Andrzej 
"Your library is reflection of who you are" - Paul Theroux
mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 15 książek i 3 cytaty, ostatnio widziany 52 minuty temu
Teraz czytam
  • Ale nam się wydarzyło
    Ale nam się wydarzyło
    Autor:
    „Ale nam się wydarzyło” – bez docenienia, jak bardzo zostaliśmy obdarowani przez Pana historii, żyjąc w okresie pontyfikatu Jana Pawła II, fenomenu „Solidarności” oraz niepodległej III Rzeczpospolitej...
    czytelników: 11 | opinie: 0 | ocena: 8 (3 głosy)
  • Chodźcie, idziemy
    Chodźcie, idziemy
    Autor:
    Chodźcie, idziemy, nowa powieść Janusza Rudnickiego, to książka zabawna i przerażająca zarazem. O sprawach poważnych i dla Polaków trudnych mówi się w niej bez namaszczenia - autor stawia na groteskę,...
    czytelników: 193 | opinie: 7 | ocena: 6,07 (85 głosów)
  • Chwile oderwane
    Chwile oderwane
    Autor:
    Chwile oderwane Konstantego Aleksandra Jeleńskiego (1922–1987) możemy czytać dzisiaj jak autobiografię intelektualną niezwykłej, tajemniczej postaci literatury polskiej i europejskiej sceny intelek...
    czytelników: 94 | opinie: 3 | ocena: 7,43 (14 głosów)
  • Das Tao des Reisens
    czytelników: 2 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Dziennik 1943-1948
    Dziennik 1943-1948
    Autor:
    Pierwszy tom bardzo rozszerzonego wyboru dzienników Sándora Máraiego (1900–1989), jednego z najwybitniejszych dwudziestowiecznych pisarzy węgierskich. Pisanie dziennika autor Wyznań patrycjusza rozp...
    czytelników: 262 | opinie: 18 | ocena: 9,08 (76 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-05 13:30:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Kupiłem i zacząłem czytać tą książkę ponad dwa lata temu. Skończyłem dzisiaj w ramach książkowych remanentów.

Wywiady ze lekarzami, którzy odnieśli zawodowy i nieraz finansowy sukces utwierdziły mnie w przekonaniu, że otaczanie ich jakimś szczególnym nimbem jest na wyrost. I bynajmniej nie dlatego, że owi lekarze są „tacy zwyczajni jak my”, wręcz przeciwnie. Zarozumiałość co poniektórych...
Kupiłem i zacząłem czytać tą książkę ponad dwa lata temu. Skończyłem dzisiaj w ramach książkowych remanentów.

Wywiady ze lekarzami, którzy odnieśli zawodowy i nieraz finansowy sukces utwierdziły mnie w przekonaniu, że otaczanie ich jakimś szczególnym nimbem jest na wyrost. I bynajmniej nie dlatego, że owi lekarze są „tacy zwyczajni jak my”, wręcz przeciwnie. Zarozumiałość co poniektórych skutecznie przykryły ich dokonania. Na palcach jednej ręki można policzyć wywiady w których padają ważne inspirujące myśli. Zamiast tego otrzymujemy trochę opowieści o codziennej harówce, wspomnienia z okresu studiów, z wyboru specjalizacji, etc. To jest z pewnością cenne jednak czy aż tak by trafić do książki? Jednak nie to mnie zniesmaczyło, choć na pewno rozczarowało i sprawiło, że do lektury zmuszałem się na raty. Okropnie wypadli wspomniani lekarze gwiazdorzy i celebryci. I to była potężna chochla dziegciu. Zawsze mi się wydawało, że mądrości sugerujące, że dekalog się zestarzał i umiejscawianie jego powstania w Nowym Testamencie, mogą płynąć z wiecznie otwartych ust Anji Rubik, a nie z głowy profesora, pioniera krajowej i światowej chirurgii w zakresie operowania przewodu pokarmowego. Myślałem też, że marzenia o posiadaniu mężczyzny „z mózgiem Michnika i oprzyrządowaniem Schwarzeneggera (swoją drogą co za seksualna perwersja: marzenie o facecie z mózgiem Michnika – przyp mój)” mogą wykluć się w głowie krytyczki literackiej a nie utytułowanej specjalistki ginekolgoii i seksuolgii. Ta skarbnica obfituje w znacznie więcej mądrości. Resztę sobie daruję by nie spojlerować książki, jednak zwracam uwagę, że spisany powyżej urobek to jedynie druga część książki czytanej teraz. Część pierwsza zmęczoną dwa lata temu zapomniałem poza wyjątkami o których poniżej.

Jest kilku bohaterow. I to jakich. To bez wątpienia ginekolog, ojciec bodaj pięciorga dzieci, wiążący swój zawód i swoją służbę z Bogiem i katolicyzmem. To naprawdę imponujące, że lekarz o takiej moralności wybrał tak ekstremalny zawód jakim jest ginekologia. W dobie prawa do antykoncepcji i do zabijania nienarodzonych wywindowanych do niezbywalnego praw człowieka to jak pójście za słowami Chrystusa „posyłam was jak owce między wilki”. Drugi to prof. Religa. Klasa sama dla siebie. Trzecim przykładem jest anestezjolog, który towarzyszy umierającym dzieciom i ich rodzicom. W tych rozmowach nie ma miejsca na bon moty. Ogólnie wystawiam wysoką notę autorom Dariuszowi Kortko i ś.p. Krystynie Bochenek (zgnięła w Smoleńsku) za wykonaną pracę. To z pewnością był duży wyczyn dotrzeć do tylu bez wątpienia zapracowanych ludzi i zadać im cały szereg ciekawych pytań. Być może trzeba by rozważyć trzecie wydanie tej książki zarazem skrócone i poszerzone? Tzn. bez celebrytów za to z rozbudowanymi pytaniami do pozostałych?

Postanawiam ocenic recenzowana pozycję nisko. Wystawiam jednak kilka ocen cząstkowych. Autorzy bardzo dobrze, niektórzy lekarze celująco, niestety niektórzy też pała z wykrzyknikiem. I jak to w życiu bywa: źli uczniowie nadają ton całej klasie.

pokaż więcej

 
2018-12-04 03:15:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Wartościowa książka, która przeszła bez echa. Rozmowę podzielono na 12 części, dotyczących istotnych, fundamentalnych spraw. Zarówno bieżących (Amoris Laetita) jak i tych, które nurtują każdego z nas przez całe życie: dlaczego Chrystus, dlaczego katolicyzm, etc.

Książka do wieloktrotnego czytania i niejednego powrotu. To co mnie dziwi to fakt, że rozmowa z tak prominetną postacią jak Kard....
Wartościowa książka, która przeszła bez echa. Rozmowę podzielono na 12 części, dotyczących istotnych, fundamentalnych spraw. Zarówno bieżących (Amoris Laetita) jak i tych, które nurtują każdego z nas przez całe życie: dlaczego Chrystus, dlaczego katolicyzm, etc.

Książka do wieloktrotnego czytania i niejednego powrotu. To co mnie dziwi to fakt, że rozmowa z tak prominetną postacią jak Kard. Müller przeszła bez większego echa i mimo mecenatu Telewizji Polskiej nie doczekała się przyzwoitej promocji.

Najwyrazniej katolicyzm spotyka się z zainteresowaniem głównie wtedy gdy chodzi o mniej lub bardziej wydumane skandale albo wtedy, gdy podaje się go w pop opakowaniu. Szkoda. Tym goręcej polecam tę wcale niełatwą lekturę.

pokaż więcej

 
2018-11-28 14:06:11
Dodał do serwisu książkę: Chrystus jest zawsze nowoczesny
 
2018-11-27 22:29:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Rozmowa z Pawłem Hertzem dotyczy czasów przedinternetowych a więc przedpotopowych. I choćby dlatego warto ją przeczytać. Nie ma już pisarzy z doświadczonych zesłaniem i wojną. Tego typu doświadczenia jednych złamały innych jak Hertz umocniły. Chyba ten epizod oraz pełne pokory wyznanie wiary pod koniec książki najbardziej mnie poruszyły. I last but not least – Hertz jako jeden z niewielu Żydów... Rozmowa z Pawłem Hertzem dotyczy czasów przedinternetowych a więc przedpotopowych. I choćby dlatego warto ją przeczytać. Nie ma już pisarzy z doświadczonych zesłaniem i wojną. Tego typu doświadczenia jednych złamały innych jak Hertz umocniły. Chyba ten epizod oraz pełne pokory wyznanie wiary pod koniec książki najbardziej mnie poruszyły. I last but not least – Hertz jako jeden z niewielu Żydów pisze o nas Polakach z szacunkiem oraz polemizuje z lewicowymi ukąszeniami Miłosza. A to są duże rzeczy.

pokaż więcej

 
2018-11-21 13:06:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Słaba książka. Mam wrażenie, że autor, prof. Zimbardo podszedł do tematu z nonszalancją profesora piszącego kolejny artykuł. Dużo tabel, statystyk i piśmiennictwa. Sprowadził on problem deficytów dorosłości u meżczyzn do zaledwie dwóch obajwów dość kuriozalnie ze sobą połączonych. Chodzi o uzależnienie od pornografii i...gier komputerowych. Wydawać się może, że upadek rodziny następuje z winy... Słaba książka. Mam wrażenie, że autor, prof. Zimbardo podszedł do tematu z nonszalancją profesora piszącego kolejny artykuł. Dużo tabel, statystyk i piśmiennictwa. Sprowadził on problem deficytów dorosłości u meżczyzn do zaledwie dwóch obajwów dość kuriozalnie ze sobą połączonych. Chodzi o uzależnienie od pornografii i...gier komputerowych. Wydawać się może, że upadek rodziny następuje z winy porno i grania w nintendo. Wydaje mi się, że to duże uproszczenie i pomylenie przyczyn ze skutkami. Do tego jednak trzeba by głębszego namysłu i odwagi, bo obawiam się, że przyczyny zaniku męskości czy szerzej – odpowiedzialności są tak dalece politycznie niepoprawne, że dzisiaj nikt nie będzie miał odwagi zmierzyć się na serio z problemem.

pokaż więcej

 
2018-11-17 18:23:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Tego typu książki wywołują we mnie bezsilną wściekłość na tych, którzy dla własnej kariery potrafią z zimną krwią zniszczyć własny kraj. Z drugiej strony jestem podbudowany, że są tacy ludzie jak Wojciech Sumliński i Tomasz Budzyński. To m. in. o nich pisze Herbert w wierszu „Raport z oblężonego miasta”: „...i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden / on będzie niósł Miasto w sobie po drogach... Tego typu książki wywołują we mnie bezsilną wściekłość na tych, którzy dla własnej kariery potrafią z zimną krwią zniszczyć własny kraj. Z drugiej strony jestem podbudowany, że są tacy ludzie jak Wojciech Sumliński i Tomasz Budzyński. To m. in. o nich pisze Herbert w wierszu „Raport z oblężonego miasta”: „...i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden / on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania/on będzie Miasto”. W Niemczech takimi pisarzami są m. in. Thilo Sarrazin czy Abdel Samad piszący o islamie. Stali się oni wrogami publicznymi numer jeden, których głów żąda mainstream. I dzięki takim książkom jeszcze nie zwariowałem. To są prawdziwi desperados.

Kim jest Donald Tusk i jego koledzy? Z przekonywująco udokumentowanej książki wynika, że są oni pracownikami niemieckiego państwa, realizującymi jego interesy na terenie naszego kraju. To dzięki ojcom polskiej transformacji Polskę opuściło kilka milionów znakomicie wykształconych ludzi by założyć rodziny gdzie indziej. Rodziny, których członkowie w drugim pokoleniu będą Niemcami czy Anglikami. To dzięki nim reformy były tak udane, że w nieczynnych fabrykach Podkarpacia można kręcić wideoklipy. Konsekwentnie ci sami ludzie, wierni umowie o pracę z państwem niemieckim donoszą teraz na Polskę i z satysfakcją odnotowują kolejną upokarzającą nagonkę na polski rząd. Smutne, że wielu wygnanych z Polski rodaków trzyma kciuki za owych donosicieli. Trudno o bardziej przekonywujący dowód syndromu sztokholmskiego. Czy mam pretensje do Niemiec? Nie. Ten kraj po prostu dba o własne interesy.

Z literackiej perspektywy trudno o bardziej inspirujących bohaterow jak Sumliński czy Budzyński. Pozostaje życzyć sobie by ich poświęcenie nie poszło na marne.

pokaż więcej

 
2018-11-14 11:40:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:

Shams Ul-Haq "Wasze prawo nas nie interesuje! Z tajną misją w europejskich meczetach. Jak muzułmanie się radykalizują"

Kolejna książka nie zostawiająca jakichkolwiek złudzeń co do utopii państwa multikulturowego. W skrócie: Shams Ul-Haq to Niemiec pakistańskiego pochodzenia, specjalista d.s. terroryzmu i umiarkowany muzułmanin. W ciągu dwóch lat odwiedził on pod wieloma tożsamościami przeszło...
Shams Ul-Haq "Wasze prawo nas nie interesuje! Z tajną misją w europejskich meczetach. Jak muzułmanie się radykalizują"

Kolejna książka nie zostawiająca jakichkolwiek złudzeń co do utopii państwa multikulturowego. W skrócie: Shams Ul-Haq to Niemiec pakistańskiego pochodzenia, specjalista d.s. terroryzmu i umiarkowany muzułmanin. W ciągu dwóch lat odwiedził on pod wieloma tożsamościami przeszło sto meczetów w Austrii, Szwajcarii i Niemczech. Oprócz tematów jakie znałem z innych opracowań, Ul-Haq wyczerpująco opisał inne zjawisko. Chodzi o niespotykaną chyba w innych religiach labilność wiernych i ich podatność na manipulację. W efekcie pokojowa wersja islamu jest możliwa głównie tam, gdzie lokalna wspólnota jest po pierwsze bardo mała a po drugie nieustannie inwigilowana przez służby specjalne.

Czyta się to z przyjemnością bo rzecz jest napisana w bardzo dobrym reporterskim stylu.Przyjemność byłaby jeszcze większa, gdyby świat przedstawiony przez Shams Ul-Haqa istniał na koncu świata. Niestety ta opowieść jest rozwojowa i mało wskazuje, że się dobrze skończy.

pokaż więcej

 
2018-11-04 15:49:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Henryk M. Broder „To jest chore! Mój niemiecki dziennik“

Henryk Broder z ironią przygląda się światu, jednak przez ową ironię przebija gorycz i zgorzknienie.Jego dziennik to w rzeczywistości notatki – felietony sporządzane dzień po dniu przez pierwszych 6 miesięcy 2015 roku. Opisuje w nich niemiecką i europejską rzeczywistość z jej paradoksami i zgrzytami usilnie wygładzanymi przez...
Henryk M. Broder „To jest chore! Mój niemiecki dziennik“

Henryk Broder z ironią przygląda się światu, jednak przez ową ironię przebija gorycz i zgorzknienie.Jego dziennik to w rzeczywistości notatki – felietony sporządzane dzień po dniu przez pierwszych 6 miesięcy 2015 roku. Opisuje w nich niemiecką i europejską rzeczywistość z jej paradoksami i zgrzytami usilnie wygładzanymi przez dziennikarzy oportunistów i pozbawionych charakteru polityków technokratów. Wydarzenia europejskie tamtego czasu dotyczą właściwie tego samego co nakręca bieżącą politykę. Islamizacja Europy, kryzys migracyjny, kryzys strefy Euro, bankructwo Grecji czy szaleństwa politycznej poprawności.
Prozą Brodera można się delektowac niczym deską serów podanych z dobrym winem. Jednak z drugiej strony problemy jakie przedstawia Broder budzą grozę. Mnie osobiście najbardziej uderza mały format współczesnych europejskich elit. Nie ma mowy o charyzatycznych przywódcach, wizjonerach. Polityka to bieżące korygowanie kursu tylko dlatego by ugrać wyborców, lub utrzymać wysoką oglądalność. I tak serial pt. wojna na Ukrainie, kryzys migracyjny czy bankructwo Grecji zamienia się w żałosną telenowelę w której coraz bardziej ogłupiałej publiczności wciska się coraz bezczelniejsze kłamstwa. Bogactwo języka niemieckiego, jego składnia i słowotwórstwo szczególnie sprzyjają kreowaniu rzeczywistości wirtualnej. To co wygadują niemieccy politycy na temat kolejnych negocjacji z Iranem w sprawie rezygnacji z programu nuklearnego byłoby chyba niemożliwe do wyartykuowania w innym języku. Po każdym zamachu wmawia się ludziom, ze islam nie ma z tym nic wspólnego, w dni parzyste oznajmia się, że Grecja jest skończona w dni nieparzyste zaś, że Grecja ma się dobrze, itp. Gdyby patrzeć ze śmiertelną powagą na wiadomości telewizyjne można by zwariować i ironia rzeczywiście jest jakimś lekiem osłonowym.

To co mi sie szczególnie u Brodera podoba to jego outsiderstwo wynikające żydowskiego pochodzenia. Patrzy na świat z dystansu co zwiększa ostrość widzenia. Gdybym szukał analogii z polskimi publicystami to wskazałbym na Rafała Ziemkiewicza i Stefana Kisielewskiego. Wyczuwam u Brodera tendencję do emigracji wewnętrznej co przybliża go do Kisiela. I na koniec chcę wyrazić żal, że publicyści niemieccy (dorzucam tu Abdela Samada, Sarrazina czy Mirzo) nie są na polski tłumaczeni. To jest błąd, bo lada moment przyjdzie nam się zmierzyć z identycznymi problemami.

P.S. Broder, którego matka urodziła się w Krakowie jest naszym fanem i każdorazowo broni Polski. Szczególnie w kontekście kryzysu uchodźczego. Ostatnio był na wycieczce w Krakowie o czym pisał na łamach Die Welt. Zachwycony kupił sobie patriotyczną koszulkę w sklepie Red is Bad tłumacząc Niemcom nazwę sklepu.

pokaż więcej

 
2018-11-04 15:39:08
Dodał do serwisu książkę: Das ist ja irre! Mein deutsches Tagebuch.
 
2018-10-28 10:26:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Muszę do tego wrócić, Przeczytane 2018
Autor:
 
2018-10-28 10:26:08
Autor:
 
2018-10-21 12:15:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

„Kulturkampf. Jak islam zmienia szkołę” to książka w części opisowej wtrząsająca, zaś w części refleksyjnej (ostatni rozdział) naiwna.

Susanne Wiesinger to doświadczona nauczycielka o wieloletnim stażu, która uczy w trudnej szkole tzw. „szkole zapalnej” (Brennpunktschule) w 10. okręgu Wiednia Wien - Favoriten. Jej klasa składa się w przytłaczajacej wiekszości z muzułamńskich dzieci. Raport...
„Kulturkampf. Jak islam zmienia szkołę” to książka w części opisowej wtrząsająca, zaś w części refleksyjnej (ostatni rozdział) naiwna.

Susanne Wiesinger to doświadczona nauczycielka o wieloletnim stażu, która uczy w trudnej szkole tzw. „szkole zapalnej” (Brennpunktschule) w 10. okręgu Wiednia Wien - Favoriten. Jej klasa składa się w przytłaczajacej wiekszości z muzułamńskich dzieci. Raport Wiesinger pokazuje jak wynaturzyła się idea multikulti. Wymuszanie przez uczniów by inni koledzy i koleżanki jak również nauczyciele stosowali prawo szariatu jest faktem i tematem z którym m.in. autorka się zmaga. Radykalne wycinanie z programów tresci haram czyli nieczystych takich jak czytanki o miłości dziewczyny i chłopaka, pokazywanie na lekcjach biologii ciała ludzkiego czego zabrania Koran, nieuczęszczanie na lekcje WF z powodu koedukacyjnych basenów, przejmowanie przez lokalne meczety pełnej kontroli nad dziećmi, z roku na rok coraz gorsza znajomość języka niemieckiego to wierzchołek góry lodowej i zaledwie kilka pierwszych przykładów z brzegu. Autorka jest wobec tych problemów kompletnie bezsilna i osamotniona, ponieważ zarówno związki zawodowe jak i dyrekcja szkoły nie mają zamiaru psuć statystyk, naruszać status quo i siać fermentu.

Można naturalnie rozbroić raport Wiesinger mówiąc, że jest to szkoła patologiczna. Problemem jest jednak, że mahometan i szariatu przybywa i wlewa się on z impetem w każdą szczelninę po bezdzietnych Europejczykach i porzuconym przez nich chrześcijaństwie. Czy w berlińskiej dzielnicy Neukölln jest inaczej? Albo w duisburskim okręgu Marxloh? Co ciekawe – Wiesienger jest działaczką lewicową. Aktywną uczestniczką manifestacji przeciw nowemu rządowi Sebastiana Kurza. Była ona jednak na tyle uczciwa, że gdy podczas demonstracji pojawiło się spontaniczne hasło, by w ramach solidarności z muzułmankami wlożyć chustkę, ulotnila sie...

Wiesinger jak wspomniałem na początku nie proponuje jednak sensownego rozwiązania. Z jednej strony bardzo uczciwie i rzetelnie pisze o sytuacji młodych Turków i Turczynek, Czeczenów czy Afgańczyków z drugiej nie pojmuje, że ofensywa ich wiary to konsekwencja porzucenia naszej. I to samo sugeruje ona, tzn. zmusić muzułmanów by „w codziennym życiu porzucili wiarę i związane z nią przykazania”. Nie precyzuje jak to zrobić. Postuluje również...lepsze wymieszanie uczniów a nie gromadzenie ich w jednej szkole. Oczywiście etyka jako obowiązkowy przedmiot pomogłaby młodym mahometanom w samodzielnym krytycznym myśleniu. Wszystkie powyższe recepty są utopią. Wiesinger jest bez wątpienia odważną osoba, która jednak w walce o Europę proponuje tylko jeden krok wstecz do momentu gdy multi kulti wymknęło się spod kontroli, zamiast zrobić dwa albo trzy kroki w tył do momentu, kiedy Zachód porzucił wiarę. Nie spotkałem się do tej pory poza Benedyktem XVI z tezą, że tylko nawrócenie może nas uratować. Innym wariantem jest rozlew krwi i niestety wszystko na to wskazuje, że jest to wariant najbardziej prawdopodobny

pokaż więcej

 
2018-10-21 12:13:58
 
2018-10-11 20:19:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Tytuł i okładka książki Simona Reynoldsa są zwodnicze. Jego dzieło bowiem to bardzo szczegółowy usiany niestety słabymi akapitami esej o wybranych niszach muzyki pop. By nie być gołosłownym. Konia z rzędem temu kto zrozumie poniższe zdanie: „Zachodnia gospodarka nieubłaganie, choć po wybojach, odeszła od formuły przemysłowej. Podobnie w muzyce przejście o produkcji do postprodukcji nie obyło... Tytuł i okładka książki Simona Reynoldsa są zwodnicze. Jego dzieło bowiem to bardzo szczegółowy usiany niestety słabymi akapitami esej o wybranych niszach muzyki pop. By nie być gołosłownym. Konia z rzędem temu kto zrozumie poniższe zdanie: „Zachodnia gospodarka nieubłaganie, choć po wybojach, odeszła od formuły przemysłowej. Podobnie w muzyce przejście o produkcji do postprodukcji nie obyło się w gładki, niezmącony sposób, ale w toku szarpanych zrywów” albo „Muzyka Sonic Youth często stawała się >>przekaźnikiem<< – wedle ujęcia Baudrillarda - czyli terenem, na którym krzyżują się wszelkie wpływy”. Mam podejrzenia, że i tytuł i okładka – taka sama w zagranicznych wydaniach – są komercyjnym haczykiem, który połknąłem i ja. Esej w niewielkim stopniu traktuje o tytułowej modzie na retro.

Trzeba autorowi oddać, że ewolucja muzyki ze wskazaniem na wynalazek mp3, iPoda, Spotify i w ogóle serwisów streamingowych została opowiedziana przez niego bardzo ciekawie, jednak niewyczerpująco. Imponująca jest przy tym wiedza Reynoldsa, wychodząca daleko poza muzykę rozrywkową. Szkoda jednak, że zaledwie zasygnalizował on walkmana, który moim zdaniem był większym katalizatorem zmian niż iPod, oraz musnął fenomen MTV, bez której ogromna część muzyki lat 80. i 90. nie miałaby szans wdrukować się w świadomość odbiorców. Schyłkowość popu mimo olbrzymiej wiedzy potraktowana została z lewicową naiwnością. Nie bez racji sytuuje Reynolds punkty zwrotne popkultury w historycznych kontekstach takich jak lądowananie człowieka na Księżycu, wojna w Wietnamie, zabójtswo Kennedyego czy kryzys finansowy wreszcie „radykalnie bezwzględny i niszczący kapitalizm”. Milczy jednak o destrukcyjnej sile rewolucji seksualnej, postępującym pogaństwie i islamskim podboju Zachodu, wspominając zaledwie jednym zdaniem o bliżej nieokreślonych „fundamentalistach religijnych”. I tu leży pies pogrzebany. Brak krytycznej analizy, która by wiązała kulturowe i duchowe wykorzenienie coraz to młodszych pokoleń rzutujące na wszystkie obszary życia z popkulturą odbiera „Retromanii” wiarygodność. Idolatria, tolerancja, satanizm, mulitkulti i akceptacja coraz większych wynaturzeń seksualnych w imię bezgranicznego hedonizmu były zawsze żyłą złota dla przemysłu rozrywkowego. Ten punkt, najbardziej znaczący jest u Reynoldsa po prostu przemilczany. Kiedy mówimy o retro i o rosnącej popularności serwisu YouTube nie sposób pominąć np. słynnego występu grupy Queen na Wembley. Oto Freddie Mercury hipnotyzuje i doprowadza do ekstazy publiczność by po kilku latach skonać na AIDS. Podobnie Michael Jackson, którego klipy nie raz ocierały się o bluźnierstwo i wyuzdanie. Trzy dekady później owa bezideowa kochająca wolność młodzież jest zdziesiątkowana przez mahometan coraz śmielej meblujących sobie bezbronny Zachód wg zasad Koranu. Osierocona przez idoli z których wielu nie żyje od przedawkowania narkotyków czy strzału w głowę. Pojawiają się erzace pod postacią gwiazdek z napomopowanymi pośladkami i wargami, posyłających dziubki na instagramie. Wspomniane zjawiska mówią więcej o naszych czasach niż manifesty nowojorskiej bohemy lat 70 czy prowokacje berlińskich artystów, którym Reynolds poświęca całe, nieznośnie długie akapity.

Oszalały pop, który dawno wyszedł z muzyki i zdominował wszystkie dosłownie obszary życia pod postacią kultu młodości, zdrowia, witalności oraz seksualnego rozpasania najlepiej opisał św. Jan Paweł II. Wymyślił on termin „cywilizacja śmierci”, co było jednym z powodów dla których Zachód szczerze Papieża znienawidził. Myślę jednak, że aby odważyć się na taki rozdział, autor musiałby być gotowy na pożegnanie się z karierą a do takich poświęceń najwyraźniej zdolny nie jest.

pokaż więcej

 
2018-10-07 12:11:51
Został fanem autora: Thilo Sarrazin
 
Moja biblioteczka
348 218 2797
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (24)

Ulubieni autorzy (13)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd