Wojciech Gołębiewski 
wgwg1943.blogspot.com
75 lat, mężczyzna, Warszawa, status: Czytelnik, dodał: 55 książek i 82 cytaty, ostatnio widziany 53 minuty temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-24 01:28:07
Ma nowego znajomego: Lirazel
 
2019-03-22 02:14:29
Został fanem autora: Robert Graves
 
2019-03-22 01:06:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Carol Shields (1935 -2003) Wikipedia:
„….Urodziła się na przedmieściach Chicago. W wieku trzydziestu kilku lat zaczęła tworzyć literaturę piękną i poezję. Studiowała na uniwersytecie w Exeter (Anglia), po czym przez ponad 20 lat wykładała na różnych uczelniach: na początku na uniwersytecie w Ottawie, później na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej i uniwersytecie w Winnipeg. Razem z mężem...
Carol Shields (1935 -2003) Wikipedia:
„….Urodziła się na przedmieściach Chicago. W wieku trzydziestu kilku lat zaczęła tworzyć literaturę piękną i poezję. Studiowała na uniwersytecie w Exeter (Anglia), po czym przez ponad 20 lat wykładała na różnych uczelniach: na początku na uniwersytecie w Ottawie, później na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej i uniwersytecie w Winnipeg. Razem z mężem wychowywała pięcioro dzieci. Jak twierdziła, zajęła się pisarstwem, bo (jak twierdziła) nie mogła znaleźć dobrej książki. Otrzymała liczne nagrody i tytuły honorowe za swe powieści, które ukazują codzienne chwile szczęścia w sposób głęboko ludzki. Jest jedyną pisarką wyróżnioną zarówno amerykańską Nagrodą Pulitzera, jak i kanadyjską Canadian Governor General's Award. Carol Shields umarła na raka piersi…”
To chyba jakaś wyrafinowana szpilka: „…nie mogła znaleźć dobrej książki..”, bo status quo swoją twórczością na pewno nie zmieniła!!
Ta książka z 1993, w ciągu 21 lat od polskiego wydania, zdobyła na LC 6,37 (30 ocen i 1 opinia). Autorka opinii dała 4/10, a te 6,37 to najwyższa ocena wśród czterech jej innych utworów.
Nie wiem co mnie skusiło, chyba jakieś masochistyczne inklinacje, bo dręczyłem się do połowy. To nawet nie jest czytadło, bo patetyczne truizmy i dyrdymały, ani nie wzruszają, ani nie śmieszą. Malutki przykład:
(s.72, 73 z 188 pdf):
„…Osoba arbitralnie ochrzczona…
….nie czuje strachu, gdyż rozumie, że miłość jest przeważnie tylko ucieczką przed cierpieniem..
…Cóż, dzieciństwem jest to, co kto chce z niego zachować w pamięci…”
(s.76) „..W domenie erotyki ocieramy się najbliżej o dziką stronę naszej natury…”
Zasygnalizowany związek opiekuna z dzieciństwa, (powyżej 50 lat, załatwiający swoje pożądania w burdelu) z wychowanicą (31 lat, intacta, bo małżonek był pijany) nie zachęcił mnie do kontynuowania lektury.
Ta książka utwierdza mnie w podchodzeniu z rezerwą do nagradzanych, bo:
„..The Stone Diaries, Shields' best-known novel, won the 1993 Governor General's Award for English language fiction in Canada and the 1995 Pulitzer Prize for Fiction in the United States. As an American-born naturalized Canadian, Shields was eligible for both awards; it is currently the only novel ever to have won both awards. It also received the National Book Critics Circle Award and was nominated for the Man Booker Prize..”
Stanowczo odradzam, bo to absolutna strata czasu PAŁA

pokaż więcej

 
2019-03-18 05:20:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Fenorella (ur.1970) zadebiutowała w 2014 roku tą opowieścią i jak na razie nie słyszałem o dalszej jej twórczości. Podobno ta książka zdobyła popularność, choć tego wynik na LC nie potwierdza: 6,14 (35 ocen i 3 opinie) po 4 latach. Odstraszają opinie, że to „kobieca” czy „babska” literatura, jak i że to „czytadło”. Przerażają mnie uwagi o ... Fenorella (ur.1970) zadebiutowała w 2014 roku tą opowieścią i jak na razie nie słyszałem o dalszej jej twórczości. Podobno ta książka zdobyła popularność, choć tego wynik na LC nie potwierdza: 6,14 (35 ocen i 3 opinie) po 4 latach. Odstraszają opinie, że to „kobieca” czy „babska” literatura, jak i że to „czytadło”. Przerażają mnie uwagi o podobieństwie do Jane Austen (świetna, lecz jedna wystarczy) i Coelho (dla mnie nieakceptowalny). Zaciekawiła mnie natomiast opinia rówieśniczki autorki, MONIKI GRĄDZKIEJ-HOLVOOTE (romanistki) na: http://christianitas.org/news/przebudzenie-senority-prim/ , którą kończą słowa:
„…Książka dla kobiet? Owszem, i to jaka! Rzecz, która skrzy się odniesieniami do najlepszej literatury angielskiej, zwłaszcza kobiecej. Książka dla mężczyzn? Jest szansa, że coś załapią, o ile wcześniej czytali św. Benedykta, św. Tomasza, bł. J. H. Newmana, a najlepiej, gdyby coś wiedzieli o tajemniczym Johnie Seniorze. Poza solidną literaturą, książka jest bowiem także swoistym testem na płeć mózgu: tam, gdzie mężczyzn zainteresuje zachwalany przez panów-recenzentów „powrót do człowieczeństwa przez czytanie klasyków”, „sprzeciw wobec nowoczesności”, „Chestertonowski dystrybucjonizm” czy inne konserwatywne „ideolo”, tam dla kobiet najciekawszy będzie jej wielki temat – miłość. Taka hipoteza, do sprawdzenia…”

No cóż, wymagania stawiane czytelnikom przez recenzentkę wydają się mocno wygórowane, lecz uzasadnione, gdyż wprawdzie:
„..Natalia Sanmartin Fenollera is a journalist and novelist based in Madrid, Spain. She is Comment Editor of the Spanish economics and business daily newspaper Cinco Dias…”

….lecz wywiad z nią na https://www.foyles.co.uk/Natalia-Sanmartin-Fenollera do tego upoważnia. Początek….
„….Did the idea for your book start with ‘Pride and Prejudice’ or did the parallels only become apparent as you got into the writing?
I think the idea started with my love of good books. There are a large number of nods and literary references in the novel, because literature plays a major role in the book. The story of Miss Prim is set in San Ireneo de Arnois, a small village that has decided to declare war on the modern world. Its inhabitants have a deep love for the culture of the classical era and the old European civilizations, and are willing to maintain it and uphold it. And literature has a special role to play in their defence of their values. The characters in the book speak about Jane Austen, but also about Dostoyevsky, Dante, Virgil, Schiller, Racine and Petrarch, among others….”
Jak mam to skwitować, ja zwykły śmiertelnik, z wykształcenia, mgr. inż. chemii? Że za wysokie progi na moje nogi?
Nie jestem próżny, ani zarozumiały, lecz również nie mam kompleksów niższości i dlatego twierdzę, że to wszystko to nieuzasadnione wywyższanie się i chęć popisywania się swoją (ponoć) erudycją, że tymi „mądrościami” nie należy się przejmować, a książkę można przeczytać jako przeciętne (jednak!!) czytadło, i nic więcej, pod warunkiem nie przejmowania się wspomnianymi „odniesieniami”, czytelnymi dla wybranych. Za to protekcjonalne traktowanie przeciętnego czytelnika nie mogę dać więcej niż 3/10 (gdybym nie był przewrażliwiony na własnym punkcie i nie zauważał tego popisu pseudo intelektu, to za „czytadło” mógłbym dać nawet 6/10. Ale nie mogę). A najlepiej przeczytać inną książkę, jest ich tak wiele… Jeszcze cytat: tak odkrywczy, aż żenujący:
„….Sentymentalizm a uczucie - to dwie różne sprawy, Prudencio. Sentymentalizm to patologia rozumowania albo, jeśli pani woli, patologia uczuć, które rosną, przerastają same siebie, zajmują więcej miejsca, niż im się należy, stają się szalone, zaciemniają trzeźwy osąd spraw! To, że ktoś nie jest sentymentalny, nie oznacza, że nie ma uczuć, tylko że nimi potrafi właściwie sterować. Ideałem - na pewno się z tym oboje zgodzimy - jest mieć chłodną głowę i wrażliwe serce…..”
PS Doszedłem do wniosku, że warto dodać „trzy grosze” o manierze „przeintelektualizowania”, którą zarzucam autorce, lecz wcześniej już wielu uznanym autorom, jak Miłosz („Ziemia Ulro” - Swedenborg, Blake, Oskar Miłosz), Błoński („Witkacy” – Max Weber), Bellow („Ravelstein” – Tukidydes), Andres Neuman („Podróżnik stulecia” – np. Fichte), Umberto Eco, Philip Roth czy Brzozowski, którego wykpił Lemański, o czym pisałem w recenzji „Legendy Młodej Polski”:
„…..Tu kawałek Marksa, tu kawałek Macha, tu kawałek Newmana.... …„Przeintelektualizowanie” Brzozowskiego wykpił najdobitniej satyryk, autor bajek, Jan LEMAŃSKI /1866-1933/ w wierszu „ERUDYTA”. Oto fragment:
„Co stworzyli Fichci, Hegle,/ Kanci, Comci - umiem biegle./ . Wszystkie zagraniczne „geisty” /. Znam: Ibseny, Marksy, Kleisty ./ I Amiele i Sorele:/ Wszystkich, wszystko na proch mielę./ . Wiem, co płonie, a co tli się/ W Goethem, w Heinem, w Novalisie;/ Co w Shakespearze, w Macauleyu,/ W Millu, w Keatsie i w Shelleju/ Wiem, co Dante rzekł, Carducci; /Wiem, co Machiavel uczy./ Nikt nie żywił się tak niczem,/ Jak ja Fryderykiem Nietzschem./ Wiem, co Budda, co Mahomet;/ Co jest Krishna, co Bafomet;/ Wiem, co pisał Tomasz z Kempis;/ Wiem, kto kocha zło, kto tępi;/ Wiem, gdzie zła, gdzie dobra rola,/ Jak jaki Savonarola....”

U Fenollery, gadanie o Wergiliuszu i Tacycie rozumiem, bo kończyłem liceum z obowiązkową łaciną (w siermiężnym PRL!!!), lecz gdy rozmowa się toczy o „Dumie i uprzedzeniu” Austen, a Prim bawi się książką Bedy Czcigodnego (672-735), o którym nie słyszałem mimo 76 lat, to szczęka mnie wypada. Dwie strony dalej trzyma już „Monologion” św. Anzelma… I takich popisów jak „mrówków”.
Jeszcze poniekąd pierwowzór „mężczyzny z fotela”: John Senior (1923 -1999) to amerykański profesor, autor ‘The Death of Christian Culture’ i ‘The Restoration of Christian Culture’…”

pokaż więcej

 
2019-03-18 04:46:13
Dodał cytat z książki: Przebudzenie señority Prim
Sentymentalizm a uczucie - to dwie różne sprawy, Prudencio. Sentymentalizm to patologia rozumowania albo, jeśli pani woli, patologia uczuć, które rosną, przerastają same siebie, zajmują więcej miejsca, niż im się należy, stają się szalone, zaciemniają trzeźwy osąd spraw! To, że ktoś nie jest sentymentalny, nie oznacza, że nie ma uczuć, tylko że nimi potrafi właściwie sterować. Ideałem - na pewno się z tym oboje zgodzimy - jest mieć chłodną głowę i wrażliwe serce.
 
2019-03-17 14:14:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Knut Hamsun (1859 – 1952) - WIELKIM PISARZEM BYŁ!!!!. Mimo, że (Wikipedia):
„…Przed II wojną światową i w jej trakcie popierał Adolfa Hitlera i nazistów, za co po wojnie był sądzony i poddany ogólnonarodowemu ostracyzmowi…”
W recenzji „Błogosławieństwa ziemi” pisałem:
„…Równe 60 lat temu wypożyczyłem "Błogosławieństwo ziemi" za radą pani bibliotekarki, bo sam nie miałem pojęcia o...
Knut Hamsun (1859 – 1952) - WIELKIM PISARZEM BYŁ!!!!. Mimo, że (Wikipedia):
„…Przed II wojną światową i w jej trakcie popierał Adolfa Hitlera i nazistów, za co po wojnie był sądzony i poddany ogólnonarodowemu ostracyzmowi…”
W recenzji „Błogosławieństwa ziemi” pisałem:
„…Równe 60 lat temu wypożyczyłem "Błogosławieństwo ziemi" za radą pani bibliotekarki, bo sam nie miałem pojęcia o Hamsunie, chociaż większość noblistów znałem. Wróciłem do domu, zacząłem czytać i przez tydzień czasu byłem nieobecny. Mama myślała, że ja mam gorączkę (rozpalone policzki), więc nie poszedłem do szkoły i czytałem, i przeżywałem. I na całe życie zapamiętałem historię z "zajęczą" wargą i ucinanie brody Izaka nad kałużą w trakcie wyprawy do miasta.
To jest jeden z filarów światowej literatury, więc i tak każdy miłośnik książek przeżyje to samodzielnie. Amen ..”
Za „Błogosławieństwo ziemi” (1917 - ode mnie 10/10) dostał Nobla (1920), przedtem był powszechnie znany „Głód” (1898), a w środku „Marzyciele” (1904), a przed nimi i po nich wiele wspaniałych utworów. Na LC jest jego 13 utworów - polecam wszystkie, a „Marzyciele” są niedocenieni i mają zaledwie 6,35 (46 ocen i 8 opinii). Najwyższy czas to poprawić!!
Wikipedia anglojęzyczna podaje:
„Dreamers (Norwegian: Sværmere, also published in English as Mothwise) is a novel by Knut Hamsun from 1904. The novel is among Hamsun's last set in Nordland and it contains many comical and caricatured people and events.
The main characters are the telegraph operator Ove Rolandsen and Elise Mack, the daughter of the "privileged trader" Mack of Rosengaard. This Mack is referred to as a brother of the privileged trader at Sirilund in Hamsun's novel Pan.
The novel was written while Hamsun was living at the Reenskaug Hotel in Drøbak.
In the copy that Hamsun sent to his friend in Bergen, Køhler Olsen, he wrote the following dedication: "This is a book with a priest's wife that misses – me." When he later published the novel Under the Autumn Star (Under Høststjernen), his dedication to Køhler Olsen read "And, dear Køhler, this is a book about a priest's wife that has NOT missed me. Are you so happy?" The copies are held by the university library in Bergen”
Aby Państwa zachęcić podaję też wiadomość o filmowej adaptacji:
„The Telegraphist (Norwegian: Telegrafisten) is a 1993 Norwegian film directed by Erik Gustavson. It is based on the novel Dreamersby Knut Hamsun. It stars Bjørn Floberg and Marie Richardson, as well as Kjersti Holmen, who won an Amanda for her role. The film was also entered into the 43rd Berlin International Film Festival. The film was selected as the Norwegian entry for the Best Foreign Language Film at the 66th Academy Awards, but was not accepted as a nominee…”
Proszę Państwa! To tylko 92 strony na PDF, a przyjemność wielka!!
Paradoksalnie (bo daleki jestem od nacjonalizmu) najtrafniejsze słowa wyczytałem na: http://www.nacjonalista.pl/2010/08/23/knut-hamsun-marzyciele/
„…Zachęcam do lektury tego z pozoru klasycznego „romansidła” osadzonego w scenerii dalekiej sposób jego interpretacji zależy od dojrzałości, inteligencji i „zaawansowania” Czytelnika. Nawet jeśli „Marzycieli” uznamy za zwykły romans to jest to absolutnie światowa klasa i wypada mieć przy tej okazji nadzieję, iż twórczość Knuta Hamsuna znajdzie nowych wielbicieli. Zbyt długo ze względu na polityczne sympatie pisarza pozostawała ona na swoistym marginesie zainteresowania w powojennej rzeczywistości”.
Co dodać? To pogodna karykatura zminiaturyzowanego świata. Lektura wzruszająca i zabawna. 10/10

pokaż więcej

 
2019-03-16 21:10:24
Został fanem autora: Knut Hamsun
 
2019-03-16 03:54:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Marianne Fredriksson (1927 – 2007) - szwedzka autorka, spłodziła 15 pozycji, ta z 2001. Wikipedia podaje, że:
„…A central theme in her writings is friendship because, as she maintained, "friendship will be more important than love" in the future…”
Gratuluję moim kolegom z LC, że wyczuli pismo nosem i dzięki temu po 17 latach ta książka ma na LC 5,97 (33 ocen i ...
Marianne Fredriksson (1927 – 2007) - szwedzka autorka, spłodziła 15 pozycji, ta z 2001. Wikipedia podaje, że:
„…A central theme in her writings is friendship because, as she maintained, "friendship will be more important than love" in the future…”
Gratuluję moim kolegom z LC, że wyczuli pismo nosem i dzięki temu po 17 latach ta książka ma na LC 5,97 (33 ocen i 4 opinie)
Różne szmiry w życiu czytałem, a tym najlepszym dawałem 10/10 w tym gatunku. Ta nie zasługuje nawet na połowę tego.
Bohaterem jest odrażające psychopatyczne bydlę, w dodatku pijaczyna, jeśli nie alkoholik, imieniem Jack, który katuje swoją żonę, jak i partnerkę, tytułową Katarinę. Do tego matka Katariny, Elisabeth, była podobnie katowana, przez swojego męża. Aby ten wątek odfajkować zamieszczam dwa cytaty z końcowych stron pokazujące reakcję podłego psychopaty na przyjście na świat jego dziecka:
„Jack przypomniał sobie wspaniałe piersi Katariny i z obrzydzeniem pomyślał o tym, że cieknie z nich mleko……”
„..W połowie schodów pomyślała: W ogóle nie spytał o dziecko, nawet nie chciał go zobaczyć…”
Ale bicie kobiet i morze krwi to za mało na PAŁĘ. Ona jest za „high society”. Jack jest wykładowcą uniwersytetów w USA i Szwecji, pobite kobiety - wszystkie wyedukowane i „strasznie mądre”. I to w tym towarzystwie mamy systematyczne mordobicie, ociekanie krwią, jednym słowem rynsztok i równocześnie poważne, intelektualne dyskusje o sensie życia, poszukiwaniu samego siebie, a już jak schorowane psychicznie kobiety, bojące się własnego cienia, pojechały górnolotnie „miłoszowskim” Swedenborgiem, to dostałem paroksyzmu śmiechu i radość, że zdobyłem pełne uzasadnienie do postawienia „PAŁY”. 1/10

pokaż więcej

 
2019-03-12 18:43:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bohumil HRABAL - „Postrzyżyny”
Aby zapewnić Państwu dobry humor zaczynam i kończę cytatem ze s.20 (e-book całość 45):
„Jebem vam ćurce nadrobno!”.
A żeby przekonać jakie tam zberezeństwa Hrabal wypisuje, to łagodny cytat ze s.31:
„…..jak tylko włożyłam rurkę z kremem do ust, natychmiast usłyszałam głos Francina, że przyzwoita kobieta tak rurek z kremem nie je, a...
Bohumil HRABAL - „Postrzyżyny”
Aby zapewnić Państwu dobry humor zaczynam i kończę cytatem ze s.20 (e-book całość 45):
„Jebem vam ćurce nadrobno!”.
A żeby przekonać jakie tam zberezeństwa Hrabal wypisuje, to łagodny cytat ze s.31:
„…..jak tylko włożyłam rurkę z kremem do ust, natychmiast usłyszałam głos Francina, że przyzwoita kobieta tak rurek z kremem nie je, a pan Nawratil uśmiechał się ostrożnie, bo nie miał zębów…”
W dodatku jeszcze to motto:
„Pani Bovary to ja”
Na LC recenzowałem tylko „straszne” „Auteczko” (PAŁA), a przecież to mój ulubiony pisarz i idol przełomu lat 60./70. Historycznie, to w dzieciństwie, z pisarzy naszych południowych sąsiadów, wielbiłem Haska i Capka, no i Drdę, w młodości Kafkę, Kunderę, Hrabala, Seiferta, Havla czy Skvorecky’ego, a teraz to już cała plejada, a na czele Ota Pavel, Balaban, Hulova, Topol i inni. Ale w końcówce latach 60., po sfilmowaniu kultowych „Pociągów pod specjalnym nadzorem” (1966), prym wodził Hrabal.
Pamięć zawodzi, więc przedrukowuję z Wikipedii pierwsze jego wydania:
Książki Bohumila Hrabala wydane w Polsce:
Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych, 1967, 1991, 2003
Bar Świat, 1968, 1989
Pociągi pod specjalnym nadzorem, 1969, 1985, 1986, 1997, 2002, 2011
Zbyt głośna samotność, 1978, 1982, 1989, 1993, 1996, 2003
Postrzyżyny, 1980, 2001, 2007
Piąte miejsce nie jest złe, a o nich tam czytam:
„Postrzyżyny (cz. Postřižiny) – opowiadanie czeskiego pisarza Bohumila Hrabala, wydane w 1976 roku. Stanowi ono część trylogii Miasteczko nad rzeką (Městečko u vody). Jej pozostałe części to Taka piękna żałoba (Krasosmutnění) i Skarby świata całego(Harlekýnovy miliony).
Postrzyżyny są humorystyczno-nostalgicznym spojrzeniem na świat, w którym pisarz się wychował. Bohaterami są jego rodzice i stryjaszek Pepi.
Opowiadanie zostało sfilmowane przez Jiříego Menzla.”
Zrezygnowałem z własnego wymądrzania, bo przeczytałem wielce interesujący tekst Macieja Sagaty (6 stron treści) na:
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Acta_Philologica/Acta_Philologica-r2014-t-n45/Acta_Philologica-r2014-t-n45-s228-234/Acta_Philologica-r2014-t-n45-s228-234.pdf
Oto zakończenie, które zachęci Państwa do przeczytania całości:
„…..wyskok niesfornej małżonki czy też kaprys histerycznej kobiety? . Wspinając się na komin, Marychna razem z Hrabalem dokonują ostatecznej próby ustalenia własnej tożsamości. Ten doskonały punkt obserwacyjny, czyli beobachtungstele, skąd można by śledzić ruchy nieprzyjacielskich wojsk, symbolizuje poszukiwanie własnego „ja”. Równie ważna jest tu informacja zwrotna od mieszkańców, ich czujny wzrok – nie tylko Marychna widzi innych, ale i inni patrzą na nią, potwierdzając tym samym jej istnienie. Pani kierownikowa stwarza siebie oczami innych: paradoksalnie, w chwili ekstazy i poczucia jedności z otaczającym krajobrazem, ludźmi i światem, Marychna w najpełniejszy sposób staje się sama sobą. Skojarzenie komina z symbolami fallicznymi poprzez użycie sformułowań: „sterczące”, „działo”, „sikawki”, coraz to szybszy rytm wchodzenia, intensywność ruchu i odczuwania, rozpuszczone złote włosy, wiatr i płonące policzki, wszystko to jednoznacznie wskazuje na świadomą grę z utrwalonymi przez Freuda psychoanalitycznymi schematami. Metaforyczny szczyt komina to jednocześnie akt wołania o pomoc: powiedzcie mi, proszę, kim tak naprawdę jestem!..”
Poza zachwytem, co ja – skromny inżynier miałbym dodać do klasyki omawianej przez fachowca? Tylko: dla mnie BOMBA! 10/10. No i (s.20): „Jebem vam ćurce nadrobno!”.

pokaż więcej

 
2019-03-11 10:54:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nie wypada reklamować „naszego” noblisty, bo nie każdy musi go kochać, lecz znać powinien. W tym wydaniu mamy 11 opowiadań, a o jego twórczości trafnie podaje Wikipedia:
„…W twórczości ukazywał religijno-filozoficzne problemy moralne oraz konflikty środowisk ortodoksyjnych i zasymilowanych Żydów. W barwny sposób przywoływał do życia nieistniejący już świat Żydów, a...
Nie wypada reklamować „naszego” noblisty, bo nie każdy musi go kochać, lecz znać powinien. W tym wydaniu mamy 11 opowiadań, a o jego twórczości trafnie podaje Wikipedia:
„…W twórczości ukazywał religijno-filozoficzne problemy moralne oraz konflikty środowisk ortodoksyjnych i zasymilowanych Żydów. W barwny sposób przywoływał do życia nieistniejący już świat Żydów, a zwłaszcza chasydów we wschodniej Polsce. Do arcydzieł literatury należą krótkie opowiadania Singera, odznaczające się kunsztem narratorskim, często stylizatorskim, także wnikliwym portretowaniem postaci…”
Dotychczas recenzowałem jego utwory sześciokrotnie, a nie chcąc powtarzać uwag o autorze podaję namiar: https://wgwg1943.blogspot.com/search?q=IsaaC++bASHEVIS++sINGER
Zbiór zaczyna tytułowe opowiadanie, którego miejsce akcji to Frampol w woj. lubelskim. W Frampolu gmina żydowska istniała już w 1735 roku i posiadała kirkut, a na początku II w. św. zamieszkiwało tam 8141 osób, w tym 703 Żydów. Urocze opowiadanie kończy clou:
„…Bez wątpienia świat jest wyłącznie zbiorem naszych wyobrażeń….”
Większość opowiadań związana jest z Frampolem, lecz mamy również Turobin (pow. Biłgorajski), Komarów, Rejowiec, wszystko Lubelszczyzna, ale i warszawską ul. Krochmalną. Wymyśliłem, że właściwie główną bohaterką zbioru jest Lilit (Lilith), która przy pomocy diablików komplikuje życie ludzkie. Przypomnijmy więc (https://pl.wikipedia.org/wiki/Lilith):
„..Lilith – w folklorze żydowskim upiorzyca groźna dla kobiet w ciąży i niemowląt w pierwszych tygodniach ich życia; uważana za pierwszą żonę biblijnego Adama..”
I tak:
Drugie opowiadanie - dydaktyczne o Lilit po którą sam Szatan przyjechał; trzecie - pt „Żonobójca” dzieje się w Turobinie (pow. biłgorajski)… Sztetle i społeczności żydowskie w biednych miasteczkach ściany wschodniej.. …Zwyczaje, przesądy, a przede wszystkim głęboka filozofia pomagająca egzystencji.. ..pomagająca przetrwać, przyjąć najdziwniejsze zrządzenia losu...
W piątym opowiadaniu pt „Lustro” mamy diablika, potomka sukkuba, w związku z czym warto przypomnieć (Wikipedia), że:
„…Demonologia twierdzi, iż królową sukkubów była pierwsza hipotetyczna żona Adama, Lilith, która po odejściu od niego stała się jedną z siedmiu żon Lucyfera….”
I stało się; diablik porwał kokietkę z Kraśnika do Sodomy, do Lilit. I to nagą!! Smutek zagościł w sercu moim.
Niestety, żart zmienił się w autentyczną melancholię przy lekturze następnego opowiadania, w którym nestor rodu szewców z Frampola, zmuszony jest wskutek wojny uciekać przez Rumunię do USA. Niewątpliwie jest to nawiązanie do emigracji autora z ukochanej Polski. Happy end poprawił mój nastrój.
W następnym opowiadaniu pt „Radość”, mądry rabin w filozoficznym zwątpieniu stwierdza:
„….- Biedni ludzie naprawdę istnieją. Jest to jedyna rzecz, której możemy być pewni..”
Opowiadanie „Z pamiętnika nie narodzonego” przypomniało mnie, Państwo wybaczą, komedię Woody Allena "Wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać", bo w końcu w obu przypadkach to przygody plemnika; tylko, że u Singera - bardziej filozoficznie.
Tutaj - stał się diablikiem, wysłannikiem (znowu!!) Lilit… Diabliki, chochliki, Lilit, a zbiór kończy sam Szatan, który miesza w małżeństwie Natana i Temerli..
Reasumując: piękne baśnie dla dorosłych, mądre i wielce zabawne. 10/10

pokaż więcej

 
2019-03-10 11:49:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

UWAGA! POD WPŁYWEM RECENZJI „ANNY G-P” I UWZGLĘDZNIAJĄC ZAMIESZCZONĄ PONIŻEJ UWAGĘ HELLERA, ZMIENIAM OCENĘ Z 10 NA 5/10
Wspomniana recenzja „Anny G-P”:
„Strasznie mi przykro, ze tylko 5 gwiazdek. Bardzo się na tę książkę cieszyłam, bo myślałam, że naprawdę przeczytam coś odkrywczego, coś nowego. Dostajemy sporą garść faktów naukowych, ale przecież Hawkingowi nikt wiedzy,...
UWAGA! POD WPŁYWEM RECENZJI „ANNY G-P” I UWZGLĘDZNIAJĄC ZAMIESZCZONĄ PONIŻEJ UWAGĘ HELLERA, ZMIENIAM OCENĘ Z 10 NA 5/10
Wspomniana recenzja „Anny G-P”:
„Strasznie mi przykro, ze tylko 5 gwiazdek. Bardzo się na tę książkę cieszyłam, bo myślałam, że naprawdę przeczytam coś odkrywczego, coś nowego. Dostajemy sporą garść faktów naukowych, ale przecież Hawkingowi nikt wiedzy, ani geniuszu nie odmawiał. Książka dokładnie taka sama, jak wszystkie inne tego typu. Hawking był geniuszem, ale książka genialna nie jest. A może to te pytania? Pytania z góry narzucające odpowiedź. Po co zadawać pytania, jeśli wiemy co Autor ma w tym temacie do powiedzenia?”
Będzie krótko, bo „nieczasowy” jestem i już nie bardzo przyswajam dzisiejsze mądrości. Do tej pory moim przewodnikiem był laureat Templetona – ks. prof. Michał Heller, którego 6 książek recenzowałem, a najwięcej przyswoiłem z „Filozofii kosmologii”. Hawkingiem się entuzjazmowałem, lecz po raz pierwszy czytam jego książkę, oczywiście popularnonaukową. Warto przypomnieć, że Heller we wspomnianej „Filozofii kosmosu” wyraził żal:
„… z przykrością czytam dziś popularne książki Hawkinga..”
……bo czas Geniusza poświęcony pisaniu ich, to niepowetowana strata dla nauki. W tym sensie niestety Heller miał rację, lecz my, zwykli czytelnicy, zyskaliśmy możliwość uzyskania odpowiedzi na najistotniejsze pytania z najbardziej kompetentnego źródła.
Czytając w oryginale „Brief Answers to the Big Questions”, zainteresowałem się stroną tej książki: https://en.wikipedia.org/wiki/Brief_Answers_to_the_Big_Questions
……i znalazłem akapit „Criticism”, który przytaczam w całości:
„According to John Horgan, science journalist writing for The Wall Street Journal, Hawking, in his book, prefers string theory as a way of explaining the "theory of everything" (which Hawking predicts to be solved by "the end of this century") and, based on quantum mechanics, considers empty space as filled with virtual particles, "popping into and out of existence", suggesting our entire universe began as one of those particles, and additionally, that our cosmos is "just a miniscule bubble in an infinite ocean, or 'multiverse'". In this regard, Horgan refers to the concern of German physicist Sabine Hossenfelder, in her 2018 book "Lost in Math: How Beauty Leads Physics Astray", that "physicists working on strings and multiverses are not really practicing physics," and quotes Hossenfelder, “I’m not sure anymore that what we do here, in the foundations of physics, is science”. Nevertheless, according to Ephrat Livni writing for Quartz, Hawking believed "The law of nature itself tell us that not only could the universe have popped into existence without any assistance, like a proton, and have required nothing in terms of energy, but also it is possible that nothing caused the Big Bang. Nothing."
Jon Christian, writing for Futurism and published in Science Alert, notes that Hawking, in his book, makes several predictions, including predictions about gene editing, artificial intelligence and religion, with which some experts may not fully agree. Reviewer Zayan Guedim, commenting on EdgyLabs, writes, "The book is not a culmination of all of the great scientist’s works, and it doesn’t provide any particularly new discoveries. However, it does show us the importance of our future, the 'Big Questions' and the growing necessity of looking after our planet."
A cóż ja miałbym dodać? Co wyczytałem, to wyczytałem, ile zrozumiałem, tyle zrozumiałem, a tylko gęba mnie została otwarta z podziwu dla geniusza, jakim niewątpliwie był Hawking. A oddał to najlepiej science journalist Matin Durraniin, wydawca ‘ Physics World’::
"... This book will stand as Hawking’s manifesto. Optimistic, upbeat and visionary, it sees science – and scientific understanding – as vital for the future of humanity”
No to inaczej nie można, tylko 10/10 . Po „uwadze” 5/10

pokaż więcej

 
2019-03-10 11:17:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Tak śmiesznie się złożyło, że dopiero teraz czytam popularnego Palahniuka (ur.1962).
W Wikipedii wyczytałem:
„….Palahniuk jest często negatywnie oceniany przez media. Określenia typu „pisarz szokujący” dotyczą przede wszystkim odbiegających od normy zachowań czy dziwacznych sytuacji opisywanych przez Palahniuka, które traktuje on raczej z humorystycznym dystansem niż potępieniem....
Tak śmiesznie się złożyło, że dopiero teraz czytam popularnego Palahniuka (ur.1962).
W Wikipedii wyczytałem:
„….Palahniuk jest często negatywnie oceniany przez media. Określenia typu „pisarz szokujący” dotyczą przede wszystkim odbiegających od normy zachowań czy dziwacznych sytuacji opisywanych przez Palahniuka, które traktuje on raczej z humorystycznym dystansem niż potępieniem. Pojawiają się także pytania, czy takie, niemające przecież miejsca w rzeczywistości zdarzenia, są konieczne dla wymowy powieści, czy też pisarz stosuje je tylko po to, by zaszokować czytelników. Wiele osób zgadza się z opinią, że twórczość Palahniuka można by zaklasyfikować jako nihilistyczną lub skłaniającą się ku nihilizmowi. Sam Palahniuk twierdzi, że nie jest nihilistą, lecz romantykiem, bo wyraża idee w które inni nie wierzą…”
No to winien mnie się podobać. Ta książka jest z 1999 roku i ma na LC 7,32 (1025 ocen i 78 opinii). Teraz recenzenci z LC:
„Sylwia Zimowska” (7/10):
„Gorzka opowieść o istocie życia i postrzeganiu samego siebie. Piętnująca zepsucie społeczeństwa, brak tolerancji, ale robiąca to w bardzo prawdziwy, naturalny sposób. Żadnych skomplikowanych teorii filozoficznych tu nie znajdziecie, ale sama konstrukcja opowieści sprawia, że po jej skończeniu poczujecie się, jakby przejechał po Was czołg.”
„Chatte” (9/10):
„Cudownie pojebana książka.”
„Marcin Knyszyński” (8/10) - polecam całą recenzję, a tu mały cytat:
„…Człowiek Palahniuka to swój własny erzac, zbiorowe dzieło otoczenia, telewizji, wygórowanych oczekiwań innych i własnych frustracji. Bohaterowie są uwięzieni w totalitarnym państwie kultury masowej i komercji. Ich życia są również produktem, sztucznie sfabrykowanym ciągiem dni, złożonym z nieustannej walki o wpasowanie się w wyznaczone odgórnie trendy, są egzystencją-atrapą. ..”
Zmęczył mnie Palahniuk groteskowym eskapizmem, a wybawił z kłopotu, już po raz któryś, Jarosław Czechowicz na:
http://krytycznymokiem.blogspot.com/2010/03/niewidzialne-potwory-chuck-palahniuk.html
Tylko jeden wątek zacytuję:
„…Kultura masowa to główny temat krytyki tej książki. Shannon, Brandy Alexander i Alfa Romeo próbują od tej kultury bezskutecznie uciec, przemierzając Amerykę, zażywając duże ilości medykamentów wykradzionych z domów bogaczy, zmieniając tożsamości i dopasowując się do coraz to nowych warunków. Ich wędrówka jest rozpaczliwym pragnieniem odcięcia się od świata sterowanego przez media, świadectwem eskapizmu przeradzającego się w chęć autodestrukcji, dowodem zagubienia i oszołomienia światem….”
Moim zdaniem to umyślna, groteskowa prowokacja do samo zastanowienia się nad samym sobą, jako niepełnowartościowym sztucznym produktem, wytworem presji otoczenia, presji zmuszającej każdego do stworzenia swojego emploi, którego utrata jest tragedią, bo czyni go „niewidzialnym”; ergo - prowokacja w rzeczy samej przygnębiająca. Przygnębiająca, bo (s.254):
„..- A jeżeli potrafisz znaleźć jakąś drogę ucieczki od naszej kultury, to w tym też jest pułapka. Sama chęć wydostania się z pułapki wzmacnia pułapkę..”
Nie jest to literatura z najwyższej półki, jednak sarkazm i cyniczne szydzenie z rzeczywistości w jakiej żyjemy i jaką współtworzymy, niezaprzeczalnie bawi, i to jest najważniejsze. Poczytam inne jego książki, a tej na razie 7/10

pokaż więcej

 
2019-03-09 00:01:53
Ma nowego znajomego: Karol Szkodziński
 
2019-03-07 12:37:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

13 świetnych realistycznych opowiadań z lat 1967 – 2007 (wydanych w 2010 r.) wybitnego pisarza, niedopieszczonego przeze mnie, bo recenzowałem tylko „Dom pod Lutnią” z 2012 r. (8/10). Ten zbiór ma na LC 6,9 (42 ocen i 7 opinii), a jest dostępny na: https://docer.pl/doc/n5vc88
Orłoś (ur.1935) wg Wikipedii:
„…W 2016 nie przyjął od ministra Piotra Glińskiego...
13 świetnych realistycznych opowiadań z lat 1967 – 2007 (wydanych w 2010 r.) wybitnego pisarza, niedopieszczonego przeze mnie, bo recenzowałem tylko „Dom pod Lutnią” z 2012 r. (8/10). Ten zbiór ma na LC 6,9 (42 ocen i 7 opinii), a jest dostępny na: https://docer.pl/doc/n5vc88
Orłoś (ur.1935) wg Wikipedii:
„…W 2016 nie przyjął od ministra Piotra Glińskiego Złotego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” stwierdzając „Nie chcę odznaczenia od przedstawicieli władzy łamiącej zasady demokracji w Polsce”
I za to 81- letni pisarz ma u mnie dodatkowy plus.
Zbiór rozpoczyna „Wesele Józka”. Kwintesencję wypowiada teść w czasie wesela:
„- Każde stworzenie - mówił Jurecki, patrząc nad głowami ludzi siedzących przy
stołach na drogę i na dzieci na płocie - każde stworzenie chce trochę tego ciepła w życiu. Czy
to będzie kot, co drzemie na piecu, czy pies w swojej budzie, czy nawet ta jaszczurka, mała
gadzina, co lubi grzać się na słońcu. Tak samo człowiek potrzebuje tego ciepła i chyba nie
potrzebuję wam tu mówić ani tłumaczyć, co mam na myśli. To ciepło to dom rodzinny, to
kobieta, z którą przyjdzie wam żyć…”
I to zdanie najlepiej charakteryzuje nastrój całego zbioru. Mądre, ludzkie, gorąco polecam 8/10
Jeszcze zauważę: Orłoś rocznik 1935, Marek Nowakowski 1935, Janusz Głowacki 1938, Irek Iredyński 1939. I co? A no, niektóre opowiadania przeczytane bez znajomości autora, mógłbym przypisać każdemu z wymienionych

pokaż więcej

 
2019-03-06 14:08:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Odkryłem na https://www.scribd.com/document/222678657/Ka%C5%82u%C5%BCy%C5%84ski-Zygmunt-Listy-Zza-Trzech-Granic-1957-Zorg
Zbiór artykułów nieustępliwie krytykującego wszystkich i wszystko nieodżałowanego Zygmunta Kałużyńskiego, wydany w 1957 roku, czyli 62 lat temu, a mimo to nader aktualnego i nader cennego. Bez względu na to, w jakim stopniu czytelnik ...
Odkryłem na https://www.scribd.com/document/222678657/Ka%C5%82u%C5%BCy%C5%84ski-Zygmunt-Listy-Zza-Trzech-Granic-1957-Zorg
Zbiór artykułów nieustępliwie krytykującego wszystkich i wszystko nieodżałowanego Zygmunta Kałużyńskiego, wydany w 1957 roku, czyli 62 lat temu, a mimo to nader aktualnego i nader cennego. Bez względu na to, w jakim stopniu czytelnik przyzna rację autorowi, to i tak odniesie wielką korzyść poznając bogaty materiał związany z omawianym tematem.
Zaczyna od dalej modnego H.P. Lovecrafta, a dalej.. Lecz wpierw o autorze (na podstawie Wikipedii):
„Zygmunt Marian Kałużyński (1918 – 2004) - polski krytyk filmowy, popularyzator historii kina, wieloletni publicysta tygodnika „Polityka”, dziennikarz i eseista, popularna osobowość telewizyjna… …. Według opinii Zdzisława Pietrasika, chociaż w życiu prywatnym ciepły, dobry i uczynny, to publicznie był bezwzględnym krytykiem, zachowującym niezależność, nie bojącym się kroczyć pod prąd, nie idącym na układy…. .. Miłośnik kina, komiksu, jazzu, muzyki poważnej.. . …Był postrzegany jako antyklerykał… …W jednym z ostatnich wywiadów w swoim życiu powiedział, że polskie kino upada dlatego, że nie ma w Polsce państwowego programu kulturalnego, który istniał w PRL-u, i że nie ma czegoś takiego, jak ideowość artystyczna… … Był dwukrotnie żonaty, po raz pierwszy z Julią Hartwig, po raz drugi z lewicową amerykańską aktorką Eleonorą Griswold (m.in. podkładała głos Teresy Tuszyńskiej w filmie Do widzenia, do jutra) – późniejszą żoną reżysera Aleksandra Forda…”
Teraz od jego kibica czyli mnie:
Kałużyński był wybitną postacią medialną, chętnie czytaną i oglądaną, obecnie byśmy go nazywali wybitnym performerem, wygłaszającym umyślnie poglądy i opinie kontrowersyjne, by poruszyć odbiorców, pobudzić do myślenia i zainspirować twórczą dyskusję, czyli był wielkim prowokatorem. Przyznam się, że nieraz w swoim gryzmoleniu recenzyjek wzoruję się na nim, by wyrażając odmienne opinie od ogółu, pobudzić czytelników do odważnego, samodzielnego wyrażania swoich odczuć.
Proszę Państwa! Na 169 stronach PDF Kałużyński zajmuje się m.in. Lovecraftem, Jaspersem, Remarque’m, biografią Mussoliniego Paola Monelli, Hitlerem, Johna Herseya „The Wall” – o warszawskim getcie, Hemingwayem, Faulknerem, Michenerem („Mosty na Toko-Ri”), sławnym, bulwersującym raportem Alfreda Kinseya (seksualność), Paulem Claudelem, Georgesem Sorią, Utrillem, Valerym, Dreyfusem, Marcelem Ayme, Simone de Beauvoir, Sartrem, Flaubertem, Le Corbusierem, filmem Clouzota „Cena strachu”, Silvaina Reinera - monografią Citroena, pamiętnikiem boksera Carpentiera, fałszerzem znaczków pocztowych - Jeanem Sperati (jego książką), wystawą malarstwa francuskiego w Zachęcie, „Rojowiskiem” (w LC „Ul”) Camilo Jose Celi, „teatrze brechtowskim”… To jest w części I, która kończy się na stronie 100.
Pozostałe 69 stron części II pozostawiam bez wymieniania tematów, sądząc, że poszukiwacze ciekawostek i tak sięgną po te felietony. Oczywiście, część nazwisk jest już nieznana współczesnym, lecz mimo to warto całość przeczytać, a przecież zawsze istnieje możliwość mniej interesujące tematy ominąć. Dla mnie - starego, fajna lektura 7/10

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2179 2104 117313
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (875)

Ulubieni autorzy (108)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (87)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd