Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Saudyjskie-Wielbłądy 
pustynnyblog.wix.com/pustynnyblog
 www.arabiasaudyjska-ksa.blogspot.com czyli nasze życie w Arabii Saudyjskiej oraz blog o książkach www.niestatystycznypolak.blogspot.com
Al-Khobar, Arabia Saudyjska, status: bibliotekarz, dodał: 15 książek i 1 cytat, ostatnio widziany 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Pseudostabilizacja. Problemy współczesnej polityki USA na Bliskim Wschodzie
    Pseudostabilizacja. Problemy współczesnej polityki USA na Bliskim Wschodzie
    Autor:
    Książka podejmuje zagadnienie polityki USA wobec Bliskiego Wschodu, a więc dotyka jednego z najciekawszych rozdziałów historii najnowszej. Głównym założeniem publikacji jest wyjaśnienie motywów i spos...
    czytelników: 3 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet
    Wojna Ashley. Nieznana historia wojskowej jednostki specjalnej złożonej z kobiet
    Autor:
    Porywająca i wzruszająca opowieść o przyjaźni – historia, która odmieni spojrzenie na wojnę. W 2010 roku armia USA powołała Cultural Support Teams (zespoły wsparcia kulturowego, w skrócie – CST), taj...
    czytelników: 23 | opinie: 1 | ocena: 5 (1 głos)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-22 20:52:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Dominik Lamberg jest policjantem z komendy w Wałbrzychu. Prowadzi szczęśliwe życie rodzinne, a jego syn ma właśnie przystąpić do Pierwszej Komunii. Podczas mszy Lamberg ma przeczucie, że zdarzy się coś strasznego. Nim zdąży zareagować dochodzi do wypadków, których nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny.

Podczas nabożeństwa pierwszokomunijnego niezidentyfikowany napastnik uzbrojony w...
Dominik Lamberg jest policjantem z komendy w Wałbrzychu. Prowadzi szczęśliwe życie rodzinne, a jego syn ma właśnie przystąpić do Pierwszej Komunii. Podczas mszy Lamberg ma przeczucie, że zdarzy się coś strasznego. Nim zdąży zareagować dochodzi do wypadków, których nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny.

Podczas nabożeństwa pierwszokomunijnego niezidentyfikowany napastnik uzbrojony w poniemiecki karabin maszynowy przeprowadza atak. Ofiarami są między innymi żona i syn Lamberga. Policjant widział napastnika, ale był on nieludzko silny i nawet tak dobrze wyszkolony funkcjonariusz nie miał z nim szans. Podczas dochodzenia nie chce ujawnić on pewnych faktów. Napastnik był bowiem... częściowo przezroczysty i ubrany w mundur oficera SS. O takich sprawach raczej nie należy mówić, zwłaszcza, kiedy nie chce się być wyłączonym z dochodzenia.

W tym samym czasie chory na nieuleczalną chorobę genetyczną poznański chirurg Jan Piołun postanawia się przekwalifikować na stróża opuszczonego schroniska w Górach Sowich. Choroba, która w niedługim czasie zakończy żywot doktora objawia się nadmiernym i mocno przyspieszonym starzeniem. Nie mogąc pogodzić się z faktami Piołun popada w alkoholizm, żona i córka odchodzą, co doprowadza do pogłębienia depresji. Kończy się to utratą mieszkania oraz gigantycznymi długami. W schronisku „Wilczyca” nawiązuje z nim kontakt nieumarły oficer SS – członek tajemniczej organizacji Ahnenerbe (Studiengesellschaft für Geistesurgeschichte‚ Deutsches Ahnenerbe e.V. (pol. Towarzystwo Badawcze nad Pradziejami Spuścizny Duchowej, Niemieckie Dziedzictwo Przodków). Założycielami Ahnenerbe byli Reichsführer-SS Heinrich Himmler i Reichsbauerführer Richard Walter Darré . To okultystyczne bractwo zajmowało się nie tylko starodawnymi wierzeniami germańskimi i cała wiedzą mistyczną „starych bogów”. Dostrzegali również zalety i możliwości nowoczesnych technologii – przejęli między innymi wynalazki genialnego serbskiego naukowca Nicoli Tesli. Celem nowego ”przyjaciela" Piołuna jest przyzwanie Tego, Który Przemawia Ustami Umarłych. Dzięki niemu ma zapanować na świecie chaos i spełnić się marzenie o powstaniu die Herrenrasse. Do tego potrzebne są masowe ofiary, najlepiej złożone z dzieci. Zapłata za współpracę jako otrzymał Piołun od doktora Strugholda było cofnięcie zmian chorobowych. Jedyną osobą, która zna tajemnice schroniska jest stary góral – Plichta, którego dziadek był wymuszonym asystentem Strugholda. Czy połączone siły Lamberga i Plichty będą w stanie powstrzymać Apokalipsę?

Przeczytajcie sami :-D

pokaż więcej

 
2017-06-19 22:58:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Sensacja, kryminał
Cykl: Imogen Grey (tom 1)

Ekskluzywną szkołą dla chłopców imienia Churchilla w Devon wstrząsnęło samobójstwo jej dyrektora.
Popełnił je niedługo potem, kiedy otrzymał przesyłkę z książką.
Okazuje się jednak, że to dopiero początek serii tajemniczych zgonów postaci znanych i szanowanych. Giną zamordowani w bardzo okrutny sposób: biznesmen, popularny prezenter telewizyjny, a podczas wyprawy do Francji – były duchowny. Co...
Ekskluzywną szkołą dla chłopców imienia Churchilla w Devon wstrząsnęło samobójstwo jej dyrektora.
Popełnił je niedługo potem, kiedy otrzymał przesyłkę z książką.
Okazuje się jednak, że to dopiero początek serii tajemniczych zgonów postaci znanych i szanowanych. Giną zamordowani w bardzo okrutny sposób: biznesmen, popularny prezenter telewizyjny, a podczas wyprawy do Francji – były duchowny. Co wiąże ze sobą tych ludzi? Poznając kolejne postacie mamy świadomość jakiejś bardzo mrocznej tajemnicy, jaką łączy ze sobą wszystkie ofiary.

Sprawą, mimo wyraźnej niechęci przełożonych zainteresowała się się para mocno „podpadniętych” detektywów. Adrian Miles, który pod wpływem alkoholu utracił dowody kluczowe dla śledztwa skierowanego przeciwko lokalnemu dilerowi narkotyków tylko wstawiennictwu szefa z zawdzięcza to, że nie wyrzucono go ze służby. Imorgen Grey- została przeniesiona z poprzedniej jednostki w niejasnych okolicznościach.
Czy sprawy morderstw i problemów Milesa i Grey łączą się w jakiś sposób? Pewnie tak, gdyż jednym z zamordowanych jest ojciec owego dilera.

Do dewońskiego muzeum, które spłonęło w części przed kilkunastu laty przybywa doktorant i jako wolontariusz pomaga w odtworzeniu zbiorów. Jego współpracowniczką jest Abbey, dziewczyna, która kilka lat wcześniej została zgwałcona podczas studenckiej imprezy przez dwóch chłopaków, synów zamożnych rodziców.
Co łączy Parkera z wydarzeniami w Devon, jeśli założymy, że w powieściach tego typu „obcy w mieście” nie pojawiają się bez powodu?

Tajemnice, tajemnice, tajemnice. Okazuje się, że ci, których bohaterowie darzyli największym zaufaniem nie okazują się go godni.
Czy morderstwa to działo psychopaty, czy może zemsta, długo hodowana i przez to tak okrutna?
Świetny thriller, którego przeczytanie nie zajmie Wam zbyt dużo czasu – całkiem solidnie wciąga, a Autorka daje się wykazać czytelnikom inteligencją i przenikliwością, choć zakończenie nieco zbija z tropu i stanowi znakomity fundament pod kolejny tom :-)

pokaż więcej

 
2017-06-18 22:12:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Poradniki - kulinarne, modowe, inne

Sezon na domowe przetwory właśnie się rozpoczął, a nas jak co roku ogarnął szał zamykania w słoikach najpiękniejszych smaków lata i jesieni. Przy okazji rozbudowaliśmy też naszą kulinarną biblioteczkę o kilka interesujących pozycji m.in. dotyczących przetwórstwa warzyw i owoców.

"Wielka księga słoików" autorstwa Jennifer MacKenzie na tle dostępnej na rynku literatury kulinarnej wyróżnia się,...
Sezon na domowe przetwory właśnie się rozpoczął, a nas jak co roku ogarnął szał zamykania w słoikach najpiękniejszych smaków lata i jesieni. Przy okazji rozbudowaliśmy też naszą kulinarną biblioteczkę o kilka interesujących pozycji m.in. dotyczących przetwórstwa warzyw i owoców.

"Wielka księga słoików" autorstwa Jennifer MacKenzie na tle dostępnej na rynku literatury kulinarnej wyróżnia się, w naszej opinii, kilkoma bardzo istotnymi atutami. To nie tylko doskonała, powstała w oparciu o wieloletnie doświadczenia autorki, książka kucharska dedykowana wszystkim miłośnikom "słońca w słoikach" i zdrowych domowych specjałów. To przede wszystkim obszerne, napisane przystępnym, zrozumiałym językiem kompendium wiedzy i duża ilość praktycznych porad z zakresu domowego przetwórstwa warzyw i owoców oraz ich prawidłowej konserwacji.
Ponad 250 przepisów na te bardzo znane i mniej znane przetwory, sosy, pasty, czatneje i tapenady otworzyło nam pole do kulinarnych eksperymentów i dało możliwość wypróbowania nieznanych dotychczas połączeń smakowych. Książka przypomniała nam również o dawno nie wykorzystywanych recepturach, które zapisane gdzieś na kartkach zaginęły podczas kolejnych przeprowadzek.
Pomimo, iż wydawać by się mogło, że przetwory to typowo polska tradycja, Jennifer MacKenzie udowodniła, że wiele znanych z polskich sadów i ogrodów skarbów natury można przygotować w zupełnie nowy, bardzo smaczny sposób. Nie zapomniała też zaprezentować w "Wielkiej księdze słoików" receptur rodem z innych kontynentów.

Jednak największą zaletę książki stanowią bardzo precyzyjnie podane przepisy. Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, że nie każdy z odbiorców jest mistrzem kulinarnym dołożyła więc starań, aby nawet początkujący kucharze uniknęli pomyłek.
Niemal każdy z zamieszczonych przepisów został uzupełniony o sugestie dotyczące podania, możliwe do przygotowania warianty oraz wskazówki pomocne podczas przygotowywania poszczególnych przetworów.
Osobne rozdziały Jennifer MacKenzie poświeciła metodom przygotowywania zapraw i pasteryzacji, niezbędnym sprzętom oraz przygotowaniu warzyw i owoców. Dodatkowo każdy z działów tematycznych został opatrzony obszernym wstępem, w którym znajdziemy m.in. informacje nt. przetworów z owoców i warzyw, sosów, reliszy, tapenad. Bardzo przydatny okazał się zamieszczony na końcu przelicznik wagi na objętość.

Ponieważ książka trafiła w nasze ręce stosunkowo niedawno, na dzień dzisiejszy wypróbowaliśmy zaledwie kilka przepisów, w tym kalafior marynowany w curry, ogórkowe konserwowe chipsy z koprem, ogniste antipasto z pepperoni, czatnej ze słodkiego mango i relisz ćwikłowy. Jednak z pewnością na tym nie poprzestaniemy.

Nie często zdarza się nam dawać książce najwyższą ocenę, ale "Wielka księga słoików" w pełni na nią zasługuje.
Szczególne słowa uznania nalezą się też Magdzie Witkowskiej, która dokonała przekładu tej książki i wzbogaciła jej zawartość o szereg cennych dla czytelników informacji.

pokaż więcej

 
2017-06-18 15:28:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura faktu i reportaż

Reportaż z podróży do Kirgistanu i Uzbekistanu.
I o ile na temat Uzbekistanu przeciętny zjadacz chleba ma pewne pojęcie, to już z Kirgistanem są pewne problemy. Nazwy uzbeckich miast takie jak Taszkent, Samarkanda, Buchara, Fergana czy Chiwa mnie przynajmniej kojarzą się z przygodami Hodży Nasreddina, który te miasta odwiedzał. Kraj bawełny, ale i złota, którego złoża szacowane są na 4 co do...
Reportaż z podróży do Kirgistanu i Uzbekistanu.
I o ile na temat Uzbekistanu przeciętny zjadacz chleba ma pewne pojęcie, to już z Kirgistanem są pewne problemy. Nazwy uzbeckich miast takie jak Taszkent, Samarkanda, Buchara, Fergana czy Chiwa mnie przynajmniej kojarzą się z przygodami Hodży Nasreddina, który te miasta odwiedzał. Kraj bawełny, ale i złota, którego złoża szacowane są na 4 co do wielkości na świecie.
A Kirgizja? Tutaj już sama nazwa stolicy - Biszkek raczej mało komu cokolwiek powie. Jedyną nazwą która z czymkolwiek może się kojarzyć to „Pik Pobiedy” o wysokości 7439 m n.p.m.
Dlatego panu Przemysławowi chwała za to (gra słów oczywiście zamierzona), że poświęcił rok życia, aby przybliżyć czytelnikowi dwa z postradzieckich „stanów” (Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Tadżykistan itd.)
To nie są miejsca, gdzie każdy z ochotą wyruszy na wakacyjną przygodę bo raz, że daleko, a dwa – radziecka mentalność urzędnicza połączona z typowo wschodnią kulturą wszechobecnego „bakszyszu” czyli mniej lub bardziej wymuszonej łapówki jest powszechna. Mniej doświadczonych podróżników może kosztować to mnóstwo pieniędzy, czasu i zdrowia. Dlatego całkiem przyjemnie obserwować te kraje z perspektywy kart tej książki.
Dość charakterystyczną cechą Kirgistanu i Uzbekistanu jest tęsknota zwykłych ludzi za ZSRR. Panował wtedy ład, porządek, wszyscy mieli pracę i stabilną sytuację. Jak ktoś był bardziej przedsiębiorczy, to i dorobić potrafił. Upadek Sojuza skończył się dla nich katastrofą, bo zamknięcie fabryk i kołchozów pozbawiło z dnia na dzień ludzi wszelkich źródeł dochodu. Owszem, część potrafiła wykorzystać koniunkturę i w oparciu o klanową strukturę państw regionu całkiem przyjemnie się ustawić. Jednak większość nie potrafi do tej pory poradzić sobie z tymi zmianami. To pewnie konsekwencja tego, że Rosjanie wciągnęli „stany” w wiek XX, później zafundowali „realny socjalizm” przy wschodniej mentalności. A później – tak po prostu zwinęli majdan pod tytułem ZSRR.
I wygląda to, jak wygląda. Bieda, korupcja, przestępczość zorganizowana, hurtowy handel narkotykami, a odróżnienie polityka od gangstera wymaga dobrej znajomości lokalnych układów.

pokaż więcej

 
2017-06-18 02:04:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Różności
Autor:

Zapomniany Legion, mimo udowodnienia partyjskim panom swojej przydatności jest w dalszym ciągu traktowany z dużą nieufnością i nadmierną brutalnością. Wszelkie kary są znacznie bardziej srogie niż w Rzymie czy wobec samych Partów. Naszym przyjaciołom nie ułatwia życia fakt, że kilku wyjątkowo wrednych legionistów odkryło prawdę o tym, kim są Romulus i Brennus. Tarkwiniusz, jako osoba zadająca... Zapomniany Legion, mimo udowodnienia partyjskim panom swojej przydatności jest w dalszym ciągu traktowany z dużą nieufnością i nadmierną brutalnością. Wszelkie kary są znacznie bardziej srogie niż w Rzymie czy wobec samych Partów. Naszym przyjaciołom nie ułatwia życia fakt, że kilku wyjątkowo wrednych legionistów odkryło prawdę o tym, kim są Romulus i Brennus. Tarkwiniusz, jako osoba zadająca się z byłymi niewolnikami też musi bacznie pilnować swoich pleców.
Walki ze Scytami stają się coraz bardziej zacięte. Tarkwiniusz zatraca swój wróżbiarski talent, przez co staje się mniej użyteczny dla partyjskiego wodza Pakorusa. To nie są najbardziej sprzyjające okoliczności, aby myśleć o ocaleniu życia i marzyć o powrocie do Rzymu. Przyjaciele zdani są wyłącznie na siebie.
Z wróżb Tarkwiniusza wynika, że tylko dwóch z nich wróci z krańca znanego świata.
Oprócz Scytów pojawia się nowy gracz- Hindusi. Czy uda się po raz kolejny przeżyć bitwę z dużo liczniejszym i lepiej wyekwipowanym wrogiem? Kto z naszej tróji bohaterów zginie i w jakich okolicznościach? Czy pozostali dwaj faktycznie wrócą na tereny Imperium?

Fabiola, jest już wolną osobą, wykupił ją z Lupanaru i wywiózł z Rzymu do swojej posiadłości Marek Juniusz Brutus. Sam udał się do Galii, aby wspierać swojego mentora Cezara w walce z powstaniem Wercyngetoryksa.
Fabiola wdaje się w konflikt ze Scewolą – łowcą niewolników i zwolennikiem Pompejusza i musi uciekać do Rzymu, a później do ogarniętej powstaniem Galii, gdzie przebywa jedyna osoba, która może zapewnić jej bezpieczeństwo.
W samym Wiecznym Mieście dzieje się bardzo źle. Walki pomiędzy zwolennikami Publiusza Klodiusza Pulchera i Tytusa Anniusza Milona toczą się praktycznie wszędzie. Brakuje sił, które mogłyby uspokoić sytuację, ponieważ w Rzymie nie mają prawa stacjonować legiony. Jest to dobry czas dla Pompejusza, który tylko czeka, aż Senat zwróci się do niego z prośba o opanowanie sytuacji.
Jak potoczą się losy Fabioli? Czy odkryje, że jej ojcem jest Juliusz Cezar? Jak będzie przebiegać pierwsze spotkanie pięknej, młodej kobiety z nienasyconym na niewieście wdzięki Cezarem? Jak na przybycie kochanki zareaguje Brutus?

pokaż więcej

 
2017-06-14 09:54:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Psychologia i socjologia

Któż nie słyszał o sławetnym podręczniku „Sztuka wojenna” przypisywanym Sun Wu, znanemu również jako Sun Zi lub Sun Tzu (choć, według Piotra Plebaniaka‎ jest on w najlepszym przypadku twórcą jedynie kilku rozdziałów owego arcydzieła).
Ten starożytny myśliciel i naukowiec – prekursor prakseologii czyli - teorii sprawnego działania nie był jedynym, który w Państwie Środka zajął się kreowaniem...
Któż nie słyszał o sławetnym podręczniku „Sztuka wojenna” przypisywanym Sun Wu, znanemu również jako Sun Zi lub Sun Tzu (choć, według Piotra Plebaniaka‎ jest on w najlepszym przypadku twórcą jedynie kilku rozdziałów owego arcydzieła).
Ten starożytny myśliciel i naukowiec – prekursor prakseologii czyli - teorii sprawnego działania nie był jedynym, który w Państwie Środka zajął się kreowaniem zasad prowadzenia działań wojennych.

Kultura konfucjańska nie odróżnia czasu pokoju od czasu wojny. To tylko inny moment cyklu. Podobnie jak chwilowa potęga czy słabość. Oczywiście „chwilowa” w znaczeniu chińskim. Konflikt jest wpisany w ludzką naturę. Chęć rywalizacji, walka jest po prostu cechą ludzką, czy się to pacyfistom podoba, czy nie.

Również starożytni Europejczycy dostrzegali taką prawidłowość, co dobitnie wyraża łacińska sentencja „Si vis pacem, para bellum”. Mogą być tylko różne jej metody, nie zawsze krwawe.
Przykładem azjatyckim, ale z innej części tego kontynentu była „walka bez walki", którą prowadził z Brytyjczykami Mohandas Karamchand Gandhi.

Inaczej jednak postrzegany jest stan konfliktu w kulturze chińskiej, a inaczej w kulturze europejskiej.
W naszym pojęciu muszą grać „surmy bojowe”, ”mąż z mężem potykać na udeptanej ziemi się musi” a tradycja zachodnioeuropejska ponad walor zwycięstwa stawia „honorowość” rozgrywki. Dopiero od niedawna wykorzystanie podstępu uznano jako może niezbyt honorowe, ale za to równie skuteczne i zarazem tańsze dla stosującej fortel strony rozwiązanie.
Również stan zwycięstwa rozumiemy w inny sposób . Dla nas – to położenie sztychu miecza na szyi wroga, dla Chińczyków zwycięstwem jest już odstąpienie przeciwnika od nieprzyjaznych wobec nich zamiarów.

Książka Piotra Plebaniaka to nie tylko podręcznik, z którego dowiecie się jak mając skromniejsze niż Wasz przeciwnik środki osiągnąć pożądane cele. Czasami za wygraną można uznać fakt, że… nie przegraliśmy, bo nie udało się nas wciągnąć w konflikt, którego w danej chwili nie mamy szans wygrać, lub szanse na pozytywne dla nas zakończenie są iluzoryczne.
Jest to również znakomita lektura, wskazująca ogromne różnice kulturowe pomiędzy Azjatami, wychowanymi według zasady, że grupa jest wszystkim, a jednostka niczym a indywidualistami kręgu łacińskiego. Dzięki „36 podstępom” nauczycie się lepiej panować nad swoimi emocjami, gdyż typowo polskie szarże takie jak pod Somosierrą niezmiernie rzadko przynoszą pożądany efekt przy akceptowalnych kosztach.
Książka pełna humoru, a dzięki temu, że autorem jest Polak - doskonale dostosowana do naszego kodu kulturowego, co znacznie ułatwia wykorzystanie wiedzy i pomysłów, jakie wykreowali Chińczycy.
Zanim jednak zacznę stosować w życiu wybrane fortele muszę się najpierw nauczyć zachowywać zimną krew i szacować koszty zwycięstw. To też nic nowego – król Epiru Pyrrus wygrał w bitwie pod Ausculum w roku 279 p.n.e, ale gratulującym mu oficerom powiedział „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będę zgubiony”. Wojnę z Rzymem oczywiście przegrał.

Dlatego warto korzystać z mądrości i doświadczenia innych, a wiadomo, że... „Chińczyki trzymają się mocno” .

pokaż więcej

 
2017-06-07 18:31:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Sensacja, kryminał

Dwóch wybitnych śledczych – Jan Wolak i Zygmunt Wieczorek zwany „Wiewiórem” próbuje ująć seryjnego mordercę. Przedwojenna Warszawa żyje ich pojedynkiem z nieuchwytnym przestępcą. To, kim są ofiary zbrodniarza jest dodatkowym motywatorem dla obu policjantów. Morduje on kobiety, które były w kochankami Wolaka. Znakiem rozpoznawczym zabójcy są serce i litera „W” wycięte na plecach zamordowanych... Dwóch wybitnych śledczych – Jan Wolak i Zygmunt Wieczorek zwany „Wiewiórem” próbuje ująć seryjnego mordercę. Przedwojenna Warszawa żyje ich pojedynkiem z nieuchwytnym przestępcą. To, kim są ofiary zbrodniarza jest dodatkowym motywatorem dla obu policjantów. Morduje on kobiety, które były w kochankami Wolaka. Znakiem rozpoznawczym zabójcy są serce i litera „W” wycięte na plecach zamordowanych kobiet. A potencjalnych ofiar jest niemało, ponieważ komisarz Wolak nie jest przesadnie monogamiczny.

Poszukiwania psychopaty przerywa Druga Wojna Światowa. Podczas okupacji „Wiewiór” trafia do KL Auschwitz i traci obie nogi. Komisarz Wolak podejmuje współpracę z Kripo, niemiecką policją kryminalną, gdzie wspólnie z innym, przedwojennym policjantem (Niemcem z pochodzenia) próbuje ująć zabójcę, który z równą skutecznością morduje Niemców jak i wysokich oficerów Armii Krajowej. Ta kooperacja prowadzi po wojnie do zaocznego wyroku śmierci za kolaborację z okupantem. Wolak wstępuje do oddziału partyzanckiego, który prowadzi walkę z „władzą ludową”. Oczekiwanie na to, że „przyjedzie Anders na białym koniu” nie sprawdzają się i w 1948 roku blisko 50- letni Wolak zaczyna odczuwać zmęczenie życiem „leśnego” i beznadziejnością prowadzonych działań.

W tym czasie w Warszawie „młody, a już zdolny” aparatczyk Nikodem Morawski, będący znakomitym prowokatorem Urzędu Bezpieczeństwa zajmującym się poszukiwaniem niezadowolonych z rządów komunistycznych obywateli PRL oraz jak wieść gminna niesie – wtyką Łubianki w aparacie partyjnym PPR, poznaje w nocnym lokalu piękną Wierę. Spędzają upojną noc. Jednak poranek jest koszmarem. Mocno skacowany Morawski budzi się obok zwłok Wiery. Na domiar złego Wiera okazuje się żoną wszechwładnego sekretarza Partii – Bolesława Makowskiego.
Na plecach Wiery wycięto... serce oraz literę „W”. Wygląda na to, że wojna nie zakończyła żywota seryjnego mordercy. Makowski, nie wierząc w sprawstwo Morawskiego (co nie przeszkadza mu w nakłonieniu usłużnego sędziego do wydania na Nikodema wyroku śmierci) żąda odnalezienia prawdziwego sprawcy. Jednak poziom śledczych, jakich ma do dyspozycji aparat partyjny nadaje się tylko do tępego bicia, wykorzystywania donosów i prześladowania tych, którzy nie mogą pogodzić się z faktem, że Polska została pozbawiona niepodległości a prawdziwa jej władza znajduje się na Kremlu. Do tego potrzebni mu są prawdziwi, doświadczeni policjanci. Nakazuje odnaleźć „Wiewióra” i Wolaka.
W tym samym czasie Edward Jastrzębski, porucznik UB, który czymś podpadł swojemu przełożonemu – szefowi Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – Wincentemu Stasiakowi zostaje wysłany na prowincję, aby wesprzeć lokalne UB w rozbiciu „reakcyjnych leśnych band”. Jak się domyślacie – chodzi o oddział, w którym służy Wolak.
Dochodzi do sytuacji, gdzie wolą sekretarza Makowskiego współpracować ze sobą muszą „leśny bandyta i agent Gestapo” w jednym czyli Jan Wolak, pyskaty „Wiewiór", któremu niespecjalnie zależy na życiu, więc mówi to co myśli każdemu, z kim rozmawia i porucznik UB Jastrzębski.

To nie tylko bardzo ciekawie skonstruowany kryminał. To również bardzo udane studium Polski powojennej. Przedwojenni policjanci, posiadacze ziemscy, partyzanci antykomunistycznego podziemia, żołnierze LWP, ubecy i partyjni bonzowie. Jak radzić sobie w nowej rzeczywistości, gdzie nadzieja na powrót do czasów przedwojennych i niezawisłości od Moskwy jest nieziszczalnym marzeniem i zauważają to nawet ci najbardziej nieprzejednani i najwięksi optymiści. Jakoś trzeba sobie ułożyć życie w nowej, niespecjalnie przyjaznej rzeczywistości.
A pasjonujący pojedynek z seryjnym mordercą jest tylko wisienką na torcie.

pokaż więcej

 
2017-06-04 13:52:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia, Różności
Autor:

Czasy triumwiratu w Rzymie nie są ani spokojne, ani bezpieczne.
Oficjalnie porozumienie Gnejusza Pompejusza, Gajusza Juliusza Cezara i Marka Krassusa ma zapewnić im przewagę nad innymi patrycjuszami oraz Senatem.
Jednak w rzeczywistości – szczególnie po śmierci córki Cezara, Julii, która była żoną Pompejusza pakt istnieje tylko w teorii. Wzajemna podejrzliwość, zazdrość i chęć przechytrzenia...
Czasy triumwiratu w Rzymie nie są ani spokojne, ani bezpieczne.
Oficjalnie porozumienie Gnejusza Pompejusza, Gajusza Juliusza Cezara i Marka Krassusa ma zapewnić im przewagę nad innymi patrycjuszami oraz Senatem.
Jednak w rzeczywistości – szczególnie po śmierci córki Cezara, Julii, która była żoną Pompejusza pakt istnieje tylko w teorii. Wzajemna podejrzliwość, zazdrość i chęć przechytrzenia pozostałych zajmuje umysły wszystkich trzech triumwirów.
Przewodnikami po tych arcyciekawych czasach jest trójka bardzo nietypowych przyjaciół.
Tarkwiniusz, ostatni haruspik etruski, nienawidzi Rzymian za upadek swojego narodu oraz za śmierć mentora i przyjaciela. Brennus – galijski wojownik, który dostał się do rzymskiej niewoli i został sprzedany do szkoły gladiatorów, również nie ma za co kochać Rzymu i jego mieszkańców. Jedyny wśród nich rdzenny Rzymianin to Romulus, którego matka jest niewolnicą, a ojcem – Juliusz Cezar, który ją zgwałcił. Romulus i jego bliźniacza siostra Fabiola zostają sprzedani w wieku 13 lat. Romulus – do szkoły gladiatorów, a Fabiola do najbardziej ekskluzywnego rzymskiego burdelu – Lupanaru. Czy ta pozornie nic nie znacząca czwórka wpłynie na losy Imperium?
Fabiola zostaje kochanką wpływowego stronnika Cezara – niejakiego Brutusa.
Brennus i Romulus, po przypadkowym zabójstwie wroga Tarkwiniusza - ekwity Celiusza, uciekają do armii Marka Krassusa.
Tam właśnie nawiążą przyjaźń z Tarkwiniuszem.
Tarkwiniusz przepowiada klęskę armii Marka Krassusa w wojnie z Partami.
Bitwę z ponad 35 tysięcy legionistów przeżywa nie więcej niż 10 tysięcy.
Mają prostą alternatywę – albo zostaną na miejscu ukrzyżowani albo przyłączą się do partyjskiej armii w wojnie ze Scytami.
Tak daleko nie dotarł nigdy żaden rzymski legionista. To kraj świata znanego cywilizacji łacińskiej z wypraw Aleksandra Wielkiego.
Jakie bogowie, zarówno etruscy jak i galijscy, mają plany wobec naszych przyjaciół? Najwięcej wie na ten temat Tarkwiniusz jako znamienity etruski wróż. Brennus o swojej przyszłości usłyszał od sędziwego druida ze swojej wioski. Czy zrealizują swoje plany zemsty na znienawidzonych Rzymianach? Gall i Etrusk – hurtowo, a Romulus – tylko na dwóch gwałcicielach matki – byłym właścicielu Gemmelusie oraz, co stanowi „nieco” większe wyzwanie, na Juliuszu Cezarze.

pokaż więcej

 
2017-05-29 11:22:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Bliski Wschód, Literatura faktu i reportaż
Seria: Linie Frontu

Kolejna książka pisarskiego duetu, który dzięki swoim znakomitym kontaktom w środowisku wywiadowczym Izraela przybliża nam zarówno jego historię, jak i największe sukcesy i wpadki.

Dziennikarzom udaje się namówić na snucie wspomnień byłych szefów Mossadu, Amanu i Szin Bet. Mówią oni oczywiście jedynie to co mogą i chcą, jednak rzadko dochodzi do takich relacji pomiędzy ludźmi mediów, którzy...
Kolejna książka pisarskiego duetu, który dzięki swoim znakomitym kontaktom w środowisku wywiadowczym Izraela przybliża nam zarówno jego historię, jak i największe sukcesy i wpadki.

Dziennikarzom udaje się namówić na snucie wspomnień byłych szefów Mossadu, Amanu i Szin Bet. Mówią oni oczywiście jedynie to co mogą i chcą, jednak rzadko dochodzi do takich relacji pomiędzy ludźmi mediów, którzy chcą, aby wszystko było jawne, a ludźmi służb, których celem jest utajnianie swoich działań. Oczywiście, znaczną cześć opisywanych tu historii zna każdy, kto interesuje się tajnymi służbami Państwa Żydowskiego, ale pojawiają się również informacje, z którymi zetkniecie się po raz pierwszy. Na przykład o współpracy wywiadów polskiego i izraelskiego, o tym, że Izraelczycy bardzo niechętnie dzielą się wiedzą nawet ze swoimi najbliższymi sojusznikami takimi jak np. CIA. To nie jest tajemnicą, ale po raz pierwszy ktoś o tym napisał wprost.

To również historia tego jak zmienia się samo państwo Izrael. Z miejsca, które miało stać się bezpiecznym schronieniem Żydów z całego świata, gdzie wszystko jest podporządkowane jednemu celowi – przetrwać, Izrael zmienia się, na swoje szczęście lub nieszczęście, we w miarę normalne państwo demokratyczne. Piszę – w miarę, bo w niewielu dojrzałych demokracjach obowiązkowa służba wojskowa (na okres 3 lat dla mężczyzn i 2 dla kobiet) obejmuje praktycznie wszystkich obywateli o niearabskim pochodzeniu. Wyjątkiem wśród Żydów są studenci uczący się w jesziwach – co dziwniejsze, bardzo chętnie korzystają oni z praw, jakie daje im państwo, jednocześnie, ze względów religijnych nie uznając go, bo jest świeckie. Podobnie jest z wojskową cenzurą prewencyjną, będącą obecnie już tylko fikcją i przeżytkiem, nieocenzurowane informacje można znaleźć w tym samym kiosku, tylko w gazetach brytyjskich czy amerykańskich.

Zmiany dotyczą przede wszystkim rozwarstwiania społecznego, niechęci do pracy w kibucach i nawet emigracji młodych Izraelczyków np. do Niemiec, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłoby całkowicie nie do pomyślenia.

Czy nadchodzi zmierzch prymatu Mossadu? Tak twierdzą Autorzy. Wymiera pokolenie, które wiedziało po co powstaje Izrael i było skłonne do wszelakich poświęceń w jego obronie. Dla młodych mieszkańców tego państwa widoczne są jego niedoskonałości oraz przeważa chęć robienia karier indywidualnych, bez oglądania się na tak zwane dobro wspólne i wyższe ideały. To z jednej strony dobrze, że trauma powoli mija, ale i niebezpieczne, bo Izrael bez wsparcia USA, któremu może płacić informacjami szanse na przetrwanie może mieć iluzoryczne.

Pytanie tylko czy to prawda, bo w świecie wywiadów dezinformacja to potężna broń.

pokaż więcej

 
2017-05-25 10:58:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Literatura faktu i reportaż
Seria: Reportaż

Nie ukrywam swojej sympatii do tego Autora. To nie tylko ziomek z moich ukochanych Bałut, podróżnik i fotograf. To również świetny „opowiadacz” historii z miejsc do których albo nie jedziemy, bo niemodne, albo za daleko, albo za trudno.
Bartek potrafi odkrywać niesamowite fakty i docierać do ludzi, którzy na temat opisywanych wydarzeń mają wiedzę z „pierwszej ręki”.

„Afronauci” są dokładnie ...
Nie ukrywam swojej sympatii do tego Autora. To nie tylko ziomek z moich ukochanych Bałut, podróżnik i fotograf. To również świetny „opowiadacz” historii z miejsc do których albo nie jedziemy, bo niemodne, albo za daleko, albo za trudno.
Bartek potrafi odkrywać niesamowite fakty i docierać do ludzi, którzy na temat opisywanych wydarzeń mają wiedzę z „pierwszej ręki”.

„Afronauci” są dokładnie tym, czego się po Bartku można spodziewać, to także coś, co ja odbieram jako Jego „danie firmowe”.
To fascynująca opowieść z „jakiegoś afrykańskiego kraiku”- w tym przypadku - Zambii (która jest tylko niedużo mniejsza od Turcji czy Pakistanu), lepiej znanej pod nazwą Rodezja Północna.
Głównym bohaterem książki jest postać nietuzinkowa, nawet jak na standardy krajów afrykańskich, które powstały na gruzach dawnych kolonii europejskich.
Nie jest to krwawy cesarz Bokassa władca Cesarstwa Środkowoafrykańskiego czy równie barwny, co zdrowo ”walnięty” Mobutu Sese Seko Kuku Ngbendu wa za Banga, prezydent Republiki Zairu.
Pierwszoplanową postacią "Afronautów" jest Edward Festus Mukuka Nkoloso, były podoficer wojsk kolonialnych, który walczył w oddziałach Wielkiej Brytanii podczas II Wojny Światowej, późniejszy prominentny polityk zambijski
W latch1960 - 1969 r. prowadził Zambijską Narodową Akademię Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii. Celem owej „uczelni” było skonstruowanie rakiety kosmicznej, którą na Księżyc, a w niedalekiej przyszłości – na Marsa miała polecieć nastoletnia Matha Mwambwa i dwa koty lub inny z kilkunastu studentów owej osobliwej szkoły wyższej o bardzo szerokim spektrum przekazywanej wiedzy.
Nazwa nieodparcie kojarzy mi się ze współczesnym polskimi szkołami wyższymi typu Wyższa Szkoła Wszystkiego Dobrego przy Akademii Umiejętności Wszelakich.
Nkoloso miał ambicje prześcignięcia programów kosmicznych Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Na obrzeżach Lusaki stworzył zambijski Cap Canaveral lub jak kto woli – Bajkonur.
Program szkoleniowy obejmował między innymi, ćwiczenia mające zapewnić przystosowanie do stanu nieważkości. Do tego celu wykorzystywane były beczki po ropie, w których ze wzgórza byli spuszczani w dół przyszli zdobywcy kosmosu made in Zambia.
Na podstawie tego, co do tej pory napisałem, możecie uznać, że gość był kolejnym, kompletnym afrykańskim czubem, tylko na swój sposób sympatycznym i w swym szaleństwie w gruncie rzeczy całkiem nieszkodliwym.
Tak też zaczęli go oceniać jego wcześniejsi towarzysze broni, choć akurat w przypadku Zambii odejście białych nie miało tak dramatycznego przebiegu jak w innych krajach Afryki.
Co spowodowało, że świetny organizator, nieustraszony aktywista ruchu niepodległościowego swojego kraju został twórcą „programu kosmicznego” i rzucił rękawice dwóm supermocarstwom?
Otóż wynikało to z..... marzeń. Jeżeli udało się osiągnąć jeden cel – czyli powstanie zamiast Rodezji Północnej niepodległej Zambii, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się mrzonką to dlaczego nie pójść dalej?
To świetna historia, w której może i mało jest sukcesów na polu zambijskiej dominacji w kosmosie ale bardzo wiele o Zambijczykach. Ich mentalności, przeszłości oraz teraźniejszości.
Dlatego – tak jak i inne książki Bartka warto "Afronautów" przeczytać. Może nie wszystkie marzenia się spełniają, ale ludzie którzy ich nie mają są przeraźliwie smutni. Bez wielkich celów i takich pięknoduchów pewnie w dalszym ciągu siedzielibyśmy na drzewach i bali się ognia.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
298 268 19156
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (129)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (1)
Lista ulubionych tłumaczy
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd