Uciekające strony 
Większość mojej biblioteczki zajmuje twórczość obca. Wybieram książki według własnego gustu i upodobania. Oprócz tego kocham sport i podróże, a przy tym zawsze przy sobie mam jakąś powieść :) Zapraszam wszystkich sympatyków literatury na bloga! http://www.uciekajacestrony.pl/
kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-17 07:59:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 1) | Seria: Mroczna strona

W Lublinie dochodzi do serii zaginięć młodych kobiet. Sprawę prowadzi komisarz Eryk Deryło. Niespodziewanie policja dostaje zgłoszenie od przypadkowego przechodnia o znalezieniu zwłok. Na miejscu okazuje się, że ciało jest mocno okaleczone. Brak konkretnych poszlak utrudnia śledztwo. Niebawem policja znajduje kolejne brutalnie sprofanowane ciało. Miasto ogrania strach. Presja ujęcia sprawcy... W Lublinie dochodzi do serii zaginięć młodych kobiet. Sprawę prowadzi komisarz Eryk Deryło. Niespodziewanie policja dostaje zgłoszenie od przypadkowego przechodnia o znalezieniu zwłok. Na miejscu okazuje się, że ciało jest mocno okaleczone. Brak konkretnych poszlak utrudnia śledztwo. Niebawem policja znajduje kolejne brutalnie sprofanowane ciało. Miasto ogrania strach. Presja ujęcia sprawcy rośnie.

Cała historia przedstawiona jest bardzo dynamicznie, co łącznie z lekkim stylem autora sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Od razu polubiłam głównego bohatera, pomimo jego surowości i nonszalancji. Odniosłam wrażenie, że jest zbyt pewny siebie, przez co odpycha innych, ale i tak zyskał moją sympatię. Inni bohaterzy nie są tak wyraziści, raczej przedstawieni pobieżnie.

Największą frajdę miałam, gdy czytałam o morderstwach. Autor zadbał o szczegóły i o to, aby tętno odbiorcy było podwyższone. Mroczny klimat porwał mnie i nie wypuścił z objęć, aż do ostatniej strony! Opisy cierpienia i bólu jakiego doświadczyły uprowadzone są naprawdę okrutne. Pisarz wznosi się na wyżyny, serwując czytelnikowi obraz wymyślnych tortur, znęcania się, zadawania ran i ostatecznie zabójstwa. Przeczytałam mnóstwo kryminałów oraz thrillerów i nie sądziłam, że może mnie jeszcze coś zaskoczyć. Myliłam się. Oczywiście ciekawość, co autor jeszcze wymyśli w związku z bezczeszczeniem i zmasakrowaniem ciał, a także osobowością i pobudkami mordercy, cały czas rosła i trzymała w napięciu. Podobała mi się też wpleciona w treść symbolika religijna i satanistyczna – różańce, krzyże, pentagram. Wszystkie te przedmioty i ich powiązanie z morderstwami są intrygujące i wzbudzają kontrowersyjne emocje.

Pod koniec, sprawy przybrały bardzo prywatny obrót dla głównego bohatera, co wywołuje niemały zastrzyk adrenaliny. Natomiast w samym finale nie ma wow, raczej coś, czego można się było spodziewać wiedząc, że historia ma ciąg dalszy. Dodam jeszcze, że nie polecam Grzechu osobom wrażliwym o słabych nerwach, bo momentami żołądek podchodzi do gardła. Z kolei tym, którzy nie boją się czytać o ludzkim okrucieństwie, bólu i krwi, książka zapewni świetną rozrywkę.

pokaż więcej

 
2018-12-13 18:45:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Przez kilka dni byłam dosłownie uzależniona od Nie odpuszczaj. Ta książka jest naprawdę świetna! Opowiadając o niej mogłabym sypać komplementami cały dzień. Wciągnęła mnie tak mocno, że podczas czytania zapominałam o całym świecie. Nawet w pracy patrzyłam na zegarek z myślą, że kiedy wrócę do domu, będę mogła do niej wrócić. Uwielbiam pióro Harlana Cobena, jego luźny styl i pomysły na fabuły.... Przez kilka dni byłam dosłownie uzależniona od Nie odpuszczaj. Ta książka jest naprawdę świetna! Opowiadając o niej mogłabym sypać komplementami cały dzień. Wciągnęła mnie tak mocno, że podczas czytania zapominałam o całym świecie. Nawet w pracy patrzyłam na zegarek z myślą, że kiedy wrócę do domu, będę mogła do niej wrócić. Uwielbiam pióro Harlana Cobena, jego luźny styl i pomysły na fabuły. To jeden z nielicznych autorów, po których książki będę sięgać w ciemno i wiem, że będę z nich zadowolona.

Piętnaście lat temu na torach kolejowych w pobliżu tajnej bazy wojskowej znaleziono poszarpane zwłoki nastolatków, Leo i Diany. Pomimo upływu lat Nap Dumas nadal boleśnie odczuwa stratę brata. Tamtego dramatycznego dnia zaginęła również jego ukochana, Maura, dlatego mężczyzna wstępuje do policji i na własną rękę próbuje ją odnaleźć. Tymczasem inny policjant ginie od strzału. Okazuje się, że zamordowany znał Maurę, mało tego, kobieta była z nim, gdy ten umierał. Nap próbuje znaleźć odpowiedź na pytania dręczące go od lat.

W pierwszych rozdziałach czytelnik poznaje kilku bohaterów, początkowo zupełnie ze sobą niezwiązanych, ale ostatecznie każdy w mniejszym bądź większym stopniu przyczynił się do stworzenia zawiłej i bardzo intrygującej historii. Ponadto każda postać jest inna, wyrazista, ma swoje problemy i tajemnice. Podobała mi się ta różnorodność. Z wypiekami na twarzy pochłaniałam kolejne rozdziały i przeżywałam nieoczekiwane zwroty akcji. Bardzo polubiłam Napa, który za wszelką cenę chciał poznać prawdę na temat śmierci swojego brata. Nawet jeśli czasami naginał zasady i sam wymierzał sprawiedliwość, czułam że ma ogromne serce i wszystko robi w dobrej wierze. Wszystkie szczegóły oraz indywidualne wątki współgrają ze sobą i logicznie się zazębiają. Bawiłam się cudownie odkrywając kolejne tropy i straszne tajemnice. Nie brakuje tu również drastycznych momentów - brutalności, przy których się krzywiłam i dostawałam gęsiej skórki. Były też poruszające kwestie, choćby sprawa Hanka, którego wszyscy szykanowali przez wzgląd na chorobę psychiczną. Ogólnie dzieje się tu bardzo dużo i w tym wszystkim zawarta jest cała gama emocji.

Finał totalnie mnie zszokował! Pisarz zaskakująco i płynnie zakończył całą historię. Po prostu opadła mi szczęka, kiedy w końcu odkryłam co tak naprawdę wydarzyło się kilkanaście lat temu w środku lasu, niedaleko opuszczonej bazy wojskowej. Nie mogłam w to uwierzyć jak jeden głupi, niby niewinny, żart może zniszczyć życie kilku osobom. Rozwiązanie zagadki okazało się paradoksalnie proste i jednocześnie zdumiewające. Byłam tak zafascynowana treścią, że myślałam nawet, żeby wziąć dzień urlopu w pracy, aby móc szybko dokończyć lekturę! Także nie pytajcie o nic więcej, po prostu zabierajcie się za nią, bo naprawdę warto.

pokaż więcej

 
2018-12-04 10:31:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Treść książki poprzedza krótki wstęp napisany przez amerykańskiego pisarza Morta Castle’a. Szczerze powiedziawszy ta przedmowa prawiąca o tym jak genialnym pisarzem jest Robert Cichowlas i jak świetne i nietypowe są jego książki mnie zirytowała. Zagraniczny autor tak słodził i przekonywał do polskiego literata, że ostatecznie bardziej mnie tym zniechęcił niż zachęcił. Po wprowadzeniu miałam... Treść książki poprzedza krótki wstęp napisany przez amerykańskiego pisarza Morta Castle’a. Szczerze powiedziawszy ta przedmowa prawiąca o tym jak genialnym pisarzem jest Robert Cichowlas i jak świetne i nietypowe są jego książki mnie zirytowała. Zagraniczny autor tak słodził i przekonywał do polskiego literata, że ostatecznie bardziej mnie tym zniechęcił niż zachęcił. Po wprowadzeniu miałam obawy co do Szóstej ery, ale na szczęście okazały się bezpodstawne.

Powieść jest bardzo przyjemna w odbiorze. Autor posługuje się lekkim stylem, co w połączeniu z ciekawą treścią, sprawiło że błyskawicznie dotarłam do ostatniej strony. Polubiłam też nauczyciela i jego uczniów, chociaż muszę przyznać, że pisarz nie przyłożył się do opisu bohaterów. Brak im wyrazistości, ale tak czy siak zyskali moją sympatię. Ogromnym plusem jest pomysł na fabułę, z dużym podekscytowaniem śledziłam kolejne wydarzenia. Osobiście lubię wątki dotyczące pradawnych wierzeń, krwawych ofiar i duchów. Nie jest to oryginalne, a już na pewno nie dla kogoś kto dobrze zna twórczość wspomnianego Grahama Mastertona, ale dalej zapewnia to świetną rozrywkę. Prawdopodobnie nigdy nie znudzą mnie te tematy. Nadają one książce mroczny, intrygujący klimat.

Jedynym minusem – nie wiem czy zaliczyć go do małych czy dużych, okazuje się zbyt mała ilość konkretów. Odniosłam wrażenie, że autor tylko liznął temat, który ma ogromny potencjał. Wątki są mało rozbudowane, cała historia przedstawiona jest bardzo ogólnie. Brakowało mi opisów, które by podtrzymywały napięcie. Treść jest intrygująca, ale potraktowana zbyt błaho, tak jakby to wszystko było ogólnym zarysem. Powieść mi się podobała i jestem zawiedziona, że część fragmentów nie jest przedstawiona dokładniej, tak aby czytelnik mógł cieszyć się lekturą dłużej.

pokaż więcej

 
2018-12-01 18:29:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Detektyw David Ross (tom 1)

Tyle się tu fajnych rzeczy wyprawia, że nie wiem od czego zacząć. Mamy tu kilka naprawdę świetnych, wciągających wątków, z początku kompletnie ze sobą nie powiązanych, a ostatecznie tworzących niesamowitą historię. Prosta sprawa w zadziwiająco szybkim tempie komplikuje się, osiągając niebotyczne rozmiary. Poznajemy wielu bohaterów i wiele intryg, a to wszystko dzieje się bardzo dynamicznie.... Tyle się tu fajnych rzeczy wyprawia, że nie wiem od czego zacząć. Mamy tu kilka naprawdę świetnych, wciągających wątków, z początku kompletnie ze sobą nie powiązanych, a ostatecznie tworzących niesamowitą historię. Prosta sprawa w zadziwiająco szybkim tempie komplikuje się, osiągając niebotyczne rozmiary. Poznajemy wielu bohaterów i wiele intryg, a to wszystko dzieje się bardzo dynamicznie. Mnóstwo nieoczekiwanych zwrotów akcji wywoływało zdumienie na mojej twarzy. Zdrady małżeńskie prowadzące - w najlepszym wypadku, do rozwodu, wykorzystywanie psychiczne i fizyczne skutkujące tragicznymi wydarzeniami i łącząca te wszystkie epizody zemsta. Makabryczne wydarzenia z przeszłości mające swoje epicentrum w sierocińcu mrożą krew w żyłach. Byłam jednocześnie bardzo poruszona, czytając fragmenty dotyczące niewinnych dzieci, i wściekła na myśl o bezkarności oprawców. Dzieje się tu dużo i szybko. Niektórzy mogą pomyśleć, że fabuła jest zbyt zawiła i łatwo się w niej zgubić, nic bardziej mylnego. Każdy szczegół jest dobrze przemyślany, zaplanowany i opisany.

Styl autora jest bardzo lekki. Powieść pochłonęłam błyskawicznie. Ogromnym plusem jest różnorodność. Zapadające w pamięć postacie, które tworzą oddzielne wątki, na końcu splatające się, wzbudziły we mnie mnóstwo emocji. Każdą taką małą historię i szokujące wydarzenia przeżywałam razem z nimi. Ani razu nie odczułam znużenia. Pisarz cały czas zaskakuje. Przez całą lekturę towarzyszyło mi przyjemne uczucie podekscytowania. Delektowałam się odkrywaniem kolejnych tropów i niewygodnych tajemnic. Przy takiej książce nie da się nudzić! A finał?! Co to było?! Thomas Arnold zakończył cały bajzel genialnie! Przez ostatnie kilka wieczorów bawiłam się wyśmienicie. Niebawem zabieram się za kolejny tom przygód detektywów z Cleveland i na samą myśl zacieram łapki.

pokaż więcej

 
2018-12-01 18:28:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Już na samym początku, przeczytawszy zaledwie kilka stron, pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Autorka nie ględzi niepotrzebnie, od razu przechodzi do konkretów, przedstawiając odbiorcy pierwszą zbrodnię. Pojawia się ciekawość i napięcie, które zostaje podtrzymane do ostatniej strony. Ponadto środowisko, w którym toczy się śledztwo, to także dom amiszów, co stanowi urozmaicenie wątku... Już na samym początku, przeczytawszy zaledwie kilka stron, pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Autorka nie ględzi niepotrzebnie, od razu przechodzi do konkretów, przedstawiając odbiorcy pierwszą zbrodnię. Pojawia się ciekawość i napięcie, które zostaje podtrzymane do ostatniej strony. Ponadto środowisko, w którym toczy się śledztwo, to także dom amiszów, co stanowi urozmaicenie wątku przewodniego i dodatkową atrakcję dla odbiorcy. Autorka pokrótce opisuje ich tradycje i zachowania społeczne. Główna bohaterka, będąc małą dziewczynką należała do społeczności amiszów, jednak wskutek tragicznych wydarzeń sprzed szesnastu laty, odeszła od nich, co ma swoje konsekwencje.

Polubiłam bohaterów tej powieści. W większości tego typu książek spotykałam się z komisarzami płci męskiej. Tutaj mamy przyjemne odstępstwo. Kate Burkholder polubiłam od samego początku. Pisarka zbudowała przyjazny wizerunek młodej, ambitnej kobiety z zasadami. Do gustu przypadli mi również jej podwładni charakteryzujący się skromnością i naturalnością. To chyba ta prostota i naturalność sprawiła, że przejmowałam się ich losami. Bardzo mi się też podobało, że oprócz wątku kryminalnego, mogłam poznać sferę prywatną postaci – ich problemy i przeżycia.

Opisy morderstw i okaleczeń ciał są bardzo szczegółowe i bestialskie. Krzywiłam się na sadyzm i tortury. Autorka dobrze wie, jak przestraszyć czytelnika. Morderca to zboczony psychopata czerpiący seksualną przyjemność w zadawaniu bólu. Nawet jeśli pod koniec domyślałam się kim on jest, to książka i tak sprawiła mi dużą frajdę. Jestem też zadowolona z zakończenia, które mnie zaskoczyło i usatysfakcjonowało. Ta historia bardzo mi się podobała i zapytana o dobry thriller, z pewnością będę ją polecała.

pokaż więcej

 
2018-11-14 21:01:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Autor zaczyna z grubej rury. W życiu nie czytałam tak odrażającej treści. Opisy kręcenia pornograficznych filmów są obrzydliwe. Nastawiałam się na coś mocnego, brutalnego, dlatego sięgnęłam po tę książkę, ale nie sądziłam, że dostanę to w takim nadmiarze. Sceny bitych i gwałconych kobiet oraz kobiet spółkujących seksualnie ze zwierzętami wylewają się z kartek tej powieści. Pisarz przełamuje... Autor zaczyna z grubej rury. W życiu nie czytałam tak odrażającej treści. Opisy kręcenia pornograficznych filmów są obrzydliwe. Nastawiałam się na coś mocnego, brutalnego, dlatego sięgnęłam po tę książkę, ale nie sądziłam, że dostanę to w takim nadmiarze. Sceny bitych i gwałconych kobiet oraz kobiet spółkujących seksualnie ze zwierzętami wylewają się z kartek tej powieści. Pisarz przełamuje temat tabu. Pisze bardzo wulgarnie, nonszalancko i prowokacyjnie. Przekracza granice. Nie sądziłam, że ta lektura mnie tak zszokuje i zniesmaczy. To co się tam wyprawia to czyste szaleństwo, obłęd. Mówiąc kolokwialnie i krótko, ta cześć to wynaturzone sceny, flaki i krew, czyli coś co spodoba się fanom horroru ekstreme.

Natomiast jeśli chodzi o drugą część książki, to przede wszystkim nie jest ona aż tak kontrowersyjna i ohydna jak poprzednia. Pewne sceny wzbudzają zniesmaczenie, ale już nie w takiej skali. To opowiadanie mi się podobało. Pojawia się tutaj motyw nawiedzenia, czyli coś co znam i o czym lubię czytać. Mroczny klimat i tajemnicze wydarzenia wywołują gęsią skórkę. Ten straszny dom naprawdę przeraża - nie zbliżyłabym się do niego nawet, gdyby ktoś mi za to zapłacił. Uczucie niepokoju towarzyszy od początku do końca opowiadania. Ponadto polubiłam Melvina i jego macochę, bo są oryginalni i stworzyli nietypowy, zabawny duet.

Przeczytawszy całą historię, uświadomiłam sobie, że druga część nie wzbudziłaby przerażających emocji, gdyby nie ta pierwsza. Owszem, księga pierwsza mogłaby sobie istnieć sama, ale druga bez niej, na pewno nie. I mimo że początku nie mogłam strawić, to jednak stanowi on istotną część całości. Jeśli miałabym oceniać kunszt pisarski autora, to zasługuje on na ogromne brawa, aczkolwiek mnie ciężko było przebrnąć przez tę całą perwersję. Jedno jest pewne, ten kto sięga po Świnię, musi mieć odporna psychikę. Moja została tak sponiewierana, że chyba sobie odpuszczę na jakiś czas horrory.

pokaż więcej

 
2018-11-12 16:54:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Początek niezbyt mnie zaciekawił. Już po kilku kartkach zastanawiałam się czy nie odłożyć książki, ale kieruję się zasadą, że jak już coś zaczynam to to kończę, więc czytałam dalej, mimo że szło mi to dość opornie. Główny bohater, Staniek, nie wzbudził mojej sympatii, chociaż tutaj nawalić mogła jego prezentacja. Kompletnie nie mogłam wczuć się w jego historię, nie czułam emocji. Jeśli mam być... Początek niezbyt mnie zaciekawił. Już po kilku kartkach zastanawiałam się czy nie odłożyć książki, ale kieruję się zasadą, że jak już coś zaczynam to to kończę, więc czytałam dalej, mimo że szło mi to dość opornie. Główny bohater, Staniek, nie wzbudził mojej sympatii, chociaż tutaj nawalić mogła jego prezentacja. Kompletnie nie mogłam wczuć się w jego historię, nie czułam emocji. Jeśli mam być szczera, to żaden bohater nie zapadł mi w pamięć. Postacie są słabo wykreowane, mało wyraziste i przez to, po kilkudziesięciu stronach, zdałam sobie sprawę, że ich los jest mi zupełnie obojętny.

Byłam ciekawa co autor zaoferuje mi w związku ze wspomnieniami mężczyzny z dzieciństwa. Tak naprawdę czekałam z niecierpliwością na to zło i koszmar, który wydarzył się kilkadziesiąt lat wstecz, bo była to nadzieja na to, aby książka zyskała w moich oczach. Niestety, nawet jeśli wstawki z wojennych lat wywołują przyjemne dreszcze i podekscytowanie, to są tak krótkie, że ledwie je odczułam. Miałam wrażenie, że wszystkie ważniejsze wątki autor przedstawił pobłażliwie i za szybko. Nie pomogło mi to zaangażować się w lekturę. Ponadto treść jest przedstawiona tak jakby była wyrwana z kontekstu. Fabuła nie jest płynna i dlatego miałam mętlik w głowie. Zamiast ekscytacji czułam irytację. I mimo że pomysł na książkę był niezły, to jego realizacja wypada licho. Plus jest taki, że zbliżając się ku finałowi, powieść nabrała tempa, a kilka zwrotów akcji mnie zaskoczyło i zdumiało, ale biorąc pod uwagę całość to dla mnie i tak za mało. Bicie serducha przyspieszyło, ale tylko na chwilę.

Kilka dni po przeczytaniu książki większość historii uciekła w niepamięć, i to sprawiło, że lekturę zaliczam do tych słabszych. Nie polecam jej ani też nie zniechęcam do niej. Szaleństwo przychodzi nocą ma wiele pozytywnych opinii, więc każdy sam powinien wyrobić sobie zdanie o tej książce.

pokaż więcej

 
2018-11-02 15:17:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Klasyka grozy

Obiecałam sobie, że nigdy nie powiem: „Czemu ta książka tyle czekała?!”, „Czemu wcześniej po nią nie sięgnęłam?!”. Czasem po prostu nie mam ochoty na książki należące do mojego ulubionego gatunku, czasem potrzebuję odskoczni, a czasem zwyczajnie nie mam czasu lub nastroju na czytanie. Przede wszystkim czytam w swoim tempie – to jest moje hobby, nic na siłę, ale dzisiaj nadszedł ten dzień,... Obiecałam sobie, że nigdy nie powiem: „Czemu ta książka tyle czekała?!”, „Czemu wcześniej po nią nie sięgnęłam?!”. Czasem po prostu nie mam ochoty na książki należące do mojego ulubionego gatunku, czasem potrzebuję odskoczni, a czasem zwyczajnie nie mam czasu lub nastroju na czytanie. Przede wszystkim czytam w swoim tempie – to jest moje hobby, nic na siłę, ale dzisiaj nadszedł ten dzień, więc… Rany! Dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem Egzorcysty?! Szybko przeprosiłam za to lekturę – przeczytałam ją w dwa wieczory.

Przede wszystkim autor świetnie przedstawił wątek opętania i jego poszczególne etapy, kontrolując odpowiednie natężenie dramatu rozgrywającego się w domu pani McNeil. Cały czas miałam wrażenie, że coś złego wisi w powietrzu i tylko czekałam na to, aż rosnące emocje wybuchną. Pisarz zachował równowagę – ani nie przedobrzył z opisami szaleństwa dziewczynki, ani też nie czułam niedosytu, dlatego cała historia jak żywa stała mi przed oczami. I to mnie przeraziło. Ten klimat to po prostu mistrzostwo! To jedna z niewielu książek przez którą na moim ciele pojawiła się gęsia skórka!

Bardzo ważna jest też w książce charakterystyka i odpowiednie przedstawienie bohaterów. W dużej mierze to oni decydują czy powieść nam się spodoba, czy będziemy ją z nimi przeżywać. W tym wypadku autor również spisał się na medal - postacie od razu przypadły mi do gustu. Naturalni, ludzcy, zapadający w pamięć. Od początku do końca przejmowałam się ich losami i byłam bardzo podekscytowana jaki będzie finał tego horroru. Naprawdę mało która lektura potrafi wywrzeć takie wrażenie - wywołać ogromne emocje i sprawić, że z rosnącym napięciem pochłaniałam kolejne strony. Ta zdecydowanie to potrafi!

Książka jest genialna! Każdemu miłośnikowi horroru będę polecać tę książkę, a nawet wciskać ją i zmuszać do jej przeczytania. Jest tam wszystko czego potrzebuje fan literatury grozy. Osobiście nie chciałam za szybko kończyć tej książki z obawy, że nie przeczytam – przynajmniej w najbliższej przyszłości, tak dobrej powieści z tego gatunku. Delektowałam się uczuciem niepokoju i przerażenia, które towarzyszyło mi od początku do końca. To jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku, dlatego z całego serca będę ją polecać.

pokaż więcej

 
2018-10-26 19:36:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Przede wszystkim myślałam, że autor zacznie z grubej rury. I chociaż początek mnie zaciekawił to jednak poczułam lekkie ukłucie zawodu, które się znacznie przeciągnęło. Wcześniej czytałam również Przejażdżkę, więc liczyłam na coś, co znowu sponiewiera mój umysł i sprawi, że włosy staną dęba. Nic takiego się nie wydarzyło i gdybym nie znała nazwiska autora powieści, nigdy nie powiedziałabym, że... Przede wszystkim myślałam, że autor zacznie z grubej rury. I chociaż początek mnie zaciekawił to jednak poczułam lekkie ukłucie zawodu, które się znacznie przeciągnęło. Wcześniej czytałam również Przejażdżkę, więc liczyłam na coś, co znowu sponiewiera mój umysł i sprawi, że włosy staną dęba. Nic takiego się nie wydarzyło i gdybym nie znała nazwiska autora powieści, nigdy nie powiedziałabym, że jest nim Jack Ketchum. Niby książka nie jest zła, czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, ale spodziewałam się czegoś mrocznego, mocnego i brutalnego. Tutaj tego nie znalazłam. Owszem, było kilka momentów, w których pojawiło się napięcie, niepokój i podekscytowanie, ale było tego zdecydowanie za mało.

Pierwszą połowę powieści zaliczyłabym do obyczajówki. Poznajemy bohaterów i relacje jakie ich łączą. Nie było tu nic ekscytującego, nic czym byłabym zaintrygowana. Może jedynie krótkie, miłosne uniesienia Dana i Casey, którzy pobudzili moją wyobraźnię, ale nie w tym kierunku, w jakim spodziewałabym się czytając horror. Natomiast, druga część zrobiła na mnie większe wrażenie, atmosfera zgęstniała, klimat stał się mroczny, po drodze napotkałam nawet straszne opisy, ale pomimo tego czułam jakiś niedosyt. Mało tego, miałam wrażenie, że te bardziej interesujące, przerażające wydarzenia trwały zaledwie chwilę – książka ma małą objętość i wszystkie ciekawsze wątki szybko się kończyły. Adrenalina szybko wzrastała i jeszcze szybciej opadała.

I zakończenie, które niestety mnie zawiodło. Błahe, zbyt proste, nie było w nim nic zaskakującego. Nie czułam gwałtownych emocji i bardzo mi tego brakowało. Być może ktoś kto nie czytał wcześniej innych książek autorstwa Ketchuma, będzie zadowolony z lektury, ale jak dla mnie było tu wszystkiego za mało. Za mało kontrowersyjności, brutalności, nie było wow. Niemniej sentyment do pisarza pozostaje. Na półce czekają kolejne jego powieści – mój stosik hańby.

pokaż więcej

 
2018-10-21 11:31:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Anna Czerwińska ma na swoim koncie sześć ośmiotysięczników i Koronę Ziemi, którą zdobyła jako druga Polka – pierwszy był Leszek Cichy. Jest również drugą Polką, po Wandzie Rutkiewicz, która weszła na Mount Everest i jedną z himalaistek, do których mam duży sentyment. Alpinistkę poznałam na tegorocznych Targach Książki w Warszawie. Spotkanie nie było długie, ale w ciągu kilkunastu minutowej... Anna Czerwińska ma na swoim koncie sześć ośmiotysięczników i Koronę Ziemi, którą zdobyła jako druga Polka – pierwszy był Leszek Cichy. Jest również drugą Polką, po Wandzie Rutkiewicz, która weszła na Mount Everest i jedną z himalaistek, do których mam duży sentyment. Alpinistkę poznałam na tegorocznych Targach Książki w Warszawie. Spotkanie nie było długie, ale w ciągu kilkunastu minutowej rozmowy czułam, że jest bardzo otwartą, bezpośrednią i energiczną osobą. Przeczytawszy pierwszy tom Górfanki moje pierwsze wrażenie się potwierdziło. Anna Czerwińska to babka pełna werwy, energii, ale z zasadami.

Bardzo podoba mi się to, że autorka wypowiada się szczerze we wszystkich aspektach. Ta otwartość niekoniecznie wszystkim się spodoba – mnie przekonała w stu procentach. Jak nie była zadowolona z partnerki, bo ta popełniła jakiś błąd lub z decyzji podejmowanych przez kierownika wyprawy (przytacza tu wspomnienia z wyprawy z Wandą Rutkiewicz, z którą ciężko było jej znaleźć wspólny język) czy też nie podobało jej się zachowanie innych wspinaczy to nie ukrywała tego, mówi swobodnie, bez ogródek. Nie wywyższa się, nie puszy, nie robi na siłę wokół siebie medialnego szumu. Da się zauważyć lekką nonszalancję, czasem przeklnie, ale przede wszystkim odczułam, że jest świetną, sympatyczną, skromną babką, która ma w życiu cel i go realizuje.

Zaskoczeniem był dla mnie fakt wspinania z jedną i tą samą partnerką przez kilka lat. Do tej pory czytałam o himalaistach, którym drogi z partnerami rozchodziły się dość szybko. Natomiast Ania po wstąpieniu do Klubu Wysokogórskiego poznała Krystynę Palmowską i tak zaczęła się wspólna wieloletnia wspinaczka. Co prawda nie mówi wiele o Krysi jeśli chodzi o tematy poza górskie, ale można odnieść wrażenie, że świetnie się dogadywały podczas wspólnych wypraw– uzupełniały się i mogły na sobie polegać. Zresztą autorka podkreśla w książce wiele razy, jak ważny w górach jest kontakt z partnerem i wzajemna pomoc. I nie chodzi tu tylko o braterstwo liny i asekurację, ale również o wsparcie psychiczne i mobilizację w trudnych chwilach.

Biografię pochłania się błyskawicznie. Wyobrażałam sobie jak Ania siedzi gdzieś na skałkach w Tatrach i snuje swoją opowieść o początkach górskiej przygody. Wszystkie szlaki, które przeszła i te których nie udało się pokonać opisane są prosto i konkretnie, bez zbędnego certolenia. Nie brakuje też zabawnych momentów. Ania opisuje sytuację, która miała miejsce podczas jednej z wypraw, gdy inny wspinacz dostał zakaz wychodzenia z namiotu ze względu na zapalenie krtani, więc mężczyzna w odwecie zaczął strajkować – nie mył się kilka dni.

Wszystkie wspomnienia są niesamowite i bardzo żywe. Dużą atrakcją dla odbiorcy są też piękne zdjęcia, a także chronologiczny zbiór wszystkich górskich ścieżek himalaistki, umieszczony na końcu. Polecam tę książkę osobom, które lubią motywujące, wzruszające, ciekawe biografie. Natomiast dla sympatyków gór ta pozycja literacka jest obowiązkowa!

pokaż więcej

 
2018-10-04 09:20:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Sensacja". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Powieść czyta się bardzo szybko, nie tylko ze względu na lekki styl, prosty język i małą objętość, ale również dzięki dynamicznej akcji, odpowiednio utrzymanym napięciu, a także fajnym klimacie. Lektura spodobała mi się od samego początku. Polubiłam głównego bohatera – Nathana. Przede wszystkim za to, że jest postacią nienachalną i prostą. Ponadto pojawia się burmistrz, który za wszelką cenę... Powieść czyta się bardzo szybko, nie tylko ze względu na lekki styl, prosty język i małą objętość, ale również dzięki dynamicznej akcji, odpowiednio utrzymanym napięciu, a także fajnym klimacie. Lektura spodobała mi się od samego początku. Polubiłam głównego bohatera – Nathana. Przede wszystkim za to, że jest postacią nienachalną i prostą. Ponadto pojawia się burmistrz, który za wszelką cenę chce utrzymać władzę w mieście i wszystkich sobie podporządkować – typowe, oraz dziennikarz żądny sensacji i tematu, który przyniósłby mu rozgłos. Tego ostatniego też polubiłam, bo o dziwo nie szedł po trupach do celu i współpracował z policją.

Pomimo że nie jest to książka, która przeraża do tego stopnia, że włosy dęba stają, to jednak delikatne uczucie niepokoju i podekscytowania tajemniczymi wydarzeniami jest odczuwalne. Trudno się oderwać od powieści, bo dzieje się tu i dużo i szybko. Autor świetnie zbudował obraz małego miasteczka i mieszkańców – opisy nie są długie, ale za to konkretne i mocno działające na wyobraźnię. Fabuła jest bardzo intrygująca i wciągająca.

Trochę jestem zawiedziona zakończeniem. Było dość przewidywalne, mało zaskakujące i zdecydowanie za szybko wyjaśnione. Lektura nie jest obszerna, ale muszę przyznać, że byłoby super gdyby zarówno finał jak i treść były bardziej rozbudowane, bo całość czyta się naprawdę przyjemnie.

Nie jest to książka z najwyższej półki i podejrzewam, że fani literatury grozy mogą być nie do końca usatysfakcjonowani. Ja jestem zadowolona, bo to fajna lektura na dwa wieczory należąca do jednego z moich ulubionych gatunków.

pokaż więcej

 
2018-09-27 09:01:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Camille Verhoeven (tom 1)

Muszę przyznać, że początkowo trudno mi się czytało lekturę, bo autor posługuje się dość trudnym językiem. Momentami wypowiada się zbyt poetycko, a sporo wydarzeń opisanych jest z patosem, więc ciężko było mi się wczuć w fabułę i emocje bohaterów. Dokładne opisy, dbałość o najdrobniejsze szczegóły i starannie dobierane słowa sprawiają, że czuje się w odbiorze tej powieści doniosłość. Trochę mi... Muszę przyznać, że początkowo trudno mi się czytało lekturę, bo autor posługuje się dość trudnym językiem. Momentami wypowiada się zbyt poetycko, a sporo wydarzeń opisanych jest z patosem, więc ciężko było mi się wczuć w fabułę i emocje bohaterów. Dokładne opisy, dbałość o najdrobniejsze szczegóły i starannie dobierane słowa sprawiają, że czuje się w odbiorze tej powieści doniosłość. Trochę mi to przeszkadzało, bo niebyt pasuje do kryminału mającego zapewnić czytelnikowi luźny, ale emocjonujący wieczór, aczkolwiek po kilkudziesięciu stronach przekonałam się do takiego stylu autora. Pojawiły się nowe zbrodnie i tropy, a w związku z tym ciekawość jak potoczy się śledztwo i do czego jeszcze morderca jest zdolny, dlatego resztę lektury pochłonęłam szybko.

Bardzo podobał mi się klimat powieści – mroczny, nostalgiczny, wywołujący gęsią skórkę. Czytelnik cały czas czuje niepokój i obawę przed tym co ma nastąpić. Wpływ na to ma nie tylko poważny, oryginalny styl autora, ale też brutalne morderstwa. Opisy zgwałconych, zamordowanych, poćwiartowanych kobiet są drastyczne i przerażające. Sceny opisujące tortury są straszne! Mimo że mam niezłą wyobraźnię to mój umysł chyba się przed tym bronił, bo trudno mi było sobie zobrazować to okrucieństwo.

Ponadto pisarz świetnie zbudował portret mordercy – psychopaty, który czerpie ogromną przyjemność w zadawaniu bólu i jest totalnie zakręcony na punkcie powielania zbrodni literackich, traktując je jako swoje dzieło. Zimny, wyrafinowany, wydaje się żyć w jakimś szaleństwie. Natomiast jeśli chodzi o komisarza Camille to tak średnio go polubiłam, jest dość oryginalną postacią, ale odniosłam wrażenie, że jest surowy, powściągliwy, wydaje się nienaganny. W powieści poruszone są też jego prywatne problemy, co stanowi dodatkową atrakcję dla odbiorcy.

W pierwszej części książki autor nie przywiązuje dużej wagi do tła obyczajowego – nakreśla ogólną sytuację, pomija zbędne opisy i skupia się na śledztwie. Ale to co dzieje się potem, to po prostu totalne zaskoczenie i szok. Akcja nabiera tempa, a finał jest niewiarygodny! Ostatnie strony powieści tak mnie wmurowały, że nie wierzyłam w to co przeczytałam! Pierre Lemaitre świetnie sobie to wszystko zaplanował! Kryminałoluby o mocnych nerwach bierzcie się za tę książkę. Nie ma na co czekać. Ja z pewnością sięgnę po inne lektury tego autora.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
342 127 945
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (16)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd