Maggie 
booksbymags.blogspot.com
28 - letnia dziewczyna, uzależniona od czytania i zakochana w książkach, która swoją pasją do literatury dzieli się na blogu booksbymags.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 17 książek, ostatnio widziana 8 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-17 10:08:47
Wypowiedziała się w dyskusji: Recenzenci poszukiwani!

Teraz spojrzałam i mój email też tak jakby nie odczytany. Hmm...

więcej...
 
2018-09-16 11:47:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: The King (tom 4)

Tych, którzy nie czytali pierwszej części ostrzegam przed spojlerami, które się za moment pojawią.

Jak pamiętamy „Lawless” kończy się cliffhangerem i dużym zwrotem akcji. Bear przyznaję się do zbrodni, której nie popełnił. Wszystko, by chronić kobietę, którą kocha. Przyznanie się do zabicia rodziców Thii, to tylko początek góry lodowej. Bo kiedy wkrótce po tym, w więzieniu odwiedza go jego...
Tych, którzy nie czytali pierwszej części ostrzegam przed spojlerami, które się za moment pojawią.

Jak pamiętamy „Lawless” kończy się cliffhangerem i dużym zwrotem akcji. Bear przyznaję się do zbrodni, której nie popełnił. Wszystko, by chronić kobietę, którą kocha. Przyznanie się do zabicia rodziców Thii, to tylko początek góry lodowej. Bo kiedy wkrótce po tym, w więzieniu odwiedza go jego matka – matka, która od kilkunastu lat powinna nie żyć, w głowie Beara pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi.


Tak więc Bear siedzi w więzieniu – miejscu, które tylko w teorii może wydawać się bezpieczniejsze niż świat zewnętrzny. Nic bardziej mylnego. To właśnie w zamknięciu czai się największe zagrożenie. Zagrożenie od tych, którzy jeszcze niedawno byli twoimi "braćmi".

"Już nie istnieje coś takiego jak dobro klubu. Braterstwo również zniknęło, a jego miejsce zajęła dyktatura opływająca w motocyklowy olej i kłamstwa, spowita skórą."

Thia nie może przeboleć tego, że jej ukochany wziął na siebie winę za śmierć jej rodziców i zrobi wszystko, aby mu pomóc. Sama jednak również nie jest bezpieczna, bo Chop – ojciec Beara i szef gangu Beach Bastards nie zamierza odpuścić, a zemsta to jego drugie imię. Na szczęście dzięki Kingowi (najlepszemu przyjacielowi Beara), dziewczynie zostaje przydzielona jednoosobowa ochrona. Ochrona pod postacią Rage. Niech was nie zwiedzie metr pięćdziesiąt wzrostu i blond włosy, bo Rage to dziewczyna, która zabijanie ma w małym paluszku. A teraz ma dopilnować, żeby Thii nie spadł włos z głowy.

„Soulless” to nie tylko świetnie napisana historia i wykreowani bohaterowie. Największą zaletą tej książki są tajemnice, które odkrywane są z każdą kolejną stroną. Mamy wiele pytań, na które nasi bohaterowie szukają odpowiedzi.

Gdzie podziewała się Sadie – mata Beara przez ostatnie kilkanaście lat?
Jakie znaczenie ma zdjęcie małego Beara ukryte w domu Grace - kobiety, którą traktował jak matkę?

To tylko niektóre z tajemnic, jakie odkryjemy razem z bohaterami tej historii.

Odkąd przeczytałam „Kinga” T.M. Frazier dołączyła do grona moich ulubionych autorek. Łączenie romansu i thrillera to w jej wydaniu coś genialnego. Brutalność, zło do szpiku kości, intensywność, niebezpieczeństwo - taka właśnie jest ta historia.


Po skończeniu „Kinga” pisałam tak – „I uprzedzam lojalnie – końcówka wgniecie was w fotele, zrobi z waszych mózgów sieczkę i poczujecie się jakby ktoś właśnie walnął was młotkiem w głowę!”

Po skończeniu „Lawless” pisałam tak – „A teraz to o czym już wspominałam na fanpage’u zaraz po lekturze „Lawless”, czyli cliffhanger. Jakby to ująć. No cóż - powiem prosto z mostu. T.M. Frazier rozwaliła system i wbiła mnie w fotel po raz kolejny. Jak ta kobieta to zrobiła? Nie mam pojęcia. Czy spodziewałam się takiej końcówki? A w życiu.”

Ale to był pikuś. To było nic. To było jak lekki prztyczek. Bo to, co w końcówce „Soulless” zaserwowała nam autorka to jeden, wielki, genialny, nieprzewidywalny, szokujący MAJSTERSZTYK! Nie da się tego inaczej określić. Tego na bank nie przewidzieliście. Ja tego nie przewidziałam, a jestem dość przewidująca, co do niektórych zakończeń.

Wydawnictwo Kobiece – oddam wam nerkę albo kawałek wątroby, ale dajcie mi kolejną książkę.

pokaż więcej

 
2018-09-16 11:42:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Revved (tom 2)

Ci, którzy czytali „Revved” wiedzą, że pod koniec książki Leandro ulega na torze wypadkowi. O ile złamane obie nogi, roztrzaskany nadgarstek, połamane żebra i dolna część kręgosłupa oraz krwiak w głowie, można było wyleczyć dzięki operacjom i żmudnej rocznej rehabilitacji, o tyle stan psychiczny i emocjonalny Leandra uległ zmianie. Strach przed zajęciem fotela kierowcy w zwykłym samochodzie... Ci, którzy czytali „Revved” wiedzą, że pod koniec książki Leandro ulega na torze wypadkowi. O ile złamane obie nogi, roztrzaskany nadgarstek, połamane żebra i dolna część kręgosłupa oraz krwiak w głowie, można było wyleczyć dzięki operacjom i żmudnej rocznej rehabilitacji, o tyle stan psychiczny i emocjonalny Leandra uległ zmianie. Strach przed zajęciem fotela kierowcy w zwykłym samochodzie jest ogromny, nie mówiąc już o prowadzeniu samochodu Formuły 1. Nasz bohater ma tylko kilka miesięcy, aby w nowym sezonie być w gotowym w stu procentach na rywalizację na torze. Ale droga do tego nie będzie ani łatwa, ani prosta.

Leandro nie ma wyboru i musi stawić czoło swoim największym demonom, a pomóc ma mu w tym terapia. Nasz bohater nie przypuszczał jednak, że jego terapeuta będzie ... kobietą - piękną, inteligentną, trzydziestoletnią kobietą. Jednym słowem – nasz Brazylijczyk ma przerąbane.


"- Do jasnej cholery, dlaczego mi nie powiedziałeś, jak ona wygląda? - warczę w słuchawkę.
- Mnie też miło cię słyszeć - odpowiada Carrick ze śmiechem. - Kto jak wygląda?
Dupek.
- Doskonale wiesz, o kim mówię. Doktor Harris, idioto. (...)
- Naprawdę nie wiem, o czym mówisz.
- Przestań strugać wariata. Doskonale wiesz, o co mi chodzi. Może zostałeś pantoflarzem i teraz świata nie widzisz poza swoją Andi, ale przecież nie jesteś ślepy. Mogłeś mnie chociaż ostrzec."

Życie nie rozpieszczało Indii Harris i już w młodym wieku przekonała się, że nie jest ono usłane różami. Teraz skupia się na pracy terapeuty, a priorytetem jest dla niej wychowywanie nastoletniego syna, w czym pomaga brat bliźniak naszej bohaterki Kit. Okazuję się, że nowy pacjent Indii będzie dla niej nie tylko wyzwaniem w pracy terapeuty, ale i w życiu.


Czy związek lekarza i pacjenta jest nieetyczny. Teoretycznie tak. Ale kiedy dwoje ludzi połączy nić zrozumienia, sympatii, a przede wszystkim chemia – praktyka może okazać jednym wielkim wyzwaniem. Czy India pomoże Leandro wrócić na tor? Czy brazylijski kierowca udowodni pani doktor, że czasem warto zaryzykować i posłuchać serca, a nie rozumu? Przekonajcie się sami sięgając po „Revived”.

Czy druga część serii, jest równie dobra, co jej poprzedniczka? Tak. Śmiem nawet stwierdzić, że okazała się jeszcze lepsza. Postać Leandra przypadła mi do gustu już w „Revved” i wprost nie mogłam się doczekać, jak potoczy się jego historia w „Revived”, którą to książkę autorka postanowiła poświęcić właśnie tej postaci.

Podoba mi się jak autorka przedstawiła postać samej Indii – silnej kobiety, która już jako młoda dziewczyna musiała sobie poradzić z wczesnym macierzyństwem. I dzięki determinacji oraz pomocy brata wyszła z tego zwycięsko. Także postaci drugoplanowe w osobach jej brata Kita i syna Jetta skradły moje serce i nie obraziłabym się, gdyby kiedyś autorka powróciła do świata tych bohaterów np. w formie książki o Kicie właśnie, bo myślę, że jego historia miałaby potencjał.

pokaż więcej

 
2018-09-08 09:13:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Begin Again (tom 3)

Sawyer to współlokatorka Dawn, którą mieliśmy szansę już nieco poznać w „Trust Again”. To dziewczyna z charakterem, która jednak skrywa niełatwą przeszłość. Sawyer prowadzi dość imprezowy tryb życia, przez co często poddawana jest niesprawiedliwej ocenie przez innych, a zwłaszcza studentki. Ogromną pasją naszej bohaterki jest fotografia, którą studiuję. Miłość do robienia zdjęć jest jedynym... Sawyer to współlokatorka Dawn, którą mieliśmy szansę już nieco poznać w „Trust Again”. To dziewczyna z charakterem, która jednak skrywa niełatwą przeszłość. Sawyer prowadzi dość imprezowy tryb życia, przez co często poddawana jest niesprawiedliwej ocenie przez innych, a zwłaszcza studentki. Ogromną pasją naszej bohaterki jest fotografia, którą studiuję. Miłość do robienia zdjęć jest jedynym uczuciem jakie ją interesuję. Wkrótce Sawyer przekona się, że to czego nigdy nie chciała, będzie tym co da jej największą siłę.

Sawyer wkrótce ma przedstawić swój dyplomowy projekt z fotografii, jednak kiedy jej początkowy pomysł legł w gruzach, dziewczyna musi szybko wymyślić coś nowego, coś co będzie unikatowe i zachwyci jej wykładowczynię.

Nasza bohaterka na imprezie na której bawiła się z przyjaciółmi poznaję swoje zupełne przeciwieństwo. Grant, Isaac Grant – nieśmiały, skromny, noszący muszki i marynarki chłopak, który wychowywał się na farmie to ostatnia osoba, której na swojej drodze spodziewałaby się spotkać Sawyer Dixon. Chłopak, który na każdy komplement reaguje purpurą na twarzy, a brak pewności sprawia mu nie lada problem – może okazać się ostatnim ratunkiem dla Sawyer.

Czy pewną siebie Sawyer i nerda w osobie Isaaca ma w ogóle szansę coś połączyć? Oczywiście. Sawyer potrzebuję pomysłu na projekt dyplomowy, Isaac potrzebuję pomocy w relacjach damsko-męskich – okazuję się, że mogą pomóc sobie nawzajem. Ona udokumentuję jego przemianę na zdjęciach, a jednocześnie pomoże mu zmienić się z nieśmiałego kujona w pewnego siebie chłopaka, który będzie w stanie flirtować z dziewczyną. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami sięgając po „Feel Again”.

"- Człowieku, to są żółte szelki! Żółte szelki w łosie! Nie masz sześciu lat, tylko dwadzieścia jeden, i nie jesteś ani klaunem, ani przedszkolanką. Żaden argument, żadne wytłumaczenie nie przekona mnie, że powinieneś coś takiego mieć w swojej szafie."

Zazwyczaj dostajemy twardo stąpającego po ziemi męskiego bohatera, a dziewczyna jest tą przysłowiową słabszą płcią. Tym razem autorka zaskoczyła nas, kiedy te role w jej historii się odwróciły. To Sawyer jest tu dominującą postacią, a Isaac stanowi jej kompletne przeciwieństwo. Nie często można spotkać w książkach takich bohaterów, a czy w tym przypadku taki pomysł się obronił? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Byłam wręcz zauroczona tąhistorią. A Isaac? No cóż - mogę śmiało powiedzieć, że ten bohater skradł spory kawałek mojego serducha.

Jest zabawnie, jest wzruszająco, jest przewrotnie - jest tak, jak w młodzieżówce być powinno.

pokaż więcej

 
2018-08-26 14:46:12
Ma nowego znajomego: Papierowa
 
2018-08-26 10:19:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Święci Grzesznicy (tom 2)

Główną bohaterką książki jest Rosie, siostra Emilii, której historię mieliśmy okazję poznać w pierwszym tomie serii. Po tym jak siostra naszej bohaterki dostała swoje szczęśliwe zakończenie, Rosie została sama w swoim nowojorskim mieszkaniu, które jeszcze niedawno dzieliła z siostrą. Mimo mukowiscydozy na którą choruję od urodzenia, nasza bohaterka nie chcę być traktowana jakby była... Główną bohaterką książki jest Rosie, siostra Emilii, której historię mieliśmy okazję poznać w pierwszym tomie serii. Po tym jak siostra naszej bohaterki dostała swoje szczęśliwe zakończenie, Rosie została sama w swoim nowojorskim mieszkaniu, które jeszcze niedawno dzieliła z siostrą. Mimo mukowiscydozy na którą choruję od urodzenia, nasza bohaterka nie chcę być traktowana jakby była porcelanową lalką, która w każdej chwili może rozbić się na milion drobnych kawałków. Jej rodzice jednak tego nie rozumieją i za każdym razem starają się ją przekonać, że powinna wrócić do rodzinnego Todos Santos.

Kilka pięter nad mieszkaniem Rosie, rezyduję Dean Cole – pewny siebie, przedsiębiorczy i diabelnie przystojny mężczyzna, który kiedyś spotykał się z siostrą Rosie. Jedenaście lat temu dziewczyna musiała być świadkiem tego, jak jej siostra Emilia i chłopak, który skradł serce Rosie tworzą parę. Rosie nigdy jednak nie przyznała się przed nikim, a już na pewno nie zwierzyła się swojej siostrze z tego, że kochała się w Deanie. Czy jedenaście lat wystarczyło by jej uczucia przygasły? Nie.


Dean zawsze miał słabość do Rosie, nawet (UWAGA) wtedy kiedy spotykał się z jej siostrą. Czy po wielu latach wreszcie uda mu się zdobyć dziewczynę do której zawsze miał słabość? Będzie musiał walczyć nie tylko z upartą, czasem arogancką i wyszczekaną dziewczyną, ale i z czasem którego Rosie nie ma tyle, ile każda inna zdrowa dziewczyna.

"Widzicie, mój zegar tyka szybciej niż u innych. Nie urodziłam się taka jak reszta. Jestem chora. Czasami pokonywałam chorobę. Czasami ona pokonywała mnie. (...) Moje płatki opadały jeden po drugim. I chociaż wiedziałam, że ta historia nie skończy się szczęśliwie, nie mogłam przestać się zastanawiać...czy mogłam zaznać szczęśliwego zakończenia, nawet jeśli na krótką chwilę?"

Czy historia w „Chaosie” mnie zaskoczyła? Hmm…i tak i nie. Rosie i Dean byli sobie przeznaczeni jedenaście lat temu, ale nie mieli wtedy szans na związek. Teraz kiedy dostali od losu drugą szansę wreszcie (choć nie bez przeszkód) ją wykorzystali. Autorka nakreśliła typowego, pewnego siebie męskiego bohatera (taką odrobinę lepszą wersję Barona z „Intrygi”). Rosie jako postać na pewno była mniej irytującą bohaterką niż jej starsza siostra.

Podobało mi się, że autorka poświęciła chwilę, aby przedstawić objawy i problemy z jakimi musi zmagać się osoba chora na mukowiscydozę. To była bodaj pierwsza książka w której spotkałam się z bohaterką, która na nią cierpi. Mam wrażenie, że zazwyczaj książkowi bohaterowie mają raka. A może tylko ja trafiam na takie książki. Kto wie.

Muszę przyznać, że „Chaos” w moim odczuciu był lepszy od swojej poprzedniczki „Intrygi”. Rosie i Dean dużo bardziej przypadli mi do gustu niż Emilia i Baron. Co nie zmienia faktu, że książka daleka jest od ideału, bo ma swoje rysy na szkle. Plus daję L.J. Shen za tajemnicę, którą obarczyła Dean’a, a która ujawniona zostaję nam jak i samemu bohaterowi w końcówce książki. Zostałam autentycznie zaskoczona.

Premiera ostatniej część serii Święci Grzesznicy czyli „Skandal” planowana jest jeszcze na ten rok. I przyznam wam bez ogródek, że jestem już po jej lekturze w oryginale i już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce trafi polskie wydanie. Dlaczego? Bo to bez wątpienia najlepsza część całej serii. Ze świetną fabułą i jeszcze lepiej nakreślonymi postaciami.

pokaż więcej

 
2018-08-19 14:33:15
Wypowiedziała się w dyskusji: Recenzenci poszukiwani!

Czy można załączyć recenzję w innym formacie oprócz PDF? Np jako plik w Wordzie?

więcej...
 
2018-08-12 10:22:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nie tak dawno temu odkryłam nieznaną mi dotąd autorkę Natashę Madison. Okładka książki mnie nie zachwyciła, ale jak to mówią, nie należy oceniać książki po okładce. Zachwycił mnie za to blurb i zdecydowałam, że dam jej szansę. Miałam rację, bo "Tempt the Boss" była jedną z najlepszych książek, jeśli chodzi o genialne poczucie humoru jaką czytałam w tym roku.

"Tempt the Boss" należy do grupy...
Nie tak dawno temu odkryłam nieznaną mi dotąd autorkę Natashę Madison. Okładka książki mnie nie zachwyciła, ale jak to mówią, nie należy oceniać książki po okładce. Zachwycił mnie za to blurb i zdecydowałam, że dam jej szansę. Miałam rację, bo "Tempt the Boss" była jedną z najlepszych książek, jeśli chodzi o genialne poczucie humoru jaką czytałam w tym roku.

"Tempt the Boss" należy do grupy historii z tzw. wątkiem enemies to lovers. Jest on jednym z moich ulubionych, dlatego czułam, że ta książka to coś dla mnie.

Nasza główna bohaterka to Lauren - mama dwójki dzieci, która niedawno rozstała się ze zdradzającym ją mężem. Właśnie ma zacząć nową pracę jako asystentka w dużej firmie. Jednak już jej pierwszy dzień zapowiada zbliżającą się katastrofę. Jaką? Kiedy Lauren jedzie do pracy jej samochód ma stłuczkę z innym kierowcą. Z innym aroganckim kierowcą. Takim, którego pierwsze pytanie do niej nie brzmi: Czy wszystko w porządku? ale...Czy jesteś pijana?

Lauren jeszcze wtedy nie przeczuwała, że kiedy dotrze do firmy i zostanie skierowana do gabinetu swojego nowego szefa, za biurkiem dostrzeże...Kogo? Tak zgadliście. Aroganckiego kierowcę.

Lauren liczyła na spokojną pracę.
Austin na kompetentną asystentkę.

To by było za proste. O wiele za proste. Oto rozpoczęły się igrzyska śmierci...między naszymi bohaterami. Tak je nazwałam. Nikt nie zginął, ale ja płakałam się śmiechu.

Notatki Lauren, które miała ułożone alfabetycznie zostały poprzestawiane.
Austin dostał ostrego rozwolnienia w trakcie spotkania biznesowego po wypiciu napoju.
Komputer Lauren został zawirusowany stronami porno.
Austin dostał wysypki na kroczu, po założeniu garnituru odebranego przez Lauren z pralni.

Dawka humoru jaką zaserwowała Natasha w "Tempt the Boss" była wybuchowa. Uwielbiam takie książki w których dosłownie śmieje się na głos, a ta właśnie do takich należała.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:16:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

„Bez pożegnania” to kolejna z serii A Sign of Love książka Mii Sheridan, której motywami przewodnimi są znaki zodiaku. W tym przypadku są to Bliźnięta.

Sam prolog książki jest intrygującym wstępem do całej historii. Lia Del Valle po sześciomiesięcznej nieobecności wraca w rodzinne strony. Jej wyjazd był nagły, a powrót jest niespodziewany. Lia wraca, aby odzyskać to pozostawiła - mężczyznę,...
„Bez pożegnania” to kolejna z serii A Sign of Love książka Mii Sheridan, której motywami przewodnimi są znaki zodiaku. W tym przypadku są to Bliźnięta.

Sam prolog książki jest intrygującym wstępem do całej historii. Lia Del Valle po sześciomiesięcznej nieobecności wraca w rodzinne strony. Jej wyjazd był nagły, a powrót jest niespodziewany. Lia wraca, aby odzyskać to pozostawiła - mężczyznę, którego kochała i ....

„Odkąd pamiętam, zawsze bez żadnego wysiłku zwalała mnie z nóg. I ta świadomość pozostawiała gorzki posmak w ustach, bo Lia wyjechała, a ja przez sześć pełnych udręki miesięcy próbowałem dowiedzieć się dokąd i czy jeszcze żyję.”

Mia zastosowała lubiany przeze mnie zabieg retrospekcji w których bohaterowie mają po kilkanaście lat. To na ich podstawie dowiadujemy się, że Lia to córka meksykańskiej imigrantki, która wraz z matką mieszkała w domu, będącym pozostałością po dawnym budynku gospodarczym. Dziewczyna może i była uboga, ale jednego jej nie brakowało – przyjaciół. Miała ich tylko dwóch, a może aż dwóch? Preston i Cole byli bliźniętami, ale jak to w przypadku bliźniąt bywa, różnili się charakterami. Pierwszy był opanowany i zrównoważony, drugi otwarty i pewny siebie. Bracia Sawyer mieszkali wraz z rodzicami na prowadzonej przez nich farmie.

Domyślacie się, że gdy w grę wchodzą uczucia, trzy osoby mogą stanowić już niezły tłok, prawda?

Zarówno Preston jak i Cole z czasem zaczęli dostrzegać, że łącząca ich z Lią przyjaźń zaczęła przekształcać się w coś więcej - w młodzieńcze uczucia, których żaden z braci nie był w stanie powstrzymać. Lia kochała obu, ale tylko przy jednym jej serce biło jak szalone.

Niestety pewnych decyzji, pewnych słów, pewnych obietnic nie dało się cofnąć. A nasi bohaterowie z czasem musieli ponieść ich ogromne konsekwencje.

Książka napisana jest z perspektywy zarówno Lii, jak i jednego z braci. Którego? Tego nie zdradzę, żeby nie psuć wam czytania.

Sama Mia Sheridan w swoich książkach lubi poruszać trudne tematy. W tym skupiła się na różnicach w statusie społecznym głównych bohaterów, zarówno jeśli chodzi o pochodzenie etniczne jak i posiadane pieniądze.

Książka jest naprawdę przyzwoita, aczkolwiek nie przebiła ona niektórych ze swoich poprzedników, a moich ulubieńców takich jak „Bez słów” czy „Bez winy”. Jeśli lubicie historie pisane przez Mię, na pewno czytanie „Bez pożegnania” będzie przyjemnym doświadczeniem, ale mam jakieś dziwne wrażenie, że czegoś w tej historii brakowało, czegoś co skradłoby mi serce.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:15:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Myślnik

Główną bohaterką historii ukazanej w książce jest siedemnastoletnia Tess. Dziewczyna od kilku miesięcy koresponduję z Jonah, chłopakiem poznanym na pewnej studenckiej imprezie, na której oboje się znaleźli. Maile, sms-y, telefony – tak wygląda ich codzienność. Mimo tego, iż spotkali się tylko jeden raz na wspomnianej imprezie, to zorientowali się, że z bardzo swobodnie czują się ze sobą w ich... Główną bohaterką historii ukazanej w książce jest siedemnastoletnia Tess. Dziewczyna od kilku miesięcy koresponduję z Jonah, chłopakiem poznanym na pewnej studenckiej imprezie, na której oboje się znaleźli. Maile, sms-y, telefony – tak wygląda ich codzienność. Mimo tego, iż spotkali się tylko jeden raz na wspomnianej imprezie, to zorientowali się, że z bardzo swobodnie czują się ze sobą w ich korespondencyjnej relacji.

On się zakochał.
Ona się zakochała.

On popełnił samobójstwo.
Ona nie wiedziała dlaczego.


„Przez całe dwa dni nic nie przysyłał. (…) I nagle tablica Jonaha znów ożyła wpisami. Ale nie takimi, jakie pragnęłam zobaczyć. Początkowo nie mogłam uwierzyć, że są prawdziwe. To musiał być jakiś żart. (…) „Kochany Jonahu, nie wiedziałam, że twoja dusza tak cierpi”. „Nigdy tego nie zrozumiem. Nigdy”. „Wracaj, już za tobą tęsknie”.

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam książki, które poruszają trudne tematy takie jak np. śmierć. Zwłaszcza kiedy do radzenia sobie z jej skutkami zmuszeni są młodzi ludzi.

Temat śmierci nie jest obcy Tess, zwłaszcza, że jej ojciec zajmuję się branżą funeralną na co dzień, prowadząc jedyny w swoim rodzaju dom pogrzebowy. Ale przecież, na co dzień umierają obcy dla Tess ludzie, a nie tacy, których kochała. Jak więc poradzić sobie z takim ciężarem?

Nasza główna bohaterka postanowiła, że zrobi to pomagając ojcu w prowadzeniu firmy, próbując jednocześnie naprawić ich relację.

Historia w „To, co widzę bez ciebie” jest dowodem na to, jak czasem jesteśmy zaślepieni uczuciami, aby dostrzec czyjeś cierpienie i depresję, jak nie zauważamy drobnych symptomów, dopóki nie jest za późno, jak czasem pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony.


Mimo trudnej tematyki, książka mnie jednak nie wzruszyła. Były fragmenty, które mnie zasmuciły, ale nie wywołały one u mnie takich łez jakich się spodziewałam. Mimo to, myślę, że jeśli są tutaj jacyś fani „Gwiazd naszych wina” czy „Trzynastu powodów”, to ta książka na pewno przypadnie wam do gustu.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:11:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Marriage Games (tom 1)

Hitchcock mawiał, że film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. Ten cytat idealnie odzwierciedla początek historii ukazanej w „Małżeńskiej grze”.


Kochany Adamie,
Nie wiem jak mam to wyrazić. Ale muszę.
Nie mogę być dłużej twoją żoną.

Takimi słowami zaczyna się list, który Adam Steinbeck znajduję na kuchennym blacie. Czy coś zapowiadało...
Hitchcock mawiał, że film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. Ten cytat idealnie odzwierciedla początek historii ukazanej w „Małżeńskiej grze”.


Kochany Adamie,
Nie wiem jak mam to wyrazić. Ale muszę.
Nie mogę być dłużej twoją żoną.

Takimi słowami zaczyna się list, który Adam Steinbeck znajduję na kuchennym blacie. Czy coś zapowiadało zbliżającą się katastrofę? Nie. Ale Adam zamierza się dowiedzieć dlaczego jego żona, po pięciu latach szczęśliwego, jak mu się zdawało małżeństwa, postanowiła od niego odejść za pomocą zwykłego listu.


Adam i Diana tworzyli świetny duet, zarówno w domu jak i w pracy. Poznali się kiedy wydawnictwo zarządzane przez ojca kobiety, stało na skraju bankructwa i wtedy pojawił się on. Adam dzięki wkładowi pieniężnemu i jego wspólnym pomysłom z Dianą, pomógł firmie wyjść na prostą. Nie spodziewał się jak tamto jedno spotkanie z młoda, piękną i ambitną dziewczyną, która za wszelką cenę chciała uratować rodzinny biznes, zmieni jego życie. Zakochali się, pobrali, kupili piękne mieszkanie. Było idealnie … do czasu. Bo kiedy traci się nienarodzone jeszcze dziecko, coś się zmienia – uczucia przygasają, smutek się zwiększa, życie się zmienia. To był początek, ale czy końca?

Na początku wspominałam o BDSM, prawda? Owszem. Musicie wiedzieć coś o naszym głównym bohaterze. Zanim poznał Dianę i bez pamięci się w niej zakochał był dominantem. Takim z prawdziwego zdarzenia. Christian Grey może się przy nim schować do tego swojego red roomu. Ale kiedy w życiu Adama pojawiła się miłość, postanowił, że dla Diany zrezygnuję z tamtego życia i…tak zrobił. Ale…jego żona nie miała pojęcia o jego przeszłości, on nigdy jej tego nie powiedział, bo Diana nie wyglądała i nie zachowywała się jak uległa. I sam nie chciał jej tym odtraszyć.


"Nie możesz postanowić, że będziesz waniliowy do końca życia. To nie jest kwestia wyboru. - Wszystko jest wyborem. I wybieram ją."

A więc mamy tu męża, który przez całe małżeństwo udawał, że jest "waniliowy", a tak naprawdę za każdym razem gdy był z żoną w łóżku, w głowie kłębiły mu się myśli o dominowaniu. Mamy tu żonę, która nie znała prawdziwej natury swojego męża.

Jeśli myślicie, że Diana postanowiła odejść od męża zostawiając mu pożegnalny list, bo dowiedziała się, że była okłamywana to…mylicie się. Ona po prostu poczuła, że już nie kocha go tak jak kiedyś, że coś się zmieniło, coś wypaliło, coś było nie tak.

Kiedy Adam i Diana spotkali się, aby porozmawiać o zostawionym przez nią liście, kobieta postawiła sprawę jasno – chcę wyjść z tego małżeństwa z firmą, którą oboje zarządzali. Chcę tylko tego, niczego więcej. Ale jeśli myślicie, że Adam jej to ułatwi to grubo się mylicie.

To właśnie spodobało mi się w tej książce najbardziej. Walka Adama o żonę, o ich związek, o miłość, która przecież nie mogła się tak po prostu wypalić. I wtedy Adam wpada na pomysł, pomysł, który wydaje mu się ostatecznością, ale jest zdesperowany.

Adam wyznaję Dianie prawdę, prawdę skrywanaą przez pięć lat małżeństwa. Szok i niedowierzanie Diany potęguję jeszcze złożona jej przez męża propozycja.

Trzydzieści dni.
Ona i on.
W jego domu poza miastem (o którym Diana nie miała pojęcia).
On pokażę jej kim jest naprawdę.
Po trzydziestu dniach, firma będzie jej za darmo, bez walki, bez sądzenia się, nawet jeśli to będzie koniec ich małżeństwa.

Książka jest naprawdę dobra, śmiem twierdzić, że jak na książkę z wątkiem BDSM jest świetna. W dużej mierze zasługa w tym samego stylu pisania C.D. Reiss, który w połączeniu z fabułą robi dobrą robotę. „Małżeńska gra” do połowy napisana jest z perspektywy Adama, podczas gdy druga połowa to rozdziały będące perspektywą Diany. Muszę przyznać, że ten zabieg wpłynął bardzo, bardzo korzystnie na całą historię. Dodam jeszcze, że rozdziały z teraźniejszości przeplatają się z przeszłością, dzięki temu dowiadujemy się jak wyglądało życie Adama zanim poznał swoją żonę, jak również jak wyglądało ich małżeństwo na początku.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi ten rodzaj literatury, dlatego pewnie chwycą po nią nieliczni. Jak dla mnie „Małżeńska gra” to pozycja pod każdym względem tysiąc razy lepsza, niż „Pięćdziesiąt twarzy Greya” i już nie mogę się doczekać premiery drugiej części historii napisanej przez C.D. Reiss. Tak – drugiej, bo „Małżeńska gra” to pierwsza część duologii, która wyszła spod pióra tej amerykańskiej autorki.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:10:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 4)

Marzeniem Lucille Palmer było prowadzenie wspólnie z siostrą własnej kwiaciarni. Jej plany jednak zweryfikowało życie, a raczej nowotwór, na który zachorowała Mari. Na szczęście z walki z rakiem wyszła zwycięsko, mimo iż jej mąż nie był na tyle silny psychicznie, aby wytrwać przy niej w chorobie, dlatego postanowił od niej odejść. I to właśnie Lucille była przy niej w tych najcięższych... Marzeniem Lucille Palmer było prowadzenie wspólnie z siostrą własnej kwiaciarni. Jej plany jednak zweryfikowało życie, a raczej nowotwór, na który zachorowała Mari. Na szczęście z walki z rakiem wyszła zwycięsko, mimo iż jej mąż nie był na tyle silny psychicznie, aby wytrwać przy niej w chorobie, dlatego postanowił od niej odejść. I to właśnie Lucille była przy niej w tych najcięższych chwilach. Teraz obie siostry prowadząc „Ogrody Moneta” spełniają się zawodowo, dostarczając kwiaty na różne okazje, zarówno te radosne jak śluby, jak i te których nienawidzi sama Lucille, czyli pogrzeby. I właśnie dostarczając kwiaty na pogrzeb, nasza główna bohaterka poznaje Grahama, który tego dnia chowa swojego ojca.


G.M. Russell nie jest zwykłym człowiekiem. Co w nim takiego nadzwyczajnego? No cóż. Nie każdy może poszczycić się tym, że jest autorem książek okupujących szczyty list bestsellerów, ani tym, że ich ojciec jest laureatem literackiej nagrody Nobla, ani tym, że na jego pogrzeb sprzedawano wejściówki.

Jak już wspominałam, Lucille i Graham poznają w dniu w którym on żegna swojego ojca – Kenta Russella. Pogrzeby powinny być smutne, nostalgiczne, wywołujące emocję i to wcale nie te dobre, ale w tym przypadku jest inaczej. Dlaczego? Bo Graham nienawidził swojego ojca każdą komórką swojego ciała. Inni postrzegali go jako literackiego Boga, ale tylko Graham znał prawdę. Tylko on wiedział jaki tak naprawdę był jego „ukochany” ojciec. Inni widzieli w Kencie genialnego pisarza, Graham widział pijaka; kiedy fani zachwycali się jego talentem, Graham widział jak strasznie traktował on swoją żonę.

"Postanowiłem, że podaruję sobie to głupie spotkanie. (...)
- Głupie spotkanie? Grahamie, to pogrzeb twojego ojca.
- Mówisz, jakby miało to dla mnie coś znaczyć."

Krótką rozmowę po pogrzebie między Lucille i Grahamem, przerywa pojawienie się jego żony. Żony, którą okazuję się … latami niewidziana przez Lucille, jej druga siostra – Jane. O tak, Cherry potrafi zaskoczyć czytelnika, w najmniej oczekiwanym momencie.

Jeśli spodziewacie się trójkąta miłosnego, w którym dwie siostry walczą o miłość jednego faceta to muszę was rozczarować. Dlaczego? Bo Jane jest w ciąży, ciąży której nigdy nie chciała. Już dawno z Grahamen ustalili, że nie będą mieć dzieci, ale życie zdecydowało za nich. Kiedy okazało się, że ich córka, jako wcześniak zaczyna walkę o życie, Jane – znika. Psychiczna presja, bezsilność spowodowana strachem przed ewentualną śmiercią dziecka, którego nigdy nie chciała były silniejsza. Graham zostaje sam z nowonarodzoną córeczką, brakiem doświadczenia w opiece nad noworodkiem, całkowitą empatią i sercem w którym brak jest miejsca na instynkt rodzicielski, właściwie na jakiekolwiek inne uczucia.


Właśnie w tym momencie w jego życie ponownie wkracza Lucille, oferując pomoc w opiece nad małą Talon, która przecież jest jej siostrzenicą.

"Miłość. Uczucie, które sprawiało, że ludzie zarówno wznosili się do chmur, jak i upadali na samo dno. Uczucie, które trawiło ludzkie serca, a także spalało ich dusze. Początek i koniec każdej podróży."

Cherry jak zwykle czaruję słowem. Może nie historią, bo ta była dobra, ale nie pobiła moich ulubieńców czyli „Kochając Pana Danielsa” czy „Powietrze, którym oddycha”, ale na pewno słowem. Nie mogę autorce zarzucić, tego, że nie umie pisać. To właśnie słowo pisane, to jak przemyca emocje w każdym wyrazie, literze i zdaniu, stanowią największy atut w jej warsztacie pisarskim. Jestem po prostu bez dwóch zdań zakochana w jej talencie.

Historia Lucille i Grahama pełna jest jak to zwykle u Brittainy bywa - bólu, żalu, straty, smutku, przygnębienia, walki z własnymi demonami – czyli tym za co czytelnicy uwielbiają jej twórczość.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:08:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Seria Mafijna (tom 2) | Seria: Editio Red

Pierwsza część duologii, czyli „Zakazany układ” zakończyła się, nie boję się użyć tego słowa – GENIALNYM (mam nadzieję, że nie tylko ja tak uważam) cliffhangerem. Moją recenzję znajdziecie tutaj Zakazany Układ. Kasia zakończyła książkę w taki sposób, że wyczekiwanie na kolejną część było dla wielu czytelników istną torturą. Czekali, czekali i się doczekali. Ale uwierzcie - było warto.


Akcja...
Pierwsza część duologii, czyli „Zakazany układ” zakończyła się, nie boję się użyć tego słowa – GENIALNYM (mam nadzieję, że nie tylko ja tak uważam) cliffhangerem. Moją recenzję znajdziecie tutaj Zakazany Układ. Kasia zakończyła książkę w taki sposób, że wyczekiwanie na kolejną część było dla wielu czytelników istną torturą. Czekali, czekali i się doczekali. Ale uwierzcie - było warto.


Akcja „Piekielnej miłości” przenosi nas w czasie o dokładnie cztery tygodnie i dwa dni po ostatnich wydarzeniach mających miejsce w „Zakazanym układzie”. Nicole została porwana i trafiła do piekła na ziemi, piekła w najczystszej postaci. A może to miejsce jest gorsze niż piekło? Bo jak inaczej nazwać burdel w środku Meksyku, do którego została przewieziona tuż po porodzie, a w którym ma zostać jedną z prostytutek, kiedy minie czas połogu? Jak nazwać to, że została uzależniona od narkotyków, aby nie stawiać oporu? Jak określić to, że rozdzielono ją z nowonarodzonym synkiem, o losie którego nie ma pojęcia?


„W lustrze widzę zupełnie obcą kobietę. Moje myśli są obce, a ja jedynie pragnę zapomnieć o tym, co mnie spotkało. Niestety każdy dzień przypomina mi, że tak naprawdę nic nie znaczę. Nie mam nic. Nie mam serca. Duszy. Przyszłości. Teraz jestem przecież po prostu zwykłą dziwką.”


Plan zemsty Aleksandra, największego wroga Marcusa był prosty – zemścić się na nim w sposób, który zaboli go najbardziej, uderzyć w jego najsłabszy punkt, którym oczywiście będą ci, na których najbardziej mu zależy – ukochana kobieta i nienarodzone dziecko. I jego plan się powiódł.

Trzeba przyznać, że K.N. Haner urządziła dosłownie i w przenośni, istny meksyk naszym głównym bohaterom.

W czasie kiedy Nicole walczy z ogromną tęsknotą za swoim dzieckiem i obmyślaniem planu jak wyrwać się z „więzienia” do którego trafiła, Marcus biję się z poczuciem winy z powodu tego co się stało i za wszelką cenę stara się odnaleźć ukochaną. Czy mu się uda?


Chciałabym zwrócić uwagę na świetnie nakreślone sylwetki bohaterów drugoplanowych.

Mamy tu Diega, skorumpowanego meksykańskiego policjanta, który będąc człowiekiem Aleksa, w którymś momencie zaczyna grać na dwie strony, aby ostatecznie być tym, który okaże się wybawieniem dla Nicole.

Dostajemy tu także postać poznanego już w „Zakaznym układzie” rosjanina Siergieja, który pomaga Markusowi w odszukaniu Nicole.

Jest też Aleks (jeden z moich ulubionych bohaterów, bez urazy Marcus). Aleksander Modano – wróg Markusa, stojący za porwaniem Nicole. Mężczyzna, który odpowiedzialny jest za piekło naszych głównych bohaterów. A ja śmiałam go polubić. Jak to? No cóż. Może Ci najgorsi, najniebezpieczniejsi i najbardziej przerażający ludzie, nie są do końca takimi jakim nam się wydaję.

„Piekielna miłość” to książka, która jest nieoczywista. Dlaczego? Bo nic nie jest tu takim, jakim się czytelnikowi wydaję. Uwierzcie, że kiedy myślicie, że znacie już motywy naszych bohaterów, wiecie czego się spodziewać, przychodzi chwila, moment, kilka stron, kiedy nasze domysły pryskają niczym bańka mydlana. Bo co, jeśli ten którego mieliście za największego wroga, staję się waszym sprzymierzeńcem? A co jeśli, osoba, którą uważaliście za przyjaciela, nagle celuję do was z pistoletu? Takie zwroty akcji tylko u K.N. Haner.

Książkę czyta się z zapartym tchem. Jest to jedna z tych pozycji, dla których czytelnik jest w stanie zarwać noc, aby dowiedzieć się jak to wszystko się skończy. K.N. Haner stworzyła świetny, krwisty, pełny nieprzewidywalności mafijny świat, w którym przeplatają się wątki zarówno miłosne, jak i te sensacyjne.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:05:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Głównym bohaterem „Bez lęku” jest Holden Scott. Mężczyzna miał wszystko o czym mężczyzna w jego wieku mógł marzyć: pasję, jakim był sport; fanów, którzy ko uwielbiali i kobiety, które się na niego rzucały, ale jedno wydarzenie pociągnęło Holdena na samo dno. Śmierć najbliższego przyjaciela, którego znał od dzieciństwa, którego traktował jak rodzonego brata, sprawiła, że nasz bohater stał się... Głównym bohaterem „Bez lęku” jest Holden Scott. Mężczyzna miał wszystko o czym mężczyzna w jego wieku mógł marzyć: pasję, jakim był sport; fanów, którzy ko uwielbiali i kobiety, które się na niego rzucały, ale jedno wydarzenie pociągnęło Holdena na samo dno. Śmierć najbliższego przyjaciela, którego znał od dzieciństwa, którego traktował jak rodzonego brata, sprawiła, że nasz bohater stał się autodestrukcyjny. Alkohol, kobiety, a co najgorsze uzależnienie od leków przeciwbólowych sprawiły, że jego życie stanęło na rozdrożu.

Holden, mimo tego co się stało w jego życiu, chcąc pokonać nałóg i wrócić do formy dla siebie i dla drużyny, która jest dla niego ważna, postanowił przyjąć ofertę jednego z przyjaciół i zamieszkać na jakiś czas w jego domku letniskowym w lesie. Miejsce oddalone od najbliższej cywilizacji o ponad sto kilometrów, w całkowitej głuszy, otoczone przyrodą ma być dla Holdena oazą, dzięki której odzyska równowagę i siły do życia, a przede wszystkim zwalczy jego słabość do środków przeciwbólowych.

Nasz bohater nie przypuszczał jednak, że okolica nie jest tak wyludniona, jak zapewniał go Brandon. Wkrótce po przyjeździe Holden, początkowo przekonany, że ma halucynacje albo zwidy, wywołane zażywanymi tabletami i ilością pitego alkoholu, odkrywa, że widziana przez niego na skraju lasu ludzka sylwetka to Lily, mieszkająca w okolicy dziewczyna.


"Cokolwiek to było, ledwie uchwyciłem to aparatem - ale coś tam było. Powiększyłem obraz jeszcze bardziej, ale nie dało się zobaczyć co to dokładnie jest - zdjęcie było rozmyte. Może kawałek białe tkaniny? Ciemne włosy?"


Sytuacja wyda się Holdenowi dość dziwna zważając na to, że jak zapewniał go przyjaciel, jedyne zabudowania w okolicy, to opuszczony szpital psychiatryczny, który został zamknięty wiele lat wcześniej.


Nasi bohaterowie, mimo, iż nie zdradzają na swój temat zbyt wielu szczegółów, tej drugiej osobie, zaczynają spędzać ze sobą czas, spacerując po lesie i odkrywając, że zaczyna ich łączyć coś niezwykłego. Lily, nie jest jednak świadoma, że Holden jest gwiazdą amerykańskiego futbolu, a mężczyzna nie ma bladego pojęcia, gdzie konkretnie mieszka dziewczyna. To jednak nie przeszkadza im rozwijać nowo rozpoczętej relacji.

Jeśli myślicie, że jest to typowa dla Mii książka, to muszę wyprowadzić was z błędu. Owszem jest eteryczna, romantyczna i taka do jakich przyzwyczaiła nas autorka, ale powiem szczerze, że Mia zaskakuję tą książką.

Uwierzycie, że cliffhanger (a przynajmniej ja tak uznałam to co się stało) pojawia się tutaj w samym środku książki? I jest to taki zwrot akcji, że musiałam cofnąć się jedną stronę, żeby przekonać się czy aby dobrze przeczytałam, to co przeczytałam.


Powiem tak - nie jest to najlepsza książka Mii, powiedziałabym, że znajdzie się tak pośrodku mojej listy książek jej autorstwa, ale nie zmienia jednak to faktu, że czytało się ją naprawdę ciekawie, zwłaszcza kiedy w połowie książki dostajemy taki zwrot - zwrot o 360 stopni, ba chyba nawet o 1000 stopni.

I właśnie za ten zwrot akcji w środku książki należy się Mii wielkie chapeau bas.

pokaż więcej

 
2018-08-12 10:05:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

„Without Merit” to swoisty powrót do korzeni, jeśli chodzi o twórczość Colleen Hoover. Mam tu na myśli fakt, że autorka zaczynała swoją przygodę z pisaniem tworząc książki zaliczane do nurtu Young Adult i New Adult, które nie były typowymi romansami, a do których można zaliczyć serię Slammed czy Hopeless.

Główna bohaterka najnowszej książki Collenn Hoover ma siedemnaście lat, więc wiekowo...
„Without Merit” to swoisty powrót do korzeni, jeśli chodzi o twórczość Colleen Hoover. Mam tu na myśli fakt, że autorka zaczynała swoją przygodę z pisaniem tworząc książki zaliczane do nurtu Young Adult i New Adult, które nie były typowymi romansami, a do których można zaliczyć serię Slammed czy Hopeless.

Główna bohaterka najnowszej książki Collenn Hoover ma siedemnaście lat, więc wiekowo autorka powróciła do tego, od czego zaczynała swoją przygodę z pisaniem.


Merit nie jest typową nastolatką, nie ma typowej rodziny, nie ma nawet typowego hobby, nie mieszka także w typowym domu, i chyba właśnie za tą całą nietypowość pokochałam tą książkę. Dziewczyna mieszka w kościele. Powtarzam Merit mieszka w KOŚCIELE! Nie, nie przesłyszeliście się. Jej dom stanowi przerobiony kościół, który rodzina Voss kupiła po okazyjnej cenie. Jakbyście się czuli gdyby na jednej ze ścian waszego salonu wisiała ogromnych rozmiarów postać Jezusa, bo próba jej usunięcia mogłaby zakończyć się naruszeniem jednej ze ścian? Albo co byście powiedzieli, gdybyście zamiast okien, mieli witraże? No cóż, jak mówiłam to nietypowy dom. Merit ma też oryginalne hobby – zbiera trofea. Zapytacie co w tym nietypowego? Hmm. Nie są to jej trofea. Merit kupuję tylko te wygrane przez innych i ma ich już całkiem sporą kolekcję. Wspominałam też coś o nietypowej rodzinie prawda? Poza Merit, w kościelo-domu (moja słowna inwencja twórcza nie zna granic) mieszka jeszcze sześć różnych osobowości:

Barnaby Voss, czyli ojciec dziewczyny;
Victoria Voss - macocha Merit i nowa żona Barnaby’ego;
Moby, czyli kilkuletni przyrodni brat Merit, będący owocem związku Barnaby’ego i Victorii;
Victoria Voss – mama Merit. TAK, nie pomyliłam się. Mama naszej głównej bohaterki nosi dokładnie takie samo imię jak nowa żona jej byłego męża. TAK, wszyscy mieszkają w tym samym domu (nie w tym samym łóżku – spokojnie);
Utah – starszy brat naszej bohaterki;
Honor – siostra bliźniaczka Merit;

Sami przyznacie, że tyle osób pod jednym dachem tworzy mieszankę wybuchową. Każdy jest inny i każdy skrywa tajemnicę (każdy oprócz Moby’ego – no bo jaką tajemnice mógłby skrywać uroczy czterolatek).

Pewnego dnia Merit, kupując kolejne trofeum do swojej kolekcji wpada w sklepie na intrygującego Sagana. Niewinna, krótka wymiana zdań, kończy się równie niewinnym, ale wywierającym na obojgu ogromne wrażenie pocałunku. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie jeden szczegół, a właściwie jeden telefon w trakcie tego pocałunku, który odebrał Sagan.

„-Słucham? – Uśmiech znika z jego twarzy i pojawia się dezorientacja. - Kto mówi? (…)
- Serio. To jakiś dowcip? (…) - Kto mówi? – powtarza. Śmieję się nerwowo i łapię za kark. - Ale… właśnie przede mną stoisz. Czuję jak na dźwięk tego zdania cała krew odpływa mi z twarzy. Ogarnia mnie uczucie, że jestem podrzędną kopią Honor Voss. Mojej siostry bliźniaczki. Dziewczyny, która najwyraźniej znajduję się po drugiej stronie słuchawki. (…) Mam nadzieję, że zdążę odejść jak najdalej, zanim się zorientuję, że dziewczyna, którą właśnie pocałował, nie jest Honor. Nie wierzę, że to się dzieję. Właśnie pocałowałam chłopaka mojej siostry.”

Tak. Sagan okazał się chłopakiem Honor – siostry bliźniaczki Merit, siostry bliźniaczki o istnieniu której nie miał pojęcia. Tak właśnie piękny pocałunek zamienił się w piękny koszmar. Czy może być gorzej? Tak, kiedy wkrótce okaże się, że chłopak twojej siostry przebywa w twoim domu praktycznie non stop, a ty nie jesteś w stanie wyłączyć swoich uczuć.

Miałam z tą książką pewien problem. Nie potrafię nawet napisać jaki. Była po prostu inna niż to, do czego przyzwyczaiła nas Colleen. A może to ja zbyt mocno przyzwyczaiłam się do wzruszeń, które wywoływały we mnie praktycznie wszystkie jej książki? Przy lekturze „Without Merit” wzruszyłam się tylko przez jeden momencik i to pod koniec książki. Przez praktycznie całą lekturę uśmiechałam się pod nosem, bo naprawdę dużo tu momentów ze świetnymi dialogami i poczuciem humoru.

Książka porusza naprawdę dużo tematów: homoseksualizm, depresja, próba samobójcza (którą ja określiłabym raczej jako manifest, a nie prawdziwą chęć odebrania sobie życia). Colleen Hoover nie pominęła nawet problemu uchodźctwa. Wszystko to znajdziecie na tych 320 stronach.


Jak oceniam "Without Merit"? Hmm. Ciężko powiedzieć i zostawię to wam, kiedy sami będziecie ją czytać. Być może oczekiwałam czegoś więcej, ale tak jak pisałam, chyba zbyt mocno przywiązałam się do tej wzruszającej mnie wersji Hoover i teraz trudno było mi się przestawić na tą drugą.

Myślę jednak, że ta książka miała nieść ze sobą pewne przesłanie - rodzina powinna ze sobą rozmawiać, bo tajemnice przez nią skrywane nie prowadzą nigdy do niczego dobrego. To chyba właśnie rodzina, a nie sama Merit stanowi głównego bohatera tej historii. I to bohatera którego naprawdę polubiłam.

Na koniec chciałam tylko powiedzieć, że moim skromnym zdaniem okładka "Without Merit" to najlepsza ze wszystkich hooverowych książek. Pomięty, rozerwany papier i próba jego naprawienia nicią i agrafkami? Czyż to nie idealne odniesienie, do próby poskładania na nowo w całość rodziny?

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
484 59 253
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (22)

Ulubieni autorzy (33)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (34)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd