Anita 
jelenka.pl
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę, ostatnio widziana 31 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-12 16:44:10
Ma nowego znajomego: Wileta
 
2019-01-10 15:58:32
Ma nowego znajomego: Atramentowa Przystań
 
2019-01-08 20:09:23
Ma nowego znajomego: Bartlox
 
2019-01-08 20:09:07
Ma nowego znajomego: Anezka
 
2019-01-08 19:39:22
Ma nowego znajomego: Michał
 
2019-01-08 19:39:09
Ma nowego znajomego: sqot_es
 
2019-01-08 17:33:06
Ma nowego znajomego: Bohater_Literacki
 
2019-01-08 17:32:52
Ma nowego znajomego: Anka Markova
 
2019-01-08 17:32:40
Ma nowego znajomego: magia_stron
 
2019-01-08 17:32:11
Ma nowego znajomego: Anna
 
2018-12-31 14:41:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mordecai Tremaine (tom 2)

Na starą angielską prowincję do Sherbroome House zjeżdżają się goście, by w prawdziwie staroświecki sposób obchodzić Święta Bożego Narodzenia. Gospodarz posiadłości Benedict Grame zaprosił niezwykłe osobliwości. W tym Mordeacaia Tremaine`a, który, pod przykrywką świątecznego gościa ma przyjrzeć się dziwnym zachowaniom niektórym z towarzystwa. Kiedy powoli odkrywa co kryje się za fasadą... Na starą angielską prowincję do Sherbroome House zjeżdżają się goście, by w prawdziwie staroświecki sposób obchodzić Święta Bożego Narodzenia. Gospodarz posiadłości Benedict Grame zaprosił niezwykłe osobliwości. W tym Mordeacaia Tremaine`a, który, pod przykrywką świątecznego gościa ma przyjrzeć się dziwnym zachowaniom niektórym z towarzystwa. Kiedy powoli odkrywa co kryje się za fasadą wymuszonej uprzejmości we dworze dochodzi do morderstwa. Goście posiadłości pod choinką zamiast prezentów znajdują zwłoki świętego Mikołaja..

MORDECAI TREMAINE
Mordeaci Tremaine jako detektyw amator okazuje się być wybornym obserwatorem. Mgnienie oka, delikatne gesty, ton głosu czy nawet najmniejsze chrząkniecie nie uchodzą jego uwadze. Każde z tych mikro informacji zachowuje dla siebie tworząc w pamięci obraz danej osoby. Niestety Mordecai czasami potrafi popłynąć w wysnuwanych przez siebie wnioskach, sam z resztą się do tego przyznaje. Jego bogata wyobraźnia i nieprawdopodobna znajomość natury ludzkiej żyją własnym życiem. Nie jestem do końca pewna czy to Mordecai wyprowadza czytelnika w pole czy autor. A może jeden i drugi. Bo to, że wyprowadza to pewne. Wydawałoby się, że znaczących tropów jest ogrom i trudno je wszystkie poskładać w logiczną całość. Często jest to pstryknięcie czytelnika w nos.

ATMOSFERA
Od pierwszej strony Francis Duncan uwodzi stylem opowiadania. Snuje opowieść tak realistycznie jednocześnie tworząc niesamowity klimat angielskiej prowincji. Maluje przed czytelnikiem obraz okazałej posiadłości przykrytej sporą warstwą białego puchu. Zastany pełen ciepła okienny malunek zaprasza do środka by ogrzać się przy kominku i pośpiewać kolędy przy zachwycającej sporej rozmiarów choince. Brzmi idyllicznie. Trudno się nie zgodzić. W te wspaniałości autor wprowadza jednak atmosferę niepewności i podejrzliwości. Mąci i myli tropy. Sos z kilku charyzmatycznych gości dworku staje się coraz gęstszy, a napięcie można kroić nożem.

Sherbroome House na kilka dni staje się domem bądź więzieniem dla zbieraniny różnych ludzi, co więcej starannie dobranych. Autor postarał się o postaci charyzmatyczne, ciekawe, nietuzinkowe. Choć trudno ich wszystkich spamiętać to po jakimś czasie stają się na tyle charakterystyczne, że z łatwością ich rozróżniamy

TEMPO TEMPO TEMPO GAZ
To zdecydowanie najsłabszy punkt w programie. Duncan Francis tak bardzo odwleka punkty kulminacyjne, że aż staje się to nudne. Pierwsza połowa książki to niezły trening na cierpliwość czytelnika. Zdaję sobie z tego sprawę. Przyznam jednak, że historia w dworze Sherbroome na tyle mnie wciągnęła, że nie odczułam rozciągającej się jak guma intrydze. Dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że za mną już połowa książki, a do tej pory niewiele się wydarzyło. Autor na tyle czaruje wytwornym gawędziarskim stylem, że ten powolny rytm mi nie przeszkadza. Rozumiem jednak, że w przypadku kryminału może to niektórych czytelników obruszyć i najzwyczajniej znudzić.

PODSUMOWANIE
“Morderstwo na święta” to ciekawa kryminalna propozycja na kilka leniwych świątecznych dni. Klasyczna angielska intryga w świątecznej otoczce zdaje egzamin. Choć nieco powolna to pozwala na oderwanie się od rzeczywistości. Ciekawe postaci i niebanalna intryga sprawią, że znajdziecie się w środku gęstej świątecznego sosu zaprawianego trupem w mikołajowym stroju.

pokaż więcej

 
2018-12-21 09:48:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Mrs. Wright (tom 5)

ROMANS OBYCZAJOWY
„Zawsze przy tobie” K.A. Linde jak najbardziej wpisuje się w ten typ literatury. To pełna emocji historia o zmaganiu się z trudnymi emocjami, nowym starcie w życiu i uczuciu, które próbuje się przebić przez obezwładniający strach i przeświadczenie o tym co się powinno a czego nie. Całość składa się bardzo zgrabnie, brakowało mi jednak bardziej znaczących wątków pobocznych. ...
ROMANS OBYCZAJOWY
„Zawsze przy tobie” K.A. Linde jak najbardziej wpisuje się w ten typ literatury. To pełna emocji historia o zmaganiu się z trudnymi emocjami, nowym starcie w życiu i uczuciu, które próbuje się przebić przez obezwładniający strach i przeświadczenie o tym co się powinno a czego nie. Całość składa się bardzo zgrabnie, brakowało mi jednak bardziej znaczących wątków pobocznych.  Historię Sutton i Davida poznajemy z ich własnej perspektywy.  Nie brakowało zwrotów akcji, a autorka świetnie opisała rodzące się uczucie między głównymi bohaterami.

SUTTON
Sutton jest młodą kobietą po dwudziestce, która doświadczyła w życiu wiele bólu. Strata męża bardzo ją zmieniła. Jedynie obecność dwuletniego synka Jasona trzyma ją w ryzach i motywuje do dalszej walki o samą siebie. Rozumiem emocje, które autorka chciała ukazać, sytuacja z jaką musi się zmierzyć jest niewyobrażalnie trudna. Kibicowałam jej i klaskałam w dłonie kiedy zrobiła kolejny krok naprzód. Niestety ten krok do przodu oznaczał dwa w tył. Gdyby ten schemat powtórzył się maksymalnie dwa razy to byłoby jak najbardziej normalne. Niestety Sutton robiła to na okrągło czym okrutnie mnie denerwowała. Owszem miała do tego prawo - przeżywać. Jej zmienność nastroju jest jak najbardziej uzasadniona.  W moim odczuciu było tego za dużo.

CO NIE ZAGRAŁO
Lektura „Zawsze przy tobie” była na wskroś dziwna. Ogólnie czytało mi się tę powieść bardzo dobrze, były jednak takie momenty, które bardzo mnie irytowały. Polskie tłumaczenie miejscami było tak toporne, że trudno przejść obok tego obojętnie, a zwrot „w dniu dzisiejszym” nie należał do rzadkości. Dosłowność niektórych sytuacji i analiza spojrzeń każdego z bohaterów przez innych bohaterów mogą wytrącać z równowagi. Miałam również problem z miałkością głównych bohaterów, którzy nazbyt rzadko wykazywali się charakterem. Odrobina animuszu by im nie zaszkodziła. Nadużywanie równoważników zdań wywołuje przeciwny efekt od zamierzonego. I to nieszczęsne czerwone ferrari Davida, które w pewnym momencie zaczęło grać pierwsze skrzypce...

PODSUMOWANIE
„Zawsze przy tobie” miało być moją odskocznią, historią, do której chętnie będę wracać w grudniu, po dniach pełnych przedświątecznego zamieszania. Tak też się stało, jednak niektóre kwestie, jak tłumaczenie, ciągłe roztkliwianie, tłumaczenie w kółko oczywistości i analizy spojrzeń wytrąciły mnie z równowagi. Mimo tych zgrzytów nie mogłam się oderwać i musiałam poznać historię do końca. Dobrą historię, która po prostu wciąga. 

Jeśli macie taki kaprys, spokojnie można sięgać po powieści z cyklu „Mrs Wright” w różnej kolejności. Sama zaczęłam właśnie od piątej części i nie odczułam jakiegoś niedoinformowania czy brakującego puzzla układanki. Co więcej subtelnie zarysowane wątki  rodzeństwa Sutton rozochociły moją ciekawość i chętnie poznam ich perypetie.

Przeczytaj jeśli: lubisz niezobowiązujące pełne emocji romanse i książki obyczajowe.

„Zawsze przy Tobie” w trzech słowach: emocjonalnie, prosto, nieco przewidywalnie.

pokaż więcej

 
2018-12-10 06:20:23
Ma nowego znajomego: czytado
 
2018-11-30 23:13:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Kilka lat temu przeczytałam „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg i zauroczyłam się jej czułością wobec bohaterów i stylem pisania, który jest tak miękki jak położenie głowy na miękkiej poduszce. „Boże Narodzenie w Lost River” miało swoją premierę kilkanaście lat temu. Dobrze, że je wznowiono! W innym wypadku pewnie nigdy bym tej książki nie przeczytała. Byłaby ogromna szkoda!

ZARYS FABUŁY
...
Kilka lat temu przeczytałam „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg i zauroczyłam się jej czułością wobec bohaterów i stylem pisania, który jest tak miękki jak położenie głowy na miękkiej poduszce. „Boże Narodzenie w Lost River” miało swoją premierę kilkanaście lat temu. Dobrze, że je wznowiono! W innym wypadku pewnie nigdy bym tej książki nie przeczytała. Byłaby ogromna szkoda!

ZARYS FABUŁY
Mieszkający w Chicago pięćdziesięciodwuletni Oswald Campbell dostaje diagnozę, która natychmiast każe mu się przenieść w cieplejsze miejsce na Ziemi. Zagrażająca życiu rozedma płuc wygania go na Południe, gdzie życie ma swój rytm. Alabama zdaje się być jedynym ratunkiem i przedłużeniem życia dla Oswalda, nie tylko w kwestii zdrowia fizycznego…

SWEET HOME ALABAMA
Fannie Flagg zabiera nas w podróż do skąpanej w pełnym słońcu krainy leniwej rzeki i śpiewu miliona ptaków. Autorka wprowadza niesamowity klimat gorącego amerykańskiego stanu. Niemalże czuć ten przyjemny ciepły wiatr na twarzy. Niemal z każdej strony bije coś nieuchwytnego, czego można doświadczyć jedynie czytając książki Fannie Flagg, a atmosfera, którą stworzyła idealnie oddaje rzeczywistość czasów, które już nigdy nie powrócą. Listonosz dostarczający pocztę pływając na rzece, maleńka i zorganizowana społeczność, atmosfera szacunku i wzajemnej troski. Słynna gościnność Alabamy nie jest ani trochę przesadzona. Kiedy Oswald dociera do Lost River z każdej strony otacza go troska i opiekuńczość, ale bez oceniania i przekraczana granic. Ludzie są wspaniali i niesamowicie uprzejmi. Jednak nie mówią o sobie zbyt wiele i są skryci. A zamiast mówić wolą zrobić coś dobrego.

KOJĄCA LEKTURA
Dawno nie czytałam tak czułej opowieści o ludzkiej dobroci i zrozumieniu. Takiej, która napawa człowieka optymizmem, sprawia że się uśmiecha. Fannie Flagg potrafi podnieść czytelnika na duchu i zapewnić o bliskości drugiego człowieka. To nie kolejna bzdurna czy infantylna opowieść świętach. To niebanalna historia o empatii, zrozumieniu, przyjaźni. Autorka wydobywa to co w ludziach najlepsze bez patetycznego tonu!

PODSUMOWANIE
Jestem urzeczona tą lekturą. Kilka godzin, które nad nią spędziłam to był cudowny czas wypełniony uroczą opowieścią o ludziach i zwykłych rzeczach. Fannie Flagg wspaniale pisze o codzienności i prozie życia. Z charakterystycznym dla niej poczuciem humoru bawi czytelnika i tchnie w niego nadzieję. To książka idealna na poprawę humoru, na grudniowe zabieganie i brak czasu, na ukojenie skołatanej duszy. Bardzo polecam!

„Boże Narodzenie w Lost River” w trzech słowach: urocze, czułe, kojące.

pokaż więcej

 
2018-11-27 09:42:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Oslo, lata siedemdziesiąte. Jokum Jokumsen jest dwudziestodwuletnim studentem , którego przytłaczają własne kompleksy, brak wiary w siebie i nieprzeciętny wzrost. Dniami i nocami marzy o Synne, która mieszka za ścianą. Kiedy w końcu student literatury i studentka historii sztuki zaczynają się spotykać ich wspólne życie zmienia tor. Łącząca Jokuma i Synne relacja absorbuje każdą myśl, a... Oslo, lata siedemdziesiąte. Jokum Jokumsen jest dwudziestodwuletnim studentem , którego przytłaczają własne kompleksy, brak wiary w siebie i nieprzeciętny wzrost. Dniami i nocami marzy o Synne, która mieszka za ścianą. Kiedy w końcu student literatury i studentka historii sztuki zaczynają się spotykać ich wspólne życie zmienia tor. Łącząca Jokuma i Synne relacja absorbuje każdą myśl, a oddziaływanie jest tak silne, że trudno sobie z nim poradzić. Tylko kto jest tym magnesem, który nadaje ton…

JOKUM
Jokum jako młody intelektualista z zadatkami na literata mogło by się wydawać, że jest prawdziwym dziwadłem. Nieśmiały, wycofany, z wiecznie wystraszoną miną i nieporadny życiowo. Sam nie jest do końca przekonany czego od życia oczekuje. Potykając się o życiowe oczywistości kompletnie ich nie zauważa. Związek z Synne sprawia, że Jokum zaczyna widzieć pewne sprawy inaczej. Synne żyje sztuką, całą sobą o tym świadczy. Na swoją drogę próbuje nawrócić Jokuma. Będąc pod jej wpływem młody, aspirujący do wielkości literat znów zaczyna fotografować ślepo dążąc do tego co zaplanowała Synne. Jokum ma spore problemy z podejmowaniem decyzji, jakichkolwiek. Choć ma własne zdanie, często nie jest mu dane jego wypowiedzenie. A on zbyt o to prawo do głosu nie walczy. Jego głosem zaczyna być fotografia codziennej prozy życia. O ironio. Z czasem okazuje się, że postrzeganie świata i dążenie samo w w sobie w mniemaniu Synne i Jokuma jest kompletnie różne. Może i było od początku, jednak zachłyśnięci uczuciem i sztuką studenci tego typu sprawy odkładali na bok. Pragmatyzm i życiowe podejście walczy z artyzmem i wzniosłą ideą bez większych sukcesów.

LITERACKA MOZAIKA
“Magnes” to gabinet osobliwości dziwnych i niepojętych, pełen ludzkich sukcesów i porażek, głupoty, ambicji i irracjonalności. Christensen kreśli bohaterów niemal namacalnych, pełnych sprzeczności i udziwnień, niebywale prawdziwych. Z jednej strony utożsamianie się z Jokumem czy Synne jest oczywiste, a z drugiej bardzo utrudnione, głównie za sprawą cech , które sami chcielibyśmy ukryć.

To co spotkało Jokuma i Synne nie byłoby możliwe gdyby nie sztuka i literatura. Wypełniająca ich życie, będąca drogowskazem, wszelkim źródłem emocji i inspiracji. Błyskotliwe rozważania na temat “Procesu” Franza Kafki czy analityczne dywagacje o “Wielkim Gatsbym” to tylko niektóre z pretekstów do rozmów o człowieku i jego misji. Christensen wprowadza czytelnika do artystycznego świata nie dryfując jedynie po powierzchni. Magnes to literacka mozaika, fascynująca i zaskakująca wnikliwym komentarzem na niemal każdym polu, od społecznych nastrojów przez ubolewanie nad przemijaniem i pędzącym bez wytchnienia światem po nudną w teorii prozę życia czy preferencje żywieniowe chomików.

NARRATORSKI MAJSTERSZTYK
Christensen od pierwszych stron karmi czytelnika obezwładniającym ( w dobrym tego słowa znaczeniu) stylem opowiadania, pełnym ironii, humoru, przenikliwości. Jego trafność obserwacji może przyprawić o niemałą konsternację. Czasami lekko, czasami dosadnie, zawsze z precyzyjnym wyczuciem Christensen prawi o człowieku, jego słabościach i nieuchronnym przemijaniu. To codzienność gra pierwsze skrzypce, jej krytyka i umiłowanie w jednym. Jako narrator gawędziarz Christensen nie daje czytelnikowi zbyt wiele wytchnienia, ale daje za to pole do przemyśleń i refleksji ( co bardzo się przydaje). Diabeł tkwi w szczegółach, tym diabłem bez wątpienia jest narrator w osobie Christensena, który niuanse i szczegóły wywyższa do rangi wątku, by zaraz potem zmienić temat na kompletnie błahy. A potrafi to robić po mistrzowsku. Czasami niemal niezauważalnie przechodzi z wątku do wątku. Płynnie, bez żadnych turbulencji i zgrzytów. Bawi się z czytelnikiem, flirtuje i uzależnia. Bez skrupułów.

PODSUMOWANIE
“Magnes” to powalające literackie spotkanie. Choć dosyć długie to kompletnie zajmujące. To nie jest książka na jeden wieczór, na przeczekanie, na zabicie czasu. To literatura, która sprawi, że o niej nie zapomnicie. Choć historia Jokuma i Synne może wydawać się banalna, to w tej prostocie jest metoda, którą można odkryć jedynie sięgając po ten tytuł. Christensen zamienia prostą historię w wielowątkową powieść, której filarami są sztuka i na wskroś realistyczna proza życia, a wpleciona w to wszystko psychologia ludzkiej natury nadaje całości niesamowitego wyrazu. Całość czyta się fenomenalnie!

Bardzo polecam lekturę “Magnesu”. Gwarantuję, że te ponad 1000 stron to wspaniała literatura, a nie bełkotliwe wynurzenia o nie wiadomo czym. Rzadko kiedy zaznaczam i spisuję cytaty z książki, rzadko kiedy jakieś zdanie zachwyci mnie na tyle by je zapamiętać. Pod tym względem Christensen mnie zaskoczył. Dla mnie to mistrz celnego komentarzu.

Przeczytaj jeśli: marzy Ci się nieoczywista literacka uczta!

“Magnes” w trzech słowach: obezwładniająca proza wysokiej próby!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
236 111 871
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (30)

zgłoś błąd zgłoś błąd