TylkoSkończęRozdział 
tylkoskonczerozdzial.blogspot.com
Zjadam celulozę i to, czym jest nasączona;) Psychol Książkowy;) Kocham książki miłością bezwarunkową, dlatego opinie o nich płyną prosto z serducha... Ale bez zbytniego zadęcia i plastikowej emfazy. Książki są fajowe!
31 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 10 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-21 17:19:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Lincoln Rhyme (tom 3)

Czy wygra analityczny umysł Lincolna czy kobieca intuicja Amelii? Rozsądek czy emocje? Dowody czy przeczucie?

Walka jest naprawdę mocno wyrównana (niczym mecz piłki nożnej reprezentacji Polski z drużyną z San Marino).

Opuszczamy Nowy Jork i kierujemy się w stronę małego miasteczka Tanner's Conner. Uliczny zgiełk zamieniamy na ciche bzyczenie owadów grząskich ziem Karoliny Północnej. Podmokłe...
Czy wygra analityczny umysł Lincolna czy kobieca intuicja Amelii? Rozsądek czy emocje? Dowody czy przeczucie?

Walka jest naprawdę mocno wyrównana (niczym mecz piłki nożnej reprezentacji Polski z drużyną z San Marino).

Opuszczamy Nowy Jork i kierujemy się w stronę małego miasteczka Tanner's Conner. Uliczny zgiełk zamieniamy na ciche bzyczenie owadów grząskich ziem Karoliny Północnej. Podmokłe tereny, puste ulice i lasy z opuszczonymi chatami. Klimatyczne, tajemnicze i niebezpieczne miejsce... w którym dochodzi do serii tragicznych wydarzeń. Szesnastoletni Garret, (z powodu swoich specyficznych zainteresowań znany jako Owadzi Król), terroryzuje miasteczko. Brutalnie morduje kolegę, uprowadza, więzi i prawdopodobnie wykorzystuje seksualnie dwie dziewczyny...

Lincoln Rhyme przygotowuje się w miejscowym szpitalu do skomplikowanej operacji... oraz zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu porywacza i dwóch jego ofiar. Standardowe procedury na bardzo niestandardowym terenie. Lincoln i Amelia muszą zmierzyć się nie tylko z niebywale trudnym śledztwem, nie tylko z nikłą ilością dowodów rzeczowych, czy naprędce stworzonym centrum badawczym ze zbyt ubogim wyposażeniem, ale także nowym terenem, na którym czują się jak "ryba wyjęta z wody". I to był strzał w dyszkę! Deaver wydostał się z utartego szlaku nowojorskich zbrodni. Zanurzamy się w dzikich i nieokiełznanych terenach Karoliny Północnej, kroczymy nieznanymi dotąd ścieżkami, zaglądamy w leśną gęstwinę pełną wszechobecnego robactwa. Szerszenie, pająki, muchy, komary. Owadzi Król zaserwuje nam sporą porcję zagadnień entomologicznych, a za sprawą bardzo dynamicznej akcji niejednokrotnie zajarzmy nie tylko w fascynujący świat insektów ale i w głąb ludzkiej psychiki. Autor po raz kolejny udowodnił, że można napisać intrygujący thriller, pełen napięcia kryminał ze wzruszającymi wątkami obyczajowymi w jednym. Trzecia część przygód Licolna i Amelii Sachs obfituje bowiem w tradycyjne już zwroty akcji, zawirowania fabuły oraz sceny napinające nasze nerwy do granic wytrzymałości. Ale! W powieści pojawia się więcej niż w dotychczasowych częściach wątków obyczajowych. Dylematy Lincolna, strach Amelii i łączący ich cień nadziei, że dzięki ryzykownej operacji mężczyzna odzyska część sprawności fizycznej.

Puste krzesło trzyma w napięciu do samego końca, na serio – bo tym razem autor naszpikował powieść wielowarstwową intrygą z drugim, trzecim, czwartym dnem. Bystry czytelnik będzie potrafił wyłuskać z tekstu wplecione przez Deavera wyraźne wskazówki. A rozwiązanie jak zawsze logiczne, sensowne i bardzo dobrze wyjaśnione.

Zdecydowanie polecam.

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/puste-krzeso-jeffery-deaver.html

pokaż więcej

 
2018-08-20 22:03:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dobra, ale tylko dobra.
Nie zachwyca jak pozostałe.
Niemniej - i tak będziemy kontynuować serię =)

 
2018-08-20 22:00:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Już czytam

Wciągająca, ciekawa i przede wszystkim - zabawna :) tona śmiechu. Bardzo ładnie zilustrowana 👍

Zdecydowanie polecam. Wraz z moim pięciolatkiem ☺

 
2018-08-20 21:57:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Rewelacyjna :)

Zabawna, ciekawa i z elementami edukacyjnymi :)

Bardzo ładne i komiczne ilustracje.

Pięciolatka śmiał się w głos :)

 
2018-08-19 17:24:09
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Alex Delaware (tom 13) | Seria: Srebrna Seria
 
2018-08-17 00:36:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zgrabnie, ciekawie i zabawnie napisana historia, z zagadką detektywistyczną w tle. Najciekawsze było typowanie winnego i próba połączenia faktów i śladów. Synek dowiedział się dziś co to jest znak wodny, linie papilarne i badanie daktyloskopijne.

Zarówno dla mnie jak i dla Synka niezbyt atrakcyjna była szata graficzna.

Jutro biegniemy do biblioteki po kolejne części =)

 
2018-08-17 00:33:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zgrabnie, ciekawie i zabawnie napisana historia, z zagadką detektywistyczną w tle. Najciekawsze było typowanie winnego i próba połączenia faktów i śladów. Nie do końca jednak rozumiem motywy postępowania winnego... dość dziwaczne.

Zarówno dla mnie jak i dla Synka niezbyt atrakcyjna była szata graficzna.

Niemniej jutro i tak biegniemy do biblioteki po kolejne części =)

 
2018-08-16 11:17:31
Ma nowego znajomego: Wciągam
 
2018-08-16 11:17:01
Ma nowego znajomego: poczytamsobie_aco
 
2018-08-14 13:37:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Razu pewnego trzech krasnoludków się spotkało,
i dla rozrywki dobrej królewnie brzuch skopało".

W Płocku dochodzi do serii makabrycznych zbrodni zapoczątkowanych brutalnym zabójstwem młodego mężczyzny i jego sekretarki, rzekomo – kochanki. Główną podejrzaną jest Marta Kownacka – żona zamordowanego. Kobieta nie przyznaje się do winy, chociaż ślady mówią same za siebie. I tutaj na arenę...
"Razu pewnego trzech krasnoludków się spotkało,
i dla rozrywki dobrej królewnie brzuch skopało".

W Płocku dochodzi do serii makabrycznych zbrodni zapoczątkowanych brutalnym zabójstwem młodego mężczyzny i jego sekretarki, rzekomo – kochanki. Główną podejrzaną jest Marta Kownacka – żona zamordowanego. Kobieta nie przyznaje się do winy, chociaż ślady mówią same za siebie. I tutaj na arenę wkracza mecenas Zuzanna Lewandowska. Prawniczka z jajami i sporym kompleksem niższości – rozwiązanie tej sprawy pozwoli jej wyjść z cienia własnego ojca – wybitnego przedstawiciela palestry. Niestety Lewandowska nie może liczyć na współpracę z wymiarem sprawiedliwości, a wręcz przeciwnie – musi zmagać się z kłodami rzucanymi pod nogi przez milicję. Dlatego prywatne śledztwo przy pomocy prokuratora Jarzębowskiego utrzymywane jest w sekrecie... i konsekwentnie inwigilowane przez władzę. Policyjno-polityczno-prawnicze potyczki nabierają rumieńców... a tymczasem morderca się rozkręca i pojawia się coraz więcej trupów.

Jeśli prawniczka-alkoholiczka z niewyparzoną gębą to tylko Zuza Lewandowska. Na literacką scenę wkracza nowa, charyzmatyczna i niezwykle interesująca postać. Cięty język, bystrość i konsekwentne dążenie do celu idealnie współgrają z kobiecą wrażliwością i potrzebą bycia zrozumianą. I kochaną. Zuza Lewandowska wyszła Ostrowskiemu perfekcyjnie. Generalnie kreacja postaci w Paragrafie 148 jest bardzo udana, podobnie jak wartka akcja z ciekawymi zwrotami. Jednak mnie najbardziej ujął klimat i charakterystyka miejsc. Jaka szkoda, że Pan Ostrowski nie urodził się w Łowiczu =) Płocczanie mają niesamowite szczęście, że tak dobry pisarz wielkim szacunkiem darzy swoje miasto i tak pięknie potrafi ubrać swoje uwielbienie w słowa. Za sprawą bardzo plastycznego języka przenosimy się do lat 70-tych, czyli do "posranego komunistycznego potworka zwanego PRL-em", w którym do sklepów spożywczych "wrzucano" produkty za które płaciło się talonami, po drogach jeździły autobusy "ogórki" i petki, porządku pilnowała Milicja Obywatelska a układy, układziki i kumoterstwo wiodły prym na każdej arenie życia.

Paragraf 148 wciąga i intryguje, od pierwszych stron do... prawie do finału. Bo pod sam koniec akcja jakby się lekko rozmyła, nie odczuwałam napięcia, które towarzyszyło mi niemalże od początku. Może zabrzmi dziwacznie, ale w mojej opinii w powieści pojawiło się zbyt wiele trupów i może odrobinę za wiele chaosu. Nie zmienia to faktu, że intryga kryminalna została skrupulatnie i dokładnie wyjaśniona. Wstrząsające są także motywy jakimi kieruje się morderca oraz sposób, w jaki próbuje wyegzekwować zadośćuczynienie.

Jest brutalnie, mrocznie, wstrząsająco, ale i, za sprawą niesamowicie barwnych dialogów, perypetii Zuzy oraz absurdów lat 70-tych, zabawnie. Paragraf 148 to kawał dobrego, polskiego kryminału. Liczę na ciąg dalszy =)

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/paragraf-148-jacek-ostrowski.html#more

pokaż więcej

 
2018-08-10 10:19:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Szklane dzieci (tom 1)

Literatura dla dzieci, ale zdecydowanie starszych niż sześciolatki. ;) Wdepnęłam na minę, bo moje dziecię zapragnęło horroru, a Szklane dzieci zapowiadał się mrocznie, strasznie, ale i "dziecięco". Niestety prócz klimatu grozy pojawiło się tam kilka wątków nie dla takich małych szkrabów. Dlatego początkowe lawirowanie między tekstem – omijaniem wstawek o braku taty (co i tak zostało przez Syna... Literatura dla dzieci, ale zdecydowanie starszych niż sześciolatki. ;) Wdepnęłam na minę, bo moje dziecię zapragnęło horroru, a Szklane dzieci zapowiadał się mrocznie, strasznie, ale i "dziecięco". Niestety prócz klimatu grozy pojawiło się tam kilka wątków nie dla takich małych szkrabów. Dlatego początkowe lawirowanie między tekstem – omijaniem wstawek o braku taty (co i tak zostało przez Syna zauważone) skończyło się na maksymalnej konfabulacji z mojej strony. Tym samym bardziej opowiadałam niż czytałam i stworzyłam alternatywną wersję Szklanych dzieci, z której wycięłam wszytko co straszne i zostawiłam tylko bardzo logiczny finał ;)


Billie po śmierci taty przeprowadza się z mamą do nowego domu. Okazuje się, że w domu dzieją się rożne rzeczy. Dziecięca dociekliwość napotyka mur nie do przebicia – zmowę milczenia dorosłych. Na dodatek mama nie wierzy, że w domu dochodzi do serii nadprzyrodzonych zjawisk. Billie wraz z pomocą przyjaciółki i nowo poznanego kolegi próbują rozwikłać zagadkę nawiedzonego domu i dowiedzieć się kim były szklane dzieci.


Ciekawa propozycja dla starszych dzieciaków. Jednak niekiedy czułam się znużona tą bieganiną i nic-nie-dzianiem-się. Billie coś widziała, przez kilka stron o tym wspominała, przez kolejne próbowała przekonać mamę, że to co widziała to prawda, a przez następne kilka stron streszczała całą akcję przyjaciołom. Nudnawo, przynajmniej dla dorosłego;) Niemniej – cały wątek grozy był dopracowany ciekawy i naprawdę wciągający – na tyle wciągający, że chciałam poznać zakończenie tej historii.

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/szklane-dzieci-kristina-ohlsson.html

pokaż więcej

 
2018-08-09 15:57:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

CHRONIĆ PRZED DZIEĆMI!


PRZED UŻYCIEM PRZECZYTAĆ ETYKIETĘ :D


Bajki tylko dla dorosłych i tylko dla osób z "rubasznym" poczuciem humoru, w którym aż roi się od seksistowskich wstawek, nawiązań do defekacji oraz kompletnego braku poszanowania dla beztroskich symboli naszego dzieciństwa. No bo tak: Królewna Śnieżka jest wielofunkcyjnym robotem: sprzątać, prac, gotować i nie gadać. Odważny...
CHRONIĆ PRZED DZIEĆMI!


PRZED UŻYCIEM PRZECZYTAĆ ETYKIETĘ :D


Bajki tylko dla dorosłych i tylko dla osób z "rubasznym" poczuciem humoru, w którym aż roi się od seksistowskich wstawek, nawiązań do defekacji oraz kompletnego braku poszanowania dla beztroskich symboli naszego dzieciństwa. No bo tak: Królewna Śnieżka jest wielofunkcyjnym robotem: sprzątać, prac, gotować i nie gadać. Odważny rycerz na swym dzielnym rumaku przymierza się do akcji ratunkowej. Sęk w tym, że uwieziona na wieży księżniczka jest strasznym pasztetem ze skrzeczącym, nieprzyjemnie drażniącym słuch głosem. Dziewczynka z zapałkami bynajmniej nie ma w planach opylić jak największej ilości zapałek tylko zrealizować plan napadu na bank. Czerwony Kapturek nie gardzi wysokoprocentowymi napojami wyskokowymi, najlepiej naturalnie fermentującymi w czeluściach domowej piwniczki. Smerfetka organizuje casting na męża, Miś Puchatek ma mały... wielki problem;). A złota rybka? A i owszem, spełnia życzenia;)


Marcin Pełka depcze, miażdży i profanuje bajki mojego dzieciństwa. Wszyscy są albo ujarani, albo nachlani. Nafaszerowani wszelkimi rodzajami dewiacji seksualnych, spółkują z kim się da i gdzie się da. Bluzgają, bekają, pierdzą, poszczają pawia. Jest to mocno niesmaczne, wręcz obleśne, momentami niestosowne... ale mnie to po prostu ubawiło po pachy =) nic nie poradzę na to, że te bajki zresetowały mój przegrzany od upałów umysł.


Po obficie zakrapianej alkoholem imprezie Uszatkowi klapnęło drugie ucho.

– O cholera – westchnął miś, oglądając skacowane oblicze w lustrze.


Jak to bywa w przypadku zbioru krótkich opowiadań – bajka bajce nierówna, niektóre trafiały w punkt, inne były obojętne, bywały takie, które się zwyczajnie nie spodobały. Ale jednego odmówić autorowi nie można – plastycznego języka, którym wciągał w epicentrum wykreowanej przez niego bajkowej rzeczywistości. Czuliśmy morska bryzę, przedzieraliśmy się przez gęstwinę leśną, widzieliśmy gęstą, buchającą z lokomotywy parę.


Pogięte bajki to przepuszczona przez filtr sarkazmu, seksizmu i rozpusty wizja kultowych postaci z bajek w świecie zdominowanym przez używki wszelakie i brak moralnych hamulców.


Taka kreacja postaci w alternatywnym bajkowym świecie może zniesmaczyć delikatne, wrażliwe osoby, dlatego Pogięte bajki trafią do określonej grupy odbiorców, która nie boi się poznać efektów niesamowitej, swawolnej i pikantnej fantazji Pana Marcina.


No pewnie, że polecam =)

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/pogiete-bajki-marcin-peka.html

pokaż więcej

 
2018-08-06 16:32:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Lincoln Rhyme (tom 2)

Ody pochwalnej układać nie będę, tylko po prostu napiszę: świetny kryminał, intrygująca zagadka, wybitnie inteligentny Lincoln Rhyme kontra wybitnie inteligentny Tańczący Trumniarz. Starcie tytanów dedukcji i bystrości umysłu. A stawka w tym pojedynku jest niemała – ludzkie życie.



W Tańczącym Trumniarzu Deaver udowodnił, że serię z Lincolnem warto kontynuować, a rewelacyjny Kolekcjoner...
Ody pochwalnej układać nie będę, tylko po prostu napiszę: świetny kryminał, intrygująca zagadka, wybitnie inteligentny Lincoln Rhyme kontra wybitnie inteligentny Tańczący Trumniarz. Starcie tytanów dedukcji i bystrości umysłu. A stawka w tym pojedynku jest niemała – ludzkie życie.



W Tańczącym Trumniarzu Deaver udowodnił, że serię z Lincolnem warto kontynuować, a rewelacyjny Kolekcjoner kości nie był jednorazowym rzutem na rynek wydawniczy, tylko dogłębnie przemyślaną i dopracowaną powieścią. Jak prawdopodobnie wszystkie z serii. Trwam w zachwycie, bo i warstwa kryminalna trzyma wysoki poziom – wartka akcja, zaskakujące zwroty, związki przyczynowo-skutkowe między krokami zabójcy, a działaniami i usilnymi staraniami grupy śledczej, rozwalająca na łopatki końcówka, i warstwa obyczajowa – perypetie Lincoln & Sachs nabierają rumieńców i lubię to bardzo;), i warstwa, że tak pozwolę sobie uogólnić, intelektualna – autor wrzuca w treść powieści "chromatograf gazowy", "spektrometr masowy", "polimerazy" ufając, że czytelnik to nie jełop i doczyta, sprawdzi, postara się zrozumieć. Deaver zawraca także uwagę jak bardzo skrupulatną i drobiazgową pracę odgrywają na miejscu zbrodni technicy zabezpieczający i zbierający ślady.


"Mikroślady były ulubionym materiałem Rhyme'a – drobiny i kawałeczki, czasem mikroskopijnej wielkości, pozostawiane przez sprawców w miejscach zbrodni albo bezwiednie stamtąd zabrane. Właśnie tych dowodów nawet najinteligentniejsi sprawcy nie mogli zmienić ani podrzucić, a najbardziej zapobiegliwi nie mogli się pozbyć".


A duet Lincoln i Amelia ma szansę na order "najlepszy kryminalny duet ever" w moim prywatnym rankingu.



Reasumując: rewelacja =)

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/tanczacy-trumniarz-jeffery-deaver.html

pokaż więcej

 
2018-08-03 11:40:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

I to jest niby ten "wybitny wkład w amerykańska literaturę dziecięcą"?!?!
AHA.

Będzie miało rzeczowo, bardzo emocjonalnie. Już dawno nie czytałam tak nudnej, flakowato-olejowej bajki. Pomysł na fabułę dość ciekawy – w jakiejś tam mieścince ludność składa raz na rok ofiarę z niemowląt, aby Wiedźma z pobliskich Moczarów zostawiła ich w spokoju. Wiedźma to dobra, stara czarodziejka, która jest...
I to jest niby ten "wybitny wkład w amerykańska literaturę dziecięcą"?!?!
AHA.

Będzie miało rzeczowo, bardzo emocjonalnie. Już dawno nie czytałam tak nudnej, flakowato-olejowej bajki. Pomysł na fabułę dość ciekawy – w jakiejś tam mieścince ludność składa raz na rok ofiarę z niemowląt, aby Wiedźma z pobliskich Moczarów zostawiła ich w spokoju. Wiedźma to dobra, stara czarodziejka, która jest przekonana, ze bezduszny lud zza muru, z niewiadomych powodów, wystawia niewinne dziecię na pewną śmierć. Za każdym razem zabiera maluszka i szuka dla niego nowego domu. Jedną z tych "ofiar" jest Luna, którą Wiedźma niechcący nakarmiła esencją z księżyca. Luna zostaje nasycona magią, matka Luny popada w obłęd i pojawia się jeszcze jakiś dociekliwy chłopak, który wyczuwa, że w tych ofiarach dla Wiedźmy jest coś nie tak.

AAA! i jest jeszcze jakiś smok i, o zgrozo, kruk, który pojawia się w połowie książki i gada z Luną, czyli na każdej stronie mamy pól tuzina "Kra"! Kończyłam te bajkę wczoraj o 2 w nocy i próg mojej cierpliwości drastycznie się obniżył kiedy widziałam KRA, KRA po raz trzysta osiemdziesiąty trzeci :/ Trafił mnie połowiczny szlag, który przejawia się po części w ocenie końcowej tego "literackiego dzieła".

Mniej więcej tak wygląda rys fabuły. Szału nie ma, ale gdyby bajka zastała napisana przystępnym a nie tak sztucznie nadmuchanym, pseudo-lirycznym językiem mogłoby być nie aż tak tragicznie.

Po co czytałam dalej? Ano chciałam się dowiedzieć co się stanie z Luną. Wiecie co? jajco =D gucio, figa z makiem. Czyli nuda do kwadratu.

Każda kolejna strona wzmagała moją irytację, od połowy raczej kartkowałam niż czytałam.
I ja taką bajkę, przy której sama usypiałam, miałabym przeczytać dziecku? Moim zdaniem w młodym czytelniku ta bajka może tylko wyzwolić awersję do czytania.

Na osłodę czyli łyżkę miodu w beczce dziegciu znalazłam piękny cytat:

Nawet jeśli czegoś nie widzisz, nie znaczy to jeszcze, że nie istnieje. Wiele większych cudów tego świata pozostaje niewidzialnych dla oka. Ufając w rzeczy niewidzialne, sprawiasz, że stają się jeszcze bardziej potężne i cudowne.

Zdecydowanie odradzam. Bestseller "New York Timesa" po raz kolejny "zachwyca".

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/08/dziewczynka-ktora-wypia-ksiezyc.html

pokaż więcej

 
2018-08-02 12:13:29
Ma nowego znajomego: GrzegorzIgnacy
 
Moja biblioteczka
837 601 10283
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (153)

Ulubieni autorzy (9)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd