Hrosskar 
hrosskar.blogspot.com
Mam na imię Łukasz i jestem blogerem z przypadku. Kiedy zakładałem bloga nigdy nie sądziłem, że pomysł ten przetrwa dłużej niż kilka tygodni. A jednak wciąż piszę recenzje, nieprzerwanie już od maja 2015 roku. Chociaż blog nazywa się Świat fantasy, to chyba nie ma takiego gatunku książki, którego definitywnie czytać nie będę. Najczęściej jednak sięgam po fantasy, science fiction, literaturę przygodową i sensacyjną oraz od niedawna również po kryminały. Na co dzień natomiast jestem doktorantem na Wydziale Chemii UAM. Wiąże się to z dojazdami autobusem – w jedną stronę około 45 minut. Bynajmniej nie jest to czas dla mnie stracony, ponieważ jest on wykorzystywany na czytanie kolejnych pozycji z wciąż wydłużającej się listy do przeczytania. Średnio w roku czytam nawet 100 książek.
26 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 21 godzin temu
Teraz czytam
  • Piter. Wojna
    Piter. Wojna
    Autor:
    Piter. Wojna Szymuna Wroczka to pierwsza książka nowego cyklu Uniwersum Metro 2035, gałęzi Uniwersum Metro 2033; oba wywodzą się z kultowej postapokaliptycznej powieści Dmitrija Glukhovsky’ego – Metro...
    czytelników: 141 | opinie: 20 | ocena: 7,39 (36 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-05-25 19:08:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Autor:
Cykl: Skrytobójca (tom 1)

Żaden miłośnik fantasy nie mógł nie usłyszeć o Robin Hobb i jej serii Bastard i Błazen, która liczy na tę chwilę już osiem książek, podzielonych na trzy trylogie. Powieści te przyniosły autorce światową sławę i popularność i zostały przetłumaczone na ponad 20 języków, w tym oczywiście na język polski. Uczeń skrytobójcy jest bardzo dobrym rozpoczęciem tej serii, która zdecydowanie za długo... Żaden miłośnik fantasy nie mógł nie usłyszeć o Robin Hobb i jej serii Bastard i Błazen, która liczy na tę chwilę już osiem książek, podzielonych na trzy trylogie. Powieści te przyniosły autorce światową sławę i popularność i zostały przetłumaczone na ponad 20 języków, w tym oczywiście na język polski. Uczeń skrytobójcy jest bardzo dobrym rozpoczęciem tej serii, która zdecydowanie za długo czekała na przeczytanie.

Uczeń skrytobójcy opowiada o losach młodego Bastarda, który jest nieprawym synem księcia Rycerskiego. W wieku kilku lat trafia na dwór w Królestwie Sześciu Księstw, gdzie jest wychowywany przez szorstkiego koniuszego swego ojca Brusa. Początkowo ignorowany, w pewnym momencie zwraca uwagę króla Roztropnego, który każe uczyć chłopca sekretnej sztuki skrytobójstwa. A ponieważ w żyłach Bastarda płynie błękitna krew, z czasem zaczyna się również uczyć korzystania z Mocy. Bowiem król Roztropny ma wobec Bastarda pewne plany i chce wykorzystać jego umiejętności, jak również pochodzenie, przeczuwając nadchodzące kłopoty. Co dokładnie zamierza król Roztropny? Jakie zagrożenie czyha na życie mieszkańców Królestwa Sześciu Księstw? Jak młody chłopak będzie mógł pomóc swojemu królowi je zażegnać?

Autorka stworzyła w tym cyklu świat, który w gruncie rzeczy przypomina z grubsza nasze średniowiecze, ale dodała do niego delikatne elementy magii. Ta jest przedstawiona bardzo tajemniczo i przez dłuższy czas dowiadujemy się o niej stosunkowo niewiele. Jedynie nieliczni i po długim szkoleniu są zdolni posługiwać się Mocą. Ta nie objawia się spektakularnie, ani widowiskowo. Jedynie pośrednio może stanowić ważny element w wojnie, nigdy zaś bezpośrednio. Nie służy zatem do rozwiązywania problemów, ani walki, lecz głównie do komunikowania się, nawet na duże odległości. Pomimo że jest to prosty i nieskomplikowany system magii, to autorka bardzo umiejętnie go wykorzystuje podczas całej fabuły, nie jest tylko ozdobnikiem, lecz jest ważną częścią wielu wydarzeń oraz intryg.

Siłą tej powieści są postacie z krwi i kości, które autorka bardzo dobrze wykreowała. Imiona bohaterów są proste i dobitnie świadczą o ich cechach charakteru. I tak, spotkamy Króla Roztropnego, który nie podejmuje pochopnych decyzji, lecz starannie wybiera środki do osiągnięcia celu. Jest książę Szczery, który z każdym rozmawia otwarcie i nie ukrywa niczego, czy książę Władczy, będący uosobieniem typowego arystokraty. Mamy również księżną Cierpliwą, która jest uosobieniem spokoju i delikatności. W ten sposób od samego początku wiemy, czego możemy spodziewać się po danej postaci, jakich oczekiwać decyzji i działań. Może z początku wydawać się to dziwne, ale z biegiem czasu buduje to pewien specyficzny i niezapomniany klimat.

Najważniejszą jednak postacią jest Bastard, który jest zarazem narratorem powieści i w pierwszej osobie opowiada o swoich losach, będąc już starym i zmęczonym człowiekiem. Dzięki temu mamy okazję poznać nie tylko to, co widzi i czego jest świadkiem, ale przede wszystkim poznajemy jego myśli, uczucia i przemyślenia. Autorka od samego początku nie kreuje Bastarda na bohatera, który olśniewałby swoją niezwykłością i umiejętnościami. Poznajemy go jako kilkulatka, który musi odnaleźć się w nowej sytuacji i sprostać wysokim wymaganiom Brusa, a później kolejnych nauczycieli. Obserwujemy jak uczy się, jak przeżywa kolejne przygody i z każdą chwilą coraz lepiej go rozumiemy. Po pewnym czasie można wręcz poczuć, jakbyśmy wraz z nim przeżywali jego życie, a nie tylko o nim czytali. Staje się po prostu naszym przyjacielem. Dzięki temu jest to historia, której długo nie zapomnę, a Bastard będzie odtąd jednym z moich ulubionych bohaterów.

W związku z powyższym, trudno tutaj o dynamiczną akcję i liczne zwroty akcji. Historia biegnie swoim ustalonym i nieśpiesznym tempem, a autorka poświęca dużo czasu na poznanie i historię Bastarda. Przez to książka może się wydawać niektórym nudna i przesadnie rozbudowana o wątek młodego chłopaka, lecz to właśnie w jego historii, w tym co myśli i jak przeżywa poszczególne wydarzenia tkwi niezwykły urok i czar tej książki. I nie ma co ukrywać, że przez większość czasu będziemy czytać tylko o jego szkoleniu i przygodach, a dopiero po pewnym czasie pojawia się zagrożenie dla całego Królestwa Sześciu Księstw.

Uczeń skrytobójcy to bardzo dobrze napisane fantasy, które urzekło mnie od samego początku i dało mnóstwo satysfakcji z lektury. To stosunkowo prosta historia, która nie obfituje w wiele zwrotów akcji, ani szybkie tempo, a jednak czytało mi się ją lepiej niż niejedną powieść sensacyjną. Polecam!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/05/uczen-skrytobojcy-robin-hobb.html

pokaż więcej

 
2018-05-24 19:11:41
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
 
2018-05-21 20:58:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Wielu z Was z pewnością zna Micheala Crichtona, jeśli nie z powodu książek, jakie napisał, to z pewnością z ich ekranizacji. Nie sposób nie wspomnieć o Kuli, Trzynastym wojowniku, czy Parku Jurajskim. Po swojej śmierci w 2008 roku, autor pozostawił po sobie wiele pomysłów na kolejne książki, czy niewydane powieści. Jedną z nich są Smocze kły.

Książka zabiera czytelnika do roku 1876. Krajobraz...
Wielu z Was z pewnością zna Micheala Crichtona, jeśli nie z powodu książek, jakie napisał, to z pewnością z ich ekranizacji. Nie sposób nie wspomnieć o Kuli, Trzynastym wojowniku, czy Parku Jurajskim. Po swojej śmierci w 2008 roku, autor pozostawił po sobie wiele pomysłów na kolejne książki, czy niewydane powieści. Jedną z nich są Smocze kły.

Książka zabiera czytelnika do roku 1876. Krajobraz Zachodniej Ameryki ulega nieustannym przemianom. Coraz liczniej na te tereny przybywają nowi osadnicy, którzy, na fali gorączki złota, zakładają kolejne miasta bezprawia. Jednocześnie wojownicze indiańskie plemiona, zamieszkujące tereny zachodniej Ameryki, stawiają sprzeciw i mordują napotkanych ludzi oraz wyżynają załogi w fortach. W takich okolicznościach dwaj paleontolodzy przetrząsają Dziki Zachód w poszukiwaniu bezcennych szczątków dinozaurów, jednocześnie wzajemnie oszukując się i sabotując swoją pracę w rywalizacji, którą później nazwano wojną o kości. W takim zdradliwym otoczeniu porusza się William Johnson, student Yale, który jest zdeterminowany spędzić lato na Dzikim Zachodzie, po spontanicznym i nieprzemyślanym zakładzie.

Smocze kły okazały się być bardzo interesującą i lekką książką osadzoną na Dzikim Zachodzie w czasach tzw. wojny o kości. Co ciekawe, autor w swojej książce umieścił rzeczywiste wydarzenia, jak również bohaterów. Spotkamy zatem profesora Cope'a, jak również Marsha, których konflikt i wzajemna rywalizacja przeszły już do historii. W powieści ich wzajemne relacje, autor nieco złagodził, ale pomimo tego możemy przeczytać jak wzajemnie utrudniają sobie życie, rozpowiadając na około nieprawdziwe informacje, nie mówiąc już o próbach kradzieży znalezionych kości. Jednak oboje w sumie odkryli kilkadziesiąt nowych gatunków dinozaurów, jak również stworzyli podwaliny pod całą paleontologię. W książce znajdziemy również dużo opisów codziennych trudności i problemów związanych z odkrywaniem kości - od kwestii związanych z możliwym atakiem Indian, po wodę i sprawy czysto techniczne. Te, wydawałoby się, nudne informacje, ciekawie urozmaicają lekturę powieści, w której nieustannie coś się dzieje. Dzięki temu Smocze kły czyta się bardzo przyjemnie. Któż bowiem nie chciałby przenieść się na niebezpieczny Dziki Zachód i odkryć nowe, nieznane dinozaury?

Crichton w swoich książkach zawiera zawsze wiele cennych i ciekawych informacji, które bardzo zręcznie przekazuje pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami. Przede wszystkim w Smoczych kłach, autor pokazuje jak wyglądały pierwsze odkrycia dinozaurów w XIX wieku, jak kształtowały się poglądy na temat znajdowanych kości dinozaurów, czy również co nieco na temat ewolucji Darwina. Panowało wówczas ogólne niedowierzanie i nikogo specjalnie nie obchodziły jakieś stare kości. W Smoczych kłach, autor porusza jeszcze jedną ważną, jeśli nie ważniejszą kwestię. Mowa o Indianach i powstaniu Siuksów, które jest wynikiem rozwoju USA, a w zasadzie ekspansji na Zachód, wymierania stad bizonów oraz wybudowania kolei transkontynentalnej. Jest to bardzo gorzkie podsumowanie tamtych czasów i smutne rozważania autora na temat tamtej sytuacji. W połączeniu z całą sytuacją na Dzikim Zachodzie, tworzy to dość posępną atmosferę.

William Johnson to młody chłopak, który niczym szczególnym się nie wyróżnia. Żeby uratować swój honor i nie przegrać zakładu, wybłagał możliwość podróży z profesorem Marshem. Podaje się za świetnego fotografa, lecz wcale nim nie jest i do wyjazdu pilnie uczy się jak obsługiwać aparat i robić zdjęcia. A warto pamiętać, że to był koniec XIX wieku i fotografia była bardzo trudna. Później William nie ma lekko i przeżywa dużo różnych przygód, w tym poznaje jacy naprawdę są profesor Cope i Marsh. I jak się łatwo domyślić, wokół jego losów autor stworzył całą historię. Z czasem ten bohater dojrzewa i staje się młodym mężczyzną, pewnym siebie, który wiele przeżył i nie daje sobą tak łatwo już pomiatać po powrocie z wyprawy. Bardzo polubiłem tego bohatera, a w zasadzie to jak dojrzewa i mężnieje na oczach czytelnika.

Smocze kły są interesującą powieścią przygodową, która zabiera czytelnika na Dziki Zachód, w sam środek wojny o kości i jakże ciekawych odkryć paleontologicznych. To także książka o lojalności, odwadze i przetrwaniu, która zapewnia wiele godzin dobrej lektury. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/smocze-ky-michael-crichton.html

pokaż więcej

 
2018-05-18 08:34:07
Ma nowego znajomego: Anna
 
2018-05-17 20:38:42
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-05-17 20:38:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

W tym roku mija 120 lat od pierwszego wydania Wojny światów Herberta Wellsa. Z tej okazji wydawnictwo Vesper przygotowało specjalne wydanie tej powieści - w twardej oprawie, z niezwykłymi ilustracjami oraz w nowym przekładzie.

Niedaleko Woking, w południowej Anglii, pod koniec XIX wieku, uderza dziwny meteor, który okazuje się być statkiem obcej cywilizacji, pochodzącej z Marsa. Przybysze od...
W tym roku mija 120 lat od pierwszego wydania Wojny światów Herberta Wellsa. Z tej okazji wydawnictwo Vesper przygotowało specjalne wydanie tej powieści - w twardej oprawie, z niezwykłymi ilustracjami oraz w nowym przekładzie.

Niedaleko Woking, w południowej Anglii, pod koniec XIX wieku, uderza dziwny meteor, który okazuje się być statkiem obcej cywilizacji, pochodzącej z Marsa. Przybysze od samego początku nie mają pokojowych zamiarów i bez trudu radzą sobie z każdym przejawem oporu ze strony ludzi... Używają w tym celu strumienia gorąca, a później także czarnego dymu. Zaczyna się panika i wszyscy uciekają z dala od okrutnych, marsjańskich maszyn. Całą historię relacjonuje nam nieznany z imienia pisarz i filozof, będący naocznym świadkiem wydarzeń.

Pomimo że czytałem tę książkę już kilka razy, to za każdym razem zwracam uwagę na coś innego. Przede wszystkim jest to historia ataku Marsjan na Ziemię i opis ludzkich zachowań wobec tego wydarzenia. Początkowo nikt nie traktuje poważnie zagrożenia ze strony kolejnych spadających na Ziemię cylindrów. Dopiero z czasem zaczyna docierać do ludzi powaga i groza sytuacji. Czytając, musimy pamiętać, że pod koniec XIX wieku przesył informacji nie był tak szybki jak jest to obecnie i upłynęło kilka dni zanim cała Anglia zdała sobie sprawę z zagrożenia. Wells bardzo wnikliwie opisuje emocje i zachowania ludzi, przez co można wręcz poczuć jakby autor był rzeczywiście naocznym świadkiem tych wydarzeń. Zapewne każdy zna historię słuchowiska z 1938 roku, które było tak realistyczne, że wśród wielu Amerykanów wywołało prawdziwą panikę. Ten fakt może najdobitniej świadczyć, jak autor umiejętnie operuje opisami i emocjami, żeby zbudować realistyczną grozę. Dzisiaj książka nie wzbudza już takich emocji, ponieważ co chwila motyw ataku obcej cywilizację przewija się w popkulturze, co nie znaczy, że nie jest to interesująca lektura.

Czytając książkę warto zwrócić uwagi na niezwykłe wynalazki, jakimi posługują się Marsjanie. Przede wszystkim jest to strumień gorąca, którego nie sposób nie skojarzyć z dzisiejszym laserem, choć ten w powieści jest bardziej groźny niż współczesny. Kolejnym wynalazkiem jest czarny dym, przy którym od razu pojawia się skojarzenie z trującymi gazami bojowymi, które kilkadziesiąt lat po premierze książki będą powszechnie stosowane podczas I Wojny Światowej. Wells z pewnością wyprzedził swoje czasy i opisał wynalazki, na które nie trzeba było wcale tak długo czekać.

Jak wspomniałem na samym początku, książka została wydana w twardej oprawie. W środku znajdziemy ilustracje Alvima Correa, które wspaniale uzupełniają i urozmaicają lekturę tej powieści. Marsjanie są na nich upiorni, ale i karykaturalni, a obca technologia często wydaje się niezdarna i nieskomplikowana, co ogólnie przyczynia się do przerażającego absurdu, jaki emanuje z tych ilustracji. Przekład został uwspółcześniony i dokonał tego Lesław Haliński. Duże uznanie dla tego pana, ponieważ książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie, a jednocześnie czujemy, że jest to powieść z XIX wieku i to bynajmniej nie po opisie, czy treści. Tłumacz dokonał świetnej roboty i zachował lekko archaiczny styl powieści, a jednocześnie pozbył się pewnej toporności i sztywności języka, cechującego powieści sprzed ponad 100 lat. Również cena tego wydania jest bardzo przystępna - książka kosztuje tylko 23,90 zł. Oczywiście, można powiedzieć, że przecież to klasyk i mały jest koszt wydania takiej powieści. Jednak ile wydawnictw rzeczywiście wydaje klasykę w przystępnych cenach?

Wojna światów w wersji ilustrowanej to przepiękne wznowienie tej klasycznej opowieści, w nowym, uwspółcześnionym przekładzie. Pomimo upływu lat, powieść Wellsa wciąż zachwyca i stanowi interesującą lekturę. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/wojna-swiatow-herbert-george-wells.html

pokaż więcej

 
2018-05-15 19:35:33
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Egzemplarz recenzencki
Autor:
 
2018-05-15 19:32:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Inwazja z Ganimedesa to już moja czwarta przeczytana książka Philipa K. Dicka, a zarazem druga napisana wspólnie z innym autorem. Tym razem Dick wziął na warsztat bardzo popularny w literaturze science fiction motyw inwazji Obcych na naszą planetę.

Ziemia została podbita przez przybyszy z Ganimedesa, przypominających wielkie robaki. Posiadają oni telepatyczne zdolności, dzięki którym...
Inwazja z Ganimedesa to już moja czwarta przeczytana książka Philipa K. Dicka, a zarazem druga napisana wspólnie z innym autorem. Tym razem Dick wziął na warsztat bardzo popularny w literaturze science fiction motyw inwazji Obcych na naszą planetę.

Ziemia została podbita przez przybyszy z Ganimedesa, przypominających wielkie robaki. Posiadają oni telepatyczne zdolności, dzięki którym podporządkowują sobie inne istoty. Ludzkość bez szczególnego oporu ogłosiła kapitulację i jedynie nieliczne grupy partyzanckie podjęły walkę z okupantem. Kluczem do pokonania najeźdźców okazuje się wynalazek doktora Rudolpha Balkaniego, szefa Biura Badań Psychodelicznych, który stworzył urządzenie zniekształcające rzeczywistość. Niestety, Balkani jest wiernym sługą najeźdźców i nie zamierza pozwolić, żeby jego wynalazek został użyty przeciwko przybyszom z Ganimedesa.

Najnowsza wydana po polsku książka Dicka, to stosunkowo krótka powieść, licząca nieco ponad dwieście stron. Pierwotnie została wydana w 1967 wraz z Rayem Nelsonem, który miał ponoć poczęstować Dicka LSD. Od tamtej pory Philip dość często zaczął korzystać z używek, co przełożyło się znacząco do powstania wielu znakomitych, ale i chwilami psychodelicznych książek. I nie inaczej jest w przypadku Inwazji z Ganimedesa. W jego wizji, Obcy zupełnie nie przypominają istot, których byśmy się spodziewali - są to duże i inteligentne robaki, które nie potrafią jednak przeżyć bez swoich wasali. Przejmują władzę za pomocą telepatii, ponieważ chcą okupować Ziemi, a nie ją niszczyć. Po krótkich starciach niemalże cała ludzkość się poddała, za wyjątkiem Percy'ego X stojącego na czele partyzantów, którzy nie zamierzają się poddać, co powoduje zaognienie konfliktu. Dużą rolę w tych starciach, jak i w całej fabule odegrają zdolności telepatyczne, oraz broń potrafiąca zniekształcać rzeczywistość. Dick bardzo umiejętnie i ciekawie wykorzystuje te dwie sprawy do pokazania walki z obcą cywilizacją, która jest zdecydowanie na wyższym poziomie niż Ziemia. Jednakże nie znalazłem w tej książce aż tak wielu interesujących przemyśleń jak w przypadku innych przeczytanych przeze mnie powieści Dicka. Nie znaczy, że ich nie ma. Są, ale jest ich mniej i nie są tak wnikliwe, ani trafne w swoich ponadczasowych treściach.

Jak przystało na Dicka, w książce znajdziemy wiele ciekawych wynalazków, które są obecne w naszym codziennym życiu, bądź dobrze je znamy z wielu filmów i powieści science-fiction. Wśród tych najbardziej oczywistych można wymienić jonoloty, które można określić jako podniebne taksówki, czy wideofony, przez które możemy rozmawiać i widzieć swojego rozmówcę. Znajdziemy tutaj jednak również inne, bardziej przepowiadające przyszłość wynalazki, a mianowicie hotele, które proszą o opłatę i nie pozwalają klientowi odejść bez uiszczenia należności. Można to w łatwy sposób odnieść do wszelkich mikro i makropłatności, z którymi mamy już, niestety, do czynienia na co dzień.

Samo zaś wydanie stoi na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak pozostałych książek Dicka wydanych w Polsce przez wydawnictwo Rebis. Na samym początku znajdziemy wstęp Wojciecha Orlińskiego, w którym przeczytamy m.in o początkach przygody Philipa z narkotykami i ich konsekwencji. Natomiast okładkę, jak i wnętrze zdobią obrazy Wojciecha Siudmaka - niesamowite oraz dość abstrakcyjne, ale za każdym razem poświęcam długie minuty na ich oglądanie. Idealnie pasują do twórczości Dicka i stanowią piękną ozdobę jego książek.

Inwazja z Ganimedesa to całkiem interesująca powieść Dicka, dotycząca inwazji obcej cywilizacji na Ziemię. Jak przystało na Dicka, podchodzi do tematu dość niecodziennie. Nie jest to co prawda najlepsza książka Dicka, ale też trudno nazwać ją złą. Jest po prostu dobra.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/inwazja-z-ganimedesa-philip-k-dick.html

pokaż więcej

 
2018-05-13 18:39:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:
Seria: Artefakty

451° Fahrenheita od dłuższego czasu znajdowała się na mojej liście do przeczytania i w końcu miałem okazję zapoznać się z powieścią Bradbury'ego. Najnowsze wydanie tej książki zdobi grafika niezrównanego Dark Crayona i została wydana w ramach serii Artefakty wydawnictwa MAG, zawierająca mniej lub bardziej znane klasyczne powieści science-fiction.

Książka przedstawia z pozoru prostą historię...
451° Fahrenheita od dłuższego czasu znajdowała się na mojej liście do przeczytania i w końcu miałem okazję zapoznać się z powieścią Bradbury'ego. Najnowsze wydanie tej książki zdobi grafika niezrównanego Dark Crayona i została wydana w ramach serii Artefakty wydawnictwa MAG, zawierająca mniej lub bardziej znane klasyczne powieści science-fiction.

Książka przedstawia z pozoru prostą historię Guy'a Montaga. Jest on strażakiem, lecz zamiast gasić pożary, je wznieca. Jego głównym zadaniem jest bowiem niszczenie... książek, które są uważane za źródło wszelkich niesnasek i nieszczęść w społeczeństwie. Podczas jednego z wezwań zabiera książkę, potem kolejną, aż jego postrzeganie świata zaczyna diametralnie się zmieniać. Jednak cały czas musi ukrywać książki, ponieważ nawet najmniejszy błąd może go kosztować życie...

Pomimo że powieść Bradbury'ego liczy zaledwie 150 stron, to jej lektura jest niezwykle bogata w szczegóły i emocje, jak również ponadczasowe przemyślenia autora. Zupełnie nie odnosi się wrażenia, że jest ona za krótka, ani że autor snuje za długie wywody, choć fabułę można pokrótce streścić w kilku zdaniach. Wszystko zostało bardzo dobrze wyważone. Ogromną zasługą tego faktu jest postać Montaga, który z początku niczym się nie wyróżnia. Jednak pewnego dnia spotyka na swojej drodze do domu dziewczynę, która w niczym nie przypomina mu ludzi, których widuje na co dzień - dostrzega świat wokół siebie i zadaje trudne pytania. Od tego momentu rozpoczyna się w Montagu niezwykła, ale stopniowo przemiana - zaczyna dostrzegać absurdy świata dookoła siebie i gromadzić książki, czego jesteśmy świadkami w trakcie czytania powieści.

Bradbury pokazuje w swojej książce bardzo przerażającą, ale jakże wielce prawdopodobną wizję, w której książki przestały być potrzebne. Wszystko zaczyna się od tego, że w powieściach pojawia się coraz więcej obrazków, aż ostatecznie zostają one zastąpione przez komiksy i trójwymiarowe pisma pornograficzne. Jednocześnie pojawia się coraz więcej streszczeń, żeby każdy mógł znać klasyków, nauka w szkole zostaje ograniczona, zanika znajomość ortografii i języków obcych, człowiek zaś uczy się jedynie jak naciskać przyciski i przestawiać przełączniki. Stopniowe odejście społeczeństwa od książek wiąże się z tym, że ostatecznie wygrały masy, którym słowo intelektualista kojarzyło się tylko i wyłącznie z kujonem, który zawsze się wymądrzał i zbierał lanie od wszystkich. A jak powszechnie wiadomo, ludzie od zawsze bali się tego, co nieznane, w tym przypadku książek. Po pewnym czasie takich przemian, wszyscy ludzie stali się równi - tak naprawdę i bez wyjątku. Zniknął bowiem lęk przed byciem gorszym. Jako podsumowanie swoich rozważań na temat książek, Bradbury zastosował bardzo ciekawą metaforę przyrównując książkę do naładowanego pistolet, który sąsiad trzyma w domu. A to jak jest niebezpieczne i trzeba to zniszczyć. Niezwykła i przerażająca wizja, ale bardzo dobrze przemyślana i cóż by więcej mówić, jakże prawdopodobna...

W powieści Bradbury'ego uderza nie tylko zakaz czytania i posiadania książek, ale na równi wizja społeczeństwa. Jest ono manipulowane na każdym kroku - ludzie stali się zupełnie bezwolni i mechanicznie wręcz wykonują swoją pracę. Rodziny istnieją tylko z nazwy - mężowie i żony nie martwią się o siebie nawzajem, a dzieci są traktowane jako przykry obowiązek i są wysyłane do specjalnych szkół. Ludzie niczym się nie przejmują, ani w nic się nie angażują. Łakną jedynie prostej rozrywki... Spędzają całe dnie oglądając w domach na ekranach swoich wirtualnych krewnych i śledząc ich życie. Człowiek został pozbawiony wolnego czasu, w którym mógłby myśleć, mieć własne zdanie, zamiast tego jest nieustannie atakowany bezużytecznymi informacjami. To wszystko razem buduje wizję świata, która niesamowicie oddziałuje na czytelnika i nie pozwala mu zostać obojętnym wobec treści.

451° Fahrenheita to książka ponadczasowa, która przedstawia świat, w którym czytanie, a przede wszystkim posiadanie, książek jest zakazane. Pomimo upływu ponad 60 lat od jej wydania, to problematyka, jaką niesie ze sobą, jest wciąż jak najbardziej aktualna. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mag!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/451-fahrenheita-ray-bradbury.html

pokaż więcej

 
2018-05-10 20:07:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Do niedawna myślałem, że definitywnie zakończyłem moją przygodę z Uniwersum Metro 2033. Co prawda, nie czytałem z niego zbyt wielu książek z tej serii, ale patrząc na opisy wielu z nich, wydały mi się bardzo podobne do siebie, tylko osadzone w innych realiach. Do lektury Pitera skłoniła mnie w zasadzie jego kontynuacja, która otwiera w Polsce nową serię Uniwersum 2035 i wypadałoby znać co się... Do niedawna myślałem, że definitywnie zakończyłem moją przygodę z Uniwersum Metro 2033. Co prawda, nie czytałem z niego zbyt wielu książek z tej serii, ale patrząc na opisy wielu z nich, wydały mi się bardzo podobne do siebie, tylko osadzone w innych realiach. Do lektury Pitera skłoniła mnie w zasadzie jego kontynuacja, która otwiera w Polsce nową serię Uniwersum 2035 i wypadałoby znać co się działo wcześniej, zanim usiądę do jej lektury.

Piter opowiada o losach młodego mężczyzny - Iwana, diggera z Petersburskiego metra, zamieszkałego na stacji Wasilieostrowska. Jego przygotowania do ślubu przerywa wybuch wojny z Chodnikami, na których padło podejrzenie kradzieży agregatu prądotwórczego, niezbędnego stacji do oświetlania, ale przede wszystkim przy uprawie warzyw. Lokalne starcie wkrótce przeradza się w coś o wiele poważniejszego i bardziej skomplikowanego. Kto okaże się prawdziwym sojusznikiem, a kto zdrajcą? W obronie zasad i własnej stacji Iwan będzie musiał podjąć nierówną walkę.

Petersburdzkie metro po wojnie nuklearnej nie wyróżnia się niczym szczególnym od Moskiewskiego, opisanego przez Glukhovsky'ego. W Piterze znajdziemy wiele różnych frakcji, które rywalizują ze sobą - Chodniki, Weganie i inni. O wielu z nich dowiadujemy się niewiele, czasami autor sygnalizuje jedynie pewne sytuacje z nimi związane, by pokazać jak kruchym i niestabilnym tworem jest społeczność po wojnie nuklearnej schroniona w metrze. Akcja książki koncentruje w zasadzie się na kilkunastu wybranych stacjach, które mniej lub lepiej mamy okazję poznać - jak wyglądają i funkcjonują. Natomiast kilkadziesiąt metrów nad metrem, mamy pozostałości wymarłego świata, które są celem wypraw diggerów po cenne przedmioty, oraz liczne grono mutantów, czyhające na nieostrożnych ludzi. Nie ulega wątpliwości, że całość została ciekawie i różnorodnie przedstawiona, choć chwilami może za bardzo szczegółowo.

W Piterze nie brakuje potyczek, walk w metrze, jak i na powierzchni, czy też zdrad oraz spisków. Akcja jest dynamiczna i obfituje w wiele zwrotów. Zwykła kradzież przeradza się w coś o wiele poważniejszego, czego w pierwszej chwili się nie do końca spodziewałem. Ostatecznie jednak trudno mi było doszukać się czym ta książka różniłaby się od wielu podobnych z Uniwersum Metro 2033. Szczególnie, że wojny pomiędzy frakcjami w metrze, do tego zdrady i spiski, to wybór oczywisty na fabułę tego typu książki. Nie uważam jednak czasu spędzonego z Piterem za stracony, ale nie wiem, czy sięgnę jeszcze kiedykolwiek po jakąś książkę z Uniwersum Metro 2033. Myślałem, że za sprawą Pitera powróci moje zainteresowanie tą serią, ale książka Wroczka utwierdziła mnie w przekonaniu, że ta tematyka przestała mnie zwyczajnie interesować.

Jak przystało na książkę z Uniwersum Metro 2033, nie brakuje tutaj interesujących przemyśleń na temat życia w metrze i dalszych losów cywilizacji w obliczu sytuacji w jakiej znajdują się bohaterowie. Nie zawsze jednak te rozważania idealnie wpasowują się w sytuację, czy są wypowiadane przez osoby, po których bym się tego nie spodziewał, co chwilami psuje całe przesłanie.

Głównym bohaterem jest Iwan, który jest postacią ciekawą postacią z dobrze nakreśloną historią oraz osobowością. To z jego punktu widzenia obserwujemy całą akcję powieści i poszczególne wydarzenia. Musi podejmować trudne decyzje, od których zależy jego życie, towarzyszy broni oraz stacji na której zostawił ukochaną. Oprócz niego, znajdziemy jeszcze kilkoro innych bohaterów, ale ich już niestety nie mamy możliwości tak dobrze poznać.

Piter to historia z pozoru zwyczajnego konfliktu pomiędzy dwoma stacjami Petersburskiego metra po nuklearnej wojnie. Całość okazuje się dużo bardziej skomplikowana niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Niestety, nie jest to powieść, która wyróżniała by się czymś szczególnym na tle innych z Uniwersum Metro 2033. Jest dobra, ale nic więcej.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/piter-szymun-wroczek.html

pokaż więcej

 
2018-05-05 16:36:57
Ma nowego znajomego: johnnykeats
 
2018-05-05 16:36:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:

Cixin Liu od pierwszych stron Problemu trzech ciał oczarował mnie swoim stylem i sposobem w jaki podszedł do, wydawałoby, się znanego tematu, czyli inwazji obcej cywilizacji. Stworzył trylogię hard science fiction na bardzo wysokim poziomie, która urzeka do samego końca i nie pozostawia czytelnika obojętnym na poruszane tematy.

Minęło pół wieku od bitwy w dniu Sądu Ostatecznego. Za sprawą...
Cixin Liu od pierwszych stron Problemu trzech ciał oczarował mnie swoim stylem i sposobem w jaki podszedł do, wydawałoby, się znanego tematu, czyli inwazji obcej cywilizacji. Stworzył trylogię hard science fiction na bardzo wysokim poziomie, która urzeka do samego końca i nie pozostawia czytelnika obojętnym na poruszane tematy.

Minęło pół wieku od bitwy w dniu Sądu Ostatecznego. Za sprawą groźby powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris, ludzka cywilizacja może swobodnie się rozwijać. Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu i następuje wymiana kultury i nauki pomiędzy ludźmi, a Trisolarianami i wydaje się, że obie cywilizacje znajdą porozumienie. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Jak potoczy się historia ludzkości?

Pierwsze kilkadziesiąt stron może z początku wydawać się, że zupełnie nie pasuje do tego, co przeczytaliśmy pod koniec drugiego tomu. Bowiem znajdziemy tutaj historię z 1453 roku o śmierci pewnej czarodziejki, czy przeczytamy o losach śmiertelnie chorego mężczyzny. Po takim opisie, przynajmniej początek, może się wydawać lekko chaotyczny. Jednak w miarę czytania, wszystko zaczyna do siebie pasować, i to w taki sposób, że chwilami nie mogłem wyjść z podziwu dla talentu i pomysłowości autora. W jego książce nie ma mowy o przypadku, wszystko jest starannie zaplanowane od pierwszej strony, aż po ostatnią. Oprócz tego, co kilka rozdziałów pojawiają fragmenty książki Przeszłość poza czasem, w których autor obiektywnie analizuje obecnie opisywaną historię, ze wszystkimi skutkami i przyczynami. Choć są to z reguły dość krótkie fragmenty, to świetnie uzupełniają całą historię, jak również pokazują jak bardzo jest to przemyślana i dopracowana trylogia.

Książka liczy sobie ponad osiemset stron i jest ona zdecydowanie grubsza od poprzednich tomów. Jednak po przeczytaniu, mogę stwierdzić, że jest to wciąż za mało i najchętniej przeczytałbym jeszcze jedną trylogię napisaną takim pięknym stylem. Jest on lekki w odbiorze, a zarazem daleko mu do prostoty. Liu potrafi przykuć uwagę czytelnika i wywołać w nim najrozmaitsze emocje. W całej trylogii nie brakuje tematów trudnych, jak również interesujących wywodów na kwestie naukowe, jak i socjologiczne. Autor pokazuje w tym miejscu ogromną wiedzę - z ogromnym wyczuciem przedstawia czytelnikowi opisy danego wynalazku, czy teorii w sposób prosty i zrozumiały dla każdego. Jednocześnie nie brakuje tutaj rozważań socjologicznych, w których Liu stara się pokazać czytelnikowi jak prawdopodobnie ludzkość się zachowa wobec podobnego zagrożenia. Co ważne, jest to wizja, przy której trudno powiedzieć, że przedstawione wydarzenia i zachowania nie mają prawa się to wydarzyć. Całość jest przedstawiona nad wyraz realistycznie...

Główną bohaterką trzeciego tomu jest Cheng Xin. Z początku pracuje w Planetarnej Agencji Wywiadowczej, której celem jest obserwacja floty trisolariańskiej i samej Trisolaris. Później zaś jest pomysłodawczynią programu, z którym ludzkość wiązała duże nadzieje, a ostatecznie o nim zapomniała. Cheng Xin kilkukrotnie poddaje się hibernacji, dzięki czemu mamy okazję obserwować jak w miarę upływu czasu ludzkość dokonuje kolejnych skoków technologicznych. Jest to bohaterka, która z czasem zaczyna dźwigać ogromny ciężar odpowiedzialności na swoich barkach. Nie zawsze uważa, że dobrze postąpiła, ale za każdym razem najważniejsze dla niej jest przetrwanie ludzkości. W zasadzie trudno tutaj mówić, żebyśmy bardzo dobrze poznali Cheng Xin, podobnie jak innych bohaterów, ale jednocześnie kreacji tych wszystkich postaci trudno cokolwiek zarzucić. Wiąże się to z faktem, że dla Cixina Liu to wizja, rozważania na temat zachowań ludzkości i jej rozwoju, stanowią główny temat całej trylogii. Bohaterowie są oczywiście ważni, ale nie najważniejsi.

Koniec śmierci to znakomite zakończenie cyklu Wspomnienie o przeszłości Ziemi. Pełne interesujących przemyśleń i obserwacji na temat zachowań ludzi wobec zagrożenia ze strony ciemnego lasu. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/05/koniec-smierci-cixin-liu.html

pokaż więcej

 
2018-05-02 20:53:04
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-05-02 15:40:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Cykl: Wikingowie (tom 4)

Cykl Wikingowie Radosława Lewandowskiego miał być w założeniu trylogią, ale ostatecznie stał się tetralogią. Choć po przeczytaniu czwartej, finałowej części, mam mieszane uczucia, czy to aby na pewno jest rzeczywiście koniec i nie będzie piątego tomu. Przekonamy się za jakiś czas.

Kraina Proroka to przede wszystkim opowieść o dalszych losach Erika Erikssona - młodego wikinga, który wraz z...
Cykl Wikingowie Radosława Lewandowskiego miał być w założeniu trylogią, ale ostatecznie stał się tetralogią. Choć po przeczytaniu czwartej, finałowej części, mam mieszane uczucia, czy to aby na pewno jest rzeczywiście koniec i nie będzie piątego tomu. Przekonamy się za jakiś czas.

Kraina Proroka to przede wszystkim opowieść o dalszych losach Erika Erikssona - młodego wikinga, który wraz z oddziałem swoich rodaków trafił do kraju Maurów. Tam wojownicy wplątali się w wojnę pomiędzy królem Ramirem a kalifem Abd ar-Rahmana. Tego ostatniego udało się wikingom podczas bitwy pojmać, lecz zrządzeniem losu cenny jeniec uciekł. Jednak ku zdziwieniu Erika i towarzyszy, Abd ar-Rahman postanowił spłacić swoje zobowiązanie, lecz droga do otrzymania obiecanego złota będzie długa i wyboista.

Wraz z Erikiem i oddziałem wikingów przemierzymy Półwysep Iberyjski i jeszcze lepiej poznamy kulturę i historię tego regionu na początku XI wieku. Będziemy świadkiem kolejnych potyczek, bitew i starć. Ponownie przekonamy się o niezwykłych zdolnościach wikingów i ich taktyce, dzięki której niejednokrotnie pokonują liczniejszego wroga. W międzyczasie pojawia się również kilka spisków i tajemniczych osób, które towarzyszą wikingom, co tylko dodaje smaczku całej historii. Akcja jest dynamiczna, obfituje w zwroty akcji, a na brak potyczek nie można narzekać. Mamy więc wszystko, co powinno się znaleźć w dobrej historii o wikingach.


Kraina Proroka to historia Erika i w zasadzie tylko jego. Niestety. Jest również Oddi - syn Asgota Czerwonej Tarczy, lecz jemu autor przypisał wręcz epizodyczną rolę. Nie będę ukrywać, że od samego początku mojej przygody z cyklem Wikingowie, był to jeden z moich ulubionych bohaterów. Owszem, Oddi popełniał błędy, niekiedy zachowywał się niedojrzale, ale to dzięki temu wydawał się on bardziej prawdziwy i naturalny. Liczyłem, że w Krainie Proroka będę miał też więcej okazji, żeby śledzić jego losy i zobaczyć jak potoczą się losy jego oraz jego towarzyszy. Tymczasem, autor poświęcił mu dosłownie dwie krótkie sceny i w zasadzie na tym kończy się jego historia. Nie powiem, zdziwiło mnie to ogromnie, ponieważ do tej pory Oddi był głównym bohaterem i jego losy spinały wszystkie poprzednie trzy książki. Nie jestem zły na autora w jaki sposób zakończył jego historię, lecz za to, że poświęcił mu tak mało czasu. W zasadzie można odnieść wrażenie, że Lewandowski nie do końca wiedział jak ma dalej potoczyć się historia Oddiego, jak ją sensownie zakończyć i w pewnym momencie po prostu dopisał ją do historii Erika.

Tradycyjnie, autor na samym końcu przygotował obszerny, kilkunastostronicowy suplement, w którym oddziela prawdę od mitów dotyczących obecności wikingów w basenie Morza Śródziemnego. Dowiadujemy się z niego wielu nowych informacji o Kordobie, kalifie Abd ar-Rahmanie i kulturze kalifatu. Było to dla mnie bardzo interesujące uzupełnienie i widać, że autor poświęcił dużo czasu na sprawdzenie wszystkich faktów.

Po Krainie Proroka spodziewałem się, że będzie interesującym zwieńczeniem całego cyklu Wikingowie i zakończy historie obu głównych bohaterów. Tymczasem jeden z nich ukazany jest jedynie epizodycznie, a losy drugiego z nich pozostają wciąż nierozwiązane. Trudno zatem stwierdzić, czy jest to rzeczywiście satysfakcjonujące zakończenie cyklu.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/04/wikingowie-kraina-proroka-radosaw.html

pokaż więcej

 
2018-04-23 20:08:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Cykl: Pęknięta Europa (tom 1)

Europa jesienią rozpoczyna cykl Pęknięta Europa Dave'a Hutchinsona i jest połączeniem klasycznej powieści szpiegowskiej z science fiction. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałem mieszane uczucia wobec tej książki, ale ostatecznie dotrwałem do końca, choć nie była to tak interesująca lektura jak się spodziewałem.

Książka Hutshinsona przedstawia historię Rudiego, kucharza z krakowskiej...
Europa jesienią rozpoczyna cykl Pęknięta Europa Dave'a Hutchinsona i jest połączeniem klasycznej powieści szpiegowskiej z science fiction. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałem mieszane uczucia wobec tej książki, ale ostatecznie dotrwałem do końca, choć nie była to tak interesująca lektura jak się spodziewałem.

Książka Hutshinsona przedstawia historię Rudiego, kucharza z krakowskiej restauracji Maks, któremu przyszło żyć w dość niezwykłych czasach. Europa, jaką znamy, rozpadła się na wiele nowych państw i państewek, w wyniku kryzysów gospodarczych i pandemii. Podróżowanie, a szczególnie przesyłanie paczek i listów stało się niezwykle uciążliwe, ze względu na zaostrzone kontrole graniczne. I w tym momencie pojawia się tajemnicza organizacja Les Coureurs, która zajmuje się dostarczaniem i odbieraniem paczek. Pomimo że akcja dzieje się w XXI wieku, to organizacja używa wielu metod działania i nazewnictwa rodem z powieści szpiegowskich z XIX i XX wieku, co Rudi z początku wyśmiewa, ale ostatecznie zgadza się zostać ich kurierem. Na pozór proste zadania, zaczynają się z czasem komplikować, a sam bohater uświadamia sobie, że za sporami, które toczą kraje Europy, może stać ktoś z zupełnie innej rzeczywistości...

Po powieści szpiegowskiej osadzonych w tak dynamicznie zmieniających się okolicznościach, gdzie z dnia na dzień można obudzić się w innym kraju, spodziewałem się bardziej emocjonującej akcji. Tymczasem Hutchinsonowi nigdzie się nie śpieszy, w swoim tempie opowiada o kolejnych misjach Rudiego i przedstawia realia w jakich przyszło mu żyć. Autor bardzo dużo czasu poświęca życiu bohaterom oraz okolicznościom w jakich się znaleźli. Jest to spowodowane nietypowym, ale ciekawym zabiegiem, jaki został zastosowany w powieści. Otóż, każdy rozdział rozpoczyna się z punktu widzenia nowej, drugoplanowej postaci, która po kilku stronach natyka się na Rudiego. Wielokrotnie autor rozpisuje się bardzo szczegółowo na temat życia jednej z tych postaci, by za chwilę zupełnie o niej zapomnieć i skupić się na głównym bohaterze. Przez to chwilami książka wydawała mi się być zbiorem luźno powiązanych ze sobą opowiadań, w których Rudi odbywa kolejne misje, poznaje nowe osoby oraz dowiaduje się kolejnych informacji na temat sytuacji w Europie. Z czasem jednak zaczyna się wyłaniać główny wątek, choć nie jest on tak oczywisty i prosty do uchwycenia jakby się można było spodziewać.

Główny bohater, czyli Rudi niczym specjalnie się nie wyróżnia, i nie będę ukrywać, że jest bohaterem nudnym i mało interesującym. Popełnia błędy, działa często po omacku, ale z uporem zdobywa doświadczenie, zarówno jako kucharz oraz kurier. Z czasem zaczyna sobie uświadamiać, że jest sterowany przez obcych ludzi i wcale mu się to nie podoba. Zaś pod koniec książki staje się bohaterem, którym myślałem, że będzie od samego początku, czyli niestrudzonym poszukiwaczem prawdy, którego nic nie powstrzyma. Pozostaje mi mieć nadzieję, że w kolejnych tomach Rudi wywrze na mnie lepsze wrażenie.

Wizja Europy, jaką przedstawia Hutchinson nie jest wcale tak bardzo odległa, jakby się mogło wydawać, lecz jak najbardziej prawdopodobna. Wystarczyło kilka kryzysów ekonomicznych i pandemia, żeby Europa zaczęła się rozpadać na coraz mniejsze części. Ludzie tworzą coraz to nowe państwa, niekiedy obejmujące tylko jakiś park narodowy, albo Kolej Transeuropejską. Choć może wydawać się to lekko komiczne, to jednak ma swoje uzasadnienie i w obliczu kryzysów nikt się temu już nie dziwi. Jest to bardzo przemyślana i interesująca wizja, którą na długo zapamiętam.

Mam jednak problem z jednoznaczną oceną tej książki. Z jednej strony mamy bardzo interesującą wizję świata i wielu kwestii z nią związanych, a z drugiej strony dość nieśpieszne tempo akcji, stosunkowo luźno powiązane ze sobą przygody Rudiego oraz przeciętnego głównego bohatera. Momentami miałem ochotę odłożyć książkę na bok, ponieważ przygody głównego bohatera nie były za bardzo interesujące. Co prawda, końcówka wywarła na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie, ale ogólnie spodziewałem się czegoś innego po tej książce. Nie był to czas stracony, ale nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy przygód Rudiego.

Europa jesienią jest interesującym połączeniem powieści szpiegowskiej z science-fiction, której akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości na terenie ogarniętej podziałami Europy. Jednakże nieśpieszne tempo akcji oraz luźno powiązane przygody głównego bohatera spowodowały, że lektura tej książki nie była tak emocjonująca, ani ciekawa jak się spodziewałem.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

http://hrosskar.blogspot.com/2018/04/europa-jesienia-dave-hutchinson.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
728 284 4375
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (124)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd