LifeOnMars 
acojatamwiem.blogspot.com
Lubię spać, podróżować, czytać i pić herbatę. Lubię reggae, słońce i lato. Kocham i jestem kochana. I żałuję, że nie pamiętam wszystkich książek, które przeczytałam.
29 lat, kobieta, Częstochowa, status: Czytelniczka, dodała: 7 książek, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Dopóki cię nie zdobędę
    Dopóki cię nie zdobędę
    Autor:
    Jesteś sama. Bezbronna. Masz coś, na czym komuś bardzo zależy. Ktoś gotów jest odebrać ci to za wszelką cenę… Życie Claudii wydaje się idealne. Spodziewa się upragnionego pierwszego dziecka, ma dwóch...
    czytelników: 1079 | opinie: 92 | ocena: 7,37 (397 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-08 15:57:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

W czwartym tomie opowieści o Filipie i jego leśnych przyjaciołach, zajączek nie jest już bezbronnym dzieckiem. Coraz dalej oddala się od domu i zagłębia w lesie, a także poznaje słowa, zachowania i emocje, które jego rodzice niekoniecznie chcieliby, by znał.


Ogromnym plusem są ilustracje. Klara Wicenty zrobiła w tej książce coś absolutnie cudnego. Nie jestem specjalistką od grafiki, ale...
W czwartym tomie opowieści o Filipie i jego leśnych przyjaciołach, zajączek nie jest już bezbronnym dzieckiem. Coraz dalej oddala się od domu i zagłębia w lesie, a także poznaje słowa, zachowania i emocje, które jego rodzice niekoniecznie chcieliby, by znał.


Ogromnym plusem są ilustracje. Klara Wicenty zrobiła w tej książce coś absolutnie cudnego. Nie jestem specjalistką od grafiki, ale połączenie prawdziwych zdjęć (bo chyba takie są?) ze rysunkowymi postaciami wyglądają według mnie pięknie.
Następnie, na końcu książki znajduje się coś, co bardzo mnie ucieszyło: teatrzyk kukiełkowy! Pamiętam, jak w dzieciństwie razem z siostrą uwielbiałyśmy wystawiać przedstawienia papierkowych postaci. Dlatego uważam, że te wycinane zwierzątka to fantastyczny pomysł.
Zdecydowaną zaletą książki pani Elżbiety Zubrzyckiej jest przybliżenie czytelnikom zabawy w "Ja jestem". To gra, dzięki której Filip i jego zajęcze rodzeństwo lepiej poznało siebie. Dzięki temu, że w bajce zasady zabawy są wyjaśnione, każdy rodzic wspólnie z dzieckiem może odkryć swoje zalety i wady.

Minusem książki było dla mnie to, że lis i koń nie dostali imion, a nawet byli pisani małymi literami. Odniosłam wrażenie, jakby byli traktowani jako "ci gorsi". Bo dlaczego zając, pies i łabędź mają imiona, a oni nie? Może się czepiam, ale kłuło mnie to w oczy.
Mam również wrażenie, że Autorka chciała zawrzeć w tej jednej bajce wszystkie zasady dobrego wychowania. Przez to książka zrobiła się dość "ciężka", straciła jakby łatwość i przejrzystość przekazu. Wiem, że bajki dla dzieci muszą mieć morał i być mądre, w "Filipie..." jednak tej mądrości było – moim zdaniem! – troszkę za dużo.

Ale!, mimo tych minusów, wiem, że książka pani Elżbiety Zubrzyckiej jest bardzo dobrą bajką dla dzieci, która z pewnością przyczyni się do większej pewności siebie wielu dzieci. I w dużej mierze ułatwi rodzicom wytłumaczenie pociechom kilku spraw ;)


Za możliwość przeczytania "Filipa, lisa i magii słów" dziękuję CzytamPierwszy.pl

Więcej: https://acojatamwiem.blogspot.com/2018/11/filip-lis-i-magia-sow.html

pokaż więcej

 
2018-11-05 09:06:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: #GOYOUNG

Co jest fajnego w książce Love & Gelato? Opowiada o takiej delikatnej, kruchej, pierwszej miłości. Bohaterami są nastolatkowie, którzy są sympatyczni, autentyczni i prawdziwi. Ich relacje są naturalne i zachęcają, by poznać ich bliżej i zaangażować w ich codzienność.

A co mi się nie spodobało w książce? To, że Lina jest w gorącej wodzie kąpana, jeśli chodzi o pamiętnik jej mamy. Działa, zanim...
Co jest fajnego w książce Love & Gelato? Opowiada o takiej delikatnej, kruchej, pierwszej miłości. Bohaterami są nastolatkowie, którzy są sympatyczni, autentyczni i prawdziwi. Ich relacje są naturalne i zachęcają, by poznać ich bliżej i zaangażować w ich codzienność.

A co mi się nie spodobało w książce? To, że Lina jest w gorącej wodzie kąpana, jeśli chodzi o pamiętnik jej mamy. Działa, zanim zdąży pomyśleć, a już na pewno zanim przeczyta dziennik do końca. I w tym przypadku pojawiło mi się lekkie zagięcie czasoprzestrzeni. Mianowicie, w momencie, gdy Lina i Ren jechali do Rzymu, dziewczyna niemal kończyła już lekturę pamiętnika. I choćby nie wiem jak gruby był ten zeszyt, to na pewno zdążyłaby przeczytać go podczas godzinnej podróży pociągiem. Wtedy nie zrobiłaby afery w Rzymie i nie wyszłaby na idiotkę... Tak, tak, wiem, że wątki nie połączyłyby się w spójną całość, jednak dla mnie to zbyt naciągane.
Nie przepadam także za tym, gdy w tekst wplątane są obcojęzyczne zwroty. W Love & Gelato jest ich całkiem sporo. Język włoski jest piękny i melodyjny, jednak wolę go w wersji mówionej, niż pisanej. A poza tym jestem leniwa, dlatego nie chce mi się co kilka zdań odrywać od czytania, by sprawdzić tłumaczenie.

Lubię książki młodzieżowe. Może dlatego, że już powoli zaczynam zapominać swoją młodość i fajnie jest sobie przypomnieć te pierwsze zakochania. Love & Gelato spełnia swoją rolę. Książka jest ciepła, relaksuje i wprowadza w dobry, melancholijny nastrój. Polecam, zwłaszcza w leniwe, letnie popołudnia.

Więcej: https://acojatamwiem.blogspot.com/2018/10/love-gelato.html

pokaż więcej

 
2018-10-17 17:37:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pan Zbigniew udowadnia, że kiedy chcemy realizować swoje marzenia, to nic nie jest w stanie nam przeszkodzić, a ograniczenia istnieją tylko w naszej głowie."Wózkiem przez świat" to opowieść o sile ludzkich marzeń, o ogromnej determinacji i walce o swoje. Myślę, że pan Zbigniew Graczyk to człowiek, który niejednego pełnosprawnego człowieka mógłby nauczyć bardzo wiele.

Minusy książki?
Według...
Pan Zbigniew udowadnia, że kiedy chcemy realizować swoje marzenia, to nic nie jest w stanie nam przeszkodzić, a ograniczenia istnieją tylko w naszej głowie."Wózkiem przez świat" to opowieść o sile ludzkich marzeń, o ogromnej determinacji i walce o swoje. Myślę, że pan Zbigniew Graczyk to człowiek, który niejednego pełnosprawnego człowieka mógłby nauczyć bardzo wiele.

Minusy książki?
Według mnie zdecydowanie jest nim okładka. Wolałabym albo całą rysunkową, albo całą "realną", żeby zamiast szkicu Big Bena czy Statuy Wolności były prawdziwe zdjęcia. Coś mi ewidentnie nie gra w tej okładce.
Poza tym – minusów brak.

Bardzo, bardzo polecam tę książkę. Zwłaszcza marzycielom, którzy często wmawiają sobie, że spełnianie marzeń jest niemożliwe, niewykonalne, nierealne albo jeszcze inne "nie". Pan Zbigniew udowadnia, że "nie da się" nie istnieje.

Książka przeczytana dzięki portalowi czytampierwszy.pl.

Więcej: http://acojatamwiem.blogspot.com/2018/10/wozkiem-przez-swiat.html

pokaż więcej

 
2018-10-12 13:30:37
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-12 12:30:25
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-08 15:59:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Była raz sobie dziewczynka o imieniu..." – tutaj każda z nas powinna wstawić swoje imię i napisać o tym, jak spełnia swoje marzenia. Bo o tym jest ta książka: o marzeniach i ich spełnianiu mimo przeszkód, które stają nam na drodze. Życie nie jest usłane różami i przeszkody są lub będą. Wiadomo, że ich rozmiary bywają różne, ale są. I kropka.

Bohaterkom książki świat próbował wmówić, że...
"Była raz sobie dziewczynka o imieniu..." – tutaj każda z nas powinna wstawić swoje imię i napisać o tym, jak spełnia swoje marzenia. Bo o tym jest ta książka: o marzeniach i ich spełnianiu mimo przeszkód, które stają nam na drodze. Życie nie jest usłane różami i przeszkody są lub będą. Wiadomo, że ich rozmiary bywają różne, ale są. I kropka.

Bohaterkom książki świat próbował wmówić, że dziewczyny nie mogą m.in. grać na bębnach, założyć zespół grający rock'n'roll, nosić krawat, jeździć na motorze czy samochodem Formuły 1. Na szczęście dziewczyny są mądre i odpowiedziały: "Nie mogę? No to patrz!". I to robiły.

Wśród stu bohaterek znalazły się trzy Polki: Irena Sendlerowa, Maria Skłodowska-Curie i Tamara Łempicka. To dobrze, bo nawet Polacy nie zawsze znają ich historie. Chociaż osobiście dodałabym do tego grona panią Irenę Szewińską ;)

"Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" to fantastyczna lektura! Inspiruje i udowadnia, że jak się chce, to można. Ale... nie rozumiem niestety wyboru niektórych bohaterek. Pływaczki, bokserki, kolarki, pisarki, malarki – super! Czarnoskóre dziewczyny, które spotykały się z segregacją rasową, muzułmanki walczące o swoje prawa – jeszcze lepiej! Ale np. caryca Katarzyna? To, że zamordowała swojego męża i prowadziła wojny, jest godne naśladowania? Albo chłopiec, który postanowił, że będzie dziewczynką, więc rodzice zmienili mu płeć. Czy naprawdę jest to temat na dobranoc dla małych dzieci? Wydaje mi się (a przynajmniej mam nadzieję), że jest to historia dużo za nowoczesna dla Polski.
Na szczęście tych niezrozumiałych dla mnie postaci nie jest dużo.


Minusem jest także to, że historie przedstawionych kobiet zostały potraktowane bardzo powierzchownie. Rozumiem, że miały to być krótkie opowiastki, ale jednak zdania typu "Lubiła magnesy, więc wynalazła polon" (to nie dosłowne zdanie, tylko przykład) są bez sensu. Niektóre opowiadania brzmią jakby były pisane na kolanie i nie jest to fajne.

Mimo wszystko treść jest świetna, a ilustracje... bajkowe! Bajki zostały zilustrowane przez sześćdziesiąt rysowniczek z całego świata. I, oczywiście, są ilustracje lepsze i gorsze, ale cała oprawa graficzna książki wygląda po prostu idealnie. Naprawdę, nie ma się do czego przyczepić.


Więcej: https://acojatamwiem.blogspot.com/2018/10/opowiesci-na-dobranoc-dla-modych.html

pokaż więcej

 
2018-09-29 14:07:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Moim zdaniem "Małgośka" jest idealnym uzupełnieniem zestawu łóżko + koc + herbata z cytryną.

Widać, że Autorka "Małgośki" od wielu lat mieszka w USA. Można wyczuć autentyczną pasję, z jaką pisze ona o poszczególnych miejscach i sytuacjach. Fajnie się czyta książkę, w której aż namacalne jest zaangażowanie Autorki. Mimo, iż sama książka nie jest bezbłędna i można w niej uchwycić kilka...
Moim zdaniem "Małgośka" jest idealnym uzupełnieniem zestawu łóżko + koc + herbata z cytryną.

Widać, że Autorka "Małgośki" od wielu lat mieszka w USA. Można wyczuć autentyczną pasję, z jaką pisze ona o poszczególnych miejscach i sytuacjach. Fajnie się czyta książkę, w której aż namacalne jest zaangażowanie Autorki. Mimo, iż sama książka nie jest bezbłędna i można w niej uchwycić kilka zgrzytów.

Więcej: http://acojatamwiem.blogspot.com/2018/09/magoska.html

pokaż więcej

 
2018-09-15 21:56:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Obiad w restauracji dla samotnych to dziwna książka. Trochę jakby awangardowa, niecodzienna, a nade wszystko bardzo, bardzo smutna. Nie jest to książka dla osób szukających akcji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. To bardziej psychologiczna opowieść, dająca do myślenia. Zdecydowaną zaletą tej książki jest to, że dobrze się ją czyta.

Historia rodziny, która chyba niezbyt się lubi. W ich...
Obiad w restauracji dla samotnych to dziwna książka. Trochę jakby awangardowa, niecodzienna, a nade wszystko bardzo, bardzo smutna. Nie jest to książka dla osób szukających akcji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. To bardziej psychologiczna opowieść, dająca do myślenia. Zdecydowaną zaletą tej książki jest to, że dobrze się ją czyta.

Historia rodziny, która chyba niezbyt się lubi. W ich zachowaniu brakuje wzajemnego szacunku, choćby tyle, by wystarczyło na wspólny obiad w restauracji. Przez całe wspólne życie nie udało im się to ani razu...

Więcej: http://acojatamwiem.blogspot.com/2018/09/obiad-w-restauracji-dla-samotnych.html

pokaż więcej

 
2018-09-13 14:25:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Chciałabym dzisiaj mieć taki zasób słów i taką łatwość opowiadania, jaką miał baśniarz. Bo muszę przyznać, że nie wiem co napisać, co opowiedzieć Wam o tej książce. Choć początkowo trudno było mi wejść w jej klimat, to z czasem zaczęła mnie wchłaniać w swój świat i razem z Michi i Anną czekałam z niecierpliwością na dalszy ciąg baśni. I, tak jak one, dałam się zmanipulować, całkowicie... Chciałabym dzisiaj mieć taki zasób słów i taką łatwość opowiadania, jaką miał baśniarz. Bo muszę przyznać, że nie wiem co napisać, co opowiedzieć Wam o tej książce. Choć początkowo trudno było mi wejść w jej klimat, to z czasem zaczęła mnie wchłaniać w swój świat i razem z Michi i Anną czekałam z niecierpliwością na dalszy ciąg baśni. I, tak jak one, dałam się zmanipulować, całkowicie pozwoliłam omotać się baśniarzowi. A na koniec czułam się przeciorana, rozdarta i wykorzystana.

Tak się zastanawiam, po czym poznać, że książka jest dobra.

Bo Baśniarz nie jest arcydziełem literatury światowej i prawdopodobnie nigdy nie zapisze się w żadnym kanionie lektur obowiązkowych. Ale mimo to przez kilka dni po przeczytaniu nie dawał mi spokoju, ciągle siedział mi gdzieś z tyłu głowy i zmuszał o myśli o nim. Może to właśnie o to chodzi? Nie o styl, nie o przesłanie, ale właśnie o wywołanie emocji. Jeśli tak, to Baśniarz jest bardzo dobrą książką.

Więcej: https://acojatamwiem.blogspot.com/2018/09/basniarz.html

pokaż więcej

 
2018-08-21 21:56:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Mayte została wepchnięta (i to dosłownie) w ramiona Prince'a przez swoją matkę, która była przekonana o wyjątkowości córki. Była zdesperowana, by dopiąć swego. I w końcu jej się to udało: gwiazdor dostrzegł Mayte.

Kurcze... Nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, jakbym wątpiła w to, że tę parę połączyła prawdziwa miłość. Nie wątpię, że Mayte kochała Prince'a i nadal kocha, ale opowiedziana...
Mayte została wepchnięta (i to dosłownie) w ramiona Prince'a przez swoją matkę, która była przekonana o wyjątkowości córki. Była zdesperowana, by dopiąć swego. I w końcu jej się to udało: gwiazdor dostrzegł Mayte.

Kurcze... Nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, jakbym wątpiła w to, że tę parę połączyła prawdziwa miłość. Nie wątpię, że Mayte kochała Prince'a i nadal kocha, ale opowiedziana historia wydaje mi się... dziwna. Przez sporą część książki słyszałam, jak Mayte mówi ja, ja, ja, ja... Podobnie jest z galerią: Prince jest na trzynastu z trzydziestu czterech zdjęć. A czy to nie o nim miała być ta książka?

____________________________________________________________

(...) myślę teraz o scenie w Purpurowym deszczu,

w której tata Kida spogląda na jego mamę i mówi: "Umarłbym za ciebie".

Wydaje mu się, że to największe poświęcenie,

ale tak naprawdę to życie dla kogoś jest znacznie większym wyzwaniem.

____________________________________________________________


To jest przesłanie, które – mimo wszystkich gorzkich rzeczy, które napisałam w tej recenzji – chcę zapamiętać z historii opowiedzianej przez Mayte. Gdy człowiek decyduje się na trwanie przy kimś, to czyni to na dobre i na złe, mimo jego wad, grymasów czy dziwactw. Chociaż najlepiej jest zaakceptować te wady. To trudne, ale konieczne, by być szczęśliwym.

Dlatego mimo wszystko cieszę się, że mogłam chociaż przez kartki książki poznać prywatnie Prince'a i Mayte.


Książkę miałam okazję przeczytać dzięki CzytamPierwszy.pl
Więcej: http://acojatamwiem.blogspot.com/2018/08/the-most-beautiful-moje-zycie-z-princeem.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
354 221 2420
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (49)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd