Bibliofilem_być 
bibliofilembyc.pl
Nieuleczalny bibliofil. Studentka bibliotekoznawstwa, marząca o pracy w bibliotece i posiadaniu własnej kawiarnio-czytelni. Kociara.
25 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Błękit
    Błękit
    Autor:
    Autorka bestsellerowej Historii pszczół – sprzedanej w Polsce w nakładzie 65 tysięcy egzemplarzy – powraca z niezwykłą powieścią o... wodzie. Przyszłość bez niej jest bardziej przerażająca niż świat b...
    czytelników: 118 | opinie: 4 | ocena: 8,5 (4 głosy)
  • Pokochawszy. Miłość w języku
    Pokochawszy. Miłość w języku
    Autorzy:
    Jerzy Bralczyk i Lucyna Kirwil. Językoznawca i psycholożka. Mąż i żona. Od poważnej, czasem całkiem niepoważnej, czasem spokojnej, czasem pełnej emocji, zawsze błyskotliwej i nigdy nudnej. W książce...
    czytelników: 104 | opinie: 12 | ocena: 9 (17 głosów)
  • Wszystkie wiersze
    Wszystkie wiersze
    Autor:
    Najpełniejszy zbiór wierszy Poświatowskiej w jednym tomie daje wyjątkową okazję do obcowania z całością lirycznej twórczości poetki. "Krańcowo niesentymentalna, a nawet nieromantyczna, wprowadza...
    czytelników: 1598 | opinie: 56 | ocena: 8,45 (722 głosy)
  • Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice
    Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice
    Autor:
    „Latanie to coś więcej niż transport, to po prostu narkotyk. Piękno samo w sobie i podróżnicza magia. Droga w chmury wymagała wielu wyrzeczeń, cierpliwości i determinacji. Nie była usłana różami. Opo...
    czytelników: 186 | opinie: 13 | ocena: 7,52 (44 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-25 08:19:50
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
Cykl: Kwartet klimatyczny (tom 2)
 
2018-05-25 08:19:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
 
2018-05-24 18:23:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

www.bibliofilembyc.pl

W zeszłym roku dzięki literaturze popularnonaukowej dowiedziałam się wielu niesamowitych rzeczy, co znacznie spotęgowało moją miłość do tego typu książek. Zaczęłam inaczej patrzeć na las i drzewa, odważyłam się podnieść głowę i spojrzeć w rozgwieżdżone niebo i poznałam mnóstwo ciekawostek z życia zwierząt.

A co z nami, z ludzkością? Sięgając po «Moją europejską rodzinę»...
www.bibliofilembyc.pl

W zeszłym roku dzięki literaturze popularnonaukowej dowiedziałam się wielu niesamowitych rzeczy, co znacznie spotęgowało moją miłość do tego typu książek. Zaczęłam inaczej patrzeć na las i drzewa, odważyłam się podnieść głowę i spojrzeć w rozgwieżdżone niebo i poznałam mnóstwo ciekawostek z życia zwierząt.

A co z nami, z ludzkością? Sięgając po «Moją europejską rodzinę» zorientowałam się, że właściwie nic nie wiem o początkach Homo sapiens, a ze szkoły już nic nie pamiętam. Przyszedł więc wreszcie czas, aby zagłębić się nieco w archeologię, antropologię i genetykę. Jesteście gotowi na tę podróż w czasie?  

Z czym to się je
Karin Bojs, dziennikarka naukowa, chcąc dowiedzieć się nieco więcej o własnych korzeniach, zabiera czytelnika na wyprawę, która rozpoczyna się 54 tysiące lat temu. Jak nasi przodkowie znaleźli się w Europie? Kiedy staliśmy się rolnikami? Jak rozwijała się cywilizacja? Bojs przedstawia wyniki badań DNA, które umożliwiają coraz lepsze poznanie losów homo sapiens oraz pozwalają jej dowiedzieć się, kim byli ludzie, dzięki którym mogła się wiele lat później urodzić.

W poszukiwaniu własnych korzeni
Już na wstępie autorka zapowiada, że ta książka to próby poznania losów jej własnej rodziny, ale celem jest także ukazanie, jak ogromną rolę w odkrywaniu dziejów ludzkości grają badania DNA. Bojs umiejętnie przeplata te dwa wątki, a dzięki temu, że poszukuje własnych korzeni, książka jest bardziej ludzka. Literatura popularnonaukowa ma być przyjazna zwykłemu, nieobeznanemu z tematem czytelnikowi, ale nie zawsze się to udaje. Ten pierwiastek prywatnej historii autorki, jej badania genetyczne przeprowadzane na własną rękę, wyjazdy na konferencje oraz do ośrodków związanych z ważnymi odkryciami archeologicznymi sprawiają, że «Moją europejską rodzinę» czyta się świetnie.

Kłótnie, rywalizacja i kawka z pewnym polskim archeologiem
Autorka stara się rzetelnie przedstawić informacje, opinie naukowców, ale czasem wtrąca też własne przemyślenia. Nie ma także oporów przed dosyć swobodnym opisywaniem spotkań, które odbyła i ludzi, których poznała (mamy tu też polski wkład!). Okazuje się, że w świecie archeologów, antropologów i badaczy zajmujących się genetyką panuje dosyć ostra rywalizacja, o czym Bojs również napomyka. Podoba mi się takie nieoceniające, szczere spojrzenie na to wszystko, opisywanie poszczególnych spotkań bez tuszowania być może niewygodnych dla kogoś wydarzeń, afer, sytuacji itp. To zdecydowanie dodaje książce smaczku i kolorytu. Chociaż już same dzieje Homo sapiens są niezwykle ciekawe, badania przeprowadzane przez dziennikarkę (podróże do muzeów i na stanowiska archeologiczne, rozmowy z naukowcami) sprawiają, że książka nabiera charakteru.

Warto czy nie warto?
Jeśli tak jak ja wkręciliście się w literaturę popularnonaukową, jestem pewna, że i «Moja europejska rodzina» was zainteresuje. Muszę jeszcze napomknąć, że wydawnictwo Insignis bardzo postarało się przy wydaniu jej na polski rynek, bo nie postawiło na samo tłumaczenie.  Książka przeszła także konsultację naukową, a liczne przypisy dr Małgorzaty Bonar świetnie uzupełniają treść. Uwielbiam poszerzać swoją wiedzę z takimi tytułami i zawsze będę was gorąco zachęcać do sięgania po książki z tej półki.

pokaż więcej

 
2018-05-21 09:44:41
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-05-21 09:44:28
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-05-16 21:53:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Lou Clark (tom 3)
 
2018-05-16 08:16:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
 
2018-05-12 08:01:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

www.bibliofilembyc.pl

Wokół książek Elizabeth Strout kręciłam się już od jakiegoś czasu, ale nasze drogi ciągle się rozmijały. Wiecie, jak to jest. Już chcecie kupić daną książkę, gdy nagle waszą uwagę przyciąga inny tytuł i to właśnie z nim ostatecznie wędrujecie do kasy.

Aż wreszcie za sprawą Wielkiej Litery w moje ręce wpadła debiutancka powieść pisarki i nie miałam wyjścia - przyszedł...
www.bibliofilembyc.pl

Wokół książek Elizabeth Strout kręciłam się już od jakiegoś czasu, ale nasze drogi ciągle się rozmijały. Wiecie, jak to jest. Już chcecie kupić daną książkę, gdy nagle waszą uwagę przyciąga inny tytuł i to właśnie z nim ostatecznie wędrujecie do kasy.

Aż wreszcie za sprawą Wielkiej Litery w moje ręce wpadła debiutancka powieść pisarki i nie miałam wyjścia - przyszedł moment, aby zweryfikować swoje oczekiwania i sprawdzić, czy to rzeczywiście moje klimaty, na co miałam nadzieję.

Czytać ten debiut czy nie czytać?
Czy debiut to najlepsza opcja na początek przygody z twórczością danego pisarza, kiedy na rynku tyle późniejszych jego książek zbiera sporo pozytywnych opinii? Może być to ryzykowne, ale też niekoniecznie. Zależy jaki przypadek nam się trafi. Bywa, że debiut jest najlepszym dziełem danego autora, a kolejne tytuły próbują mu jedynie dorównać, najczęściej z niepowodzeniem. Ale wielu pisarzy z książki na książkę coraz bardziej się rozwija i ich pierwsze dzieło po latach może okazać się dosyć słabe na tle tych późniejszych. Jak jest jest w przypadku Strout? Tego wam nie powiem, bo nie mam porównania do innych jej książek (czego się pewnie sami domyśliliście po wstępie wpisu), ale na pewno mogę stwierdzić, że nie żałuję, iż na mojej drodze jako pierwszy stanął właśnie jej debiut.  

O fabule słów kilka
Strout swoją pierwszą książkę poświęciła rozważaniom na temat relacji matka-dorastająca córka. Przemysłowe miasteczko Shirley Falls, lata 90. Amy zaczęła dojrzewać jako jedna z pierwszych uczennic swojej szkoły, co ciężko było jej zaakceptować. Teraz ma szesnaście lat i nie potrafi dogadać się ze swoją apodyktyczną matką. Nie dzieli się z nią tym, co zaczęła właśnie odkrywać dzięki pewnemu mężczyźnie - swoją seksualność i pragnienia - mimo że nie do końca rozumie, co się z nią dzieje. Isabelle zaś nie potrafi zaakceptować w pełni swojej córki, a wszystko przez wspomnienia z przeszłości i tajemnice, których nie ma odwagi wyznać.

Lata 90., a może jednak 60.?
«Amy i Isabelle» to książka o specyficznym klimacie. Nieco leniwym, który mnie mocno kojarzył mi się raczej z latami 60. niż 90. Myślę, że trzeba na początku się do niego przyzwyczaić, bo sprawia, że powieść momentami zdaje się być nieco nudnawa i niekiedy aż się prosi, żeby coś się w niej zaczęło dziać. Jeśli nie lubicie takich spokojnych klimatów, odradzam już na samym wstępie. Ja uwielbiam i mimo że czasami było aż zbyt leniwie, w ostateczności stwierdzam, że nie przeszkadzało mi to tak bardzo. To, co najbardziej urzeka mnie w literaturze z XX wieku, to brak nowych technologii. Kiedy smartfony, tablety, laptopy itp. otaczają nas na co dzień, człowiek ma ochotę odpocząć od nich choćby podczas lektury.

Czy schematy są złe?
Strout stworzyła bardzo dobrą powieść, mimo że oparła ją na starych jak świat schematach. Niechciana ciąża, konflikt nastoletniej córki z matką, potajemny romans ze starszym mężczyzną, złamane serca. Początkowo ciężko polubić zarówno Isabelle, jak i Amy. Obydwie mają irytujący styl bycia, ograniczone postrzeganie świata i swoje małe, nieracjonalne obsesje. W trakcie lektury bywały chwile, gdy miałam ochotę potrząsnąć nimi dwiema, żeby się opamiętały, żeby przestały być tak zapatrzone w nieodpowiednich ludzi. Mają tylko siebie, jak mogą tego nie dostrzegać? Ale właśnie w tym problemie tkwi cały sens tej historii. Kiedy lepiej poznamy obie bohaterki, zaczniemy może nie tyle je lubić, co rozumieć ich zachowanie

Kilka słów podsumowania
Lubię obyczajówki z klimatem z dawnych lat, a «Amy i Isabelle» to właśnie taka książka. Jeśli nie potrzebujecie dużo akcji, lubicie cofnąć się trochę w czasie, odpocząć od nowych technologii, wkraść się w życie mieszkańców małego amerykańskiego miasteczka, to myślę, że ta książka wam się spodoba. Ja po lekturze zdecydowanie nabrałam ochoty na inne powieści Elizabeth Strout.

pokaż więcej

 
2018-05-07 20:35:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

bibliofilembyc.pl

Na Instagramie zapytałam was, czy lubicie thrillery psychologiczne. Zgłosiło się kilka fanów, ale często dodawaliście, że coraz ciężej znaleźć ciekawą książkę z tej kategorii, która nie byłaby schematyczna.

Dla thrillerów i kryminałów schematyczność to właściwie zbrodnia i nie łatwo taką historię uratować. Właśnie m.in. z tego powodu rzadko sięgam po tego typu literaturę,...
bibliofilembyc.pl

Na Instagramie zapytałam was, czy lubicie thrillery psychologiczne. Zgłosiło się kilka fanów, ale często dodawaliście, że coraz ciężej znaleźć ciekawą książkę z tej kategorii, która nie byłaby schematyczna.

Dla thrillerów i kryminałów schematyczność to właściwie zbrodnia i nie łatwo taką historię uratować. Właśnie m.in. z tego powodu rzadko sięgam po tego typu literaturę, chociaż bardzo ją lubię. A ponieważ trochę minęło, kiedy ostatni raz czytałam dobry thriller psychologiczny, postanowiłam skusić się na nowy tytuł od Wydawnictwa Otwarte.

I że cię nie opuszczę… aż do śmierci
Zaintrygowała mnie przede wszystkim tematyka. «I że cię nie opuszczę» opowiada o młodym małżeństwie - Alice i Jake’u - którzy zdają sobie sprawę, że muszą włożyć dużo energii, aby ich związek wypalił. Kiedy pojawia się szansa dołączenia do tajemniczej organizacji Pakt zrzeszającej małżeństwa, której celem jest zrobienie wszystkiego, aby pary w nich wytrwały, Alice i Jake lekkomyślnie podpisują papiery, zanim jeszcze poznali wszystkie zasady tego elitarnego klubu. Okazuje się, że wszystko to idealne słowo określające, na co gotowi są członkowie Paktu, ale jest już za późno, aby się wycofać.

Cechy dobrego thrillera psychologicznego
Dobry thriller musi mieć trzy cechy: oryginalną historię, wciągającą fabułę i zaskakujące zakończenie. Książka Michelle Richmond ma je wszystkie i chociaż wciągnęła mnie od samego początku, aż do końca nie wszystko grało mi w tej historii. Pomysł na małżeńską sektę z jednej strony jest świetny, z drugiej zaś… zbyt przekombinowany? Zdaję sobie sprawę, że są gorsze (prawdziwe) sekty, ale sprowadzenie uczucia między dwojgiem ludzi do tajnej organizacji, która ma je kontrolować i pilnować, aby nie wygasło, jest dla mnie mocno creepy. Z drugiej strony to zaleta tej powieści, że autorka wpadła na tak niepokojący pomysł. Wiem, że moja ocena opiera się na postrzeganiu własnego związku, bez bagażu z przeszłości i strachu, że nie będę w stanie go utrzymać i potrzebuję konkretnych bodźców, jakiejś ochrony, aby wypalił. Może niektórzy rzeczywiście pobierają się wiedząc, że wytrwanie w małżeństwie będzie od nich wymagało nieco więcej pracy?

Chyba jestem zbyt tępa
Nie pasowały mi też metody działania Paktu, ale właśnie na tym opierał się cały niepokój, a pod koniec wszystko się wyjaśnia, więc ostatecznie nie mogę się do tego przyczepić. (Swoją drogą, sporadyczne sięganie po kryminały i thrillery zupełnie nie wytrenowało mi mózgu i rzadko kiedy domyślam się zakończenia. To chyba dobrze?) Nie wiem, jak odebraliby to wytrawni czytelnicy tego typu literatury, ale ponieważ ja nie miałam pojęcia, że cała historia pójdzie w tym kierunku, w którym poszła, odnotowuję to na duży plus i cieszę się, że autorce udało się mnie zaskoczyć. Podoba mi się także jak niejednoznaczne jest zakończenie, urwane w idealnym momencie i możemy tylko snuć domysły na temat dalszego ciągu.  

To warto czy nie warto?
Czy to dobry thriller psychologiczny? W ostatecznym rozrachunku stwierdzam, że jak najbardziej. Zaskoczyła mnie oryginalna fabuła i to, jak bardzo mnie wciągnęła, zaskoczyło mnie także rozwiązanie sprawy, a wreszcie - zaskoczyło mnie niejednoznaczne zakończenie (ale myślę, że jest idealne). Specjalnie aż trzy razy użyłam słowa zaskoczyć, aby je podkreślić. Grammar nazi proszeni są o odpuszczenie. Jedna rzecz, która najbardziej nie pasowała mi w tej książce, to narracja pierwszoosobowa. Nie lubię tego w kryminałach i thrillerach i przez wiele stron miałam problemy, żeby się przyzwyczaić. Ostatecznie nie jest to jakiś wielki minus, ale nadal jestem na nie.

pokaż więcej

 
2018-05-05 19:02:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
 
2018-05-02 10:20:02
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

bibliofilembyc.pl

Kiedy ostatni raz weszliście na drzewo, puściliście latawiec, obserwowaliście chmury rozłożeni na kocu w parku lub na własnym podwórku (szczęściarze!)? Podejrzewam, że nie będzie sobie tego w stanie przypomnieć, a w najlepszym razie odpowiedź będzie brzmiała: "jako dziecko". 

Coraz więcej ludzi ucieka z spokojnych miejsc do gwarnych, dużych miast. Pracujemy w bezlitosnych...
bibliofilembyc.pl

Kiedy ostatni raz weszliście na drzewo, puściliście latawiec, obserwowaliście chmury rozłożeni na kocu w parku lub na własnym podwórku (szczęściarze!)? Podejrzewam, że nie będzie sobie tego w stanie przypomnieć, a w najlepszym razie odpowiedź będzie brzmiała: "jako dziecko". 

Coraz więcej ludzi ucieka z spokojnych miejsc do gwarnych, dużych miast. Pracujemy w bezlitosnych korporacjach, nie mając czasu nie tylko na zwolnienie, ale i na beztroskę. Coraz więcej jednak się mówi o slow life oraz o powrocie na łono natury. O tym między innymi jest książka Davida Scarfa.

Czy dorośli też się mogą bawić?
Kiedyś, podczas jednej z wycieczek szkolnych, kupiłam sobie w księgarni książkę z serii gry i zabawy. Były tam różne przykłady, dużo gier karcianych, ale również pomysły na zabawy na powietrzu. Wszystkie oczywiście skierowane do dzieci. W zeszłym roku zaś w moje ręce wpadła «Leśna szkoła dla każdego», w której autorzy proponują mnóstwo sposobów na ciekawe spędzenia czasu z dziećmi właśnie na łonie natury. A co z nami, dorosłymi? Czy poważny wiek automatycznie pozbawia nas rozrywki i kontaktu z przyrodą? Dodajcie do tego te wszystkie nowe technologie, które skutecznie zajmują resztki naszego wolnego czasu, a w efekcie dla wielu ludzi kontakt ze światem zewnętrznym kończy się na przejściu z samochodu do biura i z powrotem. 

Odkryj w sobie dzikość
David Scarfe zwraca uwagę, że bycie dzikim jest dużo łatwiejsze, kiedy jesteśmy dziećmi, ale wcale nie oznacza to, że nie możemy tacy być, kiedy jesteśmy dorośli. Potrzebujemy tylko chęci i... pomysłu, jak tę dzikość w sobie znaleźć i ją uzewnętrznić. I o tym właśnie jest nowa książka od wydawnictwa Insignis. «Księga dzikości» to prawie 60 pomysłów na to, jak ciekawie spędzić czas na łonie natury i wszystkie opisane są z myślą o dorosłych, ale nie oznacza to, że nie możemy ich wykorzystać na czas spędzony z dziećmi. Myślę, że wiele z tych zabaw będzie fantastycznych na rodzinną integrację i motywację do tego, żeby wyjść z domu i spędzić fantastyczny rodzinny weekend z dala od smartfonów i innych technologii pożerających czas. 

Dla każdego coś dobrego
Opisane przez Scarfe'a gry i zabawy mają różny stopień trudności. Czasem potrzebujemy cięższego sprzętu, aby przygotować potrzebne elementy (jak np. do gry w kubba), czasem jednak wystarczy to, co nas otacza i co mamy pod ręką (kwiaty do letniego wieńca, konkretny układ dłoni do nawoływania ptaków, koc rozłożony na trawie do obserwowania chmur czy gwiazd). Część zabaw to nic wymyślnego, dla większości będzie to coś oczywistego, co robiliśmy będąc dziećmi (a przecież nikt nam tego nie zabrania w dorosłym wieku), ale są też całkiem kreatywne pomysły lub takie, które wymagają od nas nieco nauki, poszerzenia wiedzy. Prawdopodobnie nie wszystkie pomysły autora was zainteresują, ale na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie np. podoba się, że Scarfe przypomina o tak prostej rzeczy jak obserwowanie chmur i wymyślanie, co przypominają nam dane kształty. Mało wymagająca zabawa, którą często uskuteczniałam jako dziecko, ale czy zrobiłam to chociaż raz, pełni świadomie, nie przypadkowo, jako dorosła? No właśnie.

Podsumowanie
«Księga dzikości» to bardzo ciekawa książka pod względem treści, ale także pod względem wizualnym. Piękna, materiałowa oprawa, wyklejki i jeszcze piękniejsze grafiki uzupełniające treść, a wszystko zachowane jest w jednolitej kolorystyce. Do tego każdy opis zabawy zaczyna się od związanego z nim cytatu, co jest fantastycznym smaczkiem. Dajcie w sobie odkryć te ostatki dzikości, które jeszcze w was tkwią, przestańcie myśleć, że w waszym wieku nie wypada i po prostu spędźcie fantastycznie czas na łonie natury. Dobra zabawa gwarantowana, a i wasze zdrowie na pewno wam podziękuje. 

pokaż więcej

 
2018-05-01 21:57:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
 
2018-05-01 21:53:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-05-01 21:53:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-04-28 20:57:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
 
Moja biblioteczka
719 268 1907
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd