Otani 
20 lat, mężczyzna, Rawicz, status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Star Wars Komiks 3/2016 - Luke, Leia, Han, Chewbacca i walka na księżycu
    Star Wars Komiks 3/2016 - Luke, Leia, Han, Chewbacca i walka na księżycu
    Autorzy:
    W trzecim tegorocznym numerze dwumiesięcznika znalazły się dwie historie z flagowej serii Marvela, zatytułowanej po prostu Star Wars: krótki, dwudziestostronicowy, retrospektywny komiks Z dzienników O...
    czytelników: 97 | opinie: 6 | ocena: 6,96 (70 głosów) | inne wydania: 1
  • Uchodźcy z Korei Północnej. Relacje świadków
    Uchodźcy z Korei Północnej. Relacje świadków
    Autorzy:
    Wiadomości na temat Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej docierające poprzez media są niepełne, lakoniczne i nie oddają wciąż owianego tajemnicą obrazu tego kraju. Aby to zmienić, Morillot i Ma...
    czytelników: 609 | opinie: 17 | ocena: 7,06 (170 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-01 00:22:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Gwiezdne Wojny, Komiksy, Posiadam, Ulubione
Cykl: Star Wars Komiks (tom 4) | Seria: Kanon Star Wars

Dobra, naprawdę nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale historia z Lando Calrissianem w roli głównej to kawał czystego złota.

Moim głównym zarzutem do dość średniawej „Księżniczki Lei” było to, jak słabo angażowała ona czytelnika do opowiadanej przez siebie historii... W przypadku „Lando Calrissiana” taki zarzut nie przeszedłby mi nawet przez gardło. Historia duetu Soule-Maleev naprawdę mocno...
Dobra, naprawdę nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale historia z Lando Calrissianem w roli głównej to kawał czystego złota.

Moim głównym zarzutem do dość średniawej „Księżniczki Lei” było to, jak słabo angażowała ona czytelnika do opowiadanej przez siebie historii... W przypadku „Lando Calrissiana” taki zarzut nie przeszedłby mi nawet przez gardło. Historia duetu Soule-Maleev naprawdę mocno mnie zaangażowała, że aż ciężko mi było oderwać się od lektury. „Lando Calrissian” jest to kawał wciągającego i trzymającego w napięciu czytadła z bardzo udaną plejadą bohaterów, zaś sam Lando wypada tutaj o wiele ciekawiej niż w filmach z oryginalnej trylogii. Jedyne, do czego można się bardziej przyczepić to dość specyficzna kreska Maleeva. Potrzebowałem chwili, by się do niej przyzwyczaić, ale potem pokochałem ten styl całkowicie, jednak jestem świadomy, że nie każdy będzie miał takie same odczucia w tym przypadku. Jeśli chodzi o markę „Star Wars” jest to najlepszy komiks, jaki dotąd czytałem (Ta, jestem świadomy, że pewnie jeszcze nie raz będę to powtarzał na przełomie następnych swoich opinii).

Tak samo pozytywne odczucia mam w przypadku „Rozbitego imperium”, które dalej trzyma dobry poziom, a nawet jest trochę lepsze niż ostatnio. Jednak jak dobra ta historia nie jest to moim zdaniem „Lando” mimo wszystko ją przebija.

Co tu dużo mówić, za taką cenę, jaką chce Egmont za ten komiks, po prostu grzechem jest go nie kupić.

pokaż więcej

 
2018-09-19 20:25:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Gwiezdne Wojny, Komiksy, Posiadam
Cykl: Star Wars Komiks (tom 3) | Seria: Kanon Star Wars

No i w końcu nadszedł ten moment, w którym trafiłem na komiks ze świata Gwiezdnych Wojen, który nie wywołał u mnie praktycznie samych pozytywnych wrażeń, co te dwa poprzednie.

Z „Księżniczką Leią” mam ten problem, że o ile same rozdziały czytało mi się po prostu przyjemnie, bez żadnego większego szału, to już po skończeniu jakiegoś fragmentu i odłożeniu komiksu na półkę ciężko mi było później...
No i w końcu nadszedł ten moment, w którym trafiłem na komiks ze świata Gwiezdnych Wojen, który nie wywołał u mnie praktycznie samych pozytywnych wrażeń, co te dwa poprzednie.

Z „Księżniczką Leią” mam ten problem, że o ile same rozdziały czytało mi się po prostu przyjemnie, bez żadnego większego szału, to już po skończeniu jakiegoś fragmentu i odłożeniu komiksu na półkę ciężko mi było później do niego wrócić i go skończyć. W rezultacie czego przeczytanie całości trochę mi zajęło. Po prostu brakowało mi jakiegoś elementu, który sprawiłby, że wciągnąłbym się w tę historię i chciał ją od razu dalej czytać. Może trochę przesadzam, bo nie jest też to jakaś wielce zła opowieść, ale ciężko mi jest ją nazwać czymś więcej niż tylko miłym czytadłem. O wiele lepiej prezentuje się „Rozbite imperium”, przy którym ponownie zacząłem czuć ten sam hype, co przy dwóch poprzednich komiksach, chociaż nazywanie go „Wstępem do Przebudzenia Mocy” jest trochę na wyrost.

Co do samej kreski jako wielki znawca tematu (żart) nie mam żadnych zastrzeżeń. Zarówno Terry Dodson („Księżniczka Leia”), jak i wszyscy rysownicy odpowiedzialni za „Rozbite imperium” (chociaż tutaj czasami odczuwałem ten przeskok pomiędzy rysownikami) dali radę, chociaż według mnie „Leia” prezentuje się graficznie o wiele lepiej i jest to też moim zdaniem najlepiej zilustrowany komiks ze „Star Wars” jaki dotąd czytałem. Po prostu taki kreskówkowy styl o wiele bardziej mi odpowiada niż te wszystkie próby by kreska wyglądała mega realistycznie.

Jeśli chcecie przeczytać ten numer „Star Wars Komiks” to nawet warto, głównie dla „Rozbitego imperium”, jednak jeśli chcecie zabrać się również za „Leię” to raczej się nie zawiedziecie, ale też nic nie zrobi na was wielkiego wrażenia.

pokaż więcej

 
2018-08-14 04:44:12
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-14 04:30:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam

Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Niektóre fragmenty po prostu kocham, a niektóre były istną katorgą. Mówiąc krótko: poziom jest strasznie nierówny.

Fragmenty związane z filmowym życiem Howarda, Hollywood oraz jego liczne romanse to czyste złoto, oraz źródło ciekawych informacji dla osób zainteresowanych kinem, m.in. fakt, że już w latach 50 XX wieku tworzono filmy 3D, oraz...
Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Niektóre fragmenty po prostu kocham, a niektóre były istną katorgą. Mówiąc krótko: poziom jest strasznie nierówny.

Fragmenty związane z filmowym życiem Howarda, Hollywood oraz jego liczne romanse to czyste złoto, oraz źródło ciekawych informacji dla osób zainteresowanych kinem, m.in. fakt, że już w latach 50 XX wieku tworzono filmy 3D, oraz przeróżne anegdotki na temat filmów, którymi zajmował się Hughes. Jest to lwia część książki, więc przez większość czasu w ogóle się nie nudziłem, ale z innymi fragmentami nie było już tak kolorowo.

Niektóre były mimo wszystko nadal porządnym i miłym czytadłem, ale zdarzały się też takie, przez które naprawdę trudno było przebrnąć, przez co w rezultacie zdarzyło mi się kilka razy odłożyć czytanie tej książki na jakiś czas. Fragmenty te były już pisane zdecydowanie z o wiele mniejszym polotem.

Ale mimo wszystko muszę przyznać jedno tej książce. Udało jej się sprawić, że strasznie zafascynowała mnie osoba, którą jest Howard Hughes, że aż sam z siebie zacząłem wyszukiwać nowych informacji na jego temat oraz sprawdzać filmy, których był producentem lub reżyserem. Gdyby były o wiele łatwiej dostępne w legalnej dystrybucji to pewnie nie jeden z nich bym już obejrzał... ale dobra, bo już za bardzo zaczynam odchodzić od tematu.

Podsumowując, wątpię, bym przeczytał jeszcze raz całość, ale do niektórych fragmentów na pewno wrócę. Mimo wszystko polecam zainteresować się książką o Howardzie, choćby dla filmowej części czy samej postaci Hughesa, którego warto, chociaż pobieżnie poznać.

pokaż więcej

 
2018-08-13 04:37:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Gwiezdne Wojny, Komiksy, Posiadam
Cykl: Star Wars Komiks (tom 2) | Seria: Kanon Star Wars

Kolejny komiksik z „Gwiezdnych Wojen” za mną i po raz kolejny muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z lektury, ba, tym razem może nawet bardziej niż poprzednio.

A wszystko to dzięki duetowi twórców: Kieronowi Gillenowi oraz Salvadorowi Larroca, którzy stworzyli kawał udanej historii z Vaderem w roli głównej. Szczerze to ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić. Gillen ciekawie kieruje...
Kolejny komiksik z „Gwiezdnych Wojen” za mną i po raz kolejny muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z lektury, ba, tym razem może nawet bardziej niż poprzednio.

A wszystko to dzięki duetowi twórców: Kieronowi Gillenowi oraz Salvadorowi Larroca, którzy stworzyli kawał udanej historii z Vaderem w roli głównej. Szczerze to ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić. Gillen ciekawie kieruje fabułę i, co najważniejsze, cały czas przy tym świetnie prowadzi samego Vadera. Po prostu czuć, że jest to ta sama postać co w filmach z Oryginalnej Trylogii. Zaś w nowych postaciach stworzonych przez Kierona czuć potencjał, w szczególności w przypadku Aphry i pary droidów. Co do rysunków Larroci to przez większość czasu nie mam do nich żadnych większych zastrzeżeń, no może poza niektórymi momentami, w których ludzkie twarze wyglądają po prostu dosyć dziwnie, co niestety może troszkę wybić z czytania, ale tych momentów nie ma też aż tak dużo. Mówiąc krótko, przez większość czasu jest na czym oko zawiesić.

Co mogę więcej powiedzieć, osobiście bardzo polecam. Zdecydowanie pozycja obowiązkowo dla wszystkich fanów „Star Wars”, ale przed przeczytaniem polecam się jeszcze zapoznać z poprzednim numerem „Star Wars Komiks”. Bez jego znajomości „Darth Vader” może trochę stracić, ale tak tylko troszkę troszkę.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
88 82 260
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd