biblioteka-wspomnien 
biblioteka-wspomnien.blogspot.com
Słucham muzyki, robię zdjęcia, próbuję pisać opowiadania i czytam, przede wszystkim czytam. Obecnie zaczytuję się głównie w kryminałach i thrillerach, ale nie pogardzę dobrą książką obyczajową bądź młodzieżową. Nie przepadam za książkami przygodowymi, fantastyką i dystopiami, choć znajdę kilka wyjątków od tej reguły.
18 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 18 cytatów, ostatnio widziana 11 godzin temu
Teraz czytam
  • Jedno z nas kłamie
    Jedno z nas kłamie
    Autor:
    Wszyscy mają jakieś sekrety, prawda? Pytanie tylko, do czego są gotowi się posunąć, żeby nie wyszły na jaw. Czytajcie uważnie, a może uda wam się rozwikłać tę zagadkę. W poniedziałkowe popołudnie pię...
    czytelników: 1193 | opinie: 79 | ocena: 7,23 (444 głosy) | inne wydania: 2
  • Klub samobójców
    Klub samobójców
    Autor:
    Futurystyczna wizja świata, w którym śmierć jest towarem luksusowym W niedalekiej przyszłości technologia i medycyna są tak zaawansowane, że oferują ludziom szansę bycia nieśmiertelnym. Jednak wieczn...
    czytelników: 363 | opinie: 18 | ocena: 5,92 (49 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-06-17 23:07:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Literatura młodzieżowa/dziecięca
Autor:
 
2019-06-17 22:52:30
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-06-16 21:47:25
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2019-06-16 21:25:52
Ma nowego znajomego: Małgorzata Szafrańska
 
2019-06-08 15:50:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-06-07 22:50:49
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-06-06 17:25:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-06-05 15:12:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019, Domowa biblioteczka, Egzemplarze recenzenckie, Inne

Nie jestem i nigdy nie byłam szczególną fanką Tomasza Organka. Znam zaledwie kilka utworów jego autorstwa, z czego jedne podobały mi się bardziej, drugie mniej, ale żaden z nich nie zapadł mi szczególnie w pamięć. Gdy usłyszałam jednak, że muzyk wydaje książkę, niebędącą autobiografią, lecz powieścią i na dodatek przeczytałam kilka naprawdę pochlebnych opinii na jej temat, wiedziałam, że będę... Nie jestem i nigdy nie byłam szczególną fanką Tomasza Organka. Znam zaledwie kilka utworów jego autorstwa, z czego jedne podobały mi się bardziej, drugie mniej, ale żaden z nich nie zapadł mi szczególnie w pamięć. Gdy usłyszałam jednak, że muzyk wydaje książkę, niebędącą autobiografią, lecz powieścią i na dodatek przeczytałam kilka naprawdę pochlebnych opinii na jej temat, wiedziałam, że będę chciała sięgnąć po tę pozycję. Dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej Foksal udało mi się to zaledwie chwilę po jej premierze.

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że otwierasz powieść i na pierwszej stronie widzisz ścianę tekstu, i na drugiej, i na trzeciej… W Teorii opanowywania trwogi wręcz irytująco mało było dialogów, a nawet jeśli jakiś się zaczynał, to zaraz zmieniał się w ciągnący się długo monolog, w którym postać opowiadała jakąś historię. I na ogół nie mam problemu z rozległymi opisami, w końcu jednym z moich ulubionych twórców jest Carlos Ruis-Zafon, ale tym razem miałam, i to ogromny. Czytanie ciągnących się w nieskończoność wywodów, które nijak mnie nie angażowały, a wręcz nużyły i sprawiały, że chciałam odłożyć tę powieść na półkę, i już do niej nie powracać, było wybitnie irytujące. Dlaczego? Ponieważ nie opisywały one przestrzeni ani nie budowały klimatu, ale stanowiły zlepek, czasami wydawało mi się, że nawet losowych myśli. Czasami czytałam historię wybuchu pewnej rury bądź rozległy opis charakteru i wyglądu danej postaci, wszystko to przeplatane ze zwykle kompletnie niepasującymi do głównej historii, komentarzami społecznymi bądź odniesieniami do tradycji. Jakby nie wystarczyłoby, że sama tematyka opisów mnie nie interesowała, tak irytowała mnie ich forma – niekończące się wyliczenia, trzy metafory odnoszące się do jednej sytuacji, następujące zaraz po sobie i wyszukane słownictwo, przeplatane z anglicyzmem, i kompletnie niewpisującymi się w całość wulgaryzmami, w towarzystwie dziwnie wplecionych w całość odniesień do słynnych utworów. I chociaż naprawdę się starałam docenić warsztat, tak mimo bogatego słownictwa, i poprawnie skonstruowane zdania, zabrakło lekkości, i umiejętności zaangażowania czytelnika w opowiadaną historię.

Nie jestem pewna, jakiej fabuły spodziewałam się po krótkim opisie umieszczonym na tylnej stronie okładki, ale z pewnością nie oczekiwałam tego, co otrzymałam. Bo całą historię mogłabym streścić w trzech czy czterech nieszczególnie złożonych zdaniach, a czytanie trzystu stron a jakich zamknął ją autor, zajęło mi ponad tydzień. Bo wątek związany z Maxem był bardzo naiwny i w mojej ocenie bardziej przypominał akcje z Komisarza Alexa niż z prawdziwego kryminału. Bo, choć muszę przyznać, że w pewnym momencie autorowi udało się mnie zaskoczyć, tak nie podobało mi się to, co otrzymałam. Bo pierwsza połowa była kompletnie o niczym, a druga nie była od niej o wiele ciekawsza. Bo oczekiwałam czegoś o wiele, wiele bardziej angażującego.

Nie wiem, co mogłabym Wam powiedzieć o bohaterach tej powieści. Borysa, jej narratora, nie udało mi się nijak poznać, bo choć siedziałam w jego głowie, to z jego myśli nie potrafiłam wyróżnić zarysu postaci ani konkretnych cech charakteru. Nieta (swoją drogą ogromnie podoba mi się to przezwisko) wypadła w moich oczach równie nijako, nie ukazując mi się ani z dobrej, ani ze złej, ani tak naprawdę z żadnej innej strony. Relacja między tą dwójką wypadła zaś okropnie niezręcznie i nie byłam w stanie nijak im kibicować. I niestety podobnie ma się kreacja pozostałych bohaterów, i kolejnych kreacji. Owszem niektóre postaci miały ciekawe historie z przeszłości, ale sposób, w jaki autor ich nam przedstawiał, za pomocą rozwlekłego opisu, był zwykłym pójściem na skróty, które nie wyszło tej historii na dobre. Poszczególne relacje można by, zaś opisać jednym bądź dwoma słowami. Wszystko to miało spory wpływ na to, że nie potrafiłam zaangażować się w tę historię, bo najzwyczajniej na świecie nie miał mi kto w niej towarzyszyć.

Może jestem zbyt młoda na jej lekturę, może za mało inteligenta, by odnaleźć w tej historii to, co udało się odnaleźć innym, jej filozoficzny wymiar i drugie dno, a może to po prostu nie była powieść dla mnie. Niemniej dla mnie czytanie Teorii opanowywania trwogi było długą wyprawę przez mękę, na którą składały się ciągnące się w nieskończoność wywody o wszystkim i o niczym, brak bohaterów, którym chciałabym towarzyszyć, a także brak angażującej fabuły. Naprawdę chciałabym powiedzieć, że to dobry debiut, ale niestety nie mogę.

pokaż więcej

 
2019-06-03 12:39:27
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-06-02 21:38:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-06-02 21:38:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2019-05-28 12:28:20
Została fanką autorki: Morgan Matson
 
2019-05-28 12:28:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-05-28 12:27:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019
 
2019-05-23 18:31:59
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
538 108 753
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (9)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (234)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd