Tylkomagiaslowa 
tylkomagiaslowa.blogspot.com
Cześć! Prowadzę bloga i uwielbiam czytać książki, w każdej wolnej chwili, których ostatnimi czasy mam strasznie niewiele. Serdecznie zapraszam do zaglądania i czytania recenzji ;)
status: Czytelnik, dodał: 2 książki i 11 cytatów, ostatnio widziany 10 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-20 20:42:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Okładka zbliżona do pierwszej części, podejrzewam, że miała być komiczna i miała śmieszyć, czy coś w tym stylu, jednak ja tego humoru nie załapałam.
Dobrze, że ma twardsza oprawę, dzięki temu jest bardziej odporna na zniszczenia, zagięcia etc. Czcionka jest dość duża, odstępy między wersami i marginesy są zachowane. Również tak jak w poprzedniej części są tutaj obrazki i trochę ich sporo.

...
Okładka zbliżona do pierwszej części, podejrzewam, że miała być komiczna i miała śmieszyć, czy coś w tym stylu, jednak ja tego humoru nie załapałam.
Dobrze, że ma twardsza oprawę, dzięki temu jest bardziej odporna na zniszczenia, zagięcia etc. Czcionka jest dość duża, odstępy między wersami i marginesy są zachowane. Również tak jak w poprzedniej części są tutaj obrazki i trochę ich sporo.

Moje drugie spotkanie z autorką... Myślałam ,ze wypadnie lepiej. Dałam szansę, ale niestety jej pióro do mnie nie przemawia. Czyta mi się ciężko, bo brak jakichkolwiek dialogów po prostu mnie nudzi i nuży... Ja wiem, że bohaterka Molly jest alter ego pisarki, ale... zdecydowanie nie potrafiłam tego czytać. Kilkukrotnie miałam ochotę wyrzucić tę książkę, tak ciężko mi było. Ale obiecałam sobie, że dokończę jak już zaczęłam. Niestety to nie dla mnie. Podarowałam obie części mojej przyjaciółce, mam nadzieję, że jej będzie się to lepiej czytać, a jeśli nie... to da im nowe życie przekazując komuś innemu. ;) Reasumując był to dla mnie trudny, niecodzienny styl i niestety nie potrafiłam rozluźnić się i zrelaksować podczas lektury. Szło mi jak po grudzie i teraz już wiem, że po pióro autorki już nie sięgnę.

Również będzie to jedna z krótkich recenzji, bo nie mam co pisać o tej książce. Moje serce krwawi, bo tak krótkie recenzje pisałam gdy zaczynałam prowadzić blog. Z pewnością miałabym więcej do powiedzenia wtedy, przy dobrych książkach.
Molly irytowała mnie na potęgę co raczej się nie zmieniło tak jak i pozostali bohaterowie.

Emocji tu nie było oprócz negatywnych - tyle nerwów ile sobie napsułam to chyba nigdy przy innej książce.
Fabuła może miała potencjał, ale jak dla mnie ta książka jednak była nie dla mnie i odebrałam ją w taki sposób, a nie inny.

Rozkładam bezradnie ręce. Nie znalazłam nic interesującego w tej lekturze i jestem szczerze zawiedziona. Jednak teraz wiem, że po książki tej autorki z pewnością nie sięgnę. Czasami chyba każdy musi przejść nie tylko przez dobre, ale i te gorsze lektury, prawda?

Reasumując podkreślam, że sięgając po tę powieść, musicie wiedzieć na co się piszecie. Mi szło opornie i trochę żałuję, że je poznałam. Ostrzegam i Was, bo ja nie polecam. A czy Wy dacie jej szansę... Wszystko w waszych rękach.
Tak wiem, że moja recenzja jest bardzo krótka, ale nie miałam co więcej pisać o tej lekturze, a nie chciałam zbędnie lać wody. Ostrzegam Was przed tą autorką i... życzę miłego dnia!

pokaż więcej

 
2018-08-20 16:24:23
Wypowiedział się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (SIERPIEŃ 2018)

SPRZEDAM:

Wakacje z Au Pair Małżeństwo jakiego zawsze chcieliście Przecudna Psy wojen. Od Indochin po Pakistan - polscy najemnicy na frontach świata Noc jest dniem Herosi 31 korytarzy
SPRZEDAM:

Wakacje z Au Pair Małżeństwo jakiego zawsze chcieliście Przecudna Psy wojen. Od Indochin po Pakistan - polscy najemnicy na frontach świata Noc jest dniem Herosi 31 korytarzy "Kółko się zakochuje" Wieczór filmowy Liczone w latach Grzech Ukryty człowiek Panna młoda w śniegu Anara Czarodzieje Hateway Sen Henny Sen Henny. Imperium Magów Opowieści zza rzeki

WYMIENIĘ: (egz. recenzenckie)
Jej wysokość P. Najpierw mnie pocałuj

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-19 12:27:34
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Trzy metry nad niebem (tom 3)
 
2018-08-19 12:27:31
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Trzy metry nad niebem (tom 2)
 
2018-08-19 12:27:27
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Trzy metry nad niebem (tom 1)
 
2018-08-17 17:54:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Okładka tej książki niezbytnio mi się podoba. Bardziej kierowałam się opisem oraz zachętami przedstawicielki, która napisała do mnie, by zrecenzować tę książkę. Co mogę uznać za plus? Na pewno to, że ma twardą oprawę, dzięki temu ciężko jest ją zniszczyć, zagiąć róg, etc. Jest wydana pod skrzydłami wydawnictwa Edipresse książki. Zdarzyło się kilka błędów w tekście, takich jak brak spacji... Okładka tej książki niezbytnio mi się podoba. Bardziej kierowałam się opisem oraz zachętami przedstawicielki, która napisała do mnie, by zrecenzować tę książkę. Co mogę uznać za plus? Na pewno to, że ma twardą oprawę, dzięki temu ciężko jest ją zniszczyć, zagiąć róg, etc. Jest wydana pod skrzydłami wydawnictwa Edipresse książki. Zdarzyło się kilka błędów w tekście, takich jak brak spacji między kilkoma wyrazami tworząc jeden ciąg tekstu. Dwa, to błędy ortograficzne, które rażą w oczy. Pomijając sam fakt, że lekarz nazywał się Gómka - i że na tej samej stronie było napisane poprawnie, to kilka linijek niżej, również chodziło o doktorka a napisano Gumka... Tak, nie wspomnę, że irytowało mnie to ogromnie.
W książce są dodane rysunki i jest ich całkiem sporo, więc zajmuje on część stron, gdyby je wszystkie posklejać do siebie.
Niestety u mnie tylko na plus to, że jest dość duża czcionka i twarda oprawa.

Przechodząc do autorki muszę niestety stwierdzić, że to nie to. Miałam ogromne problemy by cokolwiek zrozumieć z bełkotu, jaki został mi przedstawiony. Wszystko pisane ciągiem, bez dialogów, a coś na formę pamiętnika. Jednak dla mnie niestety to był ciąg zdarzeń, kompletnie znikąd wyczarowanych. Jeden wielki chaos. Odniosłam wrażenie, jakbym była przybyszem z kosmosu i czytała książkę napisaną przez człowieka, obcego dla mnie stworzenia i nie wiedziała o czym czyta. Po prostu czyta. Po prostu nie potrafiłam dać się porwać autorce, która odnoszę wrażenie pisze na siłę a nie z pasji? To była dla mnie katorga, ale jeszcze dam szansę drugiej części. Chociaż już teraz odczuwam nadciągającą katastrofę. Ta książka zdecydowanie nie wpada w mój gust, a pióro jakim posługuje się pisarka jest dla mnie ciężkim i niezrozumiałym. Kompletnie nie zabawnym, a wręcz... żałosnym.

Molly to nasza główna bohaterka, której w ogóle nie polubiłam. Denerwowała mnie, a jej perypetie były dla mnie jedną wielką męczarnią. Niestety żadna postać z tej powiastki nie przypadła mi do gustu i biję się w pierś, że dałam tej książce szansę. Ale jak powiedziałam A, to muszę powiedzieć i B.
Tak przeglądam sobie opinie, recenzje innych na LubimyCzytać i odnoszę wrażenie, że chyba ja tak naprawdę jestem jedyna, która nie polubiła nawet w najmniejszym stopniu tej książki. No cóż, czasami tak bywa...
Niestety, nie kupiłam tych bohaterów, ani książki. I dlatego też ciężko idzie mi pisanie o niej.

pokaż więcej

 
2018-08-15 11:43:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Zmysłowa dziewczyna (tom 2)

Zaczynając od okładki - nie ma tu jakiegoś szału. Pasuje do poprzedniego tomu z racji tego, że dominuje tutaj szarość. Tu mamy różowy akcent, a w poprzednim był pomarańczowy jak dobrze pamiętam.
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed mechanicznymi uszkodzeniami. Na jednym z nich przeczytacie fragment książki, a na drugim ujrzycie pierwszy i trzeci tom tej serii. Czcionka jest...
Zaczynając od okładki - nie ma tu jakiegoś szału. Pasuje do poprzedniego tomu z racji tego, że dominuje tutaj szarość. Tu mamy różowy akcent, a w poprzednim był pomarańczowy jak dobrze pamiętam.
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed mechanicznymi uszkodzeniami. Na jednym z nich przeczytacie fragment książki, a na drugim ujrzycie pierwszy i trzeci tom tej serii. Czcionka jest duża, czyta się wiec szybko. Literówek nie zauważyłam, ani żadnych innych błędów. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. :)

Przechodząc do autorek - znów nie idzie się zorientować, kto napisał którą część książki. Oczywiście jest to plusem ponieważ nie ma tego zróżnicowania jakie czasem czuć na kilometr czytając powieści pisane w duecie lub więcej.Niewątpliwą zaleta jest również to, że czytając tę książkę, można odpocząć. Odetchnąć od codziennych trudności, problemów.
Pochłania się drugi tom bardzo szybko, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie czytając ją tylko i wyłącznie w drodze do pracy, dwa, może trzy dni z rzędu? Lekkość pióra, a co za tym idzie wszystko jest piękne i przyjemne.
ALE.
Ta seria na pewno nie może być czytana przez osoby, które nie tolerują erotyków. Bo głównie jest to na tym oparte. Sceny seksu, ciągle to samo, a w dodatku takie bez emocji. I to jest największy minus. Bo gdyby jeszcze to miało ręce i nogi, chociaż trochę emocji, no ciut ciut - to byłoby dobrze. A tak... Niezbyt mi się chciało czytać te same niemal sceny, średnio raz na dwie, trzy strony? W każdym bądź razie jest tego dużo, naprawdę.
Nie uważam tej lektury za beznadziejną, ale nie jest też z wyższej półki, tylko z takich przeciętnych. Ale zapewne sięgnęłabym po nią raz jeszcze by po prostu odetchnąć od tego, co mnie otacza.

Co do bohaterów... Niestety, ale nie ujęli oni mojego serca. Sympatii też nie zdobyli. Wydawali mi się tacy prości, bezpłciowi i neutralni. Może dlatego niezbyt przypadli mi do gustu? Pewnie tak. Zdecydowanie bardziej polubiłam bohaterów z części Zmysłowa dziewczyna z miasta. Tym razem to nie to, niestety. Wiem, że może ja jestem wybredna, inni czytelnicy mogli ich polubić, ale ja jakoś... Nie.

Cała recenzja na blogu.

pokaż więcej

 
2018-08-15 11:38:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

rszula jest bohaterką, która wzbudzała we mnie przeróżne odczucia. Pozytywne, negatywne... Raz mnie irytowała, szczególnie stosunkiem do swojego męża. Jak można być tak naiwną osobą? (No dobra, ja też taka jestem, no ale kurcze! Bez jaj!) W każdym razie szczerze jej współczułam, ale i byłam z niej dumna, że mimo wszystko starała się walczyć z przeciwnościami losu. Że nie poddała się już na... rszula jest bohaterką, która wzbudzała we mnie przeróżne odczucia. Pozytywne, negatywne... Raz mnie irytowała, szczególnie stosunkiem do swojego męża. Jak można być tak naiwną osobą? (No dobra, ja też taka jestem, no ale kurcze! Bez jaj!) W każdym razie szczerze jej współczułam, ale i byłam z niej dumna, że mimo wszystko starała się walczyć z przeciwnościami losu. Że nie poddała się już na samym starcie, a naprawdę miała dość ciężko. Otacza ją kilka osób, które i również są charakterystyczne. Niektórzy z nich spowodują, że będziemy śmiać się do książki jak głupi do sera (jak to mawiają), a czasami będą po naszym ciele przechodzić dreszcze... Nie tylko te związane z kontaktami damsko męskimi, ale i... z powodu wróżki. Tak, wróżki potrafią namieszać w życiu i nieźle nastraszyć! :P
Co do Żuka, to jestem zadowolona z jego postaci. Wydawał się głównie dość przyjemnym facetem, ale to, co przeżył... Nie miał kolorowej przeszłości i szczerze mu współczułam. Niemniej jednak wiedziałam, że kiedyś szczęście musi go kopnąć, bo to nie może być tak, że ciągle tylko przychodzi do niego zło. Mocno trzymałam kciuki aby był szczęśliwy.
Reasumując polubiłam tych bohaterów i w sumie to... Za nimi tęsknię. Przywiązałam się do nich, choć w trakcie czytania nie byłam do końca przekonana, czy zostaną w mojej głowie. Jak widać zostali i... Pani Beato - musisz jeszcze kiedyś o nich wspomnieć!

Zaskakujące zwroty akcji - naprawdę ich nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Niektóre fakty aż... mrożą krew w żyłach. Sama momentami musiałam przerwać czytanie, bo nie wiedziałam, czy dobrze czytam, czy to coś zostało pomylone? To nie mogło tak być! Także emocje, są tutaj i je czuć. Może tylko z początku tak jak i mnie może się Wam wydawać, że to będzie zwykła powieść obyczajowa, ale... Jednak ma w sobie coś, co sprawia, że wręcz pożera, pochłania się całą treść tej książki. Jestem tak bardzo dumna z siebie, że dawkowałam sobie te strony, nie czytałam jej na wyścigi, bo chciałam czuć wszystko tak, jak czuli bohaterowie.
Myślę, że jeśli dacie tej lekturze szansę, pokochacie historię Uli i zapamiętacie ją na długo.
Nie wypatrzycie w niej schematów, jest dość oryginalna, bo tak naprawdę może opisywać los wielu ludzi, żyjących na tym świecie.
Chciałabym polecić Wam mocno Moją twoją winę, bo wrażenia i odczucia po skończeniu są doprawdy niezwykłe. Wydawać by się mogło, że to zwykły przykład z życia, a tak naprawdę całe serce, dusza, przesiąknięte jest tym, co przeczytaliście. Te emocje zaczynają powoli z Was uchodzić... Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że tak pozornie lekka powieść, potrafi wyrządzić tyle szkód w głowie czytelnika. Nie tylko zaskakuje, łamie serce, zabiera oddech to jeszcze oczarowuje całością.

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-08-11 13:26:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czy tylko mnie ta okładka zauroczyła? Dosłownie jest wspaniała, ma w sobie to coś, co przyciąga spojrzenia i jestem pewna, że będzie częstą lekturą kupowana w stacjonarnych księgarniach. No bo jak można przejść obojętnie obok tak pięknie wydanej książki? No nie da się, chyba, że twój portfel świeci pustkami.
W dodatku posiada ona skrzydełka, dzięki czemu ma zapewnioną ochronę przez zagięciami...
Czy tylko mnie ta okładka zauroczyła? Dosłownie jest wspaniała, ma w sobie to coś, co przyciąga spojrzenia i jestem pewna, że będzie częstą lekturą kupowana w stacjonarnych księgarniach. No bo jak można przejść obojętnie obok tak pięknie wydanej książki? No nie da się, chyba, że twój portfel świeci pustkami.
W dodatku posiada ona skrzydełka, dzięki czemu ma zapewnioną ochronę przez zagięciami i innymi tego typu urazami mechanicznymi. Na jednym z nich jest słów kilka o autorce książki, a na drugim zapewne znajdą się polecajki. Piszę zapewne, ponieważ mam egzemplarz przed korektą i jedno skrzydełko jest puste w środku. W tekście błędów nie znalazłam, czcionka jest duża więc czyta się szybko. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane, a więc nic, jak tylko zabierać się za czytanie.

Kolejny debiut, choć bardzo skromniutki. Niewiele ponad sto stron, ale przecież i tak krótkie powieści, mają takie przesłanie, co ponad sześćset stronicowa książka może nie posiadać. A więc zostawiłam w tyle wszystkie moje obawy i ruszyłam z jakże pozytywnym nastawieniem, że ta książka może okazać się dobra, naprawdę. I nagle... Dostałam w twarz z liścia, dosłownie. Albo tak się poczułam, jakbym zderzyła się ze ścianą. To niemożliwe, myślałam.
O co chodzi? Otóż już od pierwszej strony coś mi nie grało. Oczekiwałam lekkiej historii, przyjemnej i takiej, która zapadnie mi w pamięć. A co dostałam? Jeden wielki chaos. Non stop wzdychałam i kręciłam głową. Wracałam wtedy po pracy do domu i nie mogłam pogodzić się z tym, co trzymałam przed sobą. Chciałam chyba aż za bardzo, by ta lektura okazała się dobra...
Myślę, że autorka musi jeszcze sporo popracować nad swoim warsztatem. Musi nabyć umiejętności zachęcania swoim piórem czytelników do dalszej podróży z bohaterami, musi nauczyć się interesować nas treścią. Przykro mi to mówić, ale przejechałam się po całości niemal w tym przypadku.

Olga to główna bohaterka. Czy ją polubiłam? Niestety, ale nie. Wydawała mi się strasznie obca, a co gorsze nieźle roztrzepana. Wydała mi się zbyt lekkomyślna, może i zbyt pewna siebie? W każdym razie jej charakterystyka kompletnie mi nie pasowała. Gdy czytałam o jej myślach, z każdą kolejną stroną myślałam, że nie wytrzymam. Czułam się tak, jakbym czytała myśli rozochoconej nastolatki, która nie wie, czego chce i jeszcze jej myśli są na poziomie nic nie wiem, ale jednak wszystko wiem, a nie takie, jakie być powinny. W dodatku gdy poznaje Mateusza totalnie opadają mi ręce. Wszystko jest niby takie realne, ale z drugiej strony aż niemożliwe. Faktycznie, może były jakieś znaki. Ale to, jak dziewczyna zachowywała się towarzystwie tego kolesia, a później jeszcze kontynuując znajomość... No nie. Nie kupiłam tego, niestety.

Pomysł na książkę był całkiem dobry, ale potencjał niestety nie został wykorzystany. Jak dla mnie ta opowieść jest jednym wielkim chaosem. Jestem bardzo rozczarowana i nawet nie wiem, co mogłabym Wam jeszcze o niej napisać.
Dzieje się dużo, akcja biegnie szybko do przodu, ale niestety nic poza tym. Ani do mnie lektura nie przemówiła, ani nie odczułam jakiejkolwiek emocji. Zawiodłam się.
Liczę jednak na to, że autorka jeszcze sporo poćwiczy i niebawem wyda coś, co będzie lepsze i nieco bardziej obszerniejsze. Tutaj odczuwam ogromny niedosyt i wszystko napisane, muśnięte niemal po łebkach.

pokaż więcej

 
2018-08-11 13:25:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Okładka tej książki jest przedstawiona w jasnych barwach, co przynajmniej mi skojarzyło się z leniwymi porankami, spędzanymi z moim ukochanym. Zawsze budzę się pierwsza, a promienie słońca przebijają się przez zasłony. Kojarzy mi się również z letnimi zachodami słońca, wtedy też jest to światło takie... piękne. Widzimy na okładce dwie osoby, kobietę i małą dziewczynkę, bardzo możliwe, że jest... Okładka tej książki jest przedstawiona w jasnych barwach, co przynajmniej mi skojarzyło się z leniwymi porankami, spędzanymi z moim ukochanym. Zawsze budzę się pierwsza, a promienie słońca przebijają się przez zasłony. Kojarzy mi się również z letnimi zachodami słońca, wtedy też jest to światło takie... piękne. Widzimy na okładce dwie osoby, kobietę i małą dziewczynkę, bardzo możliwe, że jest to Karolina i Emilka.
Książka ta posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed urazami mechanicznymi. ;) Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o debiutantce, a na drugim fragment lektury.
Czcionka jest duża, dzięki czemu czyta się wygodnie, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. :)

Musze przyznać, że jestem mil zaskoczona. Kolejny debiut, który wypadł w mojej ocenie dość dobrze. Ale to świadczy o tym, że mamy naprawdę wielki potencjał, tylko musimy umieć go wykorzystać. Pióro debiutantki jest lekkie i przyjemne, nie sprawiające jakichkolwiek problemów przy czytaniu. Niemal od razu weszłam do świata bohaterów i zawsze stojąc obok nich obserwowałam, co się dzieje. Ciesze się z tego, ponieważ nie zawsze można wejść do świata postaci z niebywałą lekkością. A w tym przypadku zachodzi to niemal od razu.
Myślę, że warto pielęgnować dar do pisania, jaki posiada autorka i trzymam kciuki, by wydała jak najwięcej powieści, które nie raz nas jeszcze zaskoczą. :)

Karolina to nasza główna bohaterka, która jest też w przeważającej części naszą narratorką. Chwilami oddaje kilka rozdziałów Adamowi.
Czy jest kobietą, którą moglibyśmy polubić? Oczywiście. Los traktuje ją źle, dosłownie jej nie szczędzi, a ta mimo wszystko stara się dobrze żyć, zapewniając jak najlepszy byt swojej córce oraz babci stara się pomóc w domowych czynnościach. Jak wiadomo, każdy z nas potrzebuje odpoczynku, relaksu, jednakże najczęściej wychodziło na to, że Karolina na to nie ma czasu. Było mi jej szkoda, nawet bardzo. Cały czas trzymałam za nią kciuki i chciałam, by się jej w końcu powiodło. Jakiego trzeba mieć pecha, by los raz po raz podcinał jej skrzydła?
Z kolei Adam również swoje przeżył i nie możemy powiedzieć, że jest szczęśliwy. Prowadzi w miarę stabilne życie, ale czegoś mu brakuje. W jego duszy i głowie pustka sieje zło... Jego też polubiłam. Ogólnie postacie może nie są aż za bardzo zarysowane, ale różnią się od siebie. Na przykład Marta, przyjaciółka Karoliny działała mi na nerwy okropnie. Chwilami miałam ochotę udusić ją gołymi rękami, naprawdę. :P
Reasumując uważam, że są to dobrze wykreowani bohaterowie, których moglibyśmy spotkać w naszym życiu.

Czytając te powieść, myślę, że nie powinniście się nudzić. Mnie interesował ciągle dalszy ciąg. Co czeka na bohaterów na następnej stronie? Co się wydarzy? Dlatego też książka niemal znikła mi z oczu, tak szybko ją pochłonęłam. Czytałam ją jak widzicie przed korektą, a więc równocześnie zaznaczałam błędy i zapisywałam je, by później wysłać je do wydawnictwa. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta moje uwagi odnośnie lektury i poprawi je. Bo chwilami denerwowały.
Jest to interesująca historia o życiu, wydarzeniach, jakie i nam mogą się przytrafić. I najbardziej za tę życiowość, ciąg niespotykanych wydarzeń cenię lekturę najmocniej.

Co do zdania na okładce, a raczej fragmentu powieści zgodzę się w stu procentach: "Życie jest piękne, a to, co ważne, jest tuż obok nas...".
Nie wiemy, czym zaskoczy nas autorka. A zrobi to nie raz i nie dwa. Nie sposób jej przewidzieć wydarzeń, jakie są napisane na kartach tej książki. Jest to jak dla mnie kolejny plus.

Czy mam jakieś zastrzeżenia? Chyba nie. Wydaje mi się, że pisarka wykorzystała swój potencjał i zawarła wszystko, co potrzebne. Nic nie trzeba tu dodawać, nic nie trzeba odejmować. Jest tak, jak być powinno. Podświadomie przeczuwałam, że książka będzie warta uwagi i nie myliłam się. Jestem zadowolona z tego, co dostałam, nawet bardzo. Jest to jeden z lepszych debiutów, jakie czytałam i myślę, że i Wam może przypaść do gustu. Ale czy dacie jej szansę?

Reasumując zdecydowanie polecam tę lekturę wszystkim zainteresowanym. Młodszym, starszym. Zawarte w tej powieści jest samo życie, wydarzenia, które równie dobrze mogą przydarzyć się i nam.
Ja polecam i ciesze się, że mam ją w swoich zbiorach.

pokaż więcej

 
2018-08-11 13:24:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Zaczynając od okładki muszę przyznać, że to ona zwróciła moją uwagę. Spojrzałam na nią i pomyślałam, że może być ciekawie. Opis jest taki sobie, autorka była mi nieznana... Stwierdziłam, że zaryzykuje i przeczytam tę lekturę. Prawdopodobnie tło to Chicago wspomniane w opisie, które ocieka krwią z góry, gdzie leży prawdopodobnie kobieta. Świadczą o jej płci pomalowane na niebiesko paznokcie,... Zaczynając od okładki muszę przyznać, że to ona zwróciła moją uwagę. Spojrzałam na nią i pomyślałam, że może być ciekawie. Opis jest taki sobie, autorka była mi nieznana... Stwierdziłam, że zaryzykuje i przeczytam tę lekturę. Prawdopodobnie tło to Chicago wspomniane w opisie, które ocieka krwią z góry, gdzie leży prawdopodobnie kobieta. Świadczą o jej płci pomalowane na niebiesko paznokcie, ale i nie tylko... Chociaż teraz to nie tylko kobiety, bo i mężczyźni malują paznokcie przynajmniej u rąk. :P
Tak jak więc mówię, spodobała mi się ta okładka i zachęciła mnie do poznania treści. Posiada skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed urazami mechanicznymi. Jak dla mnie jest to na plus. Czcionka jest dość duża, dzięki czemu czyta się szybko, wygodnie. Odstępy między wersami są zachowane tak jak i marginesy.

Pióro autorki jest całkiem przyjemne, które czyta się szybko i lekko. Nie miałam jakichkolwiek problemów z czytaniem, a wręcz przeciwnie - w bardzo szybkim czasie przeczytałam to, co zaprezentowała nam Pani Aleksandra.
Mogę śmiało powiedzieć, że debiutantka dała z siebie sto procent, tekst nie jest najgorszy, a wręcz nawet jest bardzo dobry. Czyta się go z największą przyjemnością, mimo okropnych widoków, jakie możemy zobaczyć w myślach.
Jestem zadowolona z tego, co dostałam i polecam Wam, byście i Wy sięgnęli po ten thriller psychologiczny. Jak dla mnie jest całkiem dobry jak na debiut przystało. :) Nie zawiodłam się, a Autorce już teraz życzę powodzenia w dalszym pisaniu - obu tak dalej. :)

Co do bohaterów... Mamy ich kilka, ale do żadnego nie zdążyłam się przyzwyczaić. Książka ma niecałe dwieście stron, i brakowało mi przynajmniej ze stu dodatkowych stron, na których moglibyśmy poznać chociaż trochę bardziej Rosalie, naszą główną bohaterkę. No, ale nie można mieć wszystkiego, prawda? A więc ogólnikowo powiem, że i tu mi zabrakło poznania postaci. Mam nadzieję, że pisarka nadrobi ten punkt przy kolejnej części.

Fabuła jest całkiem nieźle wymyślona, z początku możecie się pogubić, ale jeden głęboki oddech i wszystko będzie już w porządku. Może wam się wydawać, że rzeczywistość miesza się ze snem. Ja tez tak miałam, ale zrobiłam sobie krotką przerwę w czytaniu i poukładałam sobie co trzeba. Akcja była, więc to na plus. Na pewno nie zanudzicie się podczas czytania.
Dodatkowym atutem jest to, że Pani Jonasz nie owija w bawełnę. Pokazuje nam trupy takie, jakie są. Z obrzydliwym widokiem, a nie ukrywaniem prawdy i za to jestem jej wdzięczna. Czasem trzeba wstrząsnąć czytelnikiem i tej Pani się to udało. Na pewno nie zapomnicie widoku ofiar, oj na pewno... dlatego ostrzegam wszystkich, którzy nie mają stalowych nerwów. Możecie sobie z tymi widokami nie poradzić.

Co mnie zasmuciło? Otóż to, że książka jest zdecydowanie za krótka. Jest to wprawdzie pierwszy tom, ale... Zbyt szybko się skończył, zostawiając nas oczywiście na rozdrożu pełnym myśli. Niemniej jednak odnoszę wrażenie, że nie wszystko zdążyło się rozwinąć, by móc zamknąć pierwszy tom. Dlatego jak dla mnie jest to największy minus tej lektury. Za krótka. Zbyt szybko skończona, autorka zostawia nas naprawdę w punkcie, w którym możemy snuć wiele rozwiązań, a tak naprawdę nie wiemy jeszcze wszystkiego, bo nie miało szans się to bardziej rozwinąć.
Czytając tekst przed korektą, dojrzałam jeszcze błąd logiczny, jaki się wkradł, ale mam nadzieję, że zostanie to poprawione, bo zgłosiłam go bardzo szybko.
A tak, to na minus chyba nie ma nic, prócz tego zarzutu, że treści jest zbyt mało.
Z drugiej jednak strony jest to dobre, bo jeśli skusicie się na pierwszy tom, to na pewno będziecie chcieli poznać drugi. Mam nadzieję, że szybko się pojawi i będzie o wiele obszerniejszy. :)

Jest to thriller psychologiczny, który zatrważa, owszem. Skupia nasza uwagę na ofiarach, ich widoku. My staramy się pomóc Rosalie i całemu zespołowi pomóc w rozwiązaniu zagadek, ale niezbytnio to wychodzi. Sama jestem ciekawa, jaki będzie koniec.
Książka skupia się również na problemach pani detektyw, jednak czuję spory niedosyt. Trzeba to zdecydowanie poprawić, bo wiem, co ją dręczy, ale to jak dla mnie za mało. Jestem w tym przypadku wymagająca. Coś czuję, że jeśli autorka da z siebie wszystko w kolejnej części, to mocno nas zszokuje i wejdzie na rynek wydawniczy z przytupem. ;)

Reasumując jestem zadowolona z tego, co dostałam pomimo kilku zastrzeżeń. Myślę jednak, że dacie szanse debiutantce i że Wam tak jak i mnie lektura się spodoba i będziecie czekać cierpliwie na kontynuację. Nie jest to idealna lektura, ale okładka przyciąga wzrok, a i sama treść w dużej mierze jest naprawdę godna polecenia.

pokaż więcej

 
2018-08-11 13:13:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Alabama Summer (tom 4)

Zaczynając od okładki to... to podobają mi się coraz mniej. Nie wiem, ale te osoby mnie jakoś odrzucając. Patrzą takimi cielęcymi oczami, że to bardziej służy do odpychania niż przyciągania. No ale, ty razem nie patrzyłam na okładkę. Nie patrzyłam tez na opis. Chciałam poznać zawartość, by móc stwierdzić, o tak! J.Daniels w końcu mnie zainteresowała!... No, na myśleniu się skończyło. Idźmy... Zaczynając od okładki to... to podobają mi się coraz mniej. Nie wiem, ale te osoby mnie jakoś odrzucając. Patrzą takimi cielęcymi oczami, że to bardziej służy do odpychania niż przyciągania. No ale, ty razem nie patrzyłam na okładkę. Nie patrzyłam tez na opis. Chciałam poznać zawartość, by móc stwierdzić, o tak! J.Daniels w końcu mnie zainteresowała!... No, na myśleniu się skończyło. Idźmy dalej.
Czcionka jest duża, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane, literówek jakoś nie wypatrzyłam. Jest to chyba jak narazie najkrótsza część, ma niecałe dwieście stron.
Książka posiada skrzydełka, co jest dla niej dobre, ponieważ chroni ją przed zagięciami etc. Na jednym z nich przeczytamy standardowo fragment powieści i słów kilka o autorce.

Właśnie, J.Daniels. Ręce mi opadły i to dosłownie. Trzeci tom, o Beth i Reedzie naprawdę mi się spodobał, sprawiał wrażenie całkiem niezłej historii na tle pozostałych tomów. Ale gdy zaczęłam czytać Nasze miejsce na ziemi, wiedziałam już, że o kolejnych podobnych do poprzedniej części książek nie przeczytam. Może i pióro autorki jest lekkie, przyjemne, czyta się zdecydowanie szybko, ale nic poza tym. Jak wleci do głowy, tak szybko wyleci. Zero emocji - czyli czegoś, za co pisarka mogłaby uzyskać w moich oczach wiele pozytywnych słów. A w tym przypadku, nie padnie ich zbyt wiele.
Także niestety zawiodłam się sięgając po ten tom, naprawdę... Chyba najbardziej tym razem.

Ben i Mia, to nasi bohaterowie z pierwszego tomu. O ile jeszcze wtedy byli nawet znośni, teraz zachowywali się jak jakieś dzieci. Gorzej od swoich dzieci. Wnerwiali mnie swoim zachowaniem i ledwo znosiłam ich obecność przez całość lektury. Normalnie... Nic, tylko wywalić tę książkę przez okno - myślałam. Nie, ta część jest ogóle bez sensu. Nie dla bohaterów, nie wiem, wydawało mi się, że wcześniej byli mądrzejsi.

Emocje? Oprócz irytacji i wnerwienia to nic tu innego nie czułam.

Cała recenzja na blogu

pokaż więcej

 
2018-08-09 17:23:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Zaczynając od okładki, nie jest jakoś specjalnie piękna, chociaż charakterystyczna. Jak dla mnie strasznie razi w oczy - czarno białe ludki jako tło, a na nim żółty tytuł lektury. Zresztą kolorystyka niemal identyczna, jak w debiucie autora. Nie posiada skrzydełek, co niestety nie dodaje ochrony przed urazami mechanicznymi.

Białe strony - niestety - wiem, że są czytelnicy, którzy ich nie...
Zaczynając od okładki, nie jest jakoś specjalnie piękna, chociaż charakterystyczna. Jak dla mnie strasznie razi w oczy - czarno białe ludki jako tło, a na nim żółty tytuł lektury. Zresztą kolorystyka niemal identyczna, jak w debiucie autora. Nie posiada skrzydełek, co niestety nie dodaje ochrony przed urazami mechanicznymi.

Białe strony - niestety - wiem, że są czytelnicy, którzy ich nie lubią. :( Duża czcionka, która ułatwia nam szybsze czytanie, lżejsze dla oczu. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.

W recenzowanej lekturze napotkamy również rysunki. Nie w jakiejś ogromnej ilości, ale jednak są gdzieniegdzie. ;)

Gdzieś tam wypatrzyłam literówkę, ale nie było ich zbyt wiele - nie raziły w oczy. ;)

Moje drugie podejście do autora i już przy pierwszej myśli podczas tej lektury - wiedziałam, że czyta się lżej. Pióro młodego pisarza stało się bardziej przyjazne, lżejsze w odbiorze i takie jakieś... lepsze. Nie twierdzę, że Jakub zrobił ogromny krok do przodu, ale postęp jest zauważalny. Byłam bardzo ciekawa tego, czy powstanie jakaś lektura po Kalesonach Sokratesa. Jak wiecie lubię ryzykować, czytać debiuty, a następnie z reguły zawsze trzymam mocno kciuki, by pojawiły się następne książki. By móc obserwować przemianę, a co lepsze - cieszyć się z niej. Łaszkiewicz posługuje się młodzieżowym slangiem, przekleństwa były, więc uwaga! - dla młodszych czytelników.

Jednak na mej twarzy pojawiło się zdziwienie, zaskoczenie i chęć dyskusji. Niemniej jednak patrząc na całość, nie było źle, chociaż o wiele lepiej niż przy debiutanckiej powieści. Mam nadzieję, że dane mi będzie jeszcze kiedyś poznać kolejne lektury autora, bo będzie ćwiczył swój warsztat cały czas. (mam nadzieję)


Postacie w tej historii nie zostały jakoś szczególnie scharakteryzowane. Owszem, dało się ich polubić na moment czytania, ale jakoś nie zyskali szczególnie mojej sympatii. Wiecie co? Chyba się starzeję. Ja wiem, że to młodsze grono bohaterów, że nie powinnam się wywyższać bo znowuż taka stara nie jestem, ale... No nie potrafiłam ich w sposób bliski polubić, zaakceptowałam ich, a teraz jakoś mi się za nimi nie tęsknie. Podejrzewam, że gdybym była trochę młodsza, może bardziej bym ich polubiła. Jednak nie byli dla mnie ani wzorem do naśladowania, takie dzieciaczki z gimnazjum, lub pierwsza klasa szkoły średniej. :P Także byli w porządku, takie proste postacie, bez szału.


Akcja gnała tutaj na łeb na szyję, mało było momentów, gdy nic się nie działo. Zawsze coś spadało na nas w ostatniej chwili i zmieniało wszystko. Dlatego książkę przeczytałam migiem i została z niczym. Chociaż...

Przyznam, że młody pisarz próbował podjąć się tematów trudnych, jednak nie do końca je rozwinął. Przedstawił, owszem, chociaż za mało moim zdaniem skupił się na emocjach i dokładnym rozpatrzeniu, rozmyśleniu jednej z sytuacji. Jeśli przeczytacie Wszystkie dziewczyny Wertera, będziecie wiedzieć, o co mi chodzi. Także za to duży plus, pochwała się należy, jak najbardziej.

Chwilami na moich ustach gościł uśmiech, a chwilami przygryzałam wargę jak mam to w zwyczaju i zastanawiałam się, czym mnie znów autor zaskoczy na nowej stronie. :)

pokaż więcej

 
2018-08-01 18:30:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Laleczki (tom 2)

Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że po raz kolejny jest genialna. Dominuje tu czerń z szarością, a biel z czerwienią świetnie kontrastują z ciemnymi odcieniami.
Możemy podejrzewać, że mężczyzna na okładce to Benjamin, ale czy na pewno? Nie wiadomo. Bo niewiele widać... Ale. Podoba mi się bardzo szata graficzna. Przez te ciemne kolory wydaje się być mroczna, co nakręca jeszcze bardziej...
Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że po raz kolejny jest genialna. Dominuje tu czerń z szarością, a biel z czerwienią świetnie kontrastują z ciemnymi odcieniami.
Możemy podejrzewać, że mężczyzna na okładce to Benjamin, ale czy na pewno? Nie wiadomo. Bo niewiele widać... Ale. Podoba mi się bardzo szata graficzna. Przez te ciemne kolory wydaje się być mroczna, co nakręca jeszcze bardziej przed przystąpieniem do lektury.
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed urazami mechanicznymi. Na jednym z nich znajdziemy listę patronów medialnych, a na drugim opis książki. Czcionka jest duża, dzięki czemu bardzo szybko się czyta. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane, a jedyne moje zastrzeżenie, to kilka literówek w tekście i nic poza tym. :)

Obie autorki spisały się na medal. Znów nie byłam w stanie poczuć rozbieżności, która miałaby pisać dany rozdział i to jest cudowne w duetach. Nie czuć podziału, a wręcz przeciwnie - połyka się te wspaniałą lekturę niemal na raz! Pisarki napisały tak wciągającą powieść, że ciężko się od niej oderwać. Jest niebywale lekka, przyjemna (pomimo ohydnych widoków), nie ma jakichkolwiek blokad podczas czytania. Niemal od razu wpadasz do świata Benjaminy, Jade i przepadasz z kretesem.
Jestem pod wielkim wrażeniem, że pisarkom udało się utrzymać tak świetny poziom, a może i nawet napisały tę część jeszcze lepiej niż poprzednią? W każdym bądź razie jestem zachwycona i polecam każdemu już teraz!

Cała recenzja na blogu ;)

pokaż więcej

 
2018-07-27 08:43:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Święci Grzesznicy (tom 2)

Przy recenzji Intrygi, pisałam Wam, uwaga, cytuję: "Niemniej jednak na pewno sięgnę po dwie kolejne części, by dowiedzieć się i upewnić, czy aby na pewno dobrze robię dając jeszcze jedną, a raczej dwie szansy autorce. Daję szanse na to, by mnie zaskoczyła. W jakikolwiek sposób. To się okaże w przyszłości, gdy wpadną w moje dłonie "Chaos" oraz "Skandal"."
I tak, autorka zaskoczyła mnie i...
Przy recenzji Intrygi, pisałam Wam, uwaga, cytuję: "Niemniej jednak na pewno sięgnę po dwie kolejne części, by dowiedzieć się i upewnić, czy aby na pewno dobrze robię dając jeszcze jedną, a raczej dwie szansy autorce. Daję szanse na to, by mnie zaskoczyła. W jakikolwiek sposób. To się okaże w przyszłości, gdy wpadną w moje dłonie "Chaos" oraz "Skandal"."
I tak, autorka zaskoczyła mnie i oczarowała historią dwójki bohaterów, po których można by spodziewać się schematu, a jednak uniknęła tego. Całe szczęście. A w dodatku... Pojawiły się emocje...
Teraz już bez wątpienia sięgnę po trzeci tom i nie będę się bała, że może mnie zawieść. W Chaosie dała z siebie wszystko więc... Co mam do stracenia?

Rosie to siostra Emilii z Intrygi. Millie nienawidziłam, co zresztą nie było dziwne. Ale Rosie... Była skromna, przynajmniej odnosiłam takie wrażenie mimo iż potrafiła odpyskować i postawić na swoim. Autorka nakreśliła jej portret z trudną chorobą, jaką jest mukowiscydoza. I nie, to wcale nie była łaska, że ją polubiłam. To była autentyczna miłość, bo uwielbiam ludzi z charakterem. Muszą mieć to "coś" co sprawi, że zapałam sympatią. I Rosie to miała. Nie bała się mówić na głos tego, co myślała. I to mi się podobało. ;)
Z kolei Dean... Może z początku nie przepadałam za nim tak bardzo, ale gdy zaczął się zmieniać, starać o swą miłość, podbił moje serce. Może nie pokochałam go tak mocno jak Rosie, ale jednak zyskał moją sympatię. On również miał porysowaną przeszłość, która dawała o sobie znać i życie zarówno jego i jak dziewczyny nie należało do prostych i przyjemnych.
Cieszę się, że L.J.Shen dała z siebie wszystko w tej powieści, a przede wszystkim skupiła uwagę na bohaterach, dzięki czemu nie są neutralni i nijacy. Mają charakter i tym zyskali moją sympatię.

Czytając tę książkę, nie spodziewajcie się powolnej, a bardziej płynącej spokojnym rytmem historii. Bowiem pisarka zaskoczy Was nie raz, zaskakując pewnymi informacjami, rzucanymi nagle i zmieniającymi wszystko. Nie sposób jest tutaj odpocząć i dobrze - przynajmniej nie możecie narzekać na brak akcji.
Jak już pisałam powyżej, pojawiły się emocje. Głównie odczuwałam je wszystkie, czytając myśli Rosie. Nie raz serce pękało mi z bólu, raz z radości a czasem ze smutku. Jednak mimo wszystko tak polubiłam tą dziewczynę, że byłam w stanie czuć to co ona i przez cały czas trzymałam za nią kciuki.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
708 463 2788
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (20)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd