Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Ewa Smaś 
https://toreador-nottoread.blogspot.com
18 lat, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę i 3 cytaty, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Pojedynek
    Pojedynek
    Autor:
    Nigdy nie mieli być razem. 17-letnia Kestrel, córka generała, prowadzi ekstrawaganckie życie i cieszy się wieloma przywilejami. Arin nie ma nic poza koszulą na grzbiecie. Kestrel jednak, pod wpływem i...
    czytelników: 1797 | opinie: 137 | ocena: 7,7 (598 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-11-17 16:48:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-11-14 19:49:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Circus Lumos (tom 1)
 
2017-11-12 08:25:14
Ma nowego znajomego: Aleksandra
 
2017-11-11 00:53:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Seria: Myślnik
 
2017-11-06 22:58:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Żniwiarz (tom 2)
 
2017-11-02 16:39:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

(..)
Największym atutem powieści jest… pomysł. Autor przedstawił w swoim dziele autentyczne wydarzenia, ale jak sam twierdzi w przedmowie, nie wszystkiego udało mu się dowiedzieć. Dziury, które powstały w historii, załatał sam za pomocą fikcji literackiej. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o Christie, więc nie umiem ocenić, które szczegóły wspomniane w tekście miały miejsce naprawdę, a które...
(..)
Największym atutem powieści jest… pomysł. Autor przedstawił w swoim dziele autentyczne wydarzenia, ale jak sam twierdzi w przedmowie, nie wszystkiego udało mu się dowiedzieć. Dziury, które powstały w historii, załatał sam za pomocą fikcji literackiej. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o Christie, więc nie umiem ocenić, które szczegóły wspomniane w tekście miały miejsce naprawdę, a które zostały po prostu wymyślone. Królowa zbrodni nie jest powieścią licencjonowaną, więc nie brałabym wszystkiego z niej na serio. Andrew Wilson świetnie wymyślił, by na tapetę wziąć zaginięcie autorki sprzed lat i przedstawić je w formie powieści fabularnej.
(...)
Największy problem mam z bohaterami. Nie podobały mi się przemyślenia Christie dotyczące jej męża. Jest sobie jakaś tam scena, po czym kobieta tak od czapy zaczyna wspominać coś, co miało związek z jej mężem. Jakby jeszcze do tych rozmyślań zainspirowało ją coś, na co zwróciła uwagę w danym momencie, to by było pół biedy. Ale nie. Te wszystkie rozważania biorą się znikąd, nie prowadzą nigdzie i są zupełnie niepotrzebne, a jest ich tak wiele, że jakby wszystkie przeredagować, powieść byłaby o 50 stron krótsza.
(...)
W Królowej zbrodni brakuje mi elementu wciągnięcia się w fabułę i palącej chęci poznania dalszych losów bohaterów. Powieść była okej, przyjemnie się ją czytało, ale to wszystko. Nie umierałam, by przeczytać jeszcze jeden rozdział. Ciekawiło mnie wyjaśnienie sprawy zaginięcia, ale forma, w jakiej podano rozwiązanie, nie wywoływała większych emocji. Czytałam napędzana samą ideą powieści, a nie faktyczną akcją, której wiele tu nie uświadczymy.

Mimo wszystkich minusów, jakie tu zdołałam wyliczyć, powieść mi się podobała. Liczy sobie raptem 300 stron, więc spokojnie można się z nią rozprawić w 3-4 godziny. Czyta się szybko i niezobowiązująco, ale po skończonej lekturze ma się ochotę na więcej. Ja, na przykład, zaczęłam buszować po internecie w poszukiwaniu większej ilości informacji na temat tajemniczych 11 dni z życia Christie, bo Królowa rozbudziła moją ciekawość.


Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/11/tajemnica-znikniecia-agathy-christie.html

pokaż więcej

 
2017-11-02 16:38:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Rok w Poziomce (tom 1)
 
2017-10-31 18:29:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-10-25 18:43:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-10-25 18:43:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Szamanka od umarlaków (tom 1)
 
2017-10-25 18:43:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/afrykanskie-i-szkockie-korzenie-to-nie.html

Pierwsze kilkanaście stron udało mi się przeczytać podczas jazdy tramwajem. Wtedy byłam zaciekawiona i wręcz chciałam dalej zgłębiać tajemnice rodziny Lexy, ale nie mogłam się temu oddać, bo jednak trzeba było wysiąść na odpowiednim przystanku. Ten początek nastawił mnie dość optymistycznie do...
Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/afrykanskie-i-szkockie-korzenie-to-nie.html

Pierwsze kilkanaście stron udało mi się przeczytać podczas jazdy tramwajem. Wtedy byłam zaciekawiona i wręcz chciałam dalej zgłębiać tajemnice rodziny Lexy, ale nie mogłam się temu oddać, bo jednak trzeba było wysiąść na odpowiednim przystanku. Ten początek nastawił mnie dość optymistycznie do całości, tym bardziej że przeczytałam już wcześniej kilka niepochlebnych recenzji. Ale kurczę, moje zainteresowanie minęło równie szybko jak się pojawiło. Straciłam je gdzieś po 50 stronach i niestety, ale później albo nie miałam go wcale, albo wracało w śladowych ilościach.

Rzecz, która najbardziej rzuciła mi się w oczy to ilość bohaterów. Ich liczby nie powstydziłby się nawet sam George R. R. Martin, bo tak dużo przewijało się ich na stronach Listu z przeszłości. Oczywiście główną postacią jest Lexy, ale wraz z biegiem akcji odsłaniają się wątki dotyczących innych osób, mniej lub bardziej związanych ze wszystkimi tajemnicami. Nie miałam większego problemu, by odróżnić wydarzenia opisywane jako fragmenty dziennika czy wspomnienia, ale za każdym razem, gdy już myślałam, że wiem, jak wygląda sytuacja rodzinna Lexy, autorka wrzucała kolejne naście postaci i motała relacjami tak, że znowu nie wiedziałam nic. Dlatego w ostatecznym rozrachunku z nikim się nie zżyłam, nikomu nie kibicowałam i nie jestem do końca przekonana do sposobu, w jaki powieść się zakończyła.

Tajemnice rodziny Lexy były takie sobie. Nie wciągnęły mnie i nie sprawiły, że umierałabym nie mogąc przeczytać kolejnego rozdziału oszałamiającego dochodzenia prowadzonego przez dziewczynę. Zagadki też wypadły dość przeciętnie. A elementy thrillera? Coś tam niby się pojawiło, ale także szału z tego powodu nie było. Wszystkie części twarzy mam na miejscu, szczęki z podłogi zbierać nie musiałam. I mam spory żal do Mairi Wilson, że nie wykorzystała w pełni potencjału, jaki dawał jej fakt umieszczenia akcji w Afryce czy Szkocji.

Książka okazała się być zwykłą lekturą, która być może jest dobrym umilaczem, być może dobrym usypiaczem. Nie każdego porwie historia Lexy, ale być może komuś się spodoba. Bo mimo wszystko powieść bardzo dobrze się czyta i chociaż mało jest tu ciekawej akcji, kolejne strony przerzuca się bez większego wysiłku. List z przeszłości nie jest zły, nie jest wyśmienity. Jest po prostu normalny.

pokaż więcej

 
2017-10-18 22:10:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kroniki Jaaru (tom 1)

Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/drugi-harry-potter-kroniki-jaaru-adam.html

Stwierdzenie, że główna bohaterka Kronik Jaaru jest drugim Potterem jest największą wadą powieści, bo sugeruje zupełnie inny typ literatury i w gruncie rzeczy oszukuje czytelnika, że spotka postać równie genialną jak nasz ulubiony czarodziej. Nie ma tak łatwo. Potter jest tylko jeden i nie...
Źródło: https://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/drugi-harry-potter-kroniki-jaaru-adam.html

Stwierdzenie, że główna bohaterka Kronik Jaaru jest drugim Potterem jest największą wadą powieści, bo sugeruje zupełnie inny typ literatury i w gruncie rzeczy oszukuje czytelnika, że spotka postać równie genialną jak nasz ulubiony czarodziej. Nie ma tak łatwo. Potter jest tylko jeden i nie sądzę, żeby komuś udało się go podrobić w taki sposób, by nie rodził on frustracji i zniesmaczenia oraz nie przypominał nieudolnej próby naśladowania czyichś pomysłów. Można się doszukać podobieństw między Kate a Harrym, ale trzeba przy tym bardziej zagłębić się w treść, bo nie są one widoczne na pierwszym planie, tylko po co?

Kroniki Jaaru mi się podobały, ale podczas lektury cały czas towarzyszył mi duży niedosyt. Czułam, że niektóre rzeczy związane ze światem i jego fizyką mogłyby zostać pogłębione, bo z wielką chęcią dowiedziałabym się więcej na ten temat. A tak to czuję, że nie do końca wykorzystano wszystkie możliwości, jakie krył w sobie Jaar.

Największą zaletą Kronik Jaaru jest klimat, jaki panuje w całej powieści. To opis świata nie tyle fantastycznego, co baśniowego i nieskazitelnego. Każde stworzenie odgrywa w nim jakąś rolę, a wszyscy pracują dla siebie i czerpią z tego radość. Nasuwa mi to porównanie do Alicji w Krainie Czarów nie tylko pod kątem różnorodności opisywanych miejsc i stworów, co także sposobu, w jaki Alicja do nich trafia. To samo dotyczy Łucji i jej drogi poznawania Narnii. Można wrzucić jeszcze w tę kategorię Laurel z serii o wróżkach – Skrzydła Laurel. Sądzę, że Kate szybciej odnalazłaby z tymi bohaterkami wspólny język niż z Harrym. Po połączeniu tego wszystkiego ze sobą będziemy mieć jakieś tam pojęcie, co Adam Faber zaserwował swoim czytelnikom.

Nie czuję się porwana przez magiczny świat Jaaru, ale z drugiej strony z chęcią bym do niego powróciła przy okazji lektury drugiej części. Historia, którą przedstawia Adam Faber funduje miły powrót do dzieciństwa i zapewnia bardzo dobrą rozrywkę w postaci lekkiego „czytadła” na jeden, góra dwa wieczory.

pokaż więcej

 
2017-10-15 21:16:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2017-10-13 22:33:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Recenzja pochodzi z: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/chcesz-pozegnac-bliskiego-dzwon-pod.html

Zacznę od podstawy, na której trzyma się całą książka. Jej trzon zupełnie do mnie nie przemawia. Cała fabuła opiera się na tym, że trzej przyjaciele Carvera pojechali do kina, a po seansie mieli się z nim spotkać. Chłopak zaczął się trochę niecierpliwić i napisał do nich smsa o treści...
Recenzja pochodzi z: http://toreador-nottoread.blogspot.com/2017/10/chcesz-pozegnac-bliskiego-dzwon-pod.html

Zacznę od podstawy, na której trzyma się całą książka. Jej trzon zupełnie do mnie nie przemawia. Cała fabuła opiera się na tym, że trzej przyjaciele Carvera pojechali do kina, a po seansie mieli się z nim spotkać. Chłopak zaczął się trochę niecierpliwić i napisał do nich smsa o treści „Gdzie jesteście chłopaki? Odpiszcie”. Pech chciał, że Mars-kierowca odebrał go w trakcie jazdy i pisząc odpowiedź, nie zauważył nadjeżdżającej ciężarówki. Wszyscy zginęli, a Carver pozostaje z wyrzutami sumienia i prokuratorem na karku, który w nieszczęśliwym wypadku dopatruje się jego winy. Czyli co, Carver ma odpowiadać za głupotę swojego kumpla? Nikt nie kazał Marsowi sprawdzać telefonu i odpisywać na wiadomość. Z tego powodu główny bohater ma iść do więzienia? I niestety, ale to jest wątek, wokół którego kręci się większość akcji i który jest obecny do samego końca, chociaż momentami tylko na drugim planie. Zupełnie nie przemawia do mnie system sprawiedliwości opisany w książce. Nadinterpretacja goni nadinterpretację, szuka się dziury w całym, a wszystko jest grubymi nićmi szyte.

Po opisach miałam troszkę inne wyobrażenie o tym, o czym jest książka. Myślałam, że stwierdzenie, że Carver jest ekspertem od pogrzebów jest napisane sarkastycznie. A tu się okazuje, że autor naprawdę tak stworzył tę postać. Chłopak najpierw chodzi na pogrzeby swoich przyjaciół, a później z kolei pomaga ich rodzinom uporać się ze stratą. Te wątki są tak napisane, że wyglądają jak praca na pół etatu, której podejmuje się Carver. Coś w stylu; dzwoni telefon: „Umarło mi dziecko, chodziłeś z nim do szkoły więc pożegnaj je razem ze mną, bo słyszałem, że tak robisz”. Nie podobało mi się to podejście do sprawy, bo zaburzało osobistość żałoby i czyniło ją czymś, co można kupić i sprzedać, co można wyleczyć za pomocą jednej usługi.

To w sumie tyle, jeśli chodzi o moje czepianie się i pokazywanie wam rzeczy, które mi się dobrze w Goodbye days nie ułożyły. Książka nie jest zła, ale po prostu mało się w niej dzieje i wszystko rozgrywa się powoli, stonowanie i dokładnie. Nie chodzi w niej o porywającą akcję i tajemnice, ale o uczucia i słuchanie samych siebie.

pokaż więcej

 
2017-10-13 22:28:16

Gdyby zabroniono panu pisać romanse to jaki inny gatunek by pan wybrał? Przebranżowiłby się pan na skandynawskie kryminały, poszedł w kierunku literatury dla dzieci czy może skłonił się ku erotykom?

więcej...
 
Moja biblioteczka
740 42 214
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (48)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd