Sara 
pelna-kulturka.pl
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 9 cytatów, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-04-12 00:22:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Nie oszukujmy się, oprawa graficzna jest po prostu piękna, w zasadzie to głównie ona przekonała mnie do sięgnięcia po tę książkę, choć opis jest równie kuszący. Ponoć jest to raczej powieść dla dzieci, ale szczerze mówiąc nie jest to wiążące, myślę, że spodoba się każdemu, kto kiedykolwiek lubił baśnie, bo t mamy je wszystkie razem, w nieco mniej znanych odsłonach. Alex i Conner to bliźniaki,... Nie oszukujmy się, oprawa graficzna jest po prostu piękna, w zasadzie to głównie ona przekonała mnie do sięgnięcia po tę książkę, choć opis jest równie kuszący. Ponoć jest to raczej powieść dla dzieci, ale szczerze mówiąc nie jest to wiążące, myślę, że spodoba się każdemu, kto kiedykolwiek lubił baśnie, bo t mamy je wszystkie razem, w nieco mniej znanych odsłonach. Alex i Conner to bliźniaki, tyle że poza podobieństwem fizycznym, różni ich absolutnie wszystko.

Alex - to niezwykle inteligentna i ambitna dziewczynka, która kocha naukę, jest idealnym przykładem mola książkowego oraz nie oszukujmy się kujona, który raczej nie do końca dogaduje się z rówieśnikami. Alex uciekała do krainy baśni, gdy działo się coś nie tak, dlatego gdy trafia do Krainy Opowieści nie tylko jest przerażona, ale także uradowana, że być może spotka swoich jedynych przyjaciół.

Conner natomiast jest niezbyt dobrym uczniem, śmiało można powiedzieć, że wręcz jest nędznym uczniem, ciągle zasypia na lekcjach, raczej nie przykłada się zbytnio do zadań domowych, nie i cóż z całą pewnością brakuje mu pokory, każde z nas chodziło, bądź dalej chodzi do szkoły i wie, iż czasem warto ugryźć w język i powiedzieć to co nauczyciel chce usłyszeń, a Conner raczej do najrozważniejszych nie należy, choć gdy trafia do Krainy Opowieści jego zachowanie ulega ogromnej zmianie, zupełnie jakby zamienili się z Alex, tym razem to on był tym rozważnym i zdrowo myślącym.

"Bez względu na to, co człowiek robi, nie sposób zadowolić wszystkich."

Autor stworzył naprawdę interesujący świat, do którego wraca się z ogromną przyjemnością, najbardziej cieszyły oko niezwykle dopracowane szczegóły, a także bohaterowie, którzy nie dość, że byli znakomicie wykreowani w dodatku bardzo prawdziwi, niemalże namacalni. Wspominałam już w którejś tam recenzji, że uwielbiam, gdy w książkach są mapy, tu ją mamy i jest równie piękna jak reszta książki, nie wiem w zasadzie dlaczego tak dużą uwagę przykładam do map, przypuszczam, że daje mi to całkiem wyraźny obraz krainy, w której się znajdujemy. Okładka to również coś, do czego zwykle uwielbiam się przyczepić, nie zawsze złym tego słowa znaczeniu, w tym wypadku jest to niemalże arcydzieło. Nie dość, że okładka jest twarda, to w dodatku oprawa graficzna i wykończenia są piękne i dopracowane, widziałam resztę książek z tej serii i już wiem, że każda kolejna jest jeszcze ładniejsza.

Chris Colfer ma ciekawe pióro, lekkie i proste w dodatku używa przyjemnego i przystępnego języka, który dla nikogo nie powinien stanowić trudności. Chris umiejętnie wykreował bohaterów, podczas czytania da się również wyczuć zaangażowanie, które włożył w pracę nad powieścią, a także w kwestię dopracowania detali. Jestem zachwycona faktem, iż dosyć młoda osoba tak dobrze poradziła sobie z książką, a także aspektami, o których wspomniałam troszkę wyżej, w zasadzie nie raz.

"(...) Moim zdaniem to, kim jesteście, nie ma znaczenia. Życie nigdy nie składa się z prostych rozwiązań. Bez względu na to, jak ciężkie próby macie za sobą, zawsze będą was czekały dalsze trudności."

Reasumując, jak widać dosyć się wkręciłam w tę powieść i jestem naprawdę miło zaskoczona tym, że Chris trafił w mój gust niemalże od razu i już teraz wiem, że po następny tom sięgnę, gdy tylko zdecyduję się go wydać. Zdążyłam już o tym wspomnieć, ale czyta się to naprawdę dobrze, głównie przez ogromną dbałość o szczegóły i fajny przystępny język, oczywiście tłumaczenie również było dobre. Dodatkowo jest dla osób, które uwielbiają ładne okładki to już wiecie, że polecam, mi bardzo wpadła w oko. Zapewniam, ze mimo, iż książka jest głównie przeznaczona dla najmłodszych czytelników, to ci nieco starsi również będą zadowoleni, gdy zdecydują się po nią sięgnąć.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-04-12 00:21:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tak w sumie to najbardziej zaciekawił mnie motyw kelpii, które w książce zostały jako each uisce, czyli najzwyczajniej w świecie wodne konie. Już od samego początku mogę powiedzieć, a wręcz zapewnić, że fabuła jest jedyna w swoim rodzaju, albo ja po prostu nie widziałam niczego podobnego, chociaż ten temat jest niezwykle interesujący.

Sean Kendrick to główny bohater (nie jedyny tak w...
Tak w sumie to najbardziej zaciekawił mnie motyw kelpii, które w książce zostały jako each uisce, czyli najzwyczajniej w świecie wodne konie. Już od samego początku mogę powiedzieć, a wręcz zapewnić, że fabuła jest jedyna w swoim rodzaju, albo ja po prostu nie widziałam niczego podobnego, chociaż ten temat jest niezwykle interesujący.

Sean Kendrick to główny bohater (nie jedyny tak w razie czego), który należy do dosyć gburowatych typów, ale przyznaję, że nie był aż taki zły. Przy bliższym poznaniu ujawniają się jego nieco lepsze cechy. To bohater pełen pasji i miłości do each uisce, a zwłaszcza Corra - czerwonego niczym krew ogiera, równie wielkiego co niebezpiecznego. Usposobienie ma niemalże identyczne jak ten koń. Przechodząc jednak do meritum - ten chłopak zajmuje się właśnie tymi zwierzętami niemalże od dziecka, tyle że niestety nie pracuje dla siebie, tylko dla najbardziej wpływowego dupka na wyspie. W każdym bądź razie to zacięty wojownik, który swoją pasją i szczerą miłością do czerwonego ogiera zwróci waszą uwagę.

"Problem polega na tym, że ta dziewczyna jednocześnie mnie fascynuje i odpycha: jest lustrem, w którym widzę siebie, i drzwiami do tej części wyspy, do której nie należę."

Oczywiście wspomniałam także o tym, że nie był jedynym głównym bohaterem, bo owa książka podzielona została na dwie perspektywy Seana i właśnie Puck Connolly. To dosyć krucha nastolatka, która mimo niezbyt imponującego wyglądu ma dosyć zawzięte usposobienie - nie dość, że jest uparta to w dodatku ma niezłe zadatki na feministkę - gdzie nie ma miejsca dla kobiet, tam wiadomo, że prędzej czy później pojawi się Puck. Oczywistym faktem jest to, że Wyścig Śmierci to tradycja, która jest równie niebezpieczna co przeznaczona dla mężczyzn, a właściwie to tylko. ale bez obaw Puck już się tym zajęła. No nie powiem, cechowała ją też odwaga, ale nie jestem do końca przekonana czy dobra czy raczej idiotyczna, bo czasem było to tak irracjonalne, że szkoda gadać.

Owa książka miała dosyć ciekawą i na pewno oryginalną fabułę, nawiązywała ona do wierzeń szkockich, które określiły each uisce jako krwiożercze konie wyłaniające się z fal, które pożerają naiwnych ludzi. Przyznaję, że to właśnie zaintrygowało mnie najbardziej, bo kiedyś byłam dosyć mocno zafascynowana kelpiami, czyli naszym słowiańskim odpowiednikiem each uisce.

Bardzo lubię Maggie Stiefvater, miałam już z nią styczność, nie raz, podobało mi się jej pióro, którym niezwykle dobrze operuje, wie doskonale jak stworzyć ciekawych i dosyć fajnych bohaterów, ale także świetne fabuły, ale... No właśnie, tu pojawia się jedno, niemniej jednak ogromne ALE. Otóż ta książka oprócz fajnego pomysłu i dosyć miernego wykonania, nie miała nic konkretnego do zaoferowania, bohaterowie tylko po części ratowały tę powieść, wszystko było obrzydliwie przewidywalne, dosłownie już na początku książki było jasne co się wydarzy, teraz czy na końcu. Smutnym faktem jest też to, że ona sama w sobie niczego nie wnosi, ot zwykła pierwsza lepsza książka dla młodzieży, którą przelecisz w moment bez większego skupienia.

"Można znieść wszystko, na co się człowiek zdecyduje."

Chociaż okładka nie powala szczegółami to i tak niezwykle zwróciła moją uwagę, ciekawa i utrzymana w rozmaitych odcieniach, głównie czerwieni, pozwoliłam sobie przypuścić, iż znajduje się na niej Corr. Przyznaję, że bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale mimo naprawdę świetnego pomysłu na fabułę i mogących się nieźle rozwinąć bohaterów, niestety się tego nie spodziewałam, nie była to totalna klapa, aczkolwiek zawsze mogło to wyglądać zupełnie inaczej i o niebo lepiej.

Reasumując, autorka pomimo naprawdę ciekawego pomysłu na tę książkę zawaliła i niezwykle mnie zawiodła, znam jej potencjał i wiem doskonale na co ją stać, bo potrafi stworzyć coś niesamowitego, wierzę, że to tylko takie delikatne potknięcie w jej karierze, bo czekają na mnie inne jej książki i w sumie spodziewam się czegoś dobrego, bo nie ukrywam, podoba mi się jej pióro i liczę na dobrą i dopracowaną lekturę następnym razem.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-03-24 21:37:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Spójrz w gwiazdy. Obierz kurs. Leć."



Przyznaję, że jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tamtego roku, ale gdy trafiła już w moje ręce, to jakoś nie mogłam się za nią zabrać, powód tego jest bardzo prosty, doskwierał mi lekki strach przed rozczarowaniem. Czy moje obawy się spełniły?

Elle to nastolatka, która mieszka z macochą i dwiema przyrodnimi...
"Spójrz w gwiazdy. Obierz kurs. Leć."



Przyznaję, że jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier tamtego roku, ale gdy trafiła już w moje ręce, to jakoś nie mogłam się za nią zabrać, powód tego jest bardzo prosty, doskwierał mi lekki strach przed rozczarowaniem. Czy moje obawy się spełniły?

Elle to nastolatka, która mieszka z macochą i dwiema przyrodnimi siostrami, jest zafascynowana serialem Starfield, choć zafascynowana to zdecydowanie za lekkie słowo. Można powiedzieć, że przejęła pałeczkę/zamiłowanie po ojcu, który niestety w zeszłym roku zginął w wypadku osierocając Danielle, zostawiając ją właśnie z wyżej wymienioną macochą i siostrami, z których tylko jedna jest normalna, a druga jest ogarnięta manią influencerstwa (?). Wieści o filmowym remake'u Starfield wywołują niemałe poruszenie nie tylko w sercu Elle, ale także Stargunnerów (tak nazywa się fandom), a w dodatku główną rolę zgarnął Darien Freeman - bożyszcze nastolatek, do którego Elle podchodzi raczej negatywnie, ale daje mu szansę na wykazanie się. Każdy z nas chociażby kojarzy historię Kopciuszka i wie jak to się mniej więcej odbywa, mamy tu współczesną i bardzo bliską młodzieży wersję. Elle jest raczej uległą i cichą nastolatką, nie potrafi się sprzeciwić niemalże niewolnictwu, którym obarcza ją macocha, jedyne co jej zostało to Starfield no i Magiczna Dynia. To bardzo ciekawa postać, rozwija się na naszych oczach, jej przemiana to jeden z lepszych aspektów owej książki, z cichej i podporządkowanej do odważnej, znającej swoją wartość dziewczyny, która niezwykle mocno zakorzeniła się w fandomie.

"Łatwiej jest być tym, kim się chce być, kiedy nie próbuje się być tym, za kogo wszyscy cię mają."

Darien Freeman to poniekąd drugi główny bohater, na pewno fajnie jest zobaczyć drugą stronę medalu, bo to wokół niego kręci się część świata Elle (oczywiście tylko ze względu na to, że gra w filmie). Darien ma dwie twarze, tą którą pokazuje w mediach i tą którą zachowuje dla siebie, w zasadzie pokazuje ją tylko jednej osobie, to z kolei było jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w tej książce, czyżbym się powtórzyła? No cóż, są kwestie, które na to zasługują. To zawzięty i inteligentny chłopak, który zaimponował mi tym, że nie dał się wchłonąć sławie, w dalszym ciągu potrafi być sobą i sodówka trzyma się od jego głowy z daleka. Darien pokazuje nam plusy jak i minusy bycia sławnym, Hollywood od podszewki już nie jest takie atrakcyjne.

"Może faktycznie wszystko umiera-ale może w jakiś sposób wszystko,co umiera,pewnego dnia wraca."

Historia Elle chwyta za serce, równie mocno jak baśń, której jest retellingiem, bardzo podobało mi się wykorzystanie fandomu, według mnie dostarczyło to starej baśni powiewu świeżości i nowoczesności, która jest idealna dla nastolatków, no i tych, którym powoli naliczają VAT do wieku. Autorka ma przyjemne pióro, język jest prosty i zrozumiały, nie trzeba się jakoś szczególnie skupiać, czytając miałam wrażenie, że płynę przez tekst. Fabuła okazała się oryginalna, no i dosyć nowoczesna, o czym wspomniałam już wcześniej, autorka właściwie debiutuje w Polsce i wyszło jej to świetnie, jestem niemalże pewna, że kolejne jej książki są równie dobre jak Geekerella.



Ostatnimi czasy tych retellingów jest wysyp, ja nie przeczytałam ich jakoś strasznie dużo, bo z tego co mi się wydaje, raptem kilka jak nie mniej i przyznam, że może się okazać jedym z lepszych jakimi dotychczas miałam do czynienia. Okładka jest niezwykle urocza, szczerze mogę powiedzieć, że jest to jedna z najładniejszych jakie posiadam.

Reasumując, Geekerella przyniosła ze sobą nie tylko dopracowaną i dobrą opowieść, ale także kaca książkowego, którego z trudem zabiłam. Jest to niezwykle przyjemna pozycja z lekkim i przyjemnym stylem, a w dodatku cieszy oko cudowną okładką. Oczywiście polecam, choć czuję pewien niedosyt po zakończeniu.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-03-02 16:15:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Sponsor (tom 1) | Seria: Editio Red

"Dawać komuś szczęście a kupować je to dwie zupełnie inne sprawy."



K.N. Haner należy do bardzo charakterystycznych i nietypowych autorek, które niby tworzą erotyki, ale jednak nie do końca, które tworzą książki obyczajowe, ale jednak nie do końca. Za każdym razem, gdy sięgam po coś co wyszło spod jej pióra to zastanawiam się, czym tym razem mnie zaskoczy i upewni mnie w wyborze właśnie...
"Dawać komuś szczęście a kupować je to dwie zupełnie inne sprawy."



K.N. Haner należy do bardzo charakterystycznych i nietypowych autorek, które niby tworzą erotyki, ale jednak nie do końca, które tworzą książki obyczajowe, ale jednak nie do końca. Za każdym razem, gdy sięgam po coś co wyszło spod jej pióra to zastanawiam się, czym tym razem mnie zaskoczy i upewni mnie w wyborze właśnie jej jako liderki wśród moich ulubionych autorek w zakresie literatury kobiecej.

"Każda dziewczyna potrzebuje czuć się bezpieczna przy mężczyźnie. To podstawa związku, na który przecież oboje się zdecydowali."

Kalina to skromna kobieta, którą spotkało naprawdę wiele złego, została w zasadzie sama z siostrą, bo pomimo tego, że ciotka przygarnęła je pod swój dach, to lekko mówiąc ma je w głębokim poważaniu, żyje własnym życiem. Kalina należy do pracowitych studentek, choć po rodzinnej tragedii nieco się opuszcza. Jest bardzo naiwna i niewinna, jakoś tak wyszło, że nie interesowała się zbytnio TYMI sprawami dotychczas. Ponadto jest też uparta i zdyscyplinowana, mimo nieśmiałości zna swoją wartość i wie, że seks to nie wszystko. Przyznaję, że Kalina była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo spodziewałam się raczej 10 stron oporu i reszta wypełniona scenami seksu i dramatu, no i wiadomo umiejętnościami niezbyt pasującymi do kobiety, która wcześniej w ogóle nie miała z tym styczności, ale ogromnie się pomyliłam, bo o dziwo sceny seksu wcale nie były niesmaczne, myślę, że autorka dosyć mocno przemyślała te fragmenty i skonstruowała je umiejętnie.

Co do Nathana, to widać na nim najbardziej postęp autorki w kwestii kreowania postaci, dlaczego tak? No cóż z tego co pamiętam to śledzę książki Kasi od niemalże początku (jej pierwsza książka wyszła rok przed moim blogerskim debiutem, a raptem po nim (2 mies) wyszła druga jej powieść) i widzę jak ogromny progres się tu zadział. Wracając jednak do Nathana, obrzydliwie bogaty i przystojny facet, który nie szuka kobiety na stałe i raczej preferuje związki sponsorskie - w dodatku głównie jednorazowe. To bardzo władczy mężczyzna, zawsze stawia na swoim, no chyba, że w grę wchodzi najważniejsza kobieta w jego życiu - jego matka, w ramach wyjaśnienia: Nie, nie jest maminsynkiem. Każdy z nas wie, że gdy natrafia na Kalinę, co było zupełnym i nieco bolesnym dla kobiety przypadkiem, wszystko ulegnie zmianie, ale jakiej, to już zostawię wam.

"Więzy krwi nie świadczyły przecież o tych samych cechach osobowości, a w ich przypadku były dowodem na to, że każdy człowiek jest indywidualnością. Nieważne, w jakiej rodzinie się wychował."

Co mnie najbardziej irytowało to zdecydowanie zachowanie Sabriny, siostry Kaliny, domyślam się, że ciężko jest wykreować i odzwierciedlić przekonującą 3-4 latkę, ale momentami było po prostu absurdalne, niemniej jednak wybaczam, bo naprawdę sztuką jest stworzyć autentyczne dziecko.

Styl autorki w dalszym ciągu jest dobry, lekki i przyjemny no i przede wszystkim prosty. K.N. Haner słynie z dramatów, a w Sponsorze ich nie brak, emocji i uniesień również. Bardzo się wczuwałam podczas czytania i każde uniesienie Kaliny czy nawet Nathana odbijało się również na mnie i to właśnie jest wyjątkowe w książkach Kasi, bo potrafią mnie rozbić, a potem szybko posklejać tylko po to, żeby kopnąć mnie w tyłek. Za mną dopiero tom pierwszy, więc spodziewam się po drugim jeszcze większego spustoszenia jak po pierwszym. Z całą pewnością mogę powiedzieć, iż nie jest to zwykła książka, która opiera się na relacji bogacz-szara myszka, dla mnie bardzo oryginalna, mimo troszkę schematycznej fabuły należy do jednych z najlepszych w swoim gatunku. Okładka! Nie przeszłabym na pewno obok obojętnie, bo już sama grafika mnie kupiła, w literaturze kobiecej górują gołe klaty, a tu? Jedyne co mi się nasuwa to subtelna seksualność, która jest absolutnie cudowna.

Reasumując, już po samym wstępie widać, że uwielbiam tę książkę za wszystko! Bohaterowie są dosyć realistycznie wykreowani, a emocje nie są przesycone, oprócz małego potknięcia w ukazaniu Sabriny to jestem pod ogromnym wrażeniem. Wspomniałam też o subtelności, więc tak, nie jest to nic niesmacznego, dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu. Polecam poszukiwaczom dobrego pióra, delikatnej pikanterii no i chociażby okładki, która jest powalająca.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-02-24 20:22:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Creekwood (tom 1)

"Gdy w grę wchodzi ciasto, ludzie tracą poczucie wstydu."
Czaiłam się na tę książkę jakiś czas, co prawda już dawno mam ją i film za sobą, więc najwyższy czas abym wypowiedziała się na temat i jednego i drugiego. Zatem przejdźmy do konkretów.
Simon Spier to zwykły nastolatek, ze zwykłymi przyjaciółmi i zwykłą rodziną. Za to w jego życiu nie wszystko jest zwykłe - choćby jego...
"Gdy w grę wchodzi ciasto, ludzie tracą poczucie wstydu."
Czaiłam się na tę książkę jakiś czas, co prawda już dawno mam ją i film za sobą, więc najwyższy czas abym wypowiedziała się na temat i jednego i drugiego. Zatem przejdźmy do konkretów.
Simon Spier to zwykły nastolatek, ze zwykłymi przyjaciółmi i zwykłą rodziną. Za to w jego życiu nie wszystko jest zwykłe - choćby jego orientacja, choć w sumie ani nie jest to niezwykłe ani tak na dobrą sprawą zwykłe, tak po prostu, jest gejem, który dotychczas nie zdradził swojej tajemnicy, nikomu ani rodzinie, ani przyjaciołom. Simon to bardzo inteligentny i błyskotliwy nastolatek, który stara się brnąć przez życie jak inne osoby w jego wieku - tyle, że ma dosyć spory sekret. Poza tym uwielbia muzykę i Harry'ego Pottera no i nałogowo wcina oreo. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się tajemniczy Blue, który również jest gejem, o którym nikt nie wie, właściwie to Simon nawet nie wie jak on ma na imię. Poznają się nawzajem, a między nimi narasta uczucie, ale Blue dalej się ukrywa. Jednakże nic nie mogło być aż tak kolorowe, Simon powolnie wydostaje się ze swojej strefy komfortu, dopóki ktoś nie dowiaduje się o jego tajemnicy i nie, to nikt kogo lubi. Przyznaję, że został postawiony w naprawdę stresującej sytuacji, bo każdy wie, iż szantaż nie jest zbyt przyjemny, zwłaszcza, że jest dosyć delikatny temat. Tajemnica Simona wisi na włosku więc czy uda mu się ją utrzymać, czy wyjdzie ze strefy komfortu i się przyzna.

"- Co to jest Dementor?
Nie. Nie wierzę.
- Nie jesteś już moją siostrą.
- Aha, czyli coś z Harry'ego Pottera."
Otóż to bardzo ciekawe pytanie, bo odpowiedź znajdziecie tylko w książce, no albo skoro już bardzo będziecie chcieli to w filmie. Skupiając się jednak na Simonie, autorka jak przypuszczam starała się wykreować wrażliwca, który stara się płynąć w przeciwnym kierunku niż jego rówieśnicy. Co lepsze, udało jej się i to w 100% w dodatku podczas czytania czułam się niemalże jak jego koleżanka, która codziennie siedzi z nim na stołówce i słucha jak opowiada o swoim życiu.

Przyznaję, że autorka stworzyła nie tylko fajnego głównego bohatera, ale także sympatycznych i barwnych drugoplanowców, przede wszystkim należy pochwalić realizm, który udało się jej uzyskać, a także niebanalna fabuła, w której tak na dobrą sprawę nie ma się do czego przyczepić, aczkolwiek wiadomo, że nawet te najlepsze mają maluteńkie choćby mankamenty - momentami miałam wrażenie, że akcja czasami się niepotrzebnie wlecze, ale dobrze wykreowani bohaterowie w miarę przyćmiewali drobne potknięcia. Język jest raczej prosty, typowo młodzieżowy, ale nie wulgarny i nudny, pióro ma lekkie, trafia do nastoletniego jak i dojrzalszego gustu jak mniemam, bo to tylko moja opinia.

"Mam wrażenie, że jesteśmy ostatnimi osobami które przeżyły apokalipsę zombiaków. Wonder Woman oraz homoseksualny Dementor. To kiepsko rokuje, jeśli chodzi o przetrwanie naszego gatunku."
Co do okładki, to oryginalna raczej szału nie robiła, ale nawet oddawała klimat tego co miała w sobie, niemniej jednak bardziej wpadła mi w oko ta filmowa, była o wiele bardziej estetyczna i milsza dla okładkowej sroki. Wiadomo, że trafiają się perełki, które okładki raczej mają niezbyt ciekawe, ale za to mają świetne wnętrze - i tak było w sumie w tym wypadku (mówiąc o oryginalnej okładce).

Ta książka nie tylko zachwyca oryginalnością, ale także zawiera w sobie dosyć mocny przekaz i uświadamia wiele wartościowych rzeczy - pokazuje jak ważna jest w naszym życiu miłość i przyjaźń, bo w sumie to nic innego jak powieść o odnajdowaniu się w świecie, szukaniu własnego ja i szukaniu tej drugiej połówki, która razem z nami będzie pokonywała trudy życia niezależnie od płci czy pochodzenia.

"No, ale bez przesady. Jest sobota, znajdujemy się w pustej, ciemnej szkole i jesteśmy grupką młodzieży z kółka teatralnego w piżamach, z wysokim poziomem cukru we krwi po zjedzonych pączkach."
Reasumując, pod przykrywką młodzieżówki kryje się cudowna historia o akceptacji, strachu, miłości, atypowości i pokonywaniu stereotypów. Bohaterowie wykreowani bardzo realistycznie, pióro i fabuła trzymają wysoki i ciekawy poziom. Na dokładkę można obejrzeć film, który również polecam, bo o dziwo wcale tak mocno nie odbiegał od książki. Szczerze polecam każdemu, kto szuka świetnej książki, która nie jest przereklamowana i ma w sobie sporo autentycznych emocji.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-02-24 19:09:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Przyznam, że po opisie wydawała mi się naprawdę ciekawa, nie spojrzałam natomiast jak długa jest owa powieść, czy raczej bardziej opowiadanie, bo to nawet nie było porządnie napisane czy w ogóle rozbudowane. No nie powiem, szału to tu raczej nie było, a sama mam sobie za złe, że nie sprawdziłam jak długie jest to cacko, nie oszukujmy się, gdybym spojrzała na coś innego niż opis i okładka to w... Przyznam, że po opisie wydawała mi się naprawdę ciekawa, nie spojrzałam natomiast jak długa jest owa powieść, czy raczej bardziej opowiadanie, bo to nawet nie było porządnie napisane czy w ogóle rozbudowane. No nie powiem, szału to tu raczej nie było, a sama mam sobie za złe, że nie sprawdziłam jak długie jest to cacko, nie oszukujmy się, gdybym spojrzała na coś innego niż opis i okładka to w życiu bym po to nie sięgnęła, nawet jeśli opis byłby zniewalający.

Miała to być ciekawa opowieść o aniołach, jednak czy zauważyliście na początku zdania "miała"? Otóż to, zamiast ciekawej opowieści dostaliśmy - no w zasadzie to chaos i troszeńkę bezsensownego tekstu, w dodatku narracja drażniła mnie na tyle, że to sto czy ponad sto stron męczyłam rok. ROK. Dawno się tak nie umęczyłam, a chciałam naprawdę dotrwać do końca, bo co to dla mnie te sto stron. Jedyne co w miarę mi się podobało to opis no i okładka, bo reszta to jeden wielki misz masz (wypełniony samymi kropkami) i lenistwo autorki, gdyż można byłoby z tego zrobić z tego coś naprawdę dobrego, ale każdemu się raptem spieszy do wydania TEGO. Oczywiście nie mam na zamiaru obrażać ani ubliżać autorce, ale nie oszukujmy się, mogła zrobić to lepiej. O wiele.

Pióro i styl autorki jest niestety nijaki, naprawdę spodziewałam się czegoś z grubsza innego, no nie wiem chociażby bardziej wartościowego do czego warto wrócić, a tu takie coś. Jest mi ogromnie przykro, że tak wyszło i że nie jest to przychylna mini recenzja, a zwykłe stwierdzenie przykrych i nieprzyjemnych faktów, bo jest wiele innych o niebo lepszych tekstów, które według mnie bardziej zasługują na wydanie, bo jedyne co wyniosłam z lektury to ból głowy. Niezbyt często narzekam na narrację, chyba mój mózg wypiera nieprzyjemne wspomnienia, bo w chwili, w której to piszę nie jestem w stanie poprawnie stwierdzić czy to była pierwszoosobowa czy cholera wie jaka, ale była naprawdę irytująca. Psychoskok jest naprawdę interesującym wydawnictwem, które w swojej ofercie mają fajne i ciekawe książki, ale także te czarne owce, które zrobione są na odwal się. Doceniam jednak interesującą i minimalistyczną okładkę.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-02-21 19:34:09
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Seria: Editio Red
 
2019-02-21 19:34:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Seria: Editio Red
 
2019-02-21 19:34:04
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Seria: Editio Red
 
2019-02-14 14:28:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Współczesne baśnie (tom 1)

"Kobiety! Nie da się z nimi żyć, ale naprawdę nie powinniśmy ich zabijać (...)."

Ta powieść zaciekawiła mnie prawdę mówiąc jednym zdaniem, a mianowicie "Współczesna adaptacja Pięknej i Bestii", ale po przeczytaniu stwierdzam, że z owej baśni nie miała w zasadzie zbyt wiele, wręcz można powiedzieć, że nic, bo ani imbryczka, ani gadających mebli, raczej coś bardziej przyziemnego i...
"Kobiety! Nie da się z nimi żyć, ale naprawdę nie powinniśmy ich zabijać (...)."

Ta powieść zaciekawiła mnie prawdę mówiąc jednym zdaniem, a mianowicie "Współczesna adaptacja Pięknej i Bestii", ale po przeczytaniu stwierdzam, że z owej baśni nie miała w zasadzie zbyt wiele, wręcz można powiedzieć, że nic, bo ani imbryczka, ani gadających mebli, raczej coś bardziej przyziemnego i współczesnego.
On - okaleczony na wojnie weteran, który zaszył się w swojej willi i nie wychodzi z niej od lat niczym pustelnik. Przez lata on i jego historia obrastała w mity, stał się niemalże legendą, choć wcale nie była jakoś bardzo miła, aczkolwiek na szczęście jest darzony szacunkiem, przez oszpecenie jedyną osobą, którą do siebie (dotychczas) dopuszczał do siebie jest pani Potts (o i tu jakieś nawiązanie do bajki).
"Dbanie o kogoś oznacza kierowanie się tym co dla niego najlepsze. Zawsze. Bez wyjątku."
Ona - śliczna młoda kobieta, która nie doświadczyła zbyt wielu cierpień, wręcz wszystko miała podsunięte pod nos, co najwyżej złamane serce. Traci pracę w bardzo dobrej gazecie, w zasadzie przez swoją naiwność i ślepą wiarę w ludzi, a teraz wraca z podkulonym ogonem do rodzinnego miasta. Oczywiście, że wie kim jest Asher Lee, miejscowy pustelnik, którego każdy się boi, choć w zasadzie bezpodstawnie. Zdesperowana chętnie przyjmuje nową propozycję pracy, może nie jest to nic aż tak wielkiego, ale zawsze coś. Znalazła nawet idealnego kandydata do swojego reportażu. Kto nie byłby zainteresowany historią okaleczonego przez służbę krajowi mężczyznę, który pochodzi z małego miasteczka. Savannah Carmichael to przemiła młoda kobieta, która odrobinę sparzyła się w związku co nie tylko złamało jej serce, ale także pozbawiło ją ukochanej pracy w najlepszej gazecie w kraju. Ma kolokwialnie rzecz ujmując przerąbane. Totalnie przestała pasować do małomiasteczkowych tradycji.
"Literatura była jego jedyną, prawdziwą przyjemnością – książki pozwalały mu uciec od codziennego życia."
Asher Lee, tak jak wspomniałam to miejscowy pustelnik, okaleczony i oszpecony w służbie państwu. Zgorzkniały i przede wszystkim samotny, bo jedyną osobą, którą widuje jest przyjaciółka rodziny i osoba, która się nim zajęła - Panna Potts. Czy zmieni się coś w jego życiu jeśli wpuści do niego młoda reporterkę? Och to chyba każdy z nas wie, bo da się to najzwyczajniej w świecie przewidzieć. Zakochają się w sobie i happy end, no cóż. Ale nie zawsze jest cudownie, wiele przeciwności losu stawia ich relację w bardzo złym położeniu. Fabuła wydaje się być schematyczna, ale raczej się z tym nie zgodzę, bo mimo wielu charakterystycznych wątków, które znamy z wielu innych powieści, ale tu ciężko było przywiązać do nich aż taką uwagę. Niby zwykła książka, ale bardzo mi się podobała, ukazała bardzo wiele dobrych wartości, które można wprowadzić w życie, bo wszyscy mamy tendencję do podchodzenia z dystansem do osób okaleczonych, czy chociażby mocno wytatuowanych itp. i wiem co mówię, bo sama posiadam dosyć dużą bliznę pooperacyjną, która wielu po prostu zbyt bardzo interesuje i wręcz gapią się na mnie jakbym miała nie wiadomo co, ale to tylko ludzka ciekawość. Nie rozwodźmy się jednak nad tym i przejdźmy do stylu autorki. Katy Regenery ma lekkie i ciekawe pióro, bardzo podobał mi się sposób w jaki wykreowała bohaterów - totalnie nie idealni, ze skazami, tacy bardzo ludzcy. Co do fabuły to również jestem zadowolona, nie była tak banalna jak mogło się wydawać.
"Piękno tkwi w oczach obserwatora, Asher."
Reasumując, jest to książka z bardzo ważnymi wartościami, które pokazują co naprawdę znaczy być człowiekiem dla człowieka. To chyba oczywiste, że polecam tę książkę, jestem ją osobiście oczarowana, choć nie ma okładki, która dokładnie oddaje charakter powieści, a przynajmniej część, bo erotyka również się tam znajduje. Z czystym sumieniem mogę ją polecić.


Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
2019-01-31 19:49:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Amor vincit omnia. Miłość wszystko zwycięża."



Przyznam się od razu, opis zaintrygował mnie na tyle, że jak tylko przyszła, to zostawiłam wszystko i zaczęłam czytać. Czy to nie brzmi znajomo? Może troszkę podobne do "Ponad wszystko"? o jak dla mnie owszem, niemniej jednak i tak byłam pod sporym wrażeniem podczas czytania. Historia Katie jest tak piękna, że niemalże niemożliwa (nie ma...
"Amor vincit omnia. Miłość wszystko zwycięża."



Przyznam się od razu, opis zaintrygował mnie na tyle, że jak tylko przyszła, to zostawiłam wszystko i zaczęłam czytać. Czy to nie brzmi znajomo? Może troszkę podobne do "Ponad wszystko"? o jak dla mnie owszem, niemniej jednak i tak byłam pod sporym wrażeniem podczas czytania. Historia Katie jest tak piękna, że niemalże niemożliwa (nie ma to jak fikcja literacka), xhoć nie ma co narzekać, bo i tak przyjemnie się czytało.

"Jedyne, co stoi na przeszkodzie naszej wielkiej miłości... to fakt, że on nie ma pojęcia o moim istnieniu."

Katie to siedemnastolatka, która nie ma łatwego życia (czyż to nie typowe?) do przyjemnych także nie należy. Cierpi na bardzo rzadką chorobę, promienie słoneczne są dla niej śmiertelne i to w dodatku każde, nawet te najmniejsze. Zmuszona jest z oczywistych przyczyn do siedzenia w domu, w dodatku ze specjalnie przystosowanymi szybami. Ma tylko dwoje przyjaciół, choć raczej powinnam powiedzieć AŻ dwoje przyjaciół - tatę i Morgan, bo tylko ona była na tyle uparta żeby dostać się do życia Katie. Żyje tak naprawdę po nocach, wybiera się wówczas na dworzec kolejowy, aby dać upust swojej artystycznej duszy grając na gitarze. Ma całkiem ciekawy charakter, który kształtowała wraz z tatą szczelnie zamknięta w domu. Jest osobą bardzo ambitną, która gdy postawi sobie coś na cel, to na pewno to osiągnie. Lubi czytać, często przytacza ni z gruszki ni z pietruszki różne dziwne i nietypowe fakty, ale to głównie wtedy, gdy się denerwuje. Jest naprawdę niezłą stalkerką, codziennie przez parę lat obserwowała Charliego, a mimo tego, że siedzi w domu, wiedziała o nim niemalże wszystko, no może oprócz tego jaki jest i o jego prywatnych sprawach.

"Dałeś mi cały świat.

Nauczyłeś mnie żyć."

Charlie Reed - był gwiazdą sportu, dopóki przez głupi incydent stracił możliwość rozwijania swoich dotychczasowych pasji. Nie wie tak naprawdę co chce dalej robić w życiu, wszystko co do tej pory uznawał za pewnik, raptem przestało być najzwyczajniej w świecie możliwe, a wszystko to przez własną głupotę i bodajże alkoholu. To kolejny złoty chłopiec do kolekcji - zraniony, niepewny jutra, ale w dalszym ciągu pracowity, kochany przez groupies w szkole i wprost idealny. Kiedy przez totalne zrządzenie losu spotyka Katie, jak już zapewne wiecie, wszystko ulega ogromnej zmianie, on i jego priorytety. Oczywiście na początku nie wie o jej przypadłości, ale potem wszystko nabiera nowych barw i niezbyt przyjemnego obrotu spraw.



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Trish Cook i powiem wam, że nie było źle. Autorka zrobiła dosyć porządny research na temat owej choroby, a także zostawiła parę słów na jej temat na końcu. Pióro ma dosyć miłe, naukowe frazesy starała się przełożyć na zrozumiały dla laików tekst. Język, którym się posługiwała był łatwy i przyjemny dla oka. Natomiast jeśli chodzi o okładkę to bardziej podoba mi się ta filmowa niżeli oryginalna. Ta oryginalna była troszkę mdła i niezbyt oddawała uroku powieści, dlatego wygrywa ta filmowa, która choć troszeńkę oddaje klimat książki.

Reasumując, ciekawa powieść, która z całą pewnością nadaje się idealnie na chłodniejsze wieczory. Lekka i przyjemna w odbiorze, relaksująca i przede wszystkim intrygująca, a co najlepsza zakończona dosyć niekonwencjonalnie zważając na to jak teraz popularne są Happy End'y. Polecam jak najbardziej, nie jest zbyt długa i na pewno nie monotonna, w dodatku bohaterowie są całkiem nieźli choć nieco stereotypowi.



Pozdrawiam, Sara ❤

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
194 115 587
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (14)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd