Dobraksiazka 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 6 dni temu
Teraz czytam
  • Duma i uprzedzenie
    Duma i uprzedzenie
    Autor:
    Najgłośniejsza powieść Jane Austen, na podstawie której zrealizowano równie głośny film. Nawiązuje do niej Helen Fielding w bestsellerowym Dzienniku Bridget Jones. Niepozbawiona ironii i humoru kostiu...
    czytelników: 37776 | opinie: 1576 | ocena: 8 (20389 głosów) | inne wydania: 40

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-19 22:03:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane

Molly była niegdyś częścią rodziny Donnellych. Przyjaźniła się z Patrickiem i Julią i byli wręcz nierozłączni. Sytuacja skomplikowała się, gdy dziewczyna uwikłała się w dwuznaczną sytuację z drugim bratem, Gabe'm, czego oczywiście nie ujawnili. Wszystko zostałoby tajemnicą, gdyby nie książka, którą wydała mama Molly i która była inspirowana życiem uczuciowym córki. Afera doprowadziła do... Molly była niegdyś częścią rodziny Donnellych. Przyjaźniła się z Patrickiem i Julią i byli wręcz nierozłączni. Sytuacja skomplikowała się, gdy dziewczyna uwikłała się w dwuznaczną sytuację z drugim bratem, Gabe'm, czego oczywiście nie ujawnili. Wszystko zostałoby tajemnicą, gdyby nie książka, którą wydała mama Molly i która była inspirowana życiem uczuciowym córki. Afera doprowadziła do skłócenia rodziny, a Molly szykanowano na każdym kroku. W efekcie dziewczyna przeniosła się do innego miejsca i tam przez rok pozostała w ukryciu. Jednak rok szkolny w internacie szybko minął i na wakacje zmuszona była wrócić do domu. Nie jest jej łatwo stawić czoła mieszkańcom i trawiącym ją demonom, siłę daje jej tylko myśl o wyjechaniu na studia już najbliższej jesieni.
Powieść opowiada o tytułowych 99 dniach lata, to w tym czasie Molly zmaga się z przeszłością, ponosi konsekwencje swoich czynów i znów spotyka Gabe'a i Patricka. Cała historia skupia się na poczynaniach i skomplikowanych uczuciach Molly. Dziewczyna znów wchodzi z relacje z braćmi, którzy niczego jej nie ułatwiają, ponieważ prowadzą dziwną rywalizację. Ponadto mam wrażenie, że nastolatka zachowuje się, jakby miała rozdwojenie jaźni. Można by to tłumaczyć młodym wiekiem i hormonami, ale ona po raz drugi powtarza swoje błędy. Wchodzenie do tej samej rzeki nigdy nie kończy się dobrze i tak jest i tym razem. Molly wplątuje się w trójkąt miłosny, który w zasadzie stanowi główny temat powieści. Nie przypadło mi to do gustu, ponieważ tego typu historie są oklepane i nudne. Dziewczyna jest niezdecydowana i rozchwiana emocjonalnie, jest w związku z jednym bratem, a za chwilę całuje się z tym drugim. Momentami odnosiłam wrażenie, że w pełni zasłużyła na przyszytą jej łatkę łatwej dziewczyny. Jedyne co mi się tak naprawdę podobało to to, że rozdziały zostały podzielone na dni, co przypominało mi trochę prowadzenie dziennika. Ponadto taka forma sprawiała, że powieść czytało się bardzo szybko, ale czy przyjemnie?
"99 dni lata" to raczej rozczarowanie niż odkrycie. Autorka wybrała utarte schematy, przez co jej powieść nie wywarła na mnie pozytywnego wrażenia, a kreacja głównych bohaterów momentami wywoływała ból głowy. Sądzę, że tę historię zdecydowanie możecie sobie odpuścić i nic na tym nie stracicie.

pokaż więcej

 
2018-06-19 21:04:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane
Cykl: Manitou (tom 4)

Wymiotująca krwią kobieta zostaje przewieziona do szpitala. Na miejscu lekarze nie są w stanie znaleźć przyczyny, ponadto okazuje się, że krew nie należy do niej, tylko do obcych istot. Istotne jest także to, że ma anemię i tak zwany światłowstręt, wyglądem przypomina wręcz wampira. Ten niecodzienny przypadek intryguje lekarzy, jednak nie jest on jedyny. Wkrótce potem wybucha prawdziwa... Wymiotująca krwią kobieta zostaje przewieziona do szpitala. Na miejscu lekarze nie są w stanie znaleźć przyczyny, ponadto okazuje się, że krew nie należy do niej, tylko do obcych istot. Istotne jest także to, że ma anemię i tak zwany światłowstręt, wyglądem przypomina wręcz wampira. Ten niecodzienny przypadek intryguje lekarzy, jednak nie jest on jedyny. Wkrótce potem wybucha prawdziwa wampirza epidemia, która bardzo szybko się rozprzestrzenia i sieje ogólną panikę. Ani medycy ani władze nie są w stanie racjonalnie wyjaśnić tej sytuacji. Dlatego na scenę wkracza jasnowidz Harry Erskine, który przedtem walczył z groźnym Misquamacusem i zdaje sobie sprawę, że to działanie sił nie z tego świata.
Idąc za ciosem zabrałam się za "Krew Manitou", która była o wiele krótsza od jej poprzedniczki, przez co przeczytałam ją o wiele szybciej. I tak jak w "Duchu zagłady" od razu dostajemy dawkę emocji, krwi i okropnych wizualnie scen. Rzucający się na siebie ludzie i pijący krew nie są przyjemnym widokiem, jednak kultura tak bardzo przyzwyczaiła nas do wampirów, że nie wywarło to na mnie aż tak wielkiego wrażenia. Podobnie jak przemoc, brutalny seks i lejąca się krew nie wywołały przerażenia. Główny bohater momentami irytował, zachowywał się w sposób lekkomyślny, choć przecież ratowanie świata nie jest mu obce, ma w tym spore doświadczenie. Powieść ratowała dawka humoru, pomysł na epidemię, świetnie napisane zakończenie i elementy zaskoczenia.
"Krew Manitou" była trochę słabsza od poprzedniej części, ale i tak nie żałuję, że ją przeczytałam. Nadal doceniam kunszt Mastertona i chętnie będę się zapoznawać z jego innymi książkami. Was natomiast zachęcam do spróbowania cyklu Manitou, gdyż ma w sobie to coś.

pokaż więcej

 
2018-06-19 21:00:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane
Cykl: Manitou (tom 3)

Zwyczajna kobieta zajęta w kuchni przygotowywaniem potraw nagle zaczyna słyszeć niepokojące hałasy. Początkowo myśli, że to włamywacz, jednak kiedy meble w pomieszczeniu zaczynają się przesuwać, a na ścianie snują się dziwne cienie, orientuje się, że ma do czynienia z czymś nieludzkim. To tylko jeden z przykładów makabrycznych wydarzeń, jakie spotykają mieszkańców całego kraju. Dramatyczna... Zwyczajna kobieta zajęta w kuchni przygotowywaniem potraw nagle zaczyna słyszeć niepokojące hałasy. Początkowo myśli, że to włamywacz, jednak kiedy meble w pomieszczeniu zaczynają się przesuwać, a na ścianie snują się dziwne cienie, orientuje się, że ma do czynienia z czymś nieludzkim. To tylko jeden z przykładów makabrycznych wydarzeń, jakie spotykają mieszkańców całego kraju. Dramatyczna śmierć dotyka niewinnych mieszkańców i trudno wyjaśnić jej przyczynę. Harry Arskine, człowiek obdarzony instynktem, jasnowidz, zostaje wplątany w te dziwne historie. Okazuje się, że mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z potężnym indiańskim duchem Misquamucusem, który za wszelką cenę pragnie doprowadzić do zagłady. Czy uda mu się ostatecznie pokonać demona, zanim ofiar będzie więcej?
O Grahamie Mastertonie słyszałam jedynie tyle, że pisze świetne powieści grozy. Nigdy nie miałam styczności z jego twórczością, dlatego "Duch zagłady" był dla mnie pierwszym spotkaniem z tym autorem. Muszę od razu przyznać, że już pierwszy rozdział wywołał u mnie ciarki i niezmiernie zaciekawił. Sposób w jaki opisał to, co spotkało Naomi jest zarówno niepokojący jak i ekscytujący. Podobała mi się kreacja głównego bohatera, który mimo tego, że ratuje ludzkość nie został wyidealizowany, jest człowiekiem z krwi i kości. Fabuła dokładnie zarysowana na samym początku potem rozwija się powoli. W końcu sama powieść jest dosyć obszerna i posiada wiele ciekawych wątków. Dla osoby, która lubi wartką akcję może to być trochę nużące, ale warto było trochę poczekać na emocjonujące zakończenie, które zostało napisane z rozmachem. Wnioskując po stylu pisania widać, że twórca ma spory dorobek pisarski i że potrafi zbudować odpowiednią atmosferę grozy.
Jako że nie czytałam poprzednich części traktuję tę powieść jako pojedynczą, a nie element całości. Nie czułam się przez to zagubiona w świecie przedstawionym, bardzo szybko okiełznałam historię i dałam się ponieść plastycznym i momentami przerażającym opisom. "Duch zagłady" to dobrze skonstruowana powieść, która powinna przypaść do gustu miłośnikom Kinga i horrorów.

pokaż więcej

 
2018-06-01 17:32:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane
Cykl: Szóstka wron (tom 2)

Kaz Brekker czuje się upokorzony tym, jak on i jego epika zostali bezczelnie oszukani. Dlatego nie spocznie dopóki nie odzyska swoich milionów i swojej Zjawy, która jest mu bliska, choć sam nigdy się do tego nie przyzna. Owszem, dokonali niemożliwego, włamali się do Lodowego Dworu, ale teraz na pierwszym miejscu stoi zemsta, walka o pieniądze i liczne niebezpieczeństwa, które czyhają na... Kaz Brekker czuje się upokorzony tym, jak on i jego epika zostali bezczelnie oszukani. Dlatego nie spocznie dopóki nie odzyska swoich milionów i swojej Zjawy, która jest mu bliska, choć sam nigdy się do tego nie przyzna. Owszem, dokonali niemożliwego, włamali się do Lodowego Dworu, ale teraz na pierwszym miejscu stoi zemsta, walka o pieniądze i liczne niebezpieczeństwa, które czyhają na ukrywające się Wrony. Bowiem w ich grupie przebywa chłopak, który zna recepturę silnego narkotyku, którego pożąda wiele osób w Ketterdanie. Ponadto Kaz przygotowuje się na ostateczne starcie z jego największym wrogiem, Van Eckiem, a jego drużyna jest osłabiona i wzajemne relacje nie są takie, jak dawniej. Czy mimo wielu przeszkód uda im się odzyskać stracone pieniądze, zemścić się i ujść z życiem?
Zakończenie "Szóstki wron" sprawiło, że nie dało się przejść obojętnie obok kontynuacji. Dlatego z chęcią sięgnęłam po "Królestwo kanciarzy", by poznać dalsze losy Szumowin z nadzieją, że wszystko dobrze się skończy. Po raz kolejny dostajemy rozdziały pisane z perspektywy naszych charyzmatycznych bohaterów. Tym razem do moich ulubionych należały te o Jesperze, Wylanie i Ninie. Wątek tych dwóch pierwszych postaci został zdecydowanie bardziej rozbudowany, za co się cieszę, bo uwielbiam tych dwóch chłopaków. Nina z kolei jest specyficzna, jednak od samego początku przypadła mi go gustu jej osobowość i to jak traktuje biednego Mathiasa. Nadal miałam problem z Kazem, który nie potrafił mnie do siebie przekonać. Owszem jest znakomitym przywódcą, który zawsze ma coś w zanadrzu i prowadzi wiele gier jednocześnie, ale jako człowiek czy przyjaciel nie jest moim faworytem. Akcja została poprowadzona w taki sposób, że na dobrą sprawę trudno się domyślić, jaki będzie następny krok Szumowin i co będzie się działo dalej. Z jednej strony wydarzenia stale prą naprzód, a z drugiej mamy do czynienia z psychologizacją postaci, co jest idealnym wyważeniem. Styl autorki momentami jest ciężki i przytłaczający, ale jednocześnie świadczy o tym, że ta historia nie powinna zostać napisana lekkim językiem, gdzie co drugie zdanie jest żartem czy anegdotą. Jeśli chodzi o zakończenie powieści to jestem nim z jednej strony zaskoczona w pozytywnym sensie, a z drugiej rozczarowana. Jak dla mnie zbyt wiele wątków pozostawiono bez wyjaśnienia, nie wiemy co dalej dzieje się z postaciami, jak na nich wpłynęły te decydujące wydarzenia. Najbardziej szkoda mi bohatera, którego polubiłam, a którego spotkał smutny los. Jednak pozostawienie otwartego zakończenia daje czytelnikom możliwość wyobrażenia sobie tego, co będzie dalej, a może sama autorka powróci kiedyś do historii Szumowin?
Uważam, że "Królestwo kanciarzy" przedstawia podobny poziom jak "Szóstka wron". Jego dużym plusem jest może nie fabuła, ale postacie, do których się przywiązałam i którym kibicowałam do samego końca. Świat griszów jest fascynujący i czuję niedosyt, dlatego chętnie będę sięgać po pozostałe książki Bardugo, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę dylogię.

pokaż więcej

 
2018-05-31 11:44:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Zrecenzowane
Cykl: Szóstka wron (tom 1)

Ketterdan jest stolicą Kerchu, która słynie z niebezpiecznych gangów, które walczą o władzę i dominację. Jednym z nich są Szumowiny, które wspinają się po drabinie dzięki niezwykłym umiejętnościom oraz błyskotliwym pomysłom Kaza Brekkera. Młody mężczyzna otrzymuje zlecenie, które może uczynić go obrzydliwie bogatym i wpływowym złoczyńcą. Jego zadaniem jest odbicie więźnia ze ściśle strzeżonego... Ketterdan jest stolicą Kerchu, która słynie z niebezpiecznych gangów, które walczą o władzę i dominację. Jednym z nich są Szumowiny, które wspinają się po drabinie dzięki niezwykłym umiejętnościom oraz błyskotliwym pomysłom Kaza Brekkera. Młody mężczyzna otrzymuje zlecenie, które może uczynić go obrzydliwie bogatym i wpływowym złoczyńcą. Jego zadaniem jest odbicie więźnia ze ściśle strzeżonego więzienia, do którego jeszcze nikt się nie włamał. W tym celu rekrutuje ekipę, która ma spore szanse dokonać niemożliwego. W ten oto sposób sześć zuchwałych osób rusza na misję. W jej skład wchodzi oczywiście Brudnoręki, jako lider, Inej, zwana inaczej Zjawą, ze względu na umiejętności znikania i pojawiania się znikąd, Jesper, który urodził się z karabinem w dłoni, Nina, która jest potężną griszą posiadającą dar leczenia i zmieniania wyglądu, Mathias, były łowca grisz oraz Wylan, najmłodszy, jednak niebezradny, gdyż opowiada za ładunki wybuchowe. Dla Szóstki Wron nie ma rzeczy niemożliwych, jednak ich przygoda nie będzie należała do najłatwiejszych i wiele będą musieli poświęcić.
O Leigh Bardugo trudno nie usłyszeć, biorąc pod uwagę, że już wcześniej napisała trylogię opartą na tym uniwersum. Dla mnie jednak ta książka była pierwszym spotkaniem z jej twórczością. Dlatego zagłębianie się w świat griszów było powolnym procesem, gdyż musiałam przyswoić sobie sporo informacji. Jednak gdy opanowałam podstawowe pojęcia i pojęłam moce poszczególnych bohaterów, to czytanie szło o wiele szybciej. Dużym plusem tej historii jest kreacja świetnych postaci, które są silnie ze sobą skontrastowane. Od wyważonego Wylana, sprytną Inej, nierozważnego Jespera, swawolną Ninę, silnego Mathiasa po tajemniczego Kaza. Drużyna nie zawsze się dogaduje, a różnice charakterów często prowadzą do sprzeczek. Jednak chęć posiadania ogromnych pieniędzy jest nie lada motywacją. Choć historię śledziłam z ciekawością, to brakowało mi efektu wow, myślałam, że bardziej zżyję się z bohaterami i będę ubóstwiać Brekkera. Niestety mam z nim małe zgrzyty, owszem współczuję mu tragedii, jaka go spotkała, ale nie pasowało mi jego podejście do przyjaciół i to, jak ich traktował. Momentami jego zachowanie mnie irytowało, natomiast jestem oczarowana postacią Niny i Jespera. To właśnie ta dwójka wprowadzała najwięcej humoru i najlepiej czytało mi się rozdziały napisane z ich perspektywy. Zakończenie było zaskakujące, dlatego koniecznie sięgnę po kontynuację, gdyż jestem ciekawa dalszych losów Wron.
"Szóstka Wron" to dobra powieść, która potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Ma swoje minusy, lecz plusy zdecydowanie przeważają, dlatego mam nadzieję, że druga część będzie miała w sobie to coś, co wprawi mnie w zachwyt.

pokaż więcej

 
2018-05-20 13:59:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione, Zrecenzowane
Cykl: Szklany Tron (tom 5.5)

Były Kapitan Gwardii Królewskiej, a obecnie Namietnik Chaol Westfall wyrusza wraz z Nesryn Faliq wyrusza do egzotycznej Antici. Rządzący nią Kagan jest potężnym człowiekiem o licznych armiach, na których zależy Westfallowi. Bowiem jego zadaniem jest zdobycie tego silnego sojusznika do walki z Valgami, z którymi za morzem zmagają się Aelin Galathynius i Dorian Havilliard. Ponadto pomocy szuka... Były Kapitan Gwardii Królewskiej, a obecnie Namietnik Chaol Westfall wyrusza wraz z Nesryn Faliq wyrusza do egzotycznej Antici. Rządzący nią Kagan jest potężnym człowiekiem o licznych armiach, na których zależy Westfallowi. Bowiem jego zadaniem jest zdobycie tego silnego sojusznika do walki z Valgami, z którymi za morzem zmagają się Aelin Galathynius i Dorian Havilliard. Ponadto pomocy szuka również dla siebie. Gdy Szklany Zamek uległ zniszczeniu, Chaol doznał uszczerbku na zdrowiu i stracił władzę w nogach, dlatego też liczy na umiejętności w leczeniu uzdrowicielek z Torre Cesme. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli, gdyż Kaganat pogrążony jest w żałobie po śmierci najmłodszej księżniczki i władca nie jest zainteresowany politycznymi manewrami. Uzdrowicielką mężczyzny zostaje Yrene, niezwykle zdolna młoda kobieta, która szczerze nienawidzi Adarlanu za to, co jej niegdyś uczynił, przez co leczenie człowieka, który go reprezentuje przychodzi jej z wielkim trudem. Mroczne siły podążają jednak za dwójką przybyszów i wkrótce kwitnący Kaganat i jego mieszkańcy mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie.
Za każdym razem, gdy wychodzi książka spod pióra Sarah J. Maas czuję wielką ekscytację. Wiele lat temu zakochałam się w Szklanym tronie, a potem poznałam Dwory, które od razu podbiły moje serce. Nie mniej jednak nadal jestem wielką fanką jej pierwszej serii. Wiem, że wielu czytelników nie przepada za postacią Chaola, ale mam wrażenie, że nie zawsze tak było. Sądzę, że autorka wydobyła z niego wszystkie złe cechy, by na pierwszym planie postawić Rowana i by on stał się główną męską postacią. Ja mimo to przez te wszystkie tomy trwałam przy Chaolu i cieszę się, że dostał swoją powieść. Tym razem zostajemy zabrani do wspaniale rozwijającego się kraju, gdzie widzimy przepych, ruki, które uwielbiane są przez mieszkańców, ogromne gmachy, biblioteki i liczne uzdrowicielki, które dysponują wyjątkową magią. Pojawiło się wiele wspaniałych postaci, które szybko skradły moje serce jak Hasar, Sartaq, Houlun i Nesryn, którą mogłam bliżej poznać. Czasem problemem była dla mnie Yrene, a rola, którą przypisała dla niej Maas nie zawsze mi odpowiadała. W większości uwielbiam tworzone przez nią pary, ale jedna konkretna nie przypadła mi do gustu, bo liczyłam, że los Chaola jednak będzie inny. W powieści jest sporo opisów, a większość czytelników raczej tego nie lubi. Na szczęście tym razem były one tak plastyczne i trafione, że dzięki nim mogłam chłonąć ten świat w stu procentach. Akcja rozwijała się stopniowo, by pod koniec zdecydowanie przyspieszyć i nas porwać.
"Wieża świtu" nie jest powieścią napisaną na siłę czy dla zysku. Świat, który poznaliśmy z "Szklanym tronie" tak się rozrósł, że żeby poznać bliżej Kaganat wręcz musiała powstać osobna historia. Niezwykle podoba mi się to, jak ewoluują bohaterowie, jak zmieniają się ich priorytety i osobowości oraz to, że autorka nie osiada na laurach i ciągle podsuwa nam fascynujących bohaterów. Jestem pod dużym wrażeniem opowiedzianych przygód i uważam, że "Wieża świtu" jest obowiązkową lekturą dla fanów serii, gdyż wnosi mnóstwo istotnych kwestii i będzie miała spory wpływ na dalszą fabułę.

pokaż więcej

 
2018-04-23 20:05:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane
Autor:

Przed Abby Turner całe lato i mimo że część jej paczki przyjaciół wyjechała, to został przynajmniej Cooper, albo aż Cooper. Siedemnastolatka bowiem od dawna coś do niego czuje, ale boi się zniszczyć ich przyjaźń. Ponadto sporą część jej rozmyślań zajmuje zbliżająca się wielkimi krokami wystawa obrazów w muzeum, w którym pracuje. Abby jest uzdolniona w dziedzinie malarstwa i marzy o tym, żeby... Przed Abby Turner całe lato i mimo że część jej paczki przyjaciół wyjechała, to został przynajmniej Cooper, albo aż Cooper. Siedemnastolatka bowiem od dawna coś do niego czuje, ale boi się zniszczyć ich przyjaźń. Ponadto sporą część jej rozmyślań zajmuje zbliżająca się wielkimi krokami wystawa obrazów w muzeum, w którym pracuje. Abby jest uzdolniona w dziedzinie malarstwa i marzy o tym, żeby jej obrazy zawisły na wystawie i by ktoś więcej niż tylko jej znajomi i rodzina mogli je zobaczyć. Niestety dyrektor odrzuca jej propozycje kwitując słowami "za mało głębi". Dla nastolatki, która jak dotąd wierzyła w swoje siły było to sporym ciosem. Jednak po co płakać i się zamartwiać, skoro można coś w tej kwestii jeszcze zmienić. Z pomocą rezolutnego dziadka tworzy listę rzeczy, które mogą jej pomóc "poczuć głębię" i być może ulepszyć jej obrazy. Znajduje się na niej między innymi: pokonać lęk czy zakochać się z wzajemnością. Z pomocą Coopera dziewczyna zaczyna szukać nowych doświadczeń i inspiracji, by malować jeszcze lepiej.
Uważam Kasie West już za weterana tego gatunku. Mam sentyment do wszystkich jej książek i chyba tak już pozostanie. Kolejna powieść daje nam przedsmak zbliżającego się powoli lata. Słoneczne wakacje to czas, który młodzi ludzie kochają najbardziej, dają im możliwość spędzania go w towarzystwie przyjaciół i próbowania nowych rzeczy. Abby poniekąd właśnie to robi, a jej główną motywacją jest przekonanie dyrektora, by pozwolił jej wziąć udział w wystawie jako artysta. Wszystko to co robi tego lata, nie tylko pomaga jej w pogłębianiu uczuć, ale również w dojrzewaniu oraz otwiera na nowe znajomości. Jest tym typem bohaterki, która przesadnie nie irytuje, powiem nawet, że polubiłam ją i Coopera. Jednak bohaterem, który zdecydowanie skradł moje serce jest dziadek Abby, który jest człowiekiem niezwykłym. Imponował mi swoją mądrością, doświadczeniem i sarkazmem, którym raczył wszystkich dookoła. Jako że Kasie West wątek romantyczny wprowadza w każdej swojej historii, to tak było i tym razem. Na szczęście nie wiódł on głównego prymu, tylko został przyjemnie wtopiony w tło.
Bez wątpienia jest to bardzo ciepła i lekka powieść, która mnie zauroczyła. Gdy zaczęłam ją czytać, to oderwałam się od niej dopiero wtedy, gdy przewróciłam ostatnią stronę. Ma w sobie humor i tak poprowadzoną fabułę, że wciąga niemal od samego początku. Może i historia nie jest skomplikowana czy wymagająca, ale autorka swoim lekkim piórem mimo wszystko przyciąga czytelnika. Czekam zatem na kolejne jej książki, a Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po "Miłość i inne zadania na dziś".

pokaż więcej

 
2018-04-22 16:40:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Zrecenzowane
Autor:
 
Moja biblioteczka
561 297 1054
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

zgłoś błąd zgłoś błąd