Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/

Uważam, że ideały są nudne – wywiad z Małgorzatą Falkowską

  wartościowy tekst

Jak mówi, pisze od zawsze, ale musiały nadejść trudne emocjonalnie chwile, by powstała jej pierwsza powieść. Najlepsze pomysły przychodzą jej do głowy podczas prac domowych albo nocą (wtedy wymyśla dialogi). Jej zdaniem ideały są nudne, a większość dziewczyn marzy o facecie, jakim jest Ilias, bohater jej najnowszego romansu. Poznajcie Małgorzatę Falkowską.

Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. Równocześnie z egzaminami maturalnymi zakończyła się jej znajomość z Markiem – dwuletni związek, w którym pokładała nadzieje. By nie myśleć o niepowodzeniu, prosi ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu zajęcia z dala od domu. Kobieta proponuje Gabi pracę animatora w jednym z hoteli na wyspie Kos. To właśnie tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać – żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń. Mimo niechęci do pracy zgadza się pomóc Gabi – i skrada jej serce. Przemilcza tylko kilka tajemnic. Tymczasem przeszłość obojga nie da o sobie zapomnieć.
Jak skończy się historia, której bohaterowie rzucili na szalę miłość i kłamstwo?

Natalia Doległo*: Opowiedz, jak powstał „Ilias”, romans, który ma właśnie premierę.

Małgorzata FalkowskaSporo piszę i potrzebuję chociaż tygodnia w roku na reset. Wtedy zazwyczaj wyjeżdżam, by odpocząć. Właśnie podczas takiego wyjazdu pojawił się pomysł na napisanie „Iliasa”. Wypoczywałam na wyspie Kos, w opisanym w książce hotelu, a przy tym zbierałam informacje i robiłam zdjęcia, by dokładnie go zapamiętać. Przedstawione w książce wydarzenia są fikcją, ale otoczka – miejsca, jedzenie, setki schodów prowadzących na plażę – jest prawdziwa. Mam nadzieję, że czytelnicy poczują ten klimat, bo ja gdy czytam „Iliasa”, czuję, jakbym wciąż była na wyspie.

Ilias, główny bohater książki, nie należy do grzecznych chłopców, jednak zmienia się pod wpływem uczucia do Gabi. Czy wierzysz, że taka przemiana jest możliwa?

Pewnie, że wierzę. Nawet największy bawidamek, jak określają Iliasa blogerzy, jest w stanie się zmienić. Miłość to piękne uczucie i chyba jedyne, które potrafi czynić cuda. Sama zostałam okiełznana przez męża, gdy się w nim zakochałam – już nie tupię nóżką i wiem, że inni też mogą mieć rację. Ilias jest bardzo realną postacią, mam nadzieję, że czytelnicy też będą go tak postrzegać.

„Ilias” jest Twoją siódmą książką. Skąd bierzesz pomysły na historie?

I tu jest chyba najgorzej. Nie ze względu na to, że nie mam pomysłów, bo mam ich ponad dwadzieścia do przodu, ale na to, kiedy przychodzą mi do głowy. Nie jestem typem perfekcyjnej pani domu, a jak na złość najlepsze wizje pojawiają mi się podczas gotowania i sprzątania. Niektórzy się śmieją, że to nawet dobrze, że rzadko gotuję, inaczej nie wyplątałabym się z pomysłów. Mogę śmiało przyznać, że książki zdominowały moje życie. Mój mózg wciąż tworzy dialogi, a najwięcej nocą. Czasem budzę się i zapisuję w zeszycie pomysły – dziwnymi skrótami. Uważam, że jeśli rano dam radę odczytać coś z tych śmiesznych notatek, którym daleko do całych zdań, to pomysł wart jest uwagi.

Twoja przygoda z pisaniem trwa już kilka lat. Czy możesz powiedzieć, jak się zaczęła?

Pisałam od zawsze, co pewnie jest typowe dla większości pisarzy. Jednak mój debiut przypadł na trudny czas. Byłam świeżo po ślubie, lecz zamiast cieszyć się małżeństwem, przez pół roku patrzyłam, jak umiera moja teściowa. Lekarze przygotowali nas na jej odejście, ale dla mnie najtrudniejsze było to, że nie wiedziałam, jak pomóc mężowi. Był wciąż taki młody, a już doświadczał śmierci bliskiej osoby, która naprawdę się męczyła. Obiecałam sobie wtedy, że nie będę płaczką, że to ja będę go wspierać, lecz emocje oczywiście się we mnie gromadziły. Pewnego dnia po prostu zaczęłam pisać komedię. Poczułam się lżej, to była moja terapia. Pewnie gdyby nie mój mąż, któremu dzień po pogrzebie ze łzami w oczach oznajmiłam, że skończyłam pisać, dziś nikt nie znałby Falkowskiej. To on powiedział wtedy, że mama byłaby ze mnie dumna i że powinnam chociaż spróbować.

Czy masz kontakt ze swoimi czytelniczkami? Może zwierzają Ci się ze swoich problemów i wątpliwości dotyczących miłości i związków?

Z wieloma z nich nawet się zaprzyjaźniłam, co mnie cieszy, bo chyba pokazuje, że jestem ludzka. (śmiech) Lubię, gdy do mnie piszą, zwierzają się, ale kiedy dostałam wiadomość, że dzięki mnie jedna z czytelniczek złożyła pozew o rozwód, trochę dziwnie się poczułam. Dopiero w dłuższej rozmowie opowiedziała mi, że mąż nigdy w nią nie wierzył, był tylko obok niej, a ona chciała gonić marzenia, by życie nie przeleciało jej przez palce… O tym właśnie opowiada jedna z moich książek, „Paleta marzeń”. Pamiętam też wiadomości wysyłane po moim debiucie do mojego męża – jego znajomi pisali: „Wojtek, ale Gośka to chyba desperatka, że tak cię szukała”, myśląc, że napisałam autobiografię. (śmiech)

Romanse i powieści erotyczne należą do najlepiej sprzedających się książek. Jak uważasz, z czego wynika tak duża popularność tego typu literatury?

Każdy gatunek ma swój czas. Niedawno był boom na kryminały, a teraz świat marzy o romansach, co mnie nie dziwi. Dlaczego? Jesteśmy zapracowane, zmęczone i chętnie odpoczywamy, czytając historie, jakie same chciałybyśmy przeżyć. Ja mogłabym być Gabi i niech jej zarzucają, że jest niesłowna, bo miała unikać facetów – ja też tak miałam. Sama mówię, że mój mąż się po prostu „napatoczył”, nie było go w planie, przynajmniej w tamtym czasie.

Czy zgodzisz się z tym, że kobiety często zakochują się w swoim wyobrażeniu faceta, a mężczyźni skupiają się na fizyczności?

Mam brać pod uwagę mnie i mojego męża? To byłby dramat! (śmiech) Ja marzyłam o niebieskookim blondynie, a wyszedł taki Ilias — bo ponoć mój mąż ma grecką urodę. On marzył o wysokiej brunetce z ciemnymi oczami. Masz ci los, też nie trafił. Owszem, przyznaję, że mężczyźni podczas pierwszego spotkania zwracają głównie uwagę na wygląd kobiety, ale przecież są wzrokowcami. My za to szukamy drugiego dna, ale przyznajmy, że fajnie jest, kiedy koleżanki zazdroszczą nam partnera.

Jaki jest idealny facet zdaniem Małgorzaty Falkowskiej?

Uważam, że ideały są… nudne. A ja jestem z tych grzecznych, co chcą niegrzecznych. Nie pantoflarzy i facetów, którzy będą nosić na rękach, ale takich, którzy będą szanować i rozpieszczać. Mój mąż zdobył mnie tym, że mi się sprzeciwił. Spojrzał na mnie poważnym wzrokiem i powiedział: „Jak myślisz, że to na mnie działa, to jesteś w błędzie” – wtedy już wiedziałam, że będzie moim mężem. Czy idealnym? Nie, ale dla mnie najlepszym.

Czy spotykasz się z negatywnym odbiorem Twojego pisarstwa? Jak znosisz hejt?

Pamiętam wściekłość, gdy pierwszy raz przeczytałam hasło „gniot”. Jejku, jak mnie nosiło. Z czasem jednak zrozumiałam, że hejt nie tylko napędza promocję, ale też stanowi wskaźnik popularności. W ramach obrony tej tezy wspomnę o Remigiuszu Mrozie, który nauczył mnie, że pod negatywną recenzją dobrze napisać słowo „dziękuję” – to chyba hejterów wkurza najbardziej; albo K.N. Haner, która jest dla mnie wzorem w gatunku, w którym teraz debiutuję. Wierzę, że kiedyś, tak jak oni, będę numerem jeden w rankingu literatury, którą reprezentuję… No dobrze, numerem dwa, zostawię im jedynki, bo byli pierwsi.

* Natalia Doległo – dziennikarka, krytyczka literacka, pracowniczka wydawnictwa Helion.


Pokaż wszystkie artykuły użytkownika LubimyCzytać


Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 9  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1314
Batalia
14-03-2019 22:42
"Jej zdaniem ideały są nudne, a większość dziewczyn marzy o facecie, jakim jest Ilias, bohater jej najnowszego romansu. (...) tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać – żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń."

No już widzę tę większość, która się daje za...
"Jej zdaniem ideały są nudne, a większość dziewczyn marzy o facecie, jakim jest Ilias, bohater jej najnowszego romansu. (...) tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać – żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń."

No już widzę tę większość, która się daje za takiego kroić <przewraca oczami>
pokaż więcej
książek: 103
Czytamwpociagu
15-03-2019 06:08
Nie każda książka przypadnie do gustu każdemu, nie ma nawet takiej, która spodobałaby się wszystkim. Jedni lubią kryminały, a inni romanse. I właśnie ta druga grupa powinna przeczytać "Iliasa", bo to powieść odbiegająca od typowej "telenoweli" na papierze. To coś więcej niż tylko zlepek słów układający się w banalną historię. To opowieść o miłości, która narodziła się mimo różnic i mimo... Nie każda książka przypadnie do gustu każdemu, nie ma nawet takiej, która spodobałaby się wszystkim. Jedni lubią kryminały, a inni romanse. I właśnie ta druga grupa powinna przeczytać "Iliasa", bo to powieść odbiegająca od typowej "telenoweli" na papierze. To coś więcej niż tylko zlepek słów układający się w banalną historię. To opowieść o miłości, która narodziła się mimo różnic i mimo własnych zaprzeczeń. A zakończenie? Ono wieńczy w tym przypadku dzieło. Polecam!
pokaż więcej
książek: 1022
Wisienka
15-03-2019 08:36
Dotychczasową twórczość Małgorzaty Falkowskiej uważam za niezwykle nieudaną.
książek: 331
BIETKA
15-03-2019 09:02
To prawda, ideały są nudne, a prawdziwy bohater to taki, z krwi
i kości:-) Pomimo to, nucę czasami fragment piosenki : Są na świecie
ideały, moim jesteś Ty...", bo po prosu ją lubię:-))

Dawno temu przeczytałam i zapamiętałam mądre i trafne zdanie: "Nikt nie jest tak
dobry, ani tak zły za jakiego go uważamy".
książek: 19
KorpoLudka
16-03-2019 10:13
No jednak istnieje zasadnicza różnica pomiędzy negatywną opinią a hejtem i stawianie między nimi znaku równości daje tyle, że autorka nigdy niczego się nie nauczy. Negatywne opinie pozwalają zastanowić się nad tym, co się napisało, i wyeliminować w przyszłości ewentualne błędy, żeby pisać lepiej, ale po co się rozwijać, skoro można wszystko nazwać hejtem i zignorować.
książek: 1314
Batalia
17-03-2019 01:28
Po co się rozwijać, skoro target i tak kupi? Niestety, smutna prawda o dzisiejszym rynku książki jest taka, że liczy się ilość produkowanych tekstów, a nie jakość. Zwłaszcza obyczajówek i romansów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Biblioteczka redaktora
2159 0 33547
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd