Hrosskar 
hrosskar.blogspot.com
Mam na imię Łukasz i jestem blogerem z przypadku. Kiedy zakładałem bloga nigdy nie sądziłem, że pomysł ten przetrwa dłużej niż kilka tygodni. A jednak wciąż piszę recenzje, nieprzerwanie już od maja 2015 roku. Chociaż blog nazywa się Świat fantasy, to chyba nie ma takiego gatunku książki, którego definitywnie czytać nie będę. Najczęściej jednak sięgam po fantasy, science fiction, literaturę przygodową i sensacyjną oraz od niedawna również po kryminały. Na co dzień natomiast jestem doktorantem na Wydziale Chemii UAM. Wiąże się to z dojazdami autobusem – w jedną stronę około 45 minut. Bynajmniej nie jest to czas dla mnie stracony, ponieważ jest on wykorzystywany na czytanie kolejnych pozycji z wciąż wydłużającej się listy do przeczytania. Średnio w roku czytam nawet 100 książek.
26 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Imię wiatru
    Imię wiatru
    Autor:
    Pierwszy tom Kronik Królobójcy. Kvothe to człowiek legenda. Wielki mag, geniusz muzyki, bohater i złoczyńca - namówiony przez Kronikarza - wspomina swe barwne życie. Od dzieciństwa spędzonego w trupi...
    czytelników: 6562 | opinie: 255 | ocena: 8,27 (2494 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-13 09:49:14
Ma nowego znajomego: Silaqui
 
2018-08-09 15:35:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Domenic Jordan (tom 1)

Z twórczością Anny Kańtoch spotkałem się niedawno w antologii Inne światy. Jej opowiadanie Człowiek, który kochał stanowiło ciekawą wizję alternatywnej Polski. Dlatego postanowiłem sięgnąć po pierwszy z tomów opowiadań o Domenicu Jordanie, czyli Diabeł na wieży. Pierwotnie został on wydany przez Fabrykę Słów w 2005 roku, a miesiąc temu został on wznowiony przez Wydawnictwo Powergraph.

...
Z twórczością Anny Kańtoch spotkałem się niedawno w antologii Inne światy. Jej opowiadanie Człowiek, który kochał stanowiło ciekawą wizję alternatywnej Polski. Dlatego postanowiłem sięgnąć po pierwszy z tomów opowiadań o Domenicu Jordanie, czyli Diabeł na wieży. Pierwotnie został on wydany przez Fabrykę Słów w 2005 roku, a miesiąc temu został on wznowiony przez Wydawnictwo Powergraph.

Diabeł na wieży zawiera sześć nie za długich opowiadań, które łączy ze sobą postać tajemniczego Domenica Jordana. Z zawodu jest on medykiem, z zamiłowania – tropicielem magii, zagadek i spraw nierozwiązanych. W trakcie tych opowiadań, Jordan stanie przed wieloma, z pozoru nierozwiązywalnymi zagadkami i niejednokrotnie sam będzie w niebezpieczeństwie.

Akcja opowiadań dzieje się w Okcytanii, która przywodzi na myśl Francję z końca XVII wieku. Dowiadując się kolejnych informacji o tym świecie nie sposób nie pomyśleć, że przypomina on świat znany z powieści Aleksandra Dumasa. Jednak różni się on zasadniczo - można tutaj spotkać demony, selvenes, przypominające elfy, czy wilkołaki i inne istoty. A jednocześnie jest tutaj silnie zaznaczona pozycja kościoła - święci uzdrawiają ludzi, obdarowują wyjątkowymi zdolnościami, a magia współistnieje obok religii. W trakcie opowiadań dowiadujemy się niestety jedynie strzępów informacji o Okcytanii, a akcja rozgrywa się głównie w mniejszych miejscowościach i to je mamy lepiej bądź gorzej poznać. O samym zaś świecie, regułach jakie w nim panują, ustroju politycznym, nie dowiadujemy się za wiele. Szkoda, że autorce nie udało się wpleść pomiędzy interesującą akcję kilku zdań dodatkowego opisu świata, wówczas zbiór byłby znacznie bardziej interesujący.

Domenic Jordan, jak wspomniałem, jest lekarzem, ma protekcję jednego z hierarchów kościoła i może zajmować się naukową stroną magii. Fascynuje go wpływ magii na ludzki organizm - deformacje, nadnaturalne zdolności, jak również wszelkiego rodzaju choroby. Cechuje go duża ciekawość, która sprowadza na niego kłopoty, jak i kolejne trudne zagadki do rozwiązania. Od samego początku polubiłem Jordana, który swoim zachowaniem i sposobem myślenia bardzo przypomina Sherlocka Holmesa. Niemniej jednak odniosłem wrażenie, że tej Jordanowi brakuje głębi, większej wyrazistości. Zabrakło mi kilku szczegółów z jego życia, jakiś wspomnień, celów, planów. A w opowiadaniach nie dowiadujemy się nic ponad to, co jest niezbędne do kreacji tej postaci w opowiadaniach. Posiada on wiele tajemnic i co prawda o paru z nich dowiadujemy się w trakcie lektury, ale to zdecydowanie za mało.

Znacznie lepiej wypada sama akcja, zagadki kryminalne i klimat jaki stworzyła autorka. Każda zagadka jest różna od pozostałych, wymaga zastosowywania innego podejścia do sprawy, przez co cały zbiór czytałem z dużą przyjemnością, choć nie jest on zbyt obszerny. A na tempo akcji nie ma co narzekać - jest ono odpowiednio wyważone i zapewnia dużo wrażeń czytelnikowi. Autorka tworzy również mroczny klimat w swoich opowiadaniach - największym potworem nie jest to, co nadprzyrodzone, lecz człowiek. Postacie, jakie spotyka Jordan łatwo zrzucają wszelką winę na demony, lecz tak naprawdę to oni są winni najgorszych niegodziwości. O czym niejednokrotnie przekonałem się w trakcie lektury

Diabeł na wieży to zbiór sześciu opowiadań detektywistycznych, osadzonych w świecie fantasy, przypominającym Francję pod koniec XVII wieku. Zagadki są interesujące i do samego końca trzymają w napięciu, ale zabrakło mi większej wyrazistości w kreacji świata oraz głównego bohatera.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Powergraph!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/08/diabe-na-wiezy-anna-kantoch.html

pokaż więcej

 
2018-08-08 19:31:43
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Kroniki królobójcy (tom 1) | Seria: Fantasy
 
2018-08-05 16:41:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Wyznaję zasadę, że nawet jeśli autor popełnił straszne i niewybaczalne rzeczy, to należy oddzielać jego osobę od jego twórczości. Dlatego bez uprzedzeń sięgnąłem po powieść Marion Zimmer Bradley pomimo że wiedziałem jakich czynów dopuściła się wobec swojej córki. Mgły Avalonu jest to kolejna książka, która opowiada o legendzie Króla Arturze, lecz w mniej klasyczny sposób. A mianowicie historia... Wyznaję zasadę, że nawet jeśli autor popełnił straszne i niewybaczalne rzeczy, to należy oddzielać jego osobę od jego twórczości. Dlatego bez uprzedzeń sięgnąłem po powieść Marion Zimmer Bradley pomimo że wiedziałem jakich czynów dopuściła się wobec swojej córki. Mgły Avalonu jest to kolejna książka, która opowiada o legendzie Króla Arturze, lecz w mniej klasyczny sposób. A mianowicie historia jest opowiedziana tylko i wyłącznie z perspektywy kobiet dzierżących władzę zza tronu.

Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że Mgły Avalonu były jedną z najdłużej czytanych przeze mnie książek. Złożyło się na to kilka spraw - przede wszystkim brak czasu, ale nie da się ukryć, że jest to ogromne tomiszcze - ponad tysiąc stron dużego formatu w twardej oprawie i bynajmniej nie jest to lektura na dwa wieczory, ani na trzy. Odniosłem wrażenie, że część wydarzeń i niektóre sceny spokojnie można byłoby skrócić i nie wyszłoby to na szkodę powieści. Niemniej jednak wciąż byłoby to opasłe tomiszcze, ale już nie tak bardzo.

Historia opowiedziana w książce rozpoczyna się od romansu zamężnej wówczas Igriany z Utherem Pendragonem, aż po śmierć Króla Artura. Powieść obejmuje zatem kilkadziesiąt lat burzliwej historii Anglii. Nie tylko przeczytamy jak po latach walk zostało zażegnane zagrożenie ze strony Saksonów, ale również jak chrześcijaństwo coraz silniej wkraczało na te tereny, wypierając rodzimą wiarę, co nie wszystkim się podobało i wiele innych. Bradley świetnie oddała tę przemianę, która dokonuje się na oczach bohaterów w trakcie tych kilkudziesięciu lat. Z początku zmiana może wydawać się być niezauważalna, ale z czasem dostrzegamy, jak świat, w którym żyją bohaterowie się zmienił, dla niektórych dość diametralnie. Ponadto, w książce zostały poruszone najważniejsze motywy związane z panowaniem Artura, takie jak jego miecz Excalibur, miłość Gwenifer i Lancelota, Morgiana jako czarodziejka, która chce zaszkodzić swojemu bratu, poszukiwania świętego Graala, historia Drustana i Isotty i wiele innych. Nie zawsze jednak te motywy były przedstawione tak jak pamiętałem ze znanych mi wersji legend, ale trudno cokolwiek zarzucić autorce w tej kwestii.

Przez znaczą część książki narratorką jest Morgiana. Jest ona kapłanką Avalonu, która początkowo bardzo wspiera swojego brata, a później usilnie stara się go z niego zrzucić. Przyczyną tego jest fakt, że Artur sprzeniewierzył się przysiędze, jaką złożył i odwrócił się od Avalonu na rzecz chrześcijaństwa za namową swojej pobożnej żony. Gwenifer dość szybko po ślubie staje się bardzo pobożna, można powiedzieć, że aż za bardzo i silnie wpływa na wszelkie decyzje swojego męża. Sam zaś Artur zdaje się być marionetką w jej rękach, pozwala jej sugerować co ma zrobić, a jednocześnie kilka razy daje jej przyzwolenie na miłość z Lancelotem, widząc jak oboje na siebie patrzą. Oprócz Morgiany, Gwenifer i Igriany, poznamy również kilkanaście innych kobiet, które niekiedy mają zdecydowanie odmienne punkty widzenia na dane wydarzenia, czy zachowanie. To jednak powoduje, że książkę, pomimo swojej objętości, czyta się bardzo przyjemnie i trudno tutaj o nudę i monotonność.

Trudno byłoby opisać wszystkich bohaterów, jacy są, jakie snuli plany i jak ich odebrałem. Przez ponad tysiąc stron z niektórymi postaciami się zżyłem i ogromnie je polubiłem, niektóre zdążyły w tym czasie zginąć, a jeszcze inne nie wzbudziły we mnie za grosz sympatii. Nie da się jednak ukryć, że bohaterowie książki, a w zasadzie bohaterki, zostały bardzo dobrze wykreowane i trudno tutaj o jakiekolwiek słowa krytyki. Przez całą książkę miałem okazję bardzo dobrze je poznać, każda z nich była inna, z własnymi ambicjami i planami. Nieco gorzej przedstawia się to z płcią męską. Artura, jego rycerzy i innych mężczyzn poznajemy tylko i wyłącznie z perspektywy kobiet. Ani razu autorka nie prowadzi narracji z ich punktu widzenia, co za tym idzie, zapomnijcie o wszelkich bitwach i wojnach. O nich dowiadujemy się z relacji kobiet, które czekają na swoich mężów, rodzą w tym czasie dzieci, doglądają domu bądź dworu i zajmują się kobiecymi sprawami. Z początku miałem mieszane uczucia, ale z czasem się do tego zdążyłem przyzwyczaić.

Marion Bradley stworzyła w Mgłach Avalonu bardzo ciekawą wersję legendy o królu Arturze, którą z pewnością zapamiętam na długo. Poprowadzenie narracji tylko i wyłącznie z punktu widzenia kobiet było interesującym zabiegiem i nie powiem, że taki sposób opowiedzenia tej historii też ma swój urok, choć trzeba się do niego przyzwyczaić. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/08/mgy-avalonu-marion-zimmer-bradley.html

pokaż więcej

 
2018-07-30 18:59:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Mitologie, to wręcz niewyczerpane skarbnice motywów, imion i historii dla pisarzy, nie tylko fantastyki. Nie sposób wymienić jak dla wielu książek były one inspiracją i natchnieniem. Wśród wszystkich mitologii, grecka jest bodaj najbardziej znana w kulturze europejskiej i osobiście po raz pierwszy zetknąłem się z nią już w podstawówce. Od tamtej pory mam do niej sentyment, dlatego z wielkim... Mitologie, to wręcz niewyczerpane skarbnice motywów, imion i historii dla pisarzy, nie tylko fantastyki. Nie sposób wymienić jak dla wielu książek były one inspiracją i natchnieniem. Wśród wszystkich mitologii, grecka jest bodaj najbardziej znana w kulturze europejskiej i osobiście po raz pierwszy zetknąłem się z nią już w podstawówce. Od tamtej pory mam do niej sentyment, dlatego z wielkim entuzjazmem usiadłem do lektury Kirke, autorki Madeline Miller.

Jest to opowieść o córce boga słońca Heliosa - najpotężniejszego z tytanów i jednej z nimf. Kirke od samego początku dziwnym dzieckiem - nie jest dostatecznie ładna na nimfę, nie interesują ją uczty i biesiady, a na dodatek posiada ludzki głos. Szuka zatem własnego miejsca wśród śmiertelników i tam właśnie odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje zesłana na wyspę Ajaja, gdzie jej losy skrzyżują się m.in z Minotaurem, Dedalem i Ikarem, jak również z Odyseuszem.

Miller interesująco przedstawia cały panteon bogów olimpijskich - są oni bezwzględni, urządzają nieustannie bale, płodzą potomstwo i uwielbiają bawić się kruchym życiem śmiertelnych ludzi. W opozycji do tego poznajemy Kirke, która jest bardziej ludzka i ma więcej współczucia aniżeli wszyscy bogowie razem wzięci. Jednak to sprowadza na nią wygnanie i życie niczym w więzieniu na wyspie Ajaja. Przez cały ten czas nieustannie poszukuje własnej tożsamości, próbuje dowiedzieć się kim dokładnie jest i jakie jest jej przeznaczenie. Po zesłaniu na wyspę zaczyna uczyć się magii ziół, jak przyrządzać eliksiry i tkać zaklęcia. To tam uczy się pokory, cierpliwości oraz odwagi i staje się potężną wiedźmą, przed którą czują niepokój nawet najwięksi z bogów. Na przestrzeni całej książki bardzo się zmienia, a jej poszukiwania własnej tożsamości stanowią miłe uatrakcyjnienie powieści.

Nie jest to powieść bez wad. Najogólniej mówiąc, autorka zainspirowała się mitologią grecką, a w zasadzie wykorzystała ją jako szkielet i wypełniła puste miejsca dodatkowymi dialogami oraz opisami. W ten sposób, z grubsza mówiąc, powstała Kirke. Trudno zatem tutaj o wielkie niespodzianki i emocjonujące zwroty akcji, jeśli zna się, nawet bardzo pobieżnie, mitologię grecką. I to w zasadzie jest moje największe rozczarowanie. Spodziewałem się, że autorka doda więcej od siebie, tworzy odrębną historię, ale z bogami greckimi w tle. A tymczasem dostajemy opowiedziane wybrane mity, tylko innymi słowami. Przez to momentami miałem ochotę odłożyć na bok książkę, ponieważ wiedziałem jak się skończy historia z Minotaurem, co się stanie z Odyseuszem po wypłynięciu z wyspy i tak dalej. Oczywiście, autorka stara się to urozmaicić, wplatając nowe historie, pomiędzy te znane, dopowiadając niektóre rzeczy, ale generalnie bazowanie na czymś powszechnie znanym, nie do końca wyszło na dobre tej powieści. Być może gdyby autorka opowiedziała historię innego boga z mniej znanej mitologii, to książka bardziej przypadłaby mi do gustu i czytałbym ją z większą przyjemnością. A tak była to tylko przeciętna lektura...

Kirke jest powieścią dość przeciętną, która przedstawia losy tytułowej nimfy. Autorka opowiada jej historię, urozmaicając niektóre wątki, ale ogólnie rzecz mówiąc, przeczytamy dokładnie to, co znamy z mitologii greckiej i nic więcej... Szkoda, ponieważ książka zapowiadała się naprawdę bardzo dobrze.

Za możliwość przeczytania ebooka serdecznie dziękuję księgarni Virtualo.pl!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/07/kirke-madeline-miller.html

pokaż więcej

 
2018-07-27 11:00:43
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-07-27 11:00:05
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-07-21 20:24:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:

Będąc w liceum przez dłuższy czas marzyłem o tym, żeby zostać lekarzem, ale ostatecznie skończyłem chemię i robię z niej aktualnie doktorat. Był to w mojej ocenie słuszny krok, choć do tej pory uwielbiam wszelkiego rodzaju seriale medyczne jak Ostry dyżur, Chirurdzy, czy Dr House. Jednak nie zawsze pokazują one jak naprawdę wygląda świat lekarzy i ich praca w szpitalu. Postanowił to zmienić... Będąc w liceum przez dłuższy czas marzyłem o tym, żeby zostać lekarzem, ale ostatecznie skończyłem chemię i robię z niej aktualnie doktorat. Był to w mojej ocenie słuszny krok, choć do tej pory uwielbiam wszelkiego rodzaju seriale medyczne jak Ostry dyżur, Chirurdzy, czy Dr House. Jednak nie zawsze pokazują one jak naprawdę wygląda świat lekarzy i ich praca w szpitalu. Postanowił to zmienić Adam Kay opisując swoje doświadczenia w książce o intrygującym tytule Będzie bolało.

Adam Kay to były brytyjski lekarz, który porzucił swój zawód będąc o krok od skończenia specjalizacji i przejścia na znacznie lepsze warunki pracy. Złożyło się na to wiele kwestii, które szczegółowo opowiada w książce. Swoją historię rozpoczyna od objęcia posady stażysty, a kończąc na starszym rezydencie. Jako specjalizację wybrał ginekologię, która na pozór wydaje się być prosta i przyjemna, ale nic bardziej mylnego. To ciągłe porody, cesarskie cięcia, zszywanie ran, usuwanie ciąż pozamacicznych i wiele innych... W szpitalach, w którym Adam Kay pracuje nikt nie pilnuje czasu pracy, nikt nie przestrzega ustawowego tygodnia pracy, poza kontrolami. Młodzi lekarze są wyzyskiwani do granic sił fizycznych, zostając praktycznie codziennie po kilka godzin na bezpłatnych nadgodzinach. To powoduje, że trudno im wziąć urlop, a spotkania z bliskimi i przyjaciółmi praktycznie nie istnieją...


Będzie bolało ma formę pamiętnika, w którym zostały opisane wybrane dni pracy autora w kilku szpitalach w ramach robienia specjalizacji. Wpis z danego dnia stanowi podsumowanie tego, co się wtedy wydarzyło - czasami są to jakieś przemyślenia, jakiś trudny przypadek, a niekiedy jak system wymusza ciągłą pracę, oraz jak zabiera kolejne przywileje lekarzom (np. możliwość spania w nocy, jak nic się nie dzieje). Kay opisuje również jak trudno mu było znaleźć czas dla najbliższych, nie mówiąc o czymś tak prozaicznym jak odbiór paczki z prezentem. Te wpisy w pamiętniku zostały napisane w sposób chłodny i rzeczowy, a w przypisach autor wyjaśnia co trudniejsze zwroty medyczne. I dopiero po przeczytaniu wielu takich wpisów wyłania się w pełni obraz pracy w szpitalu i wszelkich niedogodności z nią związanych. Autor nie ukrywa również ile zarabiał i jeśli ktoś się łudzi, że są to duże pieniądze, to jest w dużym błędzie. Nic więc dziwnego, że często w tym zawodzie zostają najwytrwalsi, którzy mają pasję i powołanie do bycia lekarzem. Wielu innych woli zająć się czymś innym, nawet nie mając umiejętności i zarabiać więcej, a mieć zdecydowanie mniejszą odpowiedzialność i więcej czasu wolnego.

Jednak w ciągu wielu lat pracy, autorowi zdarzyło się wiele pozytywnych wydarzeń. Czasami są to nieoczekiwane podziękowania od pacjentów, lub od kogoś ze szpitala, odebranie porodu od kobiety, która była jakiś czas temu w poradni leczenia niepłodności, czy bezproblemowe przyjścia na świat kolejnego dziecka. Kay wielokrotnie podkreśla, że to właśnie radość z narodzin, ocalenia życia dziecka i matki powodowało, że wciąż miał siłę, żeby się nie poddawać i dalej pracować.

Książka ma zdecydowanie pesymistyczny wydźwięk i dość ponury nastrój. Na szczęście, Kay rozładowuje to wplatając w swoje opowieści żarty, ironię oraz sarkazm. Wielokrotnie nie mogłem się powstrzymać od śmiechu jak błyskotliwie i z humorem podsumował daną sytuację lub jak wybrnął z trudnego pytania pacjentki. Starannie to wszystko wyważył - nie jest tego za dużo, a przy tematach smutnych, czy bolesnych zachowuje powagę, czasami pozostawiając czytelnika z trudnym pytaniem retorycznym. To powoduje, że książkę czyta się nadzwyczaj dobrze, a w obraz w jaki się z niej wyłania trudno nie uwierzyć i nie zastanowić się nad nim chociaż na chwilę.

Kay porusza jeszcze jeden problem, a mianowicie wizerunku lekarza. Jak autor podkreśla, pacjenci nie uważają lekarzy za ludzi, to jest po prostu lekarz, jakby to nie był zawód, a gatunek inteligentnych istot. Lekarze nie mają prawa być chorzy, zmęczeni, czy się pomylić. Kiedy autor po raz pierwszy to poruszył, to byłem zdziwiony jak tak można myśleć, ale później po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że tak rzeczywiście jest. Dlatego może po przeczytaniu tej książki już nie będziemy się tak wściekać na kolejki, lecz spokojnie poczekamy aż zostaniemy przyjęci. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są lekarze i lekarze. Tacy, co z chęci zysku przyjmą dwadzieścia osób, kompletnie nie interesując się pacjentem, byle tylko przyjąć ich jak najwięcej. Ale są też i tacy, co przyjmą w godzinę tylko pięć osób, choć umówionych mają drugie tyle, ale rzetelnie poświęcą ten czas pacjentowi i skutecznie pomogą.

Będzie bolało z jednej strony jest to po prostu pamiętnik młodego lekarza, który porzucił zawód i opisuje jak pracował w kilku brytyjskich szpitalach robiąc specjalizację. Z drugiej zaś strony to próba nagłośnienia tematu jak ciężko pracują lekarze, jak wielka jest ich odpowiedzialność, a jak mało mają za to wdzięczności. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/07/bedzie-bolao-adam-kay.html

pokaż więcej

 
2018-07-15 16:20:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018
Seria: Legendarz

Magiczne zawody. Kowal, czarodziej, alchemik to już kolejna, dziesiąta książka z serii Legendarz, autorstwa Witolda Vargasa i Pawła Zycha. Tym razem autorzy skupili się na zawodzie kowala, który tylko z pozoru jest zwykłą profesją polegającą na tworzeniu różnych rzeczy z metali, a w trakcie wieków narosło wokół niego wiele historii i legend. .

Książka rozpoczyna się od rodzajów żelaza, jego...
Magiczne zawody. Kowal, czarodziej, alchemik to już kolejna, dziesiąta książka z serii Legendarz, autorstwa Witolda Vargasa i Pawła Zycha. Tym razem autorzy skupili się na zawodzie kowala, który tylko z pozoru jest zwykłą profesją polegającą na tworzeniu różnych rzeczy z metali, a w trakcie wieków narosło wokół niego wiele historii i legend. .

Książka rozpoczyna się od rodzajów żelaza, jego właściwości, jakie obrzędy i historie towarzyszyły jego wytapianiu, po opowieści związane z kowalami i ich perypetiami, aż po alchemików i czarodziejów. A całość jak zwykle bardzo bogato ilustrowana przez obu autorów.

Magiczne zawody są pozycją znacznie obszerniejszą w tekst aniżeli poprzednie książki z serii Legendarz, z czego bardzo się cieszę. Bardzo lubię styl Zycha i Vargasa - jest on przystępny i ciekawy, a zarazem stylizowany na opowieści snute przy ognisku i nie mam nic przeciwko, że historie w tej książce są dłuższe niż w innych tomach serii. Autorzy wyróżnili znakiem pióra legendy i baśnie, żeby odróżnić je od pozostałych testów, choć napisane zostały w bardzo podobnym stylu. Chwilami trudno mi było rozróżnić te dwa rodzaje utworów, ale w żaden sposób nie wpłynęło to odbiór książki. Dodatkowo zostały również dodane przypisy, wyjaśniające niektóre szczegóły w tekście, dzięki czemu nie burzy to baśniowego i osnutego legendami stylu opowieści, a jednocześnie dowiadujemy się wielu istotnych rzeczy, które nie pasowałyby, żeby umieścić je tekście.

Nie będę ukrywał, że kolejny raz jestem oczarowany książką Zycha i Vargasa. Autorzy w znakomity sposób połączyli ze sobą tak wiele różnych kwestii związanych z zawodem kowala, alchemika i czarodzieja, że jestem pełen podziwu. Jednocześnie nie ma się poczucia, że coś zostało dodane na siłę, żeby tylko zwiększyć liczbę stron, ale wszystkie opowiedziane historie stanowią integralną całość. Znalazłem tutaj wiele nieznanych dla mnie informacji, ciekawostek i anegdot, a sądziłem, że wiem dużo na temat legend i historii związanych z żelazem, zamianą ołowiu w złoto i alchemii.

Z książki dowiemy się kim był rudnik, jak Matka Natura pochylona nad kowadłem starannie wykuwa z czterech żywiołów każdą istotę chodzącą po Ziemi, jak kowale odmładzali kobiety bijąc je młotami, o pewnym kowalu, który oszukiwał śmierć w bardzo sprytny sposób, czy o gwoździach, którymi Pan Jezus został przykuty do krzyża. W przytoczonych historiach pojawiają się również Cyganie, czy też małpy i wiele, wiele innych historii. Zych i Vargas wykonali ponownie kawał dobrej roboty, zbierając materiały i prezentując go w przystępnej formie z przepięknymi ilustracjami.

Magiczne zawody to prawdziwa skarbnica wiedzy o dawnych wierzeniach, podaniach i opowieściach związanych z kowalami, alchemikami i czarodziejami. Kolejny raz była to bardzo udana lektura, przy której miło spędziłem kilka godzin. Polecam!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/07/magiczne-zawody-kowal-czarodziej.html

pokaż więcej

 
2018-07-11 20:37:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Kilka lat temu rozpoczęła się moja przygoda z klasykami literatury grozy w postaci Lovecrafta, czy Poego. Zapoznając się z tymi dziełami nie sposób nie było natknąć się na nazwisko Stefana Grabińskiego – jedynego polskiego klasyka literatury niesamowitej. Jego kariera pisarska miała wzloty i upadki, ale szczęśliwie nie został on zapomniany i jest wciąż wznawiany. Muzeum dusz czyśćcowych... Kilka lat temu rozpoczęła się moja przygoda z klasykami literatury grozy w postaci Lovecrafta, czy Poego. Zapoznając się z tymi dziełami nie sposób nie było natknąć się na nazwisko Stefana Grabińskiego – jedynego polskiego klasyka literatury niesamowitej. Jego kariera pisarska miała wzloty i upadki, ale szczęśliwie nie został on zapomniany i jest wciąż wznawiany. Muzeum dusz czyśćcowych stanowi tego dowód i jest to zbiór zawierający wybór najlepszych nowel Stefana Grabińskiego, ozdobiony stylowymi ilustracjami, autorstwa Macieja Kamudy.

Muzeum dusz czyśćcowych liczy ponad pięćset stron i oprócz 33 opowiada zawiera również posłowie Macieja Płazy Grabiński: mechanik zaświata. Całość wydana w twardej oprawie, podobnie jak zbiory opowiadań Lovecrafta, czy Poego. Wydanie jest ponownie na bardzo wysokim poziomie i można poczuć, że trzymamy w ręku książkę wyjątkową. Nie jest to jednak zbiór, który można przeczytać od deski do deski kilka dni, ponieważ wymaga on skupienia od czytelnika i dobrego zapoznania się z opisywanymi realiami, aby w pełni docenić twórczość Grabińskiego. Mnie lektura tej książki zajęła dwa razy dłużej niż powieść o podobnej liczbie stron. Również do języka stosowanego w opowiadaniach trzeba przywyknąć, ponieważ autor tworzył na początku XX wieku, a dodatkowo stylizował swoje teksty, więc niektóre wyrażenia, zwroty, składnia wygląda troszeczkę inaczej. Natomiast jego opisy są niezwykle plastyczne, bogate w szczegóły, dzięki czemu możemy przenieść się do opisywanych realiów i poczuć to, co bohaterowie.

O czym zatem są opowiadania? Tematów, jakie porusza Grabiński jest bardzo dużo i trudno byłoby opowiedzieć o każdym tekście chociaż pokrótce, nawet w dość obszernej książce. Niemniej jednak można je podzielić na kilka takich motywów, które przewijają się w Muzeum dusz czyśćcowych. Pierwszym i bodaj najbardziej rozpoznawalnym jest ten związany z koleją. Niewyjaśniona obecność Smolucha, zwiastującego katastrofę, fałszywe alarmy ostrzegające o katastrofie kilka stacji od tej, na której miało dość do zdarzenia, zapomniane i stare budynki kolejowe, historia ślepego toru, pojazd-widmo napędzany upiorną siłą, zaginione pociągi w niewyjaśnionych okolicznościach i wiele innych. Grabiński świetnie operuje napięciem w opowiadaniach i próżno w nich szukać grozy w formie dosłownej – jest to bardziej poczucie niepokoju i niewiadomego, które w połączeniu ze świetnie zarysowaną historią, tworzy niezwykły nastrój. Z pozoru prosty temat, a jednak autor potrafił świetnie wykorzystać go do stworzenia zapadających w pamięci utworów.

Kolejnym z tematów jest związany z ogniem i pożarami. Poznamy tutaj historię Magdy, która dziwnym trafem jest zawsze w domu, który ulega spaleniu, o Pożarowisku, na którym każdy dom ulega prędzej, czy później spaleniu, jak również o pewnym mężczyźnie, który ulegał wdziękom kobiecym jedynie, kiedy niedaleko niego płonął ogień. Znajdziemy także legendę strażacką o strażaku, którego ogień się nie imał, czy pewną gawędę kominiarską o Białym Wyraku, który gnieździ się w nieczynnych kominach. W tą tematyką jest związane również Muzeum dusz czyśćcowych, które w swoich zbiorach posiada przedmioty związane z duszami będącymi w czyśćcu – niekiedy jest to wypalona dłoń na książce, innym razem na kawałku mebla. Co ciekawe, Grabiński wzorował je na istniejącym muzeum znajdującym się w Rzymie. Wielu z bohaterów tych opowiadań ulega mrocznemu urokowi ognia i popada w szaleństwo, obłęd, albo traci panowanie nad sobą. Jednocześnie mamy opowiadanie, w którym strażacy walczą z ogniem uosabiającym dzikość, zagładę, ale i pożądanie, zaś kominiarze usuwają sadzę, będąca osadem nikczemności świata. Dużo jest tutaj ukrytych znaczeń, tematów do własnych przemyśleń i zastanowienia się, ale i do odkrycia.

Znajdziemy tutaj także kilka opowiadań, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać, że będą klasycznymi opowieściami miłosnymi, ale tak nie jest. Jest także historia bliźniaków syjamskich, których rozdzielono, ale siły witalne pozostały jedne, przez co każdy z nich jest aktywny 12 godzin. I wiele innych… Nie sposób opowiedzieć chociażby pokrótce o tematyce tych 33 opowiadań, jest ona zbyt obszerna. Nie ulega jednak wątpliwości, że Grabiński jest autorem, którego warto znać, którego opowiadania mają w sobie niebywały urok i zachwycają nawet po latach. Odniosłem wrażenie, że prozy Grabińskiego oraz tematów jakie w niej zawarł, nie da się dobrze poznać za pierwszym czytaniem, ani za drugim. To ciągłe odkrywanie ukrytych sensów, znaczeń, ale dzięki temu będę wracał do tego zbioru wielokrotnie. Z wielką przyjemnością postawiłem zbiór Grabińskiego obok Lovecrafta i Poego - świetne wydanie klasyki literatury grozy.

Muzeum dusz czyśćcowych stanowi bardzo dobry zbiór opowiadań polskiego klasyka literatury niesamowitej Stefana Grabińskiego. Znajdziemy tutaj aż 33 opowiadania, poruszające najważniejsze w jego twórczości tematy i motywy. Całości dopełnia piękne wydanie z niezwykle klimatycznymi ilustracjami Macieja Kamudy. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/07/muzeum-dusz-czysccowych-stefan.html

pokaż więcej

 
2018-07-05 19:36:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Cykl: Odcienie magii (tom 3)

Wyczarowanie światła to trzeci tom trylogii Odcienie magii, autorki V.E. Schwab. Po dobrej pierwszej części i słabszej drugiej, otrzymujemy ciekawe zakończenie, choć niepozbawione kilku małych zastrzeżeń.

Akcja rozpoczyna się tuż po wydarzeniach ze Zgromadzenia cieni. Starożytny wróg - Osaron przypuszcza atak na pulsujący od magii Czerwony Londyn i niszczy delikatną równowagę sił, która...
Wyczarowanie światła to trzeci tom trylogii Odcienie magii, autorki V.E. Schwab. Po dobrej pierwszej części i słabszej drugiej, otrzymujemy ciekawe zakończenie, choć niepozbawione kilku małych zastrzeżeń.

Akcja rozpoczyna się tuż po wydarzeniach ze Zgromadzenia cieni. Starożytny wróg - Osaron przypuszcza atak na pulsujący od magii Czerwony Londyn i niszczy delikatną równowagę sił, która dotąd istniała w czterech Londynach. Rozpoczyna się walka nie tylko z zewnętrznym nieprzyjacielem, lecz także z własnym, opętanym ludem… Przed Kellem czeka trudne zadanie, ponieważ będzie musiał dokonać licznych wyborów i podjąć ważne decyzje: komu pomagać, wobec kogo zachować lojalność, a przed kim się ugiąć. Tymczasem Lila Bard przetrwała i rozkwitła dzięki serii magicznych prób, odkrywając w sobie dar antarich. Teraz jednak musi nauczyć się kontrolować świeżo odkryte zdolności – zanim magia całkowicie ją przytłoczy.

Wyczarowanie światła to najdłuższy tom z całej trylogii i liczy blisko siedemset stron, ale z pewnością nie sposób nudzić się przy tej lekturze. Na brak akcji trudno narzekać, choć oczywiście są momenty, w których pozornie nic się nie dzieje i można by je skrócić. Mniej jednak odczułem, że książka jest przegadana, jak to miało w drugim tomie, ale drobne mankamenty wciąż są. Całościowo jednak Wyczarowanie światła wypada lepiej niż Zgromadzenie cieni.

Jak się łatwo domyślić, głównym zagrożeniem jest Osaron. Jest to rodzaj magii, która zyskała świadomość i która już raz doprowadziła do zagłady jednego ze światów, a w konsekwencji zamknięcia bram pomiędzy Londynami. Uważa się za boga i stopniowo przejmuje umysły mieszkańców Londynu, a opór stawiają mu nieliczni z królem na czele, którzy schronili się w pałacu, chronieni przez potężne zaklęcia. Chwilami jednak odniosłem wrażenie, że Osaron mógł bardzo szybko zlikwidować wszelki opór i zwyczajnie przestać się bawić, ale czeka i bez pośpiechu przejmuje kolejne domy i mieszkańców. Zabrakło mi jednak w tym wątku większej powagi, większego poczucia zagrożeni - w końcu jest to istota, która może unicestwić cały świat, a nie dało się tego tak odczuć.



W trzecim tomie mamy okazję poznać lepiej kilkoro z postaci, które do tej pory były mniej opisywane. Dowiadujemy się wielu nowych informacji na temat Rhy'a, jak również króla i królowej Londynu, a w końcu i Hollanda. Tego ostatniego bohatera mamy okazję poznać najlepiej, głównie za sprawą retrospekcji. Dowiemy się jak obudził się w nim dar w Białym Londynie, jak musiał walczyć o przetrwanie, aż wreszcie jak dostał się pod władzę Bliźniaków. Trudno ocenić jednoznacznie tę postać, ponieważ zmienia się ona w trakcie kolejnych tomów. Nie ulega jednak wątpliwości, że wątki z jego udziałem czytałem z dużym zainteresowaniem. Można oczywiście dyskutować, czy wobec zagrożenia ze strony Osarona i walki z nim był sens rozbudowywać historię tak wielu postaci, ale moim zdaniem tak, choć chwilami było blisko granicy między przegadaniem niektórych kwestii. Jednakże przedstawione informacje pozwoliły nadać głębi wielu wydarzeniom oraz decyzjom podejmowanym przez bohaterów.

Zakończenie ma słodko-gorzki posmak, choć dość łatwo je przewidzieć. Szczególnie kiedy bohaterowie wyruszają na poszukiwania pewnego przedmiotu, dzięki któremu będą mogli pokonać Osarona. Niemniej jednak do samego końca czytałem książkę z wielką przyjemnością i chwilami byłem miło zaskakiwany zwrotami akcji. Całościowo oceniając, to Odcienie magii stanowią bardzo dobry cykl dla młodzieży, który gwarantuje dużo magii, interesujących bohaterów i zwrotów akcji.

Wyczarowanie światła stanowi bardzo dobre zwieńczenie trylogii Odcienie magii. To ostateczne starcie z siłami ciemności, które ponownie zagrażają wszystkim czterem Londynom. Pomimo że jest to najdłuższy tom z całej trylogii, to czytało mi się go bardzo dobrze, a całą trylogię będę miło wspominał, pomimo drobnych wad.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/07/wyczarowanie-swiata-ve-schwab.html

pokaż więcej

 
2018-06-27 19:51:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

Kilka lat temu światło dzienne ujrzał niezwykły projekt Jakuba Różalskiego 1920+, w którym nawiązał on do malarstwa XIX i XX wieku i stworzył alternatywne uniwersum, będące połączeniem motywów polskiej armii i codziennego życia na wsi z początku XX wieku z mechami oraz zaawansowaną technologią. Bardzo szybko jego prace zachwyciły i podbiły świat, jak również stały się inspiracją dla kolejnych... Kilka lat temu światło dzienne ujrzał niezwykły projekt Jakuba Różalskiego 1920+, w którym nawiązał on do malarstwa XIX i XX wieku i stworzył alternatywne uniwersum, będące połączeniem motywów polskiej armii i codziennego życia na wsi z początku XX wieku z mechami oraz zaawansowaną technologią. Bardzo szybko jego prace zachwyciły i podbiły świat, jak również stały się inspiracją dla kolejnych artystów. Z fascynacji tymi obrazami powstała niezwykła antologia Inne światy i dzięki wydawnictwu Sine Qua Non ujrzała światło dzienne. Znajdziemy w niej opowiadania dziesięciu pisarzy, m.in Jacka Dukaja, Jakuba Małeckiego, Jakuba Żulczyka, Łukasza Orbitowskiego, Roberta Szmidta, czy Remigiusza Mroza.

Zacznę recenzję nietypowo, bo od wydania książki, które jeszcze przed oficjalną premierą, wywołało gorącą dyskusję. Antologia została wydana w twardej oprawie na kredowym papierze z obrazem Różalskiego na okładce. Całość liczy około 600 stron, ale przez zastosowanie grubego papieru, jest to dość słusznych rozmiarów książka. Tym jednak co skłoniło wiele osób do dyskusji były załączone do opowiadań obrazy Różalskiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że część z tych obrazów jest przesunięta do wewnętrznego marginesu, a czasami nawet przechodzi na kolejną stronę, a innym razem jest to kilkucentymetrowy pasek obrazu przy zewnętrznym marginesie, ale są również i takie, które zajmują dwie strony. Można zacząć się zastanawiać, czy to zamierzony efekt, czy też nie, ponieważ trudno dokładnie przyjrzeć się niektórym obrazom. Jest to z pewnością dość niecodzienne ułożenie ilustracji i mimo że nie przeszkadza to w lekturze, to nie jest to mój ulubiony sposób dołączania ilustracji/obrazów do książki.


Przechodząc do opowiadań, to ogólnie pomysły pisarzy są świetne, choć nie wszystkie w jednakowym stopniu przypadły mi do gustu. Pewnym rozczarowaniem jest tekst Remigiusza Mroza, Korytarz pełnomorski, w którym autor wykorzystał motyw podróży w czasie, zmieniania historii, a to wszystko związane z Trójkątem Bermudzkim. Jednak opowiadanie posiada stanowczo za dużo wiedzy encyklopedycznej - nie chodzi nawet o to, że pojawia się kilka dłuższych akapitów na dany temat, co o fakt, że autor wręcz zasypuje czytelnika faktami dotyczącymi Trójkąta Bermudzkiego i wielu innych rzeczy. Owszem, te ciekawostki są interesujące, ale gdzieś w tym wszystkim ginie sens bardzo ciekawego pomysłu. A na dodatek wszystko jest tutaj poprawne, brakuje głębi i wyrazistości. Był to mój pierwszy tekst Mroza, jaki czytałem i z pewnością ostatni.

Moim faworytami są bez wątpienia teksty Szmidta Szpony smoka oraz Jacka Dukaja Imperium chmur. Oba osadzone w orientalnych klimatach z polskimi wątkami. Pierwsze z nich to interesująca wizja, w której Państwo Środka zaanektowało Europę przy pomocy smoków. W opowiadaniu jest dużo akcji, mnogość nawiązań popkulturowych, interesujący bohaterowie, jak również intrygująca historia tytułowych Szponów smoka w dążeniu Polski do wolności z mocnym zakończeniem. Czyta się to zatem bardzo przyjemnie. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić, to jedynie faktu, że to tylko opowiadanie, a nie rozdział z książki. Aż chciałoby się przeczytać całą powieść, albo najlepiej cykl napisany w tym stylu. Dukaj natomiast stworzył nie tyle opowiadanie, co minipowieść, liczącą około dwieście stron. Przedstawia ono alternatywną historię, w której Rosja toczy wojny o dominację z Japonią, natomiast Polacy chcą wykorzystać te starcia do odzyskania wolności. Jest to zdecydowanie bardziej złożone opowiadanie niż to może wynikać z powyższego opisie, a przy tym dość wymagające, bogate w orientalne zwroty, zachowania i słowa, których próżno szukać wyjaśnienia, co bynajmniej nie jest wadą. Jest to z pewnością jeden z najtrudniejszych w odbiorze tekstów, ale ale w zamian oferuje on mnóstwo satysfakcji i poczucie przeczytania opowiadania na bardzo wysokim poziomie. Bardzo się cieszę, że miałem okazję w końcu poznać twórczość Jacka Dukaja i już mam apetyt na więcej.

Jednym z ciekawszych opowiadań jest jeszcze Sfora Łukasza Orbitowskiego z charakterystycznymi elementami dla jego twórczości. Głównym bohaterem, jeśli tak to możemy określić, jest wilcza skóra, którą posiadają kolejne postacie w książce w przeciągu kilkudziesięciu lat historii Polski. Skóra nie jest wcale taka zwyczajna i nie służy tylko jako talizman, ale obdarza właściciela, kiedy ją nosi, pewnymi darami. Pomysł, jak i ukazanie fatalizmu losu poszczególnych postaci bardzo mi się spodobał, ale moim zdaniem całość wypadłaby lepiej, gdyby autor uwzględnił krótszy wycinek historii Polski i mniejszą liczbę bohaterów. W pewnym momencie można poczuć znużenie i takie wyczekiwanie jak Orbitowski zakończy tę historię.

Ciekawym zaskoczeniem jest również Tyle lat trudu Jakuba Żulczyka, który pisząc to opowiadanie inspirował się serią obrazów o krasnoludkach. Tekst ma dość ironiczny i gorzki wydźwięk i opowiada o krasnoludkach, które zatraciły swoją kulturę i obyczaje, żyjąc obok ludzi, a w opowiadaniu śledzimy losy jednego z nich. Dopiero z czasem odkrywamy prawdę czym tak naprawdę jest ta opowieść i nie sposób nie uśmiechnąć się, szczególnie podczas zakończenia. Jest to tekst, który rozładowuje ponurą i ciężką atmosferę, jaka wyłania się z poszczególnych wizji, toteż tym bardziej go doceniam.

Inne światy to antologia opowiadań inspirowanych pracami Jakuba Różalskiego bogata w rozmaite historie i wizje, stworzone przez dziesięciu polskich pisarzy. Choć nie wszystkie opowiadania przypadły mi w równym stopniu do gustu, to jest to zbiór opowiadań na wysokim poziomie. Jeśli zainteresowały Was obrazy Różalskiego, to koniecznie musicie przeczytać Inne światy.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

hrosskar.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-23 19:22:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki

Dwójka pisarzy Jay Shaer i Jessica Freeburg, oraz rysownik Jeff Stokley stworzyli komiksową adaptację podania ludowego o Szczurołapie z Hameln, spisanego między innymi przez braci Grimm i opowiadające o tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w czerwcu 1284 roku.

W małym miasteczku Hameln, pośrodku gęstego mrocznego lasu żyje głucha Magdalena, którą okoliczni mieszkańcy unikają i...
Dwójka pisarzy Jay Shaer i Jessica Freeburg, oraz rysownik Jeff Stokley stworzyli komiksową adaptację podania ludowego o Szczurołapie z Hameln, spisanego między innymi przez braci Grimm i opowiadające o tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w czerwcu 1284 roku.

W małym miasteczku Hameln, pośrodku gęstego mrocznego lasu żyje głucha Magdalena, którą okoliczni mieszkańcy unikają i traktują jak popychadło. Jedyną radość daje jej bujna wyobraźnia, dzięki której wymyśl niesamowite opowieści i marzy, że kiedyś przeżyje miłość jak z bajki. Pewnego dnia spotyka Szczurołapa, który przybył zaoferować swoją pomoc w pozbyciu się wszystkich szczurów, które stały istną plagą w mieście. Oczekuje w zamian dużej zapłaty, ale problem jest naglący, więc mieszkańcy przystają na propozycję nieznajomego. Magdalena widzi w owym młodym mężczyźnie spełnienie swoich najskrytszych marzeń i bardzo szybko zakochuje się w nim. Jednak skrywa on mroczną tajemnicę, która z biegiem czasu wychodzi na jaw...

Trójce autorów udało się przedstawić tę historię wyjątkowo dobrze i nawet osoby, które ją znają, jak ja, będą ją czytały jednym tchem, chcąc poznać jak się potoczą losy Magdaleny oraz Szczurołapa. Całą historię spowija mroczny klimat i atmosfera, podobnie jak samą legendę - znajdziemy tutaj tajemnice z przeszłości, prześladowanie, jak również tajemniczą muzykę wydobywającą się z fletu, dzięki której Szczurołap może rozkazywać szczurom. A jednocześnie w tej historii nie brakuje miłości oraz przyjaźni, które kiełkują w sercu młodej dziewczyny.

Siłą tej opowieści są przede wszystkim bohaterowie. Magdalena jest postacią, która wiele przeżyła - najpierw stratę rodziców, brata, a później słuchu. A jednak nie poddała się i dzięki swoim marzeniom oraz wyobraźni idzie dzielnie naprzód. Nie jest również skora do zemsty i zwyczajnie stara się nie zauważać tego, jak ktoś jej dokucza. Jest uosobieniem dobrej osoby, która wiele wycierpiała, ale pomimo tego nie chce odpłacać tym samym swoim prześladowcom, lecz czynić dobro. Natomiast Szczurołap z początku wydaje się być zwyczajnym, młodym chłopakiem, który umie posługiwać się fletem i dzięki niemu robić różne sztuczki ze zwierzętami. Jednak im bardziej go poznajemy, tym więcej pojawia się w tej postaci zła, bolesnych doświadczeń i wspomnień, które doprowadziły do tragicznych wydarzeń w Hameln... W przeciwieństwie do Magdaleny nie potrafi wybaczać, uważa, że należy ukarać ludzi za ich uczynki i nie zważa na prośby dziewczyny. Autorzy postawili w ciekawej opozycji tę dwójkę bohaterów, którzy mają dość odmienne poglądy na pewne kwestie, a jednak zbliżają się do siebie i zakochują...

Jak większość z Was zapewne wie, nie jest to historia ze szczęśliwym zakończeniem. Niezadowoleni z postępów mieszkańcy zaczynają wątpić, czy Szczurołap pozbędzie się szczurów, które każdego dnia zjadają ich ziarno. A po pozbyciu się szkodników, kilkoro z nich rzuca nawet fałszywe oskarżenia, żeby tylko nie zapłacić dość wygórowanej ceny za usługi Szczurołapa. Finał tej historii jest smutny i tragiczny, a jednocześnie odnosi się wrażenie, że winni dostali to, na co zasługiwali - za swoją pychę i brak poszanowania dla innych ludzi. Jest to historia skłaniająca do myślenia i zastanowienia się nad tym jacy jesteśmy wobec drugiego człowieka, jak się do innych osób odnosimy i czy sami byśmy też chcieli być tak traktowani.


Od strony graficznej, to powieść wygląda świetnie. Bardzo dobrze został oddany mroczny nastrój całej historii, dynamiczność niektórych scen, a rysunkom postaci i poszczególnych miejsc trudno cokolwiek zarzucić. Jeśli chodzi o dialogi są porządnie napisane i nie ma tutaj zbędnych kwestii, ani żadnej sztywności. Całość wypada naprawdę dobrze i miło spędziłem czas z tą powieścią.

Szczurołap jest krótką, ale dającą do myślenia powieścią graficzną, opowiadającą o bardzo znanej legendzie, której akcja miała mieć miejsce w XIII wieku w niemieckiej miejscowości Hameln. Będzie to interesująca lektura nie tylko dla młodszych czytelników, ale również starszych. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/06/szczuroap-jay-asher-jessica-freeburg.html

pokaż więcej

 
2018-06-20 19:29:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Zanim sięgnąłem po Holocaust F Cezarego Zbierzchowskiego, który swoim opisem ogromnie mnie zaintrygował, postanowiłem przeczytać Requiem dla lalek. Pierwsze wydanie tej książki ukazało się jesienią 2008 roku i zawierało 8 tekstów o tematyce SF, a w 2013 wznowiono je w postaci ebooka i zostało wzbogacone o trzy nowe opowiadania - Smutek parseków, Płonąc od środka oraz Garcia. Jest to zbiór... Zanim sięgnąłem po Holocaust F Cezarego Zbierzchowskiego, który swoim opisem ogromnie mnie zaintrygował, postanowiłem przeczytać Requiem dla lalek. Pierwsze wydanie tej książki ukazało się jesienią 2008 roku i zawierało 8 tekstów o tematyce SF, a w 2013 wznowiono je w postaci ebooka i zostało wzbogacone o trzy nowe opowiadania - Smutek parseków, Płonąc od środka oraz Garcia. Jest to zbiór opowiadań, ale troszkę inny od większości, ponieważ teksty w nim zawarte są w większości luźno powiązane, ale tworzą podwaliny do świata Rammy. To właśnie on stał się miejscem akcji Holocaustu F, którego lektury już nie mogę się doczekać po przeczytaniu opowiadań Zbierzchowskiego.

Wszystkie z zawartych tutaj opowiadań stanowią osobną historią, lecz każde z nich dokłada mniejszą lub większą cegiełkę do obrazu świata Rammy. Teksty są na dobrym poziomie, a wiele z nich zaskakuje i porusza. Większość opowiadań z tego zbioru można by w zasadzie osadzić w dzisiejszych czasach, we współczesnych realiach. Dużo jest tutaj horroru, rozważań, ponurej i depresyjnej filozofii, religii, czy mistycyzmu. Buduje to niesamowity, ale jakże depresyjny nastrój podczas lektury. W zasadzie tylko dwa teksty są stricte science-fiction - Mr Fiction oraz Smutek parseków. Pierwsze rozgrywa się na stacji kosmicznej, z której znikają poszczególni członkowie załogi, drugie zaś na "żywym" statku kosmicznych, przewożącym trzy społeczności, który mają skolonizować nowy świat. Mnie osobiście nie przeszkadzał fakt, że w tym zbiorze jest tak mało science fiction, choć było to dla mnie lekkim zaskoczeniem w miarę czytania kolejnych opowiadań.

Świat Rammy, jak wspomniałem na początku, jest zarazem bardzo znajomy i zupełnie obcy. Jest to coś pomiędzy naszym światem, a rzeczywistością alternatywną. Mamy tutaj obce nazwy państw, inne nazwy na niektóre rzeczy jak np. Synet, przypominający nasz internet, a jednocześnie pojawiają się wyznawcy bóstw greckich, czy znane nam marki samochodów i liczne nawiązania popkulturowe. Wbrew pozorom nie jest wcale tak trudno odnaleźć się w tym świecie, zrozumieć jak on funkcjonuje i jakie problemy go dotyczą. Jednak nie da się ukryć, że jest on zdecydowanie inny od naszego, nie tylko za sprawą bardziej zaawansowanej technologii, lecz przede wszystkim przez wyraźnie zaznaczoną obecność pierwiastka duchowego, wokół którego osnuto fabułę kilku opowiadań. Z tego powodu jest tutaj dużo tematów religijnych, egzystencjalnych, połączonych z typowymi elementami science-fiction, które skłaniają do refleksji i zastanowienia się. Połączenie to jest nad wyraz udane, choć nie zawsze łatwe i lekkie podczas czytania.

Czytając ten zbiór opowiadań należy mieć na uwadze, że autor w każdym opowiadaniu pozostawia pewne niedopowiedzenia, szczególnie dotyczy to zakończeń. Zdaję sobie sprawę z tego, że część osób może to irytować i odłożą lekturę tej książki na później, ja sam byłem temu bliski. Ogólnie lubię niedopowiedzenia, otwarte zakończenia, ale nie kiedy czytam cały zbiór opowiadań i tak jest za każdym razem. Na szczęście po kilku pierwszych tekstach przestało mi to już przeszkadzać. Jednak dzięki takiemu zabiegowi możemy sami dopowiedzieć jak potoczyły się losy bohaterami, jak się potoczyły ich losy i co się dalej stało, samemu dokładając niejako cegiełkę do kreacji świata Rammy.

Requiem dla lalek jest zbiorem opowiadań dość wymagającym, który w zamian za to oferuje bardzo dobrą lekturę i mnóstwo interesujących przemyśleń. Zbierzchowski prezentuje tutaj wiele interesujących pomysłów, ale również trudnych rozważań i tematów.

https://hrosskar.blogspot.com/2018/06/requiem-dla-lalek-cezary-zbierzchowski.html

pokaż więcej

 
2018-06-19 19:19:19
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
747 299 4661
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (124)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd