Dorota 
"Kto czyta książki, żyje podwójnie" Umberto Eco
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 5 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-16 07:57:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Thriller/Kryminał/Sensacyjna
 
2018-10-14 14:37:53
Cykl: Arystokratka (tom 3)

Lekkie czytadło i miło spędzone weekendowe popołudnia. Tylko tyle oczekiwałam po tej części Arystokratki i w zasadzie wszystko to otrzymałam.
Znowu jest zabawnie, chociaż trochę litości dla głupoty niektórych bohaterów również się pojawiło. Do tego odkrywanie kolejnych przywar Czechów (chociaż z pewnością niektóre zachowania nie są tylko czeskimi standardami ale również odnoszą się do innych...
Lekkie czytadło i miło spędzone weekendowe popołudnia. Tylko tyle oczekiwałam po tej części Arystokratki i w zasadzie wszystko to otrzymałam.
Znowu jest zabawnie, chociaż trochę litości dla głupoty niektórych bohaterów również się pojawiło. Do tego odkrywanie kolejnych przywar Czechów (chociaż z pewnością niektóre zachowania nie są tylko czeskimi standardami ale również odnoszą się do innych narodów).
I niestety to by było na tyle jeżeli chodzi o plusy. Nic mnie w tej części nie zaskoczyło ani nie rozbawiło na tyle, żebym wydała z siebie coś więcej niż cichy chichot.
Gdyby się głębiej nad tym zastanowić to w zasadzie nie wiem po co ta część powstała. Niczego nowego ona nie wnosi, jakieś znaczące wydarzenia w tej części też nie mają miejsca. Więc po co? Nie wiem.
Oceniłabym tę część tak samo jak poprzednią gdyby nie jej zakończenie. Liczyłam na jakiś epilog scalający całość. Podsumowujący, a najlepiej wybiegający w przyszłość żeby pokazać Nam czytelnikom jak wygląda życie Marii i innych bohaterów książki po kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu latach. Tymczasem otrzymałam zakończenie, które urywa się nagle, jakby odcięte nożem.
Podsumowując całość serii. Część pierwsza jest zdecydowanie najlepsza, głównie dlatego, że jest dla czytelnika zaskoczeniem. Zaskakuje Nas czarny humor, zabawne sytuacje i nietuzinkowi bohaterowie. Pozostałe części to po prostu kopiuj-wklej tego co dostaliśmy w części pierwszej. I niestety wtedy zdajemy sobie sprawę, że to wszystko już było i nie jest już tak świeże i oryginalne. Nie ma już wybuchów śmiechu a jedynie ciche chichotanie. A całość po prostu Nam się przejadła.

pokaż więcej

 
2018-10-13 13:27:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 52 książki w 2018 roku, Obyczajowa

Jak dla mnie jest to część druga wątków rozpoczętych w "Przybyszu z morza".
Autor snuje swoją opowieść powoli, bez pośpiechu. Co jak dla mnie jest dużym plusem. Polubiłam tą sagę między innymi za ten niesamowity nastrój jaki potrafi wzbudzić we mnie Autor. Nawet jeżeli przez kilkanaście stron niewiele się dzieje to i tak czytanie sprawia mi ogromną przyjemność.
Muszę jednak przyznać, że...
Jak dla mnie jest to część druga wątków rozpoczętych w "Przybyszu z morza".
Autor snuje swoją opowieść powoli, bez pośpiechu. Co jak dla mnie jest dużym plusem. Polubiłam tą sagę między innymi za ten niesamowity nastrój jaki potrafi wzbudzić we mnie Autor. Nawet jeżeli przez kilkanaście stron niewiele się dzieje to i tak czytanie sprawia mi ogromną przyjemność.
Muszę jednak przyznać, że wątek Rossa i Demelzy dużo bardziej przypadł mi do gustu niż historie ich dzieci.
Przy poprzedniej opinii napisałam, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie dzieci tej dwójki. Żywiołowe, bardziej charakterne, z poczuciem humory. Tak je sobie wyobrażałam. Tymczasem pod mój opis podpada jedynie najmłodsza latorośl czyli Bella, która z racji młodego wieku nie odgrywa jeszcze żadnej znaczącej roli w książce.
Jeremy jest jak dla mnie nijaki, rozumiem, że to ty naukowca, który chce odmienić przemysł kopalniany ale mimo wszystko nie czuję do niego sympatii.
Clowence to już inna bajka. W tej części wyjątkowo mnie irytowała. Mam wrażenie, że w stosunku do Stephana myślała zdecydowanie inną częścią kobiecego ciała niż głową. Do tego nie wyróżnia się absolutnie niczym od innych bohaterek. Śmieje się z głupich żartów adoratorów, stroi się na bal, lubi tańczyć. Taka tam typowa panienka tamtych czasów.
Moje przypuszczenia co do Stephana się sprawdziły. Nie wątpię, że kocha Clowence ale nie jest to taka miłość jakiej pragną kobiety. Jest zaborczy, zazdrosny i niewierny.
Swoją drogą skoro krążyły o tej niewierności plotki, a Clowence i tak nie dawała im wiary, to jednak jednoznacznie wskazuje, że ta dziewczyna nie jest zbyt mądra. Przeczytam oczywiście kolejny tom ale liczę na jakieś zwroty akcji. Na rozwinięcie się charakterów naszym bohaterów i na powrót Geoffreya Charlesa. Myślę, że jego pojawienie się wniosłoby nieco świeżości w tę historię.

pokaż więcej

 
2018-10-09 07:32:34
Ma nowego znajomego: Pirate_Ship
 
2018-10-08 07:39:54
Ma nowego znajomego: Lodołamacz
 
2018-10-07 14:54:19
Ma nowego znajomego: Edyta
 
2018-10-06 16:58:36

Kolejna część Opowieści zza mną.
Po poprzednim tomie podchodziłam do książki z dużymi obawami. Jednak teraz mieliśmy się przenieść do Altsina i Yatecha, czyli bohaterów, którzy dużo bardziej przypadli mi do gustu niż Ci z Północy i Wschodu, więc byłam raczej spokojna.
Yatecha w "Pamięci wszystkich słów" jest jak na lekarstwo. Inny czytelnicy ubolewali nad tym, wiem to przeczytaniu ich...
Kolejna część Opowieści zza mną.
Po poprzednim tomie podchodziłam do książki z dużymi obawami. Jednak teraz mieliśmy się przenieść do Altsina i Yatecha, czyli bohaterów, którzy dużo bardziej przypadli mi do gustu niż Ci z Północy i Wschodu, więc byłam raczej spokojna.
Yatecha w "Pamięci wszystkich słów" jest jak na lekarstwo. Inny czytelnicy ubolewali nad tym, wiem to przeczytaniu ich opinii. Jednak mnie jakoś bardzo to nie przeszkadzało. Ta niewielka część jaką poświęcił Autor temu bohaterowi w swojej książce, mnie wystarczyła. Nie wiem czemu ale miałam wrażenie, że po prostu więcej już z tej postaci wycisnąć się nie dało.
Cieszę się za to z tego jak poprowadzony został wątek Altsina. Nie myślałam, że Autor tak go poprowadzi. Szczególnie zachwyca mnie końcówka, ponieważ zapowiada bardzo interesująca przyszłość naszego bohatera, który zdaje się, że wyrośnie na czołową postać Opowieści.
Ogromny plus za pojawienie się postaci Daeny i rozbudowanie jej w tej części. Cieszy to, że Autor nie stworzył kobiecej wersji Yatecha, chociaż z początku mogło się tak wydawać. Deana jest wojownicza, odważna, inteligentna a jednocześnie kobieca, uczuciowa i współczująca. Bardzo ją polubiłam i się z nią zżyłam.
Widać też zalążek tego na co przez te wszystkie cztery części czekam czyli jakiegoś wspólnego celu w stronę którego zmierza całość. Nadal jest on dla mnie trochę niejasny i dopiero jakby kiełkuje ale jest szansa na konkretny cel. Do tego w książce nie brakowało intryg dworskich, magii, kłamstw i niespodziewanych zwrotów akcji. Dużo bardziej wolę to od czytania o uzbrojeniu, taktyce wojennej i samych bitwach. Plus również za zgrabne nawiązanie do poprzedniej części i do bohaterów, którzy zaintrygowali mnie w "Niebie ze stali".
Niestety w tej części jeszcze bardziej niż w poprzednich irytowały mnie niedokończone zdania, hasła rzucane przez bohaterów, które pozostały bez wyjaśnienia. Niedomówienia i tajemnice. Przeczytałam już ponad 2500 stron Opowieści i chyba wreszcie pora ujawnić ten główny zamysł Autora. Mam tylko nadzieję, że jak już wreszcie to nastąpi nie będzie to wielkim rozczarowaniem.

pokaż więcej

 
2018-09-26 15:23:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Fantastyka/Fantasy/Science fiction
 
2018-09-26 13:26:17
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Fantastyka/Fantasy/Science fiction
Autor:
Cykl: Okrutny książę (tom 1)
 
2018-09-21 18:39:20
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)
 
2018-09-20 19:04:02
Cykl: Królowie przeklęci (tom 6-7)

Wreszcie udało mi się skończyć ostatni tom "Królów Przeklętych" i tym samym zakończyć swoją przygodę z rodami Kapetyngów i Plantagenetów.
Trzeci tom składa się z dwóch części czyli "Lew i lilie" oraz "Kiedy król gubi swój kraj". W moim odczuciu te dwie części są bardzo różne, zarówno jeżeli chodzi o konstrukcję jak i wartość jaką wniosły w mój czytelniczy świat.
"Lew i lilie" są bezpośrednią...
Wreszcie udało mi się skończyć ostatni tom "Królów Przeklętych" i tym samym zakończyć swoją przygodę z rodami Kapetyngów i Plantagenetów.
Trzeci tom składa się z dwóch części czyli "Lew i lilie" oraz "Kiedy król gubi swój kraj". W moim odczuciu te dwie części są bardzo różne, zarówno jeżeli chodzi o konstrukcję jak i wartość jaką wniosły w mój czytelniczy świat.
"Lew i lilie" są bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z poprzedniego tomu. Ponieważ czytałam go już jakiś czas temu, nie pamiętałam niektórych rzeczy, natomiast książka jest na tyle dobrze skonstruowana, że bardzo szybko można sobie wszystko przypomnieć. W tej części poznajemy nowego króla Francji oraz Anglii a także ich ścieżki dojścia do władzy. Całkiem sprawnie się to czytało. Nie brakowało oczywiście spisków, intryg i zdrad. Bardzo cieszyło mnie to co stało się w Anglii z Izabelą i Mortimerem. Zasługiwali na to co ich spotkało, szczególnie Królowa-Matka. Od początku za to polubiłam młodego Edwarda III i bardzo mu kibicowałam. Jedyny minus jaki mam względem tej części to intrygi Roberta d'Artois. Jak dla mnie tych intryg opierających się na jednym wątku, w wykonaniu tego bohatera było zwyczajnie za dużo. Ileż można ciągnąć ten sam temat. Zwyczajnie już mi się znudził.
"Lew i lilie" kończy się w jasny i zrozumiały dla czytelnika sposób.
Po co o tym wspominam? Ponieważ nie wiem w jakim celu powstała kolejna część czyli "Kiedy król gubi swój kraj". Wszystko zostało wyjaśnione tymczasem "Kiedy król..." jest zwyczajnie w świecie wydłużoną do granic możliwości powtórką ostatnich kilkudziesięciu zdań z poprzedniej części.
Nie podobała mi się narracja oraz sposób prowadzenia akcji. Ten kronikarski wywód jednego człowieka (gdzie dialogi można zliczyć na palcach jednej ręki) nie był dobrym zabiegiem Autora. Już nie mówiąc o tym, że cała ta część jest po prostu niepotrzebna. Ale okej, Autor chciał przedstawić Nam szczegóły panowania Jana II, rozumiem. Tylko, że można to było zrobić w o wiele ciekawszy sposób, chociażby kontynuować ten z poprzednich części.
Jedyne co się broni w "Kiedy król..." to właśnie tytułowy król czyli Jan II. Głupi, skretyniały debil, śmieszny w swoich pomysłach i postrzeganiu świata. A jednak był najbarwniejszą postacią ostatniej części Królów Przeklętych.
"Lew i lilie" zasługują na ocenę 6, natomiast "Kiedy król gubi swój kraj" na ocenę 2.
Podsumowując całość tej serii, jestem jednak nieco rozczarowana. Spodziewałam się książek w stylu Folletta, które opierają się na rozbudowanych postaciach, wplecionych w ważne wydarzenia historyczne. Otrzymałam za to bardziej kronikarskie podejście do tematu, z niezwykle ciekawymi i barwnymi postaciami (to przyznaję) ale jednak mocno osadzonymi w historycznych realiach w których najważniejsze było opisanie szczegółowo kto z kim zasiadał przy stole, jakie miasto handlowało czym i kto był czyim giermkiem.
Czy warto przeczytać? Zdecydowanie tak. Chociażby po to tylko żeby poznać nieznany z lekcji historii okres dziejów Francji i Anglii.
Czy wrócę kiedyś do tych książek i czy zapamiętam je na dłużej? Raczej nie.

pokaż więcej

 
2018-09-19 17:04:46
Ma nowego znajomego: elwma
 
2018-09-19 11:04:44
Ma nowego znajomego: Finkla
 
2018-09-19 08:31:54
Ma nowego znajomego: na_marginesie_ksiazk
 
2018-09-19 07:34:40
Ma nowego znajomego: wikin
 
Moja biblioteczka
455 201 12019
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (317)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd