Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Mea Culpa 
zksiazkadolozka.blogspot.com
Odkąd pamiętam zawsze książki traktowałam jako odskocznię, podobał mi się taki brak kontaktu z rzeczywistością. W takim świecie zawsze czułam się bezpieczna, lektura dawała mi schron, stabilizację, której mi zabrakło.
22 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 2 cytaty, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Anna Karenina
    Anna Karenina
    Autor:
    Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich...
    czytelników: 25784 | opinie: 581 | ocena: 7,7 (9796 głosów) | inne wydania: 37

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-23 23:52:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Recenzja znajduje się na stronie www.zksiazkadolozka.pl


Jerzy Dziewulski to specyficzna postać, która w świetle reflektorów wypada znakomicie. W mediach ludzie chcą go słuchać. Jak jednak odbiera się jego historie opisane na kratkach papieru?

„Dawno temu zdecydowałem, że ta książka nigdy się nie ukaże. Nie będzie opowieści o milicji, policji ani o mnie. Zdanie jednak zmieniłem. Wynik? W...
Recenzja znajduje się na stronie www.zksiazkadolozka.pl


Jerzy Dziewulski to specyficzna postać, która w świetle reflektorów wypada znakomicie. W mediach ludzie chcą go słuchać. Jak jednak odbiera się jego historie opisane na kratkach papieru?

„Dawno temu zdecydowałem, że ta książka nigdy się nie ukaże. Nie będzie opowieści o milicji, policji ani o mnie. Zdanie jednak zmieniłem. Wynik? W rękach trzymacie książkę o najbardziej gównianym zawodzie, który można nazwać drogą donikąd.”

Wyobraźcie sobie, że właśnie tym zdaniem rozpoczyna się ten wywiad-rzeka. Czy nie brzmi to jak obietnica interesującej treści? Ja w to wpadłam, od razu chciałam więcej. Chciałam wiedzieć dlaczego tak uważa, chciałam poznać te pikantne smaczki, które kusząco wołają z okładki. „Szokująca opowieść o codzienności polskiej policji”, „Po wielu latach w końcu przerywa milczenie”, „Nieocenzurowana opowieść, po której już nigdy tak samo nie spojrzysz na policjanta”. Czy tak się właśnie stało? Czy mój światopogląd został zachwiany? No… niekoniecznie.

„Zdecydowanie będzie to książka o polskiej policji, o jej mrocznych, często głęboko skrywanych tajemnicach, a nie słodka biografia Dziewulskiego.”

Moim zdaniem była to jednak biografia. Nie słodka, owszem. Gorzka i kwaśna, jednak mimo wszystko będąca opowieścią z perspektywy jednej, wybranej osoby, która chcąc nam pokazać prawdę o służbach bezpieczeństwa – opowiada historie ze swojego życia wzięte. Od szkoły, do służby, poprzez różnego rodzaju akcje ratownicze.

„Zdaniem ówczesnej władzy strzelanie do tarczy w kształcie sylwetek było nieetyczne. Ale już napierdalanie ludzi na ulicy było jak najbardziej etyczne.”

Książka pokazująca realia PRL-u. Luki w prawie, a raczej bezprawie. Poważne dziury w instytucjach mających na celu ochronę ludzi przed zagrożeniami. O tym jest właśnie treść – o milicji, o stanie wojennym, o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Nie o policji, nie o współczesności, choć wiele bieżących sytuacji można już odnieść do tych, które zdarzyły się kiedyś.

„Generalnie zasada jest taka – popatrz na media – że jak zginie policjant, to jest to informacja w pewnym sensie naturalna. „Zginął policjant, taką ma robotę”. Ale jak policjant zabije – o nie! – to się ciągnie tydzień albo dwa tygodnie. Nagle bandytą jest gliniarz. To jest paranoja! Generalna zasada jest taka: policjant ma prawo zginąć, bo taką ma robotę – i to jest informacja.”

Jedynie człowiek wychowany w klatce wyniesie z lektury to, co Dziewulski próbuje nam tutaj niby odkrywczo pokazać – że w tym zawodzie nie ma lekko. Często praca nie równa się wynagrodzeniu, trzeba mieć jaja, by sobie móc poradzić. Wszyscy pozostali już to wiedzą.

„Wtedy były zupełnie inne relacje. Złodziej był złodziejem, a bandyta – bandytą. Prawdziwy złodziej nie zabijał, nie torturował, nie ranił.”

Książka zawiera jednak w sobie pewne historie, o których część z nas pewnie nigdy wcześniej nie słyszała. I dla takich momentów warto ją czytać. Nie wszyscy wiedzą o porwaniach samolotów, o werbunkach, czy o dawnym kodeksie złodziei.

„Jako gliniarz zawsze powtarzałem sobie jedno: miej świadomość, że każde twoje wyjście z domu może być ostatnim.”

Jeśli chodzi o sam styl, to miałam wrażenie, że Jerzy Dziewulski nie otrzymał wystarczającej swobody wypowiedzi. Nie mam na myśli cenzury, bo język jest siarczysty, a celowe zawężanie tematów. W niektórych momentach widać, że chce coś dopowiedzieć, zboczyć na sekundę z toru, jednak Krzysztof Pyzia mu na to nie pozwala. Ma zaplanowany scenariusz, który zawzięcie realizuje. Sam narzuca tempo i problematykę, wpływa na dalszą konwersację, przez co całość wydaje się sztucznie napędzana. Rozumiem taką stanowczość, gdy rozmowa się nie klei. Tutaj natomiast ewidentnie widać, że Jerzy Dziewulski lubi mówić i ma w zanadrzu wiele historii do opowiedzenia. Jednak być może jest to właśnie definicja dobrego dziennikarza, by trzymać w ryzach swojego rozmówcę, aby skrupulatnie wypełnić plan redakcyjny?

Podsumowując – troszkę się zawiodłam. Oczekiwałam brudnych sekretów, a otrzymałam garść informacji, o których nie słyszałam, ale które mogę sobie odnaleźć w internecie. To nie jest przerwane po latach milczenie.

pokaż więcej

 
2018-04-09 09:18:52
Ma nowego znajomego: DziewczęZksiążką
 
2018-04-06 23:57:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.pl


Doświadczenie zdobywa się metodą prób i błędów. Jednak nie w każdym zawodzie będzie to wskazane.

Dr Rana Awdish prowadzi czytelnika wyboistą drogą od lekarza do pacjentki. Jej książka jest przebłyskiem prawdy w przekłamanym świecie lekarzy. Nauczono nas, że dobry lekarz powinien leczyć choroby, a nie duszę. Wmawiano, że jesteśmy tylko...
Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.pl


Doświadczenie zdobywa się metodą prób i błędów. Jednak nie w każdym zawodzie będzie to wskazane.

Dr Rana Awdish prowadzi czytelnika wyboistą drogą od lekarza do pacjentki. Jej książka jest przebłyskiem prawdy w przekłamanym świecie lekarzy. Nauczono nas, że dobry lekarz powinien leczyć choroby, a nie duszę. Wmawiano, że jesteśmy tylko kolejnym przypadkiem, który trzeba wyleczyć i odesłać do domu, że nie zasługujemy na indywidualne podejście, ludzkie traktowanie i empatię. Autorka tej książki przeczy jednak tym wyrażeniom, bowiem na własnej skórze przekonała się, jak dobre słowo, czy poprawna i humanitarna opieka może pomóc w prawidłowej oraz szybkiej rekonwalescencji.

” – Nie. Ona chce, żebyśmy patrzyli na nią nie tylko jak na chorą, ale jak na osobę leczoną. I to mimo poważnego stanu, w jakim się teraz znajduje.”

Gdy pojawił się ból, Awdish chciała go zignorować. Nie chcąc siać niepotrzebnego zamętu, położyła się z myślą, że szybko minie. Lekarzowi niestety trudniej w takich sytuacjach, bo w głowie pojawia się mnóstwo chorób, do których pasują zaistniałe objawy. W momencie, gdy ból staje się nie do wytrzymania, Rana jedzie do szpitala. Wybiera oczywiście ten, w którym od lat pracuje. Czemu? Ze względu na renomę, znajomość procedur, wzorową opiekę i dobre traktowanie pacjenta. Jak bardzo jej wyobrażenia będą mylne, gdy stanie po drugiej stronie lustra?

Gdy ociera się o śmierć; gdy słucha rad lekarzy, którzy nie patrzą na nią jak na człowieka, który potrzebuje otuchy; gdy zauważa ledwie widoczne błędy – wraca wspomnieniami do czasów, gdy sama przyuczała się do zawodu. Rozpatruje przypadki, które pojawiły się na jej drodze kariery, by spojrzeć szerzej na dręczące ją w chwili obecnej problemy.

„Nawet nie myślałam, że mogłabym przestać się pilnować, otworzyć na innych i chętnie dawać im siebie. Nie wiedziałam, że otwarte kanały porozumienia wypełnią mnie treścią, a w empatii odkryję wzajemność. Na szczęście otarłam się o śmierć”.

Lekarka pokazuje nam w swojej książce, jak proste i zazwyczaj niegroźne decyzje mogą wpłynąć na drugiego człowieka. Niekiedy przeważają one o jego życiu. W tym zawodzie należy na każdym kroku pilnować swojej dokładności, nie podejmować pochopnych decyzji. Przykładowo wystarczy podać furosemid w nieodpowiednim momencie, by nerki stały się niewydolne i by później odbiło się to ogromnym bólem. Było to rozporządzenie rzucone mimochodem, bez większego zastanowienia, bez przestudiowania objawów. Jednak zaważyło na dalszym losie pacjentki.

„Jako stażystka często i bezmyślnie używałam tego sformułowania: „Próbowała mi umrzeć”. Mój Boże, wszyscy ciągle je powtarzaliśmy. Tym samym przypisywaliśmy pacjentom niecne zamiary. Traktujemy siebie jako barierę pomiędzy chorymi a ich oczywistym, choć niezadeklarowanym otwarcie celem.”

Celem książki jest uświadomienie podstawowej prawdy. Lekarz z pacjentem powinien stworzyć więź, by leczenie było najskuteczniejsze. Należy leczyć człowieka z poszanowaniem jego praw i godnością.

„Zastanawiałam się nad niezawodnością systemu, który stworzono po to, by zagwarantować posłuszeństwo, a nie otwartą wymianę informacji. Czy to możliwe, że wpajano nam zgodę na popełnienia błędów zamiast dążenia do zapobiegania im? Czy niechcący nie stworzyliśmy systemu, który utrudniał komunikację i przyzwalał na niekontrolowane błędy?”

Gdy Awdish zrozumiała najczęściej popełniany błąd – postanowiła go naprawić. Zmienić podejście innych lekarzy. Uczulić ich na ten ledwie widoczny dla nich mankament.

Nie jest to jednak tylko książka opowiadająca o potyczkach służby zdrowia. Jest to opowieść heroicznej walki o życie, w której głównej bohaterce nie daje się szans przeżycia, a mimo to wychodzi ona z choroby. Jej droga prowadzona jest przez ból i niezwykłe starania, ale z mroku wyciąga ją nie tylko chęć przetrwania, ale i miłość oraz nadzieja. Wie, że chce wrócić do świata żywych, bo ktoś na nią czeka.

„W szoku” nie jest próbą oczyszczenia wizerunku lekarza w ludzkich wyobrażeniach. Rana Awdish, mimo wykonywanego zawodu nie próbuje nas przekonać, że lekarze nie popełniają błędów. Nie tłumaczy ich, lecz jawnie przyznaje, że w służbie zdrowia są poważne luki, które należy załatać, by mogła ona poprawnie funkcjonować. Szkoda tylko, że autorka potrzebowała takiego brutalnego zderzenia z rzeczywistością.


Z poważaniem,
Klaudia Nadolna

pokaż więcej

 
2018-04-06 18:43:40
Ma nowego znajomego: jatymyoni
 
2018-03-22 22:26:11
Ma nowego znajomego: Ewelina
 
2018-02-05 12:39:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.pl


Poruszająca do głębi powieść, której akcja rozgrywa się dosłownie w kilku szybkich aktach.

Trzy kobiety, których historię splatają się jak tytułowy warkocz. Każda z nich prowadzi własną, ciężką walkę. Cierpią, bo życie ich nie oszczędza. Jednak mają w sobie tyle siły, by wygrzebać się z obecnego bagna, do którego zostały wrzucone przez...
Recenzja pochodzi ze strony www.zksiazkadolozka.pl


Poruszająca do głębi powieść, której akcja rozgrywa się dosłownie w kilku szybkich aktach.

Trzy kobiety, których historię splatają się jak tytułowy warkocz. Każda z nich prowadzi własną, ciężką walkę. Cierpią, bo życie ich nie oszczędza. Jednak mają w sobie tyle siły, by wygrzebać się z obecnego bagna, do którego zostały wrzucone przez los.

Smita jest mieszkanką Indii. Jej największym marzeniem jest zapewnienie córce lepszego bytu. Chciałaby, aby córka poszła do szkoły, do której ona nie miała okazji pójść. By praca, która przechodzi z pokolenia na pokolenie, nie dotknęła jej córki.

„Ale po co? – pytał. – Może i nauczy się czytać i pisać, ale nikt jej tu nie da pracy. Człowiek rodzi się czyścicielem ustępów i jest nim aż do śmierci. To się dziedziczy, to zaklęty krąg, z którego nie sposób się wyrwać. To karma.”

Giulia mieszka na Sycylii. Po tym jak jej ojciec wylądował w szpitalu, musi zająć się interesem rodzinnym. Niestety firma chyli się ku upadkowi, dlatego musi zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić.

„Coraz później wraca po przerwie do pracowni. Nonna zaczyna się czegoś domyślać. Zauważyła uśmiech na jej twarzy, jakiś nowy błysk w oku. Giulia utrzymuje, że codziennie chodzi do biblioteki, ale wraca do pracy zdyszana, z rozpłomienioną twarzą.”

Sara mieszka w Kanadzie. Jest poważaną prawniczką, do czasu, aż dowie się o diagnozie lekarskiej, która położy się cieniem na całym jej dotychczasowym dorobku.

„Nic już nie może uchronić jej przed upadkiem. Zaczyna się powolne opadanie w dół.”

Każda z tych kobiet prowadzi swoją osobistą wojnę z bezlitosnym światem. Choć różni je praktycznie wszystko, zaczynając od środowiska, a kończąc na wieku, to widzimy w nich zadziwiające podobieństwo i intymną nić, która je łączy. Cechuje je przede wszystkim wysoka wrażliwość, determinacja, siła, a przede wszystkim dojrzałość w podejmowaniu decyzji.

Rozdziały pisane są z perspektywy naszych bohaterek, więc bezpośrednio od źródła dowiadujemy się co siedzi w ich głowie, z jakimi uczuciami, czy problemami się mierzą. Takie zabiegi lubię najbardziej, ponieważ pozwalają mi zajrzeć w głąb duszy bohatera.

Autorka stworzyła subtelną, choć mocną opowieść, która wpasowuje się w bieżące problemy. Trochę czuć od niej ten feminizm, ale również pojawia się pewien ważny cytat dotyczący religii.

„Sikhowie są przekonani, że wszystkie religie mogą prowadzić do tego boga i dlatego wszystkie zasługują na szacunek.”

Akcja powieści jest konsekwentnie poprowadzona, by w finale jak jedna historia splotły się losy całej trójki, choć dzielą je przecież tysiące kilometrów i żadna z nich nie wie o istnieniu pozostałej dwójki.

Podoba mi się również to, że Colombani nie stawia na ozdobniki, na zbędną otoczkę, która rozdmuchałaby powieść do olbrzymich rozmiarów. Nie próbuje również wzbudzać zbędnego współczucia, nie kaleczy nas na siłę wymyśloną historią. Pisze prosto, krótko i na temat. Opowiada historie, które się zdarzają. Nie ubarwia, nie mąci, po prostu jak gawędziarz opowiada. A smutek, który przytłacza czytelnika jest następstwem tej opowieści, naturalną reakcją na takie historie.

Nieco zasmuciło mnie zastosowanie otwartego zakończenia w każdej z trzech historii. Wolę, gdy wszystko jest zakończone, chociażby tragicznie. A teraz autorka pozostawiła mnie z uczuciem niedosytu i milionami myśli.

pokaż więcej

 
2018-02-04 16:08:05
Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2017 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2017? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2017. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2018-02-02 20:44:51
Ma nowego znajomego: monweg
 
2018-01-25 20:49:29
Ma nowego znajomego: rude_recenzuje
 
Moja biblioteczka
1699 163 1393
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (175)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (5)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd