Łokieć_Pana_D 
mężczyzna, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-07-22 09:59:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Rzeczowa ocena i szyte emocją czekanie w jednym domku nie stoją. Wiadomo. Przy tej satyrze bardzo mi się rozjechały. Rzeczowość i emocje. Gdy czeka się na coś ważnego.
Mam wrażenie, że sprawa bulgocze mi pod naskórkiem. Jak nadzieja, że ktoś mnie rozumie. Nadzieja. Czy ja piszę jasno? Tak? Więc to nie były ciarki jak w thrillerze. Nic z tych spraw. To było poczucie, że gość, autor znaczy się,...
Rzeczowa ocena i szyte emocją czekanie w jednym domku nie stoją. Wiadomo. Przy tej satyrze bardzo mi się rozjechały. Rzeczowość i emocje. Gdy czeka się na coś ważnego.
Mam wrażenie, że sprawa bulgocze mi pod naskórkiem. Jak nadzieja, że ktoś mnie rozumie. Nadzieja. Czy ja piszę jasno? Tak? Więc to nie były ciarki jak w thrillerze. Nic z tych spraw. To było poczucie, że gość, autor znaczy się, wlazł pod płaszczyk moich, zwijmy to, "społecznych wrażeń odbiorczych". Potrafił je przeczytać i wylać. Za mnie. Sęk nie leży w tym, czy się z nim zgadzam czy nie zgadzam. Merytorycznie. Zupełnie bez znaczenia. Sęk w tym, że czytam i mam bliskość. Bliskość postrzegania rzeczywistości, bliskość emocji, o które woła otoczenie, odbierane zmysłami. To tak, gdy na sto osób, dwie tylko widzą obraz. Jednemu się podoba, drugiemu nie. To ich dzieli. Łączy znacznie więcej, wszak tylko oni go widzą. Na stu.
Zamieszałem, bo trudno wyrazić. Linearnie. Huelle daje radę. Gdzież tam ja.
Puenta. Z logicznego horyzontu to taka sobie książka. Porusza wszak moje demony. Zakopane oczekiwania. Z tego powodu, szalenie dla mnie ważna.

pokaż więcej

 
2018-06-07 00:25:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kiedyś potrafiłem odnaleźć chwilę, aby poczytać. Czytać. Dziś staję się taki, jak świat obok. Chcę pisać. Nie czytać, a być czytanym. Kiedyś czytałem dziesięć, pisałem raz. Dziś jedynka z dziesiątką się pozamieniły. France jedne. Małpy. Czytać mi się nie chce, bo słońce tak świeci. I lato. Takie ładne. A lajki mi się marzą.
Szczęśliwie - mam córkę. A Ona ma lektury. I Ona musi czytać. A lubi...
Kiedyś potrafiłem odnaleźć chwilę, aby poczytać. Czytać. Dziś staję się taki, jak świat obok. Chcę pisać. Nie czytać, a być czytanym. Kiedyś czytałem dziesięć, pisałem raz. Dziś jedynka z dziesiątką się pozamieniły. France jedne. Małpy. Czytać mi się nie chce, bo słońce tak świeci. I lato. Takie ładne. A lajki mi się marzą.
Szczęśliwie - mam córkę. A Ona ma lektury. I Ona musi czytać. A lubi to robić na tzw. „głos”. Kiedy tata słucha. I Ona „Tajemniczy Ogród” czyta. Od Wielkanocy. A ja cierpliwie słucham. Od Wielkanocy. Śpiewka się powtarza: „tata ja tego nie mogę”, „tata co to Indie?”, „co to pokojówka?”, tata, ja już wolę Miziołka”. Tyle, że ja „Miziołka” raczej nie „wolę”. Dla mało wtajemniczonych w dzieci – „Miziołek” to nowoczesna odmiana literatury dla dzieci. Fajna ale raczej w celach odmiennych niż czytanie. Bo „Miziołek” to wydmuszka. Pustawa.
A „Tajemniczy Ogród” to jednak treść. Może się podobać lub nie. Ale to jest coś „w środku”. Coś co rani. Koli. Takie tam. Ja rozumiem, że młodzi preferują opakowanie. Zresztą nie tylko młodzi. Nie zawrócę świata. Mogę jednak jasno napisać (a kto mi zabroni?), że ja, nad opakowanie, kładę zdzieranie łuski. Takie „podskórowanie”. Coś musi jeszcze zaboleć. Ruszyć nerw. Nawet, gdyby miała to być książka dla młodzieży. Jako ostatni bastion. „Zabolenia”. „Podskórowania”.
„Tajemniczy Ogród” jest piękną opowieścią. Pisaną dla młodego czytelnika ale bez traktowania go jak niedorozwiniętego zarodka. Trudne tematy. Choroba, wegetacja, już śmierć prawie, a to wszak życie jeszcze nie ugryzione! I nagle mur. MUR. Każdy, w chwili zwątpienia, powinien mieć mur. Przed sobą. Bo nie masz, człowieku, pojęcia, co za tym murem. A ciekawość to siła. Siła, która potrafi przywrócić chęć życia. Co jest za nim? Za murem?
Ważone słowa, fabuła oparta o historię, dokładnie taka, jaką chciałbym przekazać komuś, kogo kocham. Córce na przykład? Subtelnie poruszone tematy „zagłaskania”, „wmówienia”, „powrotu do życia”. Ta książka to rodzaj obrony dla młodych. Oręż w ich dłoniach. Gdyby udało się na chwilę przekonać ich, tych młodych, żeby wypuścili myszkę. Od kompa. Na chwilkę.
Polecam dziewczynkom w wieku mojej córki. Polecam chłopcom w tym wieku. I wszystkim starszym. I sobie polecam najbardziej. Zmieniajmy świat. Pod prąd. Kreujmy. Nie płyńmy z prądem drętwych banałów.
A banały są różne. Dla dzieci na jutube. Dla starych na wiadomościach. Jeden Pikuś. Bez obrazy Pikuś ;)

pokaż więcej

 
2018-05-25 00:40:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Są książki z podwójnym dnem. Ba.. z potrójnym. Czwórnym. Tak, nawet. I co się dziwi? Tak bywa i już.
Czytając "Igłę" ma się wrażenie, że to już wielokrotnie odrobiona praca domowa. Szpiegostwo brytyjskie, obrzydzone w idiotycznej serii filmowej, z dużą ilością zer i siódemką na końcu. Do dziś mam niesmak.
Ta książka nie ma z tym, na szczęście, nic zbieżnego. To wszak warstwa pierwsza. One....
Są książki z podwójnym dnem. Ba.. z potrójnym. Czwórnym. Tak, nawet. I co się dziwi? Tak bywa i już.
Czytając "Igłę" ma się wrażenie, że to już wielokrotnie odrobiona praca domowa. Szpiegostwo brytyjskie, obrzydzone w idiotycznej serii filmowej, z dużą ilością zer i siódemką na końcu. Do dziś mam niesmak.
Ta książka nie ma z tym, na szczęście, nic zbieżnego. To wszak warstwa pierwsza. One. Jak mówią Ci z nad Tamizy. Warstwa pierwsza sensacyjno - szpiegowska. Niech tam.
Ta druga, to warstwa czucia. To stan świadomości. I ta książka go karmi. Poi. Niby szpiegostwo, zawsze takie same, a inne.
Szpiegostwo, co do zasady, jest nudne jak flaki z olejem. Ale nie tu. Bo tu jest coś, i tkwi (i niech mi nikt nie prawi, że zdania się nie zaczyna od "bo"). Bo, to co się dzieje w tym domu, w tym na początku nudnym londyńskim domu (napięcie), to kwitnie później, nad rzeką (wkurzenie czytelnika), kwitnie w pociągu (tu już prawdziwe wku... czytelnika)... i dalej. I dalej. I jeszcze dalej. Pokłosie pierwszych, pozornie nudnych scen.
Bo to już nie chodzi o szpiegostwo. A o zatracenie perfekcji. Perfekcja może być tylko jedna. Niemiecka. Ale nawet Niemcy mają mięsień sercowy. Z perfekcji zostaje proch. Ginie pod naporem zapachu włosów kobiety. Zapach włosów kobiety zabija. Nawet szpiega. A co dopiero nas, robaczków.
Po lekturze "Igły" napisałem równanie. Matematyczno-szpiegowskie. Każda książka szpiegowska jest do strawienia, pod warunkiem, że tak jak "Igła" stawia miłość nad szpiegostwem.
Ja jestem facet, więc szpiegostwo mnie kręci. Ale pacyfka dla mnie ważniejsza. "All you need is love". "Igła" traktuje o tym, jak to się kończy, gdy "love" i "spy" się gryzą. Oczywiście, że wygrywa "miłość". Oczywiście, że przegrywa facet...

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
416 200 32041
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (231)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd