Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/

Czytelnik kontuzjowany

32 wartościowy tekst

Budzę się rano i wiem już, że coś jest nie tak. Jeszcze nie otworzyłam oczu, ale czuję to podskórnie - coś mi przeszkadza, coś się zmieniło. Zmuszam się do spojrzenia na pokój. Sufit wisi, jak wisiał, ściany nadal wymagają malowania, a łóżko skrzypi sympatycznie, jak skrzypiało, odkąd pamiętam. Nie, to nie to. Owa zmiana siedzi gdzieś głębiej, to nie jest coś zewnętrznego. Przypominam sobie, jak zakończył się mój dzień i ręka niemal nieprowokowana przez mózg (a przynajmniej takie sprawia wrażenie) nurkuje pod poduszką, natrafiając po chwili na czytaną przed snem książkę (no dobrze, tak właściwie to natrafia na dwie książki, ale już ja dobrze wiem, która chwilowo jest ważniejsza). I wtedy wiem już wszystko - skąd ta zmiana, skąd to uczucie, skąd ten dyskomfort. Wczoraj wieczorem nabawiłam się kontuzji, która będzie trzymać się mnie przez najbliższe cztery dni. Niegroźna w zasadzie sprawa, ale potrafi utrudnić życie, przypominając o sobie w najmniej do tego odpowiednich momentach. Pewnie myślicie, że nabawić się kontuzji, leżąc we własnym łóżku, to szczyt lenistwa, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i wiąże się z pozycją, w którą najczęściej układa się moje ciało do wieczornego czytania. Leżąc bowiem na boku i w odpowiedni dla tego układu sposób trzymając książkę, nadwyrężyłam sobie kciuka, który podtrzymywał od strony wewnętrznej grzbiet książki. Prawdziwa historia! W ciągu najbliższych dni każdy ruch kciuka sprawiał mi ból i dyskomfort. A to niejedyna sytuacja, kiedy czytelnik może zostać kontuzjowany.

Przyjaciel dostał ostatnio premię. Myślicie, że gdzie od razu poleciał? Przyjaźnimy się z nie byle kim, więc, rzecz jasna, wypruł jak dziki z plecakiem do księgarni. Chłopak jest wysoki, ale też szczupły, więc i tak wielkie brawa dla niego, że udało mu się donieść swoje zdobycze bez niczyjej pomocy. Wyobrażam go sobie raczej tak, jak wyobrażałby go sobie wróg, a nie przyjaciel - zgiętego wpół, dyszącego, ocierającego pot z czoła, ale idącego w zaparte, bez zająknięcia niosącego swoje skarby do jaskini. Trochę zaburzył zresztą porządek świata, bo najpierw zaopatrzył się w nowiutki regał, który zresztą również sam, o własnych siłach, taszczył kawał drogi do miejsca przeznaczenia. Kiedy teraz o tym myślę, chłopak miał jednak rację, poddając się takiej kolejności. Wiem już też, co zawsze robiłam źle i skąd ten bałagan. Ale wróćmy do niego. Myślicie, że po dwóch takich wyprawach jego mięśnie pozostały w stanie nienaruszonym? Mój przyjaciel był jednym wielkim książkowym zakwasem! Ale duma i zadowolenie z łupu były silniejsze niż ból. Poza tym, kto by myślał o rwących mięśniach, kiedy można zatopić się w tylu pachnących nowością stronach…

Dzień w dzień, nawet o tym nie wiedząc, nosimy ze sobą hantle, ćwicząc swoje bicepsy. To też, siłą rzeczy, prowadzić może do kontuzji. Nie patrzymy, ile mają kilogramów, bo nie to się dla nas liczy, ale niektóre tytuły widocznie odróżniają się wagowo od innych. Swego czasu uparcie woziłam ze sobą i nosiłam wszędzie egzemplarz „Atlasa zbuntowanego”. Kojarzycie książkę? Prawie 1200 stron zapisanych drobnych drukiem. Strach pomyśleć, co by było, gdyby oprawa była twarda! Pamiętam te dni, kiedy, nie znajdując wolnego miejsca siedzącego w autobusie, chwiejnie stałam na tak zwanym kole, ślepiąc w powieść Ayn Rand, wyginając dolną część ciała pod dyktando autobusu, górną natomiast lawirując tak, by utrzymać książkę mniej więcej na wysokości oczu. Ręce mdlały, nogi uciekały, pasażerowie patrzyli z politowaniem, gotowi w każdej chwili ruszyć na ratunek (tak sobie wmawiam), a mięśnie moich ramion błagały o chwilę wytchnienia. Ale czytelnik nie byłby sobą, gdyby się poddał. Gdyby raz na jakiś czas nie został kontuzjowany.

Jest jeszcze ta sprawa z leżeniem na brzuchu podczas czytania. Jeśli nie wiecie, dlaczego piszę o tym w kontekście kontuzji wszelakich - jesteście szczęściarzami. W takiej pozycji można się wyłożyć na kocu na majowej trawie, na kanapie czy łóżku, na plaży podczas wakacji i zatopić się w lekturze. Jednak kiedy przychodzi pora, żeby wstać, zastane ciało, które wcześniej bywało narażone na urazy i bóle w okolicy lędźwiowej, odzywa się z wielkim protestem, literując ze zjadliwością słowo: lumbago. Brzmi co prawda jak jakaś zabawna gra dla dzieci albo coś kompletnie zboczonego dla dorosłych, ale niestety nie jest ani tym, ani tym. Ten rwący ból w dolnej części pleców potrafi nieźle namieszać i sprawić, że przez jakiś czas chodzimy jak pokraki, ale cóż - to tylko kolejna kontuzja potwierdzająca teorię, że czytelnik tak jak każdy inny sportowiec cierpi czasem przez zamiłowanie do dyscypliny, którą uprawia. Nie domagamy się jednak odszkodowań, nie domagamy się specjalnych praw czy urlopów zdrowotnych z tego względu. A moglibyśmy! Nieprzespana noc spędzona na lekturze, wory pod oczami, ogólna dekoncentracja i klejące się powieki nie są do końca ani naszym wyborem, ani naszą winą.

Nie myślcie jednak, że porównuję zamiłowanie do książek z chorobą, bo absolutnie tak nie jest. To raczej ukochana dyscyplina sportowa, w którą czasem wpisane są drobne cierpienia; to dziecko, które kochamy, ale które często nie daje nam spać po nocach; to fantastyczna impreza, po której nie jesteśmy w stanie wstać do pracy. No właśnie. Mówiąc o kontuzjach i niedyspozycjach, nie można zapomnieć o przypadku, który choć często jest powodem szyderstw, drwin i kpiących uśmieszków, jest sprawą równie poważną i skomplikowaną, czyli o kacu. Kace są, jak wiadomo, różne, ludzkość opisała już mnóstwo ich gatunków od tych najlżejszych, przez przypadki ciężkie, cięższe i najcięższe, a kończąc na kacu mordercy i kacu moralnym. Kac książkowy zalicza się do gatunków cięższych łamanych przez moralne, ale często niesprawiedliwie lekceważonych. Przyznajcie, czy chociaż raz zdarzyło Wam się nie pójść do pracy, bo drzwi wyjściowe zagrodził Wam kac, stawiając sprawę jasno i nie pozostawiając absolutnie żadnych wątpliwości, co też nam zrobi, jeśli zlekceważymy jego pogróżki i jednak wyjdziemy z domu? A czy zdarzyło Wam się to samo, kiedy byliście na książkowym kacu? Może znajdą się nieliczne wyjątki, ale prawda jest taka, że boimy się niezrozumienia i wyśmiania. Oczywiście pracodawcy nie powiedzielibyśmy prawdy, ale kolegom z pracy, to już co innego! Na nasze nieśmiałe, choć zakrapiane dumą: ”Tak naprawdę nie było mnie wczoraj w pracy, bo za dużo wypiłam”, współpracownicy wznieśliby gromki okrzyk aprobaty i zazdrości, a później do końca dnia poklepywaliby nas, niczym wtajemniczeni, po ramieniu. Jednak, kiedy po jednodniowej nieobecności, nasze usprawiedliwienie brzmiałoby: ”Wiesz, za dużo wczoraj przeczytałam. A to była naprawdę mocna lektura” - chyba mało kto obdarzyłby nas rozumiejącym spojrzeniem. Dlatego pytam - kto daje alkoholowi większe społeczne prawo niż książkom?

Czytelnik kontuzjowany nie ma żadnych praw, a jego niedyspozycje czasami niczym nie różnią się od fizycznych dolegliwości innych zawodów czy dyscyplin. Wszystko jednak jest na dobrej drodze, bo kiedy kobiety otrzymają prawo do urlopu menstruacyjnego, wtedy my, czytelnicy, upomnimy się o swoje prawa. Zapewne na początek przywileje te zostaną wprowadzone wyłącznie w takich miejscach pracy, jak księgarnie, biblioteki, antykwariaty czy portale zrzeszające czytelników, ale i niepracujące wśród książek mole zostaną w końcu dostrzeżone. Czytelnik kontuzjowany - głosić będzie L4. Chyba że do tego czasu ta zwyczajowa nazwa zmieni się na LC4.


Pokaż wszystkie artykuły użytkownika Sylwia Sekret


Komentarze
Autor:  Sylwia |  wypowiedzi: 25  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1622
Marcin
09-05-2016 16:57
Znam to wszystko. Te bóle... to cierpienie fizyczne... niebezpieczne hobby... życie na krawędzi! Nazywam się Milijon - bo za miliony (nieczytających) kocham i cierpię katusze!
książek: 25
Starkiller
09-05-2016 20:04
Lektura tekstu naprowadziła mnie na skojarzenie z odcinkiem kiepskich, w którym pojawia się pewien "magister" chorobliwie uzależniony od czytania. Link:
http://www.ipla.tv/Swiat-wedlug-kiepskich-odcinek-57/vod-24152
Dla niecierpliwych, którzy woleliby przeczytać książkę zamiast oglądać, pojawia się około 9:30
książek: 1524
Michał
11-05-2016 01:35
Zabawne - niedawno rozmyślałem o tym, które części ciała cierpią najbardziej podczas czytania, a tu taki artykuł :)
Jakiś czas temu doszedłem do dziwacznego nieco wniosku - czytanie jest SZKODLIWE (!). Dla ciała. I to jest trochę smutne, bo jak czytanie jest błogosławieństwem dla umysłu i ducha, tak jest na dłuższą metę przekleństwem dla naszego ciała i jest tego jedna zasadnicza przyczyna -...
Zabawne - niedawno rozmyślałem o tym, które części ciała cierpią najbardziej podczas czytania, a tu taki artykuł :)
Jakiś czas temu doszedłem do dziwacznego nieco wniosku - czytanie jest SZKODLIWE (!). Dla ciała. I to jest trochę smutne, bo jak czytanie jest błogosławieństwem dla umysłu i ducha, tak jest na dłuższą metę przekleństwem dla naszego ciała i jest tego jedna zasadnicza przyczyna - bezruch. Podczas czytania w ogóle się nie ruszamy, a tego nasze ciała nie lubią, one kochają ruch i wręcz go potrzebują. No i potem np. po kilku godzinach takiego bezruchu często odczuwamy bóle tu i tam i to w sumie jest "nasza" wina ;) Można wręcz powiedzieć, że czytanie jest tak samo (o zgrozo!) szkodliwe dla ciała jak oglądanie telewizji - bo przy pudle z ruchomymi obrazkami też tkwimy w bezruchu. Może więc jedyna opcja to czytać podczas czytania na bieżni, aby i duch i ciało nie odnosiły uszczerbku na zdrowiu? ;)
pokaż więcej
książek: 1524
Michał
11-05-2016 01:41
Ja również chętnie się dołożę do zrzutki na taki mebel, potrzebujemy czegoś takiego i to jak najszybciej! Czytanie nie może czekać :D
książek: 380
Adria
13-05-2016 10:47
Kontuzja kontuzją. Ale ile przyjemności z każdej kolejnej przeczytanej strony! Warto czasem trochę pocierpieć :)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Biblioteczka redaktorki
918 55 6383
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (83)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (19)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd