Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Julesxx3 
coffeethebook.blogspot.com
18 lat, kobieta, Poznań, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 2 tygodnie temu
Teraz czytam
  • Czerwone jak krew
    Czerwone jak krew
    Autor:
    Wartka akcja, doskonały język, skandynawski styl mrożącego krew w żyłach thrillera. Pierwsza na polskim rynku sensacja fińska dla młodzieży! Główną bohaterką „barwnej” trylogii (zainspirowanej Królew...
    czytelników: 1958 | opinie: 107 | ocena: 6,86 (646 głosów)
  • Duma i uprzedzenie
    Duma i uprzedzenie
    Autor:
    Najgłośniejsza powieść Jane Austen, na podstawie której zrealizowano równie głośny film. Nawiązuje do niej Helen Fielding w bestsellerowym Dzienniku Bridget Jones. Niepozbawiona ironii i humoru kostiu...
    czytelników: 36686 | opinie: 1543 | ocena: 8 (19701 głosów) | inne wydania: 40

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-05 14:36:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Szklany Tron (tom 5)

RECENZJA POCHODZI Z BOOKBLOGA
Wszyscy zapewne nie lubimy, kiedy coś dobrego się kończy. Chcemy zatrzymać to na jeszcze dłuższy czas, mieć przy sobie w najcięższych chwilach i nie martwić się, że to coś zniknie. Niektóre rzeczy są ulotne, niektóre zostają. Nawet nie wiecie, jak szczęśliwa jestem, że seria stworzona przez Sarah J. Maas zostanie na mojej półce i będę mogła powrócić do niej, kiedy...
RECENZJA POCHODZI Z BOOKBLOGA
Wszyscy zapewne nie lubimy, kiedy coś dobrego się kończy. Chcemy zatrzymać to na jeszcze dłuższy czas, mieć przy sobie w najcięższych chwilach i nie martwić się, że to coś zniknie. Niektóre rzeczy są ulotne, niektóre zostają. Nawet nie wiecie, jak szczęśliwa jestem, że seria stworzona przez Sarah J. Maas zostanie na mojej półce i będę mogła powrócić do niej, kiedy tylko będę miała na to ochotę. Jednocześnie smutno mi, bardzo mi smutno, bo nie przeżyję tego znowu po raz pierwszy, już nie będzie tego czekania na kolejny tom, pełni ekscytacji, a jednocześnie gniewu, że tyle musimy czekać na kolejne przygody Zabójczyni Adarlanu...

Aelin wędruje ze swoim dworem w stronę odbudowy Terrasenu, jest coraz bliżej, ale to nie byłoby normalne, gdyby na drodze do swojego narodu nie znalazła przeszkód. Jednak kiedy ma za sobą takich przyjaciół jak Rowan, Aedion czy Lysandra, nic nie może zgasić w niej ognia. Nic nie może jej powstrzymać. Jednak w niektórych momentach, te przeszkody są o wiele za wysokie dla dziewiętnastolatki i może się wydawać, że jej dni zostały już przez kogoś policzone...

Pisałam o tym w podsumowaniu, ale napiszę też tutaj - gdyby ktoś pokazał mi, czternastoletniej Julce, która dopiero co skończyła pierwszą część "Szklanego Tronu" urywek piątej, ostatniej części, zastanawiałabym się, co to właściwie jest. Podczas lektury miałam wrażenie, że jedyne imię, które bym poznała to był Dorian. Rozbudowanie i rozwinięcie tej historii może podchodzić pod całkowite jej przekwalifikowanie. To, od czego się zaczęło, zostało tylko wspomnieniem, a na pierwszy plan wydarł się nowy "Szklany Tron".

Jak już wspomniałam, Sarah chyba znudziła się bohaterami z pierwszej części, bo kompletnie zastąpiła ich nowymi ludźmi. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle, ale jeśli liczyliście (tak jak ja), że którykolwiek z rozpoczętych w pierwszym tomie romansów przetrwa, to ostro się myliliście. Trochę to może irytować, bo zdążyłam się już przyzwyczaić do niektórych, a pojedyncze sztuki bardzo polubić (Chaol). Całą serię mogłabym przyrównać do serialu. Kiedy oglądasz pierwszy odcinek, poznajesz wszystkich bohaterów, którzy, masz nadzieję, będą towarzyszyć nam do końca. Kiedy oglądasz już piąty sezon, czujesz, że nie ma już postaci, które znałaś i kochałaś, ale są nowe, które wprowadzają zupełnie inny klimat i zmieniają bieg historii.

Coś co w połowie mnie zadowala, a w połowie niezwykle irytuje to wątki. Piąty tom był jednocześnie świetnym zwieńczeniem przygód nastolatki, bo większość wątków znalazła tam swoje rozwiązanie. Nie wiem, czy to był celowy zabieg autorki czy może już tak pogubiła się w tych wszystkich pozaczynanych plotach, że niektóre z nich (tak się stało, że najważniejsze) pozostały otwarte do ostatniej strony. Szczerze, gdybym nie wiedziała, że to ostatni tom, już szukałabym w Internecie daty wydania kolejnego. Jeszcze tak otwartego zakończenia nie widziałam i mimo to, że nie było takie złe, bo mogliśmy w głowie dopowiedzieć sobie ostatnie wydarzenia, ale z drugiej... nie. Po prostu nie. Czy był to dobry tom na ostatni? Zdecydowanie nie.

pokaż więcej

 
2017-06-14 22:29:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kształt twojego głosu (tom 1)
 
2017-06-14 22:28:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-06-14 22:27:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Piętno Krwawej Hrabiny (tom 2)
 
2017-06-14 22:27:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Cykl: Szklany Tron (tom 4)
 
2017-06-14 22:25:20
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, 2017, Posiadam
Cykl: Lumikki Andersson (tom 1)
 
2017-06-14 21:49:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam, Ulubione
Autor:

Okej, jestem w totalnym załamaniu nerwowym, bo przed chwilą skończyłam tę książkę, dlatego ostrzegam, że recenzja może był (bardzo) chaotyczna i... emocjonalna. Ale do rzeczy - jestem człowiekiem, który uważa, że każdy człowiek (a szczególnie książkoholik), ma swój wyznacznik dobrej lektury, czyli coś, co robi podczas czytania tych książek, które są najlepsze z najlepszych. U mnie takim... Okej, jestem w totalnym załamaniu nerwowym, bo przed chwilą skończyłam tę książkę, dlatego ostrzegam, że recenzja może był (bardzo) chaotyczna i... emocjonalna. Ale do rzeczy - jestem człowiekiem, który uważa, że każdy człowiek (a szczególnie książkoholik), ma swój wyznacznik dobrej lektury, czyli coś, co robi podczas czytania tych książek, które są najlepsze z najlepszych. U mnie takim wyznacznikiem jest zdecydowanie chodzenie z książką do toalety. Ta powieść odwiedziła moją łazienkę tyle razy, że zastanawiam się, czy nie zrobić tam dla niej ołtarzyka.

Natalie jest osiemnastolatką o indiańskich korzeniach, co jeszcze bardziej przypomina jej o fakcie, że jest adoptowana. Ale dziewczyna ma na głowie dużo poważniejsze sprawy niż to, że kolor skóry zwraca na nią dodatkową uwagę, o którą nie zabiega. Mianowicie od kilku lat, co pewien okres czasu odwiedza ją starsza kobieta, którą nazywa Babcią. Dziewczyna jest przekonana, że nie widzi staruszki jedynie w swoich snach, ale że przychodzi do niej naprawdę. Zawsze ma ze sobą historie.

Beau - chłopak, który w połowie jest marzeniem. Dosłownie i w przenośni. Natalie zauważa go najpierw na szkolnym boisku, ale po ułamku sekundy znika. Widzi go ponownie, tym razem w sali muzycznej, nawiązując z nim kontakt. Kiedy dziewczyna zaczyna się z nim spotykać, wokół niej dzieją się niewyjaśnione, dziwne rzeczy - w miejscu, gdzie powinna znajdować się szkoła, w ciepłym słońcu leżą bizony. Jej dom stoi pusty, a niektórzy ludzie zachowują się, jakby widzieli ją pierwszy raz w życiu. Jakby czasoprzestrzeń w jakiś sposób się zagięła. Co z tym wszystkim łączy Beau, najcudowniejszego chłopaka pod słońcem?

Na pewno nie uda mi się zawrzeć wszystkich swoich myśli w tej recenzji, ale mimo to, chcę podzielić się z wami moim entuzjazmem. Jako że książka opiera się na uczuciu dwójki młodych ludzi, Natalie i Beau, wypadałoby coś o tym opowiedzieć. Niesamowicie podobało mi się to, że chociaż ich miłość była szybka, to jednocześnie dojrzała, pełna niezgłębionych tajemnic i niewypowiedzianych słów, a przez to prawdziwsza. Żadne z nich nie powiedziało przy pierwszym spotkaniu "kocham cię", bo jako jedyni bohaterowie literatury młodzieżowej zdają się rozumieć wagę tego wyrażenia.

Nie mogę słowami określić, jak bardzo zauroczona jestem tą książką. Może jestem teraz w amoku, bo skończyłam ją dosłownie przed kilkunastoma minutami, ale muszę wam powiedzieć, że ta książka to powieść mojego życia. Mimo wszystkich (a jednak bardzo nielicznych) mankamentów, które jednak całość czynią realną, uważam ją za książkę idealną. Wiecie, jak każdy niemal bloger czy booktuber ma swoją książkę, z którą jest kojarzony i którą poleca wszystkim - "Miłość, która przełamała świat" to moja historia.

Kocham absolutnie wszystkich bohaterów, od Beau, który (jak łatwo się domyśleć) został moim nowym książkowym mężem, po przyjaciół Natalie. Henry nie wyidealizowała ich (choć jak dla mnie Beau jest idealny), podkreśliła ich osobowość, problemy i sprawiła, że każdy może znaleźć coś w sobie z głównej bohaterki, utożsamić się z nią choć w małym stopniu. I choć występuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem, ja kocham ten chaos i chociaż mam ochotę zabić autorkę za ten cały skomplikowany wątek (o którym dowiecie się, czytając książkę ;) i za zakończenie, po którym siedziałam z otwartą gębą, to i tak kocham ją i jej fenomenalny styl pisania. Nie mogłam odłożyć jej chociażby na sekundę i to w niej kocham.

pokaż więcej

 
2017-06-14 18:57:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Socjologia to bardzo rozległy temat, pełen odnóg i rozwidleń. Powodem tego jest zróżnicowanie osobowości ludzkich, zmian w naszym zachowaniu niezależnych od nas. Istnieje jednak kilka schematów dotyczących więzi, które łączą ludzi. W jeden z nich wpadły nasze dwie główne bohaterki, Jess oraz Eden. Mimo że obydwie siebie potrzebowały i rozumiały się bez słów, jedna z nich zawsze górowała nad... Socjologia to bardzo rozległy temat, pełen odnóg i rozwidleń. Powodem tego jest zróżnicowanie osobowości ludzkich, zmian w naszym zachowaniu niezależnych od nas. Istnieje jednak kilka schematów dotyczących więzi, które łączą ludzi. W jeden z nich wpadły nasze dwie główne bohaterki, Jess oraz Eden. Mimo że obydwie siebie potrzebowały i rozumiały się bez słów, jedna z nich zawsze górowała nad drugą, wplątywała w sytuacje niekomfortowe dla drugiej strony, krzywdziła ją. Czy więc zniknięcie jednej z nich nie powinno być dla drugiej ulgą?

Jess jest przez wielu nazywana gotką, choć za takową się nie uważa. Może ma kilka tatuaży, nosi glany i czarne stroje, ale czy to musi przypasowywać jej łatkę? Swoją introwertyczną osobowością idealnie dopełnia się z Eden. Dziewczyna jest głośna, lubi, kiedy jest w centrum uwagi i każdy o niej mówi. Mimo to, jak powiedziałam, dziewczyny rozumieją się bez słów. Nic nie wskazywało na to, że coś ma się stać, że za chwilę kogoś nie ma być w ich życiu, że ich drogi się rozejdą. A jednak. Wszystko się zmienia, kiedy Eden znika.

Jess nie ufa policji i rusza śladem tegorocznego lata, które w całości spędziła ze swoją przyjaciółką. Po kolei odwiedza miejsca, do których się udały, rozmawia z ludźmi, z którymi miały wtedy styczność i odtwarza w pamięci obrazy tamtego lata, aby przeanalizować, czy to może przez nią Eden podjęła taką decyzję, czy to może fakt, że dziewczyna obwinia się o śmierć swojej siostry, Iony. Pomaga jej w tym były chłopak Eden, w którym Jess jest sekretnie zakochana.

Jako zapalona fanka prawa, kryminologii i wszystkiego, co związane z socjopatycznymi zachowaniami, jedną z dziedzin, którą lubię zgłębiać, są relacje międzyludzkie i ich zachowania. Tak więc świetnie było przeczytać coś, co opiera się głównie na zagadnieniu przyjaźni, częściowo toksycznej, o oddziaływaniu jednego, głupiego słowa na uczucia drugiej osoby i łańcuchu wydarzeń, które są z tym słowem związane. Autorka rozwinęła wszystkie wątki perfekcyjnie i mogę w sumie podciągnąć tę powieść pod psychologiczną.

"Lato Eden" pokazuje również, jak przeciwieństwa się przyciągają. Nieważne, że jedna ma więcej przyjaciół od drugiej, inaczej się ubiera, słucha innej muzyki. Dla nich ważne jest to, że dobrze się rozumieją i świetnie bawią się w swoim towarzystwie, co jest cudowne. Autorka jednak pokazuje, że czasami nawet najbardziej idealna z pozoru przyjaźń może mieć w sobie toksyczną nutkę, która ujawnia się w tych najgorszych momentach. Eden zawsze górowała nad Jess, która może trochę dawała sobie wejść na głowę, ale dziewczyny umiały to przezwyciężać i przyjaźniły się mimo wszystko.

Styl był lekki co kontrastowało z ciężkim tematem poruszonym w książce. Ucieczka z domu, pierwsza miłość, która nie ma racji bytu, obwinianie się o śmierć siostry, matka lesbijka, toksyczna przyjaźń, klasyfikowanie ludzi poprzez ich ubiór... To naprawdę tylko część z tego, co zawarła tutaj autorka. Oczywiście na pierwszym planie była rozpacz, którą przepełniona była Eden, zapijanie smutków alkoholem mimo młodego wieku. Mimo to główną bohaterką była Jess, która (poprzez świetne retrospekcje) próbowała ustalić, co było powodem zniknięcia dziewczyny. Mimo, że to książka dla młodzieży o relacjach międzyludzkich, dużo tutaj tajemnicy, zagadek i domysłów. Zakochałam się we wszystkich bohaterach i mogę śmiało powiedzieć, że Eden irytowała mnie tylko momentami, a to chyba sukces. Jednym słowem, Liz Flanagan odwaliła kawał dobrej roboty, choć trochę mi smutno, bo nie ma się do czego przyczepić :/

pokaż więcej

 
2017-04-30 14:13:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Biblioteka
 
2017-04-30 14:13:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam, Ulubione
Cykl: Szklany Tron (tom 3)

Oto, po długiej przerwie, wracam do świata Zabójczyni. Do świata, w którym po dziesięciu latach na nowo obudziła się magia. W którym ludzie zaczynają powoli, małymi krokami uwalniać się spod tyranii króla Adarlanu. Do świata, nad którym wisi widmo wojny, przeszłej i tej, która dopiero będzie. Zapraszam was na recenzję tego świata, pełnego cudownego klimatu, świetnych bohaterów i fenomenalnego... Oto, po długiej przerwie, wracam do świata Zabójczyni. Do świata, w którym po dziesięciu latach na nowo obudziła się magia. W którym ludzie zaczynają powoli, małymi krokami uwalniać się spod tyranii króla Adarlanu. Do świata, nad którym wisi widmo wojny, przeszłej i tej, która dopiero będzie. Zapraszam was na recenzję tego świata, pełnego cudownego klimatu, świetnych bohaterów i fenomenalnego stylu pisania.

Celaeny Sardothien nikomu nie trzeba przedstawiać. Największa Zabójczyni Adarlanu, kobieta, która przeżyła rok w kopalni w Endovier... Aelin Ashryver Galathynius, która musi poznać swoje dziedzictwo, jak najszybciej. Zostaje wysłana do Wendlyn, gdzie odnajduje ją Rowan, niezwykle intrygujący, silny, z tatuażem o tajemniczym znaczeniu... dupek. Dziewczyna będzie musiała nauczyć się panować nad żywiołem, który jak na razie kontroluje ją. Przy okazji do jej obowiązków dopisze się walka z koszmarami przeszłości oraz z potworami zrodzonymi z ciemności.

Ciężko opisać powieść, która bardzo nam się podobała, bo kiedy o niej myślimy, od razu nasuwają nam się na myśl tak proste przymiotniki jak "niewiarygodna", "niezwykła", "cudowna", "wspaniała", "jedyna w swoim rodzaju". Z ręką na sercu mogę poświadczyć, że wszystkie powyższe określają "Dziedzictwo Ognia". Coś, co wyróżniało tę część na tle innych to, moim zdaniem, wielowątkowość, która tutaj wybiła się na pierwszy plan. Także możemy podzielić powieść na kilka części.

Część Doranelle - czyli wątek, w którym główną rolę odgrywa Celaena oraz jej nowy kompan, Rowan (którego osobiście ubóstwiam). Jest to wątek moim zdaniem najciekawszy, który przysporzył czytelnikom najwięcej emocji, bezdechów i zdziwionych min. Jak zwykle Sarah J. Maas pokazała się z najlepszej strony i wszystko dopięła na ostatni guzik - emocje Zabójczyni były opisane w sposób, który do mnie jak najbardziej trafił, przez który w czasie, kiedy Celaena wstrzymywała oddech, ja czułam, że również to robię. Zżyłam się z nią jak nigdy dotąd, nawet zważywszy na to, że to już trzeci tom.

Część Adarlanu - część poświęcona problemom dziejącym się na dworze królewskim, gdzie jak dotąd przebywała również morderczyni. Teraz w Adarlanie pierwsze skrzypce odgrywają chłopcy - ukochani przez nas Chaol i Dorian. Witamy na planie kilka nowych postaci, które nieźle namieszają, wplotą wątek buntu, ale i miłości. Dowiadujemy się więcej o samym księciu i muszę wam szczerze powiedzieć, że moja sympatia do niego nieco wzrosła. Dużo przewrotów, zasadzek, spisków... Jednym słowem dzieje się.

Część Wiedźm - czyli coś, czego absolutnie się nie spodziewałam i szczerze mówiąc byłam lekko zdezorientowana, kiedy autorka pierwszy raz wplotła nam ten wątek. Czytam sobie jak Celaena kradnie chleb w Wendlyn, a tu nagle przenosimy się w góry, a na pierwszym planie mamy wiedźmy, o których nawet nie słyszałyśmy. Jednak im dalej w las tym lepiej - poznajemy wszystkie sabaty, dowiadujemy się, jaka jest ich rola w powieści i jak bardzo mogą namieszać.

Przemiana zarówno bohaterki jak i całej serii jest niewiarygodna. Celaena, z agresywnej, humorzastej nastolatki przemienia się w kobietę, która dojrzała już do bycia królową. Cała akcja wychodzi poza mury zamku króla Adarlanu, zagarnia całe królestwo. Jak na razie "Dziedzictwo Ognia" to najbardziej wzruszająca, wzbudzająca emocje i najlepsza książka w całej tej serii. Jeśli jeszcze nie znacie historii dziewiętnastoletniej Zabójczyni, koniecznie nadróbcie, albo przyjdę po was i sama rzucę w was pierwszym tomem i nie odejdę, aż go nie skończycie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
287 64 318
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (15)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd