Jarek Zawisza 
Od zawsze uwielbiałem słuchać opowieści... Kiedy tylko nauczyłem się czytać wpadłem w czarną dziurę fantastyki: Lem, Asimov, Dick, Zelazny. Z czasem pojawiły się postaci takie jak Tolkien i Pratchett... przedzierając się przez fantasy zainteresowałem się historią. Czytam też reportaże, thrillery i sporo biografii... Mówiąc szczerze, w książce najważniejsza jest dla mnie opowieść, gawęda, narracja... Uwielbiam kiedy historia okręca się wokół mnie, niczym makaron na widelcu. Akcja, akcja też jest ważna, ale dla mnie akcja to bohater drugoplanowy, najważniejsza jest ciekawa opowieść. Bibliotekę na LC podzieliłem na kolejne lata, aby można było zobaczyć jak (i czy?) ewoluował mój gust czytelniczy. Wszystko to, co przeczytałem dawno i niewiemkiedy oraz to, co uleciało z pamięci wrzucam na półkę "Wykopaliska niepamięci" Jeśli lubisz czytać, serdecznie zapraszam :) PS Jeśli nie interesuje Cię to co przeczytałem i/lub to co o tym napisałem. Jeśli nie interesuje Cię żadna forma interakcji ze mną. A jakimś dziwnym losu zrządzeniem znalazłem się na Twojej liście znajomych, nie miej skrupułów "odznajomić" się ze mną, nie pogniewam się ;)
mężczyzna, Kraków, status: Czytelnik, dodał: 9 książek i 6 cytatów, ostatnio widziany 1 minutę temu
Teraz czytam
  • Dylemat wagonika
    Dylemat wagonika
    Autor:
    Wagonik pędzi po torach w niekontrolowany sposób. Przed nim znajduje się pięć osób, a na bocznym torze stoi jeden człowiek. Wyobraź sobie, że znajdujesz się akurat tuż obok zwrotnicy, która może zmien...
    czytelników: 215 | opinie: 19 | ocena: 6,21 (107 głosów)
  • Gomułka. Dyktatura ciemniaków
    Gomułka. Dyktatura ciemniaków
    Autor:
    Jeden z najbardziej paradoksalnych życiorysów polskiego komunizmu. Absolwent sowieckiej „Leninówki”, członek partii bolszewickiej, wierny wyznawca stalinizmu, który w obecności Berii miał odwagę odmów...
    czytelników: 76 | opinie: 5 | ocena: 6,32 (22 głosy)
  • Van Gogh. Życie
    Van Gogh. Życie
    Autorzy:
    W październiku na ekrany kin wejdzie animacja „Twój Vincent”. Film opowiadający o ostatnich dniach życia Vincenta van Gogha i jego zagadkowej śmierci. Twórcy opowiadają ostatnie dni życia malarza uniw...
    czytelników: 712 | opinie: 11 | ocena: 8,38 (61 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-18 12:39:32
Ma nowego znajomego: Cezar Kolcz
 
2019-01-17 11:46:11
Ma nowego znajomego: ishara
 
2019-01-14 09:50:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Zmotywowany lekkim niedosytem po lekturze "Kosmicznych zachwytów" - Neila deGrasse Tysona, postanowiłem odkurzyć nieco półkę na Legimi i sięgnąć po "Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje" - Carlo Rovelliego.

Cóż w tym przypadku mój apetyt na naukę popularną, o mało nie zakończył się połamaniem zębów...
Zaczyna się to wszystko dość niewinnie, jest o Anaksymandrze, filozofach z Miletu, ...
Zmotywowany lekkim niedosytem po lekturze "Kosmicznych zachwytów" - Neila deGrasse Tysona, postanowiłem odkurzyć nieco półkę na Legimi i sięgnąć po "Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje" - Carlo Rovelliego.

Cóż w tym przypadku mój apetyt na naukę popularną, o mało nie zakończył się połamaniem zębów...
Zaczyna się to wszystko dość niewinnie, jest o Anaksymandrze, filozofach z Miletu, przełomie w postrzeganiu rzeczywistości i roli nauki w poznawaniu świata:

"Filozofowie z Miletu zrozumieli, że nie należy poszukiwać odpowiedzi wśród fantazji, mitologii i religii. Pojęli, że jeśli odpowiednio wykorzysta się obserwacje i rozum – a przede wszystkim zastosuje podejście krytyczne – będzie można wielokrotnie rewidować obraz świata i poznawać te aspekty rzeczywistości, które są zazwyczaj ukryte przed ludzkim spojrzeniem. W ten sposób można odkrywać nowe".

Potem mamy Izaaka, Alberta, kwanty, nieistniejący czas...

I można by te pierwsze rozdziały nazwać spokojną przebieżką w letni słoneczny dzień...
Dalej jest już tylko coraz bardziej mozolna wędrówka na szczyty tego, co nauka obecnie wie o otaczającym nas Wszechświecie.

Pomimo stosunkowo lekkiego stylu i usilnych starań autora aby wyłożyć wszystko w jak najprostszy sposób, chwilami wspina się on na taki poziom abstrakcji, że ja nawet stojąc na taborecie po prostu nie dosięgam...

Jeśli jesteś drogi czytelniku osobą bez przynajmniej podstawowej wiedzy w dziedzinie mechaniki kwantowej, to bez dr Googla nie zasiadaj do lektury tej książki.

Jeżeli zaś interesuje cię życie, wszechświat i cała reszta, to w takim przypadku, serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2019-01-11 02:00:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Oceniając książkę "Wszechświat w twojej dłoni" - francuskiego astrofizyka Christophe'a Galfarda, napisałem iż literaturę popularnonaukową można by z grubsza podzielić na cztery główne nurty:

1. nauka w czystej formie - istny horror!
2. nurt gawędziarski - dla oka miły, acz wnoszący niewiele,
3. droga środka - czyli, to co najlepsze,
4. fajerwerki niczym nieskrępowanego "naukowego"...
Oceniając książkę "Wszechświat w twojej dłoni" - francuskiego astrofizyka Christophe'a Galfarda, napisałem iż literaturę popularnonaukową można by z grubsza podzielić na cztery główne nurty:

1. nauka w czystej formie - istny horror!
2. nurt gawędziarski - dla oka miły, acz wnoszący niewiele,
3. droga środka - czyli, to co najlepsze,
4. fajerwerki niczym nieskrępowanego "naukowego" samouwielbienia autorów - nie warto...

Po przeczytaniu "Kosmicznych zachwytów" miałem dylemat, nie bardzo wiedziałem do której z tych kategorii przypisać tę książkę?
No bo przecież z całą pewnością nie jest to "czysta nauka" więc jedynka zdecydowanie odpada, tu raczej wątpliwości nie było.
Ale co do pozostałych...

Napisane jest to wszystko dość lekko, a jednak procentowa zawartość wiedzy na centymetr sześcienny woluminu jest dość wysoka, więc może trójka?
Ale... zaraz, zaraz, pijane fotony, mierzenie sznurkiem linii brzegowej Wielkiej Brytanii i inne takie, toż to czystej wody nurt gawędziarski!
I tylko czasem... zda mi się, że ktoś nieco się tu wywyższa, że subtelnie próbuje urosnąć z cal, lub pół jego choćby, moim kosztem... czyli i z czwórki, można by w dziele owym nieco odnaleźć.

Mam jakieś takie podskórne wrażenie iż Neil deGrasse Tyson, pozuje tu trochę na takiego współczesnego Carla Sagana, niefortunnie jednak dla nas nim nie jest...
Sagan naszą ignorancję kwitował dobrodusznym uśmiechem, deGrasse Tyson jedynie sarkastycznym chichotem...

Widać że nie jest to spójna książka, widać że niema w niej myśli przewodniej i być jej nie może gdyż jest to zbiór esejów pióra Tysona, ukazujących się przed rokiem 2006, każdego miesiąca w magazynie "Natural History".

Chronologicznie jest więc to książka o co najmniej 11 lat starsza od "Astrofizyki dla zabieganych" i czuć to wyraźnie w stylu pisarskim autora... zupełnie niepotrzebne pozowanie na Sagana, zbędny sarkazm i równie zbędne uproszczenia...

W mojej opinii "Astrofizyka..." jest książką dojrzalszą, bardziej przemyślaną autor użył w niej słów tak zajmujących i ciekawych, że oczy wprost wysysały je z papieru, w dodatku bez użycia słomki...
Tutaj tej esencji trochę mi brakuje.

A jednak, poczytać warto!

pokaż więcej

 
2019-01-09 10:11:45
Ma nowego znajomego: Cressi
 
2019-01-09 10:11:44
Ma nowego znajomego: Emilybooks
 
2019-01-08 01:21:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Yuval Noah Harari, powiedział kiedyś:

"Historia to opowieść o tym, co garstka ludzi robiła w czasie, gdy cała reszta ludzkości orała pola i nosiła wodę" *

I myślę że stwierdzenie to doskonale oddaje istotę życia Davida Roberta Jonesa, znanego szerzej jako David Bowie, ten facet zrobił bardzo wiele aby nie zostać zapomnianym i wdrapać się na sam szczyt... normalnie "Numero Uno, stary!"
...
Yuval Noah Harari, powiedział kiedyś:

"Historia to opowieść o tym, co garstka ludzi robiła w czasie, gdy cała reszta ludzkości orała pola i nosiła wodę" *

I myślę że stwierdzenie to doskonale oddaje istotę życia Davida Roberta Jonesa, znanego szerzej jako David Bowie, ten facet zrobił bardzo wiele aby nie zostać zapomnianym i wdrapać się na sam szczyt... normalnie "Numero Uno, stary!"
Książka amerykańskiego dziennikarza muzycznego Paula Trynki - David Bowie. STARMAN. Człowiek, który spadł na ziemię, z całą pewnością przyczyni się do utrwalenia jego legendy.

Trynka, to zawołany fan Iggy'ego Popa, który pisząc jego biografię zauważył jak niezwykła relacja łączyła go z Davidem Bowiem. Przyjaźń obu rockmanów stała się punktem wyjścia do napisania tej niezwykłej biografii. Fenomen pisarski amerykańskiego dziennikarza objawił się w tej pracy powtórnie, Trynka czaruje słowem, ma w sobie wręcz niezwykłą pasję do muzyki i to widać i czuć na każdej stronie jego książki.
Całe te 500 stron druku, to podróż na wskroś i na przełaj poprzez muzyczny życiorys człowieka zmiennego jak kameleon, wchłaniającego wszelakie mody i style, a jednak bynajmniej nie wtórnego.

To niezawodnie jakaś magiczna receptura na konstruowanie wciągających zdań sprawiła iż czytało mi się tę pracę tak dobrze, bo przecież gdyby muzyka była globusem, to David z całą pewnością dryfowałby gdzieś na antypodach moich muzycznych zainteresowań, tuż obok swego kumpla Iggiego.

Skąd więc pomysł na tę właśnie książkę?
Ano było wiele o tej postaci w poprzedniej przeczytanej przeze mnie biografii... pomyślałem sobie: "skoro tak wiele ich łączyło, sprawdzić trza, jak to od tej drugiej strony było".
Tutaj to już chyba mamy połączenia do sześcianu, chęć przeczytania książki, wypływająca z przeczytania książki, którą przeczytało się po przeczytaniu poprzedniej książki...

Sprawdziłem... i nie żałuję!
Ta biografia to niezwykła opowieść o życiu i twórczości pewnego ambitnego chłopaka z drugorzędnej dzielnicy Londynu, który pewnego dnia postanowił że zostanie "Numero Uno", parł do przodu jak czołg i nie zatrzymał się wcześniej, niż na pozycji legendy popkultury.
Ale zanim do tego doszło, chłopak po drodze pomagał zapomnianym już nieco amerykanom jak Lou Reed czy Iggy Pop, zajmując się produkcją ich płyt, na ile bezinteresownie, tę tajemnicę David zabrał ze sobą na drugą stronę...

A czegóż w tym długim scenicznym żywocie nie było: upadki i wzloty, miłość do Angie, miłość do kokainy, symulowany homoseksualizm (choć pierwsza żona Davida twierdzi iż jego związek z Mickiem Jaggerem to fakt), kosmiczne ilości nikotyny, życie intelektualne w Berlinie, niezwykła przyjaźń z Iggym popem, brytyjski Hitler, Warszawa, nowojorska przyjaźń z Johnem Lennonem, aktorstwo, malarstwo, związek z Iman, rak... i co tam jeszcze chcecie...

Personalnie David to nie mój typ, są tacy którzy zarzucają mu wtórność a nawet uciekanie się do plagiatu... ale czy to rzeczywiście jest wadą?
Podobno sam wielki Pablo Picasso powiedział kiedyś: "Dobrzy artyści kopiują, geniusze kradną"
I niech tak już zostanie...

Serdecznie Polecam.

* Dwie moje opinie, o dwu biografiach, dwu bliskich sobie osób, autorstwa jednego pisarza, zaczynające się jednym cytatem...
Nie przez przypadek i nie z lenistwa to uczyniłem, chodziło mi o podkreślenie tego, jak bardzo ten cytat do obu tych panów pasuje, obaj pragnęli zapisać się na kartach historii i raczej nie przebierali w środkach by to osiągnąć...
Choć oczywiście każdy z nich na swój własny sposób...

pokaż więcej

 
2019-01-06 01:26:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Yuval Noah Harari, powiedział kiedyś:

"Historia to opowieść o tym, co garstka ludzi robiła w czasie, gdy cała reszta ludzkości orała pola i nosiła wodę"

I myślę że stwierdzenie to doskonale oddaje istotę życia Jima Osterberga, znanego szerzej jako Iggy Pop, ten facet po prostu robił wszystko aby nie zostać zapomnianym i wygląda na to, że mu się udało...
A książka amerykańskiego dziennikarza...
Yuval Noah Harari, powiedział kiedyś:

"Historia to opowieść o tym, co garstka ludzi robiła w czasie, gdy cała reszta ludzkości orała pola i nosiła wodę"

I myślę że stwierdzenie to doskonale oddaje istotę życia Jima Osterberga, znanego szerzej jako Iggy Pop, ten facet po prostu robił wszystko aby nie zostać zapomnianym i wygląda na to, że mu się udało...
A książka amerykańskiego dziennikarza muzycznego Paula Trynki, z całą pewnością do tego niezapominania walnie się przyczyni.

Trynka, to jakiś fenomen pisarski jest niezawodnie, użył w swej pracy słów tak magicznych że oczy wprost przyklejały się do papieru i pochłonąłem ją w dwa dni... całe 498 stron!
To ani chybi jakieś czary być muszą, bo przecież gdyby muzyka globusem była, Iggy Pop z całą pewnością dryfowałby gdzieś na antypodach moich muzycznych zainteresowań.
Ba, szczerze powiedziawszy kojarzyłem człeka dość mgliście... z pewnym: La la la la la la la la*

Skąd więc pomysł na tę właśnie książkę?
Ano było o the Stooges w biografii Curtisa, w autobiografii Kiedisa, wspominał o nich Staszewski, natrafiam na ich tropy kartkując książkę Lydona, normalnie połączenia do kwadratu - to i pomyślałem sobie: "kie licho? sprawdzić trza".
The Stooges to oczywiście kapela Jima Osterberga, a rzeczony to nikt inny jak Iggy Pop we własnej osobie...

Powiedziałem sprawdzam... i nie żałuję!
Ta biografia to niezwykła opowieść o życiu i twórczości pewnego inteligentnego chłopaka z osiedla przyczep mieszkalnych, który pewnego dnia odbił się od dachu jednej z nich tak mocno, że wylądował dopiero na pozycji żywej legendy popkultury.
Ale zanim do tego doszło, chłopakowi po drodze kompletnie odbiło, autor podsumował to tak:

"Gdyby Iggy nie istniał, chyba nikt nie odważyłby się go wymyślić. Bo kto przy zdrowych zmysłach uwierzyłby w kogoś tak pokręconego?"

A czegóż to w tym długim locie nie było: pijaństwo, narkomania, seksoholizm, samookaleczenia, rynsztok, złodziejstwo, żebranina, porzucenie syna, życie na walizkach, życie w Berlinie, wielka przyjaźń z Dawidem Bowie, szpital psychiatryczny, Warszawa, powrót w chwale i co tam jeszcze chcecie...
Personalnie Iggy to nie mój typ, zupełnie, ale książka napisana świetnie, no może momentami zalatuje ubóstwieniem bohatera, ale zważywszy na miłość autora do muzyki...

Serdecznie polecam.

* to oczywiście "Passenger"

pokaż więcej

 
2019-01-05 01:12:17
Wypowiedział się w dyskusji: Czytamy w weekend

Cóż przyszła i na mnie pora:

Traktat o łuskaniu fasoli Traktat o łuskaniu fasoli

więcej...
 
2019-01-01 14:47:29
Ma nowego znajomego: atimere
 
2018-12-31 01:44:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Maria Stanisława Konopnicka de domo Wasiłowska, urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach, zmarła zaś 8 października 1910 roku we Lwowie, itd, itp, itd...
Ta książka zdecydowanie nie jest zwykłą biografią, nie jest to proste opisanie zdarzeń, to przebogate źródło danych z życia "wieszczki" ileż tu listów od i do Konopnickiej i jaka mnogość informacyi wszelakich!

Dzieło to samo w sobie...
Maria Stanisława Konopnicka de domo Wasiłowska, urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach, zmarła zaś 8 października 1910 roku we Lwowie, itd, itp, itd...
Ta książka zdecydowanie nie jest zwykłą biografią, nie jest to proste opisanie zdarzeń, to przebogate źródło danych z życia "wieszczki" ileż tu listów od i do Konopnickiej i jaka mnogość informacyi wszelakich!

Dzieło to samo w sobie mogłoby posłużyć za bibliografię niejednemu współczesnemu biografowi Marii... jest ono niczym kod źródłowy, kompresja danych wręcz przytłacza...
I choć język nadobny i niewielu już tak dziś pisze a pragnąłbym by inaczej być mogło, to męczyłem się i zżymałem podczas lektury.

Rzadko kiedy czytam książkę dłużej niż tydzień czy dwa, a tu gdybym tak zliczyć mógł dokładnie to coś pod dwa miesiące by padło! No bo zważcie sami, po dwudziestu, góra trzydziestu minutach łapałem się na tym, iż myślę o czym innym zgoła.
Bo choć polszczyzna Marii Szypowskiej bez zarzutu i za wzór współczesnym katom języka polskiego posłużyć by mogła, to jednak sam styl autorki dziwny jakiś jest, niespójny i mało wciągający.

Biografka pisząc od siebie, często wplata we własne zdania, wypowiedzi innych osób, fragmenty korespondencji a zdarza się że i wyimki z prozy i poezji swej bohaterki i może to i ciekawe, ale gdy zdarza się nagminnie, a tak jest niestety, niefortunnie zaburza tok narracji...

Kiedy czas jakiś temu pisałem o książce "Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica" zaproponowałem szukanie informacji "Konopnickich" u innych źródeł.

Czy je znalazłem, czy dowiedziałem się więcej?
Zdecydowanie tak.
Czy książka rzuciła nowe światło na tzw "kłamstwo Konopnickie"?
Zdecydowanie nie, po prostu jest zbyt stara, napisana została w pierwszej połowie lat 60-tych XX wieku, a w tamtych czasach, o takich rzeczach, mówić zwyczajnie nie wypadało.

Czy polecam?
I tak i nie, miłośnikom Konopnickiej oczywiście tak, zwolennikom biografii raczej nie. Zdecydowanie nie jest to współczesna wciągająca i lekka biografia, którą czyta się niczym powieść.

Autor niniejszej opinii, pragnie zwrócić uwagę, iż ponownie pisząc o Konopnickiej, ani razu nie użył w niej słów "Rota" i "sierotka Marysia"

pokaż więcej

 
2018-12-30 17:39:45
Ma nowego znajomego: Teresa
 
2018-12-30 17:39:16
Wypowiedział się w dyskusji: 52 ksiązki

94/52

W mojej opinii Christophe Galfard, włożył spory wysiłek...

Wszechświat w twojej dłoni Wszechświat w twojej dłoni

moim zdaniem...

więcej...
 
2018-12-29 03:09:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Za pomocą swych słów Carl Safina zabiera nas w niesamowitą podróż, podróż poprzez sawanny, zaśnieżone lasy i mroczne oceany, a jest to wyprawa w poszukiwaniu zwierzęcego umysłu...

Podczas owej wyprawy autor roztacza przed nami widok majestatycznych słoni z wolna "żeglujących" poprzez bezmiar traw. Szarych kuzynów naszych Azorów i Reksów, szeroką ławą penetrujących lasy Yellowstone oraz...
Za pomocą swych słów Carl Safina zabiera nas w niesamowitą podróż, podróż poprzez sawanny, zaśnieżone lasy i mroczne oceany, a jest to wyprawa w poszukiwaniu zwierzęcego umysłu...

Podczas owej wyprawy autor roztacza przed nami widok majestatycznych słoni z wolna "żeglujących" poprzez bezmiar traw. Szarych kuzynów naszych Azorów i Reksów, szeroką ławą penetrujących lasy Yellowstone oraz czarno-białe postrachy oceanów orki, orki których wystrzegają się nawet żarłoczne rekiny!

A ludzie, ludzie jak zwykle, słoń to kość słoniowa, wilk oczywiście szkodnik, a jakże, a orka, cóż orka najlepiej nadaje się do oceanarium...
Ale, nie jest to bynajmniej książka o ekologii, choć tematów około-ekologicznych pisząc obecnie o zwierzętach uniknąć już niestety nie sposób.
Niema tu również zbyt wiele na temat tzw gatunków, choć oprócz trzech wyżej wymienionych przewijają się tu przedstawiciele co najmniej kilkunastu, wliczając psy, papugi, kruki, tygrysy czy małpy... w tym człekokształtne.
Tak właśnie, autor za pomocą wielu anegdot ze zwierzęcego świata czasem smutnych, czasem zabawnych, lecz nieodmiennie bardzo interesujących, pokazuje nam indywidualność, odrębność i niepowtarzalność każdego z opisywanych tu stworzeń.

Są rozsądne, wrażliwe i fajtłapowate słonie, są odważne, rozważne i tchórzliwe wilki, są spokojne, agresywne i ciekawskie orki, każde zwierze ma swój indywidualny charakter.

Carl Safina przypomina nam iż rozważając umysłowość czy też inteligencję zwierząt, raczej powinniśmy sobie darować porównywanie jej z umysłowością czy inteligencją ludzką jako że ewoluowała ona w odmiennych warunkach i do nieco innych celów ma służyć.
Zauważmy iż nawet ludzie żyjący w odmiennych środowiskach myślą i zachowują się inaczej i jeszcze całkiem nie tak dawno z powodu tej inności, odmawiano im inteligencji a często i człowieczeństwa.
Patrz relacje białych z Afrykanami i niesławny handel niewolnikami, zderzenie Europejczyków z rdzennymi Amerykanami i jego tragiczne skutki, czy też pogarda Japończyków i Chińczyków do białych barbarzyńców.

A jednak, są dziedziny w których jesteśmy w stanie oceniać stan umysłu zwierzęcia dość trafnie: radość psa na widok opiekuna, zadowolenie mruczącego kota, czy wreszcie strach w oczach zwierząt prowadzonych na rzeź...

Myślę że to bardzo ważna książka na drodze do przywrócenia zwierzętom ich indywidualności, prawa do bycia sobą, a kto wie w przyszłości może nawet osobą...
Tylko że czyta się to momentami dość ciężko, nie wiem, nie czytałem oryginału więc nie mam porównania, być może jest to kwestia tłumaczenia, być może korekty, ale mimo wszystko warto!

Serdecznie polecam.

pokaż więcej

 
2018-12-24 11:06:32
Ma nowego znajomego: Monika
 
Moja biblioteczka
1298 144 32646
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (365)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (63)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd