Mateusz 
SportoweFakty.pl
mężczyzna, Łowicz, status: Czytelnik, dodał: 5 cytatów, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-07 18:28:35
Ma nowego znajomego: Łędina
 
2019-05-06 23:54:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Rzadko czytam książki, które są reportażami czy zbiorem felietonów. Raczej szukam czegoś, co po prostu ma fabułę. Niedawno przeczytałem też "Ch...ową Panią Domu", która mnie mocno rozczarowało i trochę mniej wynudziła. O książce Katarzyny Nosowskiej słyszałem jednak wiele dobrego, więc postanowiłem dać jej szansę.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to "kolorowość" tej książki. Już sama okładka...
Rzadko czytam książki, które są reportażami czy zbiorem felietonów. Raczej szukam czegoś, co po prostu ma fabułę. Niedawno przeczytałem też "Ch...ową Panią Domu", która mnie mocno rozczarowało i trochę mniej wynudziła. O książce Katarzyny Nosowskiej słyszałem jednak wiele dobrego, więc postanowiłem dać jej szansę.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to "kolorowość" tej książki. Już sama okładka wyróżnia się na półce, a po jej otwarciu czytelnik zobaczy, że każdy felieton ma swoją szatę graficzną.

A to co najważniejsze - czyli samą treść - również oceniłbym bardzo dobrze. Nosowska pisze w sposób lekki i przyjemny. Większość felietonów przeczytałem z zainteresowaniem (chociaż oczywiście były takie, które mnie w ogóle nie zainteresowały). Część rozdziałów była zabawna, po części z aprobatą pokiwałem głową, a część skłoniła do refleksji.

Wydaje mi się, że "A ja żem jej powiedziała..." to książka, którą można polecić w miarę każdemu czytelnikowi, który od czasu do czasu lubi przeczytać jakieś krótkie formy. Nie musimy od razu przebijać się przez "ileśtamset" stron. Możemy przeczytać kilka felietonów, odłożyć książkę na bok i wrócić do nich za jakiś czas.

Sama książka też nie jest gruba, więc jeżeli zdecydujemy się przeczytać wszystko na raz, to też przesadnie się nie zmęczymy. "A ja żem jej powiedziała..." to na pewno jedna z ciekawszych i na pewno oryginalniejszych pozycji, która wpadła mi ostatnio w ręce.

pokaż więcej

 
2019-04-19 23:19:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Metro (tom 1) | Seria: Kolekcja 70 lat Empik

Zawsze lubiłem utwory związane z końcem świata - czy to w postaci filmowej czy też książkowej. Ochoczo zabrałem się za "Metro 2033". Na początku od razu się ucieszyłem, że akcja powieści nie toczy się w Stanach Zjednoczonych :)

Głównym bohaterem "Metra" jest młody Artem mieszkający na najbardziej wysuniętej na północ stacji. Staje się ona ostatnim bastionem ludzkości w walce o przetrwanie z...
Zawsze lubiłem utwory związane z końcem świata - czy to w postaci filmowej czy też książkowej. Ochoczo zabrałem się za "Metro 2033". Na początku od razu się ucieszyłem, że akcja powieści nie toczy się w Stanach Zjednoczonych :)

Głównym bohaterem "Metra" jest młody Artem mieszkający na najbardziej wysuniętej na północ stacji. Staje się ona ostatnim bastionem ludzkości w walce o przetrwanie z nowym i nieznanym jeszcze zagrożeniem.

Spodziewałem się, że "Metro 2033" będzie typową "rąbanką" - myślałem, że główny bohater będzie chodził od tunelu do tunelu (ewentualnie na powierzchni) i rozwalał kolejnych przeciwników.

Szybko jednak okazało się, że byłem w błędzie. Dla mnie głównym atutem "Metra" jest ciężki, gęsty i mroczny klimat. Cały czas odczuwamy napięcie i wyczekujemy jakie zło tym razem wyskoczy z mroku.

"Metro 2033" to jednak nie tylko trzymająca w napięciu powieść. Dmitry Gklukhovsky porusza także kwestie - i to mnie najbardziej zaskoczyło -związane z polityką, ideologią, religią i sensem istnienia. Było to bardzo dużym atutem książki, ale dla mnie też momentami jej największą wadą. Chwilami rozważań bohatera było zbyt dużo i po prostu wyłączałem się w trakcie lektury.

Niemniej jednak "Metro 2033" oceniam bardzo pozytywnie. Tym razem, nie mogę się doczekać kiedy złapię się za drugą część trylogii.

pokaż więcej

 
2019-03-20 16:44:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Na początku muszę się wytłumaczyć - zapewne nigdy nie sięgnąłbym po tę książkę, gdyby nie fakt, że posiada ją moja kobieta. Powodem nie było jednak to, że patrząc na tytuł, można wywnioskować, że skierowana jest ona do kobiet. Po prostu nie lubię wszelkiej maści poradników życiowych czy książek coachingowych. Jednak znam profil facebookow'y Ch...owej i powiem szczerze, że zamieszczane tam... Na początku muszę się wytłumaczyć - zapewne nigdy nie sięgnąłbym po tę książkę, gdyby nie fakt, że posiada ją moja kobieta. Powodem nie było jednak to, że patrząc na tytuł, można wywnioskować, że skierowana jest ona do kobiet. Po prostu nie lubię wszelkiej maści poradników życiowych czy książek coachingowych. Jednak znam profil facebookow'y Ch...owej i powiem szczerze, że zamieszczane tam rzeczy mnie śmieszą. Stwierdziłem, że może z książką będzie podobnie i trzeba dać jej szansę.

Przyznam się, że za lekturę zabrałem się dość ochoczo. Pomijając fakt, że liczyłem na dobrą rozrywkę i lekką lekturę, to nakręciłem się, bo uznałem, że mam w ręku jakiegoś Świętego Graala i za 280 stron zrozumiem wszystkie kobiety...

Mój entuzjazm szybko się skończył. Oj, naprawdę szybciutko. Przez pierwszą połowę przeleciałem niemal bezwiednie. Teraz wręcz trudno byłoby mi powiedzieć, co tam się działo. Była po prostu nudna. Pomyślałem sobie jednak, że okej - może nie jest mi dane zrozumieć kobiety, może ta książką skierowana jest tylko do płci pięknej. A że nie potrafię odłożyć pozycji, którą już rozpocząłem to brnąłem w to dalej.

I ku mojemu zaskoczeniu, zaczęło się robić ciekawiej. Poruszane tematy mnie interesowały i zaczynało mi się podobać. Trwało to jednak moment. Omawianie pewnych kwestii zamieniło się w jedno wielkie wylewanie żali. Autorka jawiła się jako zgorzkniała osoba, której na świecie nie podoba się nic i zawsze znajdzie powód do narzekania.

Po skończeniu książki cieszyłem się, że już po wszystkim. Tak naprawdę nie wiem czym jest "Ch...owa Pani Domu". Nie był to poradnik, nie była to rzeczywistość opisana w krzywym zwierciadle, nie był to coaching. W pewnym momencie lektury myślałem, że taka książka musiała powstać na te wszystkie coachingi typu "uwierz w siebie", "jesteś zwycięzcą" czy jakieś "bądź facetem z jajami". Na koniec stwierdzam jednak: Nie, nie musiała powstawać.

pokaż więcej

 
2019-03-06 13:07:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dawno nie ucieszyłem się, gdy skończyłem czytać książkę, a odkładając "Ślepnąć od świateł" z powrotem na półkę poczułem... ulgę. Skuszony głośną promocją serialu no i sporym rabatem w księgarni sięgnąłem po książkę autorstwa Jakuba Żulczyka.

Pierwsze, co mnie uderzyło, to wulgarność. Uważam, że w polskim języku można pięknie bluźnić. Niektórzy mają także ten dar, że wysławiając się w sposób...
Dawno nie ucieszyłem się, gdy skończyłem czytać książkę, a odkładając "Ślepnąć od świateł" z powrotem na półkę poczułem... ulgę. Skuszony głośną promocją serialu no i sporym rabatem w księgarni sięgnąłem po książkę autorstwa Jakuba Żulczyka.

Pierwsze, co mnie uderzyło, to wulgarność. Uważam, że w polskim języku można pięknie bluźnić. Niektórzy mają także ten dar, że wysławiając się w sposób wulgarny sprawiają wrażenie, jakby wręcz mówili wierszem.

Książka Żulczyka była jednak wulgarna, a bluźniący w każdym zdaniu bohaterowie po prostu przeszkadzali w jej odbiorze. Gdy już się przyzwyczaiłem do pojawiających się na każdym kroku wulgaryzmów, to zdałem sobie sprawę, że kompletnie nie trafia do mnie styl pisania autora.

Zdania krótkie, jakby rwane. Do tego autor - w moim odczuciu - silący się na górnolotne i barwne porównania. To po prostu czytało się ciężko. Ale może książka broni się fabułą? Nie, niestety gdyby po przeczytaniu książki ktoś zapytał się mnie o czym było "Ślepnąc od świateł" i żebym streścił ją w kilku zdaniach, to miałbym spory problem. Powiedziałbym jedynie, że "Ślepnąc od świateł" było od dilerze narkotyków "pracującym" w Warszawie...

Gdy po przeczytaniu "Ślepnąc od świateł" zobaczyłem, że to właśnie ta książka Jakuba Żulczyka, ma najwyższą ocenę na LubimyCzytać spośród napisanych przez niego, to stwierdziłem, że prędko po kolejną pozycję tego autora nie sięgnę, zdecydowanie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
123 89 440
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (21)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (64)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd