Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/

Kurs pisania #2 – headhopping

47 wartościowy tekst

Każdy Polak zna się na piłce nożnej, gdy reprezentacji nie idzie (czyli zasadniczo cały czas, nie licząc ostatnich wydarzeń). Każdy Polak jest też psychologiem, ilekroć któryś ze znajomych ma problem.
Autor zaś uważa się za osobę, która rozumie swoje postaci. A jeśli nie rozumie, to tym bardziej chce zagłębić się w sferę ich myśli. Staje się nie tylko psychologiem, ale tubą dla ich wewnętrznych wynurzeń.

Tytułem wstępu

Zanim zaczniemy na poważnie, zastanówmy się nad tym, co powiedział Marcus Tullius Cicero, wybitny rzymski myśliciel. Nie tylko dlatego, że sentencja ta odnosi się do fundamentu ludzkiej egzystencji, ale także dlatego, że wyraża uniwersalną zasadę, którą powinien wyznawać każdy pisarz. Idzie ona mniej więcej tak: poznanie człowieka przez czyny jest lepsze, aniżeli poznanie go przez to, co myśli.
Tak naprawdę oczywiście nie powiedział tego Cyceron, więc przy okazji możemy zastanowić się nad tym, dlaczego wierzymy komuś, kto twierdzi, że ktoś inny coś powiedział. W tym przypadku mogę powiedzieć Wam tylko: dzięki za zaufanie. I skoro daliście mi je na kredyt, przejdźmy do konkretów.

Grzeszyć czy nie grzeszyć, oto jest pytanie

Za punkt wyjściowy dla naszych rozważań przyjmijmy, że tytułowy headhopping jest złem w czystej postaci. Niewybaczalnym grzechem i chwastem, który…
Zaraz.
Ale co w ogóle kryje się pod tym pojęciem? Intuicyjnie każdy z nas łapie mniej więcej, o co chodzi. Nie wymaga to nawet przesadnie zaawansowanej znajomości angielskiego. Ale gwoli ścisłości: headhopping  to przeskakiwanie z umysłu jednej postaci do drugiej, tj. prowadzenie narracji trzecioosobowej w sposób, który co do zasady zbija czytelnika z pantałyku. I clou problemu tkwi w tym, że aby zjawisko wystąpiło, należy popełnić je w jednym passusie (akapicie, czy innej jednostce podziału tekstu).
W przyrodzie występują autorzy, którzy są pasjonatami takich skoków. Potrafią robić to zdanie po zdaniu, opisując tę samą sytuację z różnych perspektyw. Popełnijmy zatem ten grzech, tak na dobry początek.

Krew trysnęła z pustego oczodołu Władimira, obryzgując Dmitrija. Stojąca obok niego Julia zdołała zasłonić się ręką.
Co za pech, pomyślał Dmitrij, patrząc na swoją towarzyszkę. Ależ on teraz wygląda, skwitowała w duchu Julia.

Nie wiemy, co wydarzyło się wcześniej, ale możemy mniemać, że było ciekawie.
Istotne jest to, że dokonaliśmy klasycznego headhoppingu, za który zostalibyśmy skarceni przez każdego nauczyciela literackiego fechtunku (gdyby ów wiedział, że należy nam za to zwrócić uwagę). Przykład jest dość wymowny, bo skok następuje w jednym wersie, ale czasem grzech ten rozkłada się na kilkadziesiąt stron i wówczas nie widać go jak na dłoni. Szczególnie, gdy po drodze mamy trochę bezosobowych opisów.
Jak zatem powinno to wyglądać?

Krew trysnęła z pustego oczodołu Władimira, obryzgując Dmitrija. Stojąca obok Julia zdążyła się zasłonić.
Co za pech, pomyślał Dmitrij, muszę wyglądać teraz nie najlepiej.

Zrobiliśmy zupełne głupstwo, ale mniejsza z tym.
Przy okazji poprawiliśmy trochę pierwszy akapit. Zamiast sformułowania „obok niego” możemy dać po prostu „obok”, wszak wiadomo, że Julia nie unosi się obok Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na orbicie okołoziemskiej. Oprócz tego usunęliśmy informację, że zasłoniła się ręką, wychodząc z założenia, że nie mogła tego zrobić nogą.
Ale to tylko dygresja – usuwajmy wszystko do momentu, aż otrzymamy czysty przekaz.
Wracając do meritum – w drugim akapicie zdecydowaliśmy, że informacja o tym, iż Dmitrij nie wygląda najlepiej jest absolutnie kluczowa dla całej sceny (i być może w ogóle całej książki). Musieliśmy ją zostawić, a zatem zmieniliśmy tylko postać, która w duchu o tym wspomina. Zabieg jest możliwy do przeprowadzenia w większości przypadków, choć wątpliwym jest, czy nie odciśnie się piętnem na zdrowiu psychicznym czytelnika. Można go stosować, jeśli już potknęliśmy się w którymś momencie i przesadziliśmy z headhoppingiem – byle z umiarem.


Pokaż wszystkie artykuły użytkownika Remigiusz Mróz


Komentarze
Autor:  Remigiusz |  wypowiedzi: 24  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 550
Katka
20-10-2014 00:34
Odnosząc się do tej tak istotnej informacji: z tego co wiem, to na facebooku pokazywana jest ta półkula, na której znajduje się użytkownik. :)
książek: 324
pr0tessa
22-10-2014 18:24
Przepraszam, nowa kampania reklamowa Louis Vuittona jednoznacznie dowodzi, ze jednak mozna zaslonic sie noga, wiec Julia miala do tego wszelkie prawo.

http://www.lvbagbuy2014.com/wp-content/uploads/2014/09/1-Louis-Vuitton-Celebrating-Monogram-Ad-Campaign-Marc-Newson-5.jpg
książek: 171
mojewloskieimpresje
24-10-2014 22:18
Kolejna ciekawa lekcja :-)
książek: 84
Marcin
23-12-2014 10:19
Czy jak piszę rozdział z perspektywy tylko jednego bohatera, a inny z drugiej osoby może być wykorzystywany headhopping, jeżeli oboje przedstawiają tylko jeden, czy dwa rozdziały częściowo zarazem, a tak mają osobne historie?
książek: 278
Yumeka
04-01-2015 00:08
...Pańska wiara w czytelnika jest większa niż w opowiadaną historię, panie Cyceron. Paradoksalnie jednak wartościuje pan pozytywnie tylko zabieg martinowski z totalnym odseparowaniem każdej postaci, jakby w trosce, by czytelnik nie zgubił się w odmętach opinii bohaterów. Warto jednak zauważyć, że Saga waży mimo wszystko trochę więcej niż przeciętne książki, pojawiające się na rodzimym rynku.

...
...Pańska wiara w czytelnika jest większa niż w opowiadaną historię, panie Cyceron. Paradoksalnie jednak wartościuje pan pozytywnie tylko zabieg martinowski z totalnym odseparowaniem każdej postaci, jakby w trosce, by czytelnik nie zgubił się w odmętach opinii bohaterów. Warto jednak zauważyć, że Saga waży mimo wszystko trochę więcej niż przeciętne książki, pojawiające się na rodzimym rynku.

Mowa zależna i pozornie zależna są tyle samo warte, co dialogi. A jednak tylko dwie pierwsze znajdują się pod ostrzałem krytyki. Doceniam jednak konsekwentność, bo właściwie zasada jest ta sama, co przy przysłówkach.

"Headhopping" to środek stylistyczny jak każdy inny. Minusem jest to, że autorzy sięgają po niego często bez pomysłu, co może prowadzić do pustej wyliczanki.
Oczywiście jest nieuzasadniony (wręcz nienaturalny, nawet jeśli narrator jest trzecioosobowy), gdy mamy do czynienia z książką poświęconą jednemu bohaterowi. Autorowi też łatwiej ogarnąć działania i myśli jednej postaci wobec całej historii (za przyjemny przykład uważam gotycką "Śpij, kochanie, śpij").
Ale już narracja takiego niepozornego "Płonącego stosu" (młodzieżówka o czarownicach, skierowana do nastolatek) w scenach zbiorowych ogarnia do trzynastu osób, gdzie konstrukcja książki sugeruje, że każda jest w jakiś sposób ważna. Wtedy "headhopping" jest nieoceniony, bo zaznacza się stałą, aktywną obecność jakiejś postaci w wydarzeniach, nie spowalniając tym samym akcji poszatkowanymi opisami działań każdego z nich.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Biblioteczka redaktora
491 0 887
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (349)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd