Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Ivon 
women-life.blog.pl
24 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-17 13:55:35

W życiu bardziej niż szczęścia potrzebujemy zmian, na które nie mamy bezpośredniego wpływu. Przychodzą nagle i nie zawsze są powodem do radości – przynajmniej na początku tak się nam wydaje. Prędzej czy później pozwalają nam jednak dostrzec lub odnaleźć szczęście, które przybiera różną postać. Czasem los ma już dla nas gotowy scenariusz pełen niespodzianek, a czasem to ktoś bliski podejmuje... W życiu bardziej niż szczęścia potrzebujemy zmian, na które nie mamy bezpośredniego wpływu. Przychodzą nagle i nie zawsze są powodem do radości – przynajmniej na początku tak się nam wydaje. Prędzej czy później pozwalają nam jednak dostrzec lub odnaleźć szczęście, które przybiera różną postać. Czasem los ma już dla nas gotowy scenariusz pełen niespodzianek, a czasem to ktoś bliski podejmuje decyzje, które kierują nasze życie na zupełnie inne tory.
Zmieniamy się my, zmienia się nasz wygląd, zachowanie, otoczenie, relacje z najbliższymi, a także pory roku i cały świat dookoła, dlatego życie jest tak niezwykłe. Wszystko dzięki nieustannym zmianom. Ludzie często się ich boją, ponieważ oznaczają one konieczność wyjścia ze swojej strefy komfortu, którą dobrze znamy i gdzie czujemy się bezpiecznie. Warto mimo wszystko poddać się naturalnemu biegowi życia i dać się zaskoczyć losowi by doświadczyć czegoś zupełnie nowego. Musimy pamiętać, że każdy początek bierze się z końca i może się okazać najlepszym co nas w życiu spotkało.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-16 22:54:14

Moje dziwactwo ma związek z jedzeniem, a nabyłam je pewnego dnia kiedy musiałam załatwić masę spraw na mieście i posiłek odkładałam z godziny na godzinę, aż rozładowałam swoje baterie do zera. Uczucie było mało przyjemne i od tamtej pory prowiant towarzyszy mi już zawsze i wszędzie. Wiąże się z tym także wiele komicznych sytuacji, w których najpierw zaskakuję współtowarzyszy zawartością swojej... Moje dziwactwo ma związek z jedzeniem, a nabyłam je pewnego dnia kiedy musiałam załatwić masę spraw na mieście i posiłek odkładałam z godziny na godzinę, aż rozładowałam swoje baterie do zera. Uczucie było mało przyjemne i od tamtej pory prowiant towarzyszy mi już zawsze i wszędzie. Wiąże się z tym także wiele komicznych sytuacji, w których najpierw zaskakuję współtowarzyszy zawartością swojej torebki przy okazji różnych spotkań, a później raczę ich przysmakami. Czasem zdarza mi się podjeść coś ukradkiem, a kiedy zostaję przyłapana znajomi pytają skąd to wzięłam bo przecież w sklepie jeszcze nie byliśmy. Wtedy odpowiadam jakby nigdy nic, że z torebki i wybucha salwa śmiechu, której i ja nie mogę się oprzeć. Początkowo znajomi sądzili, że paczka mini kabanosów lub słynnych parówek Berlinek znalazła się przez przypadek w mojej eleganckiej kopertówce albo może zapomniałam wypakować z wyjściowej torebki zakupów. Jeśli są to nowi znajomi to zazwyczaj nie wyprowadzam ich z błędu i cieszę się ich wyobraźnią. Najbardziej jednak śmieszą sytuacje, w których jestem obiektem żartów, a w chwili gdy kosztuję coś naprawdę pysznego, oczy wszystkich zwrócone są na mnie i widzę w nich „małego głoda” niczym z reklamy. Upajam się tą chwilą z uśmiechem na ustach i zazwyczaj dochodzi do zbiorowej konsumpcji moich przekąsek ratujących życie. Prędzej czy później każdy uznaje moje dziwactwo za zaletę, a ja mogę jedynie powiedzieć, że jedzenie zbliża i cieszy absolutnie każdego.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-12 15:21:14

Z każdej sytuacji staram się wyciągać jak najwięcej pozytywów, dlatego przeważnie daję ludziom drugą szansę, bo przecież nic nie tracę, a mogę jedynie zyskać. Wygram miłą niespodziankę pod postacią dobrze wykorzystanej szansy lub otrzymam nagrodę pocieszenia - nowe doświadczenie i mądrość na przyszłość. Jednak nim to nastąpi, nie komplikuję sobie życia i stawiam zawsze na szczerą rozmowę... Z każdej sytuacji staram się wyciągać jak najwięcej pozytywów, dlatego przeważnie daję ludziom drugą szansę, bo przecież nic nie tracę, a mogę jedynie zyskać. Wygram miłą niespodziankę pod postacią dobrze wykorzystanej szansy lub otrzymam nagrodę pocieszenia - nowe doświadczenie i mądrość na przyszłość. Jednak nim to nastąpi, nie komplikuję sobie życia i stawiam zawsze na szczerą rozmowę odnośnie wspólnych oczekiwań, a wtedy potrzeba już tylko dobrych chęci z obu stron by wszystko się powiodło. Większość niepowodzeń „drugich szans” wynika z niedomówień, ponieważ oczekiwania względem drugiej osoby leżą gdzieś pod gruzami obaw w naszej głowie i nigdy nie wychodzą na światło dzienne. Tak naprawdę jeśli na kimś mi zależy to chcę, żeby wiedział co może zrobić, by szansa na „nowe i lepsze” stała się realna. Zostawianie takich spraw losowi jest dla mnie przejawem obojętności i rezygnacji już na starcie. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby czuć się dobrze z podjętymi decyzjami i niczego nie żałować. Dzięki temu mam pewność, że postąpiłam właściwie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-09 13:45:51

Jestem osobą niezwykle sentymentalną, dlatego wszelkie powroty mają dla mnie duże znaczenie. Nie przemieszczam się jednak fizycznie, a dzięki kapsule czasu zwanej wspomnieniami. Staram się kolekcjonować wyjątkowe momenty, bo w życiu jak w piosence - piękne są tylko chwile. Nie są to więc przypadkowe dni z życia jakich wiele, a konkretne sytuacje, miejsca i godziny. Jeden z tysiąca zachodów... Jestem osobą niezwykle sentymentalną, dlatego wszelkie powroty mają dla mnie duże znaczenie. Nie przemieszczam się jednak fizycznie, a dzięki kapsule czasu zwanej wspomnieniami. Staram się kolekcjonować wyjątkowe momenty, bo w życiu jak w piosence - piękne są tylko chwile. Nie są to więc przypadkowe dni z życia jakich wiele, a konkretne sytuacje, miejsca i godziny. Jeden z tysiąca zachodów słońca, zapach perfum na skórze ukochanego, jedwabiste muśnięcie jego ust podczas pierwszego pocałunku, zapach śniegu, rześkość wiosny o poranku, czy smak upalnej letniej nocy. Ze wspomnieniami jest jak z książkami, do których lubię wracać. Czytam ulubiony fragment o rajskim zakątku świata i jestem tam. Czuję ciepłe promienie słońca na twarzy, soczyście zieloną trawę pod bosymi stopami, słyszę śpiew ptaków i oddycham tym powietrzem pełną piersią. To moje prawdziwe bogactwo. Powroty do wspomnień sprawiają, że odnajduję w sobie szczęście na nowo. Uświadamiam sobie co w życiu jest najważniejsze i staję się lepszą wersją samej siebie. Zostawiam błahostki dnia codziennego, by spędzić czas z tymi których kocham i robię to co sprawia mi przyjemność. Takie mentalne powroty dają mi realną szansę na stworzenie zupełnie nowych i wyjątkowych w swej prostocie chwil, które trafią do mojej osobistej kolekcji skarbów, by za jakiś czas ponownie do nich wrócić, a wracam bo po prostu warto. :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-03-28 13:31:04

W powieści kryminalnej powinno się dużo dziać. Lubię jak książka wywołuje skrajne emocje i zaskakuje mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji. W takiej powieści chętnie odnalazłabym się jako jedna z bohaterek i niekoniecznie pasuje mi tu cicha kryjóweczka, gdzie wszystko przeczekam bez echa, jak niedźwiedź zimę. Jakiż to kryminał z happy endem na starcie ;) . Zastosowałabym zasadę: „nie ufaj nikomu... W powieści kryminalnej powinno się dużo dziać. Lubię jak książka wywołuje skrajne emocje i zaskakuje mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji. W takiej powieści chętnie odnalazłabym się jako jedna z bohaterek i niekoniecznie pasuje mi tu cicha kryjóweczka, gdzie wszystko przeczekam bez echa, jak niedźwiedź zimę. Jakiż to kryminał z happy endem na starcie ;) . Zastosowałabym zasadę: „nie ufaj nikomu i licz tylko na siebie”. W kryzysowych sytuacjach łatwo o pomyłki i dodatkowa pomoc ludzi, którym nie do końca ufamy może mieć katastrofalne skutki. W myśl bardzo mądrego przysłowia, które nakazuje, żeby przyjaciół trzymać blisko siebie, a wrogów jeszcze bliżej, zaryzykowałabym zmierzenie się oko w oko z moim utrapieniem pod postacią nieobliczalnego tyrana. Któż mógłby mi pomóc bardziej niż człowiek, który próbuje mnie zniszczyć, a ja bardzo chcę poznać powody i mechanizm działania całej akcji pod kryptonimem „ Ivon”. Wkupiłabym się w jego łaski, poznała fortecę wroga od kuchni i zniszczyła jego własną bronią, kiedy najmniej by się tego spodziewał. Ryzyko, odwaga, podstęp, niebezpieczeństwo i oczywiście najlepsza zemsta bez emocji.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-03-28 12:21:15

Na myśl przychodzi mi tylko jedna sytuacja, której śmiało mogę przypiąć łatkę krępującej. Nauczyciele powtarzali się jak starta płyta, by nie być obojętnym na ludzką krzywdę i reagować. Jako młode umysły chłonęliśmy ich słowa, jak gąbka wodę i kiedy przyszła okazja by przełożyć wiedzę o dobrych uczynkach na realną pomoc, to bez wahania przystąpiłam z przyjaciółką do działania. Wśród naszych... Na myśl przychodzi mi tylko jedna sytuacja, której śmiało mogę przypiąć łatkę krępującej. Nauczyciele powtarzali się jak starta płyta, by nie być obojętnym na ludzką krzywdę i reagować. Jako młode umysły chłonęliśmy ich słowa, jak gąbka wodę i kiedy przyszła okazja by przełożyć wiedzę o dobrych uczynkach na realną pomoc, to bez wahania przystąpiłam z przyjaciółką do działania. Wśród naszych znajomych była dziewczyna z widocznymi śladami rękoczynów. Wiedziałyśmy, że w domu im się nigdy nie przelewało, a rodzice nie stronili od alkoholu i kłótni. Doszło do szczerej rozmowy i w rezultacie do wizyty koleżanki u szkolnej psycholog. Miał to być początek końca cierpień koleżanki, a w rzeczywistości otworzyłyśmy podstępną puszkę Pandory. Dziewczyna zniknęła ze szkoły na dwa tygodnie w wyniku rzekomej choroby, a kiedy ją odwiedziłyśmy z lekcjami same padłyśmy podłym oskarżeniom jej mamy. Strzelała do nas zarzutami i pytaniami niczym karabin maszynowy. Ogólny przekaz był taki, że popełniłyśmy poważny błąd i nie jesteśmy mile widziane w ich domu. W szkole to nas zaczęto przesłuchiwać w obecności psychologa i wychowawcy, jakbyśmy zrobiły coś bardzo niestosownego. Rówieśnicy patrzyli na nas z politowaniem. Jak dziś pamiętam moje zmieszanie i poczucie, że znalazłam się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Bo jak wyjaśnić dorosłym i świadomym ludziom, że pomoc jest czymś właściwym i zasługuje na uznanie, a nie potępienie. Do odważnych świat należy i tego się trzymam.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-03-22 17:32:03

Z prawdziwymi i wieloletnimi przyjaciółmi rozstałam się wraz z końcem gimnazjum, więc w licealne mury wkroczyłam samotnie i niestety nie powielił się scenariusz o nowym i fascynującym rozdziale mojego życia. Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że na domiar złego belfrowie bez powołania skutecznie podcinali mi skrzydła, ale faktycznie tak było. Dlatego szkoła stała się dla mnie przykrym... Z prawdziwymi i wieloletnimi przyjaciółmi rozstałam się wraz z końcem gimnazjum, więc w licealne mury wkroczyłam samotnie i niestety nie powielił się scenariusz o nowym i fascynującym rozdziale mojego życia. Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że na domiar złego belfrowie bez powołania skutecznie podcinali mi skrzydła, ale faktycznie tak było. Dlatego szkoła stała się dla mnie przykrym obowiązkiem, który mogłabym porównać do pracy, która nijak ma się do moich pasji i umiejętności. Ostatni rok szkoły średniej przeszedł również bez echa, choć było w nim trochę magii i ekscytacji, którą sama podsycałam myślą, że wolność jest na wyciągnięcie ręki. Odliczałam dni do końca, cieszyłam się z każdego kolejnego egzaminu przybliżającego mnie do pożegnania szkoły. Motorem do działania był fakt, że robię to wszystko po raz ostatni w życiu. Ostatnia znienawidzona lekcja niemieckiego, ostatnia złośliwa uwaga smoczycy od polskiego, ostatnie krzywe spojrzenia rówieśników, ostatnie godziny zarwane w nocy nad książkami. To skutecznie ładowało moje baterie i wywoływało szczery uśmiech. Ale prawdziwą wisienką na torcie były bardzo dobre wyniki egzaminów końcowych, które sprawiły mi wielką radość, i które były po części pstryczkiem w nos dla niedowiarków i wszechwiedzących. Rozstanie ze szkołą średnią było łatwe i bezbolesne. Z perspektywy czasu mogę tylko powiedzieć, że zdecydowanie nie warto było się tak stresować i wysilać. To tylko szkoła, tylko nauczyciele i tylko cyferki. ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-03-22 15:16:13

Najdroższa,
piszę do Ciebie ten list, ponieważ ból przepełniający moje serce jest nie do wytrzymania. Nie wiesz kim naprawdę jestem, a każde Twoje „kocham Cię” i „jesteś najlepszym co mi się w życiu przytrafiło”, wypala mnie od środka. Oboje wiemy, że choroba policzyła już moje dni na tym świecie, a ja tak bardzo potrzebuję Twojego przebaczenia, dlatego musisz poznać prawdę nim moje usta...
Najdroższa,
piszę do Ciebie ten list, ponieważ ból przepełniający moje serce jest nie do wytrzymania. Nie wiesz kim naprawdę jestem, a każde Twoje „kocham Cię” i „jesteś najlepszym co mi się w życiu przytrafiło”, wypala mnie od środka. Oboje wiemy, że choroba policzyła już moje dni na tym świecie, a ja tak bardzo potrzebuję Twojego przebaczenia, dlatego musisz poznać prawdę nim moje usta zamilkną na wieki.

Kochanie…to ja pozbawiłem Cię matki i ojca. Twojej najbliższej rodziny. Sprawcą wypadku dziesięć lat temu byłem ja. Młody, rozgniewany i pijany, ale to co nas wtedy połączyło było i jest najprawdziwsze na świecie. Jak tylko zobaczyłem artykuł w gazecie, a w nim Twoje zdjęcie – pięknej dziewczyny z warkoczami z niewyobrażalnym smutkiem w oczach – to wiedziałem , że muszę Cię odnaleźć. Postanowiłem, że przez resztę swoich dni nie spocznę dopóki nie uczynię Cię najszczęśliwszą kobietą na świecie. Udało mi się. Mamy piękny dom, dwójkę wspaniałych i zdrowych dzieci, dostatek, malowniczą kamienicę we Włoszech, gdzie przyjęłaś moje oświadczyny i Twój uśmiech, który wita mnie każdego poranka, i który widzę tuż przed snem.
Wiem, że już dłużej nie dam rady odkupywać swoich win. Jestem zbyt słaby. Całe nasze wspólne życie o nic Cię nie prosiłem, by dziś prosić Cię tylko o jedno – wybacz mi proszę.
Twój na zawsze M.

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
102 11 82
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubione cytaty (16)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd