Pyciaaa_Pyśka 
czytanie-chwile-rozkoszy.blogspot.com
Z natury marzycielka... Uwielbiam słowa i wierzę w ich wielką moc. Ludzie bez nich nic by nie osiągnęli. Muzyka jest moim drugim życiem. Oprócz tego uwielbiam poznawać nowych ludzi o barwnych charakterach. W końcu każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego. Trzeba tylko chcieć to odkryć :)
17 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 6 książek i 15 cytatów, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Bunt na Wyspie Potępionych
    Bunt na Wyspie Potępionych
    Autor:
    Płyniemy z prądem! Głęboko na dnie morza potężny trójząb króla Trytona znalazł się nieoczekiwanie za magiczną barierą otaczającą Wyspę Potępionych, na której żyją na zesłaniu łotrzy i banici. Uma, cór...
    czytelników: 240 | opinie: 6 | ocena: 7,2 (41 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-16 19:16:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018
 
2018-12-16 19:15:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018, Z biblioteki
Autor:
 
2018-12-16 19:14:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018
 
2018-12-16 19:13:07
Cykl: Czerwona Królowa (tom 4)
 
2018-11-04 21:16:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018, Z biblioteki
 
2018-11-04 21:14:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Polskich autorów, Wyzwanie 2018, Z biblioteki
 
2018-11-04 21:13:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Ulubione, Wyzwanie 2018
Cykl: Crank (tom 1)

Po przeczytaniu Crank, moje myśli błądzą chaotycznie. Opis zapowiadał lekturę pełną intensywnych emocji, nie byłam przygotowana jednak na to, jak bardzo intensywnych...

Ellen Hopkins stworzyła książkę nietypową, o, początkowo, dość typowej dziewczynie, która miała bliskich przyjaciół, kochającą rodzinę i status prymuski w szkole... do czasu, gdy zawładnęła nią Bestia.

Crank to emocjonalna...
Po przeczytaniu Crank, moje myśli błądzą chaotycznie. Opis zapowiadał lekturę pełną intensywnych emocji, nie byłam przygotowana jednak na to, jak bardzo intensywnych...

Ellen Hopkins stworzyła książkę nietypową, o, początkowo, dość typowej dziewczynie, która miała bliskich przyjaciół, kochającą rodzinę i status prymuski w szkole... do czasu, gdy zawładnęła nią Bestia.

Crank to emocjonalna opowieść o drodze na samo dno, buncie, który przeradza się w jedną, dwie, nieskończenie wiele kresek - byleby tylko zadowolić Potwora wewnątrz człowieka, żądającego coraz to więcej "odlotów". Autorka opowiedziała historię, poruszającą temat drażliwy, jakim jest narkomania. Przedstawiła sposób myślenia dziewczyny wkraczającej w świat narkotyków, jej powoli niszczejącą psychikę, a także przyczyny i skutki takich, a nie innych wyborów.

"Kim są, gdy/ noc spowija wszystko/ chłodnym kłębem dymu i/ i zaczyna się bal wampirów?"

Główna bohaterka, Kristina, była rozdarta wewnętrznie. Panowanie nad nią przejmował nie tylko Potwór, ale i Bree - alter ego, będące uosobieniem buntu, seksu, zawiści i grzechu. Kusiło ją to, co niedostępne lub zakazane. Wszystko, co do tej pory odrzucało Kristinę, przyciągało Bree. Gdzieś w głowie bohaterki, co jakiś czas pojawiał się głosik próbujący powstrzymać powoli następujące uzależnienie i Bree, zdolną do wielu niemoralnych rzeczy, jednak był skutecznie tłamszony. Bree była silna, walczyła o to, co uważała, że jej się należy, kosztem nawet zatracenia samej siebie.

Zwykłemu człowiekowi trudno będzie wyobrazić sobie to, co przeszła siedemnastolatka. Jej życie było pasmem bólu i cierpienia. Czytana historia może wywołać u czytelników silne emocje, który potęguje nota autorska - Crank jest fikcją literacką, opartą na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce w rodzinie autorki.

Emocje potęguje nietypowa forma publikacji. Nie jest to zwykła książka pisana prozą, a w formie, krótkich, poetyckich notatek, ułożonych na stronie w charakterystyczne kształty. Choć początkowo może wydawać się to nieco irytujące, z czasem odkrywa się urok takiej formy. Pozwala ona na dokładniejsze poznanie umysłu głównej bohaterki, ukazuje jej chaotyczne myśli i emocje i jednocześnie umożliwia czytelnikom lepsze zrozumienie całości historii. Gdy przyjrzymy się bliżej całości, zauważamy drugie dno, podwójne znaczenie. Ellen Hopkins nie poprzestała na opowiedzeniu historii. Historia ta została opowiedziana w konkretny sposób, w konkretnym celu.

Nie można ograniczyć, że jest to opowieść jedynie o uzależnieniu, bowiem porusza ona wiele problemów, z jakimi musi borykać się młodzież. Pierwsze zauroczenia, wyidealizowane obrazy rodziców czy trudne relacje międzyludzkie - między innymi i te tematy porusza autorka.

Crank wbija się głęboko w ludzką świadomość i zagnieżdża się w niej. Na długo po skończeniu, książka wciąż zajmuje myśli, jak natrętny robal, który bzyczy przy uchu przez długi czas. Każe zastanowić się nad historią Kristiny, przeanalizować ją i wyciągnąć pewne wnioski. Wywołuje uścisk gdzieś we wnętrzu, współczucie, a jednocześnie pewnego rodzaju złość - nie na świat, nie na narkotyki, a na ludzi, którzy pozwalają toksycznej bestii zawładnąć swoim życiem.

pokaż więcej

 
2018-10-14 18:31:44

Szczęściem dla człowieka jest życie w błogiej nieświadomości daty swojej śmierci. Nikt z nas nie wie, kiedy tak naprawdę odejdzie z tego świata. Może stać się to zarówno za miesiąc, rok czy kilkadziesiąt lat. Co jednak, jeśli data naszej śmierci byłaby wyznaczona? Jeśli dane by nam było przeżyć jedynie jedenaście lat?

Morrigan Crow jest przeklęta. Za wszystkie nieszczęścia w mieście obwinia...
Szczęściem dla człowieka jest życie w błogiej nieświadomości daty swojej śmierci. Nikt z nas nie wie, kiedy tak naprawdę odejdzie z tego świata. Może stać się to zarówno za miesiąc, rok czy kilkadziesiąt lat. Co jednak, jeśli data naszej śmierci byłaby wyznaczona? Jeśli dane by nam było przeżyć jedynie jedenaście lat?

Morrigan Crow jest przeklęta. Za wszystkie nieszczęścia w mieście obwinia się ją, zaś data zakończenia Ery ma być jednocześnie datą jej śmierci. Choć dziewczyna nie chce się do tego przyznać, przeraża ją wizja tak wczesnego opuszczenia tego świata. Niespodziewanie, nowa Era nadchodzi szybciej niż przewidywano, a w dzień jej jedenastych urodzin odwiedza ją pewien rudowłosy mężczyzna - Jupiter North. Jupiter zabiera Morrigan w niesamowitą podróż do magicznego Nevermoor, gdzie staje się jej patronem i przedstawia ją jako jedną z kandydatek do Towarzystwa Wunderowego - elitarnej grupy, do której mogą przynależeć jedynie ci, którzy pomyślnie przeszli wszystkie próby. Czy Morrigan poradzi sobie i zda każdą z nich? Co ją czeka, jeśli odpadnie?

Morrigan jest bohaterką samotną. Jej własna rodzina uznała ją za martwą jeszcze przed jej śmiercią. Traktują ją jak natrętnego robala, którego muszą tolerować. Propozycja członkostwa w Towarzystwie Wunderowym jest obietnicą nowego życia, na którą Morrigan zgadza się praktycznie bez wahania. Dziewczyna stara się odnaleźć ciepłe uczucia, których w świecie, gdzie każdy uważał ją za przeklętą, jej brakowało.

Główna bohaterka to inteligentna, mądra, odważna pełna życia i ciekawa świata osóbka, której nie da się nie polubić. Choć jest młoda, potrafi walczyć o swoje i nie daje się manipulować.

Podoba mi się jej nakreślenie. To postać, która swoją determinacją i charyzmą potrafi zagarnąć serca zarówno młodszych, jak nieco starszych czytelników.

Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow pełna jest wielobarwnych i wielowymiarowych postaci. Sympatyczny Hawthorn, opiekuńcza magnifikot Fenestra, energiczny kapitan Jupiter North, wyniosła Madame Czadna czy mroczny i tajemniczy Wundermistrz to tylko niektóre z postaci wykreowanych przez autorkę. A każda z tych postaci idealnie wpasowuje się w magiczny świat.

Baśniowy klimat książki jest jej największym atutem. Początkowo czułam się zagubiona wśród dziwnych określeń i nazw własnych. Jednak już po kilkunastu stronach oczarował mnie świat wykreowany przez Jessicę Townsend. Łamanie praw grawitacji, smoki, czarownice, jednorożce (lub pegazy z przyklejonym rożkiem), samo przekształcające się hotele, niesamowite drygi i dary czy łowcy z dymu i cienia... Powieść ta to historia pełna magii, przygód i walki; opowieść o poznawaniu siebie i zawieraniu nowych przyjaźni. Od dawna nie czytałam tak fantastycznej książki!

Jessica Townsend w Przypadkach Morrigan Crow zabiera czytelników w niesamowitą podroż po krainie pełnej magii, fantastycznych zwierząt, tajemniczych stowarzyszeń i urządzeń zasilanych wunderem. Książka ta to magiczna opowieść o dziewczynce, która walczy o życie, uczucia i swoje miejsce na ziemi. Jeden dzień... a raczej jedna noc - tyle mi starczyło, by przeczytać tę opowieść. Byliście oczarowani historią Harry'ego Pottera? Jestem pewna, że Morrigan Crow polubicie tak samo.

pokaż więcej

 
2018-10-03 18:03:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)

Mare zdana jest na łaskę Mavena. Chłopak, do którego kiedyś coś czuła, obecnie jest jej katem i wybawcą. Może przynieść jej ból i ochronę. Zamknięta niczym ptak w klatce, ciągle odurzana działaniem Cichego Kamienia, dziewczyna od błyskawic stara się zrobić wszystko, by wydostać się na wolność. Maven jednak nie da jej łatwo odejść. Zrobi wszystko, by Czerwoną Królową zatrzymać przy sobie.... Mare zdana jest na łaskę Mavena. Chłopak, do którego kiedyś coś czuła, obecnie jest jej katem i wybawcą. Może przynieść jej ból i ochronę. Zamknięta niczym ptak w klatce, ciągle odurzana działaniem Cichego Kamienia, dziewczyna od błyskawic stara się zrobić wszystko, by wydostać się na wolność. Maven jednak nie da jej łatwo odejść. Zrobi wszystko, by Czerwoną Królową zatrzymać przy sobie. Tymczasem w całym królestwie wybuchają zamieszki. Szkarłatna Gwardia prężnie dąży do obalenia władzy Mavena i Srebrnych, nie tylko w Królestwie Norty. Cały kontynent wisi na granicy wojny.

Czerwona Królowa była dla mnie totalną porażką, Szklany miecz za to oczarował i wzbudził wiele pozytywnych emocji. Królewska klatka stoi gdzieś pomiędzy. Z jednej strony jest to książka, która zaintrygowała mnie i spodobała się, z drugiej jednak - pod wieloma względami nie dorównywała drugiemu tomowi serii.

Jeżeli znajdą się tu osoby pamiętające recenzje poprzednich tomów serii, zapewne wiedzą jaką nienawiścią darzyłam Mare. Główna bohaterka, i jednocześnie narratorka, była dla mnie młodą, egoistyczną i pustą nastolatką, która niezbyt wysoko ceniła ludzkie życie. Choć twierdziła inaczej, mało zwracała uwagę na to, że ludzie giną dla niej i przez jej błędy. Królewska klatka pokazała Mare w całkowicie innym świetle. Mimo że wciąż irytująca, dziewczyna pozytywnie mnie zaskoczyła. Zaczęła zauważać swoje błędy i zwracać uwagę na ludzi ją otaczających. Gdy bez nikogo bliskiego musiała przeżyć pod kontrolą Mavena, zaczęła doceniać to, co miała. Podoba mi się to, w jaki sposób autorka pokazała powolny proces dojrzewania Mare i mam nadzieję, że w kolejnej części - Wojenna burza - nie spotkamy już tej wybuchowej nastolatki, a dojrzałą i w pełni świadomą konsekwencji swoich czynów młodą kobietę, jaką już teraz zaczęła się stawać nasza bohaterka.

Victoria Aveyard w Królewskiej klatce stworzyła nam możliwość poznania myśli nie tylko Mare, ale i Evangeline oraz Cameron, bowiem z punktu widzeniach tych dziewczyn poprowadzonych jest kilka rozdziałów. Przyznam szczerze, że bardzo mi się to spodobało. Dzięki temu mogliśmy nie tylko lepiej poznać pobudki kierujące Żeleźczynią z domu Samos oraz niezwykłą Nową, ale także dowiedzieć się, co dzieje się poza pałacem w Archeonie, w którym przebywała Mare.

Nie można także zapomnieć o Mavenie. Autorka poświęciła mu wyjątkowo dużo uwagi, starając się pokazać, kim tak naprawdę jest ten mroczny chłopak. Mimo wzbudzania wielu negatywnych emocji, Maven intryguje i możliwość poznania tego, co nim kieruje jest naprawdę kusząca. Cieszę się, że autorka nam na to pozwala.

Jednak książka ma pewien znaczący minus. Dwie trzecie Królewskiej klatki to monotonna opowieść Mare o tym, co ona przeżywa w pałacu. Zabrakło mi tutaj dynamizmu. Niektóre strony dłużyły się niemiłosiernie. Z utęsknieniem czekałam na te kilkanaście stron akcji, po których, niestety, znów wracała monotonia. Książka ta miała raczej wzbudzić w nas emocje, jednak wzbudzanie emocji nie powinno iść w parze z całkowitym zacięciem się wydarzeń. Da się połączyć jedno i drugie, co ukazał już nie jeden autor. Victoria Aveyard musi jeszcze nad tym poćwiczyć.

Akcja nabrała tempa pod sam koniec i chwała za to, inaczej Królewską klatkę mogłabym stawiać na równi z niezbyt lubianą przeze mnie Czerwoną królową. Przyznam szczerze, że ostatnie sto stron czytałam z zapartym tchem, chcąc jak najszybciej poznać rozwiązanie wydarzeń. Kilkanaście ostatnich linijek całkowicie zbiło mnie z tropu. Z takim zakończeniem i rozwiązaniem jednego z najbardziej emocjonujących wątków nawet najgorsza książka mogłaby zmusić do sięgnięcia po jej kontynuację

Powiem szczerze - myśląc o tej książce mam mieszane uczucia. Z jednej strony to opowieść pełna emocji, z wieloma bohaterami, których warto poznać. Nie bez znaczenia jest zmiana zachodząca w zachowaniu Mare. Myślę, że każda osoba, która dotąd jej nienawidziła, po przeczytaniu Królewskiej klatki poczuje do niej chociażby niewielką nić sympatii. Jednak fabuła... sam pomysł nie jest zły i wykonanie także. Historia intryguje, jednak także nudzi. Stworzenie prawie sześciuset stronicowej książki tylko po to, by przez czterysta stron czytać o torturach, jakie musi przechodzić główna bohaterka nie jest dobrym pomysłem. Mimo wszystko nie odradzam wam lektury tego tomu, bowiem ma on w sobie coś intrygującego, co kusi i przyciąga. Sama także na pewno sięgnę po Wojenną burzę, pełna nadziei, że z przytupem zakończy ona cykl o dziewczynie od błyskawic.

pokaż więcej

 
2018-10-03 18:02:11

Ola i Dorota to z pozoru dwie dziewczyny, których nic nie łączy. Pierwsza z nich - Ola - pracuje w bibliotece. Wraz ze swoim przyjacielem, Krzyśkiem, wychowała się w domu dziecka. Ma wiele problemów, jednak je życie wydaje się w miarę poukładane... Do czasu gdy w nieprzyjemnej sytuacji poznaje Dorotę. Dorota nie istnieje. Jej matka ukrywa ją z kilku ważnych powodów. Dziewczyna nie ma dostępu... Ola i Dorota to z pozoru dwie dziewczyny, których nic nie łączy. Pierwsza z nich - Ola - pracuje w bibliotece. Wraz ze swoim przyjacielem, Krzyśkiem, wychowała się w domu dziecka. Ma wiele problemów, jednak je życie wydaje się w miarę poukładane... Do czasu gdy w nieprzyjemnej sytuacji poznaje Dorotę. Dorota nie istnieje. Jej matka ukrywa ją z kilku ważnych powodów. Dziewczyna nie ma dostępu do internetu, nie ma przyjaciół ani nigdy nie opuściła rodzinnego domu. Gdy losy dwóch młodych kobiet przecinają się, dochodzi do zbrodni. Ola i Dorota łączą siły, by podjąć grę, która może przysporzyć im wiele kłopotów. Jak daleko posuną się, by odkryć mordercę?

Przyznam szczerze, że wobec tej książki mam mieszane uczucia. Nie jest to na pewno lektura na jeden wieczór. Sama podchodziłam do jej czytania kilkukrotnie, mimo iż co do stylu autorki nie mam żadnych zastrzeżeń. Inaczej jest z fabułą. Zacznę trochę od końca, bo istotnym minusem książki był...

... wątek zbrodni i tego kto zabił. O ile samo śledztwo było przedstawione w dość ciekawy i realistyczny sposób, to rozwiązanie całej sprawy niezbyt mnie przekonało. Co więcej, musiałam trzy razy przeczytać kilka ostatnich stron, by zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Ola i jej przyjaciel, Krzysiek nie są zawodowymi detektywami. Błądzą i szukają po omacku, często potykając się i popełniając wiele błędów. Podobało mi się to. Nie miałam styczności z nadnaturalnie inteligentnymi ludźmi, a zwykłymi młodymi dorosłymi, którzy, równie dobrze mogliby być mną i jedną z bliskich mi osób. Kiedy jednak doszło do momentu kulminacyjnego, wszystko wydało się takie nierealne. Misternie uknuta intryga nie przekonywała. Zamykając książkę, doszłam do wniosku, że to zakończenie było wręcz absurdalne.

Warto jednak zwrócić uwagę na inną rzecz - przedstawienie wątku niepełnosprawnej Doroty. To właśnie przez niego książka staje się cięższa w odbiorze. Relacje na linii córka - matka, przedstawione przez autorkę, mogą szokować. Wzbudzać współczucie, niechęć, litość czy gniew. Postaci zarówno Doroty, jak i jej matki, Beaty, mogą wywoływać wiele kontrowersji i pokazują, jak bardzo toksyczna potrafi być miłość.

Wątek ten został doskonale poprowadzony. Nawet pisząc recenzję książki, długo po jej przeczytaniu, na samą myśl o tej relacji targają mną ogromne emocje.

Jeśli chodzi o bohaterów, Magdalena Zimniak spisała się bardzo dobrze. Każda z ważniejszych postaci została umiejętnie przedstawiona. Autorka pozwoliła nam zagłębić się w umysły poszczególnych postaci, poznać pobudki nimi kierujące, idealnie odwzorowała rzeczywiste zachowania ludzi i w umiejętny sposób przydzieliła je poszczególnym osobom. Każdy z jej bohaterów był charakterystyczny i posiadał iskierkę, żaden nie został zaniedbany. Nikogo nie wyidealizowała, a pokazała, że każdy, nawet najbardziej szlachetny człowiek, posiada swoją mroczną stronę.

Nie można zapomnieć o stylu autorki. Mimo iż porusza ona ciężkie tematy, powieść czyta się szybko i z przyjemnością. Nie brak w niej dynamicznych zwrotów akcji, ale i momentów odpowiednich na chwilę refleksji. Na oddech od niektórych przytłaczających sytuacji pozwalają krótkie rozdziały.

Gra poza prawem to na pewno interesująca książka. Mimo iż nie jest idealna, warto poznać historię młodych kobiet brutalnie skrzywdzonych przez życie. Autorka nie stroni od tematów tabu, nie daje nam wszechwiedzącego bohatera, nie idealizuje nikogo ani niczego. Tak naprawdę otrzymujemy ciekawie skonstruowany, dość mroczy thriller psychologiczny, z nieco gorszym zakończeniem, obok którego jednak nie powinno się przechodzić obojętnie.

pokaż więcej

 
2018-10-03 18:01:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam, Wyzwanie 2018
Autor:
Cykl: The Perfect Game (tom 1)

Nie wiem od czego zacząć, pisząc o tej książce. Po przeczytaniu pierwszego tomu serii The Perfect Game wszystko we mnie buzuje. Nie miałam pojęcia, że można stworzyć powieść tak dobrą i złą jednocześnie. Rozgrywka posiada tyle samo wad, ile zalet. Pokochałam tę historię i jednocześnie znienawidziłam. Dlaczego? Postaram wam się wszystko, po kolei wyjaśnić.

Jack wywołuje w Cassie sprzeczne...
Nie wiem od czego zacząć, pisząc o tej książce. Po przeczytaniu pierwszego tomu serii The Perfect Game wszystko we mnie buzuje. Nie miałam pojęcia, że można stworzyć powieść tak dobrą i złą jednocześnie. Rozgrywka posiada tyle samo wad, ile zalet. Pokochałam tę historię i jednocześnie znienawidziłam. Dlaczego? Postaram wam się wszystko, po kolei wyjaśnić.

Jack wywołuje w Cassie sprzeczne uczucia. Z jednej strony jest irytujący, chamski i bawi się dziewczynami jak zabawkami. Z drugiej - przystojny, tajemniczy i ma w sobie coś, co dziewczynę intryguje. Co się stanie, gdy Cassie ulegnie chłopakowi i postanowi odkryć, jakie sekrety skrywa? Czy przeszłość dziewczyny pozwoli jej na otworzenie się przed nowo poznanymi ludźmi?

Już sam opis powinien wam dać odrobinę do myślenia. Tak, Rozgrywka to kolejna historia o dziewczynie z tajemniczą i (podobno nieprzyjemną) przeszłością oraz szkolnym playboyu, którego zgarnąć dla siebie chce każda dziewczyna w szkole... z wyjątkiem głównej bohaterki. Moja pierwsza reakcja na taką postać kobiecą była bardzo pozytywna. Choć pewne było, że coś między Cassie i Jack'em się wydarzy, cieszyłam się, że dziewczyna na samym początku z wielkim chłodem i dystansem podchodziła do chłopaka. Jednak mój entuzjazm szybko został ostudzony, okazało się bowiem, że wystarczyło tylko, by Jack spojrzał w oczy Cassie, tej już miękły kolana. Zlitujcie się! Czytając historię z punktu widzenia nastolatki, czułam jakby przez pierwsze sto stron miała ona rozdwojenie jaźni. W jednej chwili wyzywała chłopaka od dupków, w drugiej myślała nad tym, jakie ma cudowne oczy.

Pozostali bohaterowie jakby nie istnieli. Byli papierowi, bezbarwni, bez charakteru. Co prawda autorka starała się tchnąć w nich odrobinę życia, jednak niezbyt jej się to udawało. Ponadto postaci było jak na lekarstwo. Wszystko kręciło się wokół Cassie i Jack'a. Od czasu do czasu pojawiała się przyjaciółka Cassie - Melissa - i brat Jack'a - Dean. W połowie książki możemy też poznać postać dość kluczową dla fabuły, której imienia nie zdradzę, by nie spoilerować. Oprócz tego raz spotkaliśmy czyichś dziadków, kiedyś tam zostali wspomnieni rodzice, odbyło się kilka nic nie znaczących rozmów ze znajomymi i tyle. Dosłownie.

Warto zwrócić uwagę na samą fabułę. Składa się ona praktycznie ze zlepków tragicznych sytuacji, tak że po skończeniu tej książki można zacząć zastanawiać się, jakim cudem to wszystko się wydarzyło. Miałam wrażenie, jakby życie bohaterki było jednym wielkim melodramatem. A najgorsze jest to, że nie wszystko z tego melodramatu zrozumiałam. Podstawą zachowania bohaterki, a tym samym kierunku w jakim potoczyła się fabuła, miała być mroczna przeszłość Cassie. Jednak została ona jedynie wspomniana kilka razy i to w rozmowach pomiędzy bohaterami. Nie kupuję tego. Po pierwsze - ani razu historia z przeszłości nie została przedstawiona w całości, i po drugie - to, czego się dowiedziałam, nie było aż tak tragiczne. Więcej w tym było dramatyzowania nastolatki.

I teraz czas wypowiedzieć słowa, które mogą nieco zdziwić - po przeczytaniu książki zamknęłam ją i stwierdziłam, że PODOBAŁA MI SIĘ!

Czytając książki, podstawową rzeczą, na którą zwracam uwagę są uczucia. W Rozgrywce ich nie brakuje. I nie mówię tu tylko o negatywnych emocjach związanych z powyższymi wadami. Choć historia Cassie mnie irytowała, z jakiegoś powodu nie potrafiłam się od niej oderwać. Ostanie sto stron czytałam, mając łzy w oczach. Zwroty akcji powodowały, że były chwile, gdy byłam bliska rzucenia książką w kąt i zostawienia jej tam do czasu, gdy autorka nie zdecyduje się zmienić biegu historii na taki, który nie wywoływałby we mnie tylu emocji. Dlatego krzyczałam na bohaterów i prosiłam, by to wszystko okazało się jedną wielką pomyłką; by wszystko skończyło się happy endem.

Nie mogę także nie wspomnieć o stylu autorki. J.Sterling ma wyjątkowo lekkie pióro i potrafi w intrygujący sposób pokazać najbanalniejszą historię. Rozgrywkę czyta się szybko i z przyjemnością. To lektura na jeden leniwy wieczór.

Choć w trakcie czytania pierwszego tomu The Perfect Game byłam pewna, że nie pozostawię na tej książce suchej nitki, po skończeniu jej uświadomiłam sobie, że tak nie będzie. Rozgrywka, choć często irytująca i banalna, wzbudziła we mnie pozytywne uczucia. To powieść dla osób, które potrzebują chwili wytchnienia, nie oczekują górolotnej literatury, a raczej książki, która pomoże zapomnieć im o otaczającym ich świecie i przenieść się do nieci nierealnej, banalnej i pełnej emocji opowieści Cassie.

pokaż więcej

 
2018-10-03 17:53:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Wyzwanie 2018, Z biblioteki

Cierpienie jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji. Ludzie cierpią z wielu powodów - jednym z nich jest przeżycie nieszczęśliwej miłości. Czym tak naprawdę jest ta miłość, wie tylko osoba, która jej doświadczyła. Taką osobą jest Werter - bohater, klasycznej już, opowieści, która od kilkuset lat wciąż wywołuje w czytelnikach żywe emocje.

Cierpienia młodego Wertera to powieść znana...
Cierpienie jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji. Ludzie cierpią z wielu powodów - jednym z nich jest przeżycie nieszczęśliwej miłości. Czym tak naprawdę jest ta miłość, wie tylko osoba, która jej doświadczyła. Taką osobą jest Werter - bohater, klasycznej już, opowieści, która od kilkuset lat wciąż wywołuje w czytelnikach żywe emocje.

Cierpienia młodego Wertera to powieść znana zapewne wielu z was choćby z tytułu. Napisana jest w formie listów, skierowanych do Wilhelma - przyjaciela głównego bohatera. Składają się one w jedną, pełną emocji opowieść, o skomplikowanym uczuciu, jakie Werter odczuwa do pewnej młodej kobiety.

Trudno jest podejść do tej książki nieemocjonalnie. Opowiada ona historię, która współcześnie może oburzyć i wzbudzić pewnego rodzaju niechęć. Werter jest typowym bohaterem romantycznym. Walczy z poczuciem samotności, niesprawiedliwością świata i uczuciem, które pożera go od środka. Ponadto jest człowiekiem oczytanym i wyjątkowo wrażliwym. We współczesnych jego zachowanie i postawa może budzić negatywne uczucia. To bohater, którego wzruszenia i łzy irytują. Wydaje się on być aż nazbyt emocjonalnym. Czytanie o łzach u mężczyzny, pojawiających się co cztery kartki potrafi być wyjątkowo irytujące... Z drugiej jednak strony wypowiedzi tego młodego człowieka zmuszają do refleksji na światem. J. W. Goethe, choć stworzył tę powieść ponad dwieście lat temu, prawdy w niej zawarte i pytania, jakie powinniśmy sobie zadać po przeczytaniu jej są wciąż aktualne.

Opowieść jest statyczna. Autor miał na celu skupienie się na emocjach bohatera, nie zaś samych wydarzeniach. Głównym wątkiem jest oczywiście miłość romantyczna, która potrafi być tragiczna w skutkach. Całość przepleciona jest kilkoma innymi, prostymi wątkami. Mimo iż Cierpienia młodego Wertera czyta się szybko przez dość małą ilość stron, jest to książka, której powinno poświęcić się odrobinę czasu i skupienia, bowiem w całości ukrytych jest wiele sentencji i kwestii wartych przemyślenia.

Powieść Johanna Wolfganga Goethe nie jest zwykłą publikacją. Wielu obecnie żyjącym ludziom może ona nie przypaść do gustu. Przyznam szczerze, że mnie samej Werter nie przekonał pod względem charakteru i z każdą kolejną stroną irytował coraz bardziej. Szkoda mi także było Loty - ukochanej mężczyzny - która była wręcz przez niego prześladowana. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że wykreowany został znakomicie. Realizm jego postaci zachwyca i, patrząc na całość historii, jednocześnie przeraża, tym bardziej, że tworząc historię Wertera, autor inspirował się prawdziwymi wydarzeniami i postaciami.

Cierpienia młodego Wertera to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy pragną nadrobić braki w czytaniu klasyków. Jest to utwór, który może was zaintrygować i jednocześnie jestem pewna, że przyda się jako ilustracja do argumentu w nie jednej rozprawce.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
721 172 762
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (15)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (42)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd