Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Sebsoon 
https://zatraceniwkartkach.blogspot.com
'Jeśli nie chcesz być zapomniany szybko po śmierci, albo zaraz. Pisz rzeczy warte przeczytania, albo czyń rzeczy warte opisania' ~Beniamin Franklin
16 lat, mężczyzna, Warszawa, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności
2017-06-14 16:31:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Anioły istnieją naprawdę to książka przypominająca nam o istnieniu bytów, które nazywamy a n i o ł a m i.
Jakiś czas temu dostałem książkę od wydawnictwa Samsara pt. Anioły istnieją naprawdę. Wierzę w istnienie aniołów, więc nastawiłem się na książkę jak do książki o wiadomym, ale nie!
Uświadomiłem sobie, że w moim życiu anioły ingerują na każdym kroku. Autorzy podają przykłady z kilku...
Anioły istnieją naprawdę to książka przypominająca nam o istnieniu bytów, które nazywamy a n i o ł a m i.
Jakiś czas temu dostałem książkę od wydawnictwa Samsara pt. Anioły istnieją naprawdę. Wierzę w istnienie aniołów, więc nastawiłem się na książkę jak do książki o wiadomym, ale nie!
Uświadomiłem sobie, że w moim życiu anioły ingerują na każdym kroku. Autorzy podają przykłady z kilku niewytłumaczalnych sytuacji, gdzie główną rolę musiały odegrać byty nadprzyrodzone. We wstępie już dostajemy informacje o osobach, które doświadczyły istnienia tych istot. Właściwie pojedyncze rozdziały są tylko przykładami na istnienie aniołów, ale dopiero przeczytanie całej książki pokazuje nam swoją prawdziwą wartość. Przesłanie książki wyobrażam sobie jako wolno opadające pióro. W końcu to piórko dotknie ziemi i zostanie tam, albo zwieje je wiatr. Tak samo jest z przesłaniem. Prędzej czy później trafi do nas prawda o istnieniu Aniołów, tylko czy pozwolimy jej zostać?

Oprócz wartościowego przekazu książka ma też piękną okładkę. Subtelną, ale idealną. Naprawdę bardzo mi się podoba.


Obraz Aniołów autor tłumaczy na podstawie własnych doświadczeń, wiedzy, przeczytanych książek i głębokiej wiary. To dzięki tym elementom wizerunek Aniołów wygląda bardzo realnie.

Dzięki tej książce pytania dotyczące Aniołów znajdą odpowiedź. W każdym rozdziale pojawiają się cytaty właśnie o tych bytach. Bardzo budują i pasują do historii, choć czasami miałem wrażenie, że autor znalazł jakiś fajny cytat i na siłę chciał go wepchnąć w treść.

Podsumowując.
Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jestem zadowolony z czasu spędzonego nad czytaniem. Świat jest piękny a chronią nas Anioły. W mojej ocenie książka zyskuje 8/10 pkt.

pokaż więcej

 
2017-06-10 12:46:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Zaklinaczka (tom 1)

Recenzja pochodzi z bloga: Zatraceni w kartkach

Moje pierwsze spotkanie z duńską autorką. Jak wyszedłem z tej przygody? Czy powieść mająca 150 stron może zainteresować mola, który tyle stron zwykle łyka w dzień?
To jest jedna z tych książek, o której nie można za dużo mówić, bo się zaspojleruje.
Clara jest dwunastoletnią dziewczynką. Pewnego dnia wielki kot podobny do małej pantery tarasuje...
Recenzja pochodzi z bloga: Zatraceni w kartkach

Moje pierwsze spotkanie z duńską autorką. Jak wyszedłem z tej przygody? Czy powieść mająca 150 stron może zainteresować mola, który tyle stron zwykle łyka w dzień?
To jest jedna z tych książek, o której nie można za dużo mówić, bo się zaspojleruje.
Clara jest dwunastoletnią dziewczynką. Pewnego dnia wielki kot podobny do małej pantery tarasuje jej wyjście. Nagle młoda Clara staje się ofiarą. Koci prześladowca, który pachnie morzem jest tak naprawdę przyjacielem, czy wrogiem? Chimera, czyli skrzydlaty potwór pragnie porwać dziewczynkę, czy uda mi się tego dokonać i nie zostać schwytanym przez Krucze Matki?

Książkę dostałem w poniedziałek. Przeczytałem ją w dwa dni, żeby nie zrobić tego w jeden dzień. Właściwie można powiedzieć, że jest to książeczka, ponieważ liczy około 150 stron. Próba ognia to pierwsza część serii przygód Clary- młodej zaklinaczki.

Kim w ogóle jest zaklinaczka?
Zaklinaczką nazywamy osobę, która kocha zwierzęta, opiekuje się i rozmawia z nimi. Taka osoba musi dać coś od siebie, żeby móc coś dostać.
Tak więc nasza dwunastoletnia bohaterka jest początkującą zaklinaczką natury, którą chce porwać jakiś skrzydlaty potwór.

Książka jest napisana bardzo przyjemnym i prostym językiem. Podobało mi się w niej to, że nie musiałem długo czekać, aż akcja się rozwinie. Właściwie już pierwszy rozdział wprowadzał nas w coraz to dynamiczniejszą akcję.

Duży plus dla autorki za kreację bohaterów. Występujące tam postacie idealnie pasowały do fabuły i aktualnie prowadzonego wątku.
Chciałbym wam zdradzić więcej, ale jest to cienka książka, dlatego każde słowo więcej jest mini spojlerem.

No i właśnie to jest minusem książki. Objętość. Moją pierwszą reakcją było "Taka cienka??". Okej, stwierdziłem, że może mnie rozłoży nie ilością, ale jakością. I faktycznie. akcja jest w niej tak zbudowana, że chce się jeszcze i jeszcze, i jeszcze aż tu nagle koniec książki. Dlatego teraz czekam z niecierpliwością na drugi tom, który już niebawem pojawi się w księgarniach.

Podsumowując.
Książka bardzo mi się spodobała, mimo minimalnej grubości. Na miejscu autorki ubogaciłbym ją jeszcze w dodatkowe opisy. Chociaż jeśli mam być szczery to te opisy, które już występują w książce były wystarczające, żebym wyobraził sobie każdy szczegół świata. Prawdziwy majstersztyk!
Jestem już prawie dorosły, ale lubię takie książki czytać, takie kierowane do młodszych odbiorców. Przypominają mi, że ja też byłem kiedyś dzieckiem i że zawsze mogę wrócić do tego dziecięcego świata.
W mojej ocenie "Zaklinaczka. Próba Ognia" zyskuje 9/10 pkt. Jestem z niej naprawdę zadowolony.

pokaż więcej

 
2017-06-01 07:53:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Recenzja pochodzi z bloga: Zatraceni w kartkach

Miałem wrażenie, że czytam Crossa vol 2. Tak do końca prologu. Później zaczęło się typowo dla tego gatunku.

Marta Szarycka, mieszkanka Katowic dowiaduje się, że w ogródku jej gabinetu terapeutycznego znaleziono ciało dziecka. Chłopca o rozoranej twarzy, który prawdopodobnie ma związek z naszą panią terapeutką. Pytanie tylko jaki?

Marta skrywa...
Recenzja pochodzi z bloga: Zatraceni w kartkach

Miałem wrażenie, że czytam Crossa vol 2. Tak do końca prologu. Później zaczęło się typowo dla tego gatunku.

Marta Szarycka, mieszkanka Katowic dowiaduje się, że w ogródku jej gabinetu terapeutycznego znaleziono ciało dziecka. Chłopca o rozoranej twarzy, który prawdopodobnie ma związek z naszą panią terapeutką. Pytanie tylko jaki?

Marta skrywa tajemnicę. Cień z przeszłości ją w końcu dopadł. Czy poradzi sobie z problemem śmierci dziecka? Czy pojawią się nowe ofiary?

Książka składa się z 8 rozdziałów, które czyta się niemiłosiernie długo. Od razu powiem, że najbardziej podobało mi się zakończenie. Przynajmniej tam było żywo...
Sam prolog mógłby być rozdziałem znajdującym się gdzieś w okolicach 6 rozdziału.

Czytając miałem wrażenie, że autorka umieściła siebie w roli głównej bohaterki. Obie są psycholożkami, mieszkają w Katowicach a na okładce (tak mi się wydaję) znajduje się właśnie Bernadeta Prandzioch. Przypadek? Nie sądzę :3

Ogólnie mogę powiedzieć, że czytało się ją ciężko (wiem, już to mówiłem). Nie wiem, może język był za ciężki? Aczkolwiek miałem wrażenie, że jest ona napisana lekkim piórem. Zaskoczyło mnie też, że w okolicach premiery nie pojawiły się żadne recenzje książki. W sumie do dzisiaj nie pojawiła się żadna recenzja (a przynajmniej nie widziałem żadnej). Dlaczego? Niby nowy, polski głos w powieści kryminalnej a tu zero reklamy, zachwyceń, nic!

Okładka natomiast bardzo mi się spodobała. Jest i tajemnicza i taka oczywista. Gabinet psycholożki znajduje się w budynku, gdzie są też inne gabinety. Dlatego na okładce widać kobietę idącą w górę schodów, jakby do gabinetu.

Podsumowując.
Książka mnie nie ociepliła, nie oziębiła. Była dobra, ale nie rewelacyjna. No, czytałem lepsze powieści kryminalne. Widzę jednak, że pani Bernadeta ma potencjał i z następną powieścią pójdzie jej znacznie lepiej. Książka nie jest gruba, dlatego myślę, że na długie czerwcowe wieczory będzie jak znalazł. Duży plus dla autorki za ostatni rozdział, który naprawdę mi się podobał. Wtedy akcja wręcz się gotowała. W mojej skali książka zyskuje 6/10 pkt.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
39 10 44
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd