Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Hrosskar 
hrosskar.blogspot.com
Mam na imię Łukasz i jestem blogerem z przypadku. Kiedy zakładałem bloga nigdy nie sądziłem, że pomysł ten przetrwa dłużej niż kilka tygodni. A jednak wciąż piszę recenzje, nieprzerwanie już od maja 2015 roku. Chociaż blog nazywa się Świat fantasy, to chyba nie ma takiego gatunku książki, którego definitywnie czytać nie będę. Najczęściej jednak sięgam po fantasy, science fiction, literaturę przygodową i sensacyjną oraz od niedawna również po kryminały. Na co dzień natomiast jestem doktorantem na Wydziale Chemii UAM. Wiąże się to z dojazdami autobusem – w jedną stronę około 45 minut. Bynajmniej nie jest to czas dla mnie stracony, ponieważ jest on wykorzystywany na czytanie kolejnych pozycji z wciąż wydłużającej się listy do przeczytania. Średnio w roku czytam nawet 100 książek.
24 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 4 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 23 godziny temu
Teraz czytam
  • Calamity
    Calamity
    Autor:
    Gdy Calamity rozświetliła niebo, zrodzili się Epicy. Od tamtej pamiętnej nocy życie Davida jest nierozerwalnie związane z ich zbrodniami. Stalowe Serce zabił jego ojca. Pożar skradł mu serce. A tera...
    czytelników: 320 | opinie: 5 | ocena: 7,78 (32 głosy) | inne wydania: 1
  • Cesarz Ośmiu Wysp
    Cesarz Ośmiu Wysp
    Autor:
    Ambitny władca zostawia swojego bratanka na pewną śmierć i przejmuje jego ziemie. Uparty ojciec zmusza młodszego syna, żeby oddał swoją żonę starszemu bratu. Tajemnicza kobieta szuka pięciu ojców dla...
    czytelników: 253 | opinie: 5 | ocena: 7 (21 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-27 19:08:58
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Mściciele (tom 3)
 
2017-04-27 19:06:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2017
Autor:

Pierwszy tom trylogii Pod sztandarem dzikiego kwiatu, czyli Królowie Dary już od pierwszych stron mnie oczarował i do samego końca książki nie mogłem wyjść z podziwu dla autora. Zachwycający klimat orientu, wyraziści bohaterowie, wspaniały świat oraz urzekające cytaty, spowodowały, że była to dla mnie niezapomniana lektura i jedna z najlepszych książek fantasy, jakie kiedykolwiek czytałem.... Pierwszy tom trylogii Pod sztandarem dzikiego kwiatu, czyli Królowie Dary już od pierwszych stron mnie oczarował i do samego końca książki nie mogłem wyjść z podziwu dla autora. Zachwycający klimat orientu, wyraziści bohaterowie, wspaniały świat oraz urzekające cytaty, spowodowały, że była to dla mnie niezapomniana lektura i jedna z najlepszych książek fantasy, jakie kiedykolwiek czytałem. Dlatego też czym prędzej zabrałem się za jej kontynuację, czyli Ścianę Burz.

Kuni Garu, znany obecnie jako cesarz Ragin, zaprowadził pokój i dobrobyt na wszystkich wyspach Dary. Konsekwentnie wprowadza coraz to nowe reformy, które mają zapewnić lepszy byt ludności, ale również przetrwanie pokoju przez długie lata, nawet po jego śmierci i nie doprowadzić do wyniszczających wojen. W tym celu musi się mierzyć z niezadowoleniem wśród arystokratów, którzy niegdyś byli królami, tłumić lokalne bunty oraz wprowadzać ograniczające ich władzę prawa. Przyjdzie mu się również zmierzyć z niełatwą sprawą sukcesji, który z jego synów zasługuje na tron. Czy pierworodny Timo, syn Jii, czy może Phyro, syn konsorty Risany? Będzie musiał się również zmierzyć z ambicjami wśród najbliższych, a nawet zdradą, która może skruszyć kruchą stabilność jaką wypracował. Jednakże, dworskie intrygi, spiski, sprawa sukcesji są niczym w porównaniu do nowego zagrożenia, które zbliża się do wysp Dary. Jest nim tajemniczy lud pod wodzą pekyu Tenyro, człowieka o niesamowitym umyśle i zdolnościach taktycznych, który ma jeden cel: podbić całą Darę. Czy mu się to uda? Jakie asy chowa w rękawie? Jak w obliczu tych wyzwań poradzi sobie Kuni?

Jestem pełen podziwu dla autora. Udała mu się niełatwa sztuka, stworzyć niezwykle udaną i pasjonującą kontynuację, która w sposób niezwykły uzupełnia historię wysp Dary oraz miejsc poza nią. Nie obyło się bez drobnych zastrzeżeń na początku czytania, ale w trakcie lektury zupełnie zniknęły. Zacznijmy jednak od początku. Pierwsze dwie z czterech części książki, czyli mniej więcej pierwsze 350 stron, stanowią pokazanie jak zmienia się Dara pod nowymi rządami, jak Kuni wprowadza kolejne reformy, wspiera naukowców i dba o rozwój społeczny. Obserwujemy dorastanie jego dzieci, jak się zmieniają i budzą się w nich ukryte talenty. A gdy wszystko zaczyna zmierzać do porządku po małych perturbacjach, nagle pojawia się pekyu Tenyro z armią... To właśnie potyczki z tym nowym i bardzo groźnym wrogiem, jak również szukanie nowych rozwiązań do walki z nim, stanowi drugą, nieco dłuższą połowę książki. Z tego też powodu, to właśnie ta część szczególnie przypadła mi do gustu. Jest bardziej dynamiczna, budzi więcej emocji, a przede wszystkim zawiera to, co polubiłem najbardziej w Królach Dary, czyli niesamowite wynalazki i konstrukcje, pozwalające zyskać przewagę na wrogiem.

Tym, co dowodzi talentu Liu są również bohaterowie. I nie mam tutaj na myśli tylko Kuniego, Jii, Risany, czy jego dzieci. Ściana Burz to cała plejada postaci, którzy wręcz ożywają na kartach powieści, zżywamy się z nimi, a często nawet utożsamiamy. Przeżywamy z nimi trudne chwile, dopingujemy ich podczas zmagania się z przeciwnościami i tęsknimy za nimi, kiedy podejmują bardzo trudne decyzje... To bohaterowie sprawiają, że ta historia nie jest tylko zbitkiem liter na kartce papieru, lecz żywą opowieścią, która pozostaje w każdym z nas po jej przeczytaniu. Co jednak ważne, to nie mężczyźni odgrywają tutaj główne role a kobiety. Ambitna Jia, która chce dla swojego syna tronu i nie zawaha się przed niczym, nawet zdradą, by to osiągnąć. Thera, córka Kuniego - niezwykle inteligentna, która w oczach ojca powinna zostać jego następczynią. A także zupełnie nowa postać - Zomi. W młodości porażona piorunem, z niedowładem nogi, spotyka na swojej drodze Luana Zya, który przygotowuje ją do egzaminów cesarskich. Jest to bodaj najciekawsza postać, która pragnie odmienić los swój i swojej matki. Dzięki ciekawości świata jest wstanie przezwyciężyć wszystkie trudności i osiągnąć założone cele.

Książka Kena Liu to również wspaniała filozofia, którą poznajemy głównie za sprawą niezwykle interesujących rozmów Zomi z Luanem. Dzięki czemu lepiej zrozumiemy motywy kierujące ludźmi zamieszkującymi wyspy Dary oraz ich poglądy na różnorakie sprawy. Dowiemy się także, co znajduje się za tytułową Ścianą Burz - poznamy nowy kontynent oraz ludy go zamieszkujące o bogatej i pasjonującej historii. Nie zabrakło również znakomitych bitew i potyczek, które czyta się z zapartym tchem. Nie sposób nie podziwiać odwagi i poświecenia żołnierz, którzy nie są wcale bezimiennymi jednostkami, które autor po prostu uśmierca. To postacie, które często chociaż w minimalnym stopniu znamy, przez co ich czyny jeszcze bardziej do nas przemawiają. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, czym jeszcze jest Ściana Burz, ale pozostawię to już Wam do odkrycia.

Ściana Burz jest znakomitą powieścią fantasy, przesyconą orientem, w której Ken Liu udowadnia, że nie spoczywa na laurach, ale tworzy zapierającą dech w piersi kontynuację Królów Dary. Reformy Kuniego, dorastanie jego dzieci oraz intrygi dworskie, zdumiewająco dobrze uzupełniają się z potyczkami z nowym, okrutnym wrogiem i szukaniem nowych rozwiązań do walki z nim. Nie ma mowy o żadnym przypadku, ani żadnej zbędnej sceny - widać, że autor wszystko dokładnie przemyślał i zaplanował. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/sciana-burz.html

pokaż więcej

 
2017-04-24 20:25:09
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
Autor:
Cykl: Opowieść o Shikanoko (tom 1-2)
 
2017-04-21 20:03:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Patronat, Przeczytane 2017
Autor:
Cykl: Czerwień (tom 2)

Pierwszy tom trylogii Czerwień - Misja „Brzask” okazał się być bardzo interesującą książką z dynamiczną akcją, która wykorzystuje elementy nanopunku, czyli połączenia zaawansowanej nanotechnologii z ludzkim mózgiem. Dlatego z nie mniejszym entuzjazmem usiadłem do lektury drugiego tomu , czyli Ciężkich prób, ale niestety nie we wszystkim spełnił on moje oczekiwania.

Porucznik James Shelley po...
Pierwszy tom trylogii Czerwień - Misja „Brzask” okazał się być bardzo interesującą książką z dynamiczną akcją, która wykorzystuje elementy nanopunku, czyli połączenia zaawansowanej nanotechnologii z ludzkim mózgiem. Dlatego z nie mniejszym entuzjazmem usiadłem do lektury drugiego tomu , czyli Ciężkich prób, ale niestety nie we wszystkim spełnił on moje oczekiwania.

Porucznik James Shelley po udanej misji „Brzask” wraca do kraju, który dochodzi do siebie po nuklearnym zamachu terrorystycznym z Dnia Komy. On, jak i jego żołnierze, muszą odpowiedzieć za działania podjęte w nieautoryzowanej i nielegalnej misji, której celem było postawienie przed międzynarodowym sadem Thelmy Sheridan, potentatki z branży zbrojeniowej. Pragną ujawnić korupcję wśród elit politycznych i biznesowych, więc sala sądowa staje się ich kolejnym polem bitwy. Tymczasem, w całych Stanach Zjednoczonych wciąż dochodzi do ataków terrorystycznych, mających na celu zniszczenie serwerów i sieci komunikacyjnych. Jest to wynik ujawnienia informacji o tajemniczej sztucznej inteligencji zwanej Czerwienią, która już wielokrotnie ingerowała w sprawy m.in Shelley'a. Jaki teraz przyświeca jej cel? Czy znowu zacznie mieszać w głowie porucznika?

Jednymi z najciekawszych elementów tej książki, są ponownie rozważania na temat sztucznej inteligencji, cyborgizacji porucznika oraz zagrożeń jakie z tego płyną. Nie ich może aż tyle, jak w pierwszej części, ale skłaniają do refleksji i zastanowienia się. Zwłaszcza fakt, jak łatwo jest przejąć pełną kontrolę nad emocjami i uczuciami porucznika Shelley’a, który nie nosi jak inni z jego oddziału neuroskalpu na głowie, lecz ma go wczepionego bezpośrednio w mózgu. To niestety powoduje, że staje się łatwym celem dla kogoś, kto potrafi znaleźć i objeść zabezpieczenia – nie może zwyczajnie zdjąć neuroskalpu i przestać być podatnym na manipulacje. W ten sposób zostajemy postawieni przed pytaniem, jak głęboko może postępować takie wczepianie elektroniki w ciało i jaką mamy pewność, że nikt nie przejmie nad nami kontroli… Jednocześnie nie dowiadujemy się praktycznie nic nowego o działaniu neuroskalpu i innych zaawansowanych technologii z jakich korzysta Shelley i jego oddział, na co dość mocno liczyłem.

Pierwszy tom był niezwykle dynamiczną książką, tymczasem Ciężkie próby są pod tym względem bardzo nierówne. Pierwsze 150 stron jest w zasadzie opisem rozprawy porucznika Shelley’a oraz jego oddziału. Nie są to bynajmniej mało interesujące wydarzenia, ale przyznaję, że nie tego się spodziewałem. W mojej ocenie proces był stanowczo za długi, za bardzo przegadany i można go było przedstawić znacznie krócej. Z tego też powodu, początek książki bardzo mi się dłużył. Wyczekiwałem, nawet nie tyle dynamicznej akcji, co jakichkolwiek wiadomości o Czerwieni, czy o następstwach Dnia Komy. Tymczasem informacji o tych sprawach było jak na lekarstwo. Po procesie tempo akcji zauważalnie wzrasta, mamy kolejne misje i potyczki z udziałem oddziału porucznika Shelley'a, które ponownie bardzo dobrze się czytało.

Mając w pamięci zakończenie pierwszego tomu, Dzień Komy i zapaść całego systemu informatycznego oraz gospodarki, spodziewałem się, że autorka poruszy ten temat i nakreśli obecną sytuację w Stanach Zjednoczonych. I tak też się stało, ale te nieliczne opisy, nie wyjaśniły wielu interesujących mnie rzeczy, ani nie pokazały jak wielkie zniszczenia dokonał Dzień Komy. Służyły tylko jako tło w kilku scenach i moim zdaniem gdyby je lepiej rozbudować, mogłyby posłużyć jako punkt wyjścia do całkiem ciekawych rozważań. W kwestii Czerwieni, jak wspomniałem, dowiadujemy się niewiele. W zasadzie przez dłuższy czas nie odgrywa ona znaczącej roli, jest jakby odsunięta na bok i tylko momentami wspominana. Dopiero zakończenie zdradza częściowo jej prawdziwe cele i zamiary, przez co ogromnie ciekawi mnie jak potoczy się dalej fabuła.

Ciężkie próby są niestety tylko dobrą kontynuacją Czerwieni. Misja "Brzask". Autorka stawia przed czytelnikiem pytania o sztuczną inteligencję, możliwość włamania się do wczepionych podzespołów elektronicznych, co stanowi niewątpliwą zaletę tej książki. Jednakże sama powieść zawodzi przydługim procesem głównego bohatera, słabym zarysowaniem sytuacji w kraju i motywami Czerwieni. Zakończenie stanowi bardzo miłą zachętę, aby pomimo tych wad, sięgnąć po finałowy tom tej trylogii.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/ciezkie-proby.html

pokaż więcej

 
2017-04-19 19:04:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2017

Jedną z najsłynniejszych powieści, traktujących o egzorcyzmach i opętaniach jest książka Williama Petera Blatty'ego Egzorcysta, która na stałe weszła do kanonu literatury grozy. Pomimo że od wydania tej pozycji minęło ponad 40 lat, to treści jakie niesie ze sobą są wciąż jak najbardziej aktualne. Wzbudza niemałe emocje i szokuje równie mocno jak kiedyś.

Lata 70-te XX wieku. Chris MacNeil,...
Jedną z najsłynniejszych powieści, traktujących o egzorcyzmach i opętaniach jest książka Williama Petera Blatty'ego Egzorcysta, która na stałe weszła do kanonu literatury grozy. Pomimo że od wydania tej pozycji minęło ponad 40 lat, to treści jakie niesie ze sobą są wciąż jak najbardziej aktualne. Wzbudza niemałe emocje i szokuje równie mocno jak kiedyś.

Lata 70-te XX wieku. Chris MacNeil, gwiazda filmowa oraz jej córka, dwunastoletnia Megan, wiodą spokojne i dostatnie życie. Pewnego dnia, dziewczynka bawiąc się spirytystyczną tabliczką oujia, nawiązuje kontakt z bytem, który każe się przedstawiać jako Kapitan Howdy. Chris bardzo szybko zaczyna dostrzegać niewytłumaczalne zmiany w zachowaniu swojej grzecznej i spokojnej córki i zabiera ją do lekarza. Jednakże ten, jak i wszyscy kolejni są zupełnie bezradni i stawiają jedynie nietrafione diagnozy, a objawy Megan wciąż się nasilają. Na dodatek, w domu zaczynają się dziać niepokojące rzeczy - słychać dziwne stukanie, ktoś przesuwa ciężkie meble i czuć okropny zapach w pokoju dziewczynki. W końcu zdesperowana Chris, postanawia poprosić o odprawienie egzorcyzmów... Tego zadania podejmuje się Damien Karras, młody duchowny, przeżywający kryzys wiary. Czy uda mu się uratować Megan? Czy może jednak sam straci resztki wiary, a Megan umrze?

Egzorcysta powstał w 1971 roku, czyli ponad 40 lat temu. Od tamtej pory świadomość czym są opętania i egzorcyzmy - czym dokładnie są i jak przebiegają znacząco wzrosła. Czy pomimo upływu lat książka Blatty'ego zainteresuje współczesnego czytelnika? Zdecydowanie tak i to nawet tego bardziej wymagającego. Przede wszystkim mamy niepowtarzalną okazję okazję przeczytać jak wygląda klasyczne opętanie - od niewinnych zabaw z tabliczką ouija, przez posiadanie wymyślonego przyjaciela, aż po mówienie w obcych językach, nadludzką siłę i pełne przejęcie ciała przez demona. Kolejne etapy opętania autor podpiera dodatkowo cytatami z książek i artykułów naukowych na ten temat, co dodaje realności opisywanym wydarzeniom, jak również wzbudza niemałą grozę. Co więcej, przez cały czas towarzyszy nam poczucie niepokoju i zwątpienia w lekarzy, którzy odsyłają Chris z kolejnymi nietrafionymi diagnozami. Pomimo że zdajemy sobie sprawę, że jest to opętanie, to przez bardzo długi czas wierzymy, że może to jednak nie jest to, przecież to się nie zdarza współcześnie. A jednak! Jednocześnie chcemy dowiedzieć się jak najwięcej o tym, czym jest opętanie, jak ono przebiega i czy egzorcyzmy w ogóle odnoszą jakikolwiek skutek. Blatty nie poprzestał na przedstawieniu opętania tylko z czysto medycznego punktu widzenia, kiedy lekarze badają Megan, ale również w sferze duchowej i psychologicznej.

Największe jednak wrażenie wywierają sceny, w których demon kontroluje dziewczynkę, rzuca bluźnierstwami, obnaża ludzkie słabości, czy robi okropne rzeczy z ciałem Megan. Były to dla mnie momenty, w których autentycznie trudno było mi oderwać się od książki, a jednocześnie czułem strach przed tym, co nastąpi. Demonowi, który opętał Megan nie zależy bowiem wcale na zabiciu dziewczynki, ponieważ mógłby to zrobić w każdej chwili i to daje się bardzo szybko odczuć. Jemu zależy na tym, aby wzbudzić w ludziach zło i agresję, zasiać w nich zwątpienie w Boga i doprowadzić do utraty wiary. Nie bez powodu, autor do odprawienia egzorcyzmów wybrał postać księdza, przeżywającego kryzys wiary, który nie potrafi otrząsnąć się po śmierci własnej matki. Mając wszystkie objawy, ciągle upiera się, że to nie jest wcale opętanie, tylko choroba psychiczna. Nie potrafi uwierzyć, że jest ono w ogóle możliwe. Również same sceny odprawiania egzorcyzmów budzą niemałą grozę i potrafią zasiać niepokój i zwątpienie u czytelnika...

Powieść Blatty'ego, to również świetnie nakreślone postacie, z niezwykle szczegółowym profilem psychologicznym i zarysowanymi relacjami pomiędzy nimi. Nie są to jednak bohaterowie bez wad, popełniają błędy, przez co wydają się być jeszcze bardziej prawdziwi, bardziej ludzcy, co tylko dodaje autentyczności całej historii. Wspomniany już Damien Karras przeżywa kryzys wiary, ale pomimo tego staje do walki z demonem. Chris jest zapracowaną matką i aktorką, która nie ma za dużo czasu dla swojej córki, ale kiedy ta zaczyna się dziwnie zachowywać, walczy z całych sił o jej wyzdrowienie. Detektyw William Kinderman nachodzi Chris w najmniej spodziewanych momentach, zadaje mnóstwo pytań, poszukując informacji niezbędnych w śledztwie. Bywa chwilami irytujący i denerwujący, ale nie sposób go nie polubić. Jest to niezwykle inteligentna i przesympatyczna osoba, aczkolwiek chwilami nie do końca pasująca do opisywanej grozy. Mamy również brytyjskiego reżysera Burke Denninga, który z ironią patrzy na otaczających go ludzi i na świat. I wielu innych.

Egzorcysta, pomimo upływu lat, w ogóle się nie zestarzał. Niedoskonali bohaterowie, narastające poczucie niepewności i postępujące opętanie u dwunastoletniej dziewczynki, powodują, że książka wywołuje u czytelnika nie mniejsze emocje niż w dniu premiery, ponad 40 lat temu. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/egzorcysta.html

pokaż więcej

 
2017-04-18 18:34:24
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-04-17 12:02:32
Ma nowego znajomego: Luiza Góralczyk
 
2017-04-13 07:46:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2013, Przeczytane 2017

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy czytałem Niebo ze stali, miałem pewne obawy, ponieważ autor bardzo dobrze sprawdził się w opowiadaniach, ale to nie zawsze przekłada się na dłuższe teksty. Moje obawy były jednak zupełnie bezpodstawne, ponieważ autor stworzył powieść, jakiej nie powstydziłoby się wielu autorów fantasy. A potwierdzeniem tego niech będzie fakt, iż autor zdobył nagrodę im.... Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy czytałem Niebo ze stali, miałem pewne obawy, ponieważ autor bardzo dobrze sprawdził się w opowiadaniach, ale to nie zawsze przekłada się na dłuższe teksty. Moje obawy były jednak zupełnie bezpodstawne, ponieważ autor stworzył powieść, jakiej nie powstydziłoby się wielu autorów fantasy. A potwierdzeniem tego niech będzie fakt, iż autor zdobył nagrodę im. Janusza A. Zajdla za najlepszą powieść w 2012 roku.

Niebo ze stali przedstawia dalsze losy bohaterów znanych z opowiadań rozgrywających się na Północy oraz na Wschodzie. Nie jest więc po prostu kontynuacją pierwszego lub drugiego tomu cyklu, lecz obu równocześnie. Zarysowana w opowiadaniach wyprawa Wozaków na Wyżynę Lytherańską staje się faktem. Najpierw jednak wozy będą musiały przebyć Olekady - pasmo gór oddzielające ich od upragnionej wolności, w których na dodatek giną niewinni ludzie. Z tego też powodu, ich przewodnikiem zostaje Szósta Kompania Górskiej Straży pod wodzą Kennetha. A Kailean i Daghena, dwie obdarzone talentami wojowniczki z czaardanu Laskolnyka, dostają za zadanie, aby dowiedzieć się, kto morduje ludzi w Olekadach.

Głównym tematem tej powieści jest wspomniana wędrówka Verdano. Autor bardzo skrupulatnie, pamiętając o wszelkich trudnościach, opisuje przeprawę wozów przez górzyste tereny, pokazując niebywałą pomysłowość i zaradność Wozaków, a swoją determinacją potrafią zdobyć serce czytelnika. Pomimo że w tych wydarzeniach akcja nie gna na łeb na szyję, to czyta się je z nie mniejszym zainteresowaniem niż późniejsze walki na wyżynie. A jak już dojdziemy do tego momentu, to wówczas mamy prawdziwy pokaz talentu militarystycznego autora. Niezliczone opisy manewrów rydwanów, ataków konnicy na wozy, ustawianie wozów w formacje ochronne oraz sposoby walki z Se-kohlandczykami, stanowią bardzo dobrą i emocjonującą drugą połowę książki. Co jednak warto dodać, to fakt, iż autor nie stara się pokazać, że Wozacy to ci dobrzy, a koczownicy, to ci źli. Przedstawia obie strony konfliktu z zachowaniem dużej dozy obiektywizmu - zarówno ich okrucieństwo, ale również miłosierdzie, jakie okazują wrogom. Jakby tego było mało, na jaw wyjdzie jeszcze bardzo istotna tajemnica dotycząca Krwawego Marszu i pewnej złamanej przysięgi, która odmieni losy wojny...

W tle natomiast, rozgrywa się zagadka tajemniczych morderstw w Olekadach. Jest to niemniej interesujący wątek, choć poświęcono mu zdecydowanie mniej czasu. Nie oznacza to jednak, że został potraktowany ogólnikowo, nic w tym stylu, ponieważ misja Keilean oraz Dagheny stanowi ważną część wydarzeń opisanych w książce. Za sprawą tego wątku oraz informacji ujawnionych na końcu książki, odnosi się wręcz nieodparte poczucie, że tajemnicze zabójstwa w Olekadach, jak również wojna Wozaków z Se-kohlandczykami, nie jest wcale taka przypadkowa. Ktoś bardzo chciał, by wybuchła oraz była jak najbardziej krwawa i jest w tym nad wyraz konsekwentny. To zwiastuje nadchodzące przyszłe wydarzenia, w których siły znacznie potężniejsze niż koczownicy, czy Imperium Meekhańskie będą rozdawać karty. Cykl z każdym kolejnym tomem coraz bardziej się rozwija, dostajemy coraz więcej szczegółów, a obraz jaki powoli wyłania się na horyzoncie, przywodzi na myśl wspaniałe i niezapomniane historie rodem z epickich powieści fantasy.

Na sam koniec, jeszcze kilka słów o bohaterach. Zarówno Keilean, Daghenie, jak i kompanii pod wodzą Kennetha, nie poświęcono aż tak dużo czasu jak można by się tego spodziewać. Oczywiście nie odgrywają mało znaczących ról w powieści, ich losy przeplatają się z wędrówką Wozaków, lecz to zawsze Verdano są na pierwszym miejscu. Z pewnością części osób niekoniecznie przypadnie to do gustu, ale mnie osobiście bardzo ucieszyła możliwość bliższego poznania Wozaków. Bardzo mi zaimponowali i będę wyczekiwał dalszych informacji o ich losach.

Niebo ze stali stanowi bardzo dobry debiut powieściowy autora, w którym udowadnia, że nie tylko w krótkiej formie czuje się dobrze. Książka stanowi niezapomnianą wędrówką Wozaków przez góry, przezwyciężanie przeciwności, aż w końcu walka ze znienawidzonym wrogiem. Niebo ze stali to fantastyka na bardzo wysokim poziomie i pomimo że czytałem tę książkę już drugi raz, to wciąż odkrywam w niej nowe rzeczy i z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę. Polecam!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/niebo-ze-stali-opowiesci-z.html

pokaż więcej

 
2017-04-09 20:14:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017
Cykl: Odrodzone królestwo (tom 2)

Elżbieta Cherezińska stała się już dla mnie autorką, której książki mógłbym czytać i czytać, nieważne w jakich czasach się rozgrywają. W jej wykonaniu władcy, rycerze i prości ludzie wręcz ożywają, bitwy i pojedynki poruszają wyobraźnię, a spiski i gry polityczne potrafią, nawet po setkach lat, wciąż zaskakiwać. Autorka udowadnia tym samym, że historia nie musi być wcale nudna i można dzięki... Elżbieta Cherezińska stała się już dla mnie autorką, której książki mógłbym czytać i czytać, nieważne w jakich czasach się rozgrywają. W jej wykonaniu władcy, rycerze i prości ludzie wręcz ożywają, bitwy i pojedynki poruszają wyobraźnię, a spiski i gry polityczne potrafią, nawet po setkach lat, wciąż zaskakiwać. Autorka udowadnia tym samym, że historia nie musi być wcale nudna i można dzięki niej tworzyć niezapomniane opowieści. Dlatego też czym prędzej zabrałem się za lekturę Niewidzialnej korony, będącej kontynuacją Korony śniegu i krwi.

Po dwustu latach od Rozbicia Dzielnicowego, zjednoczone królestwo pod władzą Przemysława II stało się faktem. Niestety, nie na długo... Po zaledwie kilku miesiącach król zostaje brutalnie zabity, a poszlaki wiodą do okolicznych państw. Fakt ten, wykorzystują margrabiowie brandenburscy i przekraczają granicę, od północy łakomym wzrokiem na Polskę patrzy Zakon Krzyżacki, zaś od południa król Czech Vaclav II, a na dodatek wojownicy Trygłowa szykują się do walki. Nachodzą niebezpieczne czasy z których nikt nie wyjdzie z honorem i każdy coś na niej straci. A na polskich dworach rozpoczyna się rozgrywka o tron, w której wszystkie chwyty są dozwolone...

Pierwsze co się rzuca w oczy podczas czytania książki, to brak jednego, głównego bohatera, jakim w poprzedniej części był Przemysł II. Pretendentów do tego miana jest oczywiście kilku, lecz żadnego z nich z czystym sumieniem nie mogę nazwać, że odgrywa najbardziej znaczącą rolę w całej opisanej historii. Niestety, troszkę mi tego elementu zabrakło, ale na szczęście, na pierwszy plan wysuwa się kilkoro postaci, które to w dużej mierze wynagradzają. Taką osobą jest m.in Władysław - książek kujawski, który nie traci wiary i walczy o swoje prawa do korony; Jakub de Guntersberg - zabójca znany z poprzedniej części, Rikissa - córka Przemysława II, która potrafi zaskarbić sobie serca nawet największych wrogów, Michał Zaremba - jedyny ocalały z czterech Wichrów Przemysła II oraz Jakub Świnka - arcybiskup Polski, który za wszelką cenę chce uchronić królestwo. I wielu, wielu innych... Bohaterowie wręcz ożywają na kartach tej powieści i dotyczy to nie tylko tych pierwszoplanowych, ale wszystkich, jakie spotkamy w całej książce. Autorka świetnie oddała ich charaktery, marzenia oraz pragnienia, czyniąc z nich postacie z krwi i kości. Co jednak ważne, to powieść, pomimo niekiedy długich opisów, zupełnie nie traci na płynności ani tempie akcji.

W porównaniu do Korony śniegu i krwi, zmianie uległ również nastrój kontynuacji. Pierwszy tom miał bardziej wzniosły charakter, poruszający motyw dumy narodowej, która objawiała się dążeniem do odzyskania korony i zjednoczenia państwa. Bardzo jasno dało się odczytać w jakim duchu autorka napisała całą książkę i co chciała tym samym przekazać. W drugim zaś tomie, królestwo znów pogrąża się w chaosie, prywacie i zemstach za dawne krzywdy. Panuje nastrój bardziej pesymistyczny, mamy więcej gierek politycznych, więcej bezsensownych bitew i potyczek. Nie ma jednego zwycięzcy i każdy traci coś w tej grze... Dlatego pod tym względem jednak bardziej do gustu przypadła mi Korona śniegu i krwi, łatwiej było mi poczuć tę chęć odzyskania korony, niż ponowne zanurzenie się w bezkrólewiu i chaosie.

Jeśli chodzi jeszcze o elementy fantastyczne, to tutaj również nastąpiła pewna zmiana. Zostały one zdecydowanie inaczej zaakcentowane, ale trudno mi ocenić, czy na lepsze, czy może jednak na gorsze. Jest po prostu inaczej. W pierwszym tomie było bardzo dużo scen, w czasie których bestie schodziły z herbów, wspomagały w walce swoich panów, bądź też dotrzymywały im towarzystwa. W drugim zaś tomie, tego typu sceny należą do rzadkości, co nie oznacza, że elementy fantastyczne zniknęły. W żadnym wypadku! Mają one po prostu inne zadanie - pojawiają się rzadziej, ale służą budowaniu podniosłości danej chwili. Niezapomniana będzie dla mnie scena jak orzeł piastowski wygania ptaki z sali tronowej w Poznaniu, a wszyscy zgromadzeni klękają przed nim. Bardzo poruszająca scena i mistrzowskie wykorzystanie naszego herbu!

Niewidzialna korona jest dobrą kontynuacją Korony śniegu i krwi, która w sposób niezwykle przystępny i interesujący opowiada o dalszych losach Polski po koronacji Przemysła II. Książka posiada jednak nieco inny charakter, inaczej rozłożone akcenty, aniżeli miało to miejsce w pierwszym tomie, co może nie każdemu przypaść do gustu. Ostatecznie jednak bardziej spodobała się Korona śniegu i krwi, ale nieznacznie. Polecam!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/niewidzialna-korona.html

pokaż więcej

 
2017-04-09 10:48:39
Dodał do serwisu książkę: Egzorcysta
 
2017-04-09 07:41:12
Ma nowego znajomego: Piotruszka
 
2017-04-06 15:08:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017

Brandona Sandersona znałem dotąd głównie jako autora powieści fantasy, którymi mnie oczarował i śmiało mogę powiedzieć, że jestem fanem jego twórczości. Dlatego postanowiłem sięgnąć także po Legion - książkę bardzo nietypową, nie dającą się zamknąć w ramach jednego, a nawet kilku gatunków. Opowiada o pewnym genialnym mężczyźnie, który wbrew temu co o nim mówią, jest całkowicie zdrowy na... Brandona Sandersona znałem dotąd głównie jako autora powieści fantasy, którymi mnie oczarował i śmiało mogę powiedzieć, że jestem fanem jego twórczości. Dlatego postanowiłem sięgnąć także po Legion - książkę bardzo nietypową, nie dającą się zamknąć w ramach jednego, a nawet kilku gatunków. Opowiada o pewnym genialnym mężczyźnie, który wbrew temu co o nim mówią, jest całkowicie zdrowy na umyśle. Stephen Leeds posiada jednak pewnego rodzaju halucynacje, które nazywa aspektami i które są osobnymi postaciami z własnym charakterem i osobowością. Dzięki nim Leeds jest w stanie opanować dowolną umiejętność, nauczyć się nieznanego języka, czy zdobyć potrzebny zawód. Swoje niezwykłe zdolności bohater wykorzystuje pomagając na co dzień ludziom, którym nikt nie chce pomóc i rozwiązując ich problemy. Pewnego dnia zostaje wynajęty do specjalnego zadania - odnalezienia niezwykłego aparatu, mogącego robić zdjęcia przeszłości. Nie może on jednak wejść w niepowołane ręce, a ujawnienie technologii jego budowy może podważyć całą współczesną historię...

Najnowsza książka Sandersona składa się tak naprawdę z dwóch nowel: tytułowego Legionu oraz Pod Skórą. Są to dwie krótkie powieści, po mniej więcej 100 stron każda, będące dwoma różnymi przygodami Stephena Leedsa, ale ich akcja rozgrywa w niewielkim odstępie czasowym. Z racji ich niewielkiej objętości oraz faktu, że jest to połączenie kryminału z science fiction, to całość czyta się wyjątkowo szybko i bardzo przyjemnie. Intrygi są wciągające i potrafią zainteresować na tyle, że chwilami trudno odłożyć na bok książkę. Zaś same zagadki nie są wcale takie proste, dostajemy często mylne wskazówki, a samym na końcu autor potrafi nie raz zaskoczyć.

Biorąc do ręki Legion miałem pewne obawy, czy posiadanie przez Leedsa kilkudziesięciu aspektów nie spowoduje chaosu i nie przysłoni zagadek, jakie bohater musi rozwiązać. Tak się jednak nie stało, a wręcz przeciwnie, halucynacje Stephena stanowią bodaj najciekawszy element książki. Jednakże nie poznamy ich wszystkich, jedynie kilkoro z nich, co nie zmienia faktu, że każde z nich ma swoją własną osobowość, charakter oraz umiejętności. Aspekty urozmaicają całą powieść oraz wnoszą do niej wiele elementów humorystycznych. Wracając jednak do Leedsa, to ciężko go scharakteryzować jako postać, ponieważ poznajemy go głównie przez pryzmat jego halucynacji. Niemniej jest to bardzo inteligentny mężczyzna o niezwykłym umyśle i humorze, o którego losach czyta się wyjątkowo przyjemnie i zajmująco. Na dodatek, jego przeszłość jest wielką niewiadomą - nie wiemy dlaczego ma tyle aspektów i jak je dokładnie zdobył, ale w trakcie opowieści autor sukcesywnie rozrzuca pewne okruszki informacji, ale na pełne poznanie przyjdzie jeszcze poczekać do finałowego tomu opowieści.

Legion stanowi bardzo interesujące połączenie powieści kryminalnej z science fiction. Niebanalne zagadki oraz bohater z halucynacjami, to cechy charakterystyczne tej książki, a jednocześnie jej dwa największe atuty. Sanderson udowadnia, że nie tylko w fantasy czuję się dobrze i tworzy świetne historie. Polecam!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/legion.html

pokaż więcej

 
2017-04-05 19:31:56
Ma nowego znajomego: Wera Klement
 
2017-04-01 12:00:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017
Cykl: Biały piasek (tom 1)

Nigdy jakoś szczególnie nie interesowałem się komiksami, ani nie czułem specjalnej presji, że koniecznie muszę jakikolwiek z nich przeczytać. Dla mnie zawsze oczywistym wyborem była książka - w formie tradycyjnej, lub elektronicznej, a nie komiks. Niemniej jednak, kiedy zobaczyłem, że pojawi się Biały piasek - czyli graficzna adaptacja nigdy nie wydanej książki Sandersona, wiedziałem, że... Nigdy jakoś szczególnie nie interesowałem się komiksami, ani nie czułem specjalnej presji, że koniecznie muszę jakikolwiek z nich przeczytać. Dla mnie zawsze oczywistym wyborem była książka - w formie tradycyjnej, lub elektronicznej, a nie komiks. Niemniej jednak, kiedy zobaczyłem, że pojawi się Biały piasek - czyli graficzna adaptacja nigdy nie wydanej książki Sandersona, wiedziałem, że koniecznie będę chciał ją przeczytać. Komiks ten opowiada o jednym ze światów z uniwersum Cosmere, dokładniej mówiąc o planecie Taldain. Żyją na niej legendarni mistrzowie piaski, którzy posiadają niebywałą moc i potrafią manipulować piaskiem. Głównym bohaterem jest Kenton, który na każdym kroku musi udowadniać, że może równać się innym, pomimo że włada tylko jedną wstęgą piasku, a pozostali nawet kilkunastoma. W wyniku ataku Kerztian jako jedyny ocalał i zawiera sojusz z Khriss - zagadkową kobietą z Cieniostrony. Jak się ta znajomość potoczy? A przede wszystkim, dlaczego Kerztianie zaatakowali mistrzów piasku?

Rik Hoskin, który zaadaptował tekst Sandersona do komiksu, nie miał łatwego zadania. Fragment opowieści, jaki został umieszczony w Bezkresie magii, był praktycznie ciągłym tekstem, z niewielką ilością dialogów. Tymczasem Hoskin świetnie poradził sobie z tym zadaniem, odpowiednio dobierając dialogi oraz niezbędne przypisy. Jednakże bez niesamowitych rysunków Juliusa Gopeza i kolorów Rossa Campbella, ta historia nie byłaby tak bardzo urzekająca. Kolorowe ilustracje poszczególnych scen wywierają duże wrażenie, swoją piękną kreską oraz dbałością o szczegóły! Nie sposób nie poczuć dynamizmu akcji, tego uroku piaskowej krainy oraz tajemniczych mocy mistrzów piasku. Sanderson kolejny raz udowodnił mi, że potrafi stworzyć interesujący system magii, a także świat i bohaterów, a w formie komiksu całość prezentuje się po prostu świetnie!

Biały piasek przedstawia niestety tylko kilka pierwszych rozdziałów całej opowieści, dokładniej mówiąc sześć. Nie jest to może rażąca wada, ale osoby, które czytały książki Sandersona będą wiedziały o co mi chodzi. Akcja, choć dynamiczna, to nie posuwa za dużo całej historii do przodu. Jest to raczej wprowadzenie do wydarzeń, które będą miały miejsce w kolejnych tomach komiksu (nie łudźmy się, że będzie ich jedynie kilka, ponieważ tekst Białego Piasku liczy ponad 600 stron). Przez to też, komiks nie każdemu może przypaść do gustu, zwłaszcza, że nie ma jeszcze dokładnej daty wydania kolejnego tomu, a na całość historii przyjdzie jeszcze poczekać wiele lat.

Zastanawiałem się dłuższy czas, czy napisać coś więcej o głównym bohaterze i samym świecie, ponieważ pierwszy tom stanowi raptem sześć rozdziałów. Ostatecznie jednak się na to zdecydowałem, ponieważ, w mojej ocenie, te elementy zasługują na chociażby krótkie wspomnienie. Pomimo, że jest to dość krótki fragment większej historii, to mamy całkiem dobrą okazję poznać Kentona. Jest to młody chłopak, który od samego początku miał ciężko w życiu i musiał udowadniać, że nie jest gorszy od innych uczniów. Nie jest to może bohater, który bardzo wyróżniałby się na tle innych książek Sandersona, ale warto pamiętać, że jest to dopiero początek jego historii i z czasem będziemy mieć okazję lepiej go poznać, a przynajmniej taką mam nadzieję. Podobnie ma się rzecz, jeśli chodzi o świat i magię jaka w nim występuje - poznajemy jedynie ich zarysy i to dość ogólne, ale nie mamy poczucia niedosytu - wpływa na to z pewnością forma komiksu, która pokazuje wiele rzeczy wizualnie, co też znacząco upraszcza niektóre kwestie. Na sam koniec polecam przed lekturą Białego piasku, przeczytać Bezkres magii - tam dowiecie się więcej szczegółów o Taldain, w tym dlaczego ten świat ma Dniostronę oraz Ceniostronę, co ułatwi zrozumienie opisanych w komiksie wydarzeń.

Biały piasek, to bardzo interesujące spotkanie z twórczością Brandona Sandersona i chyba jedno z najbardziej nietuzinkowych. Świetnie zaadaptowana historia w formie komiksu, którą czyta się z zapartym tchem, a zarazem poświęca się długie chwile na podziwianie szczegółów poszczególnych scen. Biały piasek posiada jednak jedną wadę - jest to jedynie wprowadzenie do większej historii. Niemniej polecam i wyczekuję kolejnych tomów!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/04/biay-piasek.html

pokaż więcej

 
2017-03-30 20:54:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017

Brandon Sanderson cieszy się w Polsce coraz większą popularnością, o czym może świadczyć kilkanaście wydanych już jego książek po polsku. Po najbardziej rozpoznawalnych dziełach, przyszedł czas na te nieco mniej znane, lecz niemniej warte uwagi. Jedną z takich pozycji jest Idealny Stan. To bardzo krótka nowelka, liczącą zaledwie 80 stron. Opowiada o Kairominasie, który jest Bogiem-Cesarzem w... Brandon Sanderson cieszy się w Polsce coraz większą popularnością, o czym może świadczyć kilkanaście wydanych już jego książek po polsku. Po najbardziej rozpoznawalnych dziełach, przyszedł czas na te nieco mniej znane, lecz niemniej warte uwagi. Jedną z takich pozycji jest Idealny Stan. To bardzo krótka nowelka, liczącą zaledwie 80 stron. Opowiada o Kairominasie, który jest Bogiem-Cesarzem w swoim Stanie. Pokonał wszystkich wrogów, zjednoczył cały świat oraz opanował magię zwaną Przeszywaniem, ale jeszcze nie w pełni. Większość wolnego czasu poświęca na potyczki ze swoim arcywrogiem z innego Stanu. Pewnego dnia musi stawić czoło jeszcze większemu wyzwaniu - zewnętrze siły zmusiły go do spotkania z kimś, kto mu dorównuje - kobietą z innego świata, która osiągnęła równie wiele, co on. Kto mógł zmusić tak potężną osobę, by udała się na randkę? A przede wszystkim, co wyniknie z tego spotkania?

Lektura tej książki nie zajmuje dużo czasu, co jest zarówno jej zaletą, jak i niestety wadą. Zaletą, ponieważ całkiem szybko możemy poznać całą historię, a wadą ze względu na to, że czytając Idealny Stan odnosi się wrażenie, że jest zwyczajnie za krótka. Zupełnie tak, jakby autor poskąpił opisów i przedstawił wszystko bardzo ogólnie, nie zagłębiając się za bardzo w naturę opisywanego świata. Z bólem serca muszę napisać, że w tym przypadku odebrałem to raczej negatywnie i było wiele momentów, w których aż chciałoby się przeczytać kilka zdań więcej, by lepiej poznać czym są owe Stany i jakie zasady nimi rządzą. Jednakże bez obaw! To nie tak, że opisów nie ma wcale, lecz jest ich, w mojej ocenie, po prostu za mało, a Sanderson przyzwyczaił mnie do tego, że w jego książkach możemy bardzo dobrze poznać dany świat, jego mechanikę oraz historię. Dlatego po lekturze Idealnego stanu, pozostaje lekkie poczucie niedosytu.

Wspominałem, gdzie żyje główny bohater oraz o Stanach, w których rozgrywa się ta historia. Nie napisałem jak dotąd żadnych szczegółów - było to przemyślane z mojej strony. Z racji tak krótkiej opowieści, bardzo łatwo zdradzić jakiś element, który poznaje się dopiero w połowie, co mogłoby zepsuć przyjemność z czytania. Dlatego zdradzę jedynie tyle, że koncepcja świata przypomina chwilami Matrixa - mniej lub bardziej. Może się wydawać, że przez to książka nie zainteresuje osób, które oglądały ten film, ale mogę śmiało powiedzieć, że jest to jednak coś innego, a zarazem bardzo podobnego. Zaintrygowani? To przekonajcie się sami, co mam dokładnie na myśli! W kwestii głównego bohatera, to z początku wydaje się on być okropnym dzieckiem, które cały swój czas spędzał na zabawach z wojskiem i ćwiczeniem magii. Przez to też okropnie mnie irytował, ale z z czasem zdecydowanie zyskał w moich oczach i bardziej go polubiłem. Aczkolwiek, nie jest to mój ulubiony bohater z książek Sandersona, a na dodatek nie czuję, bym go dobrze poznał.

Idealny stan jest lekturą bardzo krótką, do przeczytania dosłownie w jeden wieczór. Korzysta ze znanych pomysłów, lecz Sanderson po raz kolejny pokazuje, że można z nich stworzyć coś ciekawego i zajmującego. Posiada pewne wady, ale ostatecznie nie przeszkadzają aż tak w lekturze. Polecam!

http://hrosskar.blogspot.com/2017/03/idealny-stan.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
630 198 2697
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (101)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd