Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Iliana 
Zakręcona do sześcianu psiara, która kocha książki, spacery i leśne drogi - bo swoich też ma kilkadziesiąt:)
35 lat, kobieta, Bory Tucholskie, status: Czytelniczka, dodała: 3 książki, ostatnio widziana 5 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-23 11:33:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Szczerze powiem, że książka czekała na swoją kolej do recenzji już dosyć długo. Zwlekałam, to fakt, ale tylko z tego powodu, że strasznie się przy tej książce męczyłam. Nie wiem, jakoś kompletnie do mnie nie przemawia. Może dlatego, że jestem już w innym przedziale wiekowym i takie teksty typu: "Kółko broni, Kółko radzi, Kółko nigdy cię nie zdradzi" są dobre dla nastolatek, nie dla mnie? Nie... Szczerze powiem, że książka czekała na swoją kolej do recenzji już dosyć długo. Zwlekałam, to fakt, ale tylko z tego powodu, że strasznie się przy tej książce męczyłam. Nie wiem, jakoś kompletnie do mnie nie przemawia. Może dlatego, że jestem już w innym przedziale wiekowym i takie teksty typu: "Kółko broni, Kółko radzi, Kółko nigdy cię nie zdradzi" są dobre dla nastolatek, nie dla mnie? Nie wiem. Po prostu mnie ta książka nie ujęła za serce. Co do samej budowy i treści doczepić się nie mogę. Sam zamysł jest dobry, dialogi lekkie, ale tematyka mnie nie pociąga.


To przede wszystkim opowieść o przyjaźni sześciu kobiet. Takiej prawdziwej i bardzo silnej. Dziewczyny określają się mianem Sióstr, które założyły swoje Kółko dla Inteligentnych Inaczej. Taka bardzo typowa dla tego rodzaju literatury atmosfera panuje między samymi bohaterkami, ale i da się ją wyczuć między wierszami. Bo całą fabułę i treść poznajemy dzięki Zycie, która skrzętnie relacjonuje wszelkie zajścia i sytuacje, jakie mają miejsce w życiu Sióstr, sama będąc jedną z nich.

Jak się domyślacie, głównymi tematami między przyjaciółkami są: faceci, miłość, seks, romantyczne podrywy i porywy. A dziewczyny lubią sobie dużo poplotkować, radzić i motywować wzajemnie do działania nie tylko w realu. Prowadzą też swoiste konferencje przez maleńkie okienko GG. A już zupełnie infantylne wydają mi się zapiski Zyty kierowane do jej przyszłych ewentualnych wnucząt pełne rad i porad oraz wyjaśnień współczesnego slangu, jakiego używają młodzi. Poszukiwania mężczyzn życia, brak perspektyw na przyszłość, pracy odpowiedniej do ich wymagań i oczekiwań oraz decyzje o wyjeździe za granicę w celach zarobkowych budują z czytelnikiem pewną więź. Całość zresztą napisana jest lekko, z poczuciem dystansu i humoru. Dlatego tak szumnie kategoryzuje się ją do literatury chic. I być może taka jest, ale ja jej kompletnie nie czuję.


Zwariowane przyjaciółki i relacje między nimi. Tak pokrótce. Zdecydowanie polecam młodzieży, bo one mają większą szansę się w tej książce odnaleźć. Trochę można się pogubić przy tej ilości bohaterek i niełatwo ogarnąć ten wokół panujący chaos, ale da się. Chociaż czytałam kilka książek dla młodzieży i muszę przyznać, że ta jest wybitnie wyjątkowa. Nie chcę jej jakoś spisywać na straty, czy zniechęcać kogokolwiek, to są po prostu moje odczucia. Lekka i przyjemna, ze specyficznym humorem. Może, gdyby była napisana w innym stylu... Czy po nią sięgniecie, zależy od Was. Mnie niczym nie ujęła, ale każdy ma inny gust i to, co nie przyjęło się u mnie, nie znaczy, że nie przyjmie się komuś z Was. Kilka razy do niej podchodziłam, odkładałam, ale w końcu doczytałam. Wrażenia nie było.

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/koko-sie-zakochuje-zyta-kowalska-o.html

pokaż więcej

 
2017-07-23 11:31:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

W tym roku wakacyjna aura pozostawia wiele do życzenia, szczególnie uciążliwa bywa niestety dla naszych pociech. Ani tu dobrze zaplanować wyjazd, ani korzystać z uroków lata u siebie. Nie wiadomo tak naprawdę, jak zabawnie, ciekawie i mądrze spożytkować ten czas. Ale, Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla swoich małych czytelników nie lada interesującą pozycję. No, powiedzmy, że nie... W tym roku wakacyjna aura pozostawia wiele do życzenia, szczególnie uciążliwa bywa niestety dla naszych pociech. Ani tu dobrze zaplanować wyjazd, ani korzystać z uroków lata u siebie. Nie wiadomo tak naprawdę, jak zabawnie, ciekawie i mądrze spożytkować ten czas. Ale, Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla swoich małych czytelników nie lada interesującą pozycję. No, powiedzmy, że nie tylko dla małych, bo mój starszy syn też polubił Maksymiliana i sięgnął po książkę z nieukrywaną ciekawością. Książka już na samym początku przebija się przez wszystkie inne wizualizacją, twardą oprawą oraz intrygującym bohaterem na okładce. Któż to taki, ten Wombat? Dla nas nieznany dotychczas, bo pierwszej części nie mieliśmy w rękach.


Maks to przede wszystkim podróżnik z pasji i zainteresowań, ciekawy świata. Jeśli tak jak my, nie czytaliście pierwszej części, nic nie szkodzi. Można zacząć i od tej. Wombat, jak na prawdziwego podróżnika przystało, swą niecodzienną podróż na dach świata rozpoczyna od tajemniczej przesyłki, będąc jednocześnie częścią ważnej misji. Jak się domyślacie, nie był na tej misji sam. W każdym odwiedzanym przez niego miejscu, czekał na niego ktoś, kto udzielał mu cennych wskazówek, jak bezpiecznie dowieźć pakunek do celu wędrówki. Podróż rozpoczął w kokpicie samolotu. Bardzo podobał nam się sposób narracji – pierwszoosobowa, która pozwala dzieciom na zbratanie się z bohaterem. Sposób, w jaki opisywał miejsca, do jakich dotarł, pozwala na większe odczucia czytelnika i przeżywanie wszystkich jego emocji wspólnie.


Maks zawędrował do Nepalu. Widział min. Himalaje, Park Narodowy Ćitwan, aż zawędrował do miejskiej dżungli, w której to odnalazł bossa i omówił z nim bardzo ważny interes. Kim był ten boss? Nie powiem. Jedno zdradzę na pewno. Oprócz tego, że Nepal jest pięknym, pod względem kulturowym krajem, kryje też wiele swoistych dla tego regionu tajemnic i przyrodę, która może nas zadziwiać. Poza tym, są fragmenty, z których można nieźle się uśmiać. Niczego więcej nie zdradzę, bo nie będziecie mieli przyjemności z czytania.



W każdym razie, Maksio nie podróżował sam, zawsze ktoś mu towarzyszył. Jak nie para rozgadanych Dudków, koza Bella, to dużo pomogły mu wtrącenia jego Taty – zawierające historyczne ciekawostki i Zuzy – młodej podróżniczki, która pomaga Maksowi spisać jego przygody i niezwykłe wyprawy.


Wartość książki wzbogacają również ilustracje Mariusza Andryszczyka oraz przepiękne, barwne fotografie samego Marcina Kozioła. A, gdybyście potrzebowali jeszcze większych atrakcji i wrażeń – Wombat na swojej stronie przygotował dla Was niespodzianki. Wystarczy wejść http://www.wombatmaksymilian.pl/ użyć aplikacji, bądź tajnego kodu i przenieść do wirtualnego świata Jego podróży. Ciekawe, czy wiecie, jakiego rodzaju taksówką podróżował?

Całość na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/wombat-maksymilian-i-misja-na-dachu.html

pokaż więcej

 
2017-07-23 11:29:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Pies i człowiek mają wspólny wkład w największe osiągnięcia naszej cywilizacji. Prawdziwa przyjaźń z psem uczyniła nasze życie i nasze społeczeństwo bardziej ludzkim. To ogromne szczęście i dla człowieka, i dla psa żyć w najlepszej przyjaźni.”

Książka ta jest nie tylko dla miłośników i wielbicieli czworonogów, ale też dla tych, którzy lubią punkty spojrzenia na dany temat iście...
„Pies i człowiek mają wspólny wkład w największe osiągnięcia naszej cywilizacji. Prawdziwa przyjaźń z psem uczyniła nasze życie i nasze społeczeństwo bardziej ludzkim. To ogromne szczęście i dla człowieka, i dla psa żyć w najlepszej przyjaźni.”

Książka ta jest nie tylko dla miłośników i wielbicieli czworonogów, ale też dla tych, którzy lubią punkty spojrzenia na dany temat iście powiedziałabym teoretyczny, bo nie brak w niej nie tylko rysów historycznych, ale też opowieści o początkach badań naukowych, które przyglądały się więzi psychologicznej między człowiekiem a psem. A, jak wiadomo, więź ta była i jest niezwykła. Jako wielki miłośnik psów przeczytałam tę książkę z wielką przyjemnością.

Naukowcy od wieków głoszą swoje racje, że więź między człowiekiem a psem jest głęboka i ma zdecydowanie wielki wpływ na nasze samopoczucie czy zdrowie. Obniżają ciśnienie krwi, pomagają w dostrzeganiu pozytywów, są świetnym kompanem podczas spacerów, umieją słuchać, ale też niektóre rasy są wykorzystywane przy różnorodnych terapiach, rehabilitacji, depresji. To oczywiście tylko efekty wspomagające. Dzięki psu nie wyzdrowiejemy, ale na pewno pomoże on w walce z chorobą. Psy są doskonałym bodźcem do tego, by wykorzystać je we współpracy z dziećmi. Pomagają przy koncentracji, pamięci, obniżaniu agresji u dzieci, no i walce z nadwagą. Jak wiadomo, pies to obowiązek, przede wszystkim wyjścia z nim na spacer.

Autorzy książki przyglądają się początkom psa, czyli jak to było naprawdę – czy faktycznie człowiek udomowił wilka? Jak dokonywano selekcji rasowej psów, jakie były pierwsze rasy, które wpisano na listę kynologiczną, jak prowadzono pierwszą hodowlę i jakie były początki zacieśniania się więzi między człowiekiem a psem. Ponadto, w książce znajdziecie też odpowiedzi na wątpliwości dotyczące tych więzi, tzn. po co nam tak naprawdę pies, jak to jest ze stresem, głaskaniem i hormonami. W książce wszystkie przytaczane historie, czy dane liczbowe mają wytłumaczenie od strony naukowej. Nic nie jest przedstawiane w niej na sucho. Przedstawiane są eksperymenty i wnioski z nich.


Mnie najbardziej zainteresował rozdział o współodczuwaniu. To może komuś wydawać się infantylne, ale psy doskonale wyczuwają nasz aktualny stan emocjonalny. Mało tego, dowiedziono naukowo, że są w stanie wyczuć nadchodzący atak choroby. A z czym tak naprawdę kojarzy Wam się empatia? Jak daleko to uczucie w stosunku do psów idzie od człowieka. Przecież wiadomo, że pies jest stworzeniem słabszym, skazanym na naszą dobroć, podejście do niego, tymczasem jest wiele przypadków naruszenia tego wielkiego słowa.

„Przyjaźń wymaga troski, jest rzadkością i jest tego warta. Psy wyjątkowo przysłużyły się ludzkości i robią to do dzisiaj. Potrzebują naszej pomocy, ale nie są przy tym bezradną, cierpiącą istotą, nad którą wspaniałomyślny człowiek musi się litować.”


Mądra książka, która pokazuje psa i człowieka w różnych relacjach i na wielu płaszczyznach. Dla miłośników i początkujących opiekunów. Książka, która w sposób jasny i klarowny pokazuje zależności, współzależności, różnice i cechy wspólne przy tworzeniu się tej wyjątkowej więzi. Jestem pewna, że zainteresuje każdego.


Polecam!

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/czowiek-i-pies-o-gaskaniu-stresie-i.html

pokaż więcej

 
2017-07-23 11:26:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Ulubione

Jeśli myślicie, że książka ta jest poradnikiem, to jesteście w dużym błędzie, chociaż sam dosyć wymowny tytuł może to sugerować i takie stwarzać pozory. I niech to Was nie zmyli, bo to przemyślana, skrupulatnie opisana historia kobiety u szczytu kariery zawodowej, młodej, pięknej, ambitnej, silnej charakterem, dla której los przygotował kilka niespodzianek. To także książka świetnie opisująca... Jeśli myślicie, że książka ta jest poradnikiem, to jesteście w dużym błędzie, chociaż sam dosyć wymowny tytuł może to sugerować i takie stwarzać pozory. I niech to Was nie zmyli, bo to przemyślana, skrupulatnie opisana historia kobiety u szczytu kariery zawodowej, młodej, pięknej, ambitnej, silnej charakterem, dla której los przygotował kilka niespodzianek. To także książka świetnie opisująca relacje międzyludzkie, siłę przyjaźni i przełamywanie się na nowe.


To debiut autorki, który uważam za jak najbardziej udany. Pięć interesujących rozdziałów książki, spiętych w jedną całość – w jedną historię. Pięć odsłon etapów życia Melody Sawickiej, która nie mierzy czasu, żyje chwilą, jest niezwykle ambitna, silna, bardzo atrakcyjna, odważnie podchodzi do życia. Powiedziałabym, że jej życie to takie z górnej półki. Liczne rauty, imprezy, zawodowe sukcesy, znakomite kontakty z ludźmi. Życie niemal jak w bajce. Przypadkowa stłuczka samochodem sprawi, że Melody pozna przystojnego Pawła. Nie obędzie się bez inspirujących podróży, wspólnych imprez. Ci dwoje będą mieli wyraźnie się ku sobie. Jednak, życie pisze niespodziewane scenariusze. Kiedy plan na przyszłość zacznie się układać punkt po punkcie, niespodziewanie wkradnie się do niego pewien błąd.

Melody przewartościuje swój byt. Spojrzy na niego z nieco innej perspektywy, odrzuci chaos jaki wokół niej panował, zacznie spełniać dziecięce marzenie. Przyda jej się do tego nabyte wykształcenie, doskonały zmysł oraz pomysłowość i przebojowość, których nigdy jej nie brakowało. Autorka świetnie ujęła również relacje między Pawłem a Melody. To dwa silne charaktery, żadne nie odpuści, twardo stąpający po ziemi, oboje wiedzą czego chcą i usilnie obstają przy swoich racjach.

Elżbieta Kosobudzka pokazuje w swej powieści również siłę kobiecej przyjaźni oraz siłę wielkiej miłości. Różnie w życiu przecież może się ułożyć, dlatego nie powinniśmy zawzięcie walczyć o wyimaginowane ideały, czy o scenariusze według ściśle przyjętych przez nas zasad. W życiu Melody nastąpi przełom, kolosalny. To z jednej strony przykre, że musi dochodzić do takich wydarzeń, by każdy z nas zaczął spostrzegać radości z codzienności. Przykre i wzruszające. Autorka nie szczędzi nam emocji, budując ich napięcie odpowiednio do bohaterów i sytuacji, w jakich ich obsadziła.

„Mój pomysł na życie” Elżbiety Kosobuckiej jest powieścią, która niesie ważne przesłanie. Przede wszystkim, by walczyć o swoje marzenia, robić wszystko zgodnie ze sobą, a nie na siłę wpasowywać się w punkty regulaminu opracowanego przez kogoś zupełnie obcego. To powieść z wyrazistymi bohaterami. Dzięki narracji pierwszoosobowej mamy okazję poznać Melody od wewnątrz – jej rozterki, myśli, sposób postrzegania rzeczywistości. To czyni ją jeszcze bardziej autentyczną, bo przecież prawdę powiedziawszy taki los może spotkać każdego z nas. Dlatego też wiele kobiet odnajdzie w Melody cząstkę siebie. Mimo, iż pochodziła z trochę innego światka niż przeciętna czytelniczka, ale jest kobietą, która twardo strzeże swoich zasad, a w głębi duszy potrzebuje czułości, miłości, czy fizycznego spełnienia.

Całość na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/recenzja-patronacka-moj-pomys-na-zycie.html

pokaż więcej

 
2017-07-16 22:33:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Dla tej pary śledczych warto poświęcić czas na czytanie. Warto wgryzać się w kolejne rozdziały intrygujących spraw, jakie Małgorzata Rogala potrafi zestawić z aktualnymi problemami społecznymi, którym przygląda się z precyzyjną wnikliwością, dostarczając czytelnikowi niesamowitych wrażeń i chwil do głębszych refleksji. Po raz kolejny miło i przyjemnie spędziłam popołudniową sobotę i niedzielę.... Dla tej pary śledczych warto poświęcić czas na czytanie. Warto wgryzać się w kolejne rozdziały intrygujących spraw, jakie Małgorzata Rogala potrafi zestawić z aktualnymi problemami społecznymi, którym przygląda się z precyzyjną wnikliwością, dostarczając czytelnikowi niesamowitych wrażeń i chwil do głębszych refleksji. Po raz kolejny miło i przyjemnie spędziłam popołudniową sobotę i niedzielę. Czy zastanawialiście się kiedyś, czym może okazać taka niepozorna, niewielka broszka, jak na przykład ta tytułowa w kształcie ważki?


Małgorzata Rogala misternie wplotła w kilku wątkową kontynuację „Dobrej matki” intrygę, co jakiś czas naprowadzając nas na niewątpliwe tropy, by rzekome podsunięte nam pod nos rozwiązania zamienić w nagły zwrot akcji. Górska wraca po okresie rekonwalescencji, jaki była zmuszona przejść, kiedy przy nierozwiązanej dotychczas sprawie śmierci jej przyjaciółki Leny Dobosz, została postrzelona. Agata to twardy zawodnik i na pewno tak łatwo nie odpuszcza. Zanim oficjalnie wróci na komendę, zaczyna już trochę węszyć. Jej zainteresowanie znalezioną w domu denatki broszką wzrasta za każdym razem, kiedy niczego nie udaje się ustalić. W międzyczasie ginie znany z ciętego języka, braku powściągliwości i ostrej riposty lokalny dziennikarz, który, jak się na pierwszy rzut oka okazuje, mógł zajść za skórę wielu osobom, dlatego też lista podejrzanych stale się wydłuża, co nie ułatwia niczego śledczym, wręcz przeciwnie, zacznie nawet ich to drażnić.


Kolejna część bardzo dobrego kryminału, w którym autorka zwraca uwagę na dwie ważne kwestie. Po pierwsze – ostrego dziennikarstwa, w którym nie brak sztucznie naciąganych faktów, bądź mijających się z prawdą opisywanych zjawisk. Co z kolei w oczach odbiorców jest niedopuszczalne i szerzej komentowane. Taki dziennikarz cechuje się przede wszystkim brakiem szacunku do samego siebie. Dzisiaj niestety, to zjawisko dość powszechne. Dziennikarze nastawieni na sensację, chwytliwe, w dużych nakładach sprzedające się hasła na pierwszych stronach gazet, to nie zawsze dobry środek na pozyskiwanie szerszej grupy czytelników.

Po drugie, autorka poprzez znakomicie wykreowanych bohaterów będących indywidualnościami, charakterystycznymi postaciami, którym nie brakuje empatii, ale też głęboko skrywanych zadr i chęci odwetu za poniesione w przeszłości krzywdy, daje nam do zrozumienia, że tak naprawdę w każdym z nas drzemie jakiś procent uśpionego zła, zdolnego do najgorszych rzeczy.

Całość na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/wazka-magorzata-rogala-sekrety.html

pokaż więcej

 
2017-07-16 22:31:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Sama powieść Anny Sakowicz to nic innego jak realistycznie, autentycznie oddana rzeczywistość jednej z głównych bohaterek, w której wiele kobiet znajdzie swoją bratnią duszę, cząstkę samej siebie. Może trochę zbyt naiwna była ta Basia, ale myślę, że ta drażniąca momentami lekkomyślność dodawała jej tylko animuszu i potwierdza tylko dogłębność stwierdzenia, że taka na pozór prosta opowieść jest... Sama powieść Anny Sakowicz to nic innego jak realistycznie, autentycznie oddana rzeczywistość jednej z głównych bohaterek, w której wiele kobiet znajdzie swoją bratnią duszę, cząstkę samej siebie. Może trochę zbyt naiwna była ta Basia, ale myślę, że ta drażniąca momentami lekkomyślność dodawała jej tylko animuszu i potwierdza tylko dogłębność stwierdzenia, że taka na pozór prosta opowieść jest jakby wycinkiem z naszego życia, albo kogoś, kogo nie znamy, ale mijamy go codziennie w oknie lub na chodniku.

Basia zdobyła moją sympatię swoją szczerością. Matka dwójki dzieci, żona durnego Mietka, jak wciąż powtarza oraz córka ojca alkoholika. Niezatarte ślady z przeszłości, mnóstwo kłębiących się emocji, tłumionych uczuć. Basia jest przeciętną kobietą, której w domu nigdy się nie przelewało. Sama ciężko pracuje jako kasjerka w jednym z okolicznych marketów. Wrażenie robią opisy jej pracy, zupełnie nie mijające się z prawdą. Przez jakiś czas pracowałam w jednym z takich marketów, także wiem, jak to jest w praktyce. Mietek z kolei pracuje na budowie, a tam, jak wiadomo, raz praca jest, raz nie ma i często uzależniona jest od warunków pogodowych. Okazja dorobku przychodzi do Basi z „Prawiebanku”. Kobieta podejmuje wyzwanie. Szansa na poprawę statusu życiowego stanie się okazją do podjęcia pewnych decyzji i zmian. Przede wszystkim wysyła ojca do ośrodka dla AA. Od tego momentu akcja zaczyna przybierać na sile i zaskakuje niemal na każdym kroju. Bohaterka momentami zadziwia samą siebie, a co dopiero czytelnika. Jedno jest pewne, w życiu Basi wiele się wydarzy, zaś znalezione u ojca w szafie pamiętniki zmarłej matki potwierdzą tylko jej przypuszczenia, że apodyktyczna matka nie zostawiła po sobie żadnego dobrego wspomnienia. Z urywków tych opowieści dowiemy się, że Basia miała brata. Trochę mi tego wątku zabrakło. Myślę nawet, że autorka pozostawiała sobie pewne furtki otwarte. Wiem, bo pytałam, że kontynuacja nie jest brana pod uwagę, ale może z czasem zmieni zdanie? Liczę tak naprawdę na to.

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/audiobook-szepty-dziecinstwa-anna.html

pokaż więcej

 
2017-07-16 22:28:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Interesując opowieść napisana w formie reportażu, a odnosi się wrażenie, jakby czytało się nie reportaż a powieść opartą na faktach. Jak dla mnie, świetna, ciekawa, intrygująca, odkrywająca przed czytelnikiem wiele tajemnic z kraju, który żyje swoim rytmem, rządzi się swoimi prawami, gdzie nieskażona człowiekiem przyroda kryje niespożytą energię, niesklasyfikowane gatunki flory i fauny. To... Interesując opowieść napisana w formie reportażu, a odnosi się wrażenie, jakby czytało się nie reportaż a powieść opartą na faktach. Jak dla mnie, świetna, ciekawa, intrygująca, odkrywająca przed czytelnikiem wiele tajemnic z kraju, który żyje swoim rytmem, rządzi się swoimi prawami, gdzie nieskażona człowiekiem przyroda kryje niespożytą energię, niesklasyfikowane gatunki flory i fauny. To świat, do którego nie wszyscy mogą się wybrać. Trzeba być odpornym na panujące tam warunki atmosferyczne, kulturowe i społeczne. Trzeba być odważnym i mieć ściśle określony plan, chociaż nawet będąc już na miejscu, jak się okazuje, trudno jest znaleźć przewodnika, który pokazałby nam to, co chcemy.


Autor jest przede wszystkim podróżnikiem i fotografem. Trochę mnie to zdziwiło, bo w tej książce nie znajdziecie ani jednego zdjęcia. Zdecydowanie mi tego brakowało, chociaż być może było to zaplanowane. Być może czytelnik ma użyć własnej wyobraźni, a nie podpierać się gotowymi zdjęciami. Zamiast jednak zdjęć, w kilkunastu miejscach znajdziecie odręczne rysunki autorstwa Aleksandry Dróżdż.


Papua – Nowa Gwinea to kraj zdecydowanie odmienny od europejskich obrazków, mentalności, czy pojęć. Obejmuje miejsca, gdzie zamieszkują ludy plemienne – te rdzenne, pierwotne. Do kilku z nich trafił Paweł Zgrzebnicki. Intrygują, ale też budzą pewien rodzaj niepokoju i buntu. Opisywane przez autora plemienia mają różne tradycje. Jedną z nich jest stereotypowa w naszym mniemaniu rola kobiety, która nierzadko mieszka w osobnym pomieszczeniu, czy nawet zbudowanym na ten cel szałasu, z całym przybytkiem gospodarczym (np. świńmi) i dziećmi. Mężczyzna ma prawo mieć kilka żon. To ona zajmuje się przybytkiem, domem, dziećmi, a nawet pracą w polu, która tam jest czymś zupełnie normalnym, a nawet elementarnym. Kontrowersje nas – ludzi cywilizacji, budzi traktowanie kobiet. Sprowadzanie ich do roli nałożnicy, często gwałcąc, bijąc, molestując nastoletnie dziewczynki, wręcz maltretując, bo mężczyzna ma prawo do wyładowania emocjonalnego. W innym plemieniu, kobiety również mieszkają osobno, bo czas kiedy ma menstruację jest czasem skażonym. Kobieta nie ma prawa kilka dni po, patrzeć na mężczyznę, rozmawiać z nim. To również miejsce, w którym dochodzi do dziwnych wojen między społecznościami, plemionami i często udział w nich biorą kobiety z dziećmi. Strach i niepokój zawsze towarzyszą tym, którzy mają styczność z gangami rosłych mężczyzn, uzbrojonych w maczety i broń maszynową.

Ale, autora interesowały również szlaki nieskażone cywilizacją człowieka, tereny trudno dostępne, w które rzadko zapuszczają się pobliscy mieszkańcy, porośnięte dzikimi lasami i góry. Swoje relacje z tych wypraw, autor przeplata zawsze historią danego miejsca. Zagłębia się w mentalność ich mieszkańców, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie wierzeniami i zabobonami, związanymi nawet z przypadkami kanibalizmu. Opisuje również mieszkańców Malezji – ich historię, zwyczaje, problemy oraz wszelkie próby związane ze stworzeniem państwa dalekiego od korporacyjnych zasad opartych na bezwzględności i wpływom polityki Chin, gdzie nie brakuje przemocy i korupcji przede wszystkim.


http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/tam-gdzie-konczy-sie-swiat-opowiesci-z.html

pokaż więcej

 
2017-07-16 22:26:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Dziewczynka-Stonka (tom 2)

Marta Borkowska to autorka, która potrafi zaspokoić nawet najbardziej wymagającego czytelnika literatury fantastycznej. W Jej książkach znajdziecie nie tylko dziwnych bohaterów, charakteryzujących się dużą charyzmą i odwagą oraz ciekawe wątki, w jakie ich wmieszała. Autorkę mieliście okazję poznać już u mnie na blogu, przy okazji pierwszej części „Dziewczynki-Stonki i inwazji martwiaków”,... Marta Borkowska to autorka, która potrafi zaspokoić nawet najbardziej wymagającego czytelnika literatury fantastycznej. W Jej książkach znajdziecie nie tylko dziwnych bohaterów, charakteryzujących się dużą charyzmą i odwagą oraz ciekawe wątki, w jakie ich wmieszała. Autorkę mieliście okazję poznać już u mnie na blogu, przy okazji pierwszej części „Dziewczynki-Stonki i inwazji martwiaków”, która stanowiła pewien rodzaj preludium do tego, co dzieje się w drugiej części.


I tutaj nie zabraknie wielu intrygujących sytuacji. Detektyw Skuteczny postanowi się ożenić z Panną Zajad, ale ktoś skutecznie będzie dążyć do tego, by im w tym przeszkodzić. Śledztwo, jakie rozpocznie Skuteczny będzie dosyć tajemnicze, zawiłe, pojawią się w nim liczne wątki poboczne, a dodatkowo Dziewczynka – Stonka rozpocznie drugie śledztwo na własną rękę. Nie będzie jednak dane jej doprowadzić go do końca, bo komuś zależy na tym, by prawda nie ujrzała światła dziennego. Znajdziecie tutaj spektakularnie i misternie utkaną intrygę, zazdrosnego kochanka, Rudą piękność oraz równie niesamowitego doktorka.


Wszystkich zaskoczy zachowanie i odwaga Stonki. Nikt się bowiem nie spodziewa, że Dziewczynka również wykaże się pomysłowością. Będzie niczym kameleon przywdziewać maski kamuflażu, by tylko dojść do jakiegoś przełomowego punktu swojego prywatnego śledztwa. Komu zależy, by Panna Zajad nie wyszła za Skutecznego? Co ma z tym wspólnego rosyjski gangster i doktorek? A może Ruda Piękność?



„Dziewczynka-Stonka i krwawe gody” Marty Borkowskiej wciąga od pierwszych wersów. To opowieść tak surrealistyczna i baśniowa, że jako całość tworzy, podobnie jak w pierwszej części, typowy dla tamtych bohaterów i zdarzeń klimat. Bardzo charakterystyczni bohaterowie odznaczający się siłą, temperamentem, odwagą i indywidualnością. Wartka akcja, świetne, dynamiczne opisy i przeplecione wątki niczym z najlepszego kryminału. Jest napięcie, są emocje i intryga, która wzbudza czytelniczą ciekawość. Kto kocha fantastykę, będzie uraczony tą niecodzienną pozycją.


http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/dziewczynka-stonka-i-krwawe-gody-marta.html

pokaż więcej

 
2017-07-16 22:22:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Historia, którą chcę opowiedzieć, jest historią straconych szans i marzeń.”


Po lekturze książki „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski” Dariusza Kalińskiego miałam świadomość, że obecna pozycja nie będzie należała do równie przyjemnych. Co wrażliwszy czytelnik pewnie odłoży ją na kilka razy. Bez wątpienia bowiem to książka, którą potraktować można jako pewien rodzaj...
„Historia, którą chcę opowiedzieć, jest historią straconych szans i marzeń.”


Po lekturze książki „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski” Dariusza Kalińskiego miałam świadomość, że obecna pozycja nie będzie należała do równie przyjemnych. Co wrażliwszy czytelnik pewnie odłoży ją na kilka razy. Bez wątpienia bowiem to książka, którą potraktować można jako pewien rodzaj dokumentu. Zwierzenia tuż przed śmiercią babci, to jakby rodzaj moralnej spowiedzi i zeznań o prawdziwości zachowań tych, którzy określali się mianem – wyzwolicieli.

Dla mnie, to historia pięknej, młodej kobiety, która kochała ponad życie, miała marzenia, plany, cele jakieś w życiu, a wojna zagarnęła to wszystko do jednego worka, przerzucając traumatycznymi późniejszymi wydarzeniami. Opowieść Pelagii – najprawdziwsza w swej wymowie, szkaluje w okres tuż powojenny, kiedy tereny okupowane przez Niemców, obejmują wyzwoliciele – Sowieci. To nie był łatwy czas dla nikogo. Ukochany Pelagii – Jan Groszek, z którym planowała wspólną przyszłość zostaje przez Sowietów zatrzymany i słuch po nim ginie. Nie wiadomo, co się tak naprawdę stało. Pelagia przeżywa koszmar. Zgwałcona przez ruskiego żołnierza, zachodzi w ciążę. Kiedy rodzina orientuje się, co się święci, młodą Pelę wyręcza się z decyzji. Ma usunąć sowieckiego bachora. Jednak decyzja, jaką podejmuje dziewczyna, skazuje ją na wykluczenie społeczne i jest tego świadoma. Co tak naprawdę przesądzi o takiej, a nie innej decyzji Pelagii?

Dla mnie ta książka pełna jest emocji. W rozmowie, jaką autorka prowadziła ze swoją babcią wyczuwa się współczucie, empatię, rozgoryczenie, a wspomnienia Pelagii pełne sentymentu i bólu, jakiego potem doznała od Stacha, który obiecał się zająć nią i Jej córeczką. W rzeczywistości, bił ją i poniżał. W owym czasie, Pela zdecydowała się pójść za nim – dystyngowany milicjant, robił wrażenie swoją aparycją, empatią, erudycją, takim otwartym podejściem do życia. Pela wreszcie oderwała się od wydarzeń z przeszłości. Kiedy jednak razem zamieszkali, wielokrotnie pokazywał, gdzie jest miejsce kobiety, bił ją i poniżał na oczach małej Alicji. Gehenna ta trwała ładnych kilkanaście lat. Przerwał ją splot przypadkowego spotkania.


http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/bog-liczy-zy-kobiet-magorzata-okrafka.html

pokaż więcej

 
2017-07-10 13:11:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Uwielbiam prozę Doroty Schrammek, bo pod lekkością pióra skrzętnie i skrupulatnie tworzy bardzo aktualne historie, zabierając nas za każdym razem w miejsca szczególnie prze Nią lubiane i darzone sentymentem. Nie inaczej jest w tym przypadku. Autorka zabiera nas w najpiękniejsze i najciekawsze miejsca Wałcza i jego okolic, osadzając akcję swojej powieści w małym hoteliku w centrum miasta, a... Uwielbiam prozę Doroty Schrammek, bo pod lekkością pióra skrzętnie i skrupulatnie tworzy bardzo aktualne historie, zabierając nas za każdym razem w miejsca szczególnie prze Nią lubiane i darzone sentymentem. Nie inaczej jest w tym przypadku. Autorka zabiera nas w najpiękniejsze i najciekawsze miejsca Wałcza i jego okolic, osadzając akcję swojej powieści w małym hoteliku w centrum miasta, a bohaterki tak odmienne światopoglądem, zupełnie sobie obce, skrywające głęboko w sercu zadry z przeszłości w pewnym momencie zaczną wspólnie szukać swoich dróg i rozwiązań problemów.


W powieściach Doroty jest wszystko co potrzeba. Ciekawość, która rośnie z każdym wersem, począwszy od początku opowieści, znakomicie, wyraziście nakreśleni bohaterowie i bardzo aktualne tematy, jakie Autorka przemyca, wikłając swoich bohaterów w różne życiowe sytuacje, podchwytliwie wystawiając ich na proste i oczywiste rozwiązania.


W tym hoteliku spotkają się cztery bohaterki. Każda z nich skrywa w sercu pewne tajemnice, zadry z przeszłości. Autorka usnuła ich losy bez jakiejkolwiek nachalności. Każda z tych czterech kobiet tak silna i twarda na zewnątrz jest krucha i samotna ze swoimi problemami w środku. Każdej z nich los podetknie pod nos pewne furtki, tylko czy któraś z tego skorzysta?

W tej powieści Dorota Schrammek wprowadziła również wątki trochę poboczne, ale istotne dla bohaterów, które dotykają sfery niementalnej, duchowej. Zrobiła to śmiało, odważnie lecz z poszanowaniem wrażliwości czytelnika. Wypływa z nich pewien rodzaj ezoteryzmu, światopogląd jednej z bohaterek i jej otwartość na wszelkiego rodzaju siły duchowe.


„W słońcu i we mgle” Doroty Schrammek to książka, która zmusza do głębszej refleksji, do otwarcia się na wszelkiego rodzaju wrażliwość. Książka, która uświadamia, jak wielką krzywdę wyrządzamy sobie nawzajem, gdy ze sobą szczerze nie rozmawiamy tylko tkwimy z tymi zadrami sami, odganiając się od swojej obecności. Książka o pięknej przyjaźni i jej niezwykłej sile, o bezinteresownej pomocy, urokliwych miejscach regionu wałeckiego oraz tajemnicach, które z czasem wypływają jak oliwa na wodę. Emocjonalna, subtelna, aktualna w swej wymowie merytorycznej, na każdą chwilę. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem.


Zapraszam jeszcze na wywiad z Autorką, który znajdziecie zaraz pod recenzją na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/recenzja-i-wywiad-w-soncu-i-we-mgle.html

pokaż więcej

 
2017-07-10 13:09:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Ulubione

To książka bardzo emocjonalna, która dotyka wrażliwej sfery naszego życia, bo nie każdy ma odwagę przyznać się do trudnych, głęboko ukrytych w pamięci chwil z przeszłości, która swoim cieniem potrafi przykryć się na naszym dotychczasowym bycie, przed kimś obcym, a co dopiero przed samym sobą. To książka, która mówi o niezrozumieniu, bólu samotności, zepchnięciu na margines społeczny, o... To książka bardzo emocjonalna, która dotyka wrażliwej sfery naszego życia, bo nie każdy ma odwagę przyznać się do trudnych, głęboko ukrytych w pamięci chwil z przeszłości, która swoim cieniem potrafi przykryć się na naszym dotychczasowym bycie, przed kimś obcym, a co dopiero przed samym sobą. To książka, która mówi o niezrozumieniu, bólu samotności, zepchnięciu na margines społeczny, o poszukiwaniu drogi będącej najlepszym, pozytywnym rozwiązaniem, oderwaniem się od tego, co przywołuje z pamięci traumy. Autor zmierzył się z tematem bardzo po męsku, kreując autentycznego bohatera, który, jak na mężczyznę przystało, swój punkt widzenia ukazuje dosyć zwięźle, na zimno, jak na faceta przystało.



Autor miał świetny zamysł. Swojego bohatera – Janka umieścił w dosyć zwięzłej fabule, ale konkretnej, rzeczowej. Zrobił z niego alkoholika, który niemal w całości zaprzepaścił swoje życie. Janek wzbudzał we mnie dosyć skrajne emocje. Był moment, że chętnie bym go pocięła na kawałki, ale były też momenty, w których mu kibicowałam, starałam się zrozumieć. Nie współczuć, bo alkoholików nie darzę egzaltowanym uczuciem, ale starałam się dostrzec w nim chęć przemiany, wyjścia z tego dołka moralnego obronną ręką. A miał ku temu sposobność, bo kiedy traci się wszystko, staje wręcz na ostrzu noża, przychodzi taka chwila, że stoczenie się na samo dno jest doskonałym pretekstem do tego, by się od niego odbić. W Janku kilka razy dochodzi do skrajności. Jednak to miłość, o którą pragnie walczyć doda mu skrzydeł i nadzieję, że przecież zła passa musi kiedyś minąć. Czy mu się uda?


„Pędzle w kieliszku” Patryka Beniamina Grabca to taki wyrwany z prawdziwej rzeczywistości obraz człowieka, w którym demony z przeszłości obudzą się w zupełnie nieoczekiwanym momencie. A opowieść zaczyna dosyć dramatyczną sceną, w której dochodzi do przemocy fizycznej. Autor nie szczędzi czytelnikowi konkretnych scen, w których jego wrażliwość zostaje wystawiona na dosyć dużą próbę. Nie brak tu ciętego języka, potoczności, obrazów pokazujących jak funkcjonuje chory, zawładnięty alkoholowym amokiem człowiek, zepchnięty wręcz na margines społeczny, odarty z przyzwoitości. Nie brak scen z przemocą, ale i tych miłosnych.

Całość na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/przedpremierowo-patronat-medialny.html

pokaż więcej

 
2017-07-10 13:07:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Tęsknię za czasami, gdy ludzie byli silnie związani z przyrodą. Natura ma ogromny wpływ na człowieka, gdyż wibracje roślin i ludzi przenikają się, tworząc wspólne pole energetyczne. Warto więc poddać się sile natury, by uleczyć duszę i ciało.”


Już przy okazji ostatniej publikacji pisałam, że coraz częściej skłaniamy się ku naturze. Wydaje się to jednak wciąż za mało i coraz częściej...
„Tęsknię za czasami, gdy ludzie byli silnie związani z przyrodą. Natura ma ogromny wpływ na człowieka, gdyż wibracje roślin i ludzi przenikają się, tworząc wspólne pole energetyczne. Warto więc poddać się sile natury, by uleczyć duszę i ciało.”


Już przy okazji ostatniej publikacji pisałam, że coraz częściej skłaniamy się ku naturze. Wydaje się to jednak wciąż za mało i coraz częściej jesteśmy w stanie odkrywać w niej coś na nowo. I, jak przekonuje Autorka tej publikacji, warto poznawać ją palpacyjnie, przez dotyk, zapach, a nawet smak. Zioła znane są od wieków, praktycznie od początków ludzkości. Jedne spowszechniały, znane są już niemal w każdym w domu, drugie dopiero się dostrzega, metodą prób i błędów. Czy człowiek odwróci się do natury nie placami a twarzą? Coraz częściej poszukuje, przebiera, odnajduje w niej to, czego szuka, ale jestem pewna, że za jakiś czas, to zioła i natura będą źródłem i sposobem na życie, bo jesteśmy przecież jej częścią, a tymczasowe zakłócenia naturalnej więzi miną i przyroda stanie się tym, co człowieka najlepiej utrzyma przy życiu.

Coraz częściej otrzymuję przepiękne książki, które elektryzują okładką, przyciągają oko niebanalnym podejściem do tytułu. Ascetyczne w swej wymowie, przebogate merytorycznie i edytorsko. Tę chce się wziąć w ręce od razu, bez zastanowienia. Interesująco wydana, zawierająca wiele praktycznych rad, porad, przepisów. Dla kogo? Dla każdego. Dla osób, które się znają na ziołach i dla zupełnych amatorów, laików. Bo nigdy nie wiadomo, co ciekawego w sobie kryje, co ciekawego odkryjemy. Prawda. Dlatego zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.


Autorka publikacji prowadzi blog - Zioła Wyspa o naturalnych metodach i sposobach na życie. Co ciekawe, jak sama we wstępie książki pisze, ziołami tak na dobre zainteresowała się, kiedy wraz z rodziną kupili gospodarstwo rolne w Beskidzie Wyspowym. Chcąc nie chcąc, otoczenie gospodarstwa wymusiło na Niej coraz to dłuższe wycieczki po lasach, łąkach, a dzika roślinność na pochylenie się i wyłuskanie najcenniejszych informacji o nich i ewentualnym wykorzystaniu ich w codziennym życiu.

Cała opinia na:
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/zioa-dla-smaku-zdrowia-i-urody.html

pokaż więcej

 
2017-07-10 13:06:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Niech szum lasu nam wystarcza,
To naszego zdrowia tarcza;
Też na dalsze pokolenia,
Las nie lubi ust mielenia.”


Tadeusz Grubecki jako dziadek i Wiki jako wnuczka, to dwaj narratorzy, podmioty liryczne w wierszowanych historyjkach, które zachęcają do wędrówek na łono natury i podkreślają jej walory, nie tylko estetyczne, ale przede wszystkim zdrowotne. Fajne, dźwięczne, rymowane opowieści dla...
„Niech szum lasu nam wystarcza,
To naszego zdrowia tarcza;
Też na dalsze pokolenia,
Las nie lubi ust mielenia.”


Tadeusz Grubecki jako dziadek i Wiki jako wnuczka, to dwaj narratorzy, podmioty liryczne w wierszowanych historyjkach, które zachęcają do wędrówek na łono natury i podkreślają jej walory, nie tylko estetyczne, ale przede wszystkim zdrowotne. Fajne, dźwięczne, rymowane opowieści dla nieco młodszych, ale i trochę starszych, bo nigdy nie jest za późno na odkrywanie ciekawostek o otaczającym nas świecie. Bardzo ciekawym zabiegiem jest to, że Autor oddaje głos Wiktorii, nie ograniczając się tylko do własnych spostrzeżeń.


Książeczka w prosty i bardzo przystępny sposób, nawet do samodzielnego czytania przez dziecko, zachęca do aktywnego spędzania czasu, z przyrodą za pan brat, bo przecież ona kryje w sobie wciąż wiele tajemnic i nowinek. A poza ty, nic tak nie poprawia samopoczucia i humoru, jak dobra zabawa na świeżym powietrzu. Autor, wraz ze swoją wnuczką zabierają nas na wycieczkę do ogrodu: „W naszym ogrodzie,/ Czas radośnie płynie,/ W przyrody urodzie,/ Z cudu kwiatów słynie./ Tu odpoczywamy,/ Pośród łąk i lasów./ Świetny relaks mamy,/ Od dawnych już czasów.”, na działkę, do lasu, a nawet do szkoły. Bo przecież wszędzie można bardzo fajnie i przyjemnie spędzić czas, czy to razem z rodziną, czy z przyjaciółmi: przy ognisku, na spacerze, budując szałasy, podpatrując życie natury.

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/przygody-wiki-tadeusz-grubecki-przygoda.html

pokaż więcej

 
2017-07-04 17:29:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Antyk jest bardzo inspirującą epoką, pełną kontrastów. Licząca ponad cztery tysiące lat, zagarnia czas najstarszych cywilizacji oraz początki chrześcijaństwa. Nie trzeba być również wielkim odkrywcą , by wiedzieć, iż w ogóle starożytność – kultura, literatura, czy historia są fundamentami Europy, a kształt polskiej literatury zawdzięczamy w pełni literaturze Antyku. Stąd, jako epoka wielkich... Antyk jest bardzo inspirującą epoką, pełną kontrastów. Licząca ponad cztery tysiące lat, zagarnia czas najstarszych cywilizacji oraz początki chrześcijaństwa. Nie trzeba być również wielkim odkrywcą , by wiedzieć, iż w ogóle starożytność – kultura, literatura, czy historia są fundamentami Europy, a kształt polskiej literatury zawdzięczamy w pełni literaturze Antyku. Stąd, jako epoka wielkich fundamentów sztuki, kultury, Antyk stanowi epicentrum natchnienia, z którego wciąż czerpią współcześni twórcy.


W jakim celu powstała ta książka? Przede wszystkim, nie należy traktować jej jako typowej rozprawy naukowej, ale może posłużyć jako źródło bezcennej wiedzy. To rodzaj gawęd, luźnych, lekko i ciekawie napisanych tekstów tematycznych, konkretnych, bez niekontrolowanego gadulstwa i moralizatorstwa. To także skarbnica przepięknych zdjęć ujmujących i oddających w pełni konkretyzm treści. Zamysłem Autorki było udowodnienie, jak mity greckie czy rzymskie odznaczyły i odznaczają się w malarstwie, czy rzeźbie. Pokazuje ciągłość tradycji, wątków, które pojawiły się głównie w okresie renesansu, a są powielane przez kilka następnych wieków. Autorka nie pomija konkretnych dzieł i artystów, którzy je stworzyli.

Bożena Fabiani wcieliła się w rolę swoistego przewodnika. Zabiera czytelników w wyjątkowe miejsca. Opowiada, poza tradycją mitologiczną o zabytkach pompejskich, czy kulturze antycznej na wyspie Capri. A wszystko zwięźle, lekko, zrozumiale, bez zbędnych ozdobników. Ta pozycja jest wyjątkowa, pod względem merytorycznym, jak i edytorskiej. Stanowi źródło uniwersalnych inspiracji i bezcennej wiedzy. Widać w niej poświęcenie Autorki w każdym temacie, doświadczenie i klasę samą w sobie. Plastyczne, sugestywny opisy i odpowiedni ton.

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/antyk-w-malarstwie-xv-xxi-wiek-bozena.html

pokaż więcej

 
2017-07-04 17:27:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Rekomendacja :), Ulubione

Nikt mi nie powie, że okładka nie przyciąga oka. Przyciąga i to jak! Do tego sugestywny tytuł, kojarzący się głównie ze słowami słynnej piosenki zespołu Universe „To był maj”, czy „Małgośką” Maryli Rodowicz. I faktycznie, gdyby się tak przyjrzeć i porównać je z fabułą książki, pewne elementy by się zgadzały, bo dla głównej bohaterki właśnie ten jeden miesiąc w roku, w którym to kończy swoje... Nikt mi nie powie, że okładka nie przyciąga oka. Przyciąga i to jak! Do tego sugestywny tytuł, kojarzący się głównie ze słowami słynnej piosenki zespołu Universe „To był maj”, czy „Małgośką” Maryli Rodowicz. I faktycznie, gdyby się tak przyjrzeć i porównać je z fabułą książki, pewne elementy by się zgadzały, bo dla głównej bohaterki właśnie ten jeden miesiąc w roku, w którym to kończy swoje czterdzieste urodziny okażą się po prostu przełomowym czasem i otwarciem się na nowe. A, jak wiadomo, gdy tylko zakwitają bzy, serce buzuje ferią barw.


Czterdzieste urodziny wcale nie muszą oznaczać kryzysu połowy życia i zatapiania się w ciepło puchowych kapci. Ewa, główna bohaterka najnowszej powieści Anny Konstanty, to od kilku lat wdowa, matka dorastającej córki. Uporządkowany świat Ewy, oparty na rutynie zaznaczają czterdzieste urodziny i świadomość, że jakiś etap w jej życiu już się zakończył. Chociaż, co to właściwie oznacza? Kiedy Marta prosi matkę, by pojechała z nią na pierwsze spotkanie z nowo poznanym chłopakiem, ta wiedziona zdrowym rozsądkiem początkowo się nie zgadza, ale pod wpływem usilnych i skutecznych próśb, przełamuje się. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że spotkanie młodych zaznaczy skutecznie swój ślad. Marta pozna Mateusza, a Ewa pewnego przystojniaka. Nie obejdzie się bez gorących scen, dwuznacznych sytuacji, a nawet dobrego humoru.

Cieszę się, że Autorka pozwala swojej bohaterce odpocząć od życia, obowiązków, pozwoli jej na odrobinę przyjemności i szaleństwa, bo czterdziestka przecież to nie koniec świata. Ewa to bohaterka pozytywna, która odrzuca wszelkie stereotypy i daje się ponieść gorącym emocjom. Budzą się w niej długo uśpione pragnienia i spontaniczność, której dotychczas brakowało w jej uporządkowanym świecie. Poznaje drugą stronę szaleństwa, namiętności, miłości. Te wyrażenia zaczynają nabierać w jej odczuciu zupełnie nowych barw, smaków i kształtów.

„To był maj” Anny Konstanty to gorąca, pełna szaleństw, nabuzowanych emocji książka, która sprawi, że będziecie zatapiać się w nią z wypiekami na twarzy, a codzienność ubierze się w zwiewną, majową sukienkę. Napisana lekko, z pozytywnym przesłaniem, bo nigdy nie jest tak naprawdę za późno na spełnianie się. Opowieść nie tylko o relacjach między mężczyzną a kobietą, ale też o relacjach między matką a córką. Córką, która wkracza powoli w dorosłość i jest niemal jak przyjaciółka.


Książka dla każdej kobiety, jako wytchnienie od codzienności i każdego mężczyzny, by poznał pragnienia kobiety.


Polecam!

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/recenzja-przedpremierowa-patronat.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
323 323 1489
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (23)

Ulubieni autorzy (23)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd