LukeBlake 
lukeblake.pl
Nazywam się Lukas Blake i urodziłem się w Stanach Zjednoczonych. Jednak to w Polsce mieszkam od czwartego roku życia, czuję, że właśnie tutaj jest mój dom. Jestem w pełni amatorskim pisarzem i recenzentem. Mimo że w okresie szkolnym czytanie zostało mi obrzydzone przez wciskanie nudnych i bezwartościowych lektur, tak teraz uwielbiam to robić. Sam piszę różnego rodzaju opowiadania i książki, których do tej pory nigdy nie publikowałem. Zdaję sobie sprawę, że brakuje mi doświadczenia i niektóre z moich dzieł są równie beznadziejne co książki, które krytykuję, ale chcę dążyć do perfekcji. Dlatego liczy się dla mnie każdy pozytywny i negatywny komentarz.
mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 2 książki, ostatnio widziany 30 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-22 13:50:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Autor:

Siła Spokoju. Droga miłującego pokój wojownika – Dan Millman
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=43

Pierwszy raz z Drogą miałem styczność w roku 2012 i od tamtego czasu, przynajmniej raz w roku odświeżam tą ścieżkę. Książkę poznałem zupełnym przypadkiem i dzięki temu zbiegu okoliczności, moje życie zaczęło ulegać całkowitej zmianie. Jest to również...
Siła Spokoju. Droga miłującego pokój wojownika – Dan Millman
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=43

Pierwszy raz z Drogą miałem styczność w roku 2012 i od tamtego czasu, przynajmniej raz w roku odświeżam tą ścieżkę. Książkę poznałem zupełnym przypadkiem i dzięki temu zbiegu okoliczności, moje życie zaczęło ulegać całkowitej zmianie. Jest to również powieść, która nigdy nie nudzi i za każdym razem odkrywa coś nowego. Dlaczego?

„Kiedy siedzisz – siedź, kiedy stoisz – stój, cokolwiek robisz – nie wahaj się. Gdy już dokonasz wyboru, włóż w to, co robisz swoje serce.”

Historia opisuje losy Dana Millmana, wyśmienitego sportowca, który wydawać by się mogło, że ma wszystko czego potrzebuje – pieniądze, sukcesy i dziewczyny. A jednak, coś cały czas nie dawało po spokoju. Podczas kolejnej bezsennej nocy, postanawia pobiegać i tak oto trafia na całodobową stację, gdzie poznaje starszego mężczyzn. Ponieważ mężczyzna przypominał mu greckiego filozofa i nie chciał zdradzić swojego imienia, nazwał go Sokratesem. Starzec na każdym kroku ośmieszał Dana, pokazując mu jego własną głupotę i płytkość. Tak rozpoczyna się jego Droga.

„Nie staraj się zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe.”

Ta książka jest napisana prostym stylem, pod kątem literackim nic szczególnego, za to treść którą niesie, jest wybitna. Każda strona przepełniona jest mądrością, która otwiera oczy na życie. Filozofia tu przedstawiona nie należy do żadnej religii, lecz ma cechy wspólne z każdą z nich. Pokazuje życie bez przeszkód, zaleca nie przeciwstawiać się przeciwnością losu, nie negować ich, a akceptować takimi jakimi są. Być wodą, która dostosowuję się kształtem do naczynia. Żyć Tu i Teraz, bez lęków o dzień następny, a przede wszystkim Kochać – życie, naturę, ludzi, wszystko to co nas otacza. Nie oceniać, tylko obserwować.

„To droga daje nam szczęście, a nie jej cel.„

Po przeczytaniu powieści zacząłem szukać więcej na ten temat. Ogromnym zdziwieniem było dla mnie, że inni autorzy opisujący tą filozofie nie mają nic wspólnego z Danem. Nie pisze tu przecież o popularnej w naszym świecie religii, o której wie chyba każdy, ale o czymś o czym ludzie nawet się nie zastanawiają, że istnieje. To tylko dowodzi uniwersalności głoszonej filozofii.

„- Co więc teraz zrobić? Dokąd mam pójść?
- A kogo to obchodzi - wrzasnął radośnie. - Głupiec jest szczęśliwy kiedy jego pragnienia zostaną zaspokojone. Wojownik jest szczęśliwy bez żadnego powodu.”

Polecam każdemu zapoznanie się z tym tytułem, być może to właśnie Ty będziesz kolejną osoba, której brama się otworzy.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=43

pokaż więcej

 
2019-02-20 14:48:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Wyspa tajemnic – Dennis Lehane
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=42

Książka przez zupełny przypadek trafiła w moje ręce. Jednego dnia czytałem o niej recenzje, a następnego rozpocząłem pierwszy rozdział. Film na jej postawie obejrzałem już wiele lat temu, pamiętałem jednak, że jego zakończenie wydawało mi się niejednoznaczne. Teraz już wiem, że...
Wyspa tajemnic – Dennis Lehane
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=42

Książka przez zupełny przypadek trafiła w moje ręce. Jednego dnia czytałem o niej recenzje, a następnego rozpocząłem pierwszy rozdział. Film na jej postawie obejrzałem już wiele lat temu, pamiętałem jednak, że jego zakończenie wydawało mi się niejednoznaczne. Teraz już wiem, że końcówka nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Teddy i Chuck przypływają promem na wyspę, na której znajduje się szpital dla chorych psychicznie przestępców. Dwóch agentów federalnych ma za zadanie rozwiązać zagadkę zniknięcia jednej z pacjentek. Po dokładnej analizie, Teddy i Chuck dochodzą do wniosku, że… Uciekinierka musiała rozpłynąć się w powietrzu.

W tej powieści nic nie jest takie, jak się wydaję. Pytania piętrzą się, pozostawiając czytelnika bez odpowiedzi. Końcówka to chyba najmocniejszy zwrot akcji z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia, który sprawia, że wszystko, co się działo do jego momentu, przestaje mieć znaczenie. Jednak analizując niektóre wydarzenia, rodzą się pewne nieścisłości, które są zupełnie nielogiczne.

Książka, mimo swojego mrocznego i tajemniczego klimatu bijącego z każdego słowa, momentami potrafiła mnie znudzić. Na szczęście nie były to jednak długie fragmenty.

Polecam wszystkim fanom gatunku, na tej pozycji na pewno się nie zawiedziecie.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=42

pokaż więcej

 
2019-02-17 12:01:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Autor:

Cztery pory roku – Stephen King
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=41

Mimo że nie czytałem wielu dzieł Stephena Kinga, po pochłonięciu Bastionu wiedziałem, że z wielką chęcią będę do niego wracać. „Cztery pory roku” – to cztery na pozór różne opowiadania, które pozostaną na długo w pamięci.

Tylko jeden tytuł z tego zbioru nie doczekał się...
Cztery pory roku – Stephen King
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=41

Mimo że nie czytałem wielu dzieł Stephena Kinga, po pochłonięciu Bastionu wiedziałem, że z wielką chęcią będę do niego wracać. „Cztery pory roku” – to cztery na pozór różne opowiadania, które pozostaną na długo w pamięci.

Tylko jeden tytuł z tego zbioru nie doczekał się ekranizacji – „Metoda oddychania”. Wcale się temu nie dziwię, bo mimo że opowieść jest w pewnym sensie tajemnicza i ciekawa, jest również najgorsza z całej czwórki. Co do reszty, to brak słów… W bardzo pozytywnym sensie.

Mam wrażenie, że „Skazani na Shawshank”, „Pojętny uczeń” i „Ciało” to opowiadania traktujące o tym samym, ale opakowane w inne słowa. W pierwszym z nich wyeksponowana jest przyjaźń dwóch skazańców. W „Pojętnym uczniu” dogłębnie ukazana jest relacja pomiędzy zbrodniarzem a dzieckiem i jak wielki wpływ ma to na jego dorastanie. W „Ciele” znowu poruszany wątek przyjaźni (tym razem dziecięcej) i poszukiwania siebie. Jedynie czwarte opowiadanie jest napisane w innym stylu. Chociaż jakby się uprzeć, również jest tam ukazana pewna ciekawa relacja.

Może właśnie dzięki temu, jak proste są te krótkie nowele, tyle przyjemności sprawia ich czytanie. Styl Kinga to absolutny geniusz. To jak potrafi operować słowem, jest niesamowite, dlatego zupełnie nie zgodzę się z twierdzeniem z ostatniego opowiadania – „Ważna jest opowieść, nie opowiadający” – bowiem Stephen King jest tego absolutnym zaprzeczeniem. W końcu kto, jak nie on, zaciekawiłby historią o zwykłej kobiecie, która przyszła do lekarza?

Ciężko jest wybrać najlepsze z czwórki opowiadań. Kiedy zacząłem czytać tę książkę, byłem ciekawy głównie jednego z nich – „Ciało”. Film obejrzałem parę dobrych lat temu i pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie. Jednak gdy tylko zagłębiłem się w świat Skazanych, wiedziałem, iż „Ciało” będzie miało bardzo dobrą konkurencję.

Na sam koniec dodam tylko, że wedle mojej opinii film „Skazani na Shawshank” jest lepszy od opowiadania, bardziej rozbudowany i emocjonujący. Gdyby autor włożył odrobinę więcej wysiłku i zrobił z tego pełno prawną książkę… Byłby to istny armagedon dla oczu.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=41

pokaż więcej

 
2019-02-04 15:23:53
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Mentalizm
 
2019-01-31 17:33:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

O psie, który wrócił do domu – W. Bruce Cameron
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=40

Gdy tylko dowiedziałem się o polskim wydaniu tej książki, pomyślałem, że muszę ją przeczytać. W końcu „Był sobie pies” tego samego autora, to jedna z najlepszych powieści, z którą miałem okazję zapoznać się w poprzednim roku.

Bella – bezpański pies, znaleziony w...
O psie, który wrócił do domu – W. Bruce Cameron
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=40

Gdy tylko dowiedziałem się o polskim wydaniu tej książki, pomyślałem, że muszę ją przeczytać. W końcu „Był sobie pies” tego samego autora, to jedna z najlepszych powieści, z którą miałem okazję zapoznać się w poprzednim roku.

Bella – bezpański pies, znaleziony w budynku przeznaczonym do rozbiórki. Splot wydarzeń sprawia, że często przechodzący obok Lucas, zabiera ją do swojego domu. Niestety podczas tego epizodu przysporzył sobie wroga, dewelopera, który mszcząc się, za cel obiera sobie właśnie niewinne zwierze. W konsekwencji Bella zostaje oddana na przechowanie do rodziny oddalonej sześćset kilometrów od jej domu.

Wielkie nadzieje, pozytywne recenzje i film w kinach. Oczekiwałem kawałka naprawdę dobrej literatury. Niestety trochę się jednak zawiodłem. Fakt, książkę czyta się przyjemnie i szybko, ale niestety, akcja nie jest dynamiczna. Najwięcej dzieje się na samym początku powieści, jej środkowa część, czyli główny motyw – powrót do domu, jest momentami nużący.

Narracja ze strony Belli i prosty styl autora nadają powieści wyrazistości. Nie ma tu jednak zbyt wielu powodów do wzruszeń, brakuje emocji znanych z „Był sobie pies”. W pewien sposób porusza jednak, jak Bella co chwilę znajduje nowego właściciela, aby za moment go porzucić i szukać domu.

Autor realistycznie zagłębia się w psią naturę, sprawiając, że przemyślenia Belli są wiarygodne i interesujące. Powieść jest przepełniona miłością zwierzęcia do człowieka. Porusza też kwestie bezbronności psów i tego, jak bardzo zależne są od ludzkiej dobroci.

Jako wielki miłośnik psów książka z automatu przypadła mi do gustu, polecam każdemu posiadaczowi czworonoga.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=40

pokaż więcej

 
2019-01-26 01:22:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Cykl: Przez burze ognia (tom 3)

Przez bezmiar nocy – Veronica Rossi
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=39

Gdybym po przeczytaniu pierwszej części trylogii „Przez burzę ognia” przeczytał, że jej zakończenie jest wgniatające w fotel, prawdopodobnie z irytacją bym pokręcił głową. A o to teraz piszę: Zakończenie wgniata w fotel.

Nie lubię tego momentu, gdy powoli zmierzam ku...
Przez bezmiar nocy – Veronica Rossi
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=39

Gdybym po przeczytaniu pierwszej części trylogii „Przez burzę ognia” przeczytał, że jej zakończenie jest wgniatające w fotel, prawdopodobnie z irytacją bym pokręcił głową. A o to teraz piszę: Zakończenie wgniata w fotel.

Nie lubię tego momentu, gdy powoli zmierzam ku zakończeniu książki, która wciąga, a zarazem mam ogromną ochotę czytać ją szybciej. „Wielki błękit” jest właśnie tą powieścią, przez którą nie idzie się spać, mimo że następnego dnia trzeba wcześnie wstać do pracy.

W dystopijnym świecie targanym przez eterowe burze, bohaterowie poszukują Wielkiego błękitu – jedynego miejsca, w którym mogą przeżyć. Perry zbiera grupę i wyrusza na pomoc Cinderowi, chłopcu, który może pochłonąć eter.

Na początek dobrze wspomnieć o twórczyni tej książki, która gigantycznie rozwinęła swoje umiejętności pisania. W pierwszym tomie zdarzały się momenty, które trzymały w napięciu, ale autorka zupełnie bez sensu je ucinała, sprawiając, że wydarzenia opisywane były zaledwie paroma zdaniami. Tutaj, akcja ciągnie się praktycznie przez całą powieść. W trakcie czytania cały czas zastanawiałem się, kiedy w końcu tempo zwolni, abym mógł zaparzyć herbatę.

Były też momenty, które nie przypadły mi do gustu, jak na przykład początkowe zachowanie Sorena i Roara. W obliczu takiej katastrofy, którą musiał przejść ten pierwszy, żadnej zdrowo myślący człowiek nie atakowałby słownie ludzi utrzymujących go przy życiu. Również wątek ojca Arii, sprawiał wrażenie sztucznego i upchniętego na siłę. Na szczęście nie było go tam wiele.

Oprócz małych potknięć (jak chociażby: w pierwszym lub drugim tomie Roar potrafił usłyszeć nadchodzących wrogów na dziesięć kilometrów, a tutaj autorka jakby o tym zapomniała i nie uwzględniła mocy jego słuchu), książka jest w miarę spójna. Czyta się ją szybko i przyjemnie, dostarcza wielu emocji i momentami ciężko się od niej oderwać.

Mimo że „Przez burzę ognia” nie powalała swoim poziomem, tak „Wielki błękit” wynagrodził cały nad nią spędzony.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=39

pokaż więcej

 
2019-01-22 15:35:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Cykl: Przez burze ognia (tom 2)

Przez bezmiar nocy – Veronica Rossi
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=38

Drugi tom z serii „Przez burze ognia”, do której nie miałem zamiaru powracać po przeczytaniu pierwszej części. Sam nie wiem, czemu sięgnąłem po tę pozycję, na szczęście jednak pozytywnie się zaskoczyłem.

Beznadziejnie zakończenie pierwszego tomu sprawiało wrażenie...
Przez bezmiar nocy – Veronica Rossi
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=38

Drugi tom z serii „Przez burze ognia”, do której nie miałem zamiaru powracać po przeczytaniu pierwszej części. Sam nie wiem, czemu sięgnąłem po tę pozycję, na szczęście jednak pozytywnie się zaskoczyłem.

Beznadziejnie zakończenie pierwszego tomu sprawiało wrażenie napisanego na kolanie w tramwaju w drodze do wydawnictwa. Jednakże w tej książce autorka starannie przyłożyła się do każdego z wątków, nie pozostawiając miejsca na niedociągnięcia. Postacie nabrały wyrazistości i charakteru, a cały świat w końcu ożył. Doszły również wzmianki o historii jego powstania, co tylko nadało historii dodatkowego realizmu.

W tym tomie wątki poboczne grają główną rolę. Mimo tego motyw zapoczątkowany w zakończeniu pierwszego tomu cały czas jest rozwijany, nie dając czasu na przestój fabularny.

Brakuje mi tu jednak zwrotów akcji, czy też niespodziewanych wydarzeń, które nie kończyłyby się happy endem. Gdy bohaterzy natrafiali na trudności, bez większych problemów wychodzili z nich cało (może z wyjątkiem paru siniaków). Trafił się jeden wątek, który trochę urozmaicił tę karuzelę dobroci, ale to jak dla mnie za mało, zwłaszcza że był on niesamowicie schematyczny.

Niemniej jednak progres jest ogromny w porównaniu do pierwszego tomu. Książkę czyta się przyjemnie, a o to przede wszystkim chodzi.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=38

pokaż więcej

 
2019-01-08 19:37:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019
Cykl: Przez burze ognia (tom 1)

Przez burze ognia – Veronica Rossi. Lepsze niż rzeczywistość?
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=37

Książka jest pierwszym tomem trylogii o odległej wizji przyszłości. Jednakże, czy w morzu powieści o tej samej tematyce, można wnieść jakikolwiek powiew świeżości?

Veronica Rossi, zbudowała bardzo… dziwny świat, w którym ludzie nie umierają,...
Przez burze ognia – Veronica Rossi. Lepsze niż rzeczywistość?
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=37

Książka jest pierwszym tomem trylogii o odległej wizji przyszłości. Jednakże, czy w morzu powieści o tej samej tematyce, można wnieść jakikolwiek powiew świeżości?

Veronica Rossi, zbudowała bardzo… dziwny świat, w którym ludzie nie umierają, choroby nie istnieją, a jedyną rozrywką są „sfery”, opisywane jako „Lepsze niż rzeczywistość”. To jednak tylko jedna ze stron tych realiów. Ziemie targają eteryczne burze, nieszczące wszystko, co stanie im na drodze. A ludzie żyjący poza chroniącą kopułą nazywani są dzikusami. Żyją oni skupieni w plemionach, które nieustanie ze sobą walczą. Świat na zewnątrz jest brutalny i nie okiełznany.

Aria jest „osadniczką” i żyje w jednej z chroniących kopuł. Jednak gdy jej matka nie daje znaku życia, postanawia dowiedzieć się czegoś, od syna wysoko ustawionego polityka. Nieoczekiwany obrót wydarzeń spowodował, że została wyrzucona poza Reverie, do brutalnego świata „dzikusów”. Tam spotyka Perry’ego, czyli drugiego głównego bohatera powieści.

Autorka spróbowała stworzyć ciekawy świat pełen nowoczesnych technologi. Niestety tak naprawdę w książce mało się o nim dowiadujemy. Dlaczego ludzie są podzieleni? Jak do tego doszło?

Również akcja toczy się tutaj aż za szybko. W jednej chwili bohaterowie muszą zmierzyć się z problemem, a kilka zdań później jest już po wszystkim. Takie zabiegi nie potrafią wciągnąć, nie przykuwają uwagi, bo nie ma do czego.

Styl autorki też nie jest specjalnie wyszukany. Nic szczególnego. Dialogi czasem sztuczne, czasem nielogiczne. Fabuła zawiera wiele nieścisłości, jakby nie była za bardzo przemyślana. Do tego niektóre wątki są pourywane w trakcie ich trwania. Zdarzało mi się pogubić i ponownie czytać daną stronę, bo jej nie zrozumiałem.

Poświęciłem tej książce dwa dni, podczas których kilkakrotnie powstrzymywałem się, aby książkę odłożyć. Nie przekonuje mnie także wizja takiego świata ani samych sfer „lepszych od rzeczywistości”. Nie ma tu wiele oryginalności ani zaskakujących zwrotów akcji. Końcówka jest co najmniej rozczarowująca i nie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Nie oznacza to jednak, że jest ona zupełnie beznadziejna. Ma parę pozytywów, chociażby to, że czyta się ją szybko.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=37

pokaż więcej

 
2019-01-05 18:23:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Cukrowy detoks, czyli jak skutecznie odzwyczaić się od słodyczy – Marlena Bhandari
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=36

Z blogiem Akademia Witalności mam do czynienia już od długiego czasu. Dzięki niemu (a właściwie dzięki jego autorowi – Marlenie) moje życie zmieniło się na lepsze. Artykuły tam pisane są nie tylko suchą bazą internetowej wiedzy...
Cukrowy detoks, czyli jak skutecznie odzwyczaić się od słodyczy – Marlena Bhandari
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=36

Z blogiem Akademia Witalności mam do czynienia już od długiego czasu. Dzięki niemu (a właściwie dzięki jego autorowi – Marlenie) moje życie zmieniło się na lepsze. Artykuły tam pisane są nie tylko suchą bazą internetowej wiedzy na temat odżywiania, ale również motywującą wypowiedzią. Autorka w jasny sposób i bez żadnych kompromisów przedstawia sposób zdrowego odżywiania, prowadzącego do pełnej witalności.

Taki jest również ten e-book. Bezkompromisowy i ostry w słowach. Nie tylko mówi o tym, że cukier jest zły i dlaczego, ale również przekonuje, że samo zrezygnowanie z niego nie zmieni wcale tak dużo. W końcu nie tylko on jest trucizną, którą w siebie wrzucamy z własnej woli. Są nią również inne chemiczne substancje, które jakimś cudem z laboratorium przeniosły się do naszej kuchni.

Jako że jestem fanatykiem odżywiania (chociaż nie wiem, czy to dobre słowo, po prostu staram się jeść jak najlepiej), w stu procentach dociera do mnie to, co autorka przekazuje. Jednakże nie wszystkim może się spodobać, że „wszystko byle z umiarem” na dłuższą metę się nie sprawdza. Również to, że zalecana dieta składa się głównie z życiodajnych warzyw i owoców, nie przypadnie do gustu mięsożercom, których głównym mottem jest „posiłek bez mięsa posiłkiem straconym”, a na wieczór popijających kufel piwa/kieliszek wina.

Co do samego e-booka – spodziewałem się jednak większej porcji wiedzy. Co najmniej rozdział słowo w słowo przekopiowany jest z bloga. Również część treści znajdziemy na stronie autorki porozrzucaną po wielu wpisach. Jednakże jest tu wiele ciekawych informacji, które warto wiedzieć.

Proponowane tutaj metody walki z nałogiem, to nie tylko dieta i samozaparcie. To również zagłębienie się powierzchownie w filozofie Świadomości, o której można poczytać między innymi u Eckharta Tolle. Ja już nie jestem uzależniony od cukru, przeczytałem e-booka tylko ze względu na metody i zalecenia się tu znajdujące, jednak polecam wszystkim, którzy chcą w swoim życiu coś zmienić. Bo w zdrowym ciele, zdrowy duch.

Serdecznie polecam również bloga pani Marleny – www.akademiawitalnosci.pl (nie jest to żadna płatna reklama :P), gdzie także można kupić e-booka.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=36

pokaż więcej

 
2018-12-29 22:44:30
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-26 03:06:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

O dziewczynie, która pomyliła pokoje. Pozwól mi zostać – Tijan Meyer
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=35

Mój czytelniczy debiut, pierwsza książka autorki, o której nigdy w życiu nie słyszałem. Nie miałem pojęcia czego się spodziewać, jednak temat, który lubię – śmierć bliskiej osoby, sprawił, że sięgnąłem po ten właśnie tytuł.

Czytelnik od...
O dziewczynie, która pomyliła pokoje. Pozwól mi zostać – Tijan Meyer
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=35

Mój czytelniczy debiut, pierwsza książka autorki, o której nigdy w życiu nie słyszałem. Nie miałem pojęcia czego się spodziewać, jednak temat, który lubię – śmierć bliskiej osoby, sprawił, że sięgnąłem po ten właśnie tytuł.

Czytelnik od samego początku wprowadzony jest w wir wydarzeń. Umiera Willow, siostra bliźniaczka naszej głównej bohaterki – Mackenzie. Tej felernej nocy, musi nocować u nieznanych ludzi i przez zupełny przypadek wpada do pokoju Rayana, gdzie spokojnie zasypia.

Początek był całkiem przyjemny dla oka. Trochę chaotyczny, ale mimo to wciągający od pierwszej strony. Jednak piszę tutaj tylko o samym wstępie – może pierwszych trzydziestu stronach, dalsza część nie jest najwyższych lotów.

Może zacznę od tych pozytywnych aspektów. Do pewnego momentu książki jedynym wątkiem, który trzymał mnie przy niej dalej, były relacje Mackenzie z rodzicami. To jak jej rodzice przeżywali śmierć córki i dlaczego. Tematu tego było jednak w powieści bardzo mało, a skończył się dla mnie kompletnie nie zadowalająco. Właściwie, rzec bym mógł, że nie odgrywał on żadnej znaczącej roli.

Kolejnym pozytywem jest ostatnie dziesięć procent książki, które na nowo potrafi wciągnąć. Nie podobał mi się jednak ostatni rozdział, w którym to autorka pobawiła się w panią E.L. James, zupełnie nie potrzebnie psując tym wydźwięk całości.

Z drugiej strony jest tu wiele irytujących mnie wątków typu kłótnie dziewczyn o chłopaka. Również niektóre dialogi i zachowania bohaterów są kompletnie bez sensu. Rozumiem – powieść młodzieżowa, ale są też tacy autorzy jak John Green i Matthew Quick, którzy mimo pisania w tym samym gatunku, potrafią rozwinąć akcje bez takich zbytecznych incydentów.

Właśnie tego oczekuje w powieści Young Adult – głębi, nie banalności, ciekawych bohaterów, poszukiwania odpowiedzi i co najważniejsze, ciekawej historii. Niestety w książce Tijan Meyer zabrakło wielu z tych elementów. Nie jest ona słabą pozycją, ma w sobie parę interesujących wątków, natomiast jako całokształt, nie zalicza się do najwyższej półki.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=35

pokaż więcej

 
2018-12-21 21:54:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Dom na wzgórzu – Peter James. Niestety, nienawiedzony
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=34

Książka okrzyknięta przez Lubimyczytać najlepszą w 2016 roku w kategorii horror, na pewno musi być świetna – pomyślałem. Ostatnio myślenie chyba nie najlepiej mi wychodzi.

Do domu Cold Hill przyjeżdża rodzina, mąż z żoną i córką (Jade). Już od samego...
Dom na wzgórzu – Peter James. Niestety, nienawiedzony
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=34

Książka okrzyknięta przez Lubimyczytać najlepszą w 2016 roku w kategorii horror, na pewno musi być świetna – pomyślałem. Ostatnio myślenie chyba nie najlepiej mi wychodzi.

Do domu Cold Hill przyjeżdża rodzina, mąż z żoną i córką (Jade). Już od samego początku wszystko wskazuje, że to miejsce nie jest normalne. Stara kobieta niespodziewanie pojawiająca się w oknie, potem w salonie, później w pokoju Jade i tak dalej… Dlaczego? Nie wiem, chyba z nudów, bowiem stała, nic nie robiła i znikała. Taka zabawa w chowanego. Dosłownie (UWAGA SPOILER) – potem się znajdzie w postaci truposza za ścianą, tada! Zabawa skończona, pora umierać (KONIEC SPOILERA).

Trudno opisać słowami, jak bardzo się zawiodłem. Książka roku według Lubimyczytać, za co? Zabrakło kategorii – największe rozczarowanie.

Sam początek był mocny, konkretne rozpoczęcie historii i od razu flaki i morze czerwone. Jednak im dalej w las, tym mniej grzybów. Główne straszydło lubiło pobawić się w informatyka – wysyłało wiadomości SMS i pisało maile. Taka nowoczesność, rozumiem, ale niestety w tym wypadku zabieg nieudany. Bardziej śmieszyły mnie te teksty.

„TWEEDLEDUM I TWEEDLEDEE JUŻ JADĄ! TAK WAM SIĘ WYDAJE. ONI NIE ŻYJĄ. WSZYSCY NIE ŻYJECIE.”

Druga sprawa – zachowanie bohaterów. Co chwilę, właściwie codziennie byli bombardowani nadzwyczajnymi sytuacjami, ale nie! Nasz główny bohater Ollie (z jego punktu widzenia była prowadzona narracja), nie był w stanie powiązać tego wszystkiego. Obrócone w nocy łózko? Milion rozdziałów zastanawiania się jak mogło do tego dojść. Wiadomości SMS? To na pewno haker. Maile do jego klientów? Haker. Brak śladów na hakera? Dobry haker, zakrył ślady.

Książka jako horror sprawdza się doskonale. Straszy swoją treścią, ale nie w sposób w jaki powinna. Straszne jest to, jak ten potworek zdołał opuścić dysk twardy i przenieść się na papier.

Brak słów.
Dno.
Nie polecam.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=34

pokaż więcej

 
2018-12-17 23:00:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Myślnik

Podtrzymując wszechświat – Jennifer Niven. Książka o wielu twarzach
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=33

Jennifer Niven na zawsze pozostanie w mojej pamięci za sprawą książki „Wszystkie jasne miejsca”. Jej kolejna wydana w Polsce powieść, porusza tematy równie istotne co w wyżej wymienionym dziele.

Historia opowiada losy chłopaka, który nie...
Podtrzymując wszechświat – Jennifer Niven. Książka o wielu twarzach
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=33

Jennifer Niven na zawsze pozostanie w mojej pamięci za sprawą książki „Wszystkie jasne miejsca”. Jej kolejna wydana w Polsce powieść, porusza tematy równie istotne co w wyżej wymienionym dziele.

Historia opowiada losy chłopaka, który nie rozpoznaje twarzy, oraz dziewczyny, która została uznana najgrubszą nastolatką w ameryce. Z pozoru tych dwoje bohaterów kompletnie nic nie łączy, a jednak mierzą się z podobnymi problemami.

Książka bardzo naciska na temat akceptacji samych siebie, jak również radzenia sobie z odmiennością. Czytając, odniosłem wręcz wrażenie, że losy bohaterów są tylko małym dodatkiem do krzyczącego zewsząd przekazu „zaakceptuj się takim jakim jesteś!”, co mnie tylko zniechęcało do dalszego czytania.

Autorka pomiędzy wierszami napchała moralizujących haseł, tak, że nie zmieściło by się tam ani jedno słowo więcej. Rozumiem że chciała przedstawić problem, ale czemu od razu go wyjaśniać czytelnikowi?

Główni bohaterzy są żywi, ludzcy i naturalni. Tak samo dialogi nie są pisane na siłę. Akcja powieści szybko się rozwija i nie nudzi, potrafi utrzymać uwagę czytelnika od samego początku.

Ogromny podziw dla autorki za opis wydarzeń z męskiej strony. Podczas czytania przeżyć Jacka w wyobraźni sam nie potrafiłem odtworzyć twarzy innych postaci. Nie wiem czy autorka taki miała cel i czy jestem tylko jedynym takim przypadkiem, ale było to niesamowite wrażenie, jak tekst potrafi wpłynąć na postrzeganie w wyobraźni. Niestety sposób przedstawienia problemów nastolatków zupełnie do mnie nie trafił.

Z natury nie podobają mi się otyłe kobiety, dlatego czytanie o przystojnym chłopaku, który spotyka się z grubą dziewczyną, trochę do mnie nie przemawiało. Oczywiście bez obrazy dla pań o większych rozmiarach, ale nie ma co się oszukiwać – wygląd ma znaczenie i jest ogromna różnica pomiędzy jego akceptacją a przychylnym patrzeniu.

Mimo, że książka nie specjalnie trafiła w mój gust, bardzo podoba mi się styl w którym pisze autorka. Historia do poczytania na nudne popołudnie, jednak nic specjalnie odkrywczego w niej niestety nie znalazłem.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=33

pokaż więcej

 
2018-12-11 00:46:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Krzywy pałac na wyżynie, czyli Nawiedzony dom na wzgórzu – Shirley Jackson
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=32

Książek z kategorii horror nigdy nie traktowałem poważnie – nie sądziłem aby słowo czytane było w stanie mnie w jakikolwiek sposób przestraszyć. W końcu to przecież obraz jest głównym czynnikiem wywołującym strach, który jest uzupełniany...
Krzywy pałac na wyżynie, czyli Nawiedzony dom na wzgórzu – Shirley Jackson
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=32

Książek z kategorii horror nigdy nie traktowałem poważnie – nie sądziłem aby słowo czytane było w stanie mnie w jakikolwiek sposób przestraszyć. W końcu to przecież obraz jest głównym czynnikiem wywołującym strach, który jest uzupełniany między innymi przez nastrojową muzykę. Zachęcony jedynie ciekawie zrealizowanym serialem, postanowiłem na własnej skórze przekonać się jak to jest bać się słów. Czy rzeczywiście jest się czego brać?

Zaczynając od samego początku – przekonujące to nie jest. Doktor Montague, postanawia zaprosić nieznanych sobie ludzi do starego, mrocznego domu na wzgórzu, w którym podobno straszy. W tym celu tworzy listę osób, mieszczącą kilkanaście nazwisk. Jednak jedynie dwie kobiety – Theodora i Eleanora są na tyle odważne (lub prowadzą na tyle nudne życie) aby na parę tygodni wyruszyć w nieznane. Na miejscu jest również Luke, spadkobierca domu.

Już pomijając logikę tych dwóch kobiet, które jadą do obcego miasta do człowieka, który równie dobrze mógł okazać się seryjnym mordercą, przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron nie dzieje się tu kompletnie nic. Mam na myśli całkowite, zupełne – NIC. Akcja rozkręca się w tempie ślimaczym i dopiero w połowie książki dostajemy przerażające pukanie do drzwi.

Wspomnianej wcześniej logiki nie doszukamy się również u doktora, który zafascynowany strasznym domem nie pokusił się o jakiś konkretny sprzęt do badania zjawisk paranormalnych, lub chociażby najzwyklejszą kamerę. Wychodzi na to, że tak naprawdę nie zależało mu na rozwiązaniu tajemnicy.

Kolejnym elementem, są tutaj irytujące dialogi, w których często się gubiłem i nie byłem w stanie stwierdzić o czym tak naprawdę bohaterzy mówią. Nie przeszkadzało to jednak w odbiorze powieści, gdyż nie odgrywały one (niestety) żadnej znaczącej roli – można by w sumie pominąć wszystkie dialogi. Sens książki znajduje się poza nimi. Podobnie sprawa miała się z główną bohaterką Eleanorą, której myśli wsiąkły na stałe w karty powieści. Są chaotyczne i niezrozumiałe. Może to właśnie chciała autorka przekazać tą postacią, zagubienie i obłąkanie, ale wyszło bardzo nieudolnie.

Jak wspomniałem na początku, muzyka odgrywa ważną rolę w odczuciu klimatu, dlatego podczas czytania w zaciemnionym pokoju, włączyłem budzące grozę pianistyczne kawałki. I chyba tylko dzięki temu byłem w stanie odczuć coś więcej oprócz niechęci do książki. Mimo wszystko, byłem w stanie odczuć napięcie – a o to chyba w horrorach chodzi.

Zakończenie to najgorsza część powieści. W moim odczuciu nic nie wyjaśnia, wymaga rozwinięcia. Po końcowej scenie, akcja powinna nabrać tempa i zacząć w końcu objaśniać o co tak naprawdę tak chodzi. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Więc czytelnik nie ma co liczyć, że dowie się kto walił w te drzwi.

O tej książce można by napisać znacznie więcej, niestety raczej negatywnie, dlatego pozwolę sobie na tym poprzestać. Aczkolwiek, jako pierwszy horror jaki przeczytałem w życiu – powieść stanęła na wysokości zadania i obudziła we mnie rządzę kolejnych tworów grozy. Nie jest to jednak lektura najwyższych lotów.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=32

pokaż więcej

 
2018-11-25 02:42:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Bez pożegnania - Harlan Coben. Kolejny wciągający kryminał?
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=31

Książki Harlana Cobena jak nikogo innego, czyta się bardzo szybko. Dlatego właśnie sięgnąłem po tą powieść, w nadziei na coś nowego, coś co mnie mocno zaskoczy, zaciekawi, i sprawi, że nie oderwę się od lektury do samego końca. Niekoniecznie...
Bez pożegnania - Harlan Coben. Kolejny wciągający kryminał?
Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=31

Książki Harlana Cobena jak nikogo innego, czyta się bardzo szybko. Dlatego właśnie sięgnąłem po tą powieść, w nadziei na coś nowego, coś co mnie mocno zaskoczy, zaciekawi, i sprawi, że nie oderwę się od lektury do samego końca. Niekoniecznie rzeczywistość pokryła się z oczekiwaniami.

Autora nikomu przedstawiać raczej nie trzeba. Jest on jednym z najpopularniejszych twórców kryminałów/thillerów. Swoje dzieła wydaje w zatrważającym tempie, dlatego aż trudno nie dostrzec podobnych rozwiązań do tych z jego innych książek.

Ken Klein przechodzi trudny okres w życiu. Nie dość, że czternaście lat temu jego brat Will, został posądzony o gwałt i morderstwo, uciekł sprowadzając koszmar na swoją rodzinę, tak teraz jego matka umarła. Jednak zanim odeszła z tego świata, zdołała przekazać mu wiadomość – jego starszy brat żyje. Wkrótce potem partnerka Kena znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a on sam stara się rozwiązać zagadkę na własną rękę.

Na tajemnice w tej powieści nie ma co narzekać, bowiem co stronę dochodzi nowa. Ciekawie zaczyna się od samego początku. Nie ma tutaj nudnego wprowadzenia w fabułę, a czytelnik zostaje wrzucony w wir akcji i to chyba podoba mi się najbardziej.

Nie podoba mi się jednak wytłumaczenie tych wydarzeń. O ile klimat budowany jest ze strony na stronę, tak równie szybko mija gdy wszystko powoli zmierza ku końcowi. Wszystkie wątki się rozwiązują, ale w mojej opinii wyjaśnienia te są po prostu słabe. Oczekiwałem czegoś ciekawszego.

Jak wspomniałem na początku, nie sposób ominąć powtórzeń gdy piszę się tyle powieści kryminalnych, dlatego przy paru wątkach miałem wrażenie, że już to gdzieś czytałem. Również Ken przypomina mi wszystkich głównych bohaterów z innych powieści Cobena.

Zakończenie to połączenie paru zwrotów akcji. Gdy myślałem, że już wszystko jasne i nie ma nic więcej do przekazania, autor zachwyca nowym rozwiązaniem. Jednak według mnie, trochę nielogicznym ze względu poprzedzające wydarzenia i prowadzoną narrację.

A co do narracji – o ile nie przepadam za przeskakiwaniem perspektywą na innych bohaterów (ze względu na spójność wątków), tak tutaj nie było to aż tak bardzo uciążliwe. Jednak nie do końca potrafiłem wciągnąć się w tą powieść. Nie wiem czego konkretnie zabrakło, może po prostu nie trafiła w mój gust.

Książka w mojej opinii jest przeciętna – do poczytania na nudne wieczory, nie wymagająca specjalnego wysiłku. Nie nudzi i czyta się ją przyjemnie, dlatego właśnie cenie Cobena, do którego powieści z pewnością jeszcze wrócę.

Recenzja również na mojej stronie:
http://lukeblake.pl/index.php?page=news&id=31

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
340 19 1872
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (158)

zgłoś błąd zgłoś błąd