejszona, czy bardziej chodziło o tzw. "poprawność polityczną"?
Raz jeszcze dziękuję:)
pokaż więcej
książek: 924
asymon
05-08-2015 12:56
https://www.youtube.com/watch?v=Tg3d7EdRGcQ

Kurczę, czy u nas pisarze są zapraszani do programów talk show?
książek: 2616
8_oclock
18-06-2016 09:09
"Nie chodziło o pokazanie walki kobiety kontra mężczyźni, ale raczej kobiety kontra system(....)system po prostu zawsze reprezentowali mężczyźni."

System jest systemem, niezależnie od tego, jaka płeć go reprezentuje. System komunistyczny nie powstał po to, żeby mężczyźni ciemiężyli kobiety. Wśród ciemiężonych byli mężczyźni, wśród ciemiężycieli kobiety. Biorąc wyrywkowo szpital...
"Nie chodziło o pokazanie walki kobiety kontra mężczyźni, ale raczej kobiety kontra system(....)system po prostu zawsze reprezentowali mężczyźni."

System jest systemem, niezależnie od tego, jaka płeć go reprezentuje. System komunistyczny nie powstał po to, żeby mężczyźni ciemiężyli kobiety. Wśród ciemiężonych byli mężczyźni, wśród ciemiężycieli kobiety. Biorąc wyrywkowo szpital psychiatryczny, w którym "leczono" niewygodne dla systemu osoby (nawiązuję do opisów w książce o boginiach): czy w Czechosłowacji kobietom nie wolno było skończyć medycyny?
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Biblioteczka redaktora
1624 142 7045
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (214)

Ulubieni autorzy (54)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (119)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd