Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Nałogowy Książkoholik 
nalogowyksiazkoholik.pl
Uzależniona maniaczka, która nie wyobraża sobie życia bez czytania i kupowania nowych publikacji. Kocha swoją własną biblioteczkę zapełnioną po brzegi, na którą zawsze spogląda z dumą. Zapraszam na moją stronę Nałogowy Książkoholik
22 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 4 cytaty, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Niezwyciężony
    Niezwyciężony
    Autor:
    Ten dzień w życiu Nicka Gautiera chyba nigdy się nie skończy. Owszem, udało mu się przeżyć liczne ataki zombie, ale teraz obudził się w świecie zmiennokształtnych i demonów czyhających na jego duszę....
    czytelników: 241 | opinie: 0 | ocena: 7,87 (54 głosy)
  • Po prostu bądź
    Po prostu bądź
    Autor:
    W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć. Ale możemy się umówić I zawrzeć pewien pakt Zaopiekował się nią na dobre i na złe. Ktoś do nich dołączył, a on nadal tr...
    czytelników: 3307 | opinie: 364 | ocena: 7,97 (1635 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-02-23 10:18:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: The King (tom 2)

Zapraszam na www.nalogowyksiazkoholik.pl

T. M. Frazier powraca z kontynuacją serii, zapoczątkowaną książką King. Tyran jest jeszcze bardziej brutalny, żądny krwi i szokujący. Nie myślałam nawet, że jest to możliwe. Historia Kinga i Doe budzi wiele kontrowersji, ale czytało mi się ją niezwykle dobrze, nawet jeśli czasem włosy stawały mi dęba.

Ray wraca do rodzinnego domu i mimo że w sercu...
Zapraszam na www.nalogowyksiazkoholik.pl

T. M. Frazier powraca z kontynuacją serii, zapoczątkowaną książką King. Tyran jest jeszcze bardziej brutalny, żądny krwi i szokujący. Nie myślałam nawet, że jest to możliwe. Historia Kinga i Doe budzi wiele kontrowersji, ale czytało mi się ją niezwykle dobrze, nawet jeśli czasem włosy stawały mi dęba.

Ray wraca do rodzinnego domu i mimo że w sercu chowa do Kinga urazę, to nie może o nim zapomnieć. Nie umie poradzić sobie również z nowym otoczeniem, które powinno być dla niej znajome, a jest zupełnie obce. Jedynie miłość do syna zmusza ją do pozostania w miejscu i pogodzenia się z nową rzeczywistością. King jednak nie ma zamiaru zrezygnować i zrobi wszystko, by znów być z Doe. Wraz z powrotem wspomnień dziewczyna zdaje sobie sprawę, że rzeczywistość nie jest tak kolorowa, jak ukazują jej to najbliżsi. Wkrótce będzie musiała stawić czoła nie tylko własnym uczuciom i Kingowi.

Powieść Frazier jest lekturą na jeden wieczór, w której jednak nie udało się pokonać pewnych schematów, charakterystycznych dla tego gatunku. Niemniej jest powieścią trzymającą w napięciu, a akcja szybko prze do przodu. Może właśnie dlatego książkę czyta się niezwykle szybko, a historia wciąga niemal od pierwszej strony. Tyran jest jeszcze bardziej brutalny i szokujący, co po poprzedniej części może wydać się zaskakujące. Tytuł mówi sam za siebie. Książka jedynie z pozoru jest delikatniejszą wersją Kinga. Gdyby jednak autorka nie postawiła na pewne elementy zaskoczenia i nie szafowała brutalnością, to książka z pewnością nie dorównałaby pierwszej.

Tyran jest powieścią, która spodoba się czytelniczkom liczącym na mocne wrażenia, jednocześnie ja sama czasem miałam wrażenie, że autorka popuściła wodze swojej fantazji aż za bardzo. Elementem, który sprawia, że książkę pochłania się w całości, jest brak jakichkolwiek przestojów. W związku z tym, że fabuła podzieliła się na dwójkę głównych bohaterów, mamy wgląd w ich postrzeganie rzeczywistości. Doe jednak przewodzi w narracji i osobiście uważam, że powieść byłaby ciekawsza, gdyby było w niej więcej rozdziałów opowiedzianych z perspektywy Kinga.

Najbardziej ciekawiło mnie jednak odzyskiwanie przez Doe wspomnień i to, co z tego wyniknie. Wiele elementów było niejasnych aż do końca powieści i dopiero w spektakularnym zakończeniu, autorka wyjaśnia zawiłości. Dopiero wtedy rozwiewają się wątpliwości dotyczące nie tylko tej części, ale również poprzedniej, a cała prawda wychodzi na jaw. Można powiedzieć, że brudna prawda, od której człowiekowi robi się niedobrze.

King jest niesamowity, mimo że jego zachowanie często mrozi krew w żyłach i podejrzewam, że u większości wywoła moralnego kaca. Tego bardzo niegrzecznego chłopca lubi się pomimo jego najcięższych przewinień. Natomiast Doe nie zachowywała się jak płaczliwa nastolatka i można powiedzieć, że rola dziewczyny złego drania pasowała jej znakomicie. Książka dodatkowo pokazuje, że nie zawsze osoby, które powinny być dla nas ostoją, są dobrzy. Czasem zimny drań może okazać więcej współczucia, ponieważ pozory bywają mylące. Współczułam Doe, ponieważ całe życie spędziła w nieświadomości i żyła złudzeniami. Można powiedzieć, że spotkanie Kinga było zrządzeniem losu.

Jestem niezwykle ciekawa kolejnych książek z tej serii, ponieważ polubiłam również innych bohaterów książki. Autorka jasno dała do zrozumienia, że będzie interesująco. Historia Kinga i Doe z pewnością zapadnie mi w pamięć. Sprawdzi się również jako szybka odskocznia od codzienności, więc jeśli będziecie mieli ochotę, to możecie poświęcić dwa wieczory na lekturę dwóch powieści.
Musicie jednak pamiętać, Tyran jest grą pozorów.

pokaż więcej

 
2018-02-09 17:23:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Elite King’s Club (tom 1)

Zapraszam na
www.nalogowyksiazkoholik.pl

Co tu się zadziało? Zdecydowanie nie tego się spodziewałam, gdy brałam do ręki tę książkę. Srebrny Łabędź wbił mnie co prawda w fotel, ale nie do końca padłam z zachwytu. Może raczej z zaskoczenia, bo takiej książki nie czytałam już od dawna i ciężko mi ją przypisać do konkretnego gatunku. Postanowiłam jednak, że nie będę wobec niej bardzo surowa.

...
Zapraszam na
www.nalogowyksiazkoholik.pl

Co tu się zadziało? Zdecydowanie nie tego się spodziewałam, gdy brałam do ręki tę książkę. Srebrny Łabędź wbił mnie co prawda w fotel, ale nie do końca padłam z zachwytu. Może raczej z zaskoczenia, bo takiej książki nie czytałam już od dawna i ciężko mi ją przypisać do konkretnego gatunku. Postanowiłam jednak, że nie będę wobec niej bardzo surowa.

Madison Montgomery przenosi się do nowej szkoły i już pierwszego dnia przyciąga uwagę najważniejszych chłopaków w liceum. Wszyscy radzą jej, by trzymała się od nich z daleka, ale wciąż wpada na siedmiu wspaniałych, a jakaś magnetyczna siła przyciąga ją do jednego z nich, Bishopa. Dziewczyna nie wie, że chłopcy należą do tajemniczego klubu zwanego Elite King`s Club, a ona jest częścią ich gry. Madison nie wie również, że ta gra doprowadzi ją do odkrycia prawdy o swoim pochodzeniu. Kim jest tajemniczy Srebrny Łabędź i czy Madison będzie umiała wybrać pomiędzy miłością a nienawiścią?

Powiem szczerze, że ta książka do dzisiaj pozostała dla mnie jedną wielką zagadką. Nie tylko dlatego, że tajemnica nie została do końca rozwiązana, a może nawet zakończenie przyniosło więcej niewiadomych, niż było ich na początku. Zupełnie nie wiem, w jaki sposób tę książkę sklasyfikować, ponieważ początkowo wydała mi się typową powieścią dla młodzieży. I mówiąc typową, mam na myśli książki, które zapoczątkowała seria Zmierzch – choć w tym wypadku to nawet Zmierzch był bardziej przemyślany pod względem fabuły. Srebrny Łabędź to również erotyk, w którym główne role odgrywane są przez nastolatków i mimo scen erotycznych, jest przeznaczony pewnie dla nastolatków.

W oczy od razu rzuca się fakt, że książka nastawiona jest na relacje bohaterów – głównie te intymne. Madison poznaje nową koleżankę i praktycznie po wymienieniu zwykłego cześć, już są przyjaciółkami, które znają się co najmniej dziesięć lat. Idzie na zakupy, gdzie poznaje ekspedientkę, po czym zamienia z nią kilka zdań i już są oddanymi przyjaciółkami. To świadczy o tym, że autorka wprowadziła je do książki tylko dlatego, żeby mogła nimi zapchać strony, ale do powieści nic nie wnoszą.

I rzeczywiście fabuła skupia się na relacjach chłopaków z Madison. Oczywiście z większością z nich dziewczyna ma jakieś intymne przygody, bo będąc siedemnastolatką, ma już całkiem spory bagaż doświadczeń seksualnych, które z czegoś wynikły, ale nie dowiadujemy się z czego. Tutaj znowu pojawia się problem, bo podoba jej się jeden z nich, ale nie przeszkadza jej to skosztować też innych. Zresztą chłopcy niby strzelają na prawo i lewo samczą dominacją i lubią oznaczać swoje terytorium, ale w sumie nie przeszkadza im dzielenie się. Naprawdę trudno było mi oszacować, o co tak naprawdę chodzi w ich relacjach.

Jeśli mowa już o bohaterach, to ciężko mi cokolwiek o nich powiedzieć, ponieważ autorka nie poświęciła miejsca, by bardziej przybliżyć ich sylwetki. Szczerze – nawet nie pamiętam większości imion chłopaków, ponieważ w pamięci mi zostały tylko te, które rzeczywiście częściej pojawiały się na kartkach powieści. Wiadomo jedynie, że wszyscy pochodzą z bogatych rodzin i ogólnie patrzą z góry na ludzi z nizin społecznych. O Madison również mało się dowiadujemy. Wiemy, że nie miała łatwego dzieciństwa, ale nie wiemy, dlaczego oraz możemy podejrzewać, że przeszła JAKĄŚ traumę, która w JAKIŚ sposób ją odmieniła. Tak przynajmniej ja wywnioskowałam i nie wiem, czy te przypuszczenia się sprawdzą. Trudno też stwierdzić, czy te niewiadome, popchną czytelników do tego, by sięgnęli po kolejny tom.

Ciężko mi to mówić, ale fabuła w tej książce często jest bez sensu. Odniosłam wrażenie, że wszystko kręci się wokół tego, by podtrzymać seksualne napięcie między bohaterami i dlatego często autorka wyskakiwała z czymś, aż ja musiałam się przez chwilę zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi. Niestety potem okazywało się, że jednak ta scena nie miała wnieść nic pożytecznego, choć sprawiała takie wrażenie, a jedynie natchnąć bohaterów seksualnością.
Srebrny Łabędź jest powieścią, która nie spodoba się wszystkim, ale myślę, że znajdzie uznanie wśród czytelników, którzy chcą przeczytać coś lekkiego lub lubią skupiać swoją uwagę na relacjach bohaterów. Ja sama, choć wytykam tutaj błędy i niedociągnięcia, nie mogę powiedzieć, że książki nie czytało mi się dobrze. Może po prostu miałam wobec niej zbyt duże oczekiwania. Doceniam jednak pomysł autorki i myślę, że główna zagadka jest naprawdę dobrze przedstawiona. Oczywiście tom pierwszy jej nie ujawnia, jednak poszczególne elementy układanki zainteresowały mnie na tyle, że chętnie sięgnę po kolejną książkę. Łatwy język i szybka akcja sprawiają, że czyta się ją naprawdę szybko.

Nie zniechęcajcie się. Najlepiej samemu ocenić, czy Srebrny Łabędź podoła waszym oczekiwaniom.

pokaż więcej

 
2018-02-05 18:22:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Dream Man (tom 1)

Zapraszam na: www.nalogowyksiazkoholik.pl

Często biorę do ręki książkę, o której mam już wcześniej wyrobione zdanie – głównie za sprawą okładki i opisu – a potem okazuje się, że książka całkowicie mija się z moimi oczekiwaniami. W tym przypadku to dobrze, bo ja zwykle ich nie doceniam na samym początku, wsadzając wszystkie do odpowiedniego wora z przyklejoną etykietką. Tajemniczego Mężczyznę...
Zapraszam na: www.nalogowyksiazkoholik.pl

Często biorę do ręki książkę, o której mam już wcześniej wyrobione zdanie – głównie za sprawą okładki i opisu – a potem okazuje się, że książka całkowicie mija się z moimi oczekiwaniami. W tym przypadku to dobrze, bo ja zwykle ich nie doceniam na samym początku, wsadzając wszystkie do odpowiedniego wora z przyklejoną etykietką. Tajemniczego Mężczyznę potraktowałam bezwzględnie, skazując na etykietkę podrzędnego erotyku. Muszę powiedzieć, że lubię takie rozczarowania.

Gwen od półtora roku sypia z mężczyzną jej marzeń. Nie zna jednak jego imienia, wie o nim tylko tyle, że jest obłędny w łóżku. Tajemniczy Mężczyzna przychodzi do niej tylko w nocy i znika nad ranem. Gwen wie, że taka znajomość nie ma szansy przetrwać, mimo to nie potrafi z niego zrezygnować. Splot zdarzeń i kiepskie relacje z siostrą sprawiają, że Gwen zaczyna interesować się niebezpieczny przywódca gangu motocyklowego oraz czarujący policjant. Wtedy w jej życie z impetem wchodzi Tajemniczy Mężczyzna i wywraca jej świat do góry nogami. Czy uda mu się uratować Gwen, jej siostrę oraz odpędzić adoratorów?

Powiedzcie sami, że nawet po takim opisie jesteście w stanie powiedzieć coś niecoś o książce. Ja myślałam, że erotyzm będzie z niej aż kipieć i po zakończeniu będę miała dość. Prawda jest jednak taka, że ciężko inaczej opisać tę książkę, nie zdradzając istotnych szczegółów. Właśnie dlatego jest on tak zdradliwy. Zapewniam, że w książce dzieje się dużo i fabuła rozpisana na ponad 500 stron czasem wbija w fotel. Oczywiście autorce nie udało się przełamać pewnych schematów, więc każda strona praktycznie ocieka testosteronem, uroda facetów powala na kolana, a dziewczyny to typowe słodkie panienki z sąsiedztwa, choć w pewnych momentach autorka starała się odejść od takiego stereotypu.

Pewnie jesteście ciekawi, kim jest ten Tajemniczy Mężczyzna. Powiem tylko, że pojawia się wcześnie i zakochacie się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest przystojny, apodyktyczny, wysportowany, w grą wchodzi również niebezpieczna praca oraz przeszłość. Ponadto otacza się kolegami podobnymi do siebie, więc powieść to istna wylęgarnia przystojniaków. Ogólnie kobieta w towarzystwie takiego mężczyzny ma niewiele do powiedzenia. Natomiast jeśli chodzi o główną bohaterkę, to muszę przyznać, że popadłam przez nią w patową sytuację. Z jednej strony ją polubiłam, bo wydaje się normalną dziewczyną z marzeniami, a z drugiej strony ma skłonności do przesady i wydała mi się samolubna. Dodatkowo nie potrafiłam zrozumieć, czemu zawróciła w głowie aż czterem(!) przystojniakom. Jej największym marzeniem była bransoletka od Tiffaniego i buty Jimmiego Choo.

Tajemniczy mężczyzna wbrew pozorom nie jest erotykiem – nie macie co liczyć na gorące opisy. Największym plusem powieści jest pomysł oraz poprowadzenie samej historii, która wciąga od pierwszej strony. Autorka nie zostawiła miejsca na zbędne przestoje, dzięki czemu akcja szybko biegnie do przodu, a czytelnik nie ma czasu na odpoczynek. Może właśnie dzięki temu książkę się czyta jednym tchem i mimo pokaźnych rozmiarów, można na spokojnie przeczytać ją w jeden dzień.

Osobiście bardziej skupiałam się na relacjach bohaterów – autorka ciekawie przedstawiła napięte stosunki rodzinne oraz to, jakim wsparciem może być rodzina. Mimo że cała historia skupiała się na Tajemniczym Mężczyźnie oraz Gwen, to nie zabrakło w niej miejsca na przedstawienie pozostałych bohaterów i zaciekawienie czytelnika. Tajemniczy Mężczyzna jest naprawdę dobrą powieścią, którą można czytać z wypiekami na twarzy, ale również uważnie śledzić zwroty akcji. Jako literatura obyczajowa z elementami romansu sprawdzi się doskonale i nawet nie będę narzekać na bajkowe zakończenie. Tajemniczy mężczyzna w zupełności mi to wynagrodził.

Z utęsknieniem będę czekać na kolejną część.

pokaż więcej

 
2018-01-31 17:05:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Zapraszam na: www.nalogowyksiazkoholik.pl
Biała, czysta kartka, a ja nie za bardzo wiem, co napisać. Trudno mi skomentować to, co przeczytałam, a to się zdarza nad wyraz rzadko. Jest oznaką tego, że książka wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie i rzeczywiście Kobieta w oknie jest pozycją, którą zapamiętam na długi czas. Może wśród innych thrillerów nie wypada zbyt imponująco, ale ma w sobie...
Zapraszam na: www.nalogowyksiazkoholik.pl
Biała, czysta kartka, a ja nie za bardzo wiem, co napisać. Trudno mi skomentować to, co przeczytałam, a to się zdarza nad wyraz rzadko. Jest oznaką tego, że książka wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie i rzeczywiście Kobieta w oknie jest pozycją, którą zapamiętam na długi czas. Może wśród innych thrillerów nie wypada zbyt imponująco, ale ma w sobie iskrę, która sprawia, że historia wciąga od pierwszej strony.

Anna Fox od dziesięciu miesięcy nie opuściła swojego mieszkania. Cierpi na agorafobię i nawet otwarcie okna jest dla niej jedynie marzeniem. Nie ma przyjaciół, mąż i córka wyprowadzili się i tylko czasem zagląda do niej tajemniczy lokator wynajmujący piwnicę. Anna jednak z namiętnością obserwuje swoich sąsiadów i przeżywa z nimi ich życie. Przez obiektyw aparatu może poczuć, że sama również żyje. Wie o każdym dosłownie wszystko, zna ich rozkład dnia, a gdy do mieszkania naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina, jest nimi niezwykle zainteresowana. Wkrótce poznaje Jane Russell i zawiązuje z nową sąsiadką nić porozumienia. Gdy widzi więc w oknie, jak Jane zostaje pchnięta nożem, postanawia dopaść sprawcę. Nie wiadomo jednak, czy to, co widziała, wydarzyło się naprawdę, czy była to jedynie halucynacja wywołana lekami oraz alkoholem.

Kobieta w oknie może niektórym wydać się przytłaczająca i mało ciekawa, ale z pewnością taka nie jest. Początkowo trudno było przyzwyczaić mi się do stylu autora, który wplata w treść wiele wbrew pozorom niepotrzebnych szczegółów. Szafuje tytułami starych filmów, o których nigdy nie słyszałam, co chwila cytuje czarno-białe klasyki i ma się wrażenie, że to tylko przeciąga właściwą fabułę. Potem jednak czytelnik się do tego przyzwyczaja i w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że to wszystko składa się na tożsamość głównej bohaterki. Każdy szczegół zapisany na kartach jest puzzlem układanki, tworzącym główną postać. Może właśnie przez to Kobieta w oknie posiada głębię i można zatrzymać się nad nią dłużej, by wyciągnąć odpowiednią refleksję.

W tej powieści mało mamy bohaterów, a główne skrzypce gra oczywiście Anna. Niewiele mamy również miejsc akcji i można je ograniczyć do wiekowego domu, który zamieszkuje kobieta. Możecie pomyśleć, że skupienie uwagi na jednej osobie oraz jednym miejscu może w pewnym momencie stać się monotonne Trzeba jednak pamiętać, że Anna to nie zwykła kobieta. To osoba, która przeżyła ciężkie chwile w swoim życiu, leki miesza z alkoholem, cierpi na poważną fobię i ze wszystkich sił stara się powrócić do normalności. I nagle okazuje się, że nie zawsze to, co widzi i czuje bohaterka, jest prawdziwe. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto tu z kogo robi wariata i dlaczego.

Osoba Anny trochę przyćmiła sprawę z morderstwem i mnie osobiście ciekawiło bardziej to, co się dzieje z główną bohaterką, czy przypadkiem znów mnie nie okłamuje, niż to, kto tak naprawdę jest mordercą. W powieści nie mamy wielu bohaterów, a autor od razu sugeruje czterech podejrzanych. Dla czytelnika, który ma większe doświadczenie z literaturą kryminalną lub thrillerami, rozwiązanie zagadki może wydać się banalne. Dla mnie było ono zaskakujące, ale zdecydowanie zbyt szybkie – akcja rozegrała się na kilku ostatnich stronach. Muszę przyznać, że to jednak Anna przykuła bardziej moją uwagę i z ciekawością dowiadywałam się o jej przeszłości – co sprawiło, że nabawiła się agorafobii oraz w jaki sposób walczyła z nią.

Kobieta w oknie jest powieścią, którą czytało mi się niezwykle dobrze i z ciekawością śledziłam losy bohaterów. Autor sprawił, że poznałam myśli osoby cierpiącej na fobię, ale również otumanionej przez leki i alkohol. Kobieta wykształcona, mądra i zaradna, dla której otworzenie okna jest wyzwaniem. Ciekawie było poznać psychikę człowieka cierpiącego na agorafobię. Szkoda jedynie, że kilka aspektów nie zostało do końca wyjaśnionych. Myślę jednak, że książka jest bardzo dobrym debiutem i zasługuje na uznanie.

Z pewnością powieść przypadnie do gustu czytelnikom, który lubią thrillery psychologiczne.

pokaż więcej

 
2018-01-16 16:23:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Słowa czasem nie są potrzebne, by wyrazić to, co się tak naprawdę czuje. Równie dobrze sprawdza się wiktoriański język kwiatów, w którym każda roślina oznacza coś innego. Jeśli chcecie więc wyznać płomienną miłość, zdradzić skrywaną głęboko tajemnicę lub wyrazić swoją wdzięczność dla drugiego człowieka, nic nie stoi na przeszkodzie, by przy okazji stworzyć piękny ogród. No, chyba że przepełnia... Słowa czasem nie są potrzebne, by wyrazić to, co się tak naprawdę czuje. Równie dobrze sprawdza się wiktoriański język kwiatów, w którym każda roślina oznacza coś innego. Jeśli chcecie więc wyznać płomienną miłość, zdradzić skrywaną głęboko tajemnicę lub wyrazić swoją wdzięczność dla drugiego człowieka, nic nie stoi na przeszkodzie, by przy okazji stworzyć piękny ogród. No, chyba że przepełnia Was nienawiść. Wtedy obsadźcie wszystko bazylią, a przy okazji będziecie mieć zawsze świeże pesto.

Zuzanna mieszka w małej miejscowości niedaleko Warszawy, gdzie wychowuje syna i wraz z matką i babką utrzymuje wiekową willę Kurza Stopka. Pracuje jako projektantka ogrodów i ma do tego niesamowity talent. Potrafi językiem kwiatów przekazać każdą wiadomość, dlatego jej ogrody wydają się mieć duszę. Niestety jej uporządkowany, choć nieidealny świat zaczyna niebezpiecznie chwiać się w posadach, gdy okazuje się, że pobliską posiadłość zakupił dawny znajomy Zuzanny – bogaty i przystojny Adam Przygodzki. Chce, by Zuzanna zaprojektowała dla niego ogród. Kobieta, chowając urazę z przeszłości, postanawia znanym sobie sposobem powiedzieć Adamowi o swoich uczuciach, a jednocześnie zdradzić skrywany sekret. Czy jednak mężczyzna rozszyfruje ukrytą w kwiatach wiadomość?

Ogród Zuzanny jest książką, która pod płaszczem płytkiej historii, skrywa naprawdę wiele emocji oraz wątków pobocznych. To nie jest jedynie historia o Zuzannie Czaplicz, Adamie Przygodzkim i ich przeszłości oraz uczuciach, które ich połączą. Można powiedzieć, że to międzypokoleniowa historia o miłości, która sprawia, że człowiek na nowo zaczyna wierzyć w potęgę tego uczucia. Rozpoczynając lekturę, trzeba liczyć się z tym, że wielokrotnie będziemy świadkami niesamowitych, a może czasem absurdalnych wydarzeń, które jednak jak najbardziej mogłyby być prawdziwe – tym bardziej, jeśli spojrzeć na nie z przymrużeniem oka.

Autorki nie ograniczyły się jedynie do dwóch czy trzech bohaterów. W powieści bohaterem jest cała miejscowość Stara Leśna wraz z jej mieszkańcami. Pomyślicie, że natłok bohaterów może przyprawić o prawdziwy zawrót głowy. Nie pomylicie się. To jednak nie ich ilość jest tutaj kluczową kwestią, a różnorodność charakterów. Można powiedzieć, że Stara Leśna jest wylęgarnią indywiduów, w której co normalniejsi zwyczajnie się gubią. Autorki jednak sprawiły, że każdy mieszkaniec ma do odegrania jakąś rolę w powieści, ma własne problemy, zmaga się z własną historią. I właśnie dzięki temu książka opowiada historię wszystkich mieszkańców, a nie jedynie Zuzanny.

Jeśli zaś chodzi jedną z głównych bohaterek, to myślę, że każda kobieta znajdzie w niej coś z siebie. Zuzanna jest bardzo realną postacią, że może nawet wzorowaną na kimś prawdziwym. Tego nie wiem, niemej ja sama mogłam się z nią pod pewnymi względami utożsamiać, co sprawiło, że lektura była dla mnie jeszcze przyjemniejsza. Niestety przez to, że historia rozkładała się na wielu bohaterów, relacja Adama i Zuzanny wzbudziła mój niedosyt. Bardzo chętnie przeczytałabym więcej scen z ich udziałem, a także poznała sam punkt widzenia Przygodzkiego, ponieważ nie do końca potrafię go rozszyfrować.

Ogród Zuzanny jest powieścią, na którą trzeba nastroić się mentalnie. Autorki przedstawiły obraz polskiej miejscowości, która dla wielu może wydawać się wręcz nie z tej ziemi. Niezwykle wzruszająca, jak i pouczająca jest historia najstarszej z pań Czaplicz. Wiele śmiechu wzbudzi pewnie postać miejscowego biznesmena i jego żony, proboszcza, jak również zawziętego ekologa pojawiającego się w najmniej oczekiwanych momentach. Ponadto Ogród Zuzanny jest napisany specyficznym językiem, do którego ja na początku musiałam się przyzwyczaić. Po przeczytaniu kilku stron zostałam już całkowicie wciągnięta do świata autorek. I choć początkowo nie byłam zadowolona i na siłę brnąłem przez jedną trzecią książki, to jednak potem zupełnie się w niej zatraciłam.

A zapach kwiatów towarzyszył mi aż do ostatniej strony.

pokaż więcej

 
2018-01-12 21:32:16
Ma nowego znajomego: Bohater_Literacki
 
2018-01-08 19:01:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Sophie Kent (tom 1)

Świat z pozoru idealny. Wyższe sfery, o których śni większość, choć jedynie nieliczni mają szansę znaleźć się w ich pobliżu. I kariera, o której marzy praktycznie każda dziewczynka, ale tylko wybrane mają szansę zaistnieć w tym świecie. W świecie pięknym z zewnątrz, ale brutalnym i bezwzględnym w środku. W świecie lansu, błysku fleszy, wyczerpujących sesji, romansów, obłudy, kłamstwa i... Świat z pozoru idealny. Wyższe sfery, o których śni większość, choć jedynie nieliczni mają szansę znaleźć się w ich pobliżu. I kariera, o której marzy praktycznie każda dziewczynka, ale tylko wybrane mają szansę zaistnieć w tym świecie. W świecie pięknym z zewnątrz, ale brutalnym i bezwzględnym w środku. W świecie lansu, błysku fleszy, wyczerpujących sesji, romansów, obłudy, kłamstwa i zbrodni. Gdy piękno staje się przekleństwem, łatwo stać się fashion victim – ofiarą świata mody.

Sophie Kent jest dziennikarką „The London Herald”, która z uporem maniaka tropi największych zbrodniarzy i na łamach gazety opisuje ich zbrodnie. Z pozoru jednak odnosząca sukcesy kobieta jest wrakiem człowieka, a praca jest jedynym, co wciąż utrzymuje ją przy życiu. Sophie wie, w jaki sposób podejść do ludzi, by powiedzieli jej to, co chce usłyszeć. Z pozoru zwyczaje morderstwo przypadkowo naprowadza ją na trop tajemniczej Rosjanki, która rozpoczyna karierę modelki. Gdy dziewczyna zaczyna otwierać się przed dziennikarką, zostaje brutalnie zamordowana. Sophie nie spocznie, póki nie odkryje, kto zamordował piękną Natalię. Podejrzani zajmują wysokie stanowiska w modowym półświatku, a błysk fleszy skutecznie utrudnia pracę dziennikarki śledczej. Wkrótce okazuje się, że Natalia nie była jedyną fashion victim.

Ten thriller wywarł na mnie naprawdę dobre wrażenie. Książkę czytało mi się z wielką przyjemnością, choć niektóre opisy wywołały u mnie gęsią skórkę. Autorka posługiwała się bardzo prostym, ale barwnym językiem, co prawdopodobnie sprawia, że powieść można przeczytać w zawrotnym tempie. Niezwykle podobało mi się ukazanie pracy dziennikarza śledczego, która jest bardzo fascynująca, ale również niebezpieczna. Faktem jest, że niekiedy dziennikarz jest w stanie szybciej rozwiązać sprawę, niż policja. Sophie niekiedy narażała życie, by znaleźć jakąkolwiek wskazówkę, która doprowadziłaby ją do mordercy. Niekiedy musiała wykazać się sprytem, innym razem musiała zamienić się w uważnego słuchacza, by wychwycić drobne niuanse. Pod tym względem Fashion victim jest dla mnie bardzo pouczającą książką.

Obsadzenie w roli głównej bohaterki dziennikarki śledczej i dodatkowo oddanie jej narracji sprawiło, że książka stała się jeszcze bardziej emocjonująca. Z uwagą śledziłam losy Sophie, która musiała zmierzyć się nie tylko z mordercą, ale również z własną przeszłością. Kobieta często uciekała od życia, by poradzić sobie z własnymi problemami. Przypadkowy seks i alkohol bardzo jej w tym pomagały i jak dla mnie wypadła w takiej odsłonie bardzo naturalnie. Możecie myśleć, że widząc takie makabryczne sceny, człowiek musi znaleźć jakąś ucieczkę. Dla dziennikarki to właśnie praca była tą odskocznią, która pomagała przetrwać najcięższy okres.

W Fashion victim mamy naprawdę dobrą zagadkę, która ma logiczne rozwiązanie. Nic nie bierze się znikąd. Autorka po kolei rzuca strzępy informacji, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Każdy element przybliża nas jednak do rozwiązania sprawy i poznania prawdziwego mordercy. W powieści pojawiło się kilka fragmentów przedstawionych z perspektywy mordercy. Nie można było z nich wywnioskować, kim on jest, ale dodały specyficznego klimatu powieści. Szkoda, że było ich tak mało.

Świat, który przedstawiła autorka, jest bardzo brzydki, choć skrywa się pod płaszczykiem piękna. Piękne kobiety, które widzimy na wybiegach, często padają ofiarą własnych ambicji. Świat modelingu jest bezwzględny i jedno potknięcie może kosztować modelkę bardzo wiele. W Fashion victim dodatkowo jest on może troszeczkę przerysowany i mam nadzieję, że główna intryga tak naprawdę była jedynie fantazją autorki. Niemniej brutalność mną troszeczkę wstrząsnęła, a dreszczyk emocji towarzyszył mi do ostatnich stron.

Brakowało mi jedynie dokładniejszego przedstawienia bohaterów. Tak naprawdę książka jest zbieraniną indywiduów i o każdym można by napisać osobną powieść. Kilku z nich chciałabym jednak poznać bardziej w tym i główną bohaterkę. Jest ona bardzo złożoną postacią i czułam niedosyt związany z jej osobą. Myślę, że gdyby autorka bardziej rozwinęła wątek jej związków i problemów, książka byłaby jeszcze bardziej emocjonująca. W końcu Sophie Kent spotykała na swojej drodze same przeszkody, które jednak umacniały jej pancerz.

Nie można jednak jednoznacznie odpowiedzieć, co tak naprawdę kryło się pod tym pancerzem.

pokaż więcej

 
2017-12-06 22:39:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: The King (tom 1)

Zapraszam na www.nalogowyksiazkoholik.pl

Lubię książki, które nie zawsze są łatwe i przyjemne w odbiorze. Romans może być brutalny, miłość trudna i skomplikowana, a relacje burzliwe, choć ogólne przekonanie wskazuje na coś zupełnie innego. Zazwyczaj czytelnik zdaje sobie sprawę, że to tylko pisarski zabieg, który ma doprowadzić do lukrowego happy ednu i podbić czytelnicze emocje. Czasem...
Zapraszam na www.nalogowyksiazkoholik.pl

Lubię książki, które nie zawsze są łatwe i przyjemne w odbiorze. Romans może być brutalny, miłość trudna i skomplikowana, a relacje burzliwe, choć ogólne przekonanie wskazuje na coś zupełnie innego. Zazwyczaj czytelnik zdaje sobie sprawę, że to tylko pisarski zabieg, który ma doprowadzić do lukrowego happy ednu i podbić czytelnicze emocje. Czasem jednak pojawia się wybryk, który burzy dotychczasowy schemat, a czytelnika pozostawia z wewnętrznym rozdarciem, którego nie spodziewał się zarobić podczas lektury. Taki wybryk to zawsze prawdziwy king wśród pisarskich odszczepieńców.

Doe została wyrzucona do śmietnika niczym zużyta zabawka. Odkąd się obudziła, niczego nie pamięta. Nawet jej imię jest zmyślone. Dziewczyna jest traktowana jak bezdomna, nikt jej nie szuka, a za bratnią duszę uznaje poznaną przez przypadek dziwkę. Głód popycha ją do desperackiego kroku i Doe postanawia zyskać sponsora wśród gangu motocyklowego. Przez przypadek trafia do pokoju Kinga, a zbieg tragicznych zdarzeń sprawia, że mężczyzna ustanawia ją jako swoją własność. Wśród ciągłych imprez, morza alkoholu, narkotyków i padających trupów powoli rodzi się uczucie. Gangsterskiej duszy nie da się jednak zmienić z dnia na dzień.

Odnalazłem siebie w smutnych oczach dziewczyny, która była tak samo zagubiona jak ja. A może my wcale się nie odnaleźliśmy. Może po prostu postanowiliśmy zgubić się razem.

Jestem w szoku i mówię całkiem serio. Spodziewałam się dobrej erotyki, zaprawionej sporą dawką pieprzu. Nie myślałam, że King jest aż tak brutalny, nieprzewidywalny i chwytający za serce. Nie jest to kolejna łatwa książka z głębokim podtekstem erotycznym w roli głównej. Może większości z was wydała się ona mało wymagająca i nieangażująca. Pod niemal niebiańską okładką i mało mówiącym opisem, kryje się jednak prawdziwe piekło.

Czytałam wiele powieści, które zawierały gangsterski wątek, jednakże żadna z nich nie była aż tak… naturalna. I może rzeczywistość tak naprawdę nijak się ma do książki, a może właśnie wszystko jest dokładnie odwzorowane. Niemniej jest to rzeczywistość wstrząsająca, szokująca, a czasem nawet wywołująca niesmak. I właśnie w takich okolicznościach rodzi się miłość, która nie jest czysta i niewinna. Jest brudna i brzydka. Jeśli jesteś czytelnikiem o delikatnej duszy, to radzę ci kierować się rozwagą, sięgając po tę pozycję.

King nie jest typowym erotykiem. Jest to lektura dla czytelnika o mocnych nerwach, który posiada margines literackiej tolerancji i zrozumienia. Tytułowy bohater jest niebezpiecznym człowiekiem i od razu możecie wymazać ze swojej głowy obraz typowego książkowego bad boya. King nie tylko strzela złowrogim spojrzeniem. On po prostu wyciąga gnata i strzela prawdziwym pociskiem, który roztrzaskuje głowę jego przeciwnika. King otacza się ludźmi, którzy nie wyobrażają sobie życia bez narkotyków, alkoholu, imprez i dziwek. Sam bohater bierze czynny udział w tych eskapadach i nawet nie zamierza myśleć o żadnej zmianie. Niemniej King ma swoje tajemnice, a jego czyny zazwyczaj są przemyślane bardzo dokładnie.

Dziwne jest jednak to, że tych bohaterów nie da się nie lubić. Nie ma tak naprawdę znaczenia ich tryb życia. Liczy się braterskość, lojalność i rodzinna więź, która ich łączy. Nie ma nic przyjemniejszego od dilera, który ma gdzieś opinię innych i kocha ekstrawaganckie muszki. On po prostu wie, że jeśli ktoś wyrazi swoje zdanie na ten temat, to zarobi kulkę w łeb, a on zyska nowy temat do żartów. Mimo naprawdę paskudnego przysposobienia bohaterów autorka wytworzyła więź między nimi a czytelnikiem.

Sama relacja między Kingiem a Doe jest niezwykle burzliwa, choć dosyć przewidywalna. Czytelnik śledzi ich los, wiedząc, że zaraz nastąpi wybuch emocji. Czy aby jednak na pewno? King jest tym nieprzewidywalnym elementem, który potrafi jednym dosadnym zdaniem zburzyć całą erotyczną otoczkę. Na zakończenie autorka grozi palcem, jakby mówiła: Myślisz, że wszystko jest po twojej myśli? To ja rozdaję karty. Możecie się spodziewać wielkiego znaku zapytania po przeczytaniu ostatniej strony powieści. To może jedynie oznaczać, że autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i zapewnia, że będzie się działo. I mam nadzieję, bo kolejna część już znalazła się w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego. Osobiście nie mogę się doczekać.

Jeśli zastanawiacie się, w jaki sposób określić tę książkę, to podpowiadam, że najlepiej pasuje… czysta dekadencja.

pokaż więcej

 
2017-11-26 18:39:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Są książki, o których szybko się zapomina. Są również i takie, przez które człowiek nie przesypia nocy, poddaje się w połowie lub kupuje je i nawet nie zdejmuje z półki. Są jednak książki, o których się pamięta całe życie i wspomina niemal z dziką radością. Powieści, po których nawet byśmy się tego nie spodziewali. Sięgamy po nie, mając nadzieję na chwilę relaksu, oderwania się od szarej... Są książki, o których szybko się zapomina. Są również i takie, przez które człowiek nie przesypia nocy, poddaje się w połowie lub kupuje je i nawet nie zdejmuje z półki. Są jednak książki, o których się pamięta całe życie i wspomina niemal z dziką radością. Powieści, po których nawet byśmy się tego nie spodziewali. Sięgamy po nie, mając nadzieję na chwilę relaksu, oderwania się od szarej rzeczywistości lub z nudów. I nagle okazuje się, że stało się coś niesamowitego i książka zostaje w naszej pamięci na całe życie lub przynajmniej na długi czas. Przebudzenie Olivii jest właśnie taką książką.

Olivia jest doskonałą biegaczką, jednak charakter przysparza jej kłopotów. Po pobiciu chłopaka zostaje przeniesiona na nową uczelnię, gdzie dostaje stypendium i szansę na wygraną w wyścigu. Jednocześnie jest ona jedyną nadzieją całej drużyny, która od kilkunastu lat nie zajęła żadnego miejsca w zawodach. Bieganie jest dla Olivii całym życiem, ale jest gotowa z tego zrezygnować, by utrzymać swoje tajemnice z dala od zainteresowanych. A młody trener żeńskiej drużyny biegaczek wydaje się aż za bardzo zainteresowany. Will zrobi wszystko, by dobrze przygotować swoje podopieczne do zawodów. Początkowo rozczarowany nową zawodniczką, powoli zdaje sobie sprawę, że Olivia wcale nie jest taka, jaka wydaje się na pierwszy rzut oka. Gdy mężczyzna poznaje sekret dziewczyny, postanawia być przy każdym przebudzeniu Olivii. Nie zdaje sobie sprawy, że sam również zaczyna się przebudzać... ze złego snu.
Trochę wody upłynęło, odkąd zaczęłam współpracę z Wydawnictwem Kobiecym i wiem już, czego mogę się po nim spodziewać. No... przynajmniej wiedziałam do tej pory. Okazało się, że Przebudzenie Olivii zupełnie odbiega od moich wyobrażeń, ale o tym za chwilę. Zdradzę wam sekret, że Kobiece jest jednym z moich ulubionych wydawnictw na chwilę obecną, ale wielka prośba, żeby nie przekazywać im tej informacji. Niech zbytnio nie obrastają w piórka :) Lepiej niech wydają więcej takich książek! Jakich zapytacie? Pięknych, wzruszających, emocjonalnych, poruszających. Wiem, że praktycznie o każdej książce można coś takiego powiedzieć, ale ta powieść jest inna. Porusza jakąś delikatną strunę w sercu i sprawia, że nie można o niej zapomnieć.
Bardzo miło zaskoczył mnie fakt, że ta powieść nie jest typowym erotykiem, czyli nie ma w niej aż tak wiele scen seksu. Nawet jeśli są, to autorka bardzo wysublimowanie je opisywała. Co mam na myśli? Prosto – tam, gdzie powinno być ostro, to było, a gdzie miałam ochotę na romantyczność, to ją odnalazłam. Książka skupia się oczywiście na relacji bohaterów, ale romans rozwija się powoli, biegnie swoim torem i choć czytelnik chce więcej, to musi poczekać. Nie jest to łatwa miłość i napotyka na swojej drodze wiele przeszkód. Do końca nie wiadomo, czy możemy liczyć na szczęśliwe zakończenie. Odniosłam wrażenie, że cała opowieść toczy się tuż koło mnie i niemal mogę jej dotknąć.
Bohaterowie byli tacy... swojscy. Może brzmi to głupio, ale nie chcę pisać, że byli realni. To zdecydowanie za mało. Myślę, że po naszym świecie chodzi kilka takich Olivii. Dziewczyna wiele przeszła w swoim życiu i radziła sobie po swojemu. Oczywiście, że czasem wychodziło jej lepiej, a czasem gorzej, ale wiele osób na jej miejscu po prostu by się poddało, a ona starała się realizować swoje marzenia. Jej historia wyciska łzy, choć na pierwszy rzut oka jest jedną z wielu, które mogą dotknąć każdego z nas. Will natomiast to złoty chłopak – troskliwy, opiekuńczy i skłonny do poświęceń. Podobało mi się, że nie skreślił Olivii wtedy, gdy zrobili to wszyscy inni. Oczywiście miałam zastrzeżenia do jego niezdecydowania, ale nadrabiał to humorem – sceny zazdrości mnie powalały.
Może uderzę teraz w nadinterpretację, ale uważam, że tytuł nie jest przypadkowy. Oczywiście po części chodzi o dosłowne przebudzenie, ale również o to wewnętrzne. Można powiedzieć, że bohaterowie wzajemnie się przebudzili, co pomogło im obrać dobrą życiową drogę. Dużym plusem powieści jest również to, że nie skupia się ona jedynie na relacjach bohaterów, choć są one bardzo ważne. Każda postać ma do odegrania pewna rolę, przez co wątki niejako się ze sobą wiążą, tworząc wspólną całość. Świadczy to o tym, że autorka bardzo dobrze przemyślała fabułę, połączyła bohaterów, dla każdego nakreśliła osobną historię i stworzyła coś pięknego.
Jeśli miałabym określić książkę jednym słowem, to byłaby to... subtelność.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
431 118 1389
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (99)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd