Hrosskar 
hrosskar.blogspot.com
Mam na imię Łukasz i jestem blogerem z przypadku. Kiedy zakładałem bloga nigdy nie sądziłem, że pomysł ten przetrwa dłużej niż kilka tygodni. A jednak wciąż piszę recenzje, nieprzerwanie już od maja 2015 roku. Chociaż blog nazywa się Świat fantasy, to chyba nie ma takiego gatunku książki, którego definitywnie czytać nie będę. Najczęściej jednak sięgam po fantasy, science fiction, literaturę przygodową i sensacyjną oraz od niedawna również po kryminały. Na co dzień natomiast jestem doktorantem na Wydziale Chemii UAM. Wiąże się to z dojazdami autobusem – w jedną stronę około 45 minut. Bynajmniej nie jest to czas dla mnie stracony, ponieważ jest on wykorzystywany na czytanie kolejnych pozycji z wciąż wydłużającej się listy do przeczytania. Średnio w roku czytam nawet 100 książek.
26 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Strach Stary i Nowy
    Strach Stary i Nowy
    Autor:
    Po ucieczce pierwszych ludzi z Terenów Centralnych i opanowaniu tych ziem przez olbrzymów, gigantów i niszczycieli, Archeon pozostawał przesiąknięty strachem, śmiercią oraz pierwotnym złem powołanym d...
    czytelników: 67 | opinie: 7 | ocena: 8,44 (9 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-15 17:34:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

W zeszłym roku ukazało się wznowienie Mitów skandynawskich Rogera Lancelyna Greena, które okazało się być bardzo dobrym kompendium przybliżającym nordyckie bóstwa i ich przygody. Dokładnie rok później ukazała się kolejna książka autora - Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Zysk i S-ka kontynuuje wydawanie dzieł Greena, ponieważ w przystępny i rzetelny sposób... W zeszłym roku ukazało się wznowienie Mitów skandynawskich Rogera Lancelyna Greena, które okazało się być bardzo dobrym kompendium przybliżającym nordyckie bóstwa i ich przygody. Dokładnie rok później ukazała się kolejna książka autora - Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Zysk i S-ka kontynuuje wydawanie dzieł Greena, ponieważ w przystępny i rzetelny sposób przybliżają one wiele znanych i ważnych kulturowo historii oraz legend.

Książka Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu pierwotnie została wydana 1953 roku, a więc już jakiś czas temu. Jednak jej treść jest wciąż jak najbardziej aktualna i stanowi znakomite źródło wiedzy o Królu Arturze i jego rycerzach. Książka została oparta na jednym z najsłynniejszych romansów Le Morte d'Arthur, napisanym przez Thomasa Malory’ego. W odróżnieniu od tego dzieła, książka Greena stanowi spójną powieść, której elementem wspólnym jest królestwo, zasady rycerskości i przeciwstawianie się złu oraz barbarzyństwie. Dodatkowo, autor sięgnął po inne wersje tej historii, aby wypełnić niektóre luki, a także zweryfikować różne wersje tych samych wydarzeń i przedstawić je jak najwierniej. W ten sposób otrzymujemy rzetelne i bogate opracowane legendy o Królu Arturze, z którym koniecznie trzeba się zapoznać.

Książka została napisana przystępnym, aczkolwiek lekko archaizowanym językiem, który od razu kojarzy się z opowieściami o rycerzach i bitwach. Można odnieść wrażenie jakbyśmy słuchali jednej z opowieści, jaką snuje bard podczas uroczystej uczty w średniowiecznym zamku, a nie tylko czytali książkę. Powoduje to jednak, że nie każdy będzie czerpał z jej lektury tyle samo przyjemności, ponieważ nie jest ona lekka w czytaniu i wymaga odrobiny większego skupienia. Mnie osobiście zupełnie to nie przeszkadzało i cieszy mnie, że postanowiono zachować oryginalny, lekko archaiczny styl powieści, a nie próbować go na siłę uwspółcześniać. W ten sposób książka dużo zyskała i trudno nie poczuć tego magicznego uroku, jaki mają w sobie przygody Artura i jego rycerzy.

Znalazły się tutaj znane mi wcześniej historie i opowieści, ale również dla mnie nieznane, które pozwoliły mi lepiej poznać niektórych z rycerzy Artura, bądź poznać dokładniej dane wydarzenie. Wszystkie te historie pokazują wyidealizowaną, ale piękną wizję królestwa i rycerzy broniących poddanych przed wszelkim złem. Są one również wyrazem hołdu dla rycerskości i zasad, według których powinien żyć przykładny rycerz. Przez wiele wieków to właśnie te historie były opowiadane na dworach całej Europy, a tysiące rycerzy dążyli do tego nieuchwytnego ideału. Oprócz tego znajdziemy tutaj wiele turniejów, potyczek ze złymi ludźmi, ratowaniem dam z opresji i poddanych z rąk złoczyńców i nieszczęśliwie zakochanych par. Jest to zatem ogromna kopalnia motywów, znaczeń i historii, które były wykorzystywane przez dziesiątki pisarzy, artystów, reżyserów i wielu innych.

Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu to piękna i urzekająca historia jednej z najbardziej znanych legend, która miała niebagatelny wpływ na kulturę i historię Europy. To opowieść pełna szlachetnych uczynków, odwagi, miłości, o której trudno zapomnieć i do której można wracać wielokrotnie. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/krol-artur-i-rycerze-okragego-stou.html

pokaż więcej

 
2018-12-12 18:09:18
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki, Patronat
Cykl: Legendy Archeonu (tom 1)
 
2018-12-10 21:53:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:

Za każdym razem, kiedy siadam do lektury książki Dana Simmonsa, wiem, że będzie to dzieło niezwykłe, które wzbudzi we mnie wiele rozmaitych emocji i na długo je zapamiętam. Obojętnie, czy będzie to science-fiction, fantasy, czy horror. Dlatego z dużym entuzjazmem zabrałem się za lekturę wznowienia Letniej nocy, które ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Jest to horror rozgrywający...
Za każdym razem, kiedy siadam do lektury książki Dana Simmonsa, wiem, że będzie to dzieło niezwykłe, które wzbudzi we mnie wiele rozmaitych emocji i na długo je zapamiętam. Obojętnie, czy będzie to science-fiction, fantasy, czy horror. Dlatego z dużym entuzjazmem zabrałem się za lekturę wznowienia Letniej nocy, które ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Jest to horror rozgrywający się latem 1960 roku w miasteczku Elm Haven w Illinois. Dla szóstki młodych bohaterów zaczęły się upragnione wakacje. Old Central School do której uczęszczali przechodzi do historii - budynek ma zostać zamknięty i później wyburzony. Jest to potężny, ale mroczny i tajemniczy gmach skrywający wiele tajnych przejść, o którym przez lata krążyły legendy. Ostatniego dnia jedno z dzieci nie opuszcza budynku i zostaje uznane za zaginione. Wkrótce potem pojawiają się kolejne tajemnicze zniknięcia i zgony... Krok po kroku garstka dzieciaków odkrywa tajemnicę związaną z Old Central School i dzwonem, który się tam znajduje. Jednak zło od tej chwili depcze im po piętach i już żadne z nich nie jest bezpieczne...

Pierwsze sto stron, a nawet dwieście, Letniej nocy było dla mnie dość ciężkie i trudno mi było odnaleźć się w tej historii. Autor bowiem co chwila zmienia perspektywę i pokazuje wydarzenia z punktu widzenia aż sześciorga bohaterów, nakreślając ich charaktery, zainteresowania, rodziny i przyjaciół. Do tego dochodzi jeszcze wiele innych postaci drugoplanowych, które pojawiają się w całej historii. Nie brakuje tutaj również bardzo bogatego nakreślenia życia w małym miasteczku, ze wszystkimi jego aspektami. Jednak w pewnym momencie można poczuć lekki przesyt i poczucie, że zwyczajnie za bardzo autor rozbudował część obyczajowa.

Ostatecznie jednak książka ogromnie mnie zainteresowała, na tyle, że drugą, większą połowę, czyli ponad czterysta stron, przeczytałem w zaledwie dwa dni. Z każdą kolejną stroną nastrój grozy i niewiadomego jest silniejszy, więcej się dzieje, a mniej mamy opisów codziennego życia bohaterów i miasteczka. Coraz częściej pojawiają się sceny z bardzo sugestywnymi opisami, przy których chwilami trudno nie mieć gęsiej skórki, bądź nie sprawdzić ciemnych zakamarków w domu. Są potwory czające się pod łóżkiem, ale również furgonetka, zbierającej padlinę i rozsiewająca wokół siebie przykrą woń, czy też sama szkoła, zabita deskami, robiąca upiorne wrażenie. Na pierwszy rzut oka, nie wydają się to być rzeczy, które mogą być straszne, a niektóre można wziąć za wytwór dziecinnej wyobraźni, a jednak Dan Simmons nadaje im niezwykle mroczne i upiorne znaczenie. Opisu znajdujące się w książce bardzo dobrze grozę i strach, a mnie również chwilami udzielał się ten dreszczyk emocji, dlatego trudno mi było odłożyć tę książkę na bok i pilnie śledziłem losy bohaterów.

Pomimo że początek zawierał zbyt dużo wątków obyczajowych, to ostatecznie trudno mi ich nie docenić. Przede wszystkim dlatego, że autor z dużą dozą realizmu oddaje życie młodych chłopaków w małym miasteczku. Trudno w nim o anonimowość, każdy każdego zna i ludzie wiedzą o sobie wszystko. Znajdziemy tutaj cały przekrój różnych osobowości - są ojcowie alkoholicy, samotne matki, skostniałe nauczycielki, klasowi cwaniacy i biedne dzieci, które chodzą ciągle w tych samych rzeczach. Simmons pokazuje ich codzienne życie, dramaty i sukcesy, przez co odnosi się wrażenie, jakbyśmy sami żyli w takim miasteczku i w nim się wychowywali. Niemniej ważna w tej całej opowieści jest przyjaźń głównych bohaterów, którzy nie zawsze za sobą przepadają, niekiedy się kłócą, ale w obliczu demonicznych sił, jednoczą się i razem stawiają mu czoło. Simmons pokazuje tym samym jak wielką moc ma przyjaźń, która można zdziałać prawdziwe cuda w obliczu zagrożenia, a po latach przygody z przyjaciółmi z czasów dzieciństwa wspomina się z pewną nostalgią.

Letnia noc nie od razu mnie oczarowała, ale kiedy już to zrobiła, to wprost nie mogłem się od niej oderwać. Jest to ciekawy i pasjonujący horror, pokazujący jaką moc ma przyjaźń grupki młodych chłopaków, która jest w stanie przezwyciężyć każde zło. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/letnia-noc-dan-simmons.html

pokaż więcej

 
2018-12-09 18:06:41
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Egzemplarz recenzencki
Autor:
 
2018-12-09 18:06:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Egzemplarz recenzencki
Autor:
Cykl: Wierni i upadli (tom 2)
 
2018-12-09 18:05:59
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Historia Targaryenów (tom 1.1)
 
2018-12-09 18:04:40
Ma nowego znajomego:
 
2018-12-05 17:16:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza bardzo szybko stały się dla mnie cyklem fantasy, do którego lubię wracać i który urzekł mnie od samego początku - najpierw opowiadaniami, a potem powieściami. Bohaterowie z krwi i kości, zapadające w pamięci historie i ogromny rozmach kreowanego uniwersum - za to właśnie lubię książki Wegnera.

Deana d’Kllean, niegdyś Pieśniarka Pamięci i mistrzyni miecza,...
Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza bardzo szybko stały się dla mnie cyklem fantasy, do którego lubię wracać i który urzekł mnie od samego początku - najpierw opowiadaniami, a potem powieściami. Bohaterowie z krwi i kości, zapadające w pamięci historie i ogromny rozmach kreowanego uniwersum - za to właśnie lubię książki Wegnera.

Deana d’Kllean, niegdyś Pieśniarka Pamięci i mistrzyni miecza, obecnie rządząca pustynnym księstwem wybranka Boga Ognia, musi poradzić sobie z powstaniem niewolników, które nie przypomina żadnego innego. Genno Laskolnyk wraz ze swoim czaardanem wolnych jeźdźców wpada w sam środek wojny. Czego szuka wśród niewolników, którzy postanowili zrzucić jarzmo krwawych panów? Tymczasem tysiące mil na północ Czerwone Szóstki trafiają na tajemnicę, która pochłonęła już niejedną ofiarę. Czy odwaga górali ocali im życie? Meekhan spływa krwią i wydaje się, że nic już nie powstrzyma płomienia, który ogarnia Imperium. Coś nadchodzi... Pytanie tylko co?

Z reguły staram się zmieniać opis okładkowy, ale w przypadku powieści Wegnera trudno przekazać lepiej o czym jest to książka, a zarazem nie zdradzić zbyt wielu istotnych spraw. W Niebie ze stali dominowały wątki z Północy i Wschodu, a w Pamięci Wszystkich Słów z Południa i Zachodu. Natomiast w Każdym Martwym Marzeniu wszystkie historie zaczynają się zazębiać, znikają granice między nimi, a losy bohaterów coraz częściej przecinają się ze sobą. Jednocześnie nie brakuje nowych bohaterów, którzy odgrywają mniejsze, bądź większe role w przedstawianej historii oraz nieznanych miejsc i kolejnych tajemnic. Autor zachowuje przy tym odpowiednią równowagę pomiędzy nowymi, a starymi wątkami, jak również z ilością rozdziałów, jakie poświęca poszczególnym bohaterom. Jest to zatem starannie zaplanowana książka od samego początku aż do końca.

Jedną z takich nowych rzeczy jest fakt, że mamy okazję poznać co dzieje się w samej stolicy. Ma to miejsce za sprawą narady, jaką zwołuje Cesarz, na którą wzywa oficerów Wywiadu Zewnętrznego i Wewnętrznego, aby zebrać całą posiadaną przez nich wiedzę i ustalić, kto naprawdę pociąga za sznurki i temu przeciwdziałać. W pewnym sensie jest to przypomnienie najważniejszych wątków z poprzednich tomów i działań, jakie Meekhan w związku z tym podjął, ale pokazane z perspektywy najwyższej władzy. Może się to wydawać zbędnym powtórzeniem, który niepotrzebnie wypełnia powieść, ale pokazuje to zupełnie nową perspektywę minionych wydarzeń, nadaje im szerszy kontekst oraz pozwala lepiej zrozumieć to, co nadchodzi. Wegner z każdym tomem stara się czymś nowym zaskoczyć czytelnika i na bazuje na wypracowanych schematach z poprzednich tomów, co się bardzo chwali.

No właśnie! Nadchodzi coś wielkiego, coś niespotykanego, co wstrząśnie całym światem i wywróci go do góry nogami. Oznaki tego było już widać w poprzednich tomach, ale dopiero w Każdym Martwym Marzeniu autor pokazuje rozmach i skalę wydarzeń, jakie nadchodzą wielkimi krokami. A jednocześnie autor nie zatraca się w globalnej wizji, ale przedstawia codzienne życie bohaterów, ich kłopoty, rozterki, dzięki czemu ich historie żywo do nas przemawiają. Pokazuje tym samym, z czym zwykli ludzie muszą się zmierzyć i w jakich niebezpiecznych czasach żyją. Dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem całości, ale przede wszystkim opowieści Altsina oraz obu Epilogów, w których wszystkie wydarzenia wydarzenia z całego cyklu nagle ułożyły się w jedną, spójną całość - ta mniej ważne i te bardziej.

Każde martwe marzenie kazało na siebie długo czekać, ale spełniło wszystkie pokładane w nim nadzieje. Wegner dalej konsekwentnie rozwija swój świat i historię, która zaczyna nabierać rozpędu i rozmachu. Tylko dlaczego trzeba teraz czekać parę lat na kolejny tom?!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Powergraph!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/kazde-martwe-marzenie-robert-m-wegner.html

pokaż więcej

 
2018-11-29 18:09:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Poprzednia książka popularnonaukowa Neila deGrasse Tysona - Astrofizyka dla zabieganych, bardzo mnie zainteresowała, więc nie mogłem nie sięgnąć po kolejną jego książkę - Kosmiczne zachwyty. Składa się ona z 18 rozdziałów, z których każdy ukazał się na łamach magazynu Natural History w kolumnie Universe. Dotyczą one planet, układu słonecznego, komet, antymaterii, prędkości światła, gęstości... Poprzednia książka popularnonaukowa Neila deGrasse Tysona - Astrofizyka dla zabieganych, bardzo mnie zainteresowała, więc nie mogłem nie sięgnąć po kolejną jego książkę - Kosmiczne zachwyty. Składa się ona z 18 rozdziałów, z których każdy ukazał się na łamach magazynu Natural History w kolumnie Universe. Dotyczą one planet, układu słonecznego, komet, antymaterii, prędkości światła, gęstości wszechświata i wielu innych zagadnień.

Kosmiczne zachwyty są grubszą książką aniżeli Astrofizyka dla zabieganych, ale wydaną w takim samym formacie i stylu. Jest to zatem idealna książka, żeby zabrać ją ze sobą w podróż, do autobusu, czy do poczekali u lekarza i w wolnej chwili dowiedzieć się wie;u fascynujących i nieznanych rzeczy o otaczającym nas wszechświecie.

Tyson porusza w swojej książce tematy łatwe, niekiedy oczywiste, a innym razem zdecydowanie trudniejsze. Za każdym jednak razem przekazuje wiedzę w sposób bardzo przystępny i interesujący. Bardzo często autor posługuje się analogiami do naszego codziennego życia lub z wykorzystaniem przedmiotów, które znamy. Dzięki czemu bardzo łatwo jest sobie wyobrazić nawet skomplikowane teorie i zagadnienia. Co więcej, w jednym z rozdziałów, Tyson pokazuje jak wielu rzeczy możemy dowiedzieć się o wszechświecie wbijając po prostu kawałek drewnianego kija w ziemię. Ja byłem autentycznie zaskoczony! Niesamowita wyobraźnia i talent do autora do przekazywania i popularyzowania wiedzy o kosmosie.

W książce nie mamy tylko wyjaśnionego danego zagadnienia, ale także całe mnóstwo ciekawostek i niekoniecznie oczywistych informacji. Tyson pokazuje również jak zmieniała się nasza wiedza o kosmosie, jego badaniu i wyobrażeniu - od starożytności aż do współczesności. Wielokrotnie byłem zaskoczony, jak dawno ludzkość odkryła pewne rzeczy! Może się wydawać, że badania kosmosu, to głównie ostatnie kilkadziesiąt lat, kiedy na orbicie Ziemi pojawiły się teleskopy zdolne do robienia zdjęć i mierzenia promieniowania nawet odległych galaktyk. A jednak już w starożytności dokonano wielu znaczących odkryć i to często za pomocą prostej obserwacji nieba. Nie mamy zatem tylko wyjaśnienia danego zagadnienia związanego z kosmosem, ale przede wszystkim całą historię z nim związaną oraz ludzi, którzy za tym wszystkim stali. Niesamowicie uatrakcyjnia to lekturę książki i od razu nabiera się ochoty, żeby samemu sięgnąć po kolejne tytuły i pogłębić swoją wiedzę.

Kosmiczne zachwyty to krótka, ale bogata w fascynujące historie i opowieści, książka o otaczającym nas wszechświecie. Neil deGrasse Tyson opowiada o kosmosie w sposób bardzo przystępny i rozumiały nawet dla laika. Polecam!

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/11/kosmiczne-zachwyty-neil-degrasse-tyson.html

pokaż więcej

 
2018-11-25 18:49:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:
Cykl: Wierni i upadli (tom 1)

Od jakiegoś czasu trudno mi było znaleźć książkę, którą czytałbym z wielkim zainteresowaniem i niecierpliwie wyczekiwał chwili, kiedy znów będę miał czas, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Zupełnie niespodziewanie taką książką dla mnie okazała się być Zawiść Johna Gwynne'a. Jest klasyczna powieść fantasy, która może nie wnosi powiewu świeżości do gatunku, a jednak zawładnęła mną na dobrych... Od jakiegoś czasu trudno mi było znaleźć książkę, którą czytałbym z wielkim zainteresowaniem i niecierpliwie wyczekiwał chwili, kiedy znów będę miał czas, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Zupełnie niespodziewanie taką książką dla mnie okazała się być Zawiść Johna Gwynne'a. Jest klasyczna powieść fantasy, która może nie wnosi powiewu świeżości do gatunku, a jednak zawładnęła mną na dobrych kilka dni i z niecierpliwością czekam na kolejny tom cyklu.

Ziemie Wygnanych. Setki lat temu miejsce straszliwej wojny ludzi z klanami olbrzymów, które ogromnym wysiłkiem zostały pokonane. Gdzieniegdzie jednak wciąż można znaleźć ich zrujnowane fortece, a niedobitki mieszkają w mrocznych lasach. W ostatnim czasie nasilają się ataki ze strony olbrzymów, starożytne głazy płaczą krwawymi łzami, a białożmije znów wyszły z ukrycia. Nadciąga zapowiedziana w przepowiedni kolejna wojna, w której ciemność i światło powołają swoich czempionów: Czarne Słońce i Jasną Gwiazdę. Ludzkość nie może dopuścić, żeby Czarne Słońce zyskają przewagę, inaczej wszystkie marzenia i nadzieję zamienią się w pył. Dlatego Najwyższy Król Aquilus wzywa wszystkich władców Ziem Wygnanych na naradę, żeby utworzyć sojusz mogący przeciwstawić się ciemności. W obliczu tych wydarzeń dorasta młody chłopak, Corban, który marzy o dniu, kiedy będzie mógł ująć w dłoń miecz i zacząć ćwiczyć, by stać się mężczyzną oraz bronić swego króla. Ten dzień nadejdzie jednak dla niego znacznie szybciej niż myślał...

Zawiść jest udanym debiutem Johna Gwynne'a i stanowi pierwszy tom czterotomowego cyklu. Co prawda, nie znajdziemy tutaj elementów, którymi starego wyjadacza fantastyki można by było zaskoczyć, to książkę czytało mi się bardzo dobrze. Odniosłem wrażenie, że autor zdawał sobie sprawę, że w fantastyce dość trudno o oryginalność i nie powielanie schematów, więc nie silił się na to, aby jego historia była jak najbardziej inna od wszystkiego co dotychczas wydano. Gwynne przedstawia za to swoją historię z dużą dokładnością i mnogością wątków, która z początku może dezorientować, ale z czasem wszystko układa się w logiczną całość. Jest to jednak tom pierwszy, a więc takie niejako wprowadzenie do opisywanego świata i historii, więc akcja nie zawsze jest tutaj bardzo dynamiczna. Niemniej jednak są momenty, przy których nie mogłem wręcz odłożyć książki na bok, szczególnie pod koniec. Dawno żadna opowieść tak mnie nie wciągnęła!

Bohaterów jest tutaj bardzo dużo i na początku był to dla mnie pewien problem. Co rusz pojawia się nowy król, wraz z całą świtą oraz wojownikami i z ich punktu widzenia obserwujemy bieżące wydarzenia. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj spisu wszystkich postaci występujących w książce, który ułatwiłby rozeznanie się kto jest kim, szczególnie podczas pierwszych kilkunastu rozdziałów. W związku z tak dużą liczbą postaci, nie są one bardzo dobrze wykreowane, ze świetnie zarysowanymi profilami psychologicznymi. ponieważ nie ma na to zwyczajnie czasu. Jak również nie można za bardzo przywiązywać do postaci, ponieważ autor ich, kolokwialnie mówiąc, nie oszczędza... Mamy okazję lepiej poznać jedynie kilkoro bohaterów, w tym Corbana, który z początku jest chłopakiem jakich wielu w Krainie Wygnanych. Jednak z czasem zaczyna się wyróżniać - nie tylko swoimi niecodziennymi czynami, jak uratowanie młodego wilkuna, ale również zdolnościami w walce. Nie sposób go nie polubić i jestem ogromnie ciekawy jak się potoczą jego dalsze losy.

Ziemie Wygnanych są typową krainą, jaką można spotkać w wielu książkach fantasy. Mamy królestwa, rozgrywki władców, stare lasy zamieszkane przez inną rasę oraz starożytny konflikt, który na oczach czytelnika rozgorywa na nowo. Dlatego nie spodziewałem się, że Zawiść będzie mi się tak dobrze czytało. Być może dlatego, co wspomniałem na początku, autor nie sili się tutaj na to, aby zachwycić oryginalnym światem czytelnika, ale po prostu snuje swoją historię, powoli odkrywając poszczególne elementy i dawno nie miałem już okazji czytać takiej powieści. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić w tym względzie, to zdecydowanie autor za mało akcentuje powagę konfliktu, który nadchodzi. Owszem, większość ludzi traktuje to jak bajkę, a nie coś, co realnego, ale jednak czegoś delikatnie zabrakło mi w tej kwestii.

Zawiść jest udanym debiutem otwierającym nowy cykl fantasy. Czytałem książkę Gwynne z początku z pewnymi trudnościami, ale z czasem nie mogłem się od niej wręcz oderwać, pomimo drobnych niedociągnięć. Zdecydowanie potrzeba mi było ostatnio stosunkowo prostej i nie udziwnionej fantastyki. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mag!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/11/zawisc-john-gwynne.html

pokaż więcej

 
2018-11-24 18:35:06
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Egzemplarz recenzencki
 
2018-11-21 19:27:08
Ma nowego znajomego: magia_stron
 
2018-11-21 19:26:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Rok temu miałem okazję czytać przepiękną książkę Edwarda Brooke-Hitchinga - Atlas lądów niebyłych, której zawarto kilkadziesiąt miejsc, które nigdy nie istniały, a jednak znalazły się na wielu mapach i niekiedy przez długi czas tam byly. Po roku wydawnictwo Rebis wydało kolejną książkę autora - Złoty atlas. Największe wyprawy, odkrycia i poszukiwania na mapach. Przedstawia ona pasjonującą... Rok temu miałem okazję czytać przepiękną książkę Edwarda Brooke-Hitchinga - Atlas lądów niebyłych, której zawarto kilkadziesiąt miejsc, które nigdy nie istniały, a jednak znalazły się na wielu mapach i niekiedy przez długi czas tam byly. Po roku wydawnictwo Rebis wydało kolejną książkę autora - Złoty atlas. Największe wyprawy, odkrycia i poszukiwania na mapach. Przedstawia ona pasjonującą historię odkryć geograficznych, które są zilustrowane wieloma rzadkimi i przepięknymi mapami.

Podobnie jak Atlas lądów niebyłych, oraz Architektura. Wizje niezrealizowane, Złoty atlas ma formę bogato ilustrowanego leksykonu, zawierającego bardzo dużo różnych ciekawostek i informacji o poszczególnych odkryciach. Autor rozpoczyna swoją opowieść od czasów przed naszą erą, a kończy na początku XX wieku. Mamy zatem okazję poznać jak kształtowały się poglądy na temat odkryć geograficznych, jak niekiedy komicznie wyobrażano sobie dopiero co odkryte lądy i jak na podstawie strzępów informacji próbowano narysować cały kontynent. Jest to również książka opisująca losy dziesiątek żeglarzy, którzy swoimi odkryciami przyczynili się do lepszego poznania świata, do wytyczenia nowych szlaków, czy wzbogacenia się swojego kraju. Autor przytacza o nich ciekawostki, historie z ich życia, ale również jak zakończyły się ich losy i przede wszystkim co zmieniły odkrycia, jakich dokonali.

Oprócz historii odkryć i ludzi, którzy za tym stali, autor przedstawia również powody, które były siłą napędową poszukiwań nowych lądów i szlaków. Początkowo była to ciekawość co kryje się gdzieś tam daleko za morzem, czy oceanem, a z czasem żądza potęgi, handlu, zysku, ewangelizacji i złota. Zmieniało się to wraz ze zmianą sytuacji politycznej, panowaniem kolejnych królów, jak i po prostu z upływem czasu, co autor ciekawe wplata w opisywane historie. Nadaje to poszczególnym odkryciom głębi i bogactwa szczegółów.

Autor zawarł tutaj dziesiątki fascynujących historii, które wypełniłyby nie jedną, a kilkanaście książek i wciąż byłoby coś do powiedzenia na ten temat. Znajdziemy tutaj m.in historię, która stała się podstawą do napisania Przypadków Robinsona Kruzoe Daniela Dafoe, jak również Terroru Dana Simmonsa. Znam dobrze obie książki, toteż z ogromnym zainteresowaniem czytałem o historiach, które stały się podstawą do napisania tych powieści.

Złoty atlas został wydany w takim samym formacie i stylu jak Atlas lądów niebyłych oraz Architektura. Wizje niezrealizowane. Bardzo dużo kolorowych map, ilustracji, rysunków, porterów, które mają za zadanie przybliżyć jak zmieniała się nasza wiedza o świecie i jak znikały kolejne białe plamy. Całość zamknięta w twardej oprawie z przepiękną grafiką na okładce i złoceniami. Zdaję sobie sprawę, że jest to stosunkowo drogi atlas, ale w mojej opinii wart tych pieniędzy. Jest to książka niezwykle starannie wydana, do której można wracać wielokrotnie i może stanowić początek własnych poszukiwań dotyczących znanych żeglarzy, danego odkrycia, czy w ogóle zainteresowania się mapami.

Złoty atlas to przepięknie wydana książka opisująca największe wyprawy i odkrycia od czasów przed naszą erą aż do XX wieku. Jest pełna fascynujących odkryć i pokazuje jak zmieniły one ówczesne postrzeganie świata. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/11/zoty-atlas-najwieksze-wyprawy-odkrycia.html

pokaż więcej

 
2018-11-17 11:30:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Przemek Garczyński jest jedną z tych osób, które poznałem za sprawą prowadzenia bloga. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, rok temu ukazała się jego książka – Kelner, stosunkowo krótki kryminał, rozgrywający się w jego rodzinnym mieście Poznaniu.

Rok 2015. W Poznaniu ginie kibic Legii Warszawa. Ciało zostaje znalezione pod wiaduktem kolejowym na trasie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju, obok...
Przemek Garczyński jest jedną z tych osób, które poznałem za sprawą prowadzenia bloga. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, rok temu ukazała się jego książka – Kelner, stosunkowo krótki kryminał, rozgrywający się w jego rodzinnym mieście Poznaniu.

Rok 2015. W Poznaniu ginie kibic Legii Warszawa. Ciało zostaje znalezione pod wiaduktem kolejowym na trasie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju, obok graffiti z cytatem z Boskiej Komedii Dantego Alighieri: Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie. Niedługo później zostaje zamordowana córka znanej artystki. Śledztwo podejmują policjanci z poznańskiej Komendy Wojewódzkiej oraz ich warszawski partner.

Jak wspomniałem na początku jest to stosunkowo krótki kryminał – nieco ponad 200 stron dość niewielkiego formatu. Książkę czyta się przyjemnie i cały czas trzyma w napięciu. Dodatkowo autor ubarwia swoją historię wieloma nawiązaniami do innych dzieł, jak chociażby Boskiej Komedii, ale również do obrzędów wikingów. Nie powiem, urozmaica to ciekawie lekturę, szczególnie, że zagadka z jaką przyszło się mierzyć głównemu bohaterowi nie jest łatwa, brakuje poszlak, a media domagają się informacji. Przemek wykorzystał ciekawy motyw, jeśli chodzi o zabójstwa, dzięki czemu zagadka kryminalna zdecydowanie wyróżnia się na tle innych.

Nie da się jednak ukryć, że jest to debiut. Co prawda na co dzień nie czytam tak wielu kryminałów, żeby kwestionować prowadzenie zagadki, działań policji, które jak autor wspomniał, nieco odbiegają od rzeczywistości. Chciałem się za to skupić na innej kwestii, a mianowicie na kreacji bohaterów i opisów Poznania. Zacznę od tego drugiego, ponieważ mieszkam aktualnie w tym mieście, a obok graffiti użytego w książce przejeżdżam średnio raz w tygodniu, a niekiedy nawet częściej. Inne lokacje występujące w książce znam jednak znacznie słabiej, choć mniej więcej kojarzę, gdzie się rozgrywają. Dlatego zabrakło mi tutaj lepszego przedstawienia poszczególnych miejsc, bardziej skrupulatnych i pełnych opisów, dzięki którym lepiej można byłoby wyobrazić sobie okolice w jakich znajdują się bohaterowie.


To samo dotyczy również bohaterów. Mamy okazję poznać bardzo pobieżnie głównego bohatera, jak również kilka osób z komendy. Co prawda, Przemek opisał kilka scenek obyczajowych z ich udziałem, ale to niestety za mało, żeby móc dobrze ich poznać – ich historię, jacy są i jakie dokładnie uczucia budzi w nich ta sprawa. Oczywiście, nie jest tak, że postacie są płaskie, ale brakuje ich charakteru, takiej głębi osobowości. Przez co nie do końca potrafiłem przejąć się losami głównego bohatera i reszty postaci, poczuć grozę kolejnych zabójstw. Być może wiąże się to z tym, że mam za wygórowane wymagania po przeczytaniu setek książek i wymagam już troszkę więcej w kwestii kreacji bohaterów oraz świata. Pozostaje mi mieć nadzieję, że w kolejny tomie, autor zwróci większą uwagę na te kwestie.

Kelner jest debiutem Przemysława Garczyńskiego, prowadzącego bloga 3telnik.pl. Jest to powieść dobra, ale chwilami można zauważyć, że jest to debiut i pewne kwestia wymagają jeszcze poprawy. Niemniej jednak była to ciekawa lektura i czekam na kolejny tom!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/11/kelner-przemysaw-garczynski.html

pokaż więcej

 
2018-11-12 16:27:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Cykl: Saga [The Band] (tom 1)

Królowie Wyldu, z początku skojarzyli mi się mocno z Czarną Kompanią Glena Cooka, ale w trakcie czytania okazało się, że to coś zgoła odmiennego. To powieść fantasy, która najprościej mówiąc nie jest do końca poważna i króluje w niej humor pod wieloma postaciami oraz liczne nawiązania do muzyki i innych książek.

Opowiada ona o historii Claya Coopera, który za młodu był członkiem Sagi - grupy...
Królowie Wyldu, z początku skojarzyli mi się mocno z Czarną Kompanią Glena Cooka, ale w trakcie czytania okazało się, że to coś zgoła odmiennego. To powieść fantasy, która najprościej mówiąc nie jest do końca poważna i króluje w niej humor pod wieloma postaciami oraz liczne nawiązania do muzyki i innych książek.

Opowiada ona o historii Claya Coopera, który za młodu był członkiem Sagi - grupy najemników, najlepszych ze wszystkich, którzy zapuszczali się do Wyldu, lasu rojącego się od różnych stworów i zyskali sobie miano Królów Wyldu. Jednak czasy ich świetności dawno przeminęły - rozpili się, przytyli, zestarzeli i założyli rodziny. Jednak pewnego dnia do Claya przybywa jego dawny kompan, Gabriel z nietypową prośbą. Otóż jego córka, Rose, jest uwięziona na drugim końcu świata w mieście, które oblega horda potworów z Wyldu... Czas zatem reaktywować Sagę i udać się na pomoc córce Gabriela, ale nie będzie to proste zadanie...

Królowie Wyldu są powieścią drogą i przez to w dość dużym stopniu fabuła jest przewidywalna i trudno nie zgadnąć jak się ta książka zakończy. Jednak Eames był tego najzupełniej świadomy i wcale się z tym nie krył. Zamiast silić się na jak największą oryginalność, postawił na humor. W całej książce znajdziemy wiele komicznych scen, jeszcze więcej ciętych uwag i komentarzy, przy których niejednokrotnie śmiałem się do łez. Jakby tego było mało, bohaterowie zmagają się z dolegliwościami typowymi dla ich wieku - strzykanie w kręgosłupie, bóle nóg, zmęczenie po krótkim biegu, nie mówiąc już o nawet krótkiej walce. Nie poddają się jednak i dzielnie walczą z wrogiem, którego napotykają na każdym kroku. Dość często dla większości z nich kończy się to siniakami i ranami, ale udaje im się wyjść cało z kolejnych potyczek. Trudno tutaj o nudę, ponieważ cały czas się coś dzieje. Ale jeśli myślicie, że Saga bardzo szybko wyruszy na pomoc, to się mylicie, ponieważ zebranie wszystkich członków nie jest łatwe, ani bezpieczne... Autor zamieścił również wiele nawiązań do muzyki rockowej, ale również do innych książek i postaci z popkultury, co powoduje, że czyta się ją jeszcze lepiej.

W kreacji świata, Eames również nie jeden raz rozbawił mnie do łez. Z jednej strony jest to typowy świat z klasycznego fantasy - mamy mroczny las, zamieszkiwany przez potwory, z którymi walczą ludzie i najemnicy i są królowie rządzący swoimi królestwami. A z drugiej strony tam, gdzie tylko może autor odchodzi od tego wizerunku klasycznego wizerunku i stąd spotkamy wiele bardzo dziwnych potworów jak np. sowomisie i wiele innych. Dochodzi do tego jeszcze problem oblężenia miasta Castia. Władcy zastanawiają się, czy posłać pomoc, czy lepiej pozwolić upaść miastu, od którego dzieli ich cały Wyld, a hordy wokół tego bastionu ludzi są wręcz niezliczone. Jedynymi, którzy wyruszają, są członkowie Sagi, mający lata świetności za sobą. Pokazuje to, że autor jest bardzo świadomy wszystkich swoich zabiegów, umiejętnie wszystko zaplanował i nie ma mowy o przypadkowej kreacji jakiegoś elementu przez to, że jest to jego debiut. Wszystko płynnie się zazębia i tworzy dziwny, pokręcony świat, a jednocześnie taki swojski, w którym łatwo się odnaleźć fanowi fantasy.

Bohaterów mamy kilkoro, ale pierwszoplanową rolę odgrywa Clay Cooper. Jest on strażnikiem, pilnującym murów miasta, zbiera na otwarcie gospody i ma kilkuletnią córkę. Przed wieloma laty zdołał zwalczyć w sobie gniew i potwora, jaki w nim czyhał i stał się dobry, pomocny i kochany. Takiego zastaje go Gabriel, niegdyś lider grupy, który raz na jakiś czas próbuje reaktywować Sagę i tym razem ma arcyważny powód - jego córka jest w oblężonym mieście Castia. Do tego mamy, jakby nie inaczej, ekscentrycznego maga, który choruje na nieuleczalną chorobę i któremu zdarzają się liczne pomyłki w rzucaniu czarów. Matrick jest królem, ale roztył się, rozpił, przez co trudno stwierdzić, czy jego liczne potomstwo jest rzeczywiście jego. I na samym końcu jest Ganelon, który jako jedyny się nie zmienił przez dziewiętnaście lat, ale dlaczego, to już pozostawię w tajemnicy. Nie da się ukryć, że wszyscy z nich zmienili się, na lepsze bądź gorsze - w większości to drugie, ale od samego początku daje się poczuć, że tworzą rodzinę, każdy chroni każdego i ma własne talenty, dzięki czemu wychodzą cało z wielu opresji.

Królowie Wyldu to ciekawa powieść bazująca na utartych schematach, ale jednocześnie odchodząca od nich wszędzie tam gdzie to możliwe. Jest to książka, gdzie powaga miesza się z komizmem, a zarazem trudno tutaj o nudę i brak akcji. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/11/krolowie-wyldu-nicholas-eames.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
773 321 5092
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (133)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd