Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czytamy w weekend

Czytamy w weekend
10 wartościowy tekst

Przed nami dwa dni, z którymi możemy zrobić, co tylko zechcemy. Czy będzie to czas wiosennych porządków, czy podejmiemy ważną życiową decyzję, czy będziemy uprawiać dolce far niente - to w zupełności zależy od nas. Na cokolwiek się zdecydujemy, książka nie powinna nam w tym przeszkadzać. Wręcz przeciwnie. A po jaki tytuł sięgnąć? Jeśli jeszcze nie wiecie, może zechcecie zasugerować się przeglądem książek wybranych przez zespół redakcji LC.

Kiedyś marzyłam, żeby założyć wydawnictwo i wydawać wielkie powieści. Podczas studiów pracowałam w księgarni i przygotowywałam się do roli wydawcy. Kilka lat później trochę zmodyfikowałam moje plany i powstał serwis lubimyczytać.pl (co, mam nadzieję, wszystkich tu obecnych bardzo cieszy), ale wciąż bardzo lubię podglądać wydawnictwa i z nimi współpracować.   

Dlatego kiedy obejrzałam film „Geniusz” z gwiazdorskimi rolami Jude'a Lawa i Colina Firtha, od razu chciałam sięgnąć po książkę, na podstawie której powstał. Fabuła filmu skupia się na pisarzu Thomasie Wolfie, autorze powieści Nie ma powrotu i na jego współpracy z legendarnym już wówczas redaktorem - Maxem Perkinsem. Film oglądało się dobrze, ale pozostawił we mnie ogromny niedosyt. Chciałam poznać bliżej nie historię pisarza, a postać samego redaktora. Znamienitego redaktora, który niemal stworzył amerykańską literaturę XX wieku. Odkrył i wydał powieści Fitzgeralda, Hemingway’a, Wolfe’a. Tego, który zawsze pozostawał w cieniu wielkich autorów, ale był nie tylko ich redaktorem -  również surowym krytykiem i bliskim przyjacielem. Jak pracował, jak bardzo ingerował w teksty? Zapowiada się książkowa uczta dla wszystkich, bo jak czytamy na okładce: „Zdobywca Pulitzera Andrew Scott Berg stworzył barwny i pełen ciekawych anegdot portret złotego wieku amerykańskiej literatury i jego największych bohaterów”. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona pod patronatem lubimyczytać.pl.

Ważna jest opowieść, nie opowiadający. Taką zasadą (pożyczoną zdaje się od Stephena Kinga, nie pamiętam dokładnie) staram się kierować w swoich literackich wyborach. Bo gdyby baczniej przyjrzeć się życiorysom pisarzy i pisarek szybko znajdziemy w nich alkoholików, mizoginów, beznadziejnych rodziców, okrutników, awanturników, egotyków, ludzi dokonujących wątpliwych moralnie wyborów politycznych etc. Dlatego, na ile mogę, abstrahuję od biografii twórców i oceniam ich jedynie na podstawie dzieł, które stworzyli. Czasami jest to wyjątkowo trudne. Tak jak w przypadku Zachara Prilepina, autora Klasztoru, który mam zamiar dokończyć w najbliższy weekend.

Na okładce książki, w notce biograficznej, możemy przeczytać, że jego poglądy są kontrowersyjne oraz uchodzi za skandalistę. To oczywiście eufemizm. Nie będę się tu rozpisywał na jego temat. Dociekliwych odsyłam do prześledzenia dyskusji, która przetoczyła się przez internet po cofnięciu mu zaproszenia na zeszłoroczny Conrad Festival. W moich oczach jest on postacią odrobinę kuriozalną, która z przesadnym zacietrzewieniem depcze wszystko, co uważam za przyzwoite. Ale jednego nie mogę mu odmówić – pisarzem jest wielkim.

„Klasztor” jest napisany z rozmachem i ogromną wrażliwością. Po mistrzowsku obrazuje absurd łagru sołowieckiego, w którym żywych od martwych nie oddziela bariera logiki, lecz fartu i przypadku. Opisuje, ile jest człowieczeństwa w pierwotnym imperatywie – przeżyć. Być może w talencie Prilepina tkwi problem, jaki mam z jego osobą. Ze względu na jego kunszt nie jestem w stanie go po prostu zignorować.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu na moim regale pojawiła się książka. To nie tak, że nie kupuję książek – kupuję na potęgę, jednak są to przede wszystkim ebooki. Mój kindle pęka w szwach, bo przecież jest taka super promocja na fantastykę, znowu wyszła długo oczekiwana n-ta część cyklu albo gdzieś w Internecie natknęłam się na fantastyczny wywiad z autorem XYZ, którego nic jeszcze nie czytałam. Jednak gdy mam kupić książkę w papierze, długo ją obracam w dłoniach, wracam do księgarni pięć razy, czasem rezygnuję tuż przed kasą, by snuć się potem jak zombi i marudzić, że tak ładnie wydana, a na domowym regale nie ma już miejsca.

Tym razem jednak książka trafiła do mnie bez tego całego procesu zakupowego. Dostałam ją w prezencie na Dzień Kobiet. I nie jest to zwykła książka, ale Książka - taka pisana wielką literą, w cudownie twardej oprawie, naprawdę wspaniale wydana. A co najważniejsze, jest to opowieść o książkach właśnie, o tym wyjątkowym wynalazku ludzkości.

Z „Książki” dowiecie się m.in. jak ważna dla papierników była stara bielizna, jakie okrucieństwo stoi za najbielszymi i najdelikatniejszymi kartami pergaminu i czy to prawda, że niektóre amerykańskie papiernie robiły papier z egipskich mumii. Pozostało mi jeszcze nieco ponad 300 stron pełnej humoru i ciekawych anegdot podróży przez tajniki pisma, druku, opraw i ilustracji. 300 stron, czyli około 150 kart z papieru bezdrzewnego*.

* o tym, dlaczego jest to istotna informacja, dowiecie się z „Książki” ;)

W szóstym roku życia zostałam wrzucona w machinę edukacyjną, której największym osiągnięciem było nauczenie mnie czytania i pisania. Szlaczków nigdy nie opanowałam. Dwanaście lat obowiązkowej nauki to naprawdę długi okres, w czasie którego nikt mi nie powiedział jak być dorosłą. I absolutnie, ale to absolutnie nikt nie poinformował mnie, że nie można pod wypływem palącego impulsu wydawać pieniędzy na książki, bo później trzeba bardzo często odwiedzać znajomych w porze obiadowej. A najlepiej jeszcze się zagadać i zostać na kolacji, stwarzając przy tym pozory niezwykle zakłopotanego całym zajściem.

Kiedy zobaczyłam „Fun Home: Tragikomiks rodzinny” na booktubie, nie minęło nawet pięć minut, a ja już wrzuciłam ten komiks na półkę „Chcę przeczytać” i czekałam na dane do przelewu. Zero umiejętności gospodarowania pieniędzmi. Zero. Fabuła tej graficznej powieści autobiograficznej skojarzyła mi się z filmem „Debiutanci” Mike’a Millsa. Obie historie łączy ukrywany latami homoseksualizm ojca. Alison przez siedem lat tworzyła narrację o relacji córki z rodzicem, o tęsknocie i o własnej tożsamości. Z jednej strony uwielbiam personalne opowieści, dzięki którym mogę podejrzeć życie innych ludzi, a z drugiej ich intymność jest onieśmielająca do tego stopnia, że nie czuję się zupełnie uprawniona do oceny przeczytanej książki. Najbardziej lubię moment, w którym po ochłonięciu i przetrawieniu osobistych wynurzeń odnajduję uniwersalne kwestie, dostrzegalne w biografiach innych ludzi, także swojej. I świadomość przeżywania tego na nowo najbardziej skłoniła mnie do spędzenia weekendu z tragikomiczną historią Alison Bechdel.

A Wy z jakim autorem spędzicie ten weekend?


Pokaż wszystkie artykuły użytkownika LubimyCzytać
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 174  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 135
Recenzjonistka
18-03-2017 23:35
Właśnie zakończyłam "Reakcję" Susan Faludi.
Kto ciekawy, niech przeczyta, co myślę na temat tej książki.
https://recenzjonistka.wordpress.com/2017/03/18/blackclash/
Teraz przede mną "Harda" znakomitej Elżbiety Cherezińskiej.
książek: 7719
Agnieszka
19-03-2017 01:50
Ścieżki życia Ścieżki życia i Ścieżki przeszłości Ścieżki przeszłości
książek: 2085
Renax
19-03-2017 06:56
Udało Ci się je dostać!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 7719
Agnieszka
19-03-2017 08:44
Obie są dostępne na nieprzeczytane.pl w świetnej cenie 17,77 każda. Polecam Ci tę księgarnię, zawsze zamawiamy tam z moim mężczyzną, mają rewelacyjne ceny. W moim przypadku jednak kupiłam tylko pierwszą część bo drugą dostałam na urodziny😊Zapraszam do obejrzenia marcowego stoiska strona strona 10 😊
książek: 1039
Road33
19-03-2017 17:13
Nieprzeczytane... to również moja ulubiona księgarnia. Świetne ceny i profesjonalizm. Polecam :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 251
Aleksandra
19-03-2017 13:19
W ten weekend zabrałam się za Miasteczko Salem Miasteczko Salem
książek: 1039
Road33
19-03-2017 17:05
Nie byłem pewien, czy skończę jeszcze w ten weekend, ale skoro świetne Święto Kozła Święto Kozła już za mną, to sięgam po Dziewięć Dziewięć
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Biblioteczka redaktora
1392 0 26398
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi redaktora (0)
Lista jest pusta
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd