Agnieszka 
wkrainieczytania.blogspot.com
kobieta, gdzieś na południu, status: Czytelniczka, dodała: 26 książek, ostatnio widziana 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Dama w bieli
    Dama w bieli
    Autor:
    W lipcu 1904 roku na statek płynący z Antwerpii do Nowego Jorku wsiada samotna kobieta bez biletu, bagażu i pieniędzy, ubrana w białą wieczorową suknię z koronki. Piękna, elegancka i skryta, pasażerk...
    czytelników: 317 | opinie: 28 | ocena: 5,58 (97 głosów)
  • Spisek Tudorów
    Spisek Tudorów
    Autor:
    Jest rok 1553. Na angielskim tronie zasiada Maria Tudor, później znana jako Krwawa Maria. Królowa bezwzględnymi metodami próbuje przywrócić w Anglii katolicyzm i zawrzeć sojusz z Hiszpanią. Poddani je...
    czytelników: 870 | opinie: 39 | ocena: 6,45 (246 głosów)
  • Tancerka
    Tancerka
    Autor:
    Poznaj historię Heleny Cholewickiej, jednej z najwybitniejszych polskich baletnic XIX stulecia. Do egzaminów wstępnych szkoły baletowej przystępuje delikatna i krucha Helenka. Dziewczynka pochodzi z u...
    czytelników: 120 | opinie: 8 | ocena: 7,09 (34 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-19 09:52:13
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-19 09:51:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-11-15 10:07:01
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-15 10:06:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-11-13 13:00:14
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-13 12:59:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-11-07 09:31:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
 
2018-11-02 09:26:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Cykl: Eleonora Akwitańska (tom 2)
 
2018-10-29 09:55:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Cykl: Eleonora Akwitańska (tom 1)
 
2018-10-23 09:21:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Autor:
Cykl: Zemsta i przebaczenie (tom 6)
 
2018-10-19 11:14:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Autor:
 
2018-10-17 12:59:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018

[...] Najnowsza powieść Renaty Czarneckiej rozpoczyna się w chwili, gdy Bona Sforza d’Aragona przybywa do Polski i zostaje korowana na królową Polski. Jest to niezwykle ważne wydarzenie nie tylko w życiu Zygmunta i Bony, lecz także zwykłych ludzi. Oto bowiem następuje połączenie dwóch wielkich dynastii: Jagiellonów i Sforzów. Bona ma tylko dwadzieścia cztery lata, zaś jej małżonek przekroczył... [...] Najnowsza powieść Renaty Czarneckiej rozpoczyna się w chwili, gdy Bona Sforza d’Aragona przybywa do Polski i zostaje korowana na królową Polski. Jest to niezwykle ważne wydarzenie nie tylko w życiu Zygmunta i Bony, lecz także zwykłych ludzi. Oto bowiem następuje połączenie dwóch wielkich dynastii: Jagiellonów i Sforzów. Bona ma tylko dwadzieścia cztery lata, zaś jej małżonek przekroczył już pięćdziesiątkę. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że ta ogromna różnica wieku będzie stanowić przeszkodę nie tylko w kwestii wzajemnego porozumiewania się, ale także jeśli chodzi o wypełnianie obowiązków małżeńskich, to jednak prawda okazuje się zupełnie inna. Zygmunt jest zauroczony młodą małżonką, zaś Bona robi wszystko, aby podstarzały król nie poczuł się odtrącony. W miarę upływu czasu i w jej sercu zaczyna kiełkować uczucie miłości do męża. Owocem nocy poślubnej jest bowiem ich najstarsza córka Izabela (1519-1559), która dziedziczy imię po swej babce, Izabeli Aragońskiej.

W miarę upływu lat na świat przychodzą kolejne dzieci, w tym upragniony syn, przyszły Zygmunt II August (1520-1572). Już od pierwszego dnia życia jest on oczkiem w głowie matki. To przecież on ma odziedziczyć tron po ojcu i przedłużyć dynastię Jagiellonów. I choć córki także nie są bez znaczenia, bo wszak przy ich pomocy będzie można zaaranżować korzystne małżeństwa i tym samym wzmocnić nie tylko pozycję dynastii, ale przede wszystkim Polski, to jednak August jest tym, na którego Bona bezustannie chucha i dmucha, dbając o to, by nie stała mu się żadna krzywda. Najlepiej byłoby, aby na świat przyszedł kolejny zdrowy chłopiec. Niestety, los jakby się mścił. Z każdym kolejnym porodem Bona jest coraz bardziej niezadowolona. Rodzi bowiem córki, które chętnie oddałaby za choćby jeszcze jednego syna. W przeciwieństwie do królowej, Zygmunt cieszy się z każdego nowego dziecka i wydaje się zupełnie nie przejmować tym, że na Wawelu żyje tylko jeden następca tronu.

Jeśli ktoś myśli, że Bona stoi gdzieś z boku i biernie przypatruje się temu, co dzieje się w polityce, to grubo się myli. Ona ją tworzy. I choć to Zygmunt Stary nosi spodnie i oficjalnie rządzi krajem, to jednak silniejszą stroną jest tutaj Bona. Doradza Zygmuntowi, a czasami wręcz otwarcie się z nim spiera, jeśli widzi, że decyzje małżonka mogą mieć niekorzystny wpływ nie tylko na kraj, ale także na Jagiellonów. Takim postępowaniem królowa bardzo szybko przysparza sobie wrogów, dlatego też otacza się jedynie ludźmi zaufanymi, głównie tymi, których przywiozła sobie ze słonecznej Italii. I tak oto mijają lata, dzieci dorastają, Bona i Zygmunt się starzeją. Czas zatem rozpocząć aranżowanie korzystnych małżeństw dla dzieci. Niestety, nie wszystko idzie po myśli Bony. I znów dochodzi do sporów i rodzinnych konfliktów. Na tym polu najwięcej problemów przysparza królowej ukochany syn.

Ja, królowa to powieść, która stanowi kontynuację "Księżnej Mediolanu" i "Madonn z Bari". I choć fabuła książki od początku do końca skupia się na osobie Bony Sforzy i jej panowaniu w Polsce, to jednak Autorka nie zapomina o postaciach znajdujących się w otoczeniu królowej. Wraz z nimi czytelnik wędruje po wawelskich komnatach, udaje się do Warszawy, podróżuje na Litwę, a nawet do dalekiej Francji. Sama Bona jawi się tutaj jako niezwykle silna kobieta, która pragnie za wszelką cenę osiągnąć zamierzony cel. I choć posiada niemało wrogów, to jednak każdego dnia próbuje sobie z nimi radzić, pomimo że nie zawsze wygrywa. Wydaje się, że jest bezwzględna w tym, co robi. Czytelnik wciąż zastanawia się, czy te wszystkie plotki, które o niej rozpowszechniano były jedynie wymysłem wyobraźni jej wrogów, czy faktycznie kryło się za tym coś więcej, a królowa była zdolna do popełnienia zbrodni, byle tylko postawić na swoim. Z jednej strony potrafi być naprawdę okrutna, zaś z drugiej kochająca, wyrozumiała, a niekiedy po prostu bezsilna, szczególnie jeśli chodzi o rodzinę.

Na kartach powieści najbardziej kontrowersyjna władczyni Polski na pewno nie jest przedstawiona jako postać czarno-biała, którą można byłoby jednoznacznie ocenić. Autorka ukazuje nam ją na czterech płaszczyznach, czyli jako królową, żonę, matkę i teściową. Niestety, te cztery obrazy nie zawsze są ze sobą zgodne. Powieściowa Bona Sforza to połączenie tak wielu sprzeczności, że naprawdę trudno jest stwierdzić, która z jej twarzy jest prawdziwa. Jako królowej nie można zarzucić jej niczego złego, choć czasami zdarza jej się przyznać, że nigdy nie darzyła Polski sympatią, lecz skoro już los rzucił ją do kraju, w którym zimą okrutnie marznie, stara się działać na jego korzyść, dlatego poprzez politykę, jaką uprawia próbuje nie tylko umacniać własną dynastię, ale też Polskę na arenie międzynarodowej. Nie jest też złą żoną. Widać, że jest bardzo przywiązana do Zygmunta i nawet jeśli nie darzy go jakimś szczególnie płomiennym uczuciem, to małżonek jest jej bliski.

Z kolei jako matce można jej wiele zarzucić. Współczesnego czytelnika może zatem oburzać jej postępowanie wobec dzieci, ale trzeba pamiętać, że w XVI wieku, a szczególnie w rodach panujących, dzieci nie rodziło się po to, by je bezwarunkowo kochać i pragnąć ich dobra, lecz dlatego, aby w przyszłości stały się częścią polityki. To dzięki nim zawierano korzystne sojusze, łączono dynastie, a sami zainteresowani tak naprawdę nie mieli nic do powiedzenia. Miłość zarówno ta małżeńska, jak i rodzicielska nie miała większego znaczenia, jeśli w grę wchodziła polityka. W związku z tym kiedy Bona dostrzega, że jej zabiegi na niewiele się zdały, w konsekwencji czego pod jej dach wkracza ktoś, kto reprezentuje jej odwiecznych wrogów, natychmiast daje temu wyraz. Królowa jest bardzo zaborcza jako matka. Ta zaborczość objawia się przede wszystkim wobec Zygmunta Augusta. Czasami można odnieść wrażenie, że jej miłość daleko wykracza poza tę stricte macierzyńską. Gdyby nie fakt, iż August przyszedł na świat po to, by objąć tron po ojcu i spłodzić następcę tronu, to Bona chętnie zatrzymałaby go przy sobie i nie oddała żadnej innej kobiecie. Dlatego też wpada w furię, gdy jej jedyny syn pragnie być samodzielny i podejmować własne decyzje.

Muszę przyznać, że nigdy nie darzyłam Bony jakąś szczególną sympatią. Ta postać zawsze wydawała mi się okrutna, bezwzględna i po trupach dążąca do celu. Możliwe, że dałam się zwieść opiniom tych kronikarzy, którzy przedstawiali Bonę w złym świetle. Trudno jest mi powstrzymać się przed porównywaniem jej z Katarzyną Medycejską (1519-1589). Moim zdaniem obydwie królowe łączyło nie tylko pochodzenie, lecz przede wszystkim wizja dotycząca sprawowania rządów. Dla mnie Bona Sforza d’Aragona jest postacią tragiczną, co oczywiście nie zmienia faktu, że stanowi doskonały materiał na powieść czy film. Cieszy mnie ogromnie to, iż Renata Czarnecka nie wybiela królowej. Pokazuje ją czytelnikowi taką, jaka była naprawdę. Jak każdy człowiek miała wady i zalety. Żyła w bardzo ciekawych czasach i wielokrotnie musiała stawiać czoła poważnym problemom. Autorka zagłębia się w jej psychikę, ukazuje stan emocjonalny Bony i okoliczności, które popychały ją do podejmowania takich czy innych decyzji. Nie da się zaprzeczyć, że druga żona Zygmunta Starego odcisnęła trwałe piętno na historii Polski. Po prawie pięciuset latach od jej śmierci wciąż o niej rozmawiamy, piszemy, a nawet robimy filmy. Zapewne w chwili swojej tragicznej śmierci nawet przez myśl jej nie przeszło, że ludzie z kraju, którego nie darzyła sympatią, zapamiętają ją na wieki.

"Ja, królowa" to powieść, po którą warto sięgnąć bez względu na to, czy postać Bony Sforzy budzi sympatię czytelnika czy nie. Renata Czarnecka oddaje bowiem w nasze ręce książkę, którą czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Ponadto podczas czytania trudno jest powstrzymać się od własnej oceny Bony i towarzyszących jej osób. Autorka nie opowiada się po żadnej ze stron. Nie narzuca czytelnikowi własnego zdania, lecz pozwala na swobodę interpretacji. Muszę przyznać, że dzięki książkom Renaty Czarneckiej zaczęłam inaczej postrzegać królową Bonę. Za każdym razem, kiedy czytam powieść Autorki mój stosunek do Jagiellonów nabiera innego wymiaru. Zachęcam zatem do sięgnięcia po trzecią część opowieści o Bonie Sforzy i gwarantuję feerię niezapomnianych czytelniczych doznań.

Całość eseju można znaleźć pod linkiem: https://wkrainieczytania.blogspot.com/2018/10/renata-czarnecka-ja-krolowa-bona-sforza.html

pokaż więcej

 
2018-10-12 14:36:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018

Zamość to miasto położone w województwie lubelskim. Zostało założone pod koniec XVI wieku, a dokładnie w 1580 roku, na terenie dawnej wsi należącej do polskiego szlachcica, Jana Zamoyskiego (1542-1605), a było to za panowania króla Stefana Batorego (1533-1586). Jan Zamoyski – wykształcony we Włoszech – przyczynił się do wprowadzenia humanistycznych idei, które swoje odzwierciedlenie znalazły w... Zamość to miasto położone w województwie lubelskim. Zostało założone pod koniec XVI wieku, a dokładnie w 1580 roku, na terenie dawnej wsi należącej do polskiego szlachcica, Jana Zamoyskiego (1542-1605), a było to za panowania króla Stefana Batorego (1533-1586). Jan Zamoyski – wykształcony we Włoszech – przyczynił się do wprowadzenia humanistycznych idei, które swoje odzwierciedlenie znalazły w jego polityce, zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym. Zamość – niekiedy zwany Padwą Północy – został zaprojektowany przez włoskiego architekta, Bernardo Morando (ok. 1540-1600), pochodzącego z Padwy. Bernardo Morando wykonał swój projekt zgodnie z zasadami idealnego miasta (z wł. città ideale), które stanowi jedyny kompletny renesansowy zespół urbanistyczny w Polsce. Jan Zamoyski, zgodnie ze swoją światłą polityką oraz tolerancyjną postawą, zaprosił do miasta nowych osadników, w tym Polaków, ludzi innych narodowości, a także tych, którzy byli wyznawcami innych religii niż katolicka, jak: Ormianie, Grecy, Włosi, Węgrzy, Szkoci i oczywiście Żydzi. Tego rodzaju polityka przyczyniła się do wzmocnienia życia gospodarczego i kulturalnego Zamościa, jak również do stworzenia wyspy tolerancji w epoce, kiedy inne katolickie kraje Europy prześladowały Żydów i protestantów.

Pierwsi Żydzi osiedlili się w Zamościu w 1588 roku, czyli osiem lat po założeniu miasta. Byli to Sefardyjczycy (Żydzi hiszpańscy) wywodzący się z Imperium Osmańskiego i Wenecji, co w konsekwencji utworzyło najbardziej wysuniętą na północ społeczność sefardyjską w Europie Wschodniej. Wszystkim przyznano równe prawa, które obejmowały zwolnienie podatkowe na dwadzieścia pięć lat i prawo do założenia własnej wspólnoty pod warunkiem, że przyjmą oni do swojej społeczności tylko Żydów pochodzenia hiszpańskiego i portugalskiego. Rozległe przywileje przyznane Żydom dotyczyły także prawa do posiadania domów, budowy murowanej synagogi i mikveh (łaźni rytualnej; mykwy), oraz założenia cmentarza. Na poziomie zawodowym mogli swobodnie angażować się w większość działań, z wyjątkiem szewstwa, kuśnierstwa i garncarstwa. Sprowadzając do Zamościa Żydów, Jan Zamoyski chciał skorzystać na luksusowym handlu towarami. Handlowali oni bowiem głównie diamentami, drogocennymi tkaninami, orientalnymi przyprawami i artykułami dekoracyjnymi. W tym czasie społeczność Żydów sefardyjskich posiadała naprawdę wyjątkową pozycję w całej Rzeczypospolitej. Ich społeczność była autonomiczna do połowy XVII wieku i nie podlegała najwyższemu organowi samorządu żydowskiego w Rzeczypospolitej, czyli Radzie Czterech Ziem.

Dzielnica żydowska powstała pod koniec XVI wieku w północno-wschodniej części Zamościa, wokół Rynku Solnego. W 1590 roku, po wspomnianych wyżej przywilejach nadanych osadnikom dzielnicy żydowskiej, zbudowano pierwszą drewnianą synagogę, która już wkrótce została zastąpiona kamienną. Wybudowano ją na początku XVII wieku. Po kilku latach została ona zrekonstruowana, co zaowocowało tym, iż dodano w niej sale modlitewne przeznaczone dla kobiet. Z kolei w XVIII wieku została połączona korytarzem z Domem Gminy Żydowskiej. Na początku XVII wieku znajdowała się w Zamościu ulica żydowska (obecnie ulica Zamenhofa), w której stała wspomniana już synagoga, a także dom edukacji, mykwa i szpital żydowski. W 1657 roku było tam już dziewiętnaście domów, zaś cmentarz żydowski znajdował się poza miejskimi murami.

Właśnie do takiego Zamościa w 1602 roku przybywa główna bohaterka "Morza Trzcin", Hila Campos. Oczywiście nie jest sama. Towarzyszy jej rodzina. Camposowie to przedstawiciele sefardyjskich Żydów, których przodkowie osiedlili się we Włoszech po przymusowym opuszczeniu Hiszpanii i Portugalii. Niestety, już w pierwszych dniach pobytu w nowym miejscu, Hila musi stawić czoła osobistej tragedii, która na zawsze odciśnie swoje bolesne piętno na jej życiu. Młoda kobieta potrafi jednak każdą zaistniałą sytuację wytłumaczyć sobie w taki sposób, by móc mniej cierpieć. W swoich rozważaniach często odnosi się do Boga i to Jemu poświęca każdy dzień i wszystko, co robi. Takie podejście do życia dodaje jej sił w walce z przeciwnościami losu.

Hila i jej bliscy przybyli do Zamościa z Wenecji, gdzie musieli żyć w getcie. Pomimo że próbowali tam egzystować w miarę normalnie, to jednak wciąż tęsknili za całkowitą wolnością. W dodatku w Wenecji spotkało ich całkiem sporo nieszczęść, więc wydaje się, że decyzja o wyjeździe była dla nich słuszna. Tak więc miasto założone przez Jana Zamoyskiego traktują w kategoriach raju. Czy rzeczywiście w Zamościu nie spotka ich już nic złego? Czy teraz Camposowie będą mogli już tylko cieszyć się wolnością oraz życiem bez trosk i zmartwień? A może los szykuje dla nich kolejne przykre niespodzianki, by dać im do zrozumienia, że tak naprawdę nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie ze względu na to, że są… Żydami?

"Morze Trzcin" to druga część "Księgi życia Hili Campos". Pierwsza nosi tytuł "Córka głosu". Jak sam tytuł wskazuje, Hila Campos jest nie tylko główną bohaterką powieści, ale także jej narratorką. To właśnie bezpośrednio od niej dowiadujemy się o tym, w jaki sposób potoczyło się zarówno jej życie, jak i życie jej bliskich po przybyciu do Polski i osiedleniu się w Zamościu. W mieście Jana Zamoyskiego Camposowie nabywają mieszkanie w jednej z kamienic w dzielnicy żydowskiej. Kiedy ponownie spotykamy bohaterów dylogii, głowa rodziny, czyli kupiec Menachem Campos wraz ze swoim synem Rubenem, przebywa w podróży, podczas której załatwia swoje handlowe interesy. Po miesiącach pobytu poza domem, obydwaj mężczyźni wreszcie wracają, a swoim powrotem sprawiają wielką radość tym, którzy czekali na nich tak długo.

Na pierwszy rzut oka widać, że w czasie podróży wiele zmieniło się w ich życiu, a szczególnie w życiu Rubena. W Stambule poślubił bowiem piękną kobietę o różnobarwnych oczach, którą zwą Szikma. Wszyscy wierzą, że kobieta stanie się balsamem na rany, które wciąż nie mogą się zabliźnić w życiu Rubena. Małżonka młodego Camposa odznacza się nie tylko nieprzeciętną urodą, lecz również niezwykłą mądrością dotyczącą stosowania rozmaitych ziół, które są w stanie uśmierzyć zarówno dolegliwości ciała, jak i duszy. Wraz z Szikmą do Zamościa przybywa także jej siostra Miriam. Ta z kolei posiada niebywały talent, jeśli chodzi o tkanie gobelinów. Są one tak piękne, że na ich widok, aż dech zapiera w piersi osobie, która na nie patrzy. Niestety, Miriam jest też dziewczyną niepokorną, co łatwo może sprowadzić na nią nieszczęście, jeżeli pozostali członkowie rodziny spuszczą ją choćby tylko na chwilę z oka.

Moim zdaniem "Morze Trzcin" stanowi doskonałą kontynuację "Córki głosu". Podczas gdy w pierwszym tomie czytelnik mógł dowiedzieć się, jak wyglądało życie sefardyjskich Żydów w weneckim getcie, tak w tym przypadku poznaje realia ich egzystowania w Zamościu. Uwaga Hili Campos skupiona jest nie tylko na jej własnych przeżyciach, lecz także na tym, co dzieje się z jej bliskimi oraz sąsiadami, którzy niemalże każdego dnia odwiedzają mieszkanie Camposów. Hila pokazuje nam, że nie zawsze wszystko toczy się utartym szlakiem i tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Choć z drugiej strony życie potrafi naprawdę zaskakiwać, czego przykładem jest ona sama. Kiedy już pogodziła się ze stratą i zaczęła układać sobie życie na nowo, mając przy boku ukochaną córeczkę, pojawia się ktoś, kto sprawia, że kobieta jest w stanie optymistycznie patrzeć w przyszłość. Z drugiej strony jednak wygląda na to, że przeznaczeniem Hili i jej rodziny jest prowadzenie tułaczego trybu życia. Jeśli jednak w tym wszystkim obecna będzie prawdziwa miłość, to tak naprawdę nic złego nie może się przytrafić.

Oprócz doskonale skonstruowanej fabuły, czytelnik ma okazję zapoznać się również z żydowską kulturą i obyczajami, co stanowi ogromną wartość w kontekście obcowania z innością. Czytelnik poznaje najważniejsze żydowskie święta i dowiaduje się, w jaki sposób się do nich przygotowywano. Dokładnie widać też podział ról w rodzinie. Kobiety zajmują się prowadzeniem domu, natomiast mężczyźni skupiają się na zapewnieniu środków do życia. W przypadku Camposów jest to handel przepięknymi tkaninami. Biorąc pod uwagę obydwa tomy, Agnieszka Wojdowicz stworzyła nieprzeciętną opowieść o społeczności, która wydaje się dziś nieco zapomniana i być może niewielu ma świadomość tego, kim byli sefardyjscy Żydzi i w jaki sposób ich losy łączą się z Polską. Morze Trzcin napisane jest w podobnym stylu, jak Córka głosu. Nie ma zbyt wielu dialogów, zaś głównym elementem jest płynna narracja prowadzona przez Hilę Campos. Sam tytuł odnosi się natomiast do biblijnej nazwy Morza Czerwonego.

Polecam zatem "Księgę życia Hili Campos" każdemu, kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o losie sefardyjskich Żydów, ich kulturze, obyczajach, a także sposobie, w jaki byli traktowani przez innych. Sięgając zarówno po "Córkę głosu", jak i "Morze Trzcin" należy spodziewać się opowieści snutej powoli, bez zbędnego pośpiechu, lecz jednocześnie niezwykle bogatej pod kątem literackim i merytorycznym. Moim zdaniem jest to historia wyjątkowa nie tylko ze względu na to, jakiego tematu dotyczy, ale także z uwagi na styl, jakim została opowiedziana. Sposób, w jaki Hila Campos – piórem Agnieszki Wojdowicz – przemawia do czytelnika, wyróżnia się na tle innych książek z gatunku beletrystyki historycznej. Jestem skłonna stwierdzić, że z tego rodzaju stylem pisania spotkałam się po raz pierwszy i bardzo mi się taka forma podoba.


źródło tekstu: http://wkrainieczytania.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-10-10 09:18:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Autor:
Cykl: W cieniu tajemnic (tom 3)
 
2018-10-05 11:31:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane w 2018
Autor:
 
Moja biblioteczka
787 153 1511
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (77)

Ulubieni autorzy (22)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (7)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd