Katrina 
"Nie wiem, dlaczego, ale jesteśmy ważni, niezbędni w tej historii. W historii o wielkiej miłości, która jest wirem, wciągającym wszystko i wszystkich." Andrzej Sapkowski, Maladie
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 114 książek i 87 cytatów, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia
    Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia
    Autor:
    Czy długowieczność jest możliwa? Czy można uniknąć chorób cywilizacyjnych? Jak sobie z nimi radzić? Jak walczyć, by wygrać lub poprawić komfort życia w chorobie? Co roku w Polsce około stu pięćdziesi...
    czytelników: 78 | opinie: 3 | ocena: 8,33 (3 głosy)
  • Gospoda pod Bocianem
    Gospoda pod Bocianem
    Autor:
    Korzenie rodziny Bogoszów nierozerwalnie wiążą się z zajazdem na rozstaju dróg, tuż obok starej wierzby z bocianim gniazdem. Gdy w XIX wieku Henryk Bogosz kupuje ziemię pod Kalinowem, gniazdo już istn...
    czytelników: 143 | opinie: 6 | ocena: 7,92 (13 głosów)
  • Inne światy
    Inne światy
    Autorzy:
    Za każdym pociągnięciem pędzla kryją się całe wszechświaty. Michał Cetnarowski Mistrzowie słowa i dziesięć całkowicie odmiennych opowieści. Co je łączy? Fascynacja obrazami jednego z najbardziej doc...
    czytelników: 1040 | opinie: 53 | ocena: 6,74 (164 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-17 11:40:25
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2018-10-17 11:24:03
Dodała cytat z książki: Księżna jeleń
My, mieszkańcy Ziem Wietrznych, jesteśmy ludźmi wolnymi. To dlatego, że lud z nas mały. Wszystkie wielkie królestwa mają niewolników, tak zawsze było na świecie i tak będzie.
W jaki sposób działałby ten świat, gdybyśmy wszyscy byli królami, gdybyśmy wszyscy byli magami, gdybyśmy wszyscy byli wolni?
 
2018-10-17 00:54:33
Dodała do serwisu książkę: Wszystko o psie
Autor:
 
2018-10-16 14:35:32
Seria: Salamandra

Hjalmar jest drugim synem króla niewielkiego państwa. Trafia do Irundast, gdzie ma szkolić się na giermka, jednak przypadkiem zostaje zmuszony do pracy w kuchni. Tam poznaje niezwykłą księżną Pasquis i dostaje niezwykłą możliwość, aby szkolić się pod okiem arcymaga.

Poznawanie książek z krajów innych, niż angielskojęzyczne jest zawsze ciekawym doświadczeniem. Tego typu proza zwykle odchodzi w...
Hjalmar jest drugim synem króla niewielkiego państwa. Trafia do Irundast, gdzie ma szkolić się na giermka, jednak przypadkiem zostaje zmuszony do pracy w kuchni. Tam poznaje niezwykłą księżną Pasquis i dostaje niezwykłą możliwość, aby szkolić się pod okiem arcymaga.

Poznawanie książek z krajów innych, niż angielskojęzyczne jest zawsze ciekawym doświadczeniem. Tego typu proza zwykle odchodzi w pewnym stopniu od głównego, „amerykańskiego” nurtu i pozwala odkryć inne poziomy literatury. „Księżna jeleń” od razu zwróciła więc moją uwagę. To mono nawiązujące do epoki średniowiecza fantasy stworzył Andres Ibanez. Przypuszczałam, że trafię na nieco inną książkę niż zwykle i nie pomyliłam się. To zdecydowanie tytuł inny niż to, co tworzy się w Polsce, czy USA.
„Księżna jeleń” jest przede wszystkim książką, która stoi stylem. Język, jakim napisana została ta historia, stanowi połączenie patetycznej epickości z delikatną stylizacją, co w moim odczuciu daje całkiem dobry efekt końcowy. Wprawdzie nieco humorystyczny i nie do końca pozwalający traktować ten tytuł zupełnie poważnie, ale na pewno przyjemny w odbiorze, o ile czytelnik nie ma nic przeciwko dość szczegółowym opisom: muszę przyznać, że tak szczegółowego i jednocześnie poetyckiego opisu męskiego przyrodzenia nie czytałam chyba jeszcze nigdy nigdzie, a przecież kilka romansów i erotyków mam za sobą.
Pod względem treści „Księżna jeleń” jest po prostu bardzo baśniowym tytułem. Nie można w przypadku tej książki mówić o niezwykłej zdolności do tworzenia światów przez autora, czy ciekawych pomysłach z tym związanym. Ta powieść czerpie garściami ze stereotypów dotyczących powieści fantasy, których akcja rozgrywa się w świecie stylizowanym na średniowieczny.
Mój główny zarzut dotyczący tej książki dotyczy samej linii fabularnej. Sama historia Hjalmara, choć przewidywalna, ma swój urok: ma dość dużo elementów romansowych, bazuje na baśniowych niedopowiedzeniach i jest po prostu ładnie napisana. Z tym, że autor potrafi przeskakiwać do innych historii, które wydają się być trochę wyrwane z kontekstu. Nagle czytamy o innym bohaterze, którego losy wydają się w żaden sposób nie łączyć z główną linią fabularną, co w chwili, gdy czuje się związana tylko z historią Hjalmara potrafiło mnie irytować. Osobiście wolałabym, aby Ibanez skupił się tylko na nim i rozwinął świat przedstawiony opowiadając poczynania tylko jego oraz otaczających go osób.
[DROBNY SPOILER] Dość ciekawy w przypadku tej książki jest aspekt dotyczący płciowości bohaterów, zwłaszcza jednej z kobiecych postaci, która to wyraźnie nie jest „typową dziewczyną”. W pewnym momencie myślałam, że autor kreuje ją na osobę homoseksualną, co jednak ostatecznie okazało się nieco złudne: autor jakby wycofał się w połowie swojego zamysłu, tak, jakby uznał, że jednak nie chce przełamywać średniowiecznej konwencji. A szkoda – bo to coś, co tej książce po prostu mogłoby się przydać i uczynić ją ciekawszą. [KONIEC SPOILERA].
Jestem zadowolona z lektury „Księżnej jeleń”. To typowa powieść podana w dość nietypowy sposób, różniący się od tego, który znałam do tej pory. Nie jest może książką, która zajęłaby w mojej duszy jakieś bardzo istotne miejsce, ale na pewno nie żałuję jej przeczytania i będę polecać ją tym, którzy szukają fantastyki, która wymyka się głównemu nurtowi.

pokaż więcej

 
2018-10-13 20:31:38
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2018-10-13 20:21:15
Dodała cytat z książki: Proxima
Kręciły się tam trójnogi, istoty z łodyg podobnych do trzciny, mające koszykowate, gęsto plecione korpusy. Te jednak, olbrzymy wysokie na trzy, cztery metry, sięgały ponad stromatolitowy ogród, w którym manewrowały z gracją. Były znacznie wolniejsze od lotnika czy nawet padlinożerców, które pożarły truchło, i Yuri mógł podpatrzeć, jak „działają” ich ciała. Zupełnie, jakby ktoś poskładał je w pracowni do majsterkowania z łodyg w każdym rozmiarze, od patyczków krótszych, niż ludzki palec po wielkie kłody kojarzące się z kośćmi słonia; połączenia stawowe pozwalały im na wykonywanie skomplikowanych akrobacji.
 
2018-10-12 19:24:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam, W kolejce
Cykl: Trylogia pomorska (tom 1)
 
2018-10-12 19:22:59
Cykl: Proxima/Ultima (tom 1)

Yuri, wraz z dwustoma innymi osobami, zostaje przymusowo wysłany na egzoplanetę z układu Proximy Centauri. Tam, po podzieleniu na czternastoosobowe zespoły wraz z pomocą sztucznej inteligencji muszą zbudować sprawnie działającą społeczność.

Ekspansja kosmosu przez ludzkość to z jednej strony wciąż interesujący i rozbudzający wyobraźnię temat. Z drugiej zaś jest jednak tak przemielony przez...
Yuri, wraz z dwustoma innymi osobami, zostaje przymusowo wysłany na egzoplanetę z układu Proximy Centauri. Tam, po podzieleniu na czternastoosobowe zespoły wraz z pomocą sztucznej inteligencji muszą zbudować sprawnie działającą społeczność.

Ekspansja kosmosu przez ludzkość to z jednej strony wciąż interesujący i rozbudzający wyobraźnię temat. Z drugiej zaś jest jednak tak przemielony przez popkulturę, że po prostu trudno stworzyć w tej materii coś naprawdę szokującego. Mimo tego „Proxima” Stephena Baxtera jest po prostu naprawdę przyjemną i dobrze napisaną książką, która mimo swojego tematu zdecydowanie nie jest powieścią nudną.
Baxter w swojej historii robi jedną, dość ciekawą rzecz: zostawia swoich bohaterów (z Yurim Edenem na czele) na pastwę losu. Tyle tylko, że zamiast wysadzić ich na samotnej wyspie po prostu wysyła ich w kosmos, zostawia na pustej planecie z podstawowymi przedmiotami i pozwala nam obserwować dynamikę niewielkiej grupy ludzi, którzy czują się niezwykle oszukani, często też zrozpaczeni swoją sytuacją, ale którzy mimo wszystko muszą wziąć się w garść i po prostu współpracować, jeśli chcą przeżyć. Przyznaję: czytanie o czymś takim jest naprawdę ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza, że autor po prostu sprawnie prowadzi swoich bohaterów.
Wątek dotyczący jednak samej ekspansji kosmosu nie jest jednak jedynym. „Proxima” zawiera także drugi wątek, który wprawdzie dostaje nieco mniej stron (a przynajmniej mam takie wrażenie), ale jest właściwie nie mniej istotny dla całej historii powieści. Obserwujemy w nim poczynania Steph, czyli pani naukowiec, która bada coś, co nazywa „ziarnami”. Część książki zawierająca jej historie nie analizuje tak dokładnie ludzkiego zachowania, skupiając się jednak nieco na technicznych stronach świata przedstawionego. Przyznaję, w tej historii jest to i konieczne, i potrzebne, choć ja, jako kompletny humanista, po prostu osobiście wolałam obserwowanie grupy Yuriego.
„Proxima” jest historią, która rozpoczyna się dość spokojnie i choć przez lwią część nie jest to opowieść o wielkich wybuchach, pościgach i ratowaniu świata dość szybko wciąga. Stephen Baxter doskonale pilnuje tempa swojej powieści, sprawiając, że po prostu dobrze się ją czyta, a same dramaty, które przeżywają bohaterowie są dla mnie czymś naprawdę wystarczającym, abym była cały czas zainteresowana przedstawianą historią.
Należy dodać, że autor miał naprawdę dobry pomysł na samo stworzenie planety, na której lądujemy. Opisuje świat przedstawiony dość dokładnie, tworząc stworzenia będące pół-roślinami, pół-zwierzętami, z jednej strony odróżniając florę i faunę od naszej, Ziemskiej, ale z drugiej strony nie próbując przekombinować i sprawiając, że całość po prostu da się objąć umysłem i własną wyobraźnią bez większego problemu.
Warto zwrócić uwagę na to, że choć styl Baxtera nie jest nadzwyczaj techniczny to jednak w dalszym ciągu mamy w przypadku tej książki do czynienia z hard science-fiction: w uniwersum „Proximy” nie istnieje coś takiego jak magia. Działanie statków kosmicznych, funkcjonowanie planety wokół czerwonych karłów, czy samo zachowanie ludzi w opisanej sytuacji to kwestie, które autor zbadał, nim zabrał się za pisanie swojej powieści, o czym z resztą informuje w posłowiu.
„Proxima” może nie jest powieścią ponadprzeciętną i ponadczasową, ale jednocześnie jest po prostu bardzo przyjemną, niezbyt techniczną powieścią fantastyczno-naukową, która przykłada olbrzymią wagę do analizy ludzkich zachowań, a to jest właśnie element, za który naprawdę takie powieści cenie. Myślę, że mogę ją swobodnie polecić osobom, które po prostu szukają dość wiarygodnej powieści, analizującej temat zasiedlania kosmosu przez ludzkość.

pokaż więcej

 
2018-10-12 16:35:28
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Kończę dzisiaj Proxima Proxima, a potem biorę się za Księżna jeleń Księżna jeleń. W międzyczasie poczytuje opowiadanie z Inne światy Inne światy. :)

więcej...
 
2018-10-12 06:41:36
Wypowiedziała się w dyskusji: Znamy częściową obsadę „Wiedźmina“

Ja się tu o tyle nie mam zamiaru czepiać, że czarnoskórzy też muszą gdzieś grać, a gdyby wszystko było idealnie historyczne to w historycznych produkcjach nie mieliby gdzie występować. Aktorzy muszą mieć pracę, a Afroamerykanie to duża część społeczeństwa USA. "Hamilton" podchodzi dość ciekawie do tematu - przecież wszyscy wiemy, że ojcowie założyciele Stanów byli biali, więc co za różnica,... Ja się tu o tyle nie mam zamiaru czepiać, że czarnoskórzy też muszą gdzieś grać, a gdyby wszystko było idealnie historyczne to w historycznych produkcjach nie mieliby gdzie występować. Aktorzy muszą mieć pracę, a Afroamerykanie to duża część społeczeństwa USA. "Hamilton" podchodzi dość ciekawie do tematu - przecież wszyscy wiemy, że ojcowie założyciele Stanów byli biali, więc co za różnica, kto ich gra?
Zabawnie będzie, jeśli faktycznie Nilfgaard w całości będzie grany przez czarnoskórych, zwłaszcza, że to dopiero może wyjść rasistowsko, ale samo zmienienie koloru skór frakcji nie jest dla mnie jakoś szczególnie istotne. Byleby nie zrobili z tego najbardziej istotnego motywu przewodniego całości, bo w tej historii bazowo nie o ten konkretnie rasizm chodzi w końcu.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-11 14:26:09
Wypowiedziała się w dyskusji: Znamy częściową obsadę „Wiedźmina“

Może z Czarnych po prostu zrobią naprawdę czarnych?

więcej...
 
2018-10-11 14:25:02
Wypowiedziała się w dyskusji: Znamy częściową obsadę „Wiedźmina“

Dokładnie. Niby portal o książkach, a nawet nie wiedzą, jak wygląda skrót imienia Falki. XD

więcej...
 
2018-10-11 14:23:41
Wypowiedziała się w dyskusji: Znamy częściową obsadę „Wiedźmina“

Nerflix nie chce zdradzać wszystkiego od razu. :)

więcej...
 
2018-10-09 23:06:53
Cykl: Pęknięta Ziemia (tom 3) | Seria: Imaginatio [SQN]
 
2018-10-08 21:24:19

Perswazja nas otacza: można ją znaleźć we wszystkich stosunkach międzyludzkich, od tych najbardziej prywatnych, do wszelkiego rodzaju reklam i publicznych przemówień. Jakie są jednak jej konkretne techniki?

Czytałam i słuchałam na uniwersyteckich wykładach nieco o retoryce, o manipulacji, czy o prowadzeniu firm pod kątem wizerunkowym. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się jednak, abym miała...
Perswazja nas otacza: można ją znaleźć we wszystkich stosunkach międzyludzkich, od tych najbardziej prywatnych, do wszelkiego rodzaju reklam i publicznych przemówień. Jakie są jednak jej konkretne techniki?

Czytałam i słuchałam na uniwersyteckich wykładach nieco o retoryce, o manipulacji, czy o prowadzeniu firm pod kątem wizerunkowym. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się jednak, abym miała bezpośredni „kontakt naukowy” z perswazją: nie czytałam niczego z czymś takim w tytule, nie byłam też na żadnych wykładach, czy prelekcjach, które miałaby bezpośrednio niej dotyczyć. Dlatego uznałam, że „Podręcznik perswazji” Mateusza Grzesiaka może dobrze sprawdzić się, jako sprawdzenie mojej wiedzy, czy możliwość douczenia się. Gdy jednak książka do mnie doszła, złapałam się za głowę, mając po prostu ochotę pytać się wszem i wobec: „Co to k***a jest?”.
Naprawdę, nie przesadzam. Nie należę do osób, które bardzo mocno szastają przekleństwami, ale po prostu bardzo zdziwiło mnie to, co dostałam. „Podręcznik perswazji” (umyślnie nie posługuję się całym, długim tytułem) najzwyczajniej w świecie przypomina żart. Książka nie jest długa: ma nieco ponad dwieście stron. Niemniej, to normalne przy literaturze tego typu. Normą jednak jest też niewielka czcionka, dość duża ilość literek oraz raczej naukowy styl treści. „Podręcznik perswazji” wymyka się jednak wszelkich schematom. Czcionka jest olbrzymia, literek niemal w nim nie ma, a o jakimkolwiek stylu po prostu trudno mówić.
Po niedługim wstępie otwieramy powiem magiczny rozdział „techniki”, w którym autor już właściwie do końca książki przedstawia nam właśnie je, ale w sposobie najuboższym z możliwych. To, co od razu się rzuca w oczy to właśnie wspomniany przeze mnie brak liter. Każda „lewa” kartka książki jest po prostu pusta, z miejscem na notatki. Po prawej zaś mamy bardzo „głęboki” opis przedstawionej techniki, który zawiera: teorię (składającą się z dosłownie kilku zdań), praktykę (czyli jeden, bardzo skrótowy przykład jak praktycznie wykorzystać metodę) oraz przykłady (zwykle 2-4, w formie zdań wyjętych z dialogu i kontekstu). I właściwie to tyle: oto cały nasz „Podręcznik perswazji”.
Gdy zaczęłam „wgłębiać” się w techniki przedstawione przez autora prędko odkryłam, że ja właściwie zdecydowaną większość z nich już znam. Jeśli nie poznałam jej z książki Roberta Cialidiniego „Wywieranie wpływu na ludzi” (która dla laika sprawdzi się o wiele lepiej od tego tytułu, bo jest po prostu opisowa i dość emocjonalna) to miałam ją na uniwersyteckich zajęciach z retoryki, albo innego podobnego przedmiotu. Jednocześnie większość z tych technik to rzeczy, o których każdy z nas właściwie wie i potrafiłby je przeanalizować bez znajomości odpowiedniego nazewnictwa. Jedynie wielu z nas po prostu zapomina, by się czasem zatrzymać i pomyśleć nad tym, jak przebiega międzyludzka komunikacja.
W trakcie lektury naszła mnie jeszcze jedna myśl. W większości przypadków autor mógłby kompletnie zrezygnować z działu „teoria”. Wiele z tych technik to rzeczy bardzo, bardzo proste, których nazwa już wyjaśnia, o co w tym chodzi (a ewentualny przykład mógłby jedynie nam wyraźnie pokazać, że faktycznie o to chodzi), a sam opis potrafi być na tyle niekonkretny, że w chwili, w której czytałam go drugiej osobie znającą tą technikę na głos nie podając jej nazwy mój odbiorca nie był w stanie powiedzieć o co w tym chodzi.
To książka, która w swojej formie przypomina mi notatki studenta na egzamin, czy to z retoryki, czy z perswazji, a nie wygląda na odrębne, naukowe dzieło. Brakuje mi w niej właściwie wszystkiego. Dokładnej analizy perswazji i manipulacji, zastanowienia się nad tym tematem. Rozwinięcia technik. Faktycznego pokazania, jak wpływają na nas i jak możemy je wykorzystać. Jeden przykład to niestety zwykle za mało. Gdy czytałam wspomnianą już przeze mnie książką Cialdiniego miałam wrażenie, że właśnie tych opisów jest wręcz za dużo, ale jak widać: zupełne pozbawienie ich książki to też nie jest dobra droga.
Naprawdę nie mam pojęcia dla kogo może to być dobra lektura. Dla studentów? Nie, student nauk społecznych, czy humanistycznych już będzie rzeczy podane przez Grzesiaka wiedział. Marketingowca? On też będzie miał to wszystko w jednym palcu. Osoby, która chce dowiedzieć się czegokolwiek w tym temacie, co nigdy nie miała z nim styczności? Nie sądzę, aby taka „wyliczanka” technik faktycznie jej pomogła. Być może faktycznie to tytuł, który sprawdzi się jako repetytorium dla studentów, zwłaszcza biorąc ilość miejsca na notatki, ale wydaje mi się, że taniej wyjdzie po prostu wydrukowanie sobie definicji podanych na zajęciach.
Oczekiwałam, że z tego tytułu po prostu się czegoś dowiem, albo przynajmniej przeczytam jakąś ciekawą, błyskotliwą myśl, coś, co zapadnie mi na dłużej w pamięć. A jednak – mam wrażenie, że nie dowiedziałam się absolutnie niczego. Że ta książka bardziej przypomina w swojej formie dziennik, albo notatnik z ciekawostkami, a nie faktyczne dzieło o naukowej wartości. Nie polecam, chyba że kogoś w jakiś sposób naprawdę fascynuje forma, w jakiej autor postanowił pisać o perswazji.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
580 329 1877
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (19)

Ulubieni autorzy (16)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (86)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd