Hanna 
nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com
"Dobra książka jest jak mocna kawa - pobudza i nie pozwala zasnąć."
kobieta, Bydgoszcz, status: Czytelniczka, dodała: 15 cytatów, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • Układanka
    Układanka
    Autor:
    Julianna Różańska, dziennikarka lokalnej gazety, to kobieta, która ma za sobą trudną przeszłość − uzależnienie od narkotyków, śmierć ukochanego. Brat bliźniak Julianny, Jakub, pomógł jej stanąć na nog...
    czytelników: 307 | opinie: 26 | ocena: 6,37 (54 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-15 22:36:41
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Teoria gier (tom 1)
 
2018-09-14 20:50:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

https://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2018/09/245-karminowe-serce-dorota-gasiorowska.html#more

___

"Czasami, kiedy wszystkie drogi prowadzą donikąd, ucieczka wydaje się jedynym rozwiązaniem. Brakuje słów żeby wytłumaczyć to, co było. Brakuje wiary, że jeszcze teraz, tutaj uda się odnaleźć choć fragment zagubionej niegdyś beztroski. Smuga szarego pyłu ciągnie się za człowiekiem,...
https://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2018/09/245-karminowe-serce-dorota-gasiorowska.html#more

___

"Czasami, kiedy wszystkie drogi prowadzą donikąd, ucieczka wydaje się jedynym rozwiązaniem. Brakuje słów żeby wytłumaczyć to, co było. Brakuje wiary, że jeszcze teraz, tutaj uda się odnaleźć choć fragment zagubionej niegdyś beztroski. Smuga szarego pyłu ciągnie się za człowiekiem, przesłaniając okruchy nadziei, które mogłyby stać się drogowskazem. Kiedy więc nie ma już ani drogi powrotu, ani dna, od którego dałoby się odbić, często nie pozostaje nic innego, jak tylko skoczyć w najgłębszą toń mrocznego jeziora, by poznać jego nieodgadnione tajemnice".

Laura Adamowicz przeprowadza się z Warszawy do Bukowej Góry. To właśnie tam planuje rozpocząć nowe – lepsze życie. Kobieta pragnie zapomnieć o bolesnej przeszłości, jak i o ogromnym bólu jakiego doświadczyła z rąk osoby, która wydawała się jej bliska. Czy jej się to uda? Czy Laura pokocha Bukową Górę na tyle, aby zostać tam na dłużej, albo na zawsze? A może pokocha kogoś jeszcze? Co jeśli na jej drodze pojawi się przystojny i sympatyczny mężczyzna? Czy Laura będzie w stanie otworzyć się na tą nową relację?



Karminowe serce to moje pierwsze spotkanie z twórczością Doroty Gąsiorowskiej. Tak sobie teraz myślę, dlaczego wcześniej nie sięgnęłam po żadną publikację autorki. Jednak teraz już wiem, że będę musiała to koniecznie zmienić! Przyznaję, iż niniejsza historia bardzo mnie zauroczyła, a także uświadomiła mi, iż Dorota Gąsiorowska tworzy powieści niebanalne, lecz takie które pozostawiają silny oddźwięk w duszy czytelnika i sprawiają, że nie chce się ich kończyć. Od pierwszych stron zostałam mocno zaintrygowana oraz zaabsorbowana, bowiem gdy już zaczęłam się zagłębiać w historię Laury, to naprawdę nie mogłam się oderwać.

Karminowe serce nie oscyluje tylko i wyłącznie wokół głównej bohaterki - Laury. Takowe rozwiązanie bardzo mi się spodobało. Uważam, że gdyby fabuła skupiła się tylko i wyłącznie na Laurze, czytelnik mógłby już w połowie książki (jak nie szybciej) być bardzo znudzony. Na całe szczęście tutaj nie ma miejsca na nudę, a wydarzenia zmieniają się w zawrotnym tempie. Oprócz Laury poznajemy również innych bohaterów, którzy podobnie jak kobieta przeżywają swoje wzloty i upadki, aby w rezultacie otrzymać to na czym im najbardziej zależy – spokój i szczęście.

Biorąc pod uwagę Laurę to śmiało można stwierdzić, iż jest ona osobowością bardzo dojrzałą i dźwigającą na swoich barkach bagaż doświadczeń i przykrych wspomnień. Choć kobieta dość często przypomina sobie o tym co było i jak bardzo ją to boli, to jednak głęboko wierzy w to, iż w Bukowej Górze uda się jej odnaleźć spokój i zamknąć bolesny etap swojego życia. Dużo ciepła Laura otrzymuje od właścicieli Złotego serca – cukierenki, która od lat dostarcza mieszkańcom apetyczne łakocie, jak i wyborną kawę oraz czekoladę. Ze stron Karminowego serca, aż wyłania się aromat świeżo zaparzonej kawy i smakowitego jabłecznika. Na drodze Laury pojawia się również Hania (samotna matka) i jej synek Michał. Pomiędzy kobietami dość szybko pojawia się nić porozumienia i udaje się im zaprzyjaźnić. Nie tylko Laura w tej historii będzie musiała dokonywać wyborów, także przed Hanią pojawią się dylematy i rozterki.

Każda postać przewijająca się przez karty Karminowego serca, została bardzo dobrze i naturalnie wykreowana. Łatwo możemy odczuć, iż wszystkie osobowości są bardzo autentyczne i wyraziste, a nie jak to czasami bywa papierowe. Po prostu są tacy jak my - nieidealni, popełniają błędy, mają dylematy, doświadczają smutku i radości, a także niejednokrotnie targają nimi emocje, które również udzielają się odbiorcy. I to właśnie dzięki temu czytelnik ma wrażenia, iż mogliby oni żyć wśród nas i towarzyszyć nam w prozie życia.

Oczywiście w tej historii nie mogło zabraknąć wątku miłosnego, który został poprowadzony bardzo delikatnie i subtelnie. Kiedy na drodze Laury pojawił się brat Hani – Błażej, kobieta właśnie przy nim w końcu zaczęła czuć, że jej serce znowu bije, że znów widzi prawdziwe barwy otaczającego ją świata. Czy będzie im pisane szczęście?

"Ten mężczyzna miał w sobie coś takiego, że chciało się do niego podejść i z nim porozmawiać. Już na pierwszy rzut oka było widać, że potrafił zjednywać sobie ludzi".

Nie sposób nie docenić stylu i języka jaki operuje autorka. Dorota Gąsiorowska posiada bogaty i barwny język, ponadto dba o szczegóły i detale. Każda scena została opisała z niebywałą lekkością, wnikliwością i empatią. Bardzo podobało mi się również, iż treść fabuły toczyła się jednostajnym rytmem, a ja nie odczuwałam, aby coś było naciągane.




Karminowe serce to niebywale ciepła i wyjątkowa historia. Nie tylko o bolesnych końcach i nowych lepszych początkach. Karminowe serce to w szczególności historia o poszukiwaniu szczęścia i spokoju. Jest to także historia o nadziei, miłości, ludzkiej dobroci i tajemnicach z przeszłości. Czytanie najnowszej książki Doroty Gąsiorowskiej było wspaniałą przygodą, zaś sukcesywne i stopniowe odkrywanie prawdy dostarczyło mi wielu emocji. Natomiast biorąc pod uwagę zakończenie to muszę przyznać, iż kompletnie nie spodziewałam się takiego finału. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, na moim ciele zagościły ciarki. Niby koniec, a jednak początek - początek czegoś pięknego. Serdecznie Wam polecam.

pokaż więcej

 
2018-09-09 20:45:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Ta historia udowadnia, że kochać
powinno się sercem, a nie oczami!


Osiemnastoletnia Wiktoria Braun przeprowadza się wraz ze swoją mamą Alicją i jej narzeczonym Piotrem z Krakowa do Gdańska. To właśnie tam ma dokończyć ostatni rok liceum w klasie artystycznej. Wiktorii od samego początku nie podobał się ten pomysł, jednak Alicja zdecydowała za nią. Dziewczyna do tej pory była uśmiechniętą...
Ta historia udowadnia, że kochać
powinno się sercem, a nie oczami!


Osiemnastoletnia Wiktoria Braun przeprowadza się wraz ze swoją mamą Alicją i jej narzeczonym Piotrem z Krakowa do Gdańska. To właśnie tam ma dokończyć ostatni rok liceum w klasie artystycznej. Wiktorii od samego początku nie podobał się ten pomysł, jednak Alicja zdecydowała za nią. Dziewczyna do tej pory była uśmiechniętą nastolatka, która uwielbiała grać na fortepianie. Wszystko zmieniło się diametralnie, kiedy jej mama wzniosła pozew rozwodowy, zaś później ukochany ojciec Wiktorii zmarł. Nastolatka odcięła się od muzyki i od świata, który dawał jej ogromną radość. Jednak podświadomie tęskniła za dotykiem klawiszy, ale zdecydowała – już nigdy nie będzie grać.

Wydawać by się mogło, iż nowa szkoła to nowy start. Niestety Wiktorii ciężko jest się zaaklimatyzować w nowym miejscu. I chociaż swoją osobą, przykuwa uwagę zbuntowanego i nachalnego Maksa, to on jednak wysyła jej sprzeczne sygnały. Raz traktuje ją jak powietrze, zaś innym razem rzuca pożądliwe spojrzenia. Mimo to, Wiktoria wierzy, iż dzięki niemu w końcu uda się jej zapomnieć o przeszłości. A potem... potem w klasie pojawia się Syriusz Czabrycki – uczeń, którego Wiktoria do tej pory nie miała okazji poznać. Chłopak, który mówił oczami i nosił w sobie ciepło. Chłopak bardzo skryty i jednocześnie bardzo mądry. Czy Wiktoria nawiąże bliższą relację z Syriuszem? A może jednak to Maks będzie bliższy jej sercu? Jaką tajemnicę skrywa każdy z nich? Czy nastolatka odnajdzie się w nowym mieście? Czy pogodzi się z mamą? Co jeszcze musi się wydarzyć w życiu Wiktorii Braun, aby ta w końcu była szczęśliwa? Czy szczęście w ogóle jest jej pisane? Przeczytajcie i przekonajcie się sami!




Zanim zniknę to zupełnie inna historia, niż do tej pory mieliśmy okazje przeczytać spod pióra Anny. Pisząc inna, mam na myśli - magiczna, baśniowa, nadzwyczajna. Anna po raz kolejny czaruje czytelnika słowem, karmi wyobraźnie, dawkuje emocje i pozwala zapomnieć o otaczającym Nas świecie. Historia pełna symboliki i ukrytych znaczeń. Historia piękna i jednocześnie wyjątkowa. Mam ogromną nadzieję, iż Zanim zniknę Was oczaruje. Tak jak oczarowało mnie.

To nie jest typowe New Adult. To New Adult z magią w tle. Jednak niech was nie zraża wątek paranormalny. Autorka wkomponowała go tę w historię z dużą swobodą, lekkością i subtelnością. Można śmiało stwierdzić, iż element ten jest swoistym uatrakcyjnieniem historii. To właśnie dzięki niemu historia ta, nabiera zupełnie innego znaczenia. To właśnie dzięki niemu historia ta, pozostawia w czytelniku silniejszy oddźwięk. Aż chce się ją czytać raz jeszcze, przeżywać wszystko na nowo, analizować i zachwycać się.




Nie sposób nie docenić kreacji bohaterów. Ich wyrazistość, naturalność, zbuntowana natura pozwala uwierzyć, iż tacy nastolatkowie żyją wśród nas. Popełniają błędy, gubią się, płaczą, nie zastanawiają nad konsekwencjami swoich czynów, żyją chwilą i uważają, że co ma być to będzie. Serce moje skradł oczywiście Syriusz. Z tego chłopaka emanuje takie dobro, piękno i ciepło, że nie sposób go nie polubić. To taka mądra osobowość, utalentowana, potrafiąca okazać tyle emocji i uwagi bliskiej osobie. Wiktoria natomiast jest osobowością zagubioną. Nastolatka nie potrafi pogodzić się ze stratą swojego ojca - nieustannie obwinia o to swoją matkę, ma do niej ogromny żal. Jednak tak naprawdę nie poznała tego, co zdeterminowało Alicję do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, Wiktoria w końcu przejrzy na oczy i będzie starała się odbudować relację z własną rodzicielką. Czy jej się uda? Czy nie będzie za późno? Bardzo się cieszę, iż fabuła została przedstawiona z perspektywy Wiktorii. To właśnie z nią możemy stworzyć bliższą - intymną relację, poznać każdą myśl, wątpliwość, czy też motywy postępowania.

Wspominałam, iż historia jest pełna symboliki - tak właśnie jest. Motyle, Mały Książe (to wspaniale, że On się tutaj pojawia), gwiazdy - wszystko to posiada tutaj swoje miejsce, znaczenie, ukryty sens i piękną głębię. To właśnie dzięki tej symbolice, historia ta staje się jeszcze bardziej bajeczna i pełna magii.
"Kogoś zagubionego nie uratuje dotyk, tylko rozmowa".
Anna Dąbrowska z niebywałą lekkością kreśli plastyczne opisy oraz buduje piękne zdania. Fabuła angażuje czytelnika już od pierwszych stron, a utkana jest z nieustannej niepewności, niewiedzy i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Cóż mogę dodać jeszcze? Jestem tą historią po prostu oczarowana!

Zanim zniknę to naprawdę wyjątkowa historia. Nie tylko o bolesnych końcach i nowych początkach. To w szczególności historia o młodych dorosłych, którzy próbują odnaleźć siebie, usilnie pragną wolności, a także pragną poznać smak konsekwencji własnych decyzji i czynów. Pełna magii, subtelności, miłości i z zakończeniem, które wprowadza czytelnika w lekki stan dezorientacji i powoduje ogromną ochotę na więcej! Nie mogę doczekać się kontynuacji! A Zanim zniknę, gorąco Wam polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-07 19:25:23
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-09-07 13:14:48
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Plan Agaty (tom 1)
 
2018-09-07 13:14:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-07 13:10:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Potwory z ciemności (tom 1)

Po przeczytaniu tej książki, miałam w głowie jeden wielki mętlik. Przyznaję, że trochę mi zajęło zanim dobrnęłam do ostatniej strony, bowiem wolałam sobie dawkować wszystko to co się dzieje w tej książce. Czy spodziewałam się tego? Absolutnie. Jednak chyba nie do końca jestem przekonana, co do tej historii. Motyw porwania, naprawdę do mnie przemówił. To co potem działo się z Tess, również.... Po przeczytaniu tej książki, miałam w głowie jeden wielki mętlik. Przyznaję, że trochę mi zajęło zanim dobrnęłam do ostatniej strony, bowiem wolałam sobie dawkować wszystko to co się dzieje w tej książce. Czy spodziewałam się tego? Absolutnie. Jednak chyba nie do końca jestem przekonana, co do tej historii. Motyw porwania, naprawdę do mnie przemówił. To co potem działo się z Tess, również. Ale... Jak Tess znalazła się w posiadłości Q, to już kompletnie mi się to nie podobało... Niewolnica i Pan. Okej to rozumiem. Ale jednak myślę, że w takim wypadku pomiędzy bohaterami powinien być jakiś dystans. A oni wręcz zjadali się wzrokiem. Q ledwo dotknął Tess, a ona cała płonęła... No naprawdę nie poczułam tego. Myślałam raczej, że to będzie historia z tych, gdzie porwana dziewczyna będzie nieustannie bita i katowana przez porywacza. Będzie błagać o wolność, o powrót do codzienności, a nie o kolejne uderzenie i ostry sex. Z tej historii narodził się jakiś ckliwy romans z biczowaniem i sexem na stole bilardowym... Wiecznie poniżana Tess, za każdym razem i tak rozkłada nogi dla swego Pana. Nie było tutaj ani grama romantyzmu, podchodów i subtelnych uniesień. Pan każe, sługa robi. Q bije Tess, ona jest cała mokra. Przepraszam bardzo, ale czy normalna kobieta tak się zachowuje? Chyba jednak nie...

Książka ma jednak kilka plusów. Chyba. Starałam się wydobyć choć ociupinkę. Dziękuję autorce za to, że wkomponowała w całość syndrom sztokholmski. Z resztą, tak sobie teraz myślę, że to nic odkrywczego w takiego typu książkach. Ofiary często odczuwają przyjemność, sympatię i solidarność z rąk swoich oprawców, zamiast strach i ogromną chęć powrotu do życia codziennego. Do kolejnego atutu niniejszej publikacji mogę zaliczyć styl i język jakim operuje autorka. Treść przyswaja się raczej lekko i bez większych zgrzytów, gdyby nie fakt, że główna bohaterka strasznie mnie irytowała, to przeczytałabym tę książkę w maksymalnie dwa dni, a tak to ją trochę wymęczyłam... Bardzo wymęczyłam. Tess przed porwaniem, była kobietą, która domagała się od swojego chłopaka łóżkowych rewolucji, czego on nie był w stanie jej dać. Kiedy trafiła do rąk Q, otrzymała to czego oczekiwała od Brax'a... Przepraszam bardzo, ale nie przemówiło to do mnie... Ja naprawdę lubię taką literaturę, ale tutaj było tego wszystkie ZA dużo. Całość była ZBYT przekoloryzowana i na tyle mało realistyczna, że zastanawiam się, jak ja w ogóle przeczytałam tę książkę.

Chyba żadna powieść, nie wywoła we mnie tylu sprzecznych emocji, jak Łzy Tess. Są elementy intrygujące, które dobrze ze sobą współgrają, a później poziom opada, moja energia również opadła i czytanie ostatnich rozdziałów stało się dla mnie uciążliwe, choć pozwoliło na rozwikłanie drzemiącego w Q sekretu. Dlaczego trudni się tym, czym się trudni i dlaczego jest taki jest. Było jeszcze kilka fragmentów, którym absolutnie mówię NIE, ale z uwagi na to, iż stanowią one jedne z kluczowych scen, nie mogę Wam o nich opowiedzieć, aby nie zdradzić zbyt dużo i aby nie odebrać Wam przyjemności czytania. Jeśli w ogóle czytanie tej książki może być przyjemne i jeśli w ogóle się na nią skusicie. No cóż. Ja osobiście nie polecam. Jednak książka może mieć swoich zwolenników, może komuś z Was uda się odnaleźć w tej historii więcej plusów. Historia ta miała potencjał. Naprawdę miała. Jednak wyszło z niej to co wyszło. Przerysowany dark romans.

pokaż więcej

 
2018-09-07 12:59:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Chcę w prezencie, Ulubione

Emilia Grzegorzewska w dniu swoich dwudziestych piątych urodzin otrzymuje od biologicznej matki tajemniczy i krótki list wraz z wizytówką pensjonatu Odskocznia w Bieszczadach. Kobieta porzuciła Emilię, gdy ta miała zaledwie dwa latka. Słuch o niej zaginął, zaś ojciec Emi nigdy nie opowiadał jej o rodzicielce. Emilii niestety nie było dane poznać swojej biologicznej matki, aż do teraz...

...
Emilia Grzegorzewska w dniu swoich dwudziestych piątych urodzin otrzymuje od biologicznej matki tajemniczy i krótki list wraz z wizytówką pensjonatu Odskocznia w Bieszczadach. Kobieta porzuciła Emilię, gdy ta miała zaledwie dwa latka. Słuch o niej zaginął, zaś ojciec Emi nigdy nie opowiadał jej o rodzicielce. Emilii niestety nie było dane poznać swojej biologicznej matki, aż do teraz...

Dziewczyna zostawia dotychczasowe życie, zabiera jedną walizkę i wyrusza w Bieszczady. Pragnie stanąć twarzą w twarz z matką i poznać prawdę. Poznać co stało się głównym motywem i determinantem, który popchnął Matyldę do opuszczenia dwuletniego dziecka. Dlaczego kobieta zostawiła Emilkę i odebrała jej to, co najważniejsze - poczucie miłości? Dlaczego nie odzywała się do niej przez tyle lat? Dlaczego akurat teraz przysłała list?

"Mama mnie porzuciła, ale przynajmniej czułam jej obecność. Ojciec był, ale tak jakbym nigdy go nie miała. To było najgorsze. Czułam się niczym sierota zostawiona przez obojga rodziców. W jej przypadku mogłam przynajmniej wyobrażać sobie, że mnie kocha i za mną tęskni. Z ojcem było zupełnie inaczej. On pozbawiał mnie wszelkich złudzeń. Był zimny jak kamień".


Na miejscu okazuje się jednak, że nic nie jest oczywiste, jasne i klarowne. Bieszczady skrywają wiele tajemnic i sekretów. Emilia wyrusza w niebywałą i zawiłą podróż. Podróż podczas której oprócz tego, iż odkryje prawdę, to także pozna wiele cennych i wartościowych lekcji od samej rodzicielki. A może i nawet na jej drodze stanie miłość? Jednak aby kochać kogoś, musi najpierw zaakceptować siebie. Czy jej to się uda? I najważniejsze - czy będzie w stanie wybaczyć swojej matce?

Karolina Klimkiewicz po raz kolejny oddaje w ręce czytelników niezwykłą historię. Wybacz mi już od pierwszych stron intryguje i zapewnia cały wachlarz emocji. Muszę przyznać, iż bardzo się wczułam w tę historię i każde najmniejsze wydarzenie przeżywałam całą sobą. To było naprawdę przyjemne uczucie. Z niebywałą lekkością dopasowałam się do wartkiej akcji i chłonęłam fabułę, niczym gąbka wodę.

Muszę przyznać, iż wątek z tajemniczym listem, który otrzymała Emilia bardzo intryguję, a nawet szokuje. Mimo że, dziewczyna obawiała się spotkania z matką i nie była pewna czy ta ją zaakceptuje, to jednak wybrała się w Bieszczady, aby otrzymać to na czym jej najbardziej zależało - prawdę. Emila zaczęła zastanawiać się także, jaka będzie jej matka, czy w ogóle ją pozna, czy będą do siebie podobne. Masa pytań kłębiła się w jej głowie. Emocje, które nią targały udzieliły się również mnie samej. Tajemniczy list, spowodował lekkie zachwianie się życia Emilii, zaś kolejne elementy tej zawiłej układanki, niejednokrotnie doprowadzały ją (jak i mnie) o przyspieszone bicie serca.

"Życie nie zawsze daje nam to, czego oczekujemy. Czasami ma dla nas zupełnie inne prezenty i to od nas zależy, czy będziemy w stanie je docenić, czy pozostaniemy myślami z niespełnionymi marzeniami, nie posiadając ani tych utraconych, ani zyskanych".


Karolina Klimkiewicz wykreowała bardzo wyrazistych bohaterów. Począwszy od ojca Emilii - Norberta, macochę - Darię i przyrodnią siostrę - Łucję, poprzez osobowości, którym mamy okazję poznać w w Bieszczadach. Kluczową postacią w Odskoczni jest Jakub - właściciel posiadłości i to właśnie on skrywa najwięcej tajemnic, podobnie jak jego syn - Sebastian. Znaczącą rolę odgrywa również Dymitr - syn gospodyni domu, który emanuje spokojem i pewnością siebie. Od pierwszego spotykania wzbudził ciekawość u Emilii, aż chciało się jej go odkryć. Czy będzie im dane być razem? Lekki i sugestywny wątek miłosny, dodaje tej powieści kolorytu i wdzięku. Jednocześnie uświadamia, iż nie zawsze miłość jest pisana dwóm różnym osobowościom. Emilię polubiłam od samego początku i wierzyłam, iż jeszcze kiedyś uśmiechnie się do niej szczęście. Czy tak się stało?

Całość została spisana bardzo lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem. Bardzo mi się podobało, iż autorka zdecydowała się opisać fabułę z dwóch ram czasowych. Część wydarzeń czytelnik obserwuje tu i teraz, zaś za chwilę pojawiają się retrospekcje - przywołane zostają wydarzenia z roku 1989. Powieść początkowo toczy się spokojnym rytmem, ale już po chwili akcja zdecydowanie przyspiesza i co ważniejsze zaskakuje, aby podkreślić tempo wydarzeń. Dzięki pierwszoosobowej narracji głównie z punktu Emilii (autorka oddaje również głos innym bohaterom) czytelnik ma możliwość pełnego zżycia się z dziewczyną. Dogłębnie poznajemy jej myśli, wątpliwości, marzenia i nadzieje. Pragniemy aby w końcu udało się jej odnaleźć upragnione szczęście, a także poczucie miłości.

Autorka stworzyła historię nie tylko nieoczywistą i pełną tajemnic oraz sekretów. Wybacz mi to coś znacznie więcej. To bardzo mądra i refleksyjna historia. Nie tylko o poszukiwaniu upragnionej prawdy, poszukiwaniu siebie, wybaczaniu i nowych początkach. Część tej książki określiłabym jako powieść epistolarną (w formie listów). Listy, które przewijają się przez karty Wybacz mi, są bardzo poruszające, głębokie, wartościowe i wprowadzające czytelnika w stan zadumy. Trudno jest przejść obok nich obojętnie. Jestem pewna, iż wielu czytelników otrze łzę wzruszenia. Jestem pewna także, iż wielu czytelników zatrzyma się przy tych listach i spróbuje odnieść spisane słowa do swojego życia. To piękne, móc odnaleźć cząstkę siebie w powieści niby niepozornej, a jednak bardzo wartościowej i bogatej w motywujące słowa.

Otrzymałam w swoje dłonie bardzo piękną i intrygującą historię, która wciągnęła mnie bez reszty. Z niecierpliwością oczekuję na ciąg dalszy. Jestem pewna, iż autorka po raz kolejny mnie zaskoczy i spowoduję, iż nie będę chciała zapomnieć o tym, co zostało mi opowiedziane. Serdecznie Wam polecam. Piękno samo w sobie.

pokaż więcej

 
2018-09-07 12:49:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Autorka po raz kolejny oddaje w ręce czytelników bardzo intrygującą książkę. Tym razem kluczowym elementem powieści stworzonej przez Magdalenę Majcher jest Powstanie Warszawskie.

„Każdy z nas ma jakąś historię. Musisz poznać przeszłość swojej rodziny, aby zrozumieć teraźniejszość i dać szansę przyszłości”.


Emilia to ukochana babcia Mikołaja i to właśnie go wychowywała, podczas gdy...
Autorka po raz kolejny oddaje w ręce czytelników bardzo intrygującą książkę. Tym razem kluczowym elementem powieści stworzonej przez Magdalenę Majcher jest Powstanie Warszawskie.

„Każdy z nas ma jakąś historię. Musisz poznać przeszłość swojej rodziny, aby zrozumieć teraźniejszość i dać szansę przyszłości”.


Emilia to ukochana babcia Mikołaja i to właśnie go wychowywała, podczas gdy jego rodzicielka wolała wyjechać. Emilia otoczyła Mikołaja opieką i zapewniła mu mnóstwo ciepła, czego nie było mu dane otrzymać z rąk swojej matki – Heleny. Kiedy kobieta ulega niefortunnemu wypadkowi, Mikołaj postanawia się nią zaopiekować i pomóc. Gdy pewnego dnia mężczyzna znajduje tajemniczą szkatułkę, w której dostrzega kilkanaście niewysłanych listów do tajemniczego Krzysztofa oraz opaskę z czasów, kiedy stolica stawiała opór hitlerowskiemu okupantowi, ciężko jest mu uwierzyć, iż ten kawałek materiału znajduje się w tym domu w Libiążu, ponad trzysta kilometrów od Warszawy… Czy Emilia zdecyduje się na wyjawienie wnukowi prawdy? Co takiego wydarzyło się w życiu kobiety?

Historia wciąga już od samego początku. Każdą kolejną stronę niniejszej publikacji czytałam z dużym zainteresowaniem i byłam ciekawa jaki będzie jej finał. Po raz kolejny przekonałam się także, iż autorka operuje bardzo lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem bez względu na poruszany temat. Treść przyswaja się z dużą swobodą, nie znalazłam tutaj jakichkolwiek elementów, które by mnie nudziły, albo stanowiły dla mnie ciężar.

Myślę iż, bardzo trafnym zabiegiem w tej książce, było przedstawienie czytelnikowi fabuły z dwóch ram czasowych – przeszłość, miesza się z teraźniejszością, tworząc wyrazisty i przekonujący obraz. Dzięki opowieścią Emilii, które bezpośrednio nawiązują do przeszłości czytelnik oprócz tego, iż ma możliwość poznania osobistych i prywatnych przeżyć kobiety, to także (w szczególności) poznaje jak wyglądało życie Emilii w okresie wojennym oraz z jakimi trudnościami musiała się zmagać.

„Są rany, których nie jest w stanie zabliźnić czas”.


W moim subiektywnym odczuciu wojenny czas, został bardzo ciekawie i intrygująco opisany. Autorka rzetelnie podeszła do zadania i z dużą precyzją oraz przy zachowaniu swobody opisała czas wojny, czas pełen niepokoju, bólu, strachu i nieustającej obawy o dzień jutrzejszy.

W cieniu tamtych dni to bardzo mądra i wartościowa publikacja, która wyraziście i przejmująco opowiada o wydarzeniach z 1944 roku. To historia o błędach, wielkiej miłości w czasie wojny, tęsknocie, skomplikowanych rodzinnych relacjach oraz o poszukiwaniu własnej tożsamości. Historia, która po przeczytaniu pozostaje w głowie i sercu. Warto ją poznać. Serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-02 13:44:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Autor:

Antonina Bąk wraz ze swoich chłopakiem Kostkiem Kowalskim zaraz po studiach wylatują do Irlandii. Są przekonani, iż właśnie tam rozpoczną lepsze i godne życie. Już od samego początku nie jest łatwo. Problemy z mieszkaniem, monotonna praca w fabryce i sukcesywnie ujawniający się kryzys ekonomiczny. Czy uda im się odnaleźć w obcym kraju? Czu ułożą sobie życie z dala od najbliższej rodziny? Czy... Antonina Bąk wraz ze swoich chłopakiem Kostkiem Kowalskim zaraz po studiach wylatują do Irlandii. Są przekonani, iż właśnie tam rozpoczną lepsze i godne życie. Już od samego początku nie jest łatwo. Problemy z mieszkaniem, monotonna praca w fabryce i sukcesywnie ujawniający się kryzys ekonomiczny. Czy uda im się odnaleźć w obcym kraju? Czu ułożą sobie życie z dala od najbliższej rodziny? Czy los przygotował dla nich jeszcze jakieś niespodzianki?

Emigrantka to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki niemniej jednak muszę przyznać, iż bardzo udane. Agata Bizuk wyraziście ukazuje czytelnikowi wszystkie blaski i cienie mieszkania z dala od swojej ojczyzny. Już od pierwszy stron czytelnik może zaobserwować, jak bardzo bohaterowie tęsknią za krajem. Chociaż jest im naprawdę ciężko, pojawiają się obawy i lęk, to jednak nie poddają się, a co ważniejsze są dla siebie ogromnym wsparciem.

Akcja jest bardzo wartka. Agata Bizuk zadbała również o dobry humor. Potwierdzam, że kilka razy na mojej twarzy zagościł szczery i prawdziwy uśmiech. Warto również podkreślić, iż autorka tworzy bardzo plastyczne opisy, operuje lekkim i sugestywnym językiem. Dialogi są dynamiczne i naturalne. Nie znajdziemy tutaj również fragmentów zbędnych. Wszystko jest spójne i tworzy wyrazistą całość. Autorka utkała historię z wielu emocji, często skrajnych, ale za to żywych i autentycznych.

"Życie jest za krótkie, żeby się nad sobą użalać. Nieprzespane noce nie muszą dokuczać, zmęczenie, choć nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to jednak nie musi mieć większego znaczenia. Lepiej zacząć po prostu żyć. Tu i teraz, bez zbędnych wymówek".


Biorąc pod uwagę kreację bohaterów, to muszę przyznać, iż jest nienaganna. W szczególności Tosia i Kostek wzbudzają sympatię czytelnika, bez problemu możemy wczuć się w ich sytuację oraz zrozumieć, że każdy kolejny dzień jest dla nich wyzwaniem, a oni sami zmagają się z życiem w obcym kraju. Natomiast dzięki pierwszoosobowej narracji (autorka oddała głos Antoninie) czytelnik otrzymał możliwość zżycia się z bohaterką. Poznajemy wszystkie myśli, rozterki i wątpliwości kobiety. Ogromnie kibicujemy Tosi, aby w końcu udało się jej i Kostkowi odnaleźć upragniony spokój, mieszkanie oraz pracę z dala od rodzinnego miasta.

Autorka stworzyła nie tylko historię o emigracji i poszukiwaniu lepszego jutra. Emigrantka to także historia o macierzyństwie, bólu po stracie bliskiej osoby, trudnych decyzjach, ogromnej tęsknocie za krajem i nowych początkach. W moim odczuciu historia ta jest idealna dla osób, które są gotowe opuścić swój kraj w celu poprawy własnej sytuacji ekonomicznej i mieszkaniowej. Bez zbędnego kolorytu, czytelnik poznaje z jakimi trudnościami i komplikacjami, muszą zmagać się ludzie, którzy praktycznie z dnia na dzień i z jedną walizką, opuszczają najbliższych i wylatują w celu znalezienia innej - lepszej przyszłości. A czy ją znajdą, o tym musicie przekonać się sami! Serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2018-08-25 13:20:32
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-08-25 13:20:18
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-08-25 13:20:08
Ma nowego znajomego: Edzia20
 
2018-08-25 13:19:45
Ma nowego znajomego: Kasia
 
2018-08-25 13:19:39
Ma nowego znajomego: MamaNaPetardzie
 
Moja biblioteczka
393 225 2800
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (72)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (23)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd