subiektywnik literacki 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-10 14:10:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Bo z książkami Jakuba Małeckiego jest tak, że albo się je pochłania całym sobą, albo ... nie, nie! Nie ma żadnego albo, po prostu przeczytajcie dalej.

W najnowszej powieści, tego genialnego pisarza młodego pokolenia, poznajemy dwie osobne historie. Jedna z nich jest skupiona na Oldze. Dziewczyna postanawia opuścić rodzinne miasto - Kalisz i wyjeżdża do Warszawy w poszukiwaniu spełnienia...
Bo z książkami Jakuba Małeckiego jest tak, że albo się je pochłania całym sobą, albo ... nie, nie! Nie ma żadnego albo, po prostu przeczytajcie dalej.

W najnowszej powieści, tego genialnego pisarza młodego pokolenia, poznajemy dwie osobne historie. Jedna z nich jest skupiona na Oldze. Dziewczyna postanawia opuścić rodzinne miasto - Kalisz i wyjeżdża do Warszawy w poszukiwaniu spełnienia marzeń o karierze i lepszym życiu. Stoi za tym historia rodzinna, niespełnione marzenia ojca, który pracował w fabryce fortepianów i matka, która jest wycofana. Olga nie chce taka być, nie chce żałować, że nie spróbowała odmienić swojego życia. Pewnego dnia dostrzega na przystanku autobusowym dorosłego mężczyznę zachowującego się jak małe dziecko, bo pomimo postury rosłego chłopa, trzyma naręcze kolorowych balonów. Tak też zaczynamy poznawać drugą historię. Opowieść o Klemensie, upośledzonym chłopaku mieszkającym z matką, który nazywany jest przez Olgę Dzikiem. W jaki sposób te dwie historie się spotkają, tego dowiecie się z lektury. powiem wam tylko, że jest to coś niespotykanego w literaturze popularnej.
Teraz był czwartek, 23 marca, godzina dziewiętnasta dwanaście, a ona, Olga Lipska, lat trzydzieści dwa, wracała do domu i dochodziła do wniosku, że chyba znowu przemókł jej prawy but. (...) Spojrzała za okno, poruszyła palcami w mokrym bucie i po raz pierwszy zobaczyła tego mężczyznę, chłopca, dziecko, to połączenie ich wszystkich. s. 34

Pisząc o tej książce, która premierę będzie miała dopiero 31 października, nie sposób nie pisać o prozie Jakuba Małeckiego jak o całości. Powiem wam w kilku słowach za co ja tak uwielbiam jego twórczość, a być może to pozwoli wam zwrócić swoją uwagę na jego prozę, bo to że warto, to już wiecie.
Fortepian, z którego pochodziły klawisze, nie był zwykłym fortepianem - kiedyś ojciec wyjaśnił Oldze, że coś takiego jak "zwykły fortepian" nie istnieje, są natomiast fortepiany mniej i bardziej niezwykle. To był jeden z tych bardziej niezwykłych. s.45

Po pierwsze, Jakub Małecki ma niesamowitą zdolność przedstawiania prostych sytuacji w sposób obrazowy i pełny. O co chodzi. Żeby wam to opisać użyję skojarzeń. Wyobraźcie sobie, że stawiacie na stole figurkę, jakiegoś ludzika ulepionego z plasteliny. Chcąc go opisać obracacie go dookoła, obserwujecie z każdej strony, a później dopełniacie opis historią jego powstania, tego gdzie kupiliście plastelinę, jakiego koloru użyliście, co was zainspirowało, żeby tak wyglądał, czyli tak naprawdę poznajecie tą postać całościowo, zlepiając poszczególne elementy w jego wizerunek. Tak samo kreuje swoich bohaterów Jakub Małecki. Ja przepadam za taką formą prozy. Pozwala na dostrzeżenie nie tylko tego co jest na zewnątrz, i co przyciąga uwagę na kilka minut, ale sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad głębszymi sprawami, bo za każdym człowiekiem stoi jakaś przeszłość.
Niedawno natrafiła w "Nikt nie idzie" na wiersz Ryoty, który teraz ukłuł ją gdzieś w środek głowy.
Zły i obrażony wróciłem. A wierzba stoi w ogrodzie.
W jej ogrodzie stały trampolina i mokra od deszczu kosiarka, zostawiona przez kogoś pośrodku trawnika. Krople błyszczały na chromowanym uchwycie i czerwonych osłonach. s.239

Kolejnym elementem składowym jego wyjątkowego stylu, jest umiejętność zaklinania codzienności, przedmiotów, sytuacji, w zdarzenia i rzeczy wyjątkowe. W tej powieści jest to fragment klawiatury fortepianu na drewnianej deseczce, wspomniane już balony, czy lot motolotniom - tutaj ciekawostka, powieść pierwotnie miała nosić tytuł "Nauka latania".
W niedziele wszystko było im wolno. Spali do późna, chodzili po mieszkaniu w pidżamie i koszuli nocnej, potrafili przez cały dzień nic nie robić. Albo robić za dużo - jeździć z miejsca na miejsce, odwiedzać sąsiadów, Jadwiśkę, Wichowskiego. s. 113

W "Nikt nie idzie" zostały również poruszone ważne tematy, omijane często w literaturze popularnej. Mamy tutaj wątek niepełnosprawnego umysłowo chłopaka, a co się z tym wiąże opieki nad nim. Bardzo odśrodkowo jest poruszony wątek niespełnionych marzeń rodziców, które próbują przelewać na dziecko, a także ucieczki przed losem na jaki z góry jesteśmy skazani. Jest też niespełniona miłość, zawiedziona miłość, miłość wymarzona, której się boimy. Wszystkie wątki łączą się w pięknej metaforze latania i ostatniej scenie na lotnisku.
Wyobraziła sobie siebie w wieku osiemdziesięciu, dziewięćdziesięciu lat, wyobraziła sobie, jak coraz słabszym wzrokiem obserwuje kolejne znikające możliwości: spacer do miasta, kieliszek wina wieczorem, kąpiel pod prysznicem na stojąco, przeniesienie herbaty z kuchni do pokoju bez jej rozlania. Coraz więcej rzeczy nagle poza zasięgiem. (...). Wszystko w życiu tamtej powolnej, coraz bardziej wystraszonej kobiety zależało od tego, co zrobi teraz ona, trzydziestodwuletnia Olga Lipska, stojąca na trawniku w Chrcynnie. s. 255

Bardzo serdecznie wam polecam prozę Jakuba Małeckiego, a w szczególności "Nikt nie idzie". To bardzo dobry pretekst dla tych, którzy jeszcze nie znają twórczości tego autora, polecam wam zacząć od tej właśnie książki. A dla tych, którzy już skreślili jego twórczość odpieram tutaj zarzuty, że pisze on tylko o wojnie, nie tutaj akcja dzieje się współcześnie, w dodatku w mieście a nie na wsi. Nie ma tutaj powielanych wątków, jest to zupełnie inna powieść niż poprzednie, jest wspaniała. Życzę sobie więcej takich lektur, bo to jest właśnie dla mnie proza, która dostaje 11 na 10 gwiazdek!

pokaż więcej

 
2018-09-08 20:19:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Każdy wybór ma swoją cenę, a każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Obrazowo można to porównać do każdorazowego stawania na rozstaju dróg. Jaką wybierzesz drogę, taką trasę pokonasz, by osiągnąć cel.


Oliwia Black, tak nazywa się główna bohaterka, ma wszystko czego życzyła by sobie każda kobieta. Męża zarabiającego duże pieniądze, synka, któremu może poświęcić cały swój czas, drogie...
Każdy wybór ma swoją cenę, a każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Obrazowo można to porównać do każdorazowego stawania na rozstaju dróg. Jaką wybierzesz drogę, taką trasę pokonasz, by osiągnąć cel.


Oliwia Black, tak nazywa się główna bohaterka, ma wszystko czego życzyła by sobie każda kobieta. Męża zarabiającego duże pieniądze, synka, któremu może poświęcić cały swój czas, drogie ubrania, kosmetyki, nowości technologiczne. Ale niestety jest to okupione pewnymi niedogodnościami. W tle jest brak zrozumienia, teściowa, która despotycznie włada całą rodziną i brak możliwości rozwoju.

Jest piąta rano. nie może spać. Otwiera oczy i wyczekuje pierwszych skojarzeń. Ciemność i miłość. Ich boi się najbardziej. Ciemność i miłość, stojące pozornie po przeciwnych stronach piramidy emocji. Ciemność to przenikliwy chłód i rozlewająca się po ciele rozpacz. Ciemność to ziemia, w której spoczywają rodzice. Miłość to piękna, choć ulotna nagroda od losu. Uśmiecha sie lekko, obracając sztywne ciało w stronę zaśnieżonego okna. s. 9

Dziewczyna postanawia zbuntować się woli rodziny i decyzji męża, podejmuje pracę w firmie projektowej, ma dopilnować promocji filmu, zająć się zorganizowaniem premierowego pokazu, co wiąże się z pracą przez kilka miesięcy poza Warszawą, a dokładnie w Oslo.

- To tak jakby stojąc zimą w czarnym płaszczu pośród chłodu i smutnych ludzi, nosić w sercu światło i ciepło. Tym właśnie dla mnie jest miłość. s. 240

Jak można się domyślić, tam też dziewczyna nabiera dystansu do wszystkiego, co w życiu ją ograniczało. Dokonuje bilansu zysku i strat, a także poznaje tajemniczego mężczyznę z balkonu obok. Co z tego wyniknie? Czy Oliwia wróci do Warszawy? Czy będzie miała siłę, by walczyć o siebie? Wreszcie jaka będzie cena za swoją samodzielność? Tego dowiecie się czytając tę powieść.

- Zrozum, postępujesz wbrew zasadom Blacków. Mieliśmy wobec ciebie inne plany!. s. 72

Barbara Taraszkiewicz doskonale operuje motywem kopciuszka, złotej klatki, czy emocjonalnego rozedrgania. Bardzo dobrze przekazuje jakie emocje targają dziewczyną, a także co spowodowało, że takie a nie inne decyzje podejmuje. Bo jak wiadomo, za każdym człowiekiem stoi jakaś przeszłość, od której do końca nie da się uciec.

Oczy napełniły jej się łzami bezsilności i rozczarowania. Poczuła się ujarzmiona powinnościami wobec rodziny Blacków. Po raz kolejny doświadczyła na własnej skórze, że mają nad nią ogromną przewagę. Ograniczają jej ruchy, podcinają skrzydła. s. 146

Przyznam się wam, że ja ma słabość do książek, gdzie w nazwiskach, miejscach, zaszyfrowane są emocje, stany bohaterów. Tutaj widać jak na dłoni - Black, znaczy ciemność, czarny to smutek. Oslo, to nowoczesne miasto pełne możliwości. Warszawa - złota klatka. I choć może to wyglądać na pierwszy rzut oka banalnie, to takie nie jest, bo autorka zamieszała tak fabuła, że emocje i przywiązanie do bohaterki biorą na końcu górę.

Jeżeli lubicie książki, które pokazują emocje, które sprawiają, że czytacie ze skręconym od nerwów żołądkiem, że bohater staje się dla was tak bliski, że odnajdujecie w nim cząstkę siebie, to jest to książka dla was. Polecam wszystkim kobietom, które choć raz w sowim życiu pomyślały, że czegoś żałują, lub co by było gdyby.

pokaż więcej

 
2018-08-27 08:02:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czasami los potrafi z nas zakpić. Czasami jedna osoba potrafi wywrócić życie do góry nogami. A czasami my musimy odnaleźć sens ukryty w zdarzeniach, jakie pozornie nie maja znaczenia.


Charley Bordelon, czarnoskóra mieszkanka współczesnego amerykańskiego miasta, otrzymuje nieoczekiwanie, nietypowy spadek po ojcu - plantację trzciny cukrowej. Testament komplikuje jej życie, ponieważ jest tam...
Czasami los potrafi z nas zakpić. Czasami jedna osoba potrafi wywrócić życie do góry nogami. A czasami my musimy odnaleźć sens ukryty w zdarzeniach, jakie pozornie nie maja znaczenia.


Charley Bordelon, czarnoskóra mieszkanka współczesnego amerykańskiego miasta, otrzymuje nieoczekiwanie, nietypowy spadek po ojcu - plantację trzciny cukrowej. Testament komplikuje jej życie, ponieważ jest tam jasno zapisane, że nie może jej spuścizny odstąpić, ani sprzedać. Zdesperowana postanawia przeprowadzić się z jedenastoletnią córką Micah na prowincję, do domu babci nazywanej Miss Honey, gdzie czeka ją wszystko o czym nawet by nie pomyślała.

Nawet teraz, po upływie tylu miesięcy, Charley wciąż nie mogła pogodzić się z tą prawdą. Ojciec sprzedał wszystkie nieruchomości, żeby kupić coś, co w istocie było pustym polem. s. 50

W tej książce mamy wszystko to, co znane nam jest jeśli chodzi o motywy prowincji amerykańskiej. Mamy obcego, wśród małej społeczności dobrze się znającej między sobą. mamy problemy rasowe, pomimo, że akcja rozgrywa się współcześnie. Mamy zdziwaczałą babcię, która rzuca co krok cytatami z Biblii, jest dziewczynka, której przyjdzie pogodzić się z sytuacją, choć bunt jest nieunikniony. Są problemy na farmie, jest rodzinna tajemnica. Wreszcie znajduje się marnotrawny syn, czyli brat Charley. Nie może również zabraknąć wątku romantycznego, bo czymże byłaby opowieść o farmerskiej przygodzie bez romansu.

- Wystarczy słuchać - powiedział, rzucając bloczek na tablice rozdzielczą. - To trzcina cukrowa, pani Bordelon. Z tego sie nie zdaje egzaminów, tym się żyje. s.162

Wszystko to sprawia, że otwiera się przed czytelnikiem obraz niczym wyjęty z amerykańskich produkcji filmowych. jest klimat, są wyraziste postaci, wreszcie niesamowita trzcina cukrowa, która spaja wszystko w osłodzoną całość. Na szczęście nie ma tutaj niepotrzebnego lukru, choć muszę przyznać, że widać odrobinę schematyczność amerykańskich powieści.

Ilu ludziom Miss Honey zrujnowała życie? A jeśli nie zrujnowała, to zwichnęła tak bardzo, że nie można już było tego odratować? Charley poczuła przypływ gniewu - czasem nie da się naprawić zniszczonego życia. Miłość, oddanie, krótkowzroczność, głupota - nic z tego nie miało znaczenia. Czasem po prostu było za późno. s.362

"Królowa cukru" to książka, która spodoba się wszystkim tym, którzy pokochali "Błoto". Choć opowieść posiada zupełnie inaczej rozłożony ciężar narracji, i nie jest to książka sięgająca poziomu "Błota" to przywołuję tutaj te tytuł, ponieważ warstwa narracyjna bardzo mi przypominała tamtą powieść. Jeśli chcecie dowiedzieć się, kim jest tytułowa królowa cukru, oraz Żniwiarz z plantacji cukru, a do tego lubicie Amerykańskie klimaty prowincjonalnych miasteczek i farmerskiego życia, to ta książka przypadnie wam do gustu.

pokaż więcej

 
2018-08-24 19:06:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Bartosz Konecki (tom 2)

W parku w Warszawie zostają znalezione zwłoki dziewczyny z obciętymi dłońmi. Rusza policyjne śledztwo, ponieważ sprawa może być powiązana z wydarzeniami z przed kilkudziesięciu lat. W 1992 roku podobnie okaleczone ciało dziewczynki znaleziono w Kaliszu. Czy podobieństwo dwóch spraw ma coś ze sobą wspólnego?

- Gdzie konkretnie wysiedli? ...
W parku w Warszawie zostają znalezione zwłoki dziewczyny z obciętymi dłońmi. Rusza policyjne śledztwo, ponieważ sprawa może być powiązana z wydarzeniami z przed kilkudziesięciu lat. W 1992 roku podobnie okaleczone ciało dziewczynki znaleziono w Kaliszu. Czy podobieństwo dwóch spraw ma coś ze sobą wspólnego?

- Gdzie konkretnie wysiedli? - Konkretnie to pod Państwowymi Zakładami Mięsnymi. Wielka fabryka, panie kochany. Za komuny przerabiali tam dziennie całe stada trzody chlewnej i bydła. A teraz stoją puste. W upadłości. I komu to przeszkadzało? Myśliwi. Polowanie. Obcięte dłonie. Opuszczona rzeźnia. s. 79

W tym samym czasie, Bartosz Konecki, policjant znany z poprzedniej książki Zbigniewa Zborowskiego, znajduje się na życiowym zakręcie. po wyrzuceniu ze służby zakłada biuro detektywistyczne. Niestety biznes nie idzie po jego myśli. Pewnego dnia zgłasza się do niego tajemniczy gość i zleca śledzienne znanej aktorki Amelii Stokrockiej. O co może chodzić? Czy to zazdrosny kochanek, czy mąż? Czy coś jej zagraża, czy wręcz przeciwnie, zlecenie ma na celu zapewnienie jej ochrony? Detektyw zostaje wplątany w splot wydarzeń, z których ktoś z pewnością nie wyjdzie cało.

- Życie niesie za sobą różne sytuacje. Są takie, których nie sposób udźwidnąć... s.351

"Kręgi" to kryminał, który wchłonął mnie na dwie noce. Przeczytałam w tempie błyskawicy, bo historia jest zdecydowanie warta uwagi. To świetna rozrywka i nazwisko warte zapamiętania dla wszystkich fanów kryminałów. Bardzo podobało mi się połączenie spraw z przed lat z wydarzeniami teraźniejszymi. Wątek detektywistyczny, koneksje rodzinne, wątek gangsterski, naprawdę sporo się tutaj dzieje. Książka ma wyraźnie zaznaczone rozdziały, które są przejściami w czasie. Dzięki dokładnemu opisowi miejsca akcji i roku czytelnik nie gubi się w mnogości wątków, a rozwiązanie zagadki daje na końcu satysfakcję z towarzyszenia bohaterom przez te prawie 500 stron.

- Spójrzcie. - Kręgi. - Na wodzie. - Na początku są małe. A potem popatrzcie, jak się powiększają. Ale musi być ktoś kto zacznie. (Pocahontas) s. 5

Więcej o samej akcji wam powiedzieć nie mogę, ale uwierzcie mi, że nie chcielibyście wiedzieć, bo to popsułoby wam przyjemność z lektury. to świetnie zaplanowana powieść, wykorzystująca kryminalne chwyty, budowanie napięcia, łapanie czytelnika na haczyk, by zaraz później przenieść ciężar narracji na inne wydarzenia. Och, wyśmienita kryminalna uczta.

pokaż więcej

 
2018-08-20 18:49:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Co byś zrobiła, gdyby nagle w jednej chwili okazało się, że całe twoje życie było kłamstwem?
Vivian Miller jest matką czwórki dzieci, ma dom, męża, który po powrocie z pracy z radością pomaga zajmować się dziećmi - brzmi jak bajka? Prawie. Pewnego dnia okazuje się, że wszystko to co ceniła jest kłamstwem. Viv jest analitykiem do spraw rosyjskich uśpionych agentów w CIA. Kiedy nagle na ekranie...
Co byś zrobiła, gdyby nagle w jednej chwili okazało się, że całe twoje życie było kłamstwem?
Vivian Miller jest matką czwórki dzieci, ma dom, męża, który po powrocie z pracy z radością pomaga zajmować się dziećmi - brzmi jak bajka? Prawie. Pewnego dnia okazuje się, że wszystko to co ceniła jest kłamstwem. Viv jest analitykiem do spraw rosyjskich uśpionych agentów w CIA. Kiedy nagle na ekranie komputera zawartość tajnego agenta jej świat zaczyna się zawalać, a w ciągu dwóch kolejnych dni życie okazuje się wymykać jej z rąk.

-Ale ja to ja, Viv.Niezależnie od tego, kim są moi rodzice. - Popatrzył na mnie tak intensywnie, że aż się zdziwiłam. - A przeszłość, to przeszłość. s.116

"Muszę to wiedzieć" to książka z gatunku thriller i muszę wam się przyznać, że mnie absolutnie wciągnęła. Już dawno nie zarwałam nocy. Być może jest to spowodowane faktem, że mogłabym się utożsamić z bohaterką - też jestem matką i rozumiem jej rozdarcie emocjonalne i strach o rodzinę. Ale wróćmy do sedna, i o co właściwie ten szum.

- Czasem - zaczyna mama urywającym się głosem - wydaje się nam, że ukrywając prawdę, ochraniamy tych, których najbardziej kochamy. s.245

Mamy tutaj do czynienia z rodzinnymi zawirowaniami, z kłamstwem, które sięga głęboko pod powierzchnię. Jest tutaj zarysowana sytuacja międzynarodowa, a CIA, czyli tajne służby Stanów Zjednoczonych, rosyjscy uśpieni agenci i zwyczajna kobieta, która nosi ten ciężar na sobie pracując w bazie chroniącej kraj. Jednak gdy w grę wchodzi rodzina, ochrona dzieci i wiara w uczucia jakie łączą je z mężem, każda kobieta jest w stanie wiele znieść i poświęcić. Taka huśtawka emocjonalna funduje niezły roller coaster. A na koniec, po wszystkich zawirowaniach, które przypomnę zawierają się w przeciągu dwóch dni, czyli dość intensywnie, następuje cisza, jak spokój na morzu po sztormie.

Nie chcę ni, co wkopie nas jeszcze głębiej, co jeszcze bardziej pogrąży nas w kłamstwie. Nie chcę spędzić reszty życia, oglądając się stale przez ramię i czekając, aż ktoś wreszcie pozna prawdę(...). s.353

Och jak dobrze mi się ten tytuł czytało. Polecam wam serdecznie jeśli chcecie poczuć emocje bohaterów we własnych trzewiach.

pokaż więcej

 
2018-08-20 18:39:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Ostatnie (tom 1)

Czy miłość dwójki ludzi może być silniejsza niż strach, kłamstwo, tajemnice. Ile jest w stanie poświęcić zakochany mężczyzna, by odnaleźć miłość swojego życia?

Melania Łucka postanawia rzucić pracę w korporacji i wyprowadza się na spokojną wieś o pięknej nazwie Dobroczyń. Tam pewnego dnia poznaje "mężczyznę w deszczu". Romantycznego, niepoprawnego artystę Igora. Wracał z pleneru malowniczego...
Czy miłość dwójki ludzi może być silniejsza niż strach, kłamstwo, tajemnice. Ile jest w stanie poświęcić zakochany mężczyzna, by odnaleźć miłość swojego życia?

Melania Łucka postanawia rzucić pracę w korporacji i wyprowadza się na spokojną wieś o pięknej nazwie Dobroczyń. Tam pewnego dnia poznaje "mężczyznę w deszczu". Romantycznego, niepoprawnego artystę Igora. Wracał z pleneru malowniczego i złapał go deszcz, dziewczyna zabiera go ze sobą i jest oczarowana, bo jak się okazuje, podobna scena z mężczyzną w deszczu miała miejsce w jej ulubionej książce jednej z popularnych autorek powieści dla kobiet Sandry Sauer .

Była uzależniona od czytania. Wszystkiego. W jej domowej biblioteczce Jane Austin stałą obok Paula Astera, Izaak Babel obok Jamesa G. Ballarda, Marquerite Duras obok Caroli Dunn, a Jose Saramago obok Sandry Sauer. Jeśli nie miała książek pod ręką, czytała wszystko, co wydrukowane. Prasę kobiecą, czasopisma motoryzacyjne, gazetki z Lidla i Biedronki, etykiety, ulotki, przepisy, reklamy. Czytała kompulsywnie, narkotycznie, wszędzie. Naprawdę wszędzie. W łóżku też. Przed i po. Na szczęście w trakcie robiła, co trzeba. s. 39
Para zakochuje się w sobie i prowadzą razem sielskie życie, prowadzą galerię sztuki, a Melania dodatkowo zajmuje się pracą przez internet, przyjmuje zlecenia dotyczące dotacji unijnych. Pewnego dnia mężczyzna postanawia wyprawić przyjęcie zaręczynowe, ale sytuacja wymyka się z pod kontroli. Melania nie odpowiada na pytanie wybranka, a następnego dnia rano znika bez śladu. Zrozpaczony mężczyzna postanawia wyruszyć jej śladem, szuka jej w miejscach z przeszłości, ale jak się okazuje nie do końca wie o niej wszystko.

Igor zamknął "Konteksty" i oprał głowę o szybę autobusu. Co zatem po Melanii Łuckiej? Bezmelaniowośćłucka. s. 283

Czy para się odnajdzie? Dlaczego Melania nie przyjęła zaręczyn? Co się stało, że zniknęła nagle i bez słowa? Kim jest autorka książek, które tak lubi dziewczyna? Jakie tajemnice z przeszłości ukrywa przed ukochanym? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź czytając tę zabawną opowieść.

Wiedział, że nadmiar przeszłości rujnuje przyszłość. s.309
"Ostatni portret Melanii" to przezabawna, napisana z humorem opowieść o sprawa ważnych. Pod pozornie błahą fabułą kryje się wiele konotacji pobocznych. Mamy tutaj wątek romantyczny, mamy obyczaj, mamy powieść drogi, jest tutaj silnie rozbudowany wątek ukrywania przeszłości. Dodatkowym atutem jest okraszenie wszystkiego literaturą i przewijającym się motywem książek tajemniczej autorki, jest też wątek sztuki, malarstwa, nie bez przyczyny tytuł tej powieści to "Ostatni portret Melanii".

Igor wyjął pierścionek z puzderka, lecz ona oświadczyła, że włoży go na serdeczny palec prawej dłoni tylko wtedy, gdy Igor namaluje jej portret. Ostatni portret Melanii. s. 129

Dodatkowym atutem powieści jest jej pastiszowy styl. Dla przykładu podam jeden podtytułów na jakie jest podzielona książka: " ROZDZIAŁ DRUGI w którym Igor Żurek wcina bezmięsny żurek, a Melania Łucka jest przekonana, że literatura czasem spotyka się z życiem". Autorka igra z czytelnikiem na granicy śmieszności, wywleka przywary i wszystko to co jest wyśmiewane w literaturze kobiecej, w bardzo inteligentny sposób przemyca popkulturowe znaczenia, wyśmiewa się i przerysowując ludzkie przypadłości, a wszystko to sprawia, że historia opowiedziana ma ciekawy wydźwięk, nie traci na wartości i jest sama w sobie interesująca.

Przeczytał kilka stron z kilku książek. Znalazł wysokokaloryczne emocje, sceny puste jak wata cukrowa i dialogi jak w reklamie radiowej suplementu diety na przeczyszczenie. s. 22

Jeżeli lubicie lekkie, napisane zabawnym językiem powieści przez które po prostu się płynie to to jest jedna z nich. Polecam każdemu, kto oczekuje świetnej rozrywki z wątkami romantycznymi w tle. Ja jestem na tak!

pokaż więcej

 
2018-08-08 19:18:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Ile jest w stanie poświęcić człowiek, który zrozpaczony chce ratować życie swojego dziecka? Czy warto łapać się absolutnie wszystkiego, jak ostatniej deski ratunku?

Rob i Anna nie są małżeństwem idealnym. Właściwie jako para nie pasują do siebie, ale zauroczenie i miłość sprawiają, że zakładają rodzinę. Kiedy pierwsza ciąża kończy się tragicznie Anna jest pełna obaw, gdy po raz drugi...
Ile jest w stanie poświęcić człowiek, który zrozpaczony chce ratować życie swojego dziecka? Czy warto łapać się absolutnie wszystkiego, jak ostatniej deski ratunku?

Rob i Anna nie są małżeństwem idealnym. Właściwie jako para nie pasują do siebie, ale zauroczenie i miłość sprawiają, że zakładają rodzinę. Kiedy pierwsza ciąża kończy się tragicznie Anna jest pełna obaw, gdy po raz drugi zachodzi w ciążę. Nie mają końca łzy szczęścia gdy na świat przychodzi ich syn Jack. I kiedy wszystko wydaje się być na dobrej drodze dochodzi do incydentu. Mając 5 lat podczas nauki jazdy na rowerze chłopiec uderza w drzewo. Od tej pory lekarze nie mają dobrych wiadomości. Nowotwór. rozpoczyna się dramatyczna walka z czasem.

Kiedy żyje się w spokoju i ma się przyziemne zmartwienia, czas płynie niezauważalnie niczym działająca aplikacja. s.169
To co szczególnie przyciągnęło mnie do opowieści, to narracja z punktu widzenia ojca. To on tutaj jest prowodyrem wszelkich działań, matka trochę stoi z boku i przyjmuje wiadomości na sucho. Rob postanawia poruszyć niebo i ziemię, by tylko odnaleźć cień szansy na powrót dziecka do zdrowia. Przez takie zafiksowanie się na jednym celu rozpadają się relacje z żoną. Mężczyzna trafia pewnego dnia na forum, gdzie inny ojciec opisuje historię swojego syna, łudząco podobną do Jacka. Rob postanawia zaryzykować. Czy ta decyzja byłą słuszna? Czy uda się wyleczyć chłopca? Czy Rob w porę przypomni sobie co się w życiu tak naprawdę liczy?

Do głowy przychodzą mi słowa "niebo na własność", jak zawsze wtedy, kiedy jestem sam i wspinając się na wzgórze, szepcę je do siebie przy każdym kroku. s.311

Na ten tytuł spadła niespodziewanie fala krytyki. Że nie wzrusza, że jest o niczym, że nie jest składna. Ja wam powiem tyle, że wszystko zależy kto czego szuka i na jakim etapie życia jest czytelnik. Zdecydowanie inny odbiór będzie u osoby, która ma dzieci, inny u nastolatki, która na razie nie myśli o zakładaniu rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o szufladkowanie, ale o uświadomienie tego, skąd taka rozbieżność w opiniach.

Wydaje ci się, że świat leży ci u stóp. Ale jest odwrotnie: to świat depcze po tobie. s.334

Mnie książka może nie powaliła, ale zdecydowanie pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Chociażby ze względu na związek emocjonalny z zarysowaną sytuacją. Dla matki i ojca nie ma nic cenniejszego niż życie i zdrowie dziecka. A książka "Niebo na własność" pokazuje gdzie są granice, czym jest miłość a czym zaślepienie i daje odpowiedzi na wszystkie pytania zawarte w treści. Polecam, jeśli interesują was wątki psychologiczne i społeczne.

pokaż więcej

 
2018-08-08 19:10:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Napisać książkę o relacjach międzyludzkich tak, by wywołać ogromne emocje w czytelniku potrafi tylko Magdalena Knedler. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie.


Nina (Janina) i Izka (Izabela) to siostry. Choć dzieli je różnica wieku połączyła je siostrzana nić porozumienia. Uwielbiają swoje rytuały, są niesamowicie emocjonalne, ale dzieli je ... jeden oddech.

Prawda lepiej sprawdza...
Napisać książkę o relacjach międzyludzkich tak, by wywołać ogromne emocje w czytelniku potrafi tylko Magdalena Knedler. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie.


Nina (Janina) i Izka (Izabela) to siostry. Choć dzieli je różnica wieku połączyła je siostrzana nić porozumienia. Uwielbiają swoje rytuały, są niesamowicie emocjonalne, ale dzieli je ... jeden oddech.

Prawda lepiej sprawdza się w tych obszarach, w których nie trzeba tak po prostu radzić sobie z życiem, każdego dnia uczyć się drugiego człowieka i godzić na kompromisy. s.50
Nina pozornie prowadzi ustatkowane życie. ma stabilną pracę, męża i dorastającą córkę. Jej siostra, która robi karierę w korporacji wychodzi za mąż za mężczyznę z przeszłością. Pewnego razu czwórka dorosłych ludzi podróżuje samochodem i dochodzi do wypadku. Czy wszystko było takie na jakie wyglądało, czy to przypadek sprawił, że mąż Izy nie żyje, czy coś się jednak wydarzyło. Co wspólnego ze sprawą ma chabrowa koszula i czy da się zrozumieć, wybaczyć i zapomnieć przeszłość drugiego człowieka?

Człowieka można w gruncie rzeczy bardzo łatwo i bardzo szybko zniszczyć, albo też zniszczyć w nim coś delikatnego, czego nie da się już później odtworzyć. s.237

To, co rzuca się w oczy w najnowszej powieści Magdy Knedler to praca nad emocjami. Ta książka nie opowiada samej historii, choć czytelnik podąża śladami bohaterów, by odnaleźć wszystkie elementy składające się na rozwiązanie zagadki i odnalezienie odpowiedzi na pytanie: co się tak naprawdę stało? To historia relacji, która została zatruta przez pewne zdarzenia. Niedopowiedzenia, tajemnice, skrywane sekrety doprowadzają do zatarcia się kontaktów. Ninę poznajemy w przeddzień swoich 40-stych urodzin, kiedy wyrusza z Wrocławia na Mazury, by odwiedzić siostrę mieszkającą u matki. Kobiety nie widziały się od dwóch lat, od czasu feralnego wypadku. Czy uda się odbudować relacje? Czy możliwe jest zrozumienie?
Prawie zawsze chodziło o to samo. O sprzeczność tego, co na powierzchni, z tym, co pod skórą. O odwieczną historię ujarzmiania człowieka, który chcąc się wyzwolić, zawsze musi kogoś skrzywdzić. s. 226

Nikt tak jak Magdalena Knedler nie potrafi mówić o tym co pod skórą człowiek nosi. Emocje, myśli, to wszystko wychodzi na wierzch. Aż czytelnik dostaje gęsiej skórki, bo każda sytuacja jest tak realna, że aż boli. Za to właśnie pokochałam tą autorkę, i muszę wam powiedzieć, że i tym razem mnie nie zawiodła. Pięknie opowiedziana nie taka prosta historia rodzinna. Bo niby wypadek, przypadek, ale tak naprawdę wiele tutaj niedopowiedzeń, żalu i zależności. To co między słowami jest najważniejsze.

Jeśli chcecie poznać historię dwóch sióstr, zdrady, niespełnionych marzeń, zawiedzionych nadziei. Jeśli chcecie dowiedzieć się co wspólnego ze sobą mają wypadek, chabrowa koszula, rosa, siekiera i Hel to koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Bo czasem jeden oddech może zmienić wszystko...

Magdalena Knedler to specjalistka od targania emocjami czytelnika w sposób niezwykle inteligentny. Jej bohaterowie zawsze mają do powiedzenia dużo mądrych rzeczy, a argumenty jakimi się posługują wynoszą czytelnika na nowy poziom znaczenia tekstu. Miłego balansowania na krawędzi!

pokaż więcej

 
2018-08-08 19:05:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

och, muszę się do czegoś przyznać... uwielbiam serial i trzy filmy o Carrie Bradshaw i jej trzech przyjaciółkach. Ich zmagania z męskim światem, poszukiwania prawdziwego uczucia, marzenia dziewczynek i świecie dorosłych kobiet, wszystko w Nowym Yorku i do tego jeszcze podszyte pięknymi strojami od światowych projektantów. To taki świat marzeń. Ale czy wiecie, że zanim powstał serial była... och, muszę się do czegoś przyznać... uwielbiam serial i trzy filmy o Carrie Bradshaw i jej trzech przyjaciółkach. Ich zmagania z męskim światem, poszukiwania prawdziwego uczucia, marzenia dziewczynek i świecie dorosłych kobiet, wszystko w Nowym Yorku i do tego jeszcze podszyte pięknymi strojami od światowych projektantów. To taki świat marzeń. Ale czy wiecie, że zanim powstał serial była książka, a właściwie felietony? Jeśli wiecie, to znaczy, że jesteście takimi fanami jak ja, a jeśli jeszcze nie wiecie, to się zaraz dowiecie.



Jesień 1994 roku. Młoda dziennikarka " The New York Observer" otrzymuje zadanie pisania felietonów. Pomyślała, że będzie opisywała życie swoje i trzech przyjaciółek, które spotykały się regularnie na plotki o mężczyznach. i tak powstała seria tekstów, które podbiły serca Nowojorczyków. Szybko wykupiono prawa do serialu, który nazwano "Jak upolować faceta, czyli seks w wielkim mieście", a zaraz po sukcesie serii stworzono wersję kinowe. Dom Wydawniczy REBIS wydał wznowienie książki, czyli zbioru felietonów, które stały się przyczyną całego zamieszania.
I tak cztery przyjaciółki z Manhattanu stały się ulubienicami wszystkich kobiet na całym świecie. Teraz, 20 lat od premiery serialu
- Związki w Nowym Yorku polegają na braku przywiązania - powiedziała. Tylko jak się przywiązać, kiedy się w końcu tego chce?
Kochana, wtedy wyjeżdżasz z miasta. s. 11

Tak wygląda geneza. A o co cały ten szum? Mamy cztery przyjaciółki. Każdą na innym etapie poszukiwań mężczyzny, związku. Każda stawia też na coś innego w poszukiwaniach. Pikantne opowieści podszyte są wydarzeniami, które rozgrywają się w Nowym Yorku.
A jednak cztery kobiety zgodziły się pojechać: Miranda - szefowa kablówki, lat trzydzieści dwa; Sarah - właścicielka agencji PR, lat trzydzieści osiem; Carrie - w pewnym sensie dziennikarka, lat trzydzieści cztery; Belle - bankowiec i jedyna wśród nas mężatka, lat trzydzieści cztery. s. 102

Muszę przyznać, że choć wiedziałam, że zanim był serial były felietony, to jednak pierwsze zobaczyłam serial, filmy a na końcu przeczytałam książkę. I szczerze, to cieszę się z tej kolejności. Dlaczego? Już tłumaczę. Po pierwsze serial skupiał się na Carrie. Ona była narratorką i od niej wszystko się zaczynało i na niej kończyło. Filmy skupiały się na czwórce przyjaciółek, które mają potrzebę spędzenia czasu razem, pomimo zobowiązań, związków i relacji jakie wiążą je z mężczyznami. Tutaj widać kolorowe ubrania, przepych i skupienie się na przyjaźni. Natomiast w felietonach mamy punkt ciężkości zwrócony na mężczyzn. Wszystko obraca się wokoło tego, jakie typy znajdziemy w Nowym Yorku, czego się można spodziewać, gdzie szukać, a gdzie lepiej nie. I szczerze powiem, gdybym przeczytała najpierw książkę, to pewnie serialu bym nie oglądała. Bo to mi jakoś nie bardzo odpowiadało. Taki szowinizm, sprowadzanie wszystkiego do seksu, bez nawiązywania relacji, tylko zagrywki mające na celu doprowadzenie do konsumpcji. Cieszę się, że najpierw widziałam serial, bo doszukałam się w tych tekstach tego, czego nie doczytamy bezpośrednio. Ogromną frajdę sprawiało mi odnajdywanie w tekstach poszczególnych odcinków serialu, lub scen. Wam też polecam taką kolejność. A jeżeli jest tutaj ktoś, kto najpierw czytał, a później oglądał, to dajcie znać, jak wasze spostrzeżenia.
- No dobra zadzwonił pod koniec lata i znowu zaczęliśmy się spotykać. Najważniejsze, to musisz być gotowa, żeby w każdej chwili odejść. Musisz być krok do przodu. Faceci nie mogą myśleć, że jesteś biedną, cierpiącą kobietką, która nie potrafi bez nich żyć. bo to przecież nieprawda. potrafisz. s.182

Niemniej, moim zdaniem warto zapoznać się z pierwowzorem, bo to jednak kultowa produkcja, w dodatku z taką historią powstania, że sama geneza nadawałaby się na opisanie i sfilmowanie. Tak właśnie powstają ikony popkultury, popularne skojarzenia, stereotypy, czy wzorce.

pokaż więcej

 
2018-08-08 18:51:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-08-08 18:36:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jeśli choć raz zastanawialiście się nad sensem tego co robicie, tego co macie, tego do czego dążycie, to to jest książka dla was. Bo czasami warto zrobić bilans, by złapać balans.


Robert Brenner jest 38 letnim nauczycielem muzyki w Monachijskiej szkole. Muzyka to pasja jego życia, ale nigdy nie potrafił wybić się ponad schematy z czymś swoim. Pewnego razu odkrywa w swoim uczniu, tajemniczym,...
Jeśli choć raz zastanawialiście się nad sensem tego co robicie, tego co macie, tego do czego dążycie, to to jest książka dla was. Bo czasami warto zrobić bilans, by złapać balans.


Robert Brenner jest 38 letnim nauczycielem muzyki w Monachijskiej szkole. Muzyka to pasja jego życia, ale nigdy nie potrafił wybić się ponad schematy z czymś swoim. Pewnego razu odkrywa w swoim uczniu, tajemniczym, skrytym i zamkniętym w sobie Raulim ogromny talent. Jego życie znów nabiera sensu, postanawia zrobić wszystko by swoje marzenia spełnić za pomocą chłopaka. Przerzuca na niego swoje niespełnione marzenia. Czy to może się udać?

Wszystko przemija tak szybko. Warto by zatrzymać czas, pomyślał. Po prostu położyć się na nim, przydusić, aż zabraknie mu tchu... s. 9

Brenner spotyka się też często z kobietami. Żadnej z nich nie potrafi na dłużej zatrzymać przy sobie. Pewnego razu poznaje Larę. Gdy zaczyna rozumieć, że jest kobietą jego życia, ona musi wyjechać, by rozpocząć karierę w szkole we Włoszech. Czy ten związek uda się uratować?

Właściwie to nawet była prawda. To nie miało nic wspólnego z życiem w ogólności. I z brakiem umiejętności radzenia sobie z samym sobą. Lara miała rację. s. 240

Przyjacielem Brennera jest dziwak, imprezowicz, ogólnie podejrzany typ - Charlie. Zawsze potrafi podnieść na duchu Roberta. I choć ma skłonności do narkotyków, przez co jego pojmowanie świata różni się od normalnego, to przyjaźń wygrywa. Dlatego też gdy trafia do szpitala, a później z niego ucieka pod pretekstem choroby matki, która mieszka w Turcji, Robert bez chwili zastanowienia podejmuje pomysł, by pojechać do Stambułu samochodem, teraz, zaraz. Razem z nimi jedzie Rauli. Jak ta podróż zmieni trzech mężczyzn?

Krótko potem chory z miłości nauczyciel, maniakalno-depresyjny, uzależniony od narkotyków Niemiec afrykańskiego pochodzenia oraz litewskie cudowne dziecko jechali autostradą żółtym volkswagenem. s. 249

Tak wygląda zarys fabuły, bo to co dzieje się w tzw. międzyczasie to zebrane w powieść schematy, wątki nadające się do tematów maturalnych, czy opracowań. I nie jest to zarzut, bo ta powieść to w ciekawy sposób opowiedziana historia o poszukiwaniu siebie, o odnajdywaniu sensu i zauważeniu tego co czasem jest blisko, a my szukamy daleko.

Na pochwałę zasługuje sam pomysł rozplanowania powieści. Jest ona podzielona tak jak dzieli się płyta z muzyką. Jako że muzyka to temat przewodni, taki podział jest tutaj dodatkową treścią naddaną, a ja bardzo lubię tego typu smaczki.

Dodatkowo powracanie w powieści do wątków dobrze znanych jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ pozwala na śledzenie samej historii niespełnionego nauczyciela, jako wątku samodzielnego lub w odniesieniu do własnych obserwacji dzisiejszego świata. Mamy tutaj wątek dalekiej podróży, w którym dzieją się rożne nieprzewidziane rzeczy. Mamy motyw dziwaka, Charliego, który pojawia się w powieści po coś, a dokładnie po co to już się dowiecie czytając. Jest motyw muzyki, przedstawiony jako świat zamknięty, znany tylko wybranym, jako pasję napędzającą życie. Jest tutaj poruszony wątek niespełnionych marzeń, strachu przed podejmowaniem ryzyka, a także wątek miłości i przyjaźni.

Myślę, że jak na książkę mającą trochę więcej niż 400 stron to bardzo dużo. Każdy czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie. Mnie podobają się książki, które same w sobie opowiadają zamknięta historię, a dzięki temu pozwalają zastanowić się nad swoim życie, motywują do tego, by odnieść się do samego siebie, by pomyśleć nad wszystkim nawet po zamknięciu ostatniej strony. Ostatnio usłyszałam zdanie, że warto zaprzyjaźnić się z samym sobą, bo to jedyna osoba z która spędzimy całe życie. I właśnie o tym jest ta powieść.

- Jest pan tutaj, ponieważ nie podejmuje pan żadnych decyzji. A to źle. Jeżeli pan nic nie postanowi, zrobi to za pana życie. A życie podejmuje często gorsze decyzje, ponieważ karze słabość i wahanie. Świat został stworzony dla odważnych, a reszta płynie z nurtem, przy czym większość idzie na dno. Zastanówmy się więc, czy jest pan przynajmniej dobrym pływakiem. powinien pan nim być, skoro nie chce pan podejmować żadnych decyzji. s.334

Zaciekawieni? Zapraszam do lektury! Bo warto.

pokaż więcej

 
2018-07-19 01:36:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Nowakowie (tom 1)

Żona, czwórka dzieci, prawnik i ona. Ta trzecia. Czy to może się udać? Czy da się wybrnąć z sytuacji tak, by nikogo nie zranić? Odpowiedź jest prosta - przeczytajcie książkę.

Nowakowie. To rodzina jakich wiele wśród nowobogackich mieszczuchów. I żeby była jasność, nikogo tutaj nie obrażam, a jedynie nakreślam sytuację. On, Krzysztof, wspólnie z żoną Małgorzatą wychowują czwórkę dzieci. Choć...
Żona, czwórka dzieci, prawnik i ona. Ta trzecia. Czy to może się udać? Czy da się wybrnąć z sytuacji tak, by nikogo nie zranić? Odpowiedź jest prosta - przeczytajcie książkę.

Nowakowie. To rodzina jakich wiele wśród nowobogackich mieszczuchów. I żeby była jasność, nikogo tutaj nie obrażam, a jedynie nakreślam sytuację. On, Krzysztof, wspólnie z żoną Małgorzatą wychowują czwórkę dzieci. Choć tak naprawdę to Gosia wszystko ogarnia, a Krzysztof pracuje jako prawnik w kancelarii swojego ojca. Pewnego dnia poznaje Monikę, która zostaje zatrudniona jako asystentka. Szybko między nimi nawiązuje się relacja. Krzysztof zaczyna oddalać się od rodziny i prowadzi podwójne życie. Na razie nikt się nie zorientował, ale afera wisi w powietrzu.

Rodzina to misterna budowla. Bardzo delikatna materia. Drobny błąd konstrukcyjny ... poluzowana cegła, jedna poluzowana cegła w końcu wypadnie, a wtedy wszystko zacznie się sypać. Pozostanie ruina. s.157

Rodzinę Nowaków poznajemy 1 września, kiedy to z samego rana wszyscy domownicy szykują się do wyjścia, bo właśnie rozpoczyna się rok szkolny. Jest to przełomowy dzień, bo po raz pierwszy do przedszkola idzie najmłodszy syn Krzysztofa i Małgorzaty - Kuba. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że za kilka dni ich świat runie. Jak wiele może zmienić się w cztery dni? Co spowoduje, że wszystko zacznie się sypać, a prawda wyjdzie na jaw? Ile w życiu rodziny zależy od prawdy i szczerości, a ile od umów i konwenansów?

Wszystkie fundamenty zaczęły niszczeć. s.231

Muszę tutaj zaznaczyć, że ta książka nie spodoba się wszystkim. Bo chodź jest tutaj silnie zarysowana sytuacja każdego z członków rodziny i można śledzić opis uczuć wewnętrznych poszczególnych bohaterów, to zdecydowanie jest to powieść psychologiczna skierowana do starszych czytelników. Mówiąc starszych mam na myśli "starszych stażem życiowym" i bagażem doświadczeń. Jest to zarazem ogromny atut tej powieści, a także jej wada.

- Tak, kochanie, wiedziałam.- Pogłaskała go po głowie. - Niestety wiedziałam. A czasem lepiej nie wiedzieć. s. 414
Mnie się bardzo podobała, bo choć od początku wiedziałam, że sprawa musi gdzieś, w którymś momencie się rypnąć, to z ogromnym zaciekawieniem czytałam i wręcz pochłaniałam kolejne strony, bo napięcie zbudowane jest jakby dookoła narracji. Mamy tutaj relacje rodzinne, które jak się okazuje na końcu wcale proste nie były. Jest wydźwięk całej powieści pokazujący, że tak naprawdę jedną decyzją można zniszczyć życie swoje i innych - i nie mam na myśli tutaj zdrady Krzysztofa! Żeby się przekonać, musicie sami przeczytać.

Coś, o czym już wspominałam, a co bardzo lubię, to wielostronna narracja rozbudowana o uczucia i przeżycia wewnętrzne bohaterów. Trochę to brzmi jak werterowskie rozdarcie, ale tak to właśnie działa. Czytelnik w pewnym momencie jest tak bardzo w środku tej historii, że wprost nie można się od niej oderwać. Pokazanie całej sytuacji z punktu widzenia każdego z członka rodziny daje nam całkowity wgląd w sytuację zastaną.

pokaż więcej

 
2018-07-05 10:46:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Tytułowa Matylda jest młodą dziewczyną, która właśnie rozpoczyna praktyki w korporacji. Marzy o dostatnim życiu, o karierze, choć tak naprawdę te marzenia szybko ocierają się o rzeczywistość i zostają okrojone. W pracy jej przełożonym jest Karol. Ich relacja szybko staje się zawiła, a sprawa komplikuje się po tym, co powiedziała jej lojalna koleżanka, która ostrzegała Mati przed stylem... Tytułowa Matylda jest młodą dziewczyną, która właśnie rozpoczyna praktyki w korporacji. Marzy o dostatnim życiu, o karierze, choć tak naprawdę te marzenia szybko ocierają się o rzeczywistość i zostają okrojone. W pracy jej przełożonym jest Karol. Ich relacja szybko staje się zawiła, a sprawa komplikuje się po tym, co powiedziała jej lojalna koleżanka, która ostrzegała Mati przed stylem podrywania nowych pracownic przez szefa. Czy to wynikało z przezorności, dobroci, czy może z zazdrości, że to nie ona jest w polu zainteresowania Karola? Czy relacja Karola i Matyldy to czysty układ? Czy uczucia mają szansę na to, by rozwinęły się ponad korporacyjnymi szczeblami?

Nie mogłam narzekać na dom, na rodzinę. Dali mi wszystko, czego potrzebowałam, ale czułam się tak, jakbym była przezroczysta. Ich sposób wychowywania nie nauczył mnie ani pewności siebie, ani wiary w swoje możliwości, ano odwagi do podejmowania w życiu ryzyka. s.9


Równolegle do historii Matyldy poznajemy Kostka. Chłopak nie ma łatwego życia. Nic się mu nie układa tak jakby sobie tego życzył, a poznanie Magdy tylko komplikuje jego sprawy. Dziewczyna ściąga na niego lawinę niefortunnych zdarzeń, a informacja o dziecku którego się spodziewa odwraca jego plan na drugą stronę. W pewnym momencie losy Matyldy i Kostka spotykają się. Czy to dobrze wróży? Czy para ma szanse na związek? Czy Matylda będzie umiała wybrać pomiędzy bogatym, mogącym zapewnić jej dostatnie życie Karolem, a uczuciowym, targanym przez życie Kostkiem?

Dochodziłem do wniosku, że nieważne jest miejsce, otoczenie. Jeśli ktoś jest skazany na beznadzieję, dopada go ona wszędzie. Nieistotne jak daleko by uciekł. s.138


Nie, to nie jest prosta historia obyczajowa o młodych ludziach i ich problemach. To niesamowite studium tego, co dzieje się wewnątrz umysłu młodego, nabierającego doświadczenia życiowego człowieka, który musi podejmować ważne wybory. Czasami te wybory decydują o jego byciu lub niebyciu... ale tutaj nie mogę wam fabularnie nic więcej zdradzić. Musicie sami przeczytać tę książkę.

- Czasami myślę - kontynuowałam - że muszę dostać jeszcze jednego kopa od życia, żeby nauczyć się ludzi. Umieć odróżnić chwasty od kwiatów. s.232


Już dawno żadna opowieść nie zmęczyła tak mojej psychiki i wrażliwości. I nie jest to zarzut, ale ogromny komplement kierowany w stronę autorki. Sposób poprowadzenia narracji, rozbicie tych dwóch historii na osobne, ale przecinające się w pewnym momencie, a przede wszystkim zakończenie, które wyrwało mnie z butów, nie mogłam później zasnąć, bo doczytywałam książkę późnym wieczorem. Bohaterów zapamiętam na długo, a ich sprawy są tak realne, że czyta się to jakby ktoś opowiadał o sąsiadach zza ściany. Takich książek chcę czytać więcej! Musicie poznać tę opowieść, bo naprawdę warto.

pokaż więcej

 
2018-06-29 18:37:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kiedy w grę wchodzą uczucia matki do dziecka nic innego się nie liczy. Sasza wie, że cena jaką przyjdzie jej zapłacić za to by Karolina wróciła będzie bardzo, bardzo wysoka...


Jeszcze nigdy nie czekałam tak długo na zakończenie jakiegoś cyklu książek, jak na czwarty tom serii Żywioły Saszy Załuskiej Katarzyny Bondy. Podsycanie napięcia przez samą autorkę tylko dodawało animuszu, a...
Kiedy w grę wchodzą uczucia matki do dziecka nic innego się nie liczy. Sasza wie, że cena jaką przyjdzie jej zapłacić za to by Karolina wróciła będzie bardzo, bardzo wysoka...


Jeszcze nigdy nie czekałam tak długo na zakończenie jakiegoś cyklu książek, jak na czwarty tom serii Żywioły Saszy Załuskiej Katarzyny Bondy. Podsycanie napięcia przez samą autorkę tylko dodawało animuszu, a oczekiwanie na finał, to już była jazda bez trzymanki. Ale wracając do samej książki.


Córka Saszy zostaje porwana. Matka targana emocjami zgadza się na każdy warunek, by tylko znów mogła zobaczyć swoje dziecko. Prywatne śledztwo jakie zaczyna prowadzić kobieta wykazuje, że porwanie dziewczynki jest powiązane z zagadkowym samobójstwem byłego oficera wywiadu, pseudonim Dziadek, niegdyś przełożonego Załuskiej. To w jego posiadaniu znajdowało się archiwum kompromitujące najważniejszych polskich polityków. Na domiar złego okazuje się, że te dokumenty zniknęły. W ich poszukiwaniach biorą udział wszystkie zainteresowane strony – zarówno mafiosi, jak i politycy oraz służby specjalne – a komuś niezwykle zależy na tym, żeby to właśnie Sasza je odnalazła. Pewnego dnia, w starej torpedowni w Gdyni nurek znajduje zwłoki kobiety. Jeszcze zanim badanie DNA potwierdzi tożsamość ofiary, komendant Robert Duchnowski rozpoznaje ciało…

- Szczerze? Wszystko mi jedno, kto to zrobi i ilu zginie. Sama jestem gotowa na wszystko. Muszę ją odzyskać. s.526

Jeżeli znacie styl książek Katarzyny Bondy to wiecie, że mając taki zarys akcji, pomiędzy jest jeszcze 600 stron wypełnionych szczegółami dotyczącymi polityki, działania państwa z tej drugiej, ciemnej strony, mafijnymi powiązaniami, pracy profilerskiej, organów ścigania i przede wszystkim wątkami osobistymi, które są spoiwem całego cyklu. Bo gdyby nie postać Saszy, nie byłoby tych czterech książek.

Właściwie wszystko jest fikcją. Jej emocje, rodzina, praca, doświadczenie, zachowania, wygląd. Wszystkiego uczyła się na nowo. Tak wiele razy zrzucała skórę, uciekała, tyle postaci odgrywała, że już nie pamiętała, kim jest naprawdę... s.375

Muszę wam powiedzieć, że ja jestem ogromną fanką zarówno sposobu tworzenia książek, ich dopracowania, dbałości o szczegóły, nadbudowywania samych akcji tym co dookoła i tym co wiąże przeszłość z teraźniejszością. Uwielbiam też samą autorkę, bo jest spójna w tym co robi z tym co mówi i jeszcze odpowiednio do tego wygląda. Mi bardzo odpowiada, a to sprawia, że jej kryminały bronią się same.


"Czerwony pająk" jest ostatnim tomem cyklu, co postawiło kropkę nad i. Opowieść jest zamknięta. Autorka wraca tutaj do wątków z pozostałych części, wszystko składa się w całość. Ale, jeżeli tak jak ja, nie lubicie wątków przesyconych polityką, to odnajdziecie tutaj również świetnie rozbudowaną warstwę emocjonalną bohaterów i społeczną. Można śledzić wątki osobiste, rozwiązując z bohaterką sprawy i powiązania z przeszłości. Natomiast, jeśli lubicie postać Saszy, tak jak ja, to ta część nie pozwoli wam od siebie odejść. Tutaj jest taki roller coaster, a finał, pomimo tego, że można domyślić się co się wydarzy, to i tak zaskakuje.

Z ogromną przyjemnością polecam wam "Czerwonego pająka", jak również cały cykl przygód z Saszą Załuską w roli głównej. To zupełnie nowy level polskiego kryminału, który warto sprawdzić, bo a nóż spodoba się i wam.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
143 107 674
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd