Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Marcelina 
ksiazkojady.blogspot.com, , ksiazkolaki-dkk.blogspot.com
status: Czytelnik, ostatnio widziany 13 godzin temu
Teraz czytam
  • Etnolog w Mieście Grzechu
    Etnolog w Mieście Grzechu
    Autor:
    Najlepsza książka o literaturze kryminalnej na polskim rynku! „Etnolog w Mieście Grzechu” to wyjątkowa i pasjonująca opowieść o literaturze kryminalnej napisana z perspektywy wybitnego antropologa i p...
    czytelników: 259 | opinie: 17 | ocena: 6,46 (54 głosy)
  • Filozofia dramatu
    Filozofia dramatu
    Autor:
    Filozofia dramatu to ważne dzieło w dorobku ks. Tischnera i w ogóle jedna z najważniejszych i najciekawszych polskich książek filozoficznych. Autor usystematyzował w niej swoje wcześniejsze intuicje i...
    czytelników: 288 | opinie: 10 | ocena: 7,55 (85 głosów)
  • Gnój
    Gnój
    Autor:
    Gnój jest historią rodzinnego piekła, opowiadaną przez dziecko, które już to wszystko ma za sobą, ale z jakichś przyczyn dzieckiem być nie przestało.
    czytelników: 5636 | opinie: 166 | ocena: 6,75 (3171 głosów)
  • John ginie na końcu
    John ginie na końcu
    Autor:
    "John ginie na końcu jest powieścią, która wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Choć dzieją się tu zjawiska nadzwyczajne, nie jest to typowy horror ani science fiction. Absurdalne stwory, zwariow...
    czytelników: 297 | opinie: 13 | ocena: 7,18 (77 głosów) | inne wydania: 1
  • Kazachstańskie noce
    Kazachstańskie noce
    Autor:
    Zbiór opowiadań i reminiscencji opartych na przeżyciach autorki w sowieckich łagrach. Siedem opowiadań pochodzi ze zbioru Ludzie sponiewierani (1945). Trzy kolejne, z prasy, opublikowane już po wyda...
    czytelników: 5 | opinie: 0 | ocena: 6 (1 głos)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-24 14:26:32
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-05-24 14:26:21
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-24 14:26:10
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-24 14:26:04
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)
 
2017-05-22 20:26:27
Ma nowego znajomego: napoleczce_pl
 
2017-05-22 11:07:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Autor:

Wyjść z codziennego chaosu, czyli o „uważalności”



Kreatywność to cecha często nadrzędna w momencie poszukiwania pracy, realizowania kolejnych projektów, organizowania swoje życia. Ile razy jednak odczuwaliśmy blokadę, niemoc, podsycaną przez wewnętrzny samokrytycyzm? Kreatywności na pewno nie sprzyja napięcie, pośpiech, wizja zbliżających się terminów. Pomocne mogą być w tym wypadku...
Wyjść z codziennego chaosu, czyli o „uważalności”



Kreatywność to cecha często nadrzędna w momencie poszukiwania pracy, realizowania kolejnych projektów, organizowania swoje życia. Ile razy jednak odczuwaliśmy blokadę, niemoc, podsycaną przez wewnętrzny samokrytycyzm? Kreatywności na pewno nie sprzyja napięcie, pośpiech, wizja zbliżających się terminów. Pomocne mogą być w tym wypadku techniki odpowiedniej medytacji, o których pisze Dr Danny Penman w publikacji „Mindfulness. Droga do kreatywności”. Angielski termin mindfulness to tzw. uważalność, czyli wyciszenie. W przedmowie Mark Williams określa to jako: „przejrzystą świadomość, poczucie, że dokładnie wiesz, co robisz w każdej chwili, sekunda po sekundzie” (s.7). Autor, nauczyciel medytacji, dziennikarz promuje w swoich książkach techniki uważalności, pokazując jednocześnie, że to przyzwyczajenia i nawyki blokują nasz potencjał, żyjemy w nieustannym stresie, walcząc z czasem. Proponowane medytacje, ćwiczenia i wskazówki to zbiór narzędzi do pobudzania kreatywności, radzenia sobie z problemami i brakiem czasu.

Autor buduje swoją teorię na trzech umiejętnościach: otwartość umysłu (myślenie dywergencyjne), świadomość znaczenia pojawiających się pomysłów oraz odwaga i wytrwałość w ich realizacji. Proponowane ćwiczenia zostały zainspirowane przez starożytną filozofię stoicyzmu oraz buddyzm. Główne motto „mindfulness” to skupienie całej swojej uwagi na aktualnej sytuacji, na teraz, bez spoglądania w przeszłość i gdybania o przyszłości. Medytacja według Penmana to oczyszczenie swojego umysłu z bałaganu myśli, stresu, natłoku zadań, poprzez odpowiednie oddychanie. Wrogami kreatywności są utarte nawyki, schematyzm, przyzwyczajenia, które nie pozwalają nam wyjść ze strefy komfortu. Techniki te zajmują każdego dnia zaledwie 10 – 20 minut i można je praktykować dosłownie wszędzie, nawet w kolejce w sklepie czy w podróży. Autorski program medytacyjny został rozpisany na 4 tygodnie, a za pomoc praktyczną ma służyć dołączona płyta CD. Każdy tydzień odpowiada konkretnemu zestawowi ćwiczeń: medytacji oddechowej, dźwiękowo-myślowej, stymulującą naszą odporność psychiczną oraz medytacji wglądu.



Kreatywność to bardzo modne słowo, ale co ono w rzeczywistości oznacza? Według autora kombinacja dwóch elementów: myślenia i tworzenia sprawia, że odkrywamy w sobie nowy, nieszablonowy potencjał oraz perspektywy wymykające się schematom czy modelom. Nowością jest dla mnie zupełnie inne zdanie dziennikarza w kwestii nawyków. Ludzie uczący zarządzać czasem nieustannie podkreślają jak ważne są nawyki w naszym życiu i jak je wyrobić. Natomiast Penman stawia tezę, że przyzwyczajenia ograniczają świadome myślenie, w końcu przecież powtarzamy daną czynność niemal mechanicznie, bez namysłu. Kreatywność tkwi w każdym z nas, jej nie trzeba się uczyć, wystarczy jedynie ją wspierać, pielęgnować, umożliwić jej rozwój. Ćwiczenia, które proponuje Penman są bardzo ciekawe, skupiamy się w nich na danej czynności, szczególe. Choćby przy piciu kawy czy herbaty, która dla wielu z nas jest czynnością rutynową. Dzięki skupieniu, analizowaniu szczegółów, powolnemu smakowaniu dociera do nas o wiele więcej bodźców smakowych czy zapachowych. Spodobały mi się również tzw. „wyzwalacze z nawyku” czyli zestaw różnych wyzwań, pozwalających na skupieniu się na danej rzeczy, obserwacji otoczenia, naszych zmysłach. Medytacje uważności uczą również akceptacji samego siebie, radzenia sobie z autokrytyką, która zagłusza nasz potencjał.



„Mindfulness. Droga do kreatywności” to poradnik twórczego medytowania. I nie chodzi tu o stanowcze odseparowanie się od zgiełku świata, osiągnięcie całkowitego spokoju ale o naukę uważnego przeżywania, obserwowania, angażowania umysłu i zmysłów, pozytywnego postrzegania świata. Dla mnie nie jest to odkrywcza metoda, chociaż opisane ćwiczenia można doskonale wykorzystać w różnych stresujących sytuacjach. Książka może przydać się również osobom, które chcą zrozumieć swoje emocje, wyjść ze schematów codzienności, które blokują alternatywne ścieżki i rozwiązania. Codzienna medytacja, nawet krótka, to krok w stronę rozwoju świadomości, wyłapywania sygnałów, jakie płyną z naszego umysłu.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja:https://sztukater.pl/ksiazki/item/21293.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-22 11:01:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Moi Ulubieńcy

Lala w roli opowiadającej



Jacek Dehnel uwiecznił swoją babcię Helenę Karpińską na kartach powieści „Lala”, która powstawała w latach 2000-2002 i ostatecznie ukazała się w 2006 roku, zdobywając Paszport Polityki. Ta przepiękna, pełna erudycji, opowieść o pamięci, starości i rodzinnej przeszłości utkwiła mi bardzo głęboko w pamięci i zapoczątkowała lekturową przygodę z pisarstwem Jacka...
Lala w roli opowiadającej



Jacek Dehnel uwiecznił swoją babcię Helenę Karpińską na kartach powieści „Lala”, która powstawała w latach 2000-2002 i ostatecznie ukazała się w 2006 roku, zdobywając Paszport Polityki. Ta przepiękna, pełna erudycji, opowieść o pamięci, starości i rodzinnej przeszłości utkwiła mi bardzo głęboko w pamięci i zapoczątkowała lekturową przygodę z pisarstwem Jacka Dehnela. „Lalę” zaliczam do moich ulubionych książek, do których lubię wracać i polecać innym. Ucieszyła mnie publikacja „Życie Lali przez nią same opowiedziane”, która niejako stała się uzupełnieniem opowieści wnuka, debiutem literackim babci, przewodniczki po świecie literatury. Lala ponownie zabrała głos, tym razem pokazując rzeczywistość z własnej perspektywy. Opublikowane zapiski i utwory zyskują ponownie życie, a sylwetka Lali, jej opowieści znów zostają ocalone, znów ożywają w głowach czytelników.



Historia tej książki złożonej z różnych tekstów (powstałych w latach 1962 – 1980), opowiadań jest tak samo niezwykła jak osobowość jej twórczyni. Jacek Dehnel, który znalazł zapiski babci, felietony, recenzje jej autorstwa, dokonał subiektywnego wyboru oraz redakcji najlepszych tekstów i wydał książkę, o której marzyła Helena Karpińska. Autor zauważa i przyznaje, że niezwykły dar snucia opowieści przez babcie nie szedł w parze z pisaniem. Część tekstów była po prostu słaba warsztatowo, więc potrzebna była ich selekcja. Być może jej praca w radiu, posługiwanie się częściej słowem mówionym i stylistyka słuchowisk, które tworzyła, przeważyły nad talentem pisarskim. Dopiero po jej śmierci niepublikowane teksty ujrzały światło dzienne, część z nich posłużyła jako inspiracja w „Lali” więc ich rys jest znany miłośnikom tej powieści, a część to piękne dopełnienie fragmentów przeszłości w jakiej żyła Helena Karpińska.



Opowieści Lali są wypełnione nostalgiczną nutą wspominania przeszłości, uwieczniania sylwetek ludzi, zdarzeń, fikcji splatającej się z rzeczywistością drzemiącą głęboko w meandrach pamięci. Są to urywki z codzienności, czasami zapis uciekającej przeszłości czy nawet literackie próby science fiction (opowiastki futurystyczne: „Wendetta”, „Ucieczka”, „Pieski świat”, „Grzech pierworodny”). W tych krótkich tekstach pobrzmiewa echo świata przechowywanego w umyśle, starych fotografiach, w historiach ludzi. Autorka jest wrażliwą obserwatorką, strażniczką przedmiotów, artefaktów przeszłości, które zajmują szczególne miejsce w jej opowieściach. Szczegóły, drobiazgi, detale, zapachy, zapamiętane migawki codzienności zdaja się zapełniać narracje, nadając jej odpowiednia fakturę, łagodny posmak sentymentalizmu, ale takiego który przyciąga, porusza emocje, zjednuje odbiorcę. „Życie Lali” tworzą pamiętnikowe narracje, osobiste przeżycia, fragmenty historii, odbicia, cienie, literackie miniaturki. To w tych wzruszających historiach drzemie charyzma Heleny Karpińskiej, jej zapis świata, próba zmierzenia się ze swoją pamięcią, z kreowaniem rzeczywistości, wyobraźnią. Do moich ulubionych tekstów Heleny Karpińskiej muszę zaliczyć wspomnienia dotyczące dzieciństwa, osobistej Arkadii, niezwykłych, przykrytych kurzem przeszłości, anegdot rodzinnych.



Opowieści uzupełniają archiwalne zdjęcia niczym album rodzinnych pamiątek. „Życie Lali przez nią same opowiedziane” to swoisty hołd złożony babci, wyjątkowej kobiecie, tkającej słowem proste, szczere i barwne historie o zwykłych ludziach, szkicowanych przez różne barwy i tonacje. Jacek Dehnel otoczył literacką opieką debiut nieżyjącej już autorki, bohaterki swojej powieści. Nie jest to tylko dodatek, uzupełnienie historii wnuka ale oddanie głosu niepublikowanym maszynopisom i rękopisom, literackie sportretowanie twórczości fragmentarycznej. Lala ujawnia się jako pisarka, utalentowana rejestratorka ludzkich życiorysów, anegdot rodzinnych, retrospekcji. Lapidarne ujęcia ludzkich losów stanowią esencje mikroświata Lali, tego, co postanowiła uwiecznić z pamięci, wyobraźni. I chociaż nie jest to wielka powieść, o której nieustannie opowiadała swoim bliskim i pewnie o której marzyła, ale zbiór miniaturek literackich, to ich wymiar w zupełności ujmuje strukturę i retorykę swobodnego opowiadania, gdzie dygresje, wyimki i fragmenty budują historię.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja:https://sztukater.pl/ksiazki/item/21302.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-22 10:50:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Przygranicze (tom 1)

Opowieści z Przygranicza



„Czasem sny prowadzą ludzi w dziwne miejsca. W ogóle mózg jest rzeczą mało zrozumiałą: nigdy człowiek nie wie, w jakiej grze zaproponuje udział. Wystarczy stracić kontrolę, a już z podświadomości zaczynają wypełzać zapomniane krzywdy, a ze zwyczajnych, nieznaczących faktów, układają się obrazy pełne surrealistycznych elementów. (...) Dookoła rozpościerała się...
Opowieści z Przygranicza



„Czasem sny prowadzą ludzi w dziwne miejsca. W ogóle mózg jest rzeczą mało zrozumiałą: nigdy człowiek nie wie, w jakiej grze zaproponuje udział. Wystarczy stracić kontrolę, a już z podświadomości zaczynają wypełzać zapomniane krzywdy, a ze zwyczajnych, nieznaczących faktów, układają się obrazy pełne surrealistycznych elementów. (...) Dookoła rozpościerała się martwa śnieżna pustynia.” (s. 500).



Przygranicze. Tajemnicze miejsce gdzie trafia się nagle w niewytłumaczalny sposób, jakby przekraczało sie niewidzialną bramę do innego wymiaru. Człowiek musi porzucić swoje dawne życie i dostosować się do warunków nowej rzeczywistości, bardzo nieprzychylnej i wrogiej rzeczywistości. Aby przeżyć trzeba przywyknąć do ekstremalnie zimowych warunków, przeszywającego mrozu, śniegu i bieli ogarniającej wszystko aż po horyzont. Przygranicze wyzuwa ludzi z uczuć, marzeń, każdy kieruje się jedną zasadą – przeżyć za wszelką cenę.



Przygranicze to cykl stworzony przez rosyjskiego pisarza z wykształcenia ekonomisty- Pawła Kornewa. Pierwsza powieść osadzona w tym specyficznym świecie to „Sopel”. Książka ukazała się w serii „Fabryczna Zona” wydawnictwa Fabryka Słów, zaliczając się w ten sposób do opowieści o charakterze postapokaliptycznym.



Czytelnik, podobnie jak mieszkańcy Przygranicza, trafia tutaj nagle, powoli poznając reguły i fundamenty tej mrocznej i mroźniej rzeczywistości. Naszym przewodnikiem staje się tytułowy Sopel, dla przyjaciół Śliski, należący do Patrolu. Poznajemy jego postać i formację zwiadowczą podczas polowania na wilki, w który ginie jeden z towarzyszy. Po drodze grupa napotyka również na zombie również wrogo usposobionych do Patrolu. Sopel wraz z pozostałymi wojownikami zmierza do Fortu, czyli miejsca pełniącego rolę bezpiecznego, dobrze chronionego i odseparowanego miasteczka. Narrator czyli Sopel nie jest człowiekiem łagodnym, wręcz często wybiera drogę fizycznej argumentacji. Kiedy jednak po raz kolejny zostaje zaatakowany przez nieznanych osobników, próbujących go zabić, uświadamia sobie, że komuś bardzo zależy na jego śmierci. Jakby mało problemów spoczywało na barkach Sopla, to jeszcze będzie musiał wyruszyć w drogę po niebezpiecznych obszarach Przygranicza.



Narracja Sopla jest bardzo szczegółowa, dzięki czemu czytelnik ma okazję zapoznać się z systemem, hierarchią i prawami Przygranicza. Przeszłość głównego bohatera jest szczątkowa, najważniejsze jest to, co dzieje się teraz. Akcja jest bardzo spowolniona z powodu licznych opisów miejsc odwiedzanych przez Śliskiego. Wymienia on broń, kompletuje artefakty, amulety, leczy rany – co przypomina działania postaci w grach RPG. Sopel to taki rosyjski Mad Max, który najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, nie przejawia empatii, jest szorstki i brutalny, a jak trzeba, potrafi przyłożyć. Świat Przygranicza jest równie bezwzględny, wypełniony magią, bestiami, atmosferą grozy i nieustannego napięcia. Bez odpowiedniej broni, zachowania zimnej krwi i stalowych nerwów lepiej nie wypuszczać się poza mury miasta. Konstrukcja tego powieściowego świata jest solidnie zilustrowana przez narratora, który stopniowo wtajemnicza odbiorcę w strukturę Fortu, powiązania, politykę i role jakie pełnią ludzie w danej grupie. Trudno określić czy Przygranicze to postapokaliptyczna Rosja czy jakiś inny równorzędny wymiar. Autorowi udało się jednak stworzyć taką przestrzeń, która podważa w bohaterach ich człowieczeństwo, podsyca przemoc, nieufność, wrogość, życie toczy się wokół interesów, handlu i zaspakajania fizjologicznych potrzeb. Jest to dość pesymistyczna wizja świata, wręcz prymitywna. Najciekawszym elementem powieści okazuje się być główny bohater, jego tajemniczość, ale i zaradność, inteligencja. Cechy te sprawiają, że jest intrygującym przewodnikiem i obserwatorem.



Fabuła powieści „Sopel” zdaje się gubić w rozmiarach opisywanego świata Przygranicza, który niejako staje się samoistnym bohaterem. Paweł Kornew zalewa czytelnika informacjami, układając i budując powoli fundamenty mroźnych przestrzeni. Trzeba być cierpliwym odbiorcą, wyobrażając sobie każdy krok głównego bohatera, budzącego raczej ambiwalentne uczucia. „Sopel” w tłumaczeniu Rafała Dębskiego to wymagająca lektura, drobiazgowa, przemyślana przez autora. Narracja pierwszoosobowa ma za zadanie przybliżyć nieznany i na pierwszy rzut oka chaotyczny świat. Przygranicze zdaje się jeszcze wiele ukrywać przed nowicjuszami, dlatego chętnie tu powrócę podczas lektury kolejnych części przygód Sopla, licząc na wyjaśnienie niektórych sekretów i zaspokojenie własnej ciekawości.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja:https://sztukater.pl/ksiazki/item/20823.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-21 16:03:36
Ma nowego znajomego: biruta
 
2017-05-21 16:03:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Książki Tomeczka

Poduszka, łóżko, kołderka, ulubiona przytulanka i pidżama – tak wygląda idealny zestaw do spania każdego malucha. Przesypiamy noc aby obudzić się rano pełni energii. Sen jest nam do życia niezbędny tak jak woda czy powietrze. Dorosły człowiek potrzebuje około 8 godzin snu, a jak to wygląda u innych istot żywych? Czy zwierzęta też śpią? Jak wygląda ich sen? Z odpowiedzią na te trudne pytania,... Poduszka, łóżko, kołderka, ulubiona przytulanka i pidżama – tak wygląda idealny zestaw do spania każdego malucha. Przesypiamy noc aby obudzić się rano pełni energii. Sen jest nam do życia niezbędny tak jak woda czy powietrze. Dorosły człowiek potrzebuje około 8 godzin snu, a jak to wygląda u innych istot żywych? Czy zwierzęta też śpią? Jak wygląda ich sen? Z odpowiedzią na te trudne pytania, które na pewno zadadzą młodzi odkrywcy, przychodzi książka wydawnictwa Muchomor – „Jak zwierzęta śpią?” w tłumaczeniu Julii Radziwiłł. Jiří Dvořák i ilustratorka Marie Štumpfová postanowili pokazać jak czynność spania wygląda u różnych zwierząt, ptaków, ryb, owadów. Ta interesująca, barwna publikacja to przewodnik po świecie snu nie tylko dla ciekawskich adeptów przyrody ale i dla każdego kto lubi obserwować świat, odkrywać tajemnice i różne zjawiska. Czeski pisarz niczym Morfeusz zaprasza nas w podróż do krainy zwierzęcych snów, zdradzając wiele sekretów, bo ile jest istot żywych tyle różnych rodzajów zasypiania. Obiecuję, że ani razu nie ziewniecie podczas tej lektury.



Jiří Dvořák z humorem i lekkością opowiada o zasypianiu zwierząt, które również potrzebują snu. Na przykład trzmiel układa się do snu w kwiatach, papugoryba tworzy domek z własnej śliny aby bezpiecznie zasnąć, a niedźwiedź polarny wybiera odpowiedni kawałek kry i oddaje się drzemce. Zupełnie inaczej sen wygląda u fok czy wydr morskich, które zasypiają w wodzie. Krótki sen, a raczej półsen mają też żyrafy, nieustannie czuwając i wypatrując zagrożenia. Autor zdradza również jakie zwierzę jest prawdziwym królem spania i każde miejsce okazuje się być dla niego wspaniałym łóżkiem. Dowiemy się co o snach myślą lisy, gdzie śpi pyton zielony, a gdzie zasypia paw. Jak dobrze przyjrzymy się psom możemy zaobserwować, że mają naprawdę kolorowe sny i zdarza im się nawet szczekać przez sen. Okazuje się, że każde z opisywanych zwierząt zasypia po swojemu, w zależności gdzie żyją, jakiej wielkości są, czym się żywią. Od zimnego bieguna po gorące piaski pustyni, w wodzie, w powietrzu, na drzewie – każde miejsce może być wygodne do zasypiania.



Książka dla najmłodszych „Jak zwierzęta śpią” to solidna porcja wiedzy, ciekawostek, a także uwrażliwienie młodego czytelnika na różnorodność jaka drzemie w naturze. Sen to stan budzący wiele pytań, towarzyszy mu otoczka tajemnicy i magii. Nic więc dziwnego, że o zasypianiu zwierząt czyta się z przyjemnością i wzrastającą ciekawością, porównując własny sen z charakterystyką poszczególnych stworzeń. Na szczególną uwagę zasługuje niezwykle barwna szata graficzna. Ilustracje Marie Štumpfovej, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Pradze, urzekają pastelową kolorystyką, specyficzną kreską, łagodnie i subtelnie odzwierciedlającą opisywane zwierzęta. Są one pełne wdzięku i stanowią wartość artystyczną pod względem estetycznym i wizualnym. Duży format książki również jest ogromnym atutem całości, pozwala na swobodne przeglądanie, skupienie uwagi na tekście, którego czcionka również dostosowana jest do młodszego odbiorcy.



Czeski duet stworzył publikację przyciągającą uwagę, unikalną pod względem tematycznym, inspirującą do rozmów z dziećmi. Książka to bogaty katalog ilustrujący różne, czasami oryginalne formy snu, sposoby zasypiania w świecie przyrody. Zadziwiające jak wiele frajdy może sprawić opowieść o śpiącym trzmielu, pelikanie czy flamingach. Autor opisuje zarówno dobrze znane zwierzęta jak i te, o których nie posiadamy rozległej wiedzy. Dzięki temu poznajemy również życie i zwyczaje zwierząt, tropiąc sekrety natury. Wydawnictwo „Muchomor” wydało kolejną perełkę, którą warto mieć w swojej domowej biblioteczce. Ba, nawet dorosły pasjonat książek ilustrowanych powinien zwrócić uwagę na tytuł „Jak zwierzęta śpią”. Obok tak malarskich i oryginalnych ilustracji nie można przejść obojętnie.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja:https://sztukater.pl/ksiazki/item/21294.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-18 21:05:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Moi Ulubieńcy

Gdybym miała wskazać kto jest dla mnie współcześnie autorytetem, bez dwóch zdań wypowiedziałabym jej imię i nazwisko. A ten niezwykły wywiad tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Anna Dymna. Kobieta z bagażem doświadczeń, kobieta renesansu, utalentowana aktorka, która kroczy przez swoje życie w oparciu o dwie pasje – miłość do teatru i człowieka. W wywiadzie rzece „Warto mimo wszystko”... Gdybym miała wskazać kto jest dla mnie współcześnie autorytetem, bez dwóch zdań wypowiedziałabym jej imię i nazwisko. A ten niezwykły wywiad tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Anna Dymna. Kobieta z bagażem doświadczeń, kobieta renesansu, utalentowana aktorka, która kroczy przez swoje życie w oparciu o dwie pasje – miłość do teatru i człowieka. W wywiadzie rzece „Warto mimo wszystko” Wojciech Szczawiński zadaje wiele trudnych, ale i interesujących pytań Annie Dymnej. Jest to dialog pełen erudycji, szacunku dla rozmówcy, pokazujący główną bohaterkę z bardzo ludzkiej strony. Z wywiadu wyłania się postać nietuzinkowej kobiety, z ogromnym sercem na dłoni, poukładanymi wartościami, celami, planami. Ten wywiad to jedna, wielka lekcja życia, dla każdego kto zarówno kocha świat jak i poszukuje wartości, zrozumienia, szczęścia. Anna Dymna uczy patrzenia na świat przez pryzmat daru jakim jest życie, talenty, wyjątkowość bycia sobą. Na ponad 300 stronach odnajdziemy prawdziwe maksymy życiowe, receptę na życie w zgodzie z sobą, na wewnętrzną radość, wystarczy zastosować te słowa w praktyce. Anna Dymna mówi o tym, co czyni nas lepszymi ludźmi, o płynięciu pod prąd, o poświęceniu swojego ego dla potrzebującego, o nieustannym poszukiwaniu dobra w ludziach. „Warto mimo wszystko” powinien przeczytać każdy kto nieustannie narzeka, nie potrafi docenić tego, co ma wokół siebie, piętnuje swoje porażki, błędy, goniąc za powierzchownym pięknem.



Życie Anny Dymnej można podzielić na dwa okresy i dwa wizerunki medialne. Pierwszy to obraz młodej, atrakcyjnej dziewczyny, rozpoznawalnej jako Marysia Wilczurówna czy Ania Pawlaczka, o nienagannej, wręcz filigranowej figurze. Drugi natomiast to sylwetka kobiety dojrzałej, świadomej, czerpiącej siłę z wnętrza, niewalczącej z czasem, oddanej całkowicie fundacji i pomocy osobom niepełnosprawnym. Anna Dymna jako osoba medialna, popularna, wykorzystuje swój wizerunek aby pokazywać, że niepełnosprawni pragną normalności, dialogu, partnerstwa. Wojciech Szczawiński, podejmując rolę interlokutora, chciał przede wszystkim pokazać osobowość, charyzmę Anny Dymnej. Nie stroni więc od pytań szokujących, krytycznych, uwzględniających zarówno głosy przychylnie nastawione na społeczną działalność aktorki jak i głosy polemiczne, przeciwne, zawistne, bo i takich nie brakuje. Aby jednak zrozumieć motywację tej niezwykłej kobiety, damy polskiego teatru, należy poznać bliżej jej życiorys, pełen trudnych doświadczeń, dramatów i osobistych tragedii. Bycie aktorem również do łatwych zawodów nie należy i wymaga ogromnych pokładów pracy i wytrwałości, poświęcenia życia osobistego oraz wolnego czasu. W wywiadzie „Warto mimo wszystko” Anna Dymna nie czaruje, nie próbuje nikogo na siłę przekonywać, nie tłumaczy się ze swojej działalności, opowiada szczerze o tym co ją cieszy, co sprawia, że każdy dzień zaczyna z uśmiechem i jak wielka siła drzemie w prostych gestach:



„Myślę, że należy wstać rano, uśmiechnąć się do słońca, do dziecka, mężowi powiedzieć dwa ciepłe słowa, pogłaskać koty, potem popatrzeć na kwiaty i drzewa, a wtedy nawet słotny dzień wydaje się mniej szary. To cała moja filozofia istnienia” (s.218)



Anna Dymna nie kryje również swojej wielkiej miłości do teatru, ludzi, z którymi pracuje, tworzących teatralną rodzinę. Kobieta stroni od medialnej wrzawy, strzeże swojej prywatności, pozostaje wierna swoim ideałom aktorstwa, jednocześnie nie oceniając innych „celebrytów”. To właśnie stanowi o jej wyjątkowości, pięknie wewnętrznym, próbuje ona zawsze znaleźć coś dobrego w każdym człowieku, każdemu próbuje dać szansę, nie jest obojętna na cierpienie. Swoją siłę czerpie od innych ludzi, będąc propagatorką i strażniczką osób niepełnosprawnych, ich normalności. Aktorka przestrzega przed spychaniem ich na margines społeczny, w swoich programach, inicjatywach próbuje „odczarować” wizerunek osoby chorej, niepełnosprawnej. Nie chodzi tu o współczucie, powierzchowną litość ale o szansę bycia takim jak każdy zdrowy, bez specjalnej taryfy, lecz z pozytywnym nastawieniem. Wywiad przeprowadzony przez Wojciecha Szczawińskiego to moralny kodeks Dymnej. Bycie autorytetem dla wielu ludzi to najlepsza rekomendacja.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja: https://sztukater.pl/ksiazki/item/21139.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-12 11:04:35
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Emilia Przecinek (tom 2)
 
2017-05-12 11:02:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017

O śmierci nie myśli się na co dzień, przy gotowaniu obiadu, oglądaniu telewizji, słuchaniu muzyki, wykonywaniu rutynowych obowiązków. Nawet tragedie nagłaśniane przez media są tylko chwilową refleksją, ale powierzchowną, bo szybko umysł wypiera uwierające cierpienie innych ludzi. Dotyka nas dopiero gdy umiera ktoś bliski, stykamy się z całą osnową śmierci, jej celebracją, nieuchronnym końcem.... O śmierci nie myśli się na co dzień, przy gotowaniu obiadu, oglądaniu telewizji, słuchaniu muzyki, wykonywaniu rutynowych obowiązków. Nawet tragedie nagłaśniane przez media są tylko chwilową refleksją, ale powierzchowną, bo szybko umysł wypiera uwierające cierpienie innych ludzi. Dotyka nas dopiero gdy umiera ktoś bliski, stykamy się z całą osnową śmierci, jej celebracją, nieuchronnym końcem. A jeżeli śmierć zostaje wpisana w naszą codzienność? Jak nie zatracić człowieczeństwa i wrażliwości w jej obliczu? Hospicjum to taki „przedpokój” zaświatów. I wydawać się może, że jest to miejsce pozbawione nadziei, piętnujące, skazujące na drogę w jednym, ostatecznym kierunku. „Niebo dla akrobaty” to opowieści o ludziach znajdujących się w hospicjach, pacjentach ale i także o personelu, wolontariuszach, osobach duchownych. Jan Grzegorczyk nie sięga po patos, nie chce też wzbudzać w czytelnikach współczucia. Pokazuje coś o wiele mądrzejszego, pełnego, ludzkiego – wobec tajemnicy śmierci jesteśmy równi, pozostaje ona zagadką do samego końca, do ostatniego oddechu, ostatniego uderzenia serca i westchnienia.



Umieranie to rozpad indywidualnego mikroświata, nikt nie chce być na tej ostatniej prostej naszego życia samotny. Czasami jednak ci najbliżsi okazują się być obcymi, nieobecnymi, a ci nieznajomi stają się w tych ostatnich chwilach najważniejszymi osobami, towarzyszami przejścia, wspierającymi umierających. „Niebo dla akrobaty” to poruszający zbiór opowiadań o ludzkich losach, doświadczeniach związanych ze śmiercią. Są to zarówno intymne historie, opowieści księdza, pielęgniarek, lekarza, matki, która przeżyła śmierć dziecka, jak i życiorysy śmiertelnie chorych ludzi. Każdy z nich inaczej doświadcza momentu umierania, dla każdej z postaci jest to utrata, cierpienie, poczucie pustki. Pisarz jednak nie pozostawia czytelników z przejmującym smutkiem, jego bohaterowie mają w sobie nadzieję, że po drugiej stronie czeka na nich coś wyjątkowego i nieznanego. Osoby pracujące w hospicjum niosą w sobie misję wspierania, czasami po prostu bycia z drugim człowiekiem w najważniejszym i ostatecznym momencie jego życia. Jak powie jedna z bohaterek:



„Czasem mam wrażenie, że jakaś historia się dzieje tylko po to, abyśmy to my ją ujrzeli. Ludzie pojawiają się przed naszymi oczami, aby odegrać powierzone im role. Zdarzenie, którego są bohaterami, ma ujawnić ukryty sens naszej zawiłej drogi” (Kto wierzy w życzenia s. 93)



Opowieści zawarte w zbiorze „Niebo dla akrobaty” pokazują różne strony umierania, emocje towarzyszące obserwatorom i bliskim, wyzwania, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie. Śmierć nie jest schematem, wzorem matematycznym, który łatwo opisać i zdefiniować, wpisać w sztywne ramy. U Grzegorczyka ma ona wymiar jednostkowy, intymny. Wobec śmierci nie można być obojętnym, gdyż pobudza ona wiele uczuć, czasami wręcz umożliwia dialog, otwiera drogę do wybaczenia, zażegnania dawnych uraz. „Niebo dla akrobaty” wzrusza realizmem, obrazem odchodzenia z nadzieją w oczach, z milczącym przesłaniem iż każdy koniec jest początkiem. Autor pokazuje również hospicjum z zupełnie innej strony – oczami pracowników, duchownych, ludzi opiekujących się umierającymi. Nie ma tu łatwych rozmów, ckliwych opowieści, moralizowania – są ludzie cierpiący, śmiertelnie chorzy, próbujący pogodzić się z myślą o własnej śmierci, próbą uporządkowania swojej pamięci, życia, relacji z bliskimi. Ale także żyjący codziennością, celebrujący każdy dzień jako dar. Jan Grzegorczyk wkłada w swoje opowiadania wiele wartości, ciepła, zrozumienia, empatii i otuchy, pomimo wagi tematu, którego ciężaru nie każdy z pisarzy potrafi unieść. Bohaterowie „Nieba dla akrobaty” mówią o rzeczach niezwykle istotnych, mądrych, odbijających niejako nasze wątpliwości, smutek, żal, samotność i bezsilność w chwili odchodzenia kogoś bliskiego. Okazuje się bowiem, że śmierć nie jest całkowitą destrukcją, nie ma władzy nad pamięcią i wspomnieniami innych osób, w których ciągle żyje część osoby, która odeszła.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja: https://sztukater.pl/ksiazki/item/21264-niebo-dla-akrobaty.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-11 22:47:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017

Powieści, które zawierają literacki ślad rzeczywistości bywają pasjonującym studium ludzkich losów. Niby typowych, przewidywalnych, banalnych, bo przecież bohaterowie nie wyróżniają się niczym szczególnym. Obserwując ich, powiedzielibyśmy – ot, zwykli, ludzie, żyjący przeciętnie. Świat przedstawiony w powieści „Deficyt” Klaudii Zalewskiej to okres PRL-u, zakotwiczonych stereotypów, tradycji i... Powieści, które zawierają literacki ślad rzeczywistości bywają pasjonującym studium ludzkich losów. Niby typowych, przewidywalnych, banalnych, bo przecież bohaterowie nie wyróżniają się niczym szczególnym. Obserwując ich, powiedzielibyśmy – ot, zwykli, ludzie, żyjący przeciętnie. Świat przedstawiony w powieści „Deficyt” Klaudii Zalewskiej to okres PRL-u, zakotwiczonych stereotypów, tradycji i rodzin przesiąkniętych patriarchalnym zaduchem. Historię tworzą trzy rozdziały – „Zapachy i dźwięki (1951-1953)”, „Uciec stąd (1959-1961)” oraz „Nowe życie” (1965-1966). Wyznaczają one niejako drogę głównej postaci, jej fragmentaryczny portret. Klarę, główną bohaterkę, poznajemy jako małą dziewczynkę, przestraszoną nagłym zamieszaniem spowodowanym chorobą matki, która trafia do szpitala. Dziećmi Eugenii opiekuje się Helga, która mieszka w tej samej kamienicy wraz z babcią. Obie pogardzane przez lokatorów, uznawane za obce, pochodzenia niemieckiego, najwięcej serca okazują dzieciom Eugenii. Kiedy wraca mąż Eugenii, Jan, odbiera od sąsiadek córki i zajmuje się nimi pod nieobecność żony. Między Janem a Helgą nawiązuje się niewidzialna nić fascynacji, oboje jednak odnoszą się do siebie z dystansem. Klara obserwuje życie mieszkańców kamienicy, powoli sama wtapiając się w tło przeciętności.



Obraz kamienicy dopełniają pozostali mieszkańcy, pogrążeni w marazmie, alkoholizmie, zdradach, przemocy. Postacie „Deficytu” cierpią na brak miłości, akceptacji, wszechogarniającą samotność. Ich życie to kolekcja szarych, identycznych dni, wypełnionych pracą, rodziną, codziennymi zmartwieniami. Szare życiorysy ludzi zmęczonych przetykają linie narodzin i śmierci, osobistych dramatów, sekretnych miłości, kłótni. Nieszczęśliwa jest Eugenia, zawsze w cieniu piękniejszej siostry, zakochuje się bez pamięci w Janie, który po ślubie okazuje się być innym człowiekiem, nie stroniącym od alkoholu, oziębłym i nieobecnym. Skomplikowane relacje łączą również matkę z dziećmi. Kobieta nie traktuje jednakowo swoich córek, wyróżniając starszą Aleksandrę i ignorując aspiracje młodszej - Klary. Dziewczynka zazdrości siostrze możliwości kształcenia się, sama musi zrezygnować ze szkoły, całkowicie poświęcając się pracy i pomocy matce. Klara nieświadomie powtarza los Eugenii. Życie, ludzie, którzy ją otaczają zdają się osaczać, zaciskać pętlę na marzeniach dziewczyny.



„Deficyt” pokazuje obraz kobiet pogardzanych przez mężczyzn, uprzedmiotowionych, całkowicie poddających się ich woli. Każda z bohaterek poddaje się losowi, nie walczy o siebie, własne uczucia, co owocuje powtarzaniem tych samych błędów. Klara ma coś w sobie z buntowniczki, ale skutecznie zagłusza jej niepokorność oschła matka. Decyduje ona nawet o wyborze przyszłego małżonka dla Klary. Eugenia nie dostrzega prawdziwych problemów, zamyka się w swoich czterech ścianach, tracąc nadzieję na lepszą przyszłość.



Peerelowskie miasteczko jest jednym z wielu szarych, beznamiętnych miejsc na mapie mikroświata, z którego dla wielu nie ma ucieczki. Panuje tu nieustanne poczucie przejmującego deficytu perspektyw. Tak jakby mury kamienic zaszczepiały w swoich mieszkańcach poczucie beznadziei, wewnętrznego smutku. Bohaterowie egzystują w labiryntach uczuć, każdy ich wybór wydaje się pomyłką, która pociąga za sobą kolejne dramaty. „Deficyt” to proza mozaikowa, portretująca wiele życiorysów przeciętnych ludzi. Szkoda, że nie udało mi się znaleźć informacji na temat autorki, wydaje się być anonimowa, skoro nawet na stronie wydawnictwa nie ma krótkiego biogramu. Zapewne jest to literacki debiut Klaudii Zalewskiej. Czy udany? Moim zdaniem jak najbardziej, chociaż trudno szukać tej książki na blogach czy w mediach. Warto dać szansę powieści „Deficyt”, która pomimo szarości i czarnych tonacji pokazuje zwyczajnych ludzi przytłoczonych codziennością, dodajmy codziennością nieustannego braku, którego nie można niczym wypełnić. Autorka opowiada gorzką historię nieobecności, niespełnienia uczuć, utraty. To także opowieść o podciętych skrzydłach, środowisku, które ma silny wpływ na to, kim się stajemy. Dosadnie zostaje oddany również język i sposób myślenia postaci, autorka nie przebiera w słowach, celnie pokazując wulgarną i brutalną rzeczywistość silniejszych i słabszych.
Dziękuję portalowi SZTUKATER za egzemplarz książki.Tam też pierwotnie ukazała się recenzja: https://sztukater.pl/ksiazki/item/21231-deficyt.html?highlight=WyJrc2lcdTAxMDVcdTAxN2Nrb2phZHkiXQ==

pokaż więcej

 
2017-05-11 22:47:12
Ma nowego znajomego: Mea Culpa
 
Moja biblioteczka
1214 185 1663
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (54)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd