Marek Krzystek 
mężczyzna, Małopolska, status: Czytelnik, dodał: 2 książki, ostatnio widziany 3 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-17 22:42:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2019-02-15 15:00:25
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Seria: Koliber
 
2019-02-15 14:58:32
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-02-09 19:35:31
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Nabokov
 
2019-02-08 18:49:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-02-08 18:49:36
Dodał do serwisu książkę: Zapomniana wieś
 
2019-02-05 22:17:50
Został fanem autora: Oliver Sacks
 
2019-02-02 21:05:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Autor:

Zwykliśmy wszelkie deformacje wypychać na margines. Oczywiście ogólnie współczujemy, czasami pomagamy, opiekujemy się, ale głównie nie dajemy szans. Tymczasem spojrzenie Sacksa otwiera oczy na inność. Bo odmienność jest inspirująca, i tą inspirację nie znajduje autor w sobie, on jest lekarzem i widzi tę inspirację wewnątrz odmienności. Siła która tkwi w tzw. zaburzonych osobowościach, tych... Zwykliśmy wszelkie deformacje wypychać na margines. Oczywiście ogólnie współczujemy, czasami pomagamy, opiekujemy się, ale głównie nie dajemy szans. Tymczasem spojrzenie Sacksa otwiera oczy na inność. Bo odmienność jest inspirująca, i tą inspirację nie znajduje autor w sobie, on jest lekarzem i widzi tę inspirację wewnątrz odmienności. Siła która tkwi w tzw. zaburzonych osobowościach, tych inaczej zachowujących się głupkach, których zdrowa część społeczeństwa wpycha do wariatkowa, jest nie tylko twórcza, jest wręcz niezbędna społeczeństwu. Byle tylko te dziwactwa nie były naprawiane, naginane do pojęć ludzi „zdrowych”, zmieniane, dostosowywane, ale by pozwolić im żyć według własnego planu, sposobu, spojrzenia na rzeczywistość. Sacks nie proponuje zmian, bowiem obserwuje odmieńców, którzy sami swą odmienność aprobowali, a ich upór i wewnętrzna moc zmusiły społeczeństwo do zaakceptowania aberracji. I cóż wtedy się okazuje? Że odkrywamy nowy, twórczy, fascynujący, zastępczy świat, uwolniony od ograniczeń naszego niby niezastępowanego świata. Jest tylko jedno zastrzeżenie. Nie w stosunku do osób „chorych”. Zastrzeżenie do społeczeństwa. Bo „chore osoby” nie chcą litości lecz potrzebują szacunku, wolności, prawa do bycia sobą, prawa do własnej drogi. No i rzecz jasna serdeczności. Dużo serdeczności i tolerancji. Sacks opisuje przypadki osób z poważnymi brakami, wręcz osób uszkodzonych, którzy odnaleźli się w swoim odmienionym świecie, we mgle w której żyją odnaleźli tajemniczą rzeczywistość niedostępną zdrowym ludziom, planetę Mars, i tą nierealną rzeczywistość transformują na inną planetę, na Ziemię. I to z jakim pożytkiem! Wszystkie opowiadania są niezwykle budujące i dają wiarę w humanitaryzm, ale szczególnie poruszyła mnie opowieść o chirurgu z zespołem Tourette’a ( celowo nie używam słowa: cierpiącego, bo nie jest to książka o cierpieniu czy pokonywaniu cierpienia, jest to książka o byciu sobą) i o stosunku do niego społeczeństwa. Czy i w III RP inność doczeka się ze strony społeczeństwa szacunku jakiego doczekał się nieco inny chirurg w Kanadzie?
I czego dowiódł Sacks, ten szacunek jest konieczny dla rozwoju społeczeństwa, bez inności społeczeństwo jest pozbawione, czego? Najtrafniej ujęła to pani Antropolog na Marsie: „gdyby więc nauka wyeliminowała te geny, świat mógłby zostać opanowany przez księgowych”. A chyba nie życzylibyśmy sobie, by w plebiscycie na L.C. na książkę roku musielibyśmy wybierać pomiędzy Sprawozdaniem rocznym PKOSA, a Rachunkiem Zysków i Strat Kompani Węglowej, choć nie powiem, to na pewno emocjonujące lektury. Dajmy więc prawo odmieńcom dla bycia odmiennym. Niby to nie jest niemożliwe, ale takie trudne. Wiec walczmy o odmienność, może wtedy wreszcie zauważymy, że nie ma dzieci gorszego Boga, są tylko dorośli, którzy widzą a są ślepi. Ta książka dokonuje operacji na niby zdrowych, by przejrzeli na oczy. Człowiek może mieć tę czy inną osobowość, ale jest jedno prawo niepodważalne dla wszystkich, niezależnie od tego co robią i jak się zachowują. To prawo do własnej tożsamości i do tego by ta tożsamość nie była przez nikogo wyśmiewana czy niszczona.
Lektura konieczna.

pokaż więcej

 
2019-01-30 19:47:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-01-30 19:47:28
 
2019-01-26 21:12:18
Został fanem autora: Józef Morton
 
2019-01-26 21:08:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-01-23 12:12:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Imponuje rozmachem i mocnym proekologicznym przesłaniem. Autor zdaje się przekonywać czytelników, że Apokalipsę ludzie sami sobie tworzą, i należy uznać jego argumentację. Wiele starania dołożył w przedstawienie scenariusza zagłady, i to ze strony biologicznej i antropogenicznej. Wychodzi z założenia, że ludzkość nie jest zdolna do koegzystencji z przyrodą, nie mówiąc o jakiejkolwiek innej... Imponuje rozmachem i mocnym proekologicznym przesłaniem. Autor zdaje się przekonywać czytelników, że Apokalipsę ludzie sami sobie tworzą, i należy uznać jego argumentację. Wiele starania dołożył w przedstawienie scenariusza zagłady, i to ze strony biologicznej i antropogenicznej. Wychodzi z założenia, że ludzkość nie jest zdolna do koegzystencji z przyrodą, nie mówiąc o jakiejkolwiek innej inteligencji. To wszystko jest gorzkie i prawdziwe. Natomiast o wartości książek SF nie świadczą wymyślne obce twory, opisane w najbardziej wyrafinowany sposób, ale …ludzie. I tutaj przejawia się słabość tej książki. Postacie są bardzo dobrze opisane, więcej, zachowują się, mówią, robią w sposób w jaki należy się spodziewać, wchodzą ze sobą w relacje, kochają się, nienawidzą, umierają tak jak należy i wtedy kiedy należy. Tak właśnie jest. Lecz brak im najważniejszego, powiewu nowości, zaskoczenia, nietuzinkowości, skrojone są według szablonu dawno ułożonego w masie filmów i książek katastroficznych. Zdecydowanie w literaturze kocham odejście od schematu, zachowania niestereotypowe, bohaterów przekraczających moją wyobraźnię. Inaczej zawsze wychodzi lepiej czy gorzej opisana przeciętność.

pokaż więcej

 
2019-01-11 21:14:43
Został fanem autora: Joseph Heller
 
2019-01-09 22:23:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ta książka to jedno wielkie ostrzeżenie przed… demokracją. Spokojnie, autor nie jest komuchem czy monarchistą, Heller to mędrzec który nie oszukuje się, widzi zalety ale i wady, i przestrzega że demokracja w istocie cały czas balansuje na linie.
Autor stawia diagnozę najpotężniejszej demokracji jaka istniała w dziejach świata, demokracji ateńskiej, przedstawia ją w okresie największej...
Ta książka to jedno wielkie ostrzeżenie przed… demokracją. Spokojnie, autor nie jest komuchem czy monarchistą, Heller to mędrzec który nie oszukuje się, widzi zalety ale i wady, i przestrzega że demokracja w istocie cały czas balansuje na linie.
Autor stawia diagnozę najpotężniejszej demokracji jaka istniała w dziejach świata, demokracji ateńskiej, przedstawia ją w okresie największej potęgi, kiedy nie było przeciwnika który mógłby z nią się zmierzyć, i która to demokracja sama sobie zadała cios który ją powalił i zniszczył. Pycha i pazerność to są cechy które rządziły tą demokracją, nie wytworzyła ona mechanizmu który by ją obronił przed samym sobą. Sądowe zabójstwo Sokratesa to nie był ostatni dzwonek, to był wynik sił destrukcyjnych działających w tym państwie. Demokracja tym się różni od ustrojów totalitarnych, że każdy ma prawo do swoich myśli. W przypadku Aten było to warunkowe, można było myśleć jeśli myślało się zgodnie z polityką demokracji, czyli w praktyce kilku polityków i biznesmenów. Polityków i biznesmenów, którzy czasami nieświadomie, czasami z wyrachowania pchali swoje państwo do zguby, a byli święcie przekonani o swojej nieomylności i nie dopuszczali by ktokolwiek miał prawo tę nieomylność kwestionować. W państwie demokratycznym oczywiście nie ma cenzury, jest za to coś znacznie gorszego, jest eliminacja niewygodnych osób. Sokrates był niewygodny.
Z jaką potężną współczesną demokracją porównuje demokrację ateńską, Heller nie napisał wprost, nietrudno się domyślić. Demokracja ateńska miała jedną zasadę w polityce zagranicznej, którą się bezwzględnie kierowała, była to nielojalność. W świetle tego, że jako społeczeństwo usilnie zabiegamy o przyjaźń zaoceanicznego Brata, wypadałoby mieć oczy szeroko otwarte, by nie spotkał nas los wasali Aten.
Rembrandt dał asumpt autorowi do paradoksów związanych z pieniądzem i stosunkiem do wartości rzeczy, które ten pieniądz odzwierciedla, a raczej przeciwnie, zafałszowuje. Obrazy genialnego malarza były za jego życia sprzedawane taniej niż imitacje malowane przez jego uczniów. Więc jaką wartość przedstawia sobą pieniądz, modę?
Książka ma wiele wątków, głównych i pobocznych, i wszystkie one skłaniają do zastanowienia, do przemyślenia. W każdym razie nic nie jest na tym świecie pewne i nic nie jest warte tyle ile powinno, nawet demokracja i dzieła sztuki, nawet jeśli nam się wydaje że coś jest niewzruszone i zasadne, coś inne niewiele warte, a coś całkiem innego warte fortuny. W przypadku arcydzieł Rembrandta czas zakpił sobie i z malarza i widzów. A co w takim razie z demokracją? Czy czas też zakpi?

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
435 150 3547
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (36)

Ulubieni autorzy (10)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (1)
Lista ulubionych tłumaczy
zgłoś błąd zgłoś błąd