Ivon 
women-life.blog.pl
25 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 5 tygodni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-11 21:44:16

Jestem typem dobrego słuchacza, ale pod warunkiem, że mam świetnego mówcę. Staram się unikać prawdziwych pesymistów z krwi i kości, którzy muszą negatywnie wypowiedzieć się na każdy temat i rzucają jadowite zaklęcia na sąsiadów, rodzinę i przechodniów. W większości przypadków spotykam jednak rozmówców godnych uwagi i sądzę, że to nie przypadek, że wyjątkowi ludzie pojawiają się na mojej... Jestem typem dobrego słuchacza, ale pod warunkiem, że mam świetnego mówcę. Staram się unikać prawdziwych pesymistów z krwi i kości, którzy muszą negatywnie wypowiedzieć się na każdy temat i rzucają jadowite zaklęcia na sąsiadów, rodzinę i przechodniów. W większości przypadków spotykam jednak rozmówców godnych uwagi i sądzę, że to nie przypadek, że wyjątkowi ludzie pojawiają się na mojej drodze, tak jak i oni nie decydują się z byle powodu na krok, by powierzyć mi ułamek lub całą historię swojego życia. Dobrze mi z oczu patrzy i lubię obdarowywać ludzi szczerym uśmiechem i tak właśnie wabię swoich gawędziarzy. Duże pokłady empatii to moja wizytówka, którą widać z daleka właśnie dzięki pozytywnemu nastawieniu do życia i otwartości na nowych ludzi bez względu na wiek. Każdy ma coś interesującego do powiedzenia, a ja chłonę każde słowo jak gąbka. Słuchanie sprawia mi prawdziwą przyjemność i nie ukrywam, że należę do osób sentymentalnych, dlatego uwielbiam kiedy mogę przenieść się choć na chwilę do czasów młodości starszego pokolenia. Podzielam ich szczęście, uczę się na ich błędach i doceniam to co mam, kiedy słucham jak życie bardzo ich doświadczyło. W świecie musi być zachowana równowaga między gawędziarzami i słuchaczami, ale mam wrażenie, że ludzi chcących poświęcić swój czas komuś zupełnie obcemu jest coraz mniej. Czas to pieniądz, a życiorys każdego z nas jest bezcenny i potrafią docenić go jedynie takie dinozaury jak ja :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-21 22:08:33

We wszystkim co robię staram się znaleźć złoty środek, który chroni mnie od nieodwracalnego w skutkach szaleństwa. Nie chcę paść ofiarą przesadnego perfekcjonizmu, który będzie cieszył wszystkich dookoła z wyjątkiem mnie, bo tacy są ludzie idealni – nieszczęśliwi i zawsze nie do końca z siebie zadowoleni. Życie skutecznie weryfikuje wszelkie plany, dlatego zdecydowanie preferuję elastyczny... We wszystkim co robię staram się znaleźć złoty środek, który chroni mnie od nieodwracalnego w skutkach szaleństwa. Nie chcę paść ofiarą przesadnego perfekcjonizmu, który będzie cieszył wszystkich dookoła z wyjątkiem mnie, bo tacy są ludzie idealni – nieszczęśliwi i zawsze nie do końca z siebie zadowoleni. Życie skutecznie weryfikuje wszelkie plany, dlatego zdecydowanie preferuję elastyczny grafik, który mnie nie dołuje ilością kratek do odhaczenia na liście pełnej zadań. Lubię organizację i wplatam ją w życie w takim stopniu, który zapewnia mi komfort i daje poczucie spełnienia we własnym świecie. Zabiegam o porządek, obowiązki i przyjemności z równym zaangażowaniem, przy czym nie wybiegam w swoim rozmyślaniu poza bieżący tydzień. Umiar w każdej dziedzinie życia procentuje uśmiechem, zdrowiem i spokojem ducha, bo nawet jeśli nie wszystko udało się zrealizować, to i tak sporo i jest to mój mały sukces, który celebruję przy każdej sposobności. Mawiają, że warto żyć dziś, bo wczoraj nie wróci, a jutro może nie nadejść i to też jest mój sposób na utrzymanie rzeczywistości w ryzach. Nie marnuję czasu na rozmyślanie o tym co mi się nie udało, nie zamartwiam się ile pracy czeka mnie jutro, ale wykorzystuję magiczne w swej prostocie dwadzieścia cztery godziny każdego nowego dnia. Moim zdaniem nie ma planu idealnego, a cały sekret udanego i harmonijnego życia to sztuka odpuszczania spraw pozornie ważnych i czerpanie radości z drobnych sukcesów.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-19 21:29:03

Czasem każdy musi ponarzekać i byłam świadkiem kilku takich zabawnych rozmów, choć pewnych informacji wolałabym nie usłyszeć, bo wręcz wprawiają w zakłopotanie.
1. Trójkącik - pracownica z mojego działu w rozmowie z koleżanką narzekała, że nim zdąży zaplanować wspólny czas z mężem, ten już ma zgoła inne plany z ukochaną mamą. Najlepszy fragment rozmowy jest taki, że mąż wykazuje dobrą wolę i...
Czasem każdy musi ponarzekać i byłam świadkiem kilku takich zabawnych rozmów, choć pewnych informacji wolałabym nie usłyszeć, bo wręcz wprawiają w zakłopotanie.
1. Trójkącik - pracownica z mojego działu w rozmowie z koleżanką narzekała, że nim zdąży zaplanować wspólny czas z mężem, ten już ma zgoła inne plany z ukochaną mamą. Najlepszy fragment rozmowy jest taki, że mąż wykazuje dobrą wolę i mówi do swojej wybranki, żeby się nie gniewała, bo przecież może dołączyć do niego i mamy, która z pewnością nie będzie mieć nic przeciwko.
2. Przez żołądek do serca - dwóch zupełnie obcych mi mężczyzn debatowało przed sklepem o tym, jak im się w życiu wiedzie. Okazało się, że żona jednego z nich ma dwie lewe ręce do gotowania i raczy go jedynie zupami, po których biedak nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Facet zdradził koledze sekret, że zmądrzał i w tajemnicy przed żoną stołuje się u mamy i teraz nawet szczawiowa jest niczego sobie.
3. Cicha woda brzegi rwie - z rozmowy moich dwóch emerytowanych sąsiadek dowiedziałam się, że Pani Anielka ma bardzo duże libido i dokłada wszelkich starań, by zachęcić męża do wspólnych figli. Najbardziej zabawna była wzmianka o tym, że mogłaby się kochać na wszystkie sposoby i żadna pozycja nie jest jej obca. Tak się składa, że szalona sąsiadka mieszka tuż nade mną i dwa dni później słyszałam jak ucieka do łazienki i krzyczy na cały głos: „Mietek nie wygłupiaj się i idź spać! Daj mi święty spokój!”. Ubaw bezcenny :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-14 21:34:00

Powieści obyczajowe należą do moich ulubionych i sięgam po nie najczęściej. Przemawiają do mnie, ponieważ są inspirowane prawdziwym życiem, które pisze najlepsze scenariusze i nie potrzebuje koloryzacji. W powieściach obyczajowych szukam towarzystwa kobiet, które wiodą wyjątkowe na swój sposób życie, przeplatane zarówno sielanką, jak i goryczą codziennych obowiązków. Zdecydowanie bardziej... Powieści obyczajowe należą do moich ulubionych i sięgam po nie najczęściej. Przemawiają do mnie, ponieważ są inspirowane prawdziwym życiem, które pisze najlepsze scenariusze i nie potrzebuje koloryzacji. W powieściach obyczajowych szukam towarzystwa kobiet, które wiodą wyjątkowe na swój sposób życie, przeplatane zarówno sielanką, jak i goryczą codziennych obowiązków. Zdecydowanie bardziej preferuję relacje, z których wywiązuje się nić porozumienia między bohaterkami i przyjaźń do grobowej deski w różnych jej odcieniach, niż niesnaski i wszelkie zawiłości, od których krew burzy mi się w żyłach. Najlepsza powieść obyczajowa z kobietami w roli głównej to taka, która niesie za sobą jakąś mądrość, skłania do przemyśleń i motywuje do pracy nad zmianą własnego życia na lepsze. Za każdym razem reaguję szczerym uśmiechem, kiedy czytam o losach kilku kobiet, które różnią się od siebie absolutnie wszystkim: wiekiem, wyglądem, sytuacją materialną, rodzinną, pozycją zawodową, ale mimo to znajdują wspólny mianownik, który pozwala im oderwać się od rzeczywistości i zjednoczyć siły. Co dwie głowy, to nie jedna i odnoszę wrażenie, że tylko kobiety są świadome tego ile zwrotów akcji i zmian w życiu przyniosły zgoła niewinne pogaduszki. Cieszę się, że mogę być częścią tych wspaniałych powieści i poczuć się jak na babskiej terapii przy kawie, gdzie wszystko wydaje się mieć sens i pozytywne zakończenie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-30 23:01:31

Obca w świecie (nie)czułych matek

Zdecydowanie obco czuję się w świecie moich rówieśniczek posiadających malutkie dzieci lub oczekujących potomstwa. Problem nie tkwi w samych dzieciach, które uwielbiam, ale w ich rodzicielkach, które wykluczyły mnie z kręgu wartościowych kobiet tylko dlatego, że sama nie mam dziecka. Czuję się poniekąd jak dinozaur, mimo że jestem młodą osobą, która...
Obca w świecie (nie)czułych matek

Zdecydowanie obco czuję się w świecie moich rówieśniczek posiadających malutkie dzieci lub oczekujących potomstwa. Problem nie tkwi w samych dzieciach, które uwielbiam, ale w ich rodzicielkach, które wykluczyły mnie z kręgu wartościowych kobiet tylko dlatego, że sama nie mam dziecka. Czuję się poniekąd jak dinozaur, mimo że jestem młodą osobą, która zwyczajnie nie postawiła jeszcze kropki nad „i” w temacie bycia rodzicem tu i teraz. Jestem notorycznie zasypywana pytaniami o to, czy chcę mieć dzieci i kiedy to nastąpi. Za każdym razem spotykam się z krytyką, kiedy szczerze odpowiadam, że nie wiem kiedy to nastąpi i krąg zainteresowanych planowaniem dziecka powinien zdecydowanie zawężać się do dwóch najważniejszych osób – mnie i mojego partnera. Zamiast czułego uśmiechu matek z powołania widzę jedynie grymas niezadowolenia. Myślę, że macierzyństwo na pełen etat przysłoniło kobietom jasne myślenie i naturalny odruch akceptacji dla ludzi znajdujących się w zgoła innej sytuacji życiowej, niż one same. Chciałabym żeby ktoś zapytał mnie czy jestem po prostu szczęśliwa i cieszył się razem ze mną, tak jak ja cieszę się ich udanym życiem rodzinnym. Jest to dla mnie ważna lekcja, by nie powielać zachowania znajomych separujących kobiety bez potomstwa, bo jest to niezwykle krzywdzące. Zrobię wszystko, by będąc kiedyś mamą nie zatracić własnej tożsamości i prócz bycia najważniejszą osobą dla mojego dziecka, być też po prostu Iwoną.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 21:04:28

Okres szkoły już za mną, ale pewne tematy są nieśmiertelne i wciąż na czasie. W mojej gazetce „Bez ściemy” poruszyłabym następujące kwestie:
1. Profesjonalizm i kultura – nauczyciele wciąż przekraczają granice swoich kompetencji, a zainteresowanie wyglądem ucznia z pewnością do zadań pedagogów nie należy. Prawdziwym belfrom kolor lakieru na paznokciach lub makijaż nie powinien przeszkadzać w...
Okres szkoły już za mną, ale pewne tematy są nieśmiertelne i wciąż na czasie. W mojej gazetce „Bez ściemy” poruszyłabym następujące kwestie:
1. Profesjonalizm i kultura – nauczyciele wciąż przekraczają granice swoich kompetencji, a zainteresowanie wyglądem ucznia z pewnością do zadań pedagogów nie należy. Prawdziwym belfrom kolor lakieru na paznokciach lub makijaż nie powinien przeszkadzać w prowadzeniu lekcji. Uczniowie nie buntują się na spódnicę nauczycielki rodem z pchlego targu, więc wypadałoby się odwdzięczyć tym samym. Pełen profesjonalizm.
2. Dzieci i ryby głosu nie mają – niestety sprawy młodych były i są bagatelizowane. To, że ktoś jest młody nie oznacza, że nie ma realnych i poważnych problemów, prowadzi wyłącznie sielankowe życie i nie ma nic mądrego do powiedzenia. Wiek nie świadczy o mądrości i dojrzałości emocjonalnej, więc koniec z dyskryminowaniem młodzieży i tego co ma do powiedzenia!
3. Pieniądze to nie wszystko – przekaz do wykucia na blachę dla płytkiej społeczności szkoły, która dzieli ludzi na gorszych i lepszych, a miernikiem jest kasa, której w gruncie rzeczy sami nie posiadają. To rodzice pracują i zarabiają, a szpanowanie efektami cudzej pracy jest obciachem na skalę światową. Więcej pokory!
4. Jestem deską/pączkiem/pulpetem/patyczakiem i dobrze mi z tym! – w swojej gazetce umacniałabym poczucie wartości płci pięknej i wyjątkowość wynikającą z różnorodności. Każdy jest inny i to jest fantastyczne. Dziewczyny, nie dajmy się sklonować!

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
102 11 83
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubione cytaty (16)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd